lipca 31, 2019

DENKO LIPCA 2019

DENKO LIPCA 2019

Jak mi chce się spać.. notorycznie. To znak, że pora na jakieś wakacje. Uuu.. w zeszłym roku sobie odpuściłam ale w tym nie ma takiej opcji. Tylko, że wakacje wakacjami, a co robić aby do nich dotrwać? Mnie relaksują porządki.. umyję okna i już jakoś człowiek lepiej się czuje. Nie ważne, że jeszcze tego samego dnia pada deszcz 😂 Za to koniec miesiąca to taki mój rytuał na porządki w kosmetykach i na blogu. Zmienia się zakładka "w użyciu".. zaraz po poście z nowościami zmienia się "w zapasach". W zdjęciach również jakoś luźniej.. lubię koniec miesiąca.


OLIVAL - PILING ZA LICE
Muszę przyznać, że nie wiązałam z nim większych nadziei ale pozytywnie mnie zaskoczył. Dość lekka formuła z drobinkami.. niby nic nadzwyczajnego ale trzymany na skórze w formie maseczki, a później wykonany peeling, bardzo fajnie się sprawdzał. Zmiękczał skórę i ją oczyszczał. Dodatkowo zawartość kwasu salicylowego dość dobrze wpływała na moją skórę. Jednak peeling doceniłam dopiero gdy zaczęłam używać jako maseczki.. jako tradycyjny miziak nie robił na mnie wrażenia.

Link do recenzji: Olival - Piling za lice


BEAUTE MARRAKECH - WODA RÓŻANA
Bardzo lubię hydrolaty z róży damasceńskiej i w tym przypadku nie było inaczej. Kolejny czysty hydrolat, butelka z bardzo dobrym atomizerem.. tylko szkoda, że w plastiku.. mimo to opakowanie już jest wykorzystane pod nowy hydrolat 😊 Strasznie lubię działanie hydrolatów z róży damasceńskiej i pomimo ogromnego wysypu różnej maści hydrolatów, jakoś trudno mi uwierzyć, że znajdę zastępstwo. 



E-NATURALNIE - MASKA ALGOWA PEEL-OFF Z ACEROLĄ,JAGODĄ I OWSEM 
Coś mi nie po drodze z tą maseczką. W dodatku zaopatrzyłam się w dwa opakowania! Teraz używam nałogowo z racji mijającego terminu ważności.. ale może w tym szaleństwie znajdzie się jakaś iskierka nadziei która do tej pory nie rozpaliła moich zachwytów? Póki co to tylko poprawna maseczka pod którą lubię nakładać własnej roboty  esencję (z tego co akurat popadnie). Jako kompres i zatrzymanie składników aktywnych na skórze spisuje się bardzo fajnie.. ale w wersji solo jakoś mnie jeszcze nie przekonała.


REPUBLIKA MYDŁA - MYDŁO SOFT SHEEP
Delikatna słodka owieczka.. używanie mydełek z Republiki Mydła to prawdziwa przyjemność, chociaż kolejne mydełka wciąż nie są w stanie przebić wersji z lawendą i rumiankiem czyli Lavender Lake. Pomału docieram się z mydłami ale widzę również, że najbardziej przekonują mnie te, które do zaoferowania mają coś więcej.. najlepiej peeling lub chociaż bardzo delikatny peeling.



BODY BOOM - 7 CUDÓW BODY BOOM
Niemal dwa miesiące bawiłam się w towarzystwie 7 cudów Body Boom i było świetnie! Wiele zaskoczeń i jedno poważne rozczarowanie. Kto by pomyślał, że wersja peelingu która gdzieś w moje głowie była na szarym końcu zepchnie z piedestału mój numer jeden na liście do testów! Takie zawirowania opisałam w poście poświęconym głownie zapachom tych cudaków. Za to co do jakości, złuszczania, gładkości skóry, użytkowania.. nie jestem w stanie się do niczego przyczepić. 

Tymczasem w zapasach czeka na mnie kolejny peeling, a po ostatniej promocji.. jeszcze kolejny 😂



DR. ORGANIC - ORGANIC ALOE VERA GEL WITH CUCUMBER
W zasadzie byłam z niego zadowolona ale.. nieco krytycznych uwag pod jego adresem również mam. Alkohol w składzie sprawił, że nie chciałam stosować go ani na włosy ani tym bardziej w pielęgnacji twarzy więc ostatecznie służył jedynie w pielęgnacji ciała. Przez jakiś czas łączyłam go z olejem z pestek malin i rewelacji nie było. W dużej mierze winiłam za to aloes.. a wina jednak leżała po stronie oleju. Wystarczyło zmienić olej i już efekty były świetne. Dlatego ostatecznie się do niego przekonałam. Niestety jest trudno dostępny w Polsce.. ale czy warto się wysilać aby go ściągać? Nie specjalnie. 



BLISKO NATURY - OLEJ Z NASION PESTEK MALIN
Olej z nasion malin nie zachwycił mnie. Nie widziałam ani specjalnego działania na moją skórę, a sam zapach raczej nie należy do jakiś zachwycających.. raczej dość neutralny. Nie wykluczam jednak, że była to kwestia producenta. Być może olej innego pochodzenia sprawdzi się u mnie znacznie lepiej.. naprawdę mam chęć to sprawdzić i mam w kosmetycznych zapasach potencjalną perełkę.


OKANI BEAUTY - OLEJ Z PESTEK ŚLIWKI
Bardzo lubię zapach oleju z pestek śliwki. Zapach marcepanu dosłownie mnie relaksuje. Oprócz tego olej świetnie się wchłania bez pozostawiania tłustej i lepkiej warstwy oraz nie jest komedogenny. Cudownie wygładza, odżywia i nawilża (z warstewką żelu aleosowego). Bardzo szybko pozbyłam się przesuszonej skóry na piszczelach łącząc olej z żelem aloesowym. Genialny duet, a na chwilę obecną olej z pestek śliwki pozostaje moim numerem jeden wśród olei.


PONY HUTCHEN - DEZODORANT W KREMIE "KRÓL OLCH"
Kolejny dezodorant od Pony Hutchen i to w "starej" wersji 😅 Dla mnie są bardzo wydajne.. aż nie nadążam ze zużywaniem! W zapasach czeka kolejny.. również w starej wersji. Czym różni się od nowej? Wersja starsza ma zdolność do upłynniania się w temperaturach powyżej 25 stopni.. nowa już nie. Poza takim szczegółem do którego przyzwyczaiłam się na tyle, że nie zwraca mojej uwagi.. deo jest rewelacyjne! Zapach podchodzący pod męski.. ale na tyle ciekawy, leśny i świeży, że trudno się nie zachwycać. Z wielką przyjemnością będę wracać do tych dezodorantów.

Produkty Pony Hutchen znajdziesz w sklepie Bioana


FRESH & NATURAL - BALSAM DO SKÓREK CYTRYNOWY
Bardzo lubiłam ten balsamik do skórek, bo bardzo ładnie pielęgnował.. ale się zepsuł :-| Zaczął mi śmierdzieć więc jestem zmuszona wyrzucić, chociaż termin ważności wciąż jest aktualny.. no trudno. Natomiast balsamik robił coś co większość tego typu produktów nie potrafi.. nie natłuszczał. Takie tłuste palce zawsze mnie śmieszą.. nie czaję o co chodzi z tymi oliwkami, które za grosz nie chcą się wchłonąć, a tak chętnie są stosowane w salonach manicure :-D


JOICO - BLONDE LIFE MASKA
Jestem ogromną fanką odżywek i masek marki Joico. Zapewniają moim włosom tak szeroką pielęgnację proteinową, że jedna odżywka wystarczy mi z powodzeniem na rok! Moje włosy nie wymagają szczególnej pielęgnacji proteinowej ale od czasu do czasu staje się to konieczne. Wówczas do akcji wchodzi Joico.. i raz na 1,5 lub 2 miesiące mam spokój. To mój ostatnio produkt tej marki w kosmetycznych zapasach. Muszę sprawdzić czy posiadam jakieś produkty typowo proteinowe i jeśli nie.. to Joico powraca.. tylko co tym razem wybrać? Coś z nowości? Sprawdzoną linię Blond Life?

Recenzja odżywki: Joico - Blond Life


ANWEN - ZESTAW ODŻYWEK DO WŁOSÓW O RÓŻNEJ POROWATOŚCI
Hmm.. na dniach pojawi się recenzja całej trójki. W śród nich jest już odżywka, którą już miałam i doczekała się osobnej recenzji. Pomyślałam jednak, że może trafiła na fatalny zimowy okres gdzie w dodatku moje włosy nie były w najlepszej kondycji? Czy się zrehabilitowała? Hmm.. a jak wypadły koleżanki? Hmm.. 😜 nic nie zdradzę


BEMA - RESTRUCTURANTE HAIR MASK
Genialna! Na moich włosach spisuje się fantastycznie i z całą pewnością robiąc w najbliższym czasie zakupy w Ekozuzu trafi do koszyka. Moje włosy ją kochają.. szczególnie przekonałam się o tym w okresie zimowym, kiedy nadawały się już tylko do ścięcia.. a to cudo je uratowało i to na kilka miesięcy! Włosy po niej są śliskie, aksamitne i błyszczące. Obciąża.. ale dla mnie jest to obciążenie w ramach normy. Nie jest to jednak maska do codziennego stosowania.. może za bardzo obciążyć.. i być może bardzo cienkie i delikatne włosy mogą się z nią nie polubić.. ale myślę, ze warto spróbować. Ostatecznie można taką maskę dodawać do innych jako dodatkowa pomoc.. u mnie nie było takiej potrzeby. Uwielbiam i z całą pewnością trafi do  ulubieńców roku!


Ej.. jakieś normalne to denko, czy mi się wydaje?

lipca 29, 2019

CZYM WYKOŃCZYĆ MAKIJAŻ? TYLKO AIRBRUSH FLAWLESS FINISH OD CHARLOTTE TILBURY! GENIALNY PUDER Z EFEKTEM FOTOSHOPA

CZYM WYKOŃCZYĆ MAKIJAŻ? TYLKO AIRBRUSH FLAWLESS FINISH OD CHARLOTTE TILBURY! GENIALNY PUDER Z EFEKTEM FOTOSHOPA

Nie pamiętam w swojej makijażowej "karierze" abym do jakiegokolwiek pudru wracała, czy chciała wrócić. Najczęściej tego typu produkty nie robią na mnie wrażenia, chociaż trudno jest się bez nich obejść nawet w najbardziej podstawowym makijażu. O wiele bardziej ciekawią mnie nowinki, które mam chęć przetestować niż wracać do czegoś co było.. i całkiem sporo czasu mi towarzyszyło. Chociaż nigdy szczególnie nie dzieliłam pudrów z uwagi na ich przeznaczenie.. bo puder to puder, to przy Charlotte Tilbury zaczęłam.


Zazwyczaj w użyciu posiadam jeden.. dwa pudry. Najczęściej do tego grona zalicza się puder o wykończeniu matującym, który jednocześnie ma utrwalić makijaż oraz zdjąć ze skóry blask. W przypadku bardzo matujących pudrów, które wykańczały skórę niczym obsypane mąką, konieczne stały się w użytkowaniu mgiełki utrwalajace lub chociaż wody termalne, które były w stanie zdjąć pudrowość.

Nigdy nie byłam zwolenniczką otwierania kilku pudrów jednocześnie. Oczywiście w okresie letnim do użytku trafiają pudry o nieco ciemniejszej kolorystyce, a na zimę wymieniam je na jaśniejsze. najlepszą opcją zawsze wydawały mi się wersje transparentne.. ale tak naprawdę nawet one jakiś kolor zostawiają.

Charlott Tilbury to zdecydowanie moje "widzi mi się", które postanowiłam spełnić. Na polskim rynku ciąż nieobecna marka ale liczę, że to się w dość szybkim czasie zmieni. Puder Airbrush Flawless Finish Charlott to nie jest tani wydatek (około 160 zł) i raczej trudno go usprawiedliwić. Natomiast na stronach polskich sklepów musimy zapłacić za prawie 240zł.. a to już przesada. 


Do założenie, że kolorówkę się "używa", a nie koniecznie "zużywa" jakoś trudno mi się przekonać, a tym bardziej dostosować. Zazwyczaj swoje wybory makijażowe stają się dość dobrze przemyślane, chociaż po ostatnich spotkaniach blogerskich i paczkach jakie przytargałam do domu jestem skłonna.. a nawet zmuszona zmienić swoje nastawianie.. ale wciąż nie do produktów które sama kupuję.. one mają być dobrze przemyślane!

I tak było w przypadku Charlotte. Obszerne poszukiwania, dziesiątki pytań.. i jest! Wybrałam odcień Medium, który towarzyszy mi od pierwszej opalenizny do połowy jesieni. Zimą puder nadaje moje skórze zbyt ciepłego odcienia. Teraz wiem, że delikatnie przestrzeliłam z kolorem, bo obecnie przez większość czasu chodzę szczęśliwie blada. Traktuję to jako doświadczenie.. i wiem, że kolejny odcień będzie jaśniejszy. 

Wraz z letnim sezonem puder znów wrócił do łask i bardzo się cieszę bo go uwielbiam!


Airbrush Flawless Finish nie należy traktować w kategorii zwykłego pudru, czy też pudru utrwalającego. To przede wszystkim puder wykańczający.. niekoniecznie w roli finansowej.. chociaż? Puder można aplikować na już przypudrowaną skórę lub bezpośrednio na podkład. Jednak w tej drugiej roli należy brać poprawkę, że jeśli mamy problem z trwałością makijażu na naszej skórze to Charlott nie koniecznie nam w tym pomoże.

Do czego w takim razie potrzebna jest Charlott? Jeżeli masz dość matowego wykończenia, jeżeli twój puder nie niweluje widoczności drobnych linii czy porów, jeśli marzysz o miękkim wykończeniu skóry to Charlott to zapewni.

Osobiście swoją Charlott bardzo oszczędzam i jest to jedyny puder który zużyję do ostatniego pyłku z wielką przyjemnością, a później kupię kolejny bez najmniejszego zająknięcia czy żalu nad wydaną złotówką.

Charlott robi niesamowitą robotę. Uwielbiam patrzeć jak rozmywa fakturę skóry, jak chowa pory skóry i delikatne linie czy nierówności. Przy okazji nie sprawia, że makijaż staje się cięższy pod dodatkową warstwą kolejnego produktu.. wręcz przeciwnie.


Skóra zyskuje pewną lekkość i miękkość. Efekt fotoshopa, który obserwuję po jednym pociągnięciu pędzla jest niesamowity. Co więcej jestem w stanie w ciągu dnia dołożyć leciutką warstwę pudru i wcale nie mam wrażenia przeciążenia skóry. Dodatkowo mam wrażenie, że aplikowany wcześniej podkład zyskuje. Z Charlotte nie kojarzę aby jakiś podkład brzydko się ważył.. może nie uratuje wszystkiego ale przy innych pudrach często bywało gorzej. 

Na uwagę zasługuje konsystencja pudru. Zwróć uwagę, że mimo użytkowania i widocznego denka nie ma tu nierówności ani grudek. Puder ma niezwykle jedwabistą i gładką strukturę. W dotyku robi wrażenie raczej suchego ale ta jedwabistość i mikroskopijna miałkość jest nie do opisania. To jest to co nadaje pudrom wyższą jakość.



Kolor na zdjęciach jest niestety przekłamany i nieco jaśniejszy niż w rzeczywistości. Próbowałam podkręcić go poprzez obróbkę ale zaczął wpadać w różowe tony, a wcale takich nie posiada. Posiada ładny ciepły odcień idealny dla lekko opalonej cery. Nadaje lekkiego kolorytu dlatego odcień warto dość dobrze przemyśleć. 

Opakowania Charlotte wygląda fenomenalnie. Jest dopracowane w szczegółach i cieszy oczy. Całość wygląda przepięknie i luksusowo ale.. jest to plastik. Na szczęście dobrej jakości. Chociaż zdarza mi się go nosić w torebce (obowiązkowo zawsze towarzyszy mi przy większych wyjściach i wyjazdach), gdzie szkiełko ochronne mojego telefonu już 4 razy w tym roku przegrało walkę.. to opakowanie pomimo kilku rys wciąż ma się całkiem nieźle!

Skład? Z całą świadomością.. nie jest to puder o naturalnym składzie. Jednak to co mi oferuje spełnia moje oczekiwania w całości. Jeżeli odnajdę jego zamiennik w naturalnym wydaniu będę przeszczęśliwa!

Skład (INCI): Talc, Mica, Polymethyl Methacrlate, Dimethicone, Silica, Pentaerythrityl Tetraisostearate, Cetearyl Ethylhexanoate Zinc Stearate, Zea Mays (Corn) Starch, Chlorphenesin, Potassium Sorbate, Tocopheryl Acetate, PEI-10, Propylene Glycol Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Rosa Multiflora Flower Wax, Tetrasodium EDTA, Water, Dimethiconol, Tilia, Cordata Flower Extract (Tilia Cordata Extract), Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Butylparaben, May Contain: Titanium Dioxide (CI 77891), Iron Oxide (CI 77491, CI 77492, CI 77499)

Fakt występowania w skałdzie naturalnych składników jakoś wcale mnie nie pociesza. Na szczęście nie jest to produkt po który sięgam codziennie. W dodatku termin jego ważności to 2,5 roku i bez problemu zmieszczę się w tym okresie aby go zużyć. Czy do długo? Podobno strasznie się ślimaczę 😅 a jednak denko jest już spore.. znacznie większe niż na załączonych zdjęciach 😁


Wiem, że Charlotte cieszy się różnymi opiniami.. ale z tego co zauważyłam to większość osób zarzuca jej brak utrwalania makijażu.. sęk w tym, że nie jest to puder utrwalający!

Poza tym część osób chwali sobie aplikację tego pudru przy użyciu gąbki 🤔 ciekawe podejście.. jednak mi jakość szkoda wkładać wilgotną gąbkę do pudru w sprasowanej postaci. Nie chodzi o Chalotte ale o wszystkie tego typu pudry. Obawiałabym się, że na ich powierzchni powstanie skorupka 🥚.. i po pudrze.. a może jednak niepotrzebnie dramatyzuję? 

Póki co wypatruję marki w Sephorze, bo ponoć powinna pojawić się jeszcze w tym roku. To dobra wiadomość, bo sprowadzanie jej z zagranicy jest nieco problematycze. W dodatku puder jest na tyle delikatny, że mógłby nie przetrwać upadku, a tym bardziej podróży 😟

PS. W weekend miałam z mężem mały wypad.. i nie wzięłam Charlotte! Autentycznie odczułam jej brak.. chociaż nie należę do osób, która po każdym wejściu do toalety poprawiają makijaż 😅 Mogę nie zabrać ze sobą pomadki, kremu do rąk, chusteczek, plastrów na odciski z małpkami.. ale Charlotte musi być! 🤪


lipca 27, 2019

WIELOLETNI ULUBIENIEC, CZYLI HYDROLAAT Z RÓŻY DAMASCEŃSKIEJ, TYM RAZEM W WYDANIU BEAUTÉ MARRAKECH

WIELOLETNI ULUBIENIEC, CZYLI HYDROLAAT Z RÓŻY DAMASCEŃSKIEJ, TYM RAZEM W WYDANIU BEAUTÉ MARRAKECH

Pomyśleć, że przed poznaniem hydrolatów byłam zagorzałą przeciwniczką aromatu róży.. we wszystkim. Ależ mi to wszystko kiedyś śmierdziało 😅 Co się zmieniło? Starość?.. nie koniecznie jeszcze ta wiekowa.. może mentalnie stałem się babuszką? Yyy.. oby nie.. a jeśli tak to co! Będę najbardziej zajefajną staruszką na planecie.. i w dodatku odkryłam w sobie talent do broni palnej! Strzeżcie się.. wy.. wy.. bobaski!

A tak bardziej przyziemnie.. jest ogromna różnica pomiędzy naturalnym aromatem róż w kosmetykach, a tym podkręconym. Od kiedy pierwszy raz w moje ręce trafił hydrolat z róży damasceńskie pokochałam zapach róż.. ale wśród wszystkich testowanych rodzajów hydrolatów to właśnie róża jest nieustannie na pierwszym miejscu.


Pozostaje jeszcze kwestia producentów hydrolatów. Nie każdy hydrolat pochodzi z tego samego źródła i nie każdy jest czysty. Jak jest w przypadku Beautě Marrakech?

Od producenta:
Woda różana to ceniony naturalny hydrolat stosowany jako mgiełka odświeżająca, tonik lub dodatek do innych kosmetyków. Doskonale nawilża, regeneruje oraz poprawia ogólną kondycję cery. Pomaga łagodzić podrażnienia i zaczerwienienia. Działa tonizująco. Wspiera wzmacnianie naczyń krwionośnych. Jest odpowiednia dla wszystkich rodzajów cery. Urzeka swoim kwiatowym, świeżym i subtelnym zapachem, wpływając dobroczynne na skórę.

Skład (INCI): Rosa Damascena Flower Water


Jeessss...! To czysty hydrolat z róży damasceńskiej.. i co ja mam powiedzieć?  Jak go ocenić? Już sam fakt, że jest to czysty twór powstały w wyniku destylacji, a nie mieszanka wody z olejkiem zapachowy 🤯 albo jeszcze lepiej z alkoholem 😳

Nie miałam wątpliwości, że się sprawdzi i miałam rację! Cudownie koi, łagodzi, a przy okazji lekko nawilża skórę. Uwielbiam stosować go w pielęgnacji twarzy zamiast toniku oraz jako odświeżająca mgiełka w ciągu dnia. Genialnie relaksuje i odpręża przed snem. Jednak po Rose Water od Beauté Marrakech nie sięgam w pielęgnacji ciała ani włosów.. bo zwyczajnie mi szkoda 😂


Jakość hydrolatu z Beauté Marrakech jest bardzo dobra. Na tle innych wypada równie dobrze.. a jeśli już muszę się czegoś przyczepić to tylko opakowania. Tylko i wyłącznie dlatego, że jest to plastik, a osobiście preferuję szkło i biorąc na klatę wszelkie komplikacje jakie się z tym wiążą.. wiąż wolę szkło. Atomizer jest tutaj świetny i dzięki niemu opakowanie zostanie ze mną na dłużej.

Producent ostrzega przed zmianą wyglądu produktu ale w moim przypadku nic się nie działo. Czyste hydrolaty bez dodatku konserwantów mają prawo wytrącać osady czy delikatnie zmieniać kolor ale osobiście nigdy czegoś takiego nie doświadczyłam.


Zastosowanie konserwantu chroni produkt przez zmianami, zepsuciem i oczywiście wydłuża termin przydatności. Tylko.. te konserwanty. Nie jestem zagorzałą przeciwniczką ale wielbicielką też nie. Jednak w kwestii hydrolatów staram się wybierać takie, które ich nie posiadają. I tu mam mały zgrzyt. Moja wersja hydrolatu pochodzi z produkcji, która uchowała się bez konserwantów, ale od niedawna producent zmienił skład. Obecnie w składzie znajdziemy dodatkowo Sodium Benzoate (konserwant, reakcje alergiczne są rzadkie ale może podrażniać oczy), Potassium Sorbate (łagodny konserwant. Skala alergii ) i Citric Acid (kwas cytrynowy - regulator pH).

Czy to aż tak strasznie źle? Na pewno nie używałabym już hydrolatu w takiej ilości jak dotychczas i bardziej chroniłabym oczy.


Wciąż uwielbiam hydrolaty, a róża damasceńska jest nieustannie jednym z faworytów. Dzięki swojej łagodności mogę używać jej codziennie bez skutków ubocznych. Uwielbiam zapach, działanie i relaksujący wpływ. Wersja z Beaute Marrakech sprawdziła się rewelacyjnie.. na tyle, że sięgałam po nią codziennie i dodatkowo w obfitej wersji przed snem.

Hydrolaty Beaute Marrakech znajdziesz w wielu miejscach m.in. w Drogerii Natura, ja odsyłam do strony producenta Marokosklep, gdzie jak na dłoni masz wypisane składy.

Taki hydrolat to zawsze dobry wybór i strzał w dziesiątkę jeśli chodzi o prezenty dla moje osoby! Dziękuję ślicznie Aniu! 💗


lipca 25, 2019

BCL - SABORINO. MASECZKI, KTÓRE MAJĄ ZASTĄPIĆ PORANNĄ PIELĘGNACJĘ

BCL - SABORINO. MASECZKI, KTÓRE MAJĄ ZASTĄPIĆ PORANNĄ PIELĘGNACJĘ

A gdybym Ci powiedziała, że budzę się rano, nakładam na twarz maseczkę, robię makijaż.. ewentualnie jeszcze coś zjem, umyję zęby, ubiorę się i wychodzę z domu? Czy to byłoby dziwne? Maseczka, która zastąpi mi całkowicie poranny rytuał mycia, tonizowania i nawilżania twarzy.. i to wszystko w zaledwie 60 sekund! Tak.. lepiej sobie usiądź 😂


Na taki nietypowy pomysł wparła japońska marka BCL, która tworzy produkty Saborino. Wielkie opakowanie maseczek na które się skusiłam zawiera 28 sztuki płacht. Wszystkie są w opakowaniu przypominającym nawilżające chusteczki dla bobasów. Do tego mają fajne zamknięcie, które jest na tyle szczelne, że nawet przez pół roku od pierwszego otwarcia (!) maseczki wciąż są całkiem nieźle nasączone.

Widok jabłek i miodu na opakowaniu jedynie w niewielkim stopniu nawiązuje do zapachu jaki znajdziemy w środku. To raczej typowy zapach kosmetyków z kwasami owocowymi ale gdzieś w tle przewija się zapach soczku jabłkowego z nutą miodu. Zapach nie jest uciążliwy, a ze skóry dość szybko znika.


Początkowo niespecjalnie dostosowałam się do zaleceń producenta co do stosowania maseczek (według rysunków na opakowaniu). Siedzi we mnie takie małe skąpiradło, które nie pojmuje jak można nałożyć maseczkę jedynie na 60 sekund. Przecież niekiedy samo nakładanie i dopasowywanie maseczki zajmuje mi więcej czasu. Czyli, że niby mam trzymać maskę krócej niż ją nakładam? No way! I tak zazwyczaj było. Chociaż maseczka teoretycznie jest do stosowania rano, to używana była wieczorami i to minimum na 10 - 15 minut.

Maska ma dość gruby i dobrze nasączony płat. Musiałam ją jednak delikatnie przycinać w obrębie nosa aby lepiej przylegała do policzków, pod okiem i na nosie.. ale taki zabieg wykonuję zazwyczaj przy większości maseczek w płachcie. Maseczka dawała lekkie uczucie chłodu, a im dłużej trzymałam ją na skórze to zdarzało się, że odczuwałam delikatne mrowienie.

Nigdy nie było żadnych komplikacji. Skóra dobrze znosi zawartą w masce esencję.


Po zdjęciu maski na skórze pozostaje lekko lepki film. Z tego też względu trudno było mi sobie wyobrazić aby zaraz po zdjęciu maski można było wykonać makijaż.. zwyczajnie niewykonalne! Skóra zdecydowanie potrzebuje kilku minut aby pozostałą esencję wchłonąć.. ale chociaż nie wyczuwam mokrej warstewki na skórze to wciąż pozostaje takie dziwne uczucie lepkości. Kilkukrotnie próbowałam maseczkę nakładać w ciągu dnia ale to dziwne uczucie, że coś na skórze siedzi wiecznie mi przeszkadzało. Nawet wieczorem oglądając film nie potrafiłam w pełni się skupić. To sprawiło, że po maseczkę zaczęłam sięgać.. w łóżku. Nakładałam maskę, włączałam odcinek serialu, a pod koniec ściągałam i.. spać. Taka wieczorna pielęgnacja okazała się w pełni wystarczająca dla mojej skóry. Mogłabym pokusić się o dodatkową warstwę kremu lub serum ale gdy już człowiek leży w łóżku to zwyczajnie nie chce mu się wstawać.


Na przełomie stycznia i lutego postanowiłam o wiele lepiej przyjrzeć się właściwościom maseczki i zaczęłam sięgać po nią systematycznie co drugi lub trzeci dzień. To właśnie wtedy maseczki Saborino najbardziej mnie.. rozczarowały. Systematyczne stosowanie na czas o wiele dłuższy niż zaleca producent sprawiło, że moja skóra została okrutnie zapchana. Maseczki odstawiłam i wyjątkowo długo walczyłam o przywrócenie względnie poprawnego stanu. To doświadczenie mnie zabolało.

Maseczki stosowane od czasu do czasu miały dobry wpływ na moją skórę. Ewidentnie wpływały na rozjaśnienie skóry, zmniejszenie przebarwień i ujednolicenie kolorytu.. ale stosowane często i znacznie dłużej niż zaleca producent dawały zupełnie odwrotny efekt. 

W końcu zaczęłam szukać informacji o maseczkach. Dotarłam nawet do strony producenta ale język japoński nie jest moją mocną stroną 😂 Niestety zupełnie nigdzie nie znalazłam żadnych informacji o tej wersji maseczek.. więc zajęłam się tłumaczeniem japońskiego. Oto efekt:

Od producenta:
Maseczki Saborino Morning Mask to 3 w 1: oczyszczają, pielęgnują skórę oraz stanowią nawilżającą bazę pod makijaż. Jeśli nałożysz maskę Saborino zaraz po przebudzeniu, to Twoja pielęgnacja skóry zostanie zakończona w 60 sekund i możesz natychmiast wykonać makijaż. Możesz mieć wrażenie, że 60 sekund to marnowanie produktu, jednak założenie maski na dłużej może obciążyć Twoją skórę. Dlatego postępuj zgodnie z instrukcjami na opakowaniu i trzymaj się 60 sekund.


I wszystko jasne!
Te rysuneczki jednak po coś były! Fakt pojmowania z japońskiego jedynie liczb być może poniekąd mnie usprawiedliwia 😅 Wszystko się zgadza.. trzymałam maseczki dłużej niż zaleca producent.. o wieeeele za długo, a w efekcie moja skóra została przeciążona.

Wróciłam do maseczek po jakimś czasie, kiedy moja skóra doszła do siebie ale wciąż stosowałam maseczki wieczorem z uwagi na pozostającą na skórze lepkość. Różnica polegała jedynie na częstotliwości i długości ich trzymania na skórze. Momentalnie przestało mi przeszkadzać zdejmowanie maski po.. 3 minutach od aplikacji 😂 (stare nawyki)

Przy takim użytkowaniu masek efekty były dość fajne. Skóra stała się mocniejsza, przebarwienia rozjaśnione, mniej dokuczało mi wieczne przesuszenie (za mało wody piję.. to główna przyczyna), a skóra przestała nałogowo się zapychać.


Głównymi składnikami maski Apple Honey jest kwas jabłkowy, wyciąg z liści medaja, olej z liści rozmarynu, olejek lawendowy, olejek z drzewa herbacianego, rozpuszczalny w wodzie kolagen, miód, kwas hialuronowy, olej jojoba, ekstrakt z jabłek, pochodne witaminy C i E.

Skład (INCI): Water, Glycerin, Propanediol, Diglycerin, PPG-14 Polyglyceryl-2 Ether, Ascorbyl Glucoside, Sphingomones Ferment Extract, Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Extract, Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Leaf Oi,  Honey, Sodium Hyaluronate, Betain, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Polyquaternium-61, Lavandula Angustifolia Oi, Pyrus Malus (Apple) Extrac, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Oil, Soluble Animal Collage,  polyglyceryl-10 eicosanedioate/tetradecanedioate, Styrene / Acrylates Copolymer, Butylene Glycol, Dipropylene Glyco, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Alcohol, Xanthan Gum, Citric Acid, Sodium Citrate, Menthol, Malic Acid, Tocopherol, Phenoxyethanol, Ethylparaben, Propylparaben, Methylparaben, Aroma.

  • Aqua (Water ) (Woda) - naturalny rozpuszczalnik
  • Glycerin (gliceryna) - silnie hydrofilowa i higroskopijna substancja nawilżająca. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, pomaga substancjom aktywnym przedostać się w głąb skóry. Skuteczna zwłaszcza w kosmetykach z dużą ilością wody. Łagodzi podrażnienia, przyśpiesza regenerację uszkodzonej skóry, wygładza zmarszczki, zmiękcza naskórek, likwiduje zrogowacenia. Kosmetyki z dużą zawartością gliceryny są zwykle nieco lepkie na skórze. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Propanediol - naturalny konserwant i rozpuszczalnik dla kwasów i ekstraktów roślinnych. Zwiększa przenikanie składników aktywnych, stabilizuje receptury produktów oraz działa silnie nawilżająco
  • Diglycerin -  pochodna gliceryny, naturalny czynnik nawilżający, który zmniejsza parowanie wody z górnej warstwy skóry i pomaga utrzymać wodę w skórze, dzięki czemu pozostaje ona przyjemnie nawilżona. W porównaniu do gliceryny ma większą strukturę molekularną (rodzaj podwójnej gliceryny). Dzięki temu wnika w skórę wolniej, ale dłużej utrzymuje wilgoć i jest mniej kleisty
  • PPG-14 Polyglyceryl-2 Ether - prawdopodobnie rodzaj detergentu
  • Ascorbyl Glucoside (glukozyd askorbylu) - wytwarzany z witaminy C i naturalnej skrobi. Po nałożeniu na skórę dzięki specjalnemu enzymowi w naszej skórze, połączenie jest rozrywane i zostaje uwolniona witamina C. Dzięki powolnemu rozrywaniu połączenia, witamina C może wnikać głębiej i działać na komórki z melaniną, hamując wytwarzanie barwnika, zmniejszać występujące przebarwienia naprawiając uszkodzenia spowodowane słońcem oraz odbudowywać kolagen.Według badań, składnik działa w głębszych warstwach naskórka, a nawet w skórze właściwej
  • Sphingomonas Ferment Extract - substancja aktywna będąca wynikiem fermentacji z udziałem bakterii Sphingomonas. Surowiec wpływa na regenerację tkanki łącznej poprzez wzmożoną syntezę włókien elastyny i kolagenu. Parametry biomechaniczne skóry ulegają poprawie
  • Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Extract (ekstrakt z mięty pieprzowej) - stosuje się najczęściej w pastach i proszkach do czyszczenia zębów oraz w płynach do płukania jamy ustnej, ponieważ posiada właściwości wywołujące uczucie chłodu. Stosowana również w pielęgnacji włosów czy ust. Ze względu na orzeźwiającą woń, znajduje zastosowanie w produkcji perfum czy świec zapachowych. Wodny wyciąg z liści mięty pieprzowej jest bogaty we flawanony, które łagodzą podrażnienia
  • Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Leaf Oil (olejek z drzewa herbacianego) - działa silnie natybakteriobójczo, wirusobójczo i przeciwgrzybicznie. Jest antyseptykiem, odkaża i działa przeciwzapalnie, a także odświeżająco i chłodząco. Wykorzystywany w leczeniu oraz w produkcji kosmetyków do skóry trądzikowej, tłustej, przeciw potliwości, w żelach pod prysznic, produktach do stóp itd. Działa leczniczo na opryszczkę. jest naturalną substancją zapachową. Może być nakładany bezpośrednio na skórę ale należy wówczas stosować wysoką ochronę UV (Alergia: skala 2 na 5)
  • Honey (miód pszczeli) - wykazuje bardzo silne działanie przeciwbakteryjne, przeciwgrzybiczne, przeciwwirusowe i przeciwzapalne, leczy stany zapalne, stany ropne skory. ma właściwości złuszczające, wygładzające, zmiękczające i silnie odżywcze oraz nawilżające. Rozjaśnia przebarwienia, poprawia koloryt, koi, zapobiega starzeniu skóry i poprawia elastyczność, jest silnym przeciwutleniaczem, likwiduje wągry i zaskórniki. Ma właściwości rozjaśniające włosy i przeciwłupieżowe. Wspomaga golenie wyprysków i regenerację szorstkiej skóry. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Sodium Hyaluronate (kwas hialuronowy) - zapobiega wysychaniu kosmetyku, nawilża skórę, wypełnia zmarszczki, odmładza, wzmacnia i poprawia elastyczność skóry. Działa regenerująco, przyśpiesza gojenie ran, działa przeciwzapalnie, likwiduje blizny i przebarwienia, wzmacnia barierę ochronną skóry Ma zdolność wychwytywania jonów metali ciężkich oraz innych toksyn z otoczenia i przekształcania ich w połączenia rozpuszczalne w wodzie, dzięki czemu skóra nabiera odporności na alergeny i oczyszcza się. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Betaine (betaina) - naturalny aminokwas (pochodna gliceryny) o właściwościach wiążących wodę w naskórku oraz chroniących błony komórkowe. Ma działanie łagodniejsze niż czysta woda. Badania wykazały, że już niewielki dodatek betainy do formulacji produktu kosmetycznego skutecznie redukuje drażniące działanie detergentów. Ponadto ma działanie antyseptyczne, łagodzące, przeciwzapalne, koi skore wrażliwą i podrażnioną
  • Simmondsia Chinensis Seed Oil (olej jojoba) - Tworzy na powierzchni skóry dobrze przywieralną, niezbyt tłustą warstwę, która chroni przed czynnikami zewnętrznymi (wiatr, mróz). Wykazuje działanie łagodzące, uelastyczniające, wzmacniające cement międzykomórkowy, zmiękczające i lekko nawilżające. Rekomendowany w produktach dla kobiet w ciąży, zapobiega powstawaniu rozstępów. W dużych stężeniach może nasilić problemy trądzikowe, powodować wypryski i zaskórniki (Komedogenność: skala 3 na 5)
  • Polyquaternium-61 - składnik kondycjonujący skórę
  • Lavandula Angustifolia Oil (olejek lawendowy) - stosowany w aromaterapii i przemyśle perfumeryjnym. ma kojący, relaksujący aromat. Działa rozkurczająco i antyseptycznie. Przyśpiesza regenerację naskórka, łagodzi i nadaje naturalny zapach który działa uspokajająco i nasennie (Alergia: skala 2 na 5)
  • Pyrus Malus (Apple) Extract (ekstrakt z jabłka) - reguluje transepidermalną utratę wody. Polecany do kosmetyków o działaniu nawilżającym na skórę i włosy. Ponadto działa antyoksydacyjnie, przeciwutleniająco. Stymuluje regenerację komórek dzięki kwasom AHA
  • Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Oil (olejek rozmarynowy) - działa antyseptycznie, antybakteryjnie i przeciwgrzybicznie. Pobudza wzrost włosów i ujędrnia skórę. Może łagodzić objawy alergii. Jest silnym antyutleniaczem, zapobiega starzeniu skóry, przyśpiesza proces regeneracji, likwiduje łupież, zmniejsza łojotok, a także oczyszcza. Nie należy nakładać na skórę bez rozcieńczenia
  • Soluble Animal Collagen (kolagen rozpuszczalny) - jest wypełniaczem stosowanym do ostrzykiwania w celu wygładzenia zmarszczek, ujędrnienia skóry lub powiększenia ust. Często wykorzystywany w produkcji kosmetyków. Działa głęboko nawilżająco, wiąże wilgoć z otoczenia, wypełnia zmarszczki, napina, ujędrnia i poprawia elastyczność skóry. Łagodzi podrażnienia, rumień, obrzęki i cienie pod oczami. Przyspiesza gojenie skóry. Wzmacnia odporność na promienie słoneczne, alergeny, zanieczyszczenia powodujące stany zapalne. Pomaga innym składnikom aktywnym wnikać w głąb skóry
  • Polyglyceryl-10 eicosanedioate/tetradecanedioate - emolient
  • Styrene / Acrylates Copolymer (kopolimer styrenowo-akrylowy) - substancja błonotwórcza stosowana głównie w produkcji lakierów do paznokci i kosmetyków do stylizacji włosów. Ma również zastosowanie w kosmetykach przeciwsłonecznych z filtrami i podkładach do makijażu nadaje właściwości wodoodporne, kryjące i poprawiające przyczepność do skóry. (Komedogenność: skala 2 na 5. Alergia: skala 2 na 5) 
  • Butylene Glycol (glikol butylenowy) - poprawia przenikanie składników aktywnych w gląb skóry. Jest także rozpuszczalnikiem substancji roślinnych i zapobiega wysychaniu kosmetyków. Nawilża i kondycjonuje skórę oraz włosy, zmiękcza i wygładza. Zmniejsza lepkość oraz wykazuje delikatne działanie konserwujące. Niezalecany w kosmetykach dla dzieci. Może zatykać pory, częste stosowanie i w dużych stężeniach nie jest wskazane dla skory tłustej, trądzikowej (Komedogenność: skala 2 na 5. Alergia: skala 2 na 5)
  • Dipropylene Glycol (dwupropylenoglikol) - nośnik substancji zapachowych oraz rozpuszczalnik. Nawilża skórę, wpływa na konsystencję emulsji. Może być humektantem, jednak częściej stosowany jest jako rozpuszczalnik
  • PEG-40 Hydrogenated Castor Oil (polioksyetylenowany 60 molami tlenku etylenu uwodniony olej rycynowy) - substancja oczyszczająca, odtłuszczająca. Pomaga wprowadzić do roztworu wodnego składniki trudno rozpuszczalne. Jako emulgator wspomaga powstawanie emulsji. Poprawia właściwości aplikacji, zwilża. Może uwalniać szkodliwy dioksan. Nie należy stosować na uszkodzoną skórę. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 2 na 5)
  • Alcohol (alkohol) - konserwuje, zapobiega psuciu kosmetyków, rozpuszcza substancje nierozpuszczalne w wodzie. Pomaga składnikom aktywnym przenikać w głębsze warstwy skóry. Ma działanie dezynfekujące, przeciwzapalne. Substancja silnie drażniąca, Nie zalecana dla skóry dziecięcej, wrażliwej, atopowej, suchej czy naczynkowej. Może wysuszać i uszkadzać naskórek (Alergia: skala 4 na 5)
  • Xanthan Gum (guma ksantanowa, E415) - substancja pochodzenia naturalnego. Lekki zagęstnik substancji, podnosi lepkość i stabilizuje produkt. Często wykorzystywany do produkcji kosmetyków o przejrzystej formule, żelowych, lekkich. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Citric Acid (Kwas cytrynowy) - regulator pH. Wykazuje działanie złuszczające, dzięki czemu usuwa przebarwienia i rozjaśnia skórę
  • Sodium Citrate (cytrynian sodu) - naturalny konserwant przy okazji niweluje niepożądane zapachy w kosmetyku
  • Menthol (mentol) -posiada właściwości znieczulające, antyseptyczne, odkażające, odświeżające i chłodzące. Mentolu nie należy stosować na okolice oczu. (Alergia: skala 3 na 5)
  • Malic Acid (kwas jabłkowy) - jeden z najpopularniejszych naturalnie występujących kwasów AHA. Widocznie rozjaśnia i wygładza cerę, hamuje nadmiar rogowacenia naskórka, wyraźnie zmiękcza i nawilża suchą skórę, przeciwdziała tworzeniu się zaskórników, koi i łagodzi zapalenie mieszków stosowanych, regeneruje i rozjaśnia plamy pigmentacyjne 
  • Tocopherol (tokoferol, witamina E) - ma właściwości konserwujące, przedłuża świeżość kosmetyków,zapobiega utracie koloru i zmianie zapachu. Ma silne działanie antyoksydacyjnie, ujędrnia, działa odżywczo i przeciwstarzeniowo na skórę, wzmacnia ściany naczyń krwionośnych, poprawia ukrwienie skóry, chroni przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi, przyśpiesza regenerację skóry. Może pochodzić z genetycznie modyfikowanych upraw GMO. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Phenoxyethanol (fenoksyetanol) - stosowany jako konserwant lub wspomagacz innych konserwantów, a także rozpuszczalnik konserwantów. Całkowicie zakazany w przemyśle kosmetycznym na terenie Japonii. Niezalecany w produktach dla dzieci i kobiet w ciąży. Może działać drażniąco na skórę, wchłania się przez skórę do krwiobiegu. (Alergia skala: 2 na 5)
  • Ethylparaben (etyloparaben) - substancja konserwująca, która uniemożliwia rozwój i przetrwanie mikroorganizmów w czasie przechowywania produktu. Chroni również kosmetyk przed nadkażeniem bakteriami, które możemy wprowadzić przy codziennym użytkowaniu produktu. Składnik dozwolony do stosowania w kosmetykach w ograniczonym stężeniu.  (Alergia: skala 3 na 5)
  • Propylparaben (propyloparaben) - konserwuje, zapobiega gnieżdżeniu i namnażaniu drobnoustrojów, z gronkowcem złocistym włącznie oraz innymi groźnymi bakteriami. Sklasyfikowany jako potencjalny alergen
  • Methylparaben (metyloparaben) - konserwuje, zapobiega gnieżdżeniu i namnażaniu drobnoustrojów, z gronkowcem złocistym włącznie oraz innymi groźnymi bakteriami. Sklasyfikowany jako potencjalny alergen. Nie jest zalecany w kosmetykach dla dzieci i kobiet w ciąży (Alergia: skala 3 na 5)
  • Aroma (aromat) - określenie substancji zapachowej lub smakowej, najczęściej będącą substancją spożywczą. Maskuje niepożądane zapachy. Niektóre kompozycje zapachowe mogą być bardzo silenie drażniące, uczulające i toksyczne, w zależności od użytych komponentów, z jakich powstały. (Alergia: skala 5 na 5) 

Taaa.. z japońskich znaczków udało mi się przetłumaczyć skład na angielski, a potem na polski 😎 mów mi od dzisiaj Mistrzu.


Pomimo kilku przykrości spowodowanych.. nieznajomością japońskiego i swoimi przyzwyczajeniami oceniam maski Saborino dość dobrze. Z całą pewnością należy się dostosować do zaleceń producenta. Wówczas efekty potrafią zaskoczyć. Opcja masek w postaci zbiorczego opakowania bardzo mi się podoba.. tym bardziej, że wypada to korzystniej niż w przypadku większości maseczek na rynku.

Swoje opakowanie kupiłam jakiś czas temu w sklepie Berdever i wciąż są tam dostępne.




lipca 23, 2019

DR ORGANIC - ORGANIC ALOE VERA GEL WITH CUCUMBER, ŻEL ALOESOWY W KOMBINACJI Z OGÓRKIEM

DR ORGANIC - ORGANIC ALOE VERA GEL WITH CUCUMBER, ŻEL ALOESOWY W KOMBINACJI Z OGÓRKIEM

Aloes.. nie każdy może z powodu alergii ale cała reszta chociaż raz powinna zaprosić go do swojej pielęgnacji. Jestem przekonana, że każdy znajdzie na niego swoje własne zastosowanie. U mnie aloes sprawdza się głównie w pielęgnacji ciała, a pod warunkiem bardzo dobrego składu również w pielęgnacji twarzy. Produkt wyjątkowy i o szerokich możliwościach zastosowań.


Najbardziej irytującym zachowaniem producentów w stosunku do aloesowych produktów, jest nazwywanie "żelem aloesowym" kosmetyków, które posiadają znikomą ilości tego składnika. Jest to na tyle nagminne, że zwykłe odnalezienie w miarę dobrego składowo produktu jest bardzo trudne. Wiele zależy też od naszych wymagań, bo nie zawsze chcemy zaakceptować niektóre składniki, a już szczególnie konserwanty.. i każdy ma do tego prawo.

Żele aloesowe mogę się w znaczny sposób różnić od siebie konsystencją. Byłam już w posiadaniu niemal wodnistej konsystencji żelu z Aubrey Organics Pure Aloe Vera, który genialnie sprawdzał mi się w pielęgnacji twarzy i posiadał bardzo fajny skład. Inny godny uwagi żel to wynalazek Anuli z bloga Co kręci Anulę, czyli marką Lily Of The Desert.. gęsty, treściwy, a jednocześnie dość wydajny.

Żel aloesowy marki dr. Organic to pod względem konsystencji, to dokładnie coś pomiędzy Aubrey Organics, a Lily of The Desert. Opakowanie 200 ml wydaje się ogromne ale sam żel nie jest gęsty.. posiada raczej żelowo-wodnistą konsystencję.


Właśnie to zbiło mnie z tropu. Kiedy pierwszy raz miałam opakowanie w dłoniach zachwyciłam się tymi bombelkami powietrza. Przy pierwszym spotkaniu na dłoni już wpadłam w konsternację. Skąd ta lekko wodnista konsystencja? Zagadkę rozwiązał skład.

Skład (INCI): Aloe Barbadensis Leaf Juice, Aqua, Hamamelis Virginiana (Witch Hazel) Extract, Alcohol Denat., Cucumis Sativus (Cucumber) Fruit Extract, Polyglyceryl-4 Caprate, Arnica Montana Extract, Calendula Officinalis Extract, Carbomer, Sodium Hydroxymethylglycinate, Parfume, Limonene, Linalool.

  • Aloe Barbadensis Leaf Juice (sok z liści aloesu) - wykazuje silne właściwości lecznicze. Leczy stany zapalne skóry, spojówek, poparzenia. Działa przeciwbólowo, kojąco gojąco, przeciwobrzękowo, oczyszczająco. ma działanie nawilżające. Reguluje pracę gruczołów łojowych, pomaga zmatowić skórę i zwęzić pory. Może być nakładany na skórę jak i włosy. W stanie czystym może odparowywać ze skóry powodując przesuszenie, dlatego warto łączyć go z emolientami. Nie powinien być stosowany przez osoby uczulone na salicylany np. aspirynę (Alergia: skala 1 na 5)
  • Aqua (Water ) (Woda) - naturalny rozpuszczalnik
  • Hamamelis Virginiana  Extract (wyciąg z oczaru wirginijskiego) - działa uszczelniająco na naczynia krwionośne i regulujące krążenie podskórne, działa przeciwzapalnie, przeciwbakteryjnie, przeciwkrwotocznie. przyspiesza gojenie ran, pomaga zlikwidować opuchliznę wywołaną przez stłuczenia, obrzęki, ukąszenia owadów, oparzenia, likwiduje negatywne skutki wpływu promieni UV. Zastosowanie znajduje w wielu kosmetykach i preparatach leczniczych. Stosuje się go w leczeniu hemoroidów i żylaków, upławów, grzybicy, podrażnień po depilacji itd. Zwalcza bakterie Gram-dodatnie i Gram-ujemne. Wykazuje działanie przeciwtrądzikowe, wspomaga oczyszczanie skóry, działa ściągająco i matująco, zwęża pory, tonizuje, łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia. (Alergia: skala 1 na 5)
  • Alcohol Denat. (alkohol denaturowany) - pełni funkcję skutecznego konserwantu, chroni produkt przed zepsuciem. Jest również rozpuszczalnikiem wielu substancji nierozpuszczalnych w wodzie i tłuszczach. Pomaga składnikom aktywnym przeniknąć w głębsze warstwy skóry. Ma silne działanie dezynfekujące, niwelujące stany zapalne, ściągające. Jednocześnie jest składnikiem silnie drażniącym. Stosować w ograniczonej ilości, niskich stężeniach, nie stosować przy skórze atopowej, alergicznej, wrażliwej, płytko unaczynionej, suchej i u dzieci. (Alergia: skala 4 na 5)
  • Cucumis Sativus (Cucumber) Fruit Extract (ekstrakt z ogórka Cucumis Sativus) - bogaty w antyoksydant witaminy C, chroni skore i odżywia. Ma właściwości przeciwzapalne i napinające skórę oraz złuszczające martwy naskórek. Sprawia, że zmarszczki stają się mniej widoczne, a cera lśniąca. Działa wygładzająco i pomaga złagodzić obrzęk. Dodatkowo łagodzi i orzeźwia
  • Polyglyceryl-4 Caprate - substancja ułatwiająca zwilżanie powierzchni skóry
  • Arnica Montana (Mountain Arnica) Flower Extract (wyciąg z arniki górskiej) -  wykorzystywana głównie w produktach do skory naczynkowej, z trądzikiem różowatym, pajączkami. Wykazuje silne właściwości przeciwkrwotoczne, obkurcza i uszczelnia naczynia krwionośne, wzmacnia skórę, zapobiega podrażnieniom i zaczerwienieniom, poprawia krążenie krwi. Ma działanie przeciwzapalne i przeciwbólowe. (Alergia: skala 2 na 5)
  • Calendula Officinalis Flower Extract (wyciąg z kwiatów nagietka lekarskiego) - posiada właściwości gojące, łagodzące i antyseptyczne. Wykazuje działanie przeciwzapalne, łagodzi oparzenia, odmrożenia, wypryski, liszaj, stłuczenia, obrzęki po ukąszeniu owadów, przyśpiesza proces gojenia ran. Działa ściągająco, oczyszcza skórę, chroni przed podrażnieniami, przeciwdziała nadmiernemu złuszczaniu się naskórka, pielęgnuje skórę szorstką, popękaną i zniszczoną. W dużych stężeniach i często stosowany może nasilać trądzik, powodować wypryski i zaskórniki. (Komedogenność: skala 2 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Carbomer (karbomer) - w kosmetykach pełni funkcję zagęszczającą i stabilizującą emulsję. Może minimalnie podrażniać skórę i oczy (Komedogenność: skala 3 na 5. Alergia: skala 2 na 1)
  • Sodium Hydroxymethylglycinate - substancja konserwująca, pochodząca z naturalnie występującego aminokwasu, gliceryny. Stosowana jako naturalny zamiennik parabenów.
  • Parfum (Perfumy, Zapach) - ogólne określenie kompozycji zapachowej, która może być różnego pochodzenia. Maskuje niepożądane zapachy. Niektóre kompozycje zapachowe mogą być bardzo silenie drażniące, uczulające i toksyczne, w zależności od użytych komponentów, z jakich powstały
  • Limonene (limonen) - substancja zapachowa lub składnik kompozycji zapachowej. Znajduje się na liście groźnych alergenów. Obecność tej substancji musi być uwzględniona w wykazie składników INCI, gdy jej stężenie przekracza 0,001% w produkcie niespłukiwanym lub 0,01% w produkcie spłukiwanym (Alergia: skala 5 na 5)
  • Linalool (linalol)- substancja zapachowa lub składnik kompozycji zapachowej. Ma właściwości bakteriobójcze, przeciwdziała nieprzyjemnym zapachom. Jako dodatek do kosmetyków może wywoływać reakcje alergiczne. Uważany za groźny alergen. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 4 na 5)

Tuż za aloesem w formie soku mamy wodę, a chwile później alkohol.. i wszystko jasne skąd ta lekka konsystencja. Na szczęście nie oznacza to, że żel przelewa się przez palce. Bardzo łatwo daje się rozprowadzić, a przy okazji wchłania się bardzo ładnie i jest niemal niewyczuwalny na skórze.  


W pierwszym podejściu najsilniej wyczuwam zapach.. alkoholu. Dopiero po chwili do głosu dochodzi świeżość i lekkość ogórka ale w bardzo subtelnym stopniu. Z czasem przyzwyczaiłam się do tej zmienności aromatów i ten pierwszy alkoholowy kontakt mija mi na bezdechu.

Kombinacja składników z ogórkiem, nagietkiem, oczarem i arniką ma sprawiać, że jest to produkt gotowy i nie ma potrzeby mieszania go z innymi składnikami. Rzeczywiście.. da się. Stosując żel solo skóra pozostaje nawilżona i przyjemnie gładka. Żel po wchłonięciu jest niewyczuwalny w sensie, że nie tworzy powłoki, która mogłaby się rolować czy lepić.

Wszystko byłoby w jak najlepszym porządku gdyby nie to, że po ostatniej zimie skóra na moim ciele stała się sucha. Nigdy nie miałam z nią problemów.. w okresie letnim nawet nie musiałam stosować żadnych balsamów, wystarczył żel o łagodnym działaniu bez silnych detergentów.. a tu masz babo..


Podejrzewam, że w normalnych warunkach z żelu byłabym w pełni zadowolona.. ale obecnie sam żel to dla mnie za mało. Dlatego stosuję go w połączeniu z olejami. Kilka solidnych kropel oleju w połączeniu z żelem daje.. różne efekty.

Na szczęście zależy to od samego oleju.. aż tak znęcać się nad żelem nie będę. W pierwszej kolejności żel stworzył duet z olejem z malin. Efekty były bardzo przeciętne. Po wieczornej kąpieli i aplikacji (w sporej ilości) na piszczele, które były wysuszone na wiór.. kolejnego dnia widać było suchą.. odstającą skórę. Dopiero niemal codzienna aplikacja przynosiła lepsze efekty na dłużej. Olej się skończył, a na jego miejsce trafił kolejny, chociaż mój entuzjazm już bym marny. Tym razem olej z pestek śliwki marki Okani Beuaty.. i tu poprawa była ekspresowa! Delikatna powłoczka z oleju na skórze, która sprawia, że skóra staje się aksamitna w dotyku i zapach marcepanu.. genialne połączenie. Żel sprawiał, że olej cudownie się rozkładał na skórze i w bardzo dużym stopniu wchłaniał. W wersji solo takiego efektu nie byłam w stanie uzyskać.



W tej kombinacji żel i olej były używane niemal po każdej kąpieli. Skóra przestała straszyć, a dodatkowo wszelkie podrażnienia czy poparzenia słoneczne (męża) bardzo ładnie i szybko się goiły. Przede wszystkim ulga była niesamowita.. i to odczuwalna momentalnie!

Z uwagi na alkohol nie zdecydowałam się wprowadzić żelu do pielęgnacji twarzy, a z uwagi na grymasy skóry głowy tam również dostał zakaz.. nie specjalnie było mi przykro z tego powodu, bo w pielęgnacji ciała ta dwójka zasługuje na medal.


Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger