grudnia 02, 2019

GRUDNIOWE ROZDANIE

GRUDNIOWE ROZDANIE

Zdecydowanie za długo się do tego zbierałam.. i tu w tym miejscu obiecuję poprawę! Ale do rzeczy..! Rozdanie! 💗 Bo jest grudzień, bo spadł pierwszy śnieg chociaż niemrawy, bo to był dobry dzień, bo zrobiłam sobie maseczkę.. czy powód jest ważny?

Przedstawmy naszą gromadkę..


MY MAGIC ESSENCE - TAKE IT OFF ELIKSIR DO MYCIA TWARZY
Piękny skład, piękny kolor, śliczny zapach i przede wszystkim bardzo dobry produkt! Wiem, bo sama obecnie używam, a kitu bym Ci nie wciskała. Mam szczerą nadzieję, że pokochasz eliksir tak samo jak ja. Gorąco polecam odwiedzić manufakturę Karoliny, czyli twórczyni marki My Magic Essnce, to osoba, która energię czerpie z trawy, słońca, wiatru.. po prostu z przyrody!

Cena rynkowa to: 98,00zł


BEMA - REGENERUJĄCA MASKA DO WŁOSÓW
O masce już pisałam, trafiła do ulubieńców i z całą pewnością trafi do ulubieńców roku. jest niesamowicie wydajna, a zimowej aurze potrafi pokazać środkowy palec. Pięknie chroni włosy, wygładza je i dociąża. Jeśli akurat takiego dociążenia nie potrzebujesz.. zaaplikuj na same końce, tam gdzie włosy potrzebują najwięcej ochrony lub dodaj ją do lekkiej odzywki aby wzmocnić działanie. U mnie maska leciała na niemal całą długość, a efekty powalały. W końcu doigrałam się.. i maska jest często wykupiona 😅 Dla mnie zabrakło.. ale dla Ciebie jeden egzemplarz uratowałam.

Maseczka pochodzi ze wspaniałego sklepu Ekozuzu, a jej cena rynkowa to: 57,00 zł


OWIJKI - ZAMIAST FOLII
Nie kosmetycznie ale za to z myślą o lepszym jutro. Sama nie mogę się jeszcze nazwać rozsądnym konsumentem, bo jednak folia wciąż mi gdzieś towarzyszy. Jednak każdy mały krok jednego człowieka to mały sukces dla naszej planety. Po drugie warto zaszczepiać wartościowe rzeczy w każdym, a już szczególnie w najmłodszych. W związku z czym odpowiedz.. czy kanapka zapakowana w słodkiego misia nie zrobi furory w pracy lub w szkole? A może poczujesz pasję i chęć do zrobienia własnych owijek?


Dla Ciebie wybrałam wersję średnią 30x30 cm, która jest dość uniwersalna. I teraz uwaga.. owijkę wybierasz sobie sama! Po wygranej potwierdzę w sklepie wygraną, a dalej sama wybierzesz wzór owijki. Owijka i koszty wysyłki, są po mojej stronie.. sama zdecydujesz czy wystarczy Ci jedna z wygranej, czy chcesz dokupić więcej 😍
Wzory dostępne na FB Owijek.

Cena rynkowa to: 30,00 zł


DIY - ŚWIECA SOJOWA Z DREWNANYM KNOTEM
Uwielbiam świece! Szczególnie w okresie jesienno-zimowym towarzyszą mi dość często. W wyniku inspiracji świecami Anuli zrobiłam własne, a to jednak z licznych.. choć na tę chwilę nielicznych. Do produkcji być może powrócę w przyszłym roku.. ale to chyba zbyt dalekie plany. 
Świeca jest w pełni naturalna, a wosk całkowicie bezpieczny (podczas palenia nie wytwarza szkodliwych substancji). Do tego drewniany knot, który podczas palenia będzie przyjemnie mruczeć niczym drewno palone w kominku.


Zapach? Tu wersja z dość oryginalną lawendą. Trudno mi samej określić ten zapach. Jednak przypadnie do gustu również tym co boją się intensywnych zapachów, które sprzyjają migrenie. Moje świece są subtelne.

Cena rynkowa to: wiadomo.. bezcenne.


Co należy zrobić?

Oprócz spełnienia wymogów z regulaminu, chciałabym abyś napisała co Ciebie inspiruje lub irytuje w grudniu. To może być wszystko.. opis ostatniego wydarzenia w kolejce do kasy, wypunktowanie zalet lub wad, może masz jakieś wyjątkowe plany lub jest coś na co czekasz cały rok albo zwyczajnie grudnia nie znosisz.. i masz do tego święte prawo! 😂

Regulamin rozdania:
1. Rozdanie trwa od 02.12.2019 do 08.12.2019r.
2. Organizatorem i fundatorem nagród jest autorka bloga Kosmetyczny Fronesis.
3. Aby wziąć udział w rozdaniu należy być publicznym obserwatorem bloga.
4. Aby wziąć udział w rozdaniu, w komentarzu pod postem wyraź chęć udziału i napisać co inspiruje/irytuje Cię w grudniu.
4. Będzie mi bardzo miło jeśli udostępnisz informację o rozdaniu w dowolny sposób.
5. Produkty stanowiące nagrodę wygrywa jedna osoba. Nagroda nie podlega wymianie na ekwiwalent pieniężny.
6. Wynik rozdania ukaże się w ciągu 3 dni od zakończenia rozdania. Na dane do wysyłki czekam 3 dni od momentu ukazania się wyników (jeśli do tego czasu dana osoba się nie zgłosi zostanie wybrana kolejna).
8. Wysyłka wyłącznie na terenie Polski za pośrednictwem Poczty Polskiej.
9. Rozdanie nie jest grą losową w rozumieniu ustawy z dnia 19.11.2009 roku o grach hazardowych (Dz.U. 09.201.1540 z póź. zm.)
10. Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz.u. z 2004 roku Nr.4, poz.27 z póź. zm.)
11. Warunkiem udziału w Rozdaniu jest podanie danych osobowych w celu przekazania nagrody.
12. Zgłaszając się do rozdania akceptujesz warunki Regulaminu rozdania i wyrażasz zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych zgodnie z ustawą o Ochronie Danych Osobowych (Dz.U. z 1997 nr 133 poz.83).


Będzie mi miło jeśli zaobserwujesz każdą z marek na ich profilach:

My Magic Essence : Facebook, Instagram
Ekozuzu : Facebook, Instagram
Owijki : Facebook, Instagram

Ściskam! I czekam na Twoją odpowiedz!

grudnia 01, 2019

ZUŻYCIA LISTOPADA 2019

ZUŻYCIA LISTOPADA 2019

Czuję w kościach, że wracam do starych denek! Żadne tam trzy produkty na krzyż.. ale żeby nie było, że nagle zaczęłam używać coś na siłę. Zwyczajnie staram się wygospodarować trochę więcej czasu dla siebie, a to sprzyja domowemu SPA, chociaż w planach miał być szybki prysznic 😅 Humor dopisuje pomimo jesiennej aury.. chociaż chyba narzekać nie możemy? Jesień wydaje się w tym roku i tak dość łaskawa.


FROM A FRIEND -  ROSE GERANIUM AROMATIC HYDROLATE
Hmm.. czy ja mogę go nazwać najlepszym hydrolatem?.. (10 minut później) Nie kojarzę abym miała lepszy. Niemal wszystkie jakie miałam do tej pory były bardzo dobre.. ale ten ma w sobie coś więcej co go wyróżnia na tle innych. Intensywniej nawilża, koi, uspokaja być może wynika to z tego, że jego koncentracja jest mocniejsza (4:1) niż w przypadku innych hydrolatów. Jestem nim całkowicie zauroczona, a z okazji Black Friday zrobiłam prezent dla samej siebie i zaopatrzyłam się w dwie perełki, których tak łatwo na rynku nie znajdziesz. Jeśli szukasz wyjątkowych i cudownie skoncentrowanych hydrolatów oraz wysokiej jakości kosmetyków naturalnych to odsyłam do Ani z From a Friend.

Hydrolat na dniach będzie miał swoją recenzję.


TULUA - KREM ODŻYWCZY Z EFEKTEM WOW
Miniaturowa pojemność kremu trafiła do mnie w genialnym pudełku Terra Botanica Box ze sklepu Lost Alchemy. Marka już wcześniej mi kilka razy mignęła i nawet ją obserwowałam na Instagramie ale zawsze coś innego skupiało moją uwagę. Tym bardziej cieszę się, że miałam okazje w końcu spotkać osobiście, bo kremik okazał się fenomenalny. Cudownie dogodził mojej skórze i to pod każdym względem. Niby jest treściwy ale nie ciężki. Moja marudna skóra.. przestała marudzić. Psychicznie nastawiałam się na jesienno-zimowy okres ratowania skóry.. a ona nagle przestała stwarzać problemy! Z okazji Black Friday kupiłam dwa zestawy kosmetyków marki Tulua, gdzie obowiązkowo w jednym znalazł się ten sam krem w formie miniatury.

Po więcej odsyłam bezpośrednio do marki Tulua


INDEED LABORATORIES - HYDRALURON
Hydraluron.. czyli żel nawilżający na bazie kwasu hialuronowego i technologi opracowanej przez Indeed Labs. Przyznam, że to działa. Miałam już styczność z czystym kwasem hialuronowym i ten żel wywarł na mnie dużo lepsze wrażenie. Zdecydowanie efekt nawilżenia był bardziej odczuwalny. Swojego czasu ściągnęłam do Polski kilka opakowań Hydraluron jak i słynnego Pepta-Bright. Obecnie to już ostatnie opakowanie Hydralurony z moich zapasów, a z uwagi na ciągle zmieniający się skład produktu raczej sobie odpuszczę kolejne spotkania. Na oku mam już kilka fajnych perełek z naszych rodzimych manufaktur.



ANDALOU - PURE PORE SERUM
Serum którego zadaniem jest minimalizowanie porów. Można by się spodziewać wiele po takich hasłach, a ja jednak zawsze mam obawy. Zazwyczaj takie produkty brną do tego efekty nie patrząc na nic więc po drodze można sobie zafundować przesuszenie skóry i zdwojoną nadprodukcję sebum. na szczęście serum od Andalou tego nie robi. Za ogarnięcie porów odpowiada tu ekstrakt z wierzby białej, kwas salicylowy oraz woda oczarowa. Na szczęście serum dba również o nawilżenie skóry poprzez aloes i skwalen. W efekcie to lekkie serum sprzyja skórze problematycznej i osobiście jestem w stanie to potwierdzić. Natomiast jeśli chodzi o pory.. tu nie ma fajerwertów i efektu wow. Pory są zmniejszone ale to ogólny wpływ lepszego stanu skóry, a nie dlatego, że coś wysuszyło skórę na wiór i ją ściągnęło. Przyznaję, że niebieska seria marki Andalou mnie zaciekawiła. Podoba mi się takie zrównoważone podejście do problematycznych cer i chętnie sięgnę po inne produkty.

Serum kupiłam w sklepie Iwos


ILCSI - MASKĄ PEELINGUJĄCA RÓŻANO-KUKURYDZIANA
Uwielbiałam ją! Bardzo fajna piankowa konsystencja, która trzyma się skóry chociaż z czasem zastyga i.. należy jej na to pozwolić. Nie pozostawi buraka ani nie spali skóry mimo to złuszczenie skóry jest tu ewidentnie widoczne. Dodatkowo maseczka bardzo ładnie koi wszelkie stany zapalne. Niesamowicie ją lubiłam i z całej gromadki produktów Ilcsi to właśnie maseczka jest moją największą perełką.



EVOLVE - RADIANT GLOW MASK
Maseczka o działaniu oczyszczającym, wygładzającym i rozświetlającym na bazie kakao i kokosa. To kakao jest tu bardzo intensywne! Totalny obłęd! Maseczka jest bardzo treściwa i gęsta z drobinkami orzechów kokosa.. i to jedyne co mi przeszkadzało. Miałam momentami wrażenie, ze drobinki są za ostre dla mojej skóry. Na szczęście wystarczyło rozważnie aplikować maseczkę i zmywać. Podczas noszenia wyraźnie czuć kakao, a przy okazji maseczka jest bardzo komfortowa i nie ścieka. Przed zmyciem zwilżam dłonie i delikatnie masuję. Maseczka zmienia konsystencję na kremowo-mleczną i wówczas do głosu dochodzą drobinki, które złuszczają i oczyszczają skórę. Nie sprawia problemu ze zmyciem. Po wszystkim skóra jest odświeżona ale również odżywiona. Nie trzeba jej już wiele.

Recenzja pojawi się w najbliższych dniach


YASUMI - HYDRO GREEN MASECZKA BIOCELULOZOWA
Genialna! Maseczka na bazie włókna celulozowego to krok milowy wśród maseczek w płachtach! Te zwykłe po prostu leżą i kwiczą. Materiał jest niesamowity i aż trudny do opisania dlatego odsyłam do posta ze zdjęciami. Maseczka wspaniale nawilża, dodaje skórze odżywczego kopa i piękne wygładzenie. Efekt jest zauważalny i widoczny jeszcze na drugi dzień. Zrobiłam niewielki zapas maseczek na tej tkaninie. jestem ciekawa jak sprawdzą się inne wersje.. ale Hydro Green jestem zachwycona. 



PETITFEE - BLACK PEARL & GOLD HYDROGEL EYE PATCH
Hydrożelowe płatki pod oczy od Moni Mama z różową torebką. Uwielbiam je! Najbardziej lubiłam po nie sięgać przy wykonywaniu makijażu. Aplikowałam pod oczy i zaczynałam od makijażu oczu. Wszelkie drobinki które się osypywały spadały właśnie na płatki, a międzyczasie skóra pod oczami dostawała kopa. Pięknie wygładzona prezentowała się o niebo lepiej! Płatki nie mają naturalnego składu.. wciąż czekam aż ktoś z eko strefy się za to weźmie.. a póki co zostaję przy takich, bo jestem uzależniona!

Recenzja płatków pojawi się na dniach


CHIC CHIQ - AMM PEELING
Sypkie peelingi zazwyczaj kojarzą mi się z wersjami kawowymi. Jednak peeling Amm od Chic Chiq zupełnie odbiega o tych mi znanych. Zupełnie innowacyjny i oryginalny produkt, a jednocześnie zaskakujący pod każdym względem. Bardzo ciekawa, lekka i jednocześnie wilgotna struktura. Pięknie trzyma się wilgotnej skóry. Moc złuszczenia zależy od siły nacisku czyli wszystko w moich rękach! Mimo wszystko efekt jest świetny za każdym razem! Dodatkowo skóra odżywiona i nawilżona.. nie czuje potrzeby ją dodatkowo rozpieszczać. A jak pachnie peeling? Smakowicie! Dla mnie to zapach świeżej owsianki z nutą soczystych owoców.

Recenzja peelingu pojawi się na dniach


BODY BOOM - OLEJEK DO CIAŁA UJĘDRNIAJĄCY
Zapach tego olejku uzależnia! Trudno go opisać.. jest lekki wiosenno-letni, kwiatowo-owocowy ale pięknie wyważony niczym dobre perfumy. Zdecydowanie nie należy do produktów tłustych.. ale jeśli jesteś zdolna to osiągniesz również i to. Ja ukochałam sobie nakładać go na lekko wilgotną skórę. Wówczas wchłania się całkowicie a przy okazji bardzo fajnie nawilża skórę. Wymagające fanki naturalnej pielęgnacji nie będą jednak w pełni zadowolone ze składu.. chociaż naprawdę źle nie jest.. to raczej pojedyncze ale. Osobiście bardzo fajnie mi się go używało, powrotu nie planuję, za to do peelingów kawowych od Body Boom wracam regularnie.



BEAUTE MARRAKECH - SPRAY D'ALUN DEODORANT
Zabrakło nam porozumienia. Śliczny zapach hydrolatu z róży damasceńskiej na którym dezodorant jest stworzony był bardzo przyjemny. Forma aplikacji (spray) również zdawał egzamin.. niestety to wszystko. Zupełnie poległ na trzymaniu w ryzach higieny moich paszek. Nie podołał wyzwaniom ani leżeniu na kanapie. Miałam wrażenie, że lepiej moje paszki się mają jeśli go nie używam! Zbyt dużo szans już dostał.. nie jestem w stanie dłużej tego ciągnąć mimo, że nie nawidzę wyrzucać niezużytych kosmetyków.



JASON - SZAMPON NAWILŻAJĄCY ALOE VERA
Bardzo przyjemny szampon na bazie aloesu. Ładnie i konkretnie oczyszczał skórę głowy i włos. Pasował nawet mojemu mężowi, który w tych tematach lubi marudzić. Jedynie pod koniec zaczęły pojawiać się problemy. Podejrzewam, że to jednak moja wina, bo należało szampon co jakiś czas wymieszać w butelce aby składniki się wymieszały. Nie jest to dla mnie wada ani problem dlatego z chęcią wrócę do szamponów Jason, a na oku mam już wersję z biotyną.




SEPHORA - TUSZ DO RZĘS
Tusz dostałam na spotkaniu blogerskim, a z uwagi, że posiada dość dobre recenzje postanowiłam dać mu szansę. Szczoteczka silikonowa, czyli tak jak lubię.. i gigantyczna! Na szczęście jest to jedynie kwestia przyzwyczajenia. Tusz ładnie rozdzielał rzęsy i dodawał objętości. Nie kruszył się ani rozmazywał o ile nic mi do oka nie wpadło. W zasadzie nie mam się czego przyczepić. Towarzyszył mi przez 3-4 miesiące i zwyczajnie już na niego pora. Gdybym miała z nim jakiś problem to już dawno wylądował by w denku.


REVERS - CAMOUFLAGE KOREKTOR W ODCIENIU 102 NUDE
Hmm.. dość specyficzny korektor. Problem w tym, że nie trzyma się. Przez co nie nadawał się pod oczy, a aplikowany pod podkład.. znikał. Ostatecznie dawałam go na nadgarstek i mieszałam z lekkim podkładem aby dodać ciut większego krycia. Zdecydowanie bardziej zadowolonajestem z podkładów marki Revers niż korektora.. a ponieważ korektorów jeszcze kilka mam, a ten trafił do mnie wybrakowany i wiecznie jest urypany przez brak osłonki to go wyrzucam.


MOKOSH - WYGŁADZAJĄCY KREM DO TWARZY FIGA
Podobał mi się. Lekka konsystencja wyraźnie nawilżał, fajnie się rozprowadzał i wchłaniał. Mimo to może nie wyróżnia się jakoś szczególnie na tle innych dobrych kremów ale na pełnowymiarowe opakowanie raczej bym nie narzekała. Pamiętam, że miałam okazję poznać wersję malinową i coś fajniej ją wspominam.

MOKOSH - LIPOSOWE SERUM POD OCZY OGÓREK
Pięknie pachnie ogórkiem ale miałam nadzieję, że będzie bardziej wodniste niż olejowe. Nie wchłania się szybko przez co miałam spore obawy czy w ogóle się wchłonie i czy czasem aplikowanie go przed snem nie spowoduje, że wejdzie mi do oczu, a rano skończy się to małą katastrofą. Ściągnęłam ze skóry wokół oczu nadmiar aby uniknąć najgorszego i wmasowałam w skórki paznokci. Niestety włazi w oczy okrutnie. Przy drugim podejściu pomogła warstewka kremu położona na serum.. ale to wciąż za ciężki zawodnik dla moich oczu.

VIANEK - ODŻYWCZY KREM POD OCZY W EKSTRAKTEM Z CHMIALU
Nie pałam szczególną miłością do kremów marki Vianek. Przeszłam przez kilka próbek ale żadna nie zachwyciła mnie na tyle aby stwierdzić: "tak! muszę kupić pełny wymiar tego cuda!" W przypadku kremów pod oczy jest jeszcze gorzej. Ten trafił na stopy. Przyjemnie je zmiękczył ale pozostawił powłoczkę, która na stopach mi nie przeszkadza.. ale pod oczami wiem, że migrowałaby do oczu.

YOPE - YUNNAN ŻEL POD PRYSZNIC CHIŃSKA HERBATA
Zapach.. może być ale wciąż bez rewelacji. Sam żel również nie robi na mnie żadnego wrażenia. Próbki co jakiś czas są u mnie tolerowane ale z pełnowymiarowym opakowaniem bym się męczyła.

BE THE SKY GIRL - BODY MOUSSE WILD FOREST
Przyjemna lekka konsystencja ale nie jest to taki typowo piankowy mus. Wersja Wild Forest na szczęście nie pachnie zielonym lasem, wyraźnie czuję tu dziką roślinnośc w tym jeżyny. Oryginalny aromat, który mnie zaskoczył pozytywnie. Próbka o pojemności 4ml wystarczyła mi jedynie na nogi. Próbowałem rozprowadzić produkt cienką warstwą ale skóra nie pozwalała. Niby smarowidło czuję, że siedzi ale nie mogę nazwać go tłustym. Wyraźnie zmiękcza, otula i nawilża. Myśl,ę że na okres zimowy spisze się bardzo fajnie. Dodatkowo ma w sobie mikroskopijne drobinki które rozświetlają skórę..  i to właśnie one mnie tu zachwyciły.. są ultra drobne i wygląda to fenomenalnie.

HAGI - NATURALNY OLEJEK DO CIAŁA Z OLEJEMCHIA I ZŁOTYMI DROBINKAMI
Konsystencja wcale nie jest typowo olejowa. To raczej gęsty olej o złotym kolorze z ogromną ilością brokatu. Na szczęście brokat jest bardzo delikatny, nie bije po oczach ani nie zwraca uwagi. Jest subtelny co jest jego ogromnym plusem, bo dzieki temu produkt staje się uniwersalny, a nie tylko na imprezę czy do letniej sukienki. Piękny zapach, przyjemna konsystencja, chociaż nieco wyczuwalna powłoczka mi przeszkadza. Mimo wszystko czuję się zauroczona ale jeszcze nie kusi mnie pełnowymiarowe opakowanie. 

A JEDEN - MYDŁO KAWA Z CYNAMONEM
Uwielbiam cynamon w połączeniu z jesienno-zimową aurą. W mydełku od Ajeden na pierwszy plan wysuwa się właśnie cynamon i jestem nim zauroczona. Dodatkowo mydełko ma funckę peelingującą co jest zawsze ogromnym atutem w mydłach. Mydełko chociaż w wersji mini fajnie się używało.

TULUA - MYDEŁKO MANGO
Być może to wina kształtu mydełka, bo jednak trochę schodziło zanim miałam stworzyłam piane którą mogłam się myć. Wymagało to niestety cierpliwości ale przy tak genilanym aromacie mango który rozpanoszył się w całej łazience nie było to takie uciażliwe. Mimo wszystko brakuje mi tu.. tego.. czegoś. 

Z całej gromadki próbek zdecydowanie najbardziej ciekawe okazało się mydło od Ajeden kawa z cynamonem.

I co? Wracam do formy? 
A jutro.. ROZDANIE!

listopada 25, 2019

NATURANY DEZODORANT AŁUNOWY NA HYDROLACIE RÓŻANYM DO BEAUTE MARRAKECH

NATURANY DEZODORANT AŁUNOWY NA HYDROLACIE RÓŻANYM DO BEAUTE MARRAKECH

Do dezodorantów nie mam bardzo wysokich wymagań. Nie testuję ich pod względem czasu kiedy to na mojej bluzce pojawi się pierwsza kropelka potu. Podstawą jest dla mnie zachowanie świeżości pod względem zapachu, a pot.. cóż, ja go toleruję szczególnie w okresie letnim. Stawiam wówczas na ubrania luźne i przewiewne, które dadzą mi psychiczną świadomość, że pomimo pocenia się nie mam ogromnych plam pod pachami. Stanowczo wolę takie rozwiązanie niż świadomość, że blokując kanaliki potowe sprzeciwiam się naturalnym procesom fizjologicznym, czyli działam przeciwko własnemu organizmowi. Dlatego od jakiegoś czasu używam wyłącznie naturalnych dezodorantów.
O moich preferencjach doskonale wiedziała Ania z bloga aneczkablog, która w prezencie podarowała mi m.in. dezodorant marki Beaute Marrakech.


Od producenta:
Dezodorant ałunowy jest połączeniem dwóch 100% naturalnych składników: ałunu potasowego oraz hydrolaru z kwiatów róży damasceńskiej. Ałun to naturalny minerał górski składający się ze związków glinu, jednak w przeciwieństwie do sili glinu wystepujących w dezodorantach nie przenika przez skórę, tworzy jedynie cienką warstewkę na jej powierzchni. Wykazuje działanie ściągajace, anyseptyczne i przeciwbakteryjne, dzięki czemu doskonale zwalcza przyczyny powstawania przykrego zapachu. Obecnia w kosmetyku woda różana regeneruje, koi oraz nawilża wrazliwą i podrażnioną skórę, a także wzmacnia naczynia krwionośne. Nadaje świeży, kawiatowy i subelny zapach. Dezodorant zapewnia długotrwałą świeżość, nie zatyka porów, pozwala skórze naturalnie oddychać. Nie brudzi ubrań. Nie zaiwera SLES, SLS, parabenów oraz sztucznych substancji zapachowych. Odpowiedni dla każdego rodzaju skóry.

Sposób użycia: Wstrząśnij przed użyciem. Rozpylić na osuszonej, umytej skórze, w miejscach potliwych.

Skład (INCI): Rosa Damascena Flower Water, Pottasium Alum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate.


Poprzednikami dezodorantu z Beaute Marrakech, były naturalne dezodoranty w kremie marki Pony Hutchen. Pomimo mojego uwielbienia do nich poczułam chęć na jakąś zmianę pod kątem aplikacji. Dlatego dezodorant w formie sprayu niezwykle mnie ucieszył. Traf chciał, że dezodorant swoje pierwsze testy miał przejść w ekstremalnych warunkach! Zabrałam go ze sobą w wakacyjny wyskok w Tatry. Kilkugodzinne wycieczki górskimi szlakami.. chyba na trudniejsze warunki nie mógł trafić. 

Opakowanie sprawdziło się fenomenalnie! Pojemność 100ml co stanowi dość sporo jak na tego typu produkt. Na szczęście smukła i lekka (niestety plastikowa) butelka nie stanowiła żadnego problemu w transporcie. W życiu codziennym również sprawdza się świetnie. Do tego spray, który wytwarza równomierną mgiełkę.. może jedynie mógłby wyrzucać mniej produktu z uwagi na niewielki obszar skóry, który ma pokryć.


Aromat róży damasceńskiej z miejsca przypadł mi do gustu. Uwielbiam hydrolaty z tej rośliny więc do zapachu jestem przyzwyczajona, a co więcej bardzo go lubię. Podczas rozpylania czuć go dość wyraźnie ale nie zostaje na skórze dłużej nich chwilę. 

Niestety w górach dezodorant zawiódł mnie na całej linii. Nie mam do niego o to szczególnych pretensji, bo 8-9 godzinne wspinaczki nie są łatwym wyzwaniem dla naturalnego dezodorantu. Spodziewałam się jednak, że dezodorant zapewni mi dłuższe uczucie świeżości niż dojście do początku szlaku. Chociaż nasz wypad był dość intensywny, to po każdym powrocie do apartamentu musiałam się odświeżyć.. nawet takim wypadzie na obiad gdzie przed wyjściem brałam prysznic. Taki obrót spraw zaczął mnie martwić.


Po powrocie do normalnego trybu życia byłam pewna, że sobie poradzi. W pracy nieco więcej stresu niż normalnie, a mój deo wymięka razem ze mną. Po trzech godzinach od wyjścia z domu czuję się nieświeżo. Pod koniec pracy staram się rąk nie podnosić do góry mimo, że ani kropli potu nie uroniłam. 

Apogeum i szczyt mojej tolerancji osiągnęliśmy w pewien weekend.. spokojny, spędzony na błogim lenistwie weekend. Wieczorem długie leniwe SPA, a rano.. śmierdzące pachy. Przecież ja tylko leżałam i pachniałam.. zero wysiłku nawet umysłowego nie mówiąc już o fizycznym. Tym razem miarka się przebrała. Dałam mu jeszcze dwa tygodnie testów.. i zwyczajnie NIE! Dezodorant nie chroni mnie przed potem czego oczywiście nie oczekiwałam, ale przede wszystkim nie chroni mnie przed namnażaniem bakterii, które są odpowiedzialne za nieprzyjemny zapach. Co gorsze, donoszę wrażenie, że przyśpiesza ich namnażanie, bo o wiele dłużej zachowuję świeżość nie używając niczego.


Dezodorant trafił do użytku na początku września. Obecnie, po dwóch miesiącach zużyłam 1/3 opakowania i nie jestem w stanie dłużej tej znajomości ciągnąć. Zapowiadał się cudownie. Fajna i wygodna aplikacja, zapach róży damasceńskiej, brak plam na ubraniach w wyniku jego użytkowania.. ale braku podstawowego zapewnienia świeżości nie jestem w stanie przeskoczyć. 
Może miałaś okazję używać tego dezodorantu i masz inne doświadczenia? Może to jedynie wina mojego pH skóry? Podziel się w komentarzu doświadczeniami.

listopada 19, 2019

ILCSI - PIANKOWY KREM DO TWARZY DLA CERY ZMĘCZONEJ Z WIŚNIĄ I TARNINĄ

ILCSI - PIANKOWY KREM DO TWARZY DLA CERY ZMĘCZONEJ Z WIŚNIĄ I TARNINĄ

Marka Ilcsi skierowała swój asortyment w stronę salonów kosmetycznych, w związku z czym masz prawo jej nie kojarzyć nawet jeśli jesteś maniaczką naturalnej pielęgnacji i pilnie śledzisz każdą pojawiającą się na runku nowość. Jeszcze kilka lat tamu wchodząc do sklepu Ilcsi do wyboru miałam ogrom produktów i aby je dostać wcale nie musiałam legitymować się wykształceniem z zakresu beauty. Cóż.. z każdym rokiem ta możliwość została systematycznie ograniczana. Na szczęście wciąż do wyboru mamy kilka bardzo ciekawych produktów, a dla tych co marzą o bogatej pielęgnacji produktami Ilcsi odsyłam do dobrych salonów kosmetycznych.


Produkty marki Ilcsi zawojowały w zeszłym roku moją listę chciejstw. Jednym z czołowych produktów był piankowy krem do twarzy z wiśnią i tarniną o działaniu nawilżającym, regeneracyjnym i odżywczym.

Od producenta:
Krem piankowy wiśniowy z tarniną posiada bardzo lekką konsystencję oraz doskonale nawilża skórę. Dzięki silnym właściwościom antyoksydacyjnym flawonoidów zawartych w wiśni oraz dużej ilości minerałów i żelaza pochodzących z taniny, pomaga w zachowaniu młodego wyglądu skory. Dzięki zawartości kwasów i cukrów owocowych krem piankowy doskonale regeneruje, odżywia i tonizuje skórę. Podczas stosowania kremu, unosi się piękny, naturalny zapach wiśni, więc codzienna pielęgnacja pieści nie tylko zmysłu dotyku, ale również zmysł zapachu.
Typy skóry:
szara, zmęczona, odwodniona

Efekt działania:
nawilżający, regeneracyjny, odżywczy

Składniki ekologiczne:
owoc tarniny, owoc wiśni

Składniki aktywne:
ekstrakt z owocu wiśni pospolitej, ekstrakt z śliwy tarniny, witamina E


Pomimo mojego ogromnego uwielbienia do szkła, które obarczone jest pewnymi niedogodnościami higienicznymi, wciąż jest na pierwszym miejscu ulubionych. Mimo wszystko wciąż niezwykle ciągnie mnie do opakowań z pompką typu airless. Wygoda i higieniczność jest tu na najwyższym poziomie. Dodatkowo tego typu opakowania zawsze staram się wykorzystać ponownie!
Pojemność 50ml w przypadku kremu może wydawać się standardowa. Jednak krem jest na tyle wydajny, że trudno wykorzystać jedną całą pompkę na samą powierzchnię twarzy. W przypadku kremu z Ilcsi wcale bym się nie obraziła na mniejszą pojemność. Ma to oczywiście zaletę w postaci przyłożenia ceny do wydajności, a w tym przypadku również do jakości produktu.


Krem ma niezwykle przyjemny i ciekawy aromat. Nie jest to czysta soczysta wiśnia czego można byłoby się spodziewać. Więc co? Stłumiona słodka wiśnia w otoczce czegoś słodkiego i jednocześnie ziołowego. Czy tak właśnie pachnie tarnina w kosmetykach? Być może. Zapach w jakiś sposób sprawia, że momentalnie czuję się zrelaksowana i odprężona.

Produkt został określony jako "piankowy krem". Nie jest to jednak pianka znana mi z piankowych musów do ciała Biolove. Swoją drogą taki typ pianki ciężko byłoby mi zaakceptować w pielęgnacji twarzy, bo kojarzą się jako stosunkowo ciężkie dla skóry.W rzeczywistości krem odbieram jako lekki ale jednocześnie treściwy. Dlaczego? Zaraz po aplikacji krem ma lekką ale stabilną konsystencję. Nie rozlewa się. Jednak wystarczy mu chwila aby zaczął się robić nieco bardziej płynny pod wpływem ciepła skóry. Rozprowadzanie go po skórze nie sprawia trudności. Krem lekko sunie po skórze nie ciągnąc jej ale to właśnie w tej chwili daje znać, że wcale taki leciutki nie jest. Zaaplikowany zbyt obficie pozostawi smugi, które oczywiście stosunkowo szybko się wchłoną ale wymagają po chwili kolejnego wsmarowania. W przypadku tego kremu im mniej tym lepiej.. chociaż taka dodatkowa warstwa nigdy mi nie zaszkodziła.


Zazwyczaj w ciągu dnia preferuję niewielką warstewkę. Wówczas krem szybko się wchłania, pozostawiając skórę komfortową. Nie jest wyczuwalny co bardzo sobie cenię. Lubię go aplikować na zwilżoną hydrolatem skórę, a po rozprowadzeniu funduję mu dodatkowe zroszenie.

W wieczornej pielęgnacji co jakiś czas funduję sobie dodatkową warstewkę kremu. Wówczas mam wrażenie, że lekko zastyga na skórze i staje się wyczuwalny. Normalnie czegoś takiego nie lubię, bo często takie zabawy kiepsko kończą się dla mojej skóry ale nie w tym przypadku. Skóra po takiej nocy nie jest obciążona, zapchana, a krem nie migruje mi do oczu czy ust podczas snu. Tam gdzie został zaaplikowany wieczorem, tam pozostał rano.. lub ostatecznie na poduszce jeśli się wierciłam całą noc. 

Ogromnym plusem jest kolor kremu. Miałam nieco nadziei, że w niewielkim stopniu będzie miał właściwości kremów BB ale niestety. Natomiast dzięki temu krem nie bieli skóry, więc nawet przy grubszej warstwie wciąż wyglądam jak człowiek.


Krem genialnie służył mi przez większość lata. Nie czułam potrzeby ratowania się innymi produktami. Zapewniał mi odpowiednie nawilżenie, ukojenie, a także regenerację. Jednak im niższe temperatury, a dodatkowo ogrzewanie w domu, klimatyzacja w samochodzie tym moja skóra zaczęła wymagać więcej. Na szczęście krem bardzo dobrze dogaduje się z innymi produktami, przez co nie muszę szczególnie kombinować i szukać odpowiednich połączeń aby zaoferować skórze pełen komfort. Jednak nie ukrywam, że miałam nadzieję na to, że krem okaże się dla mojej skóry wystarczający przez cały rok.. ale taki jeszcze się nie urodził 😂


Skład (INCI): Aqua, Prunus Cerasus Fruit Extract, Prunus Spinosa Fruit Extract, Zea Mays Oil, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Isomyl Laurate, Myristyl Alcohol, Parfum, Alcohol, Arachidyl Alcohol, Myristyl Glucoside, Benzyl Alcohol, Behenyl Alcohol, Sodium Salicylate, Arachidyl Glucoside, Tocopherol Sodium Cocoyl, Glutamate, Xanthan Gum, Ascorbyl Palmitate, Salicylic Acid, Citric Acid, CI 75470 (Carmine) Beetroot Red.

  • Aqua (Water ) (Woda) - naturalny rozpuszczalnik
  • Prunus Cerasus Fruit Extract (wyciąg z wiśni) - ma właściwości przeciwzapalne i antyoksydacyjne. nawilża skórę, ponadto wykazuje działanie złuszczające i jest wykorzystywany w produkcji peelingów  kwasowych i enzymatycznych, a także żeli do mycia, kremów i toników. Wygładza, oczyszcza i nawilża skórę. Wyrównuje koloryt, rozjaśnia przebarwienia i pomaga zachować młody wygląd. Łagodzi podrażnienia, rumień i alergie, koi skórę.
  • Prunus Speciosa Fruit Extract (ekstrakt z owoców tarniny) - dzięki właściwościom antyoksydacyjnym, chroni przed uszkodzeniami ze strony wolnych rodników i przedwczesnemu starzeniu skóry. Wykazuje działanie silnie ściąggające i odżywiające skórę. Tarnina działa łagodząco i wygładzająco na skórę
  • Zea Mays Oil (olej kukurydziany) - emolient tłusty, tworzy na powierzchni skóry  i włosów natłuszczającą ale delikatną i lekką warstwę ochronną. Wzmacnia, i zapobiega odwodnieniu skory. Wygładza, poprawia elastyczność, zapobiega łamaniu włosów, odżywia skórę głowy. Posiada właściwości łagodzące.
  • Glycerin (gliceryna) - silnie hydrofilowa i higroskopijna substancja nawilżająca. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, pomaga substancjom aktywnym przedostać się w głąb skóry. Skuteczna zwłaszcza w kosmetykach z dużą ilością wody. Łagodzi podrażnienia, przyśpiesza regenerację uszkodzonej skóry, wygładza zmarszczki, zmiękcza naskórek, likwiduje zrogowacenia. Kosmetyki z dużą zawartością gliceryny są zwykle nieco lepkie na skórze. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Cetearyl Alcohol (alkohol cetylostearylowy, alkohol cetearylowy) - zagęszcza oraz wpływa na właściwości aplikacji produktu, daje poślizg. Tworzy okluzyjny film na skórze i włosach, działa natłuszczająco, zmiękczająco, kondycjonująco i ochronnie. Zapobiega odparowaniu wilgoci. (Komedogenność: skala 4 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Isoamyl Laurate (laurynian izoamylu) - emolient suchy, zmniejsza lepkość kosmetyku. Nabłyszcza, zmiękcza i wygładza skórę. Stosowany w certyfikowanych kosmetykach naturalnych jako zamiennik silikonu. Poprawia rozprowadzanie kosmetyków (Komedogenność: skala 1 na 5)
  • Myristyl Alcohol - emolient, substancja umożliwiająca powstawanie emulsji i stabilizująca ją
  • Parfum (Perfumy, Zapach) - ogólne określenie kompozycji zapachowej, która może być różnego pochodzenia. Maskuje niepożądane zapachy. Niektóre kompozycje zapachowe mogą być bardzo silenie drażniące, uczulające i toksyczne, w zależności od użytych komponentów, z jakich powstały
  • Alcohol (alkohol) - konserwuje, zapobiega psuciu kosmetyków, rozpuszcza substancje nierozpuszczalne w wodzie. Pomaga składnikom aktywnym przenikać w głębsze warstwy skóry. Ma działanie dezynfekujące, przeciwzapalne. Substancja silnie drażniąca, Nie zalecana dla skóry dziecięcej, wrażliwej, atopowej, suchej czy naczynkowej. Może wysuszać i uszkadzać naskórek (Alergia: skala 4 na 5)
  • Arachidyl Alcohol (alkohol arachidowy) - emolient tłusty, tworzy warstwę okluzyjną, która zapobiega nadmiernemu odparowaniu wody z powierzchni skory i włosów
  • Myristyl Glucoside - substancja otrzymywana z oleju z iaren palmowych, cukru kukurydzianego lub kokosa. Środek powierzchniowo czynny.
  • Benzyl Alcohol (alkohol benzylowy, fentylometanol) - pełni rolę rozpuszczalnika. Stosowany również jako składnik kompozycji zapachowej z uwagi na jaśminową woń. To również konserwant, a także pełni funkcję regulatora lepkości. Zalecana ilość w produkcie 0,2-0,8%. Jako substancja konserwująca, jest dopuszczony przez instytucje certyfikujące kosmetyki naturalne. (Alergia: skala 2 na 5)
  • Behenyl Alcohol (alkohol behenylowy) - zagęstnik, ma również właściwości pielęgnacyjne mi.in wygładza i uelastycznia skórę, a także działa łagodząco, przeciwbólowo i przeciwobrzekowo. Działa przeciwwirusowo na wirusa Harpes Simplex (opryszczki). (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Sodium Salicylate (salicylam sodu) - konserwuje. Wykazuje również działanie przeciwbólowe i przeciwzaplane
  • Arachidyl Glucoside - łagodny środek powierzchniowo czynny i emulgator
  • Tocopherol (tokoferol, witamina E) - ma właściwości konserwujące, przedłuża świeżość kosmetyków,zapobiega utracie koloru i zmianie zapachu. Ma silne działanie antyoksydacyjnie, ujędrnia, działa odżywczo i przeciwstarzeniowo na skórę, wzmacnia ściany naczyń krwionośnych, poprawia ukrwienie skóry, chroni przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi, przyśpiesza regenerację skóry. Może pochodzić z genetycznie modyfikowanych upraw GMO. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Sodium Cocoyl Glutamate (sól sodowa kokosowych alkoholi tłuszczowych i kwasu glutaminowego) - substancja myjąca, pianotwórcza. Łagodna dla skóry (Alergia: skala 1 na 5)
  • Xanthan Gum (guma ksantanowa, E415) - substancja pochodzenia naturalnego. Lekki zagęstnik substancji, podnosi lepkość i stabilizuje produkt. Często wykorzystywany do produkcji kosmetyków o przejrzystej formule, żelowych, lekkich. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Ascorbyl Palmitate (palmitynian askorbylu) - pochodna witaminy C. Wpływa na jędrność i elastyczność skory, wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych, rozjaśnia skórę i wpłwa na spłycenie zmarszczek. Spowalnia procesy starzenia się skóry. Obecność kwasu askorbinowego powoduje regenerację witaminy E.Wykazuje umiarkowane działanie złuszczające i wyrównuje koloryt skory oraz rozjaśnia plamy i przebarwienia. Zalecany poziom aplikacji w kremach do 8%, w serum olejowym do 2%.
  • Salicylic Acid (kwas salicylowy) - rozpuszczalny w tłuszczach, dzięki czemu oprócz właściwości złuszczających ma także zdolność przenikania przez warstwę łojową i wnikania w głąb skóry. Dociera w głąb mieszków włosowych, co ma duże znaczenie w leczeniu trądziku. Przyczynia się do odblokowania porów, zapobiega tworzeniu się wyprysków oraz pomaga oczyścić skórę z zaskórników. Im tłustsza jest skóra, tym działanie skuteczniejsze. Składnik działa także przeciwzapalnie i gojąco. (Alergia: skala 2 na 5)
  • Citric Acid (Kwas cytrynowy) - regulator pH. Wykazuje działanie złuszczające, dzięki czemu usuwa przebarwienia i rozjaśnia skórę
  • CI 75470 (Carmine) - barwnik kosmetyczny
  • Beetroot Red (czerwień buraczana) - barwnik kosmetyczny



Krem bardzo dobrze sprawdza się pod makijaż. Podkłady łatwo się aplikują, nie ślizgają się ani nie mają tendencji do tworzenia plam przez większą koncentrację kremu w jakieś części twarzy. Dzięki temu krem jest idealny na dzień.
Niestety nie uchronił mnie przed fochami mojej skóry. Zabrakło mi tu uczucia, że wszelkie zmiany są pod dobrą opieką i szybciej znikną. Natomiast krem nie ma takiej funkcji i nie do tego typu cer jest przeznaczony więc to jedynie moje wygórowane wymagania.


Chociaż z kremem mam dobre skojarzenia to nie stał się moim ulubieńcem spośród produktów marki Ilcsi. Zdecydowanie moimi faworytami są dwa produkty złuszczające, czyli bardzo dobry peelingi z kwasami AHA oraz fenomenalna maseczka peelingująca różano-kukurydziana, której recenzja pojawi się niedługo.



listopada 17, 2019

ILCSI - MASKA PEELINGUJĄCA RÓŻANO-KUKURYDZIANA, CZYLI MIŁOŚĆ OD PIERWSZEGO SPOTKANIA DO OSTATNIEJ KROPLI

ILCSI - MASKA PEELINGUJĄCA RÓŻANO-KUKURYDZIANA, CZYLI MIŁOŚĆ OD PIERWSZEGO SPOTKANIA DO OSTATNIEJ KROPLI

Kolejny produkt marki Ilcsi na blogu i nieostatni. Jednak z całej gromady zdecydowanie największy ulubieniec. Być może pomógł fakt, że jestem fanką maseczek i złuszczania, a to akurat produkt dwa w jednym. Problem pojawia się wówczas gdy z jednej strony zaczynam oczekiwać porządnego złuszczenia i odświeżenia skóry, a z drugiej komfortu i przyjemności z pielęgnacji jaką powinna nieść za sobą maseczka. Wyjątkowo marka Ilcsi sprostała moim wymaganiom i w efekcie trudno czegokolwiek się przyczepić.


Od producenta:
Maska peelingująca różano-kukurydziana jest szczególnie polecana do pielęgnacji cery wrażliwej, skóry ze skłonnością do łuszczenia się nadmiernego łojotoku. Dzięki aktywnym składnikom pochodzącym z owoców dzikiej róży, oleju z zarodków kukurydzy oraz ekstraktu z miodu, uzupełnia mikroelementy i skutecznie wygładza, odżywia i nawilża skórę. Skrobia kukurydziana delikatnie ściera i usuwa martwe komórki naskórka. Sprawia, że skóra jest miękka i gładka, wspomaga również poprawę wchłaniania składników aktywnych

Stosowanie:
Nałóż maskę na oczyszczoną skórę twarzy raz w tygodniu, pozostaw do wyschnięcia. Następnie zetrzyj okrężnymi ruchami.


Utrzymane w białej i lekkiej dla oka kolorystyce opakowanie jest przyjemne dla oka. Uwagę przykuwa wytłaczany napis marki na wieczku nakrętki. Nie ma tu nic ekskluzywnego.. ale mi taka estetyka odpowiada. Ładnie prezentuje się na półce kosmetycznej i mimo wszystko swoją bielą wyróżnia. Jedyną wadą jest tu plastik, jednak 50ml pojemność i brak podwójnego dna sprawia, że całość jest jednocześnie smukła i pojemna. Z całą pewnością po zużyciu zawartości opakowanie wykorzystam.

Z uwagi na różano-kukurydziany wątek spodziewałam się czegoś nietypowego i zaskakującego pod względem zapachu. Faktycznie zaskoczona zostałam i to bardzo, bo wyraźnie wyczówam zapach cytrusów. Lekki odświeżający aromat jest przyjemny ale nie nachalny. W zasadzie podczas procesu aplikacji oraz noszenia i zmywania maseczki gdzieś mi umyka. Ostatecznie jestem w stanie zapach uznać za neutralny ale to plus. Bardziej byłabym zawiedziona gdyby pod moim nosem krążyła woń, która by mi przeszkadzała czy irytowała. 


Maseczka ma kolor brudnego różu. Nie jest czysta, jednorodna masa. Odnajduję mniejsze i większe drobinki co tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że do czynienia mam z naturalnymi składnikami, które nie zostały przemielone do granic możliwości. Taka różnorodność mnie zachwyca. Jednak królową jest konsystencja. To po prostu mus. Piankowy mus, który nie jest z premedytacją nadmuchany aby tylko mniej produktu zapakować do opakowania.. nie! Mus jest gęsty, treściwy, a jednoczenie lekki. W efekcie końcowym maseczka okazała się dość wydajna chociaż nic na to nie wskazywało.

Aplikacja nie sprawia najmniejszego problemu. Nawet większa ilość maseczki trzyma się skóry i nie odpada. Bez problemu daje się rozprowadzić, chwyta się skóry i ani drgnie do samego końca.

Maseczkę czuć na skórze, a już szczególnie odczuwalne jest jej zasychanie. W wyjątkowo mocno podrażnionych miejscach potrafi dać o sobie znać ale to wciąż jest bardzo subtelne. W ostatecznym rozrachunku uważam ją za neutralną i komfortową chociaż zapomnieć o niej się nie da.


Uwielbiam fakt, że nie muszę jej pilnować. Z początku miałam obawy, dlatego zaraz po delikatnym przyschnięciu leciałam ją zmyć. Obecnie potrafię się całkowicie zapomnieć i nawet po obejrzeniu filmu sunę się do łazienki.. później stwierdzam, że maseczkę zmyję pod prysznicem ale jeszcze pójdę na herbatkę, przejrzę Instagram, a może coś jeszcze zjem..? Nie, jedzenie w podeschniętej lub  całkiem wysuszonej maseczce to kiepski pomysł, bo trafią jako przyprawa na kanapki. To wówczas jest moment ostateczny aby ją zmyć. Nie zawsze zdarza mi się zaginać ramy czasowe i ryzykować odpadnięcie twarzy. Zazwyczaj normą jest 20-30 minut ale niezależnie od czasu przez jaki mi towarzyszy maseczka Ilcsi efekt jest zawsze taki sam.

Producent zaleca usuwanie "zasuszonej" maseczki okrężnymi ruchami. Nie do końca odnajduję się w tym procesie. Coś mi tu nie pasuje dlatego wypracowałam własny system. Maseczkę zwilżam wodą, chwilę odczekuję i okrężnymi ruchami zmywam. Dzięki temu wykonuję dodatkowy peeling i mam wrażenie, że z maseczki wyciągam ciut więcej. 


Efekty za każdym razem mnie w pełni zadowalają. Skóra przede wszystkim jest ładnie złuszczona, odświeżona i oczyszczona. Ze swojego podstawowego zadania maseczka wywiązuje się perfekcyjnie! Dodatkowo moja skóra wydaje się rozjaśniona i świeża. Zachwyca mnie jej działanie na wszelkie przebarwienia.. ale.. jej działanie na wszelkie niespodzianki to jakieś mistrzostwo świata. Genialnie wycisza podrażnienia, ogarnia świeże niespodzianki, a także wpływa na podskórne gule gdzie zazwyczaj pozostaje walenie głową w ścianę i czekanie aż pójdzie precz! 

Z maseczka stała się moim przyjacielem na nieprzyjaciół. 

Przy maseczkach złuszczających często efektem ubocznym jest wyssana skóra ze wszelkich dobroci. Przy maseczce różano-kukurydzianej rzeczywiście skóra jest zmatowiona i trudno doszukać mi się to działania odżywczego czy nawilżającego ale zdecydowanie jest zachowana pewna norma komfortu, którą w pełni akceptuję. Dalsza pielęgnacja zawsze jest nieco ciut bogata i mimo, że moja skóra zazwyczaj nie lubi przesadnie bogatej pielęgnacji to po tej maseczce chłonie wszystko jak gąbka. 


Skład (INCI): Aqua, Rosa Canina Fruit Extract, Glycerin, Mel, Algin, Zinc Oxide, Zea Mays Kernel Meal, Zea Mays Oil, Lactic Acid, Glyceryl Caprylate, Alcohol, Chondrus Crispus Powder, (Carrageenan), Benzyl Alcohol Magnesium, Aluminium Silicate, Citrus Limon Peel Oil, Silica, Cymbopogon Flexuosus Herb Oil, Citric Acid, Zinc Sulfate, Tocopherol, Ascorbic Acid, Salicylic Acid, Sodium Salicylate, Ascorbyl Palmitate, Citral, Limonene, Geraniol, Linalool, Citronellol.

  • Aqua (Water ) (Woda) - naturalny rozpuszczalnik
  • Rosa Canina Fruit Extract (wyciąg z róży) - bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe, minerały i witaminy. Pełni rolę emulgatora, antyoksydanta, substancji nawilżającej. Chroni i odżywia.
  • Glycerin (gliceryna) - silnie hydrofilowa i higroskopijna substancja nawilżająca. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, pomaga substancjom aktywnym przedostać się w głąb skóry. Skuteczna zwłaszcza w kosmetykach z dużą ilością wody. Łagodzi podrażnienia, przyśpiesza regenerację uszkodzonej skóry, wygładza zmarszczki, zmiękcza naskórek, likwiduje zrogowacenia. Kosmetyki z dużą zawartością gliceryny są zwykle nieco lepkie na skórze. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Mel (miód) - wykazuje działanie odżywcze, nawilżające, poprawiające koloryt. Jest silnym antyoksydantem, zapobiega zmarszczkom, wygładza, zmiękcza, pomaga oczyścić skórę z zaskórników. Ma właściwości przeciwbakteryjne, przeciwgrzybicze i przeciwzapalne, goi stany zapalne i reguluje skórę, dodaje zdrowego  blasku skórze i włosom. Osoby uczulone na miód powinny unikać tego składnika. Składnik w dużych stężeniach i często stosowany może nasilać problemy trądzikowe (Komedogenność: skala 2 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Algin (alginian sodu) - składnik wiążący wilgoć w naskórku i substancje kosmetyczne, higroskopijny. W lekko kwaśnym pH zagęszcza i klaruje wodniste formuły. Zapobiega rozwarstwianiu faz w formułach emulsyjnych i zmniejsza lepkość. Jest filmotwórczy, działa ochronnie i nawilżająco. Składnik silnie komedogenny, nie jest zalecany do skóry tłustej i trądzikowej w codziennej pielęgnacji. Może być drażniący. (Komedogenność: skala 4 na 5. Alergia: skala 2 na 5)
  • Zinc Oxide (tlenek cynku) - fizyczny filtr przeciwsłoneczny, chroni powierzchnie na zasadzie ekranu (lustra), który odbija promieniowanie UVA i UVB. Zapobiega negatywnemu działaniu promieni słonecznych, przyśpieszających starzenie, zapobiega poparzeniom słonecznym, przebarwieniom, powstawaniu wolnych rodników, stresom oksydacyjnym. Zabezpiecza częściowo kosmetyki przed utlenianiem się ich składników wrażliwych na światło. Ma działanie gojące i przeciwzapalne. Dobry składnik pudrów do cery trądzikowej i tłustej, ponieważ pochłania sebum i podsusza wypryski. Zawierają go także maści, zasypki, płynne talki do leczenia wykwitów wirusowych (zajadów, opryszczki, owrzodzeń, wyprysków) Zapobiega odparzeniom i podrażnieniom skóry dziecięcej (Alergia: skala 1 na 5)
  • Zea Mays Kernel Meal (skrobia kukurydziana) - organiczny wypełniacz. Ma silne właściwości adsorpcyjne, doskonale wchłania sebum i wilgoć ze skóry.
  • Zea Mays Oil (olej kukurydziany) - emolient tłusty, tworzy na powierzchni skóry  i włosów natłuszczającą ale delikatną i lekką warstwę ochronną. Wzmacnia, i zapobiega odwodnieniu skory. Wygładza, poprawia elastyczność, zapobiega łamaniu włosów, odżywia skórę głowy. Posiada właściwości łagodzące.
  • Lactic Acid (kwas mlekowy) - substancja nawilżająca. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka. Działa keratoplastycznie (zmiękcza warstwę rogową), a w wyższych stężeniach złuszcza zrogowaciały naskórek. Odblokowuje pory skóry i działa antybakteryjnie, dzięki czemu zapobiega tworzeniu ognisk zapalnych. Pomocny przy trądziku, polecany do pielęgnacji ciała i skóry włosów. Stężenie w produkcie gotowym 1-10%, w silnych peelingach 30-50%
  • Glyceryl Caprylate (monogliceryd kwasu kaprylowego) - tworzy ochronny i natłuszczający film na powierzchni włosów i skóry, kondycjonuje, zmiękcza i wygładza powierzchnię oraz nadaje połysk. Jest substancją myjącą oraz zdolną do tworzenia miceli w produktach z anionowymi sulfaktantami. Poprawi konsystencję produktów myjących. (Komedogenność: skala 1 na 5, Alergia: skala 1 na 5)
  • Alcohol (alkohol) - konserwuje, zapobiega psuciu kosmetyków, rozpuszcza substancje nierozpuszczalne w wodzie. Pomaga składnikom aktywnym przenikać w głębsze warstwy skóry. Ma działanie dezynfekujące, przeciwzapalne. Substancja silnie drażniąca, Nie zalecana dla skóry dziecięcej, wrażliwej, atopowej, suchej czy naczynkowej. Może wysuszać i uszkadzać naskórek (Alergia: skala 4 na 5)
  • Chondrus Crispus (Carrageenan) Powder (karagen) - składnik żelujący i zagęszczający. Posiada również działanie nawilżające, ujędrniające, przeciwzmarszczkowe. Silnie odżywia, regeneruje, łagodzi i zmiękcza. Może nasilać problem trądziku, powodować wypryski i ropne stany zapalne. W niewielkich stężeniach powinien być bezpieczny ale nie warto używać przy regularnej pielęgnacji (Komedogenność: skala 5 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Benzyl Alcohol (alkohol benzylowy, fentylometanol) - pełni rolę rozpuszczalnika. Stosowany również jako składnik kompozycji zapachowej z uwagi na jaśminową woń. To również konserwant, a także pełni funkcję regulatora lepkości. Zalecana ilość w produkcie 0,2-0,8%. Jako substancja konserwująca, jest dopuszczony przez instytucje certyfikujące kosmetyki naturalne. (Alergia: skala 2 na 5)
  • Magnesium Aluminium Silicate (krzemian magnezowo-aluminiowy) - zagęszcza formułę, poprawia konsystencję
  • Citrus Limon Peel Oil (olejek z cytryny) - działa pobudzająco, dezynfekująco oraz antyseptycznie
  • Silica (krzem, dwutlenek krzemu) - znajduje zastosowanie w kosmetykach przeciwłojotokowych, przeciwtrądzikowych, do cery mieszanej i tłustej, w kosmetykach do makijażu, pudrach. Ma zdolność rozpraszania światła. Wzmacnia włosy i paznokcie. Pochłania wilgoć, pot i sebum ze skóry, matuje. W dużych stężeniach może pogarszać stan skóry suchej. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Cymbopogon Flexuosus Herb Oil (olej z trawy cytrynowej) - koi i zmiękcza skórę, wzmacnia jej funkcje ochronne, zapobiega odwodnieniu skory, daje uczucie idealnej czystości i świeżości. Posiada właściwości odświeżające i zmniejszające wydzielanie łoju. neutralizuje nieprzyjemny zapach potu, dlatego wykorzystywana jest często w antyperspirantach i dezodorantach
  • Citric Acid (Kwas cytrynowy) - regulator pH. Wykazuje działanie złuszczające, dzięki czemu usuwa przebarwienia i rozjaśnia skórę
  • Zinc Sulfate (siarczan cynku) - konserwant, działa bakteriobójczo, antymikrobowo, dezynfekująco, a także usuwa i zapobiega osadom. Stosowany w kosmetykach antyseptycznych m.in. przeciwtrądzikowych, przeciwodparzeniowych, a także w maściach leczących zajady, wykwity wirusowe przy ospie, opryszczce itp. (Alergia: skala 1 na 5)
  • Tocopherol (tokoferol, witamina E) - ma właściwości konserwujące, przedłuża świeżość kosmetyków,zapobiega utracie koloru i zmianie zapachu. Ma silne działanie antyoksydacyjnie, ujędrnia, działa odżywczo i przeciwstarzeniowo na skórę, wzmacnia ściany naczyń krwionośnych, poprawia ukrwienie skóry, chroni przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi, przyśpiesza regenerację skóry. Może pochodzić z genetycznie modyfikowanych upraw GMO. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Ascorbic Acid (witamina C) - bierze udział w syntezie kolagenu, kwasu hialuronowego, elastyny oraz wszystkich białek w organizmie. Odpowiada za młodość skóry, jest jednym z najsilniejszych antyoksydantów. Regularne stosowanie wyższych stężeń odmładza, wygładza zmarszczki, rozjaśnia skórę, redukuje przebarwienia, poprawia koloryt, ujędrnia, znacznie poprawia kondycję skóry, włosów i paznokci i opóźnia starzenie. Ma właściwości keratolityczne, gojące i wzmacniające naczynia krwionośne, chroni skórę. Wysokie stężenia, powyżej 10% u niektórych osób powodują podrażnienia skóry (Alergia: skala 1 na 1) 
  • Salicylic Acid (kwas salicylowy) - rozpuszczalny w tłuszczach, dzięki czemu oprócz właściwości złuszczających ma także zdolność przenikania przez warstwę łojową i wnikania w głąb skóry. Dociera w głąb mieszków włosowych, co ma duże znaczenie w leczeniu trądziku. Przyczynia się do odblokowania porów, zapobiega tworzeniu się wyprysków oraz pomaga oczyścić skórę z zaskórników. Im tłustsza jest skóra, tym działanie skuteczniejsze. Składnik działa także przeciwzapalnie i gojąco. (Alergia: skala 2 na 5)
  • Sodium Salicylate (salicylam sodu) - konserwuje. Wykazuje również działanie przeciwbólowe i przeciwzaplane
  • Ascorbyl Palmitate (palmitynian askorbylu) - pochodna witaminy C. Wpływa na jędrność i elastyczność skory, wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych, rozjaśnia skórę i wpłwa na spłycenie zmarszczek. Spowalnia procesy starzenia się skóry. Obecność kwasu askorbinowego powoduje regenerację witaminy E.Wykazuje umiarkowane działanie złuszczające i wyrównuje koloryt skory oraz rozjaśnia plamy i przebarwienia. Zalecany poziom aplikacji w kremach do 8%, w serum olejowym do 2%.
  • Citral (Cytral) - składnik kompozycji zapachowej. Składnik sklasyfikowany jako potencjalny, groźny alergen. (Alergia: skala 4 na 5)
  • Limonene (limonen) - substancja zapachowa lub składnik kompozycji zapachowej. Znajduje się na liście groźnych alergenów. Obecność tej substancji musi być uwzględniona w wykazie składników INCI, gdy jej stężenie przekracza 0,001% w produkcie niespłukiwanym lub 0,01% w produkcie spłukiwanym (Alergia: skala 5 na 5)
  • Geraniol (Geraniol) - składnik kompozycji zapachowej. Substancja wpisana na oficjalną listę potencjalnych alergenów. Sklasyfikowana jako groźny alergen. (Alergia: skala 4 na 5)
  • Linalool (linalol)- substancja zapachowa lub składnik kompozycji zapachowej. Ma właściwości bakteriobójcze, przeciwdziała nieprzyjemnym zapachom. Jako dodatek do kosmetyków może wywoływać reakcje alergiczne. Uważany za groźny alergen. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 4 na 5)
  • Citronellol (Cytronelol) - składnik kompozycji zapachowej imitujący zapach róży i geranium. Jest klasyfikowany jako drażniący, wpisany na oficjalną listę potencjalnych alergenów. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 3 na 5)


Nie było tu wzlotów ani upadków. Nie mieszała się miłość z nienawiścią czy obojętnością. Od pierwszego do ostatniego użycia maseczka w pełni mnie oczarowała i zachwyciła. Jedna z najbardziej prostych w użyciu, a za razem efektownych pod względem wyników maseczek jakie miałam okazję używać. Na siłę nie jestem w stanie się do niczego przyczepić.. może oprócz dostępności. Chciałabym aby wszystkie maseczki Ilcsi były na wyciągnięcie ręki, bo z przyjemnością zaopatrzyłabym się w ich cały zestaw. 

Maseczkę dostałam na urodziny od Moniki z bloga Mama z różową torebką i był to fenomenalny strzał! Dziękuję Moniś! 💗

Na recenzję maseczki zapraszam również na blog Anuli: Maseczka peelingująca różano-kukurydziana Ilcsi

Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger