października 11, 2016

ESTEE LAUDER - DOUBLE WEAR PODKŁAD I KOREKTOR

   Kocha... nie kocha... kocha... ? Jest tak wiele sprzecznych opinii na temat tego podkładu, że przed jego zakupem miała w głowie większy mętlik niż facet, który w sklepie ma kupić farbę w odcieniu kości słoniowej. Ostatecznie skusiłam się z dwóch powodów. Pierwszy - darmowe dobieranie podkładu Color Profile w Sephora. Drugi - cena promocyjna przy zakupie dobranego podkładu. Natomiast korektor Double Wear dołączył nieco później. Jak sprawdza się u mnie to duo, po ponad roku użytkowania?


   Opis producenta podkład:
   Ciepło, wilgoć, intensywna aktywność, to nie ma znaczenia! Pewna jego działania i pewna siebie od rana do wieczora. Dzięki długotrwałej i niezmiennej formule SPF 10, podkład Double Wear gwarantuje perfekcyjną cerę i świeżą skórę przez cały dzień. 15 godzin trwałości, jest odporny na ciepło i wilgoć. Komfortowy, nietłusty, niezmieniający się, kontroluje nadmiar wydzielanego sebum.
   Do wszystkich typów skóry.

   Opis producenta korektor:
   Perfekcyjne wykończenie i ekstremalna trwałość przez 15 godzin. Długotrwały korektor cieni pod oczami Double Wear SPF 10 kamufluje niedoskonałości, kryje cienie pod oczami, przebarwienia i plamy depigmentacyjne. Bardziej płynna i nawilżająca formuła kryje płytkie zmarszczki. Nie zmienia koloru, zapewnia krycie średnie do pełnego, nie rozmazuje się, nie przesuwa się.


   Opakowanie podkładu wykonano z oszronionego szkła ze złotym emblematem marki Estee Lauder, granatowymi napisami oraz złotą nakrętką. Pojemność 30 ml oraz termin przydatności od otwarcia wynoszący 24 miesiące jest jak najbardziej satysfakcjonujący jak dla osoby która nie wykonuje makijażu dzień w dzień.
   Opakowanie korektowa zostało utrzymane w identycznej stylistyce co podkład. Jednak opakowanie to dobrej jakości plastik, który nie rysuje się, a napisy nie schodzą. Pojemność korektora to 1,9 ml, a jego termin ważności to również 24 miesiące od otwarcia.
   Oba produkty zawierają filtr przeciwsłoneczny wysokości SPF 10.


   Jak wspominałam we wstępie odcień podkładu został mi dopasowany przy usłudze Color Profile.
   Jak przebiega taka usługa?
   Należy z trzech niewielkich powierzchniowo miejsc zmyć makijaż. Jest to linia żuchwy, okolice kości policzkowej przy uchu oraz czoło. Następnie przykładane jest urządzenie, które bada kolor naszej karnacji. Po określeniu naszego profilu kolorystycznego, konsultantka wprowadza do systemu przypisany nam odcień. Następnie na podstawie wywiadu zostaje zawężona ilość dostępnych podkładów. Określamy jaki jest typ naszej cery i jakie mamy oczekiwania w stosunku do podkładu. Czy ma to być podkład kryjący, nawilżający, rozświetlający itp. Na koniec (według uznania) możemy przetestować podkład lub dwa na naszej skórze. Nie ma obawy o to, że połowa twarzy będzie bardziej różowa, a druga żółta. Kolor mamy dobrany perfekcyjnie. Za to bez przeszkód możemy się skupić na tym jak dwa różne podkłady zachowują się na naszej skórze.
   Czyż nie warto zaufać technologii?
   Ostatecznie zdecydowałam się na podkład Estee Lauder Double Wear w dopasowanym odcieniu 2C3 Fresco. Do wyboru mamy 12 podstawowych odcieni podkładu (niedawno dołączyły dwa nowe).

   W przypadku korektora zdecydowałam się na odcień pośredni spośród trzech, czyli 02 Light Medium.


   Podkład nie zawiera pompki ale nie jest to przeoczenie producenta. Konsystencja i właściwości podkładu nie pozwalają na to. Podkład jest dość płynny i dość szybko "zasycha" przez co powodowałby z czasem zapychanie pompki, a to wiązałoby się z masowymi reklamacjami i skargami.
   Najszybszym sposobem wydobycia jest zatkanie otworu palcem (lub wierzchem dłoni) i przechylenie. Ja najchętniej do wydobycia podkładu używam niewielkiego pędzelka, który za każdym razem czyszczę.
   Z uwagi na lejącą konsystencję i dość szybkie zastyganie, podkład najlepiej nakładać na świeżo nałożony krem, bazę nawilżającą lub zwyczajnie dodać do niego kropelkę serum nawilżającego. Dzięki temu o wiele łatwiejsza jest go nakładać i rozcierać w celu uzyskania jak najlepszego efektu.


   Niewątpliwą zaletą podkładu jest jego trwałość. To był główny powód dla którego kupiłam podkład. Zwykłe drogeryjne podkłady nawet nie są w stanie zbliżyć się do tego czasu bez poprawek, jaki gwarantuje ten podkład. Przy mojej mieszanej cerze i wysokich temperaturach na dworze jest to ekstremalne wyzwanie, ale ten podkład radzi sobie z tym świetnie. Pod koniec dnia wystarczy jedno ściągnięcie sebum z nosa aby dalej cieszyć się nienagannym makijażem. W chłodniejsze dni jest to często zbędne.
   Krycie jaki zapewnia podkład, określiłabym jako średnie ale bez problemu można je budować. Należy to jednak zrobić od razu. W moim odczuciu nie jest to podkład który lubi być poprawiany w ciągu dnia. Nie koniecznie polubi się z tłustymi korektorami. W miejscach gdzie zmieszamy podkład z korektorem mogą dziać się różne nieprzewidziane rzeczy, jak migrowanie, utlenianie czy zanikanie.
   Cóż w końcu jest to podkład długotrwały i już w samym zamyśle nie był stworzony do poprawek.


   Podkład z pewnością nie nadaje się do ukrywania sińców pod oczami. Źle współpracuje z tak delikatną skóra, a dodatkowo potrafi ją mocno przesuszyć. Z tego też względu nigdy nie nakładam Double Wear pod oczy. Jeśli ostatecznie jakaś sytuacja tego wymaga to wcześniej aplikuję nieco większą ilość kremu pod oczy. Zmuszona jestem wówczas w ciągu dnia pilnować tego co się w tej okolicy dzieje. Jednak zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest zaaplikować korektor.

   Jest to jeden z najlepiej kryjących podkładów jakie miałam okazję używać. Nie uwydatnia zmarszczek mimicznych, nie zbiera się na twarzy w ciągu dnia tworząc plamy. Nie brudzi ubrań, a ja bardzo lubię się przytulać. Potrafi dać na skórze naturalny efekt ale to zależy od aplikacji i stanu naszej cery. Jak wiemy cery suche nie są tak bardzo wymagające jeżeli chodzi o trwałość podkładu. Za to o wiele gorzej sprawa wygląda przy cerach mieszanych i tłustych. Ten produkt to typowy podkład z przeznaczeniem dla cer tłustych i mieszanych. Jednak nawet cery tłuste mogą być przesuszone. Wówczas podkład może sprawiać nieco problemu uwydatniając suche skórki. Dlatego warto przed jego aplikacją zadbać o usunięcie skórek oraz dobre nawilżenie.    


   Nie polubiłam się z tym podkładem od razu. Mimo jego zalet wciąż nie do końca byłam zadowolona z efektu końcowego. Problemem była jego aplikacja. W moim przypadku aplikacja palcami zupełnie się nie sprawdziła, pędzel języczkowy pozostawiał smugi, jedynie przy rozprowadzaniu podkładu pędzlem typu flat top byłam w miarę zadowolona z tego jak wygląda na mojej twarzy. Mimo to należało dość szybko z nim pracować ze względu na lejącą konsystencję, która dość szybko zastyga na skórze. Dopiero zakup Beauty Blendera pokazał mi jak ten podkład potrafi ładnie stopić się ze skórą.


   Skład podkładu kupionego na wiosnę 2014, przedstawia się następująco.

   Skład (INCI): Water/Aqua/Eau, Cyclopentasiloxane, Trimethylsiloxysilicate, Butylene Glycol, PegPpg-18/18 Dimethicone, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Magnesium Sulfate Tribehenin, Titanium Dioxide, Tocopheryl Acetate, Methicone, Polymethylsilsesquioxane, Laureth-7, Disteardimonium Hectorite, Cellulose Gum, Propylene Carbonate, Xanthan Gum, Pentaerythrityl Tetra-Di-T-Butyl hydroxyhydrocinnamate, Alumina, Phenoxyethanol, Sodium Dehydroacetate [+/- Titanium Dioxide (CI 77891), Mica, IronOxides (CI 77491, CI 77492, CI 77499)].

   Ze składem podkładów (a w zasadzie dotyczy to niemal całej kolorówki) największym problemem jest ich zmienności. Producenci niemal co kilka partii wypuszczają podkłady o zmienionym składzie. Dlatego prawdopodobieństwo, że po roku kupimy podkład o tym samym składzie jest naprawdę niewielkie. Może się również zdarzyć tak, że podkład który kiedyś bardzo nam odpowiadał po kilku latach zupełnie nam nie służy. Dlatego też skład Double Wear będzie różny na różnych blogach.


   Korektory, które wówczas posiadałam nie do końca dogadywały się z podkładem. Stąd zakup korektora tej samej serii Double Wear. Odcień 02 Light Medium jest znacznie jaśniejszy od podkładu. Dlatego nigdy nie nakładam go na podkład. W pierwszej kolejności niweluję to co nie powinno być widoczne, a następnie nakładam podkład, który całkowicie zakrywa korektor. Dzięki temu nie jestem zmuszona dokładać kolejnych warstw podkładu, przez co całość wygląda znacznie lepiej.
   Korektor świetnie sprawdza się w okolicach oczu. Jednak jeszcze nigdy nie spotkałam się z korektorem który w tym miejscu będzie wyglądać bardzo naturalnie. Od dziecięcych lat mam pod oczami po dwie kreski, w które wszelkie korektory czy cienie uwielbiają się zbierać i robić nielegalne imprezy. Efekt jest taki, że wyglądam na bardziej zmęczoną i starszą niż jestem.
   I zapewniam Cię, że nie ma takiego produktu, który pod moimi oczodołami by się nie zebrał.. chyba, że utrwalony betonem.


   Konsystencja korektora jest znacznie bardziej gęsta niż podkładu. Jednak bez problemu z nim współpracuje. Nie zauważyłam mocniejszego ścierania się czy przebijania w miejscu gdzie był zaaplikowany korektor.
   Jeśli chodzi o nieszczęsną okolicę oczy, nakładam korektor jedynie w wewnętrznych kącikach oraz zewnętrznych. Dla ujednolicenia koloru jedynie blenduję niewielką ilość korektora w stronę linii mimicznych pod oczami.


   W moim odczuciu nie są to produkty do codziennego użytku, szczególnie przy cerach które mają dużą skłonność do zapychania oraz w przypadku cer suchych lub odwodnionych. Po tygodniu codziennego noszenia Double Wear moja cera jest zdecydowanie przemęczona. Wymaga dodatkowego oczyszczenia oraz nawilżenia. Jednak w dniach kiedy potrzebujemy makijażu którym nie musimy zaprzątać sobie głowy, to ten duet spisze się znakomicie.



   Sam podkład jak i korektor nie wymagają dodatkowego przypudrowania, bo efekt jaki dają na skórze jest niemal całkowicie matowy. Mi nie do końca odpowiadało takie lekko pudrowe wykończenie ale dzięki mgiełce do utrwalania makijażu Inglota ten problem całkowicie zniknął. W efekcie moja cera wygląda na gładką, jednolitą ale jednocześnie bardziej naturalną i promienną.


   W samym zamyśle producenta było stworzenie podkładu długotrwałego. Mimo pewnych niedogodności ten podkład właśnie taki jest. Oczywiście wymaga nieco więcej uwagi, a czasem nauki jak z nim najlepiej postępować ale wysiłek jaki włożymy z całą pewnością jest tego wart.
   Obecnie podkład mam na wykończeniu. Nie wiem jeszcze czy do niego wrócę, bo mam ochotę na kilka innych podkładów takich jak: Urban Decay, Nars, Clarins czy chociażby nowy podkład Catrice. Jednak nie wykluczam powrotu.

http://kosmetycznyfronesis.blogspot.com/2016/10/rozdanie-dla-pazdziernikowych-gadu.html


    Czy ktoś jeszcze nie wie o rozdaniu dla październikowych gaduł?

   Kto kocha? A kto nienawidzi?



33 komentarze:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger