lipca 13, 2020

IOSSI - OCZYSZCZAJACY WĘGIEL PASTA DO MYCIA TWARZY

IOSSI - OCZYSZCZAJACY WĘGIEL PASTA DO MYCIA TWARZY

Pasta myjąca to nowość w mojej pielęgnacji. Nie do końca widziałam sens wprowadzania takiego produktu.. jeśli już, to wyłącznie z blogerskiej i kobiecej ciekawości do nowości, a ta jest zawsze bardzo duża. Początkowo sądziłam, że pasta wpisze się gdzieś pomiędzy żelem, a peelingiem ale w trakcie użytkowania bardziej zaczęły wpasowywać się w lukę pomiędzy peelingiem, a maseczką. Ciekawy obrót sprawy.. tylko czy tak luka faktycznie potrzebuje wypełnienia? Czy to jednak zbędny wydatek?


Od producenta:
Delikatna pasta do mycia twarzy. Ma działanie głęboko oczyszczające i nawilżające. Stosując ją zapominasz o uczuciu suchej i ściągniętej skóry - teraz po umyciu Twoja twarz będzie czysta, miękka i nawilżona.
Pasta składa się w 100% z naturalnych składników, takich jak głęboko oczyszczający węgiel aktywny, łagodzący podrażnienia i działający przeciwrodnikowo ekstrakt z zielonej herbaty, zmiękczający skórę olej babassu i lekki skwalen z trzcicy cukrowej. Składnikiem pasty wspomagającym regenerację naskórka jest alginat - naturalny polisacharyd pozyskiwany z algi brunatnej. Za nawilżające działanie pasty odpowiadają fermenty z kokosa i rzodkiewki.

Nasze ulubione składniki aktywne: węgiel, olej babassu, ferment rzodkiewki.

Działanie: głębokie oczyszczenie, nawilżenie. Po użyciu skóra jest czysta i aksamitnie gładka. Pasta jest odpowiednia dla każdego rodzaju cery. Została też przebadana pod kątem cery wrażliwej.

Stosowanie: niewielką ilość pasty rozetrzyj w mokrych dłoniach, a następnie delikatnie wykonaj masaż twarzy. Zmyj twarz ciepłą wodą. Omijaj okolice oczu. Stosuj 2-3 razy w tygodniu.

Konsystencja: żelowa pasta o konsystencji plasteliny.

Zapach: intensywny, ziołowy, z nuta rozmarynu

Pojemność: 120 ml


Czarna jak asfalt pasta ma bardzo przyjemny ziołowy aromat, w którym pierwsze skrzypce gra rozmaryn. O dziwo kiedyś omijałabym go szerokim łukiem w kosmetykach ale przez przypadek trafił do mnie jeden produkt, potem drugi.. i ostatecznie zapach bardzo polubiłam. W przypadku pasty Iossi dodatkowo wyczuwam lawendę, która pięknie komponuje się z rozmarynem. Taka kombinacja relaksuje mnie i uspokaja.

Pasta ma przyjemną, puszystą konsystencję. W tej kwestii producent opisał ją jako: "żelowa pasta o konsystencji plasteliny" i lepiej tego określić nie można. Dosłownie taka jest konsystencja. Nie zmienia to jednak faktu, że spodziewałam się problemów przy aplikacji ale myliłam się. Wystarczy, że skóra twarzy zostanie lekko zwilżona, a pasta bez problemu sunie po skórze zostawiając jednolitą warstwę. Przez chwilę rozważałam sposób aplikacji sugerowany przez producenta, czyli roztarcie pasty w mokrych dłoniach ale pasta świetnie rozprowadza się rozprowadzana bezpośrednio na mokrej skórze twarzy.. także.. wygoda wygrała.


Po pastę sięgam zawsze wieczorami, gdyż mam wówczas więcej czasu. Aplikuję na mokrą skórę, która wcześniej została oczyszczona. Jest to o tyle wygodne, że zaraz po użyciu pianki czy żelu mogę aplikować pastę. Skóra jest mokra i nie ma potrzeby wycierać nadmiaru wody. Im bardziej mokra skóry tym łatwiej rozprowadzić pastę. Jeśli jednak jakimś cudem moja czarna plastelina zacznie ciągnąć skórę wystarczy, że zamoczę dłoń z pastą i problem się rozwiązuje. To wyjątkowa konsystencja, która zaskoczyła mnie pod wieloma względami i pomimo przejścia przez ponad połowę słoiczka wciąż nie doszukałam się tu ani jednej wady. 

Pod palcami łatwo wyczuć drobinki (puder z ziaren owsa, glinka, puder ryżowy) ale nie są ostre więc zabieg trudno określić jako nieprzyjemny. Świeżo rozprowadzoną pastę w takim stanie pozostawiam na chwilę na skórze aby mogła wykazać swoje działanie.. i tu mała konsternacja. Jest to pasta oczyszczająca, gdzie zgodnie z zastosowaniem powinnam nałożyć, chwilę pomasować i zmyć.. a ja po części traktuję produkt jako maseczkę. Z drugiej strony w składzie mamy tylko jeden składnik powierzchniowo czynny (detergent) i to w bardzo delikatnej formie. Bogactwo składu oraz właściwości oczyszczające, tonizujące, odkażające, przeciwzapalne sprawia, że trudno przeskoczyć mi psychiczną barierę aby zmyć produkt zanim realnie zacznie działać. 


Pasty staram się nie trzymać długo. Ma ona jednak właściwości, które mogłaby skórę wysuszyć, a moja skóra takie działania bardzo źle znosi. Mimo wszystko pasta przez cały na skórze czas jest komfortowa. 

Zanim całkowicie pozbędę się pasty, najpierw ją moczę i delikatnie masuję. Skóra na tym etapie jest już odpowiednio zmiękczona więc usunięcie suchych skórek i odświeżenie cery to tylko formalność. Nie potrzebuję silnego nacisku czy mocnego tarcia. Wystarczy chwila masażu. 

Czarna pasta ma to do siebie, że robi sporo bałaganu w zlewie. W zasadzie każda pasta robi niezły bałagan ale akurat czarną widać. Podobny bałagan robi się na twarzy. Kilka razy próbowałam zmyć resztki pasty przy użyciu wody i dłoni ale to syzyfowa praca. Dlatego zaraz po masażu sięgam po gąbkę, a resztki zmywam dodatkowo pianką lub żelem. W moim przypadku okazało się to konieczne, gdyż pomimo zmycia pasty gąbką wciąż wyczuwałam na powierzchni skóry drobinki, a skóra wydawała się delikatnie szarawa. Na szczęście gąbka i żel (lub pianka) rozwiązują problem.



Skład (INCI): Glycerin, Avena Sativa (Oat) Kernel Powder, Babassu Oil Polyglyceryl-4 Esters, Oryza Sativa Powder, Kaolin, Coco-Glucoside , Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Hydrogenated Farnesene, Cocos Nucifera Fruit Extract, Sodium Alginate, Copaifera Reticulata Balsam Oil,  Camellia Sinensis Leaf Extract, Rosmarinus Officinalis Leaf Oil, Lavandula Angustifolia Oil,  Citrus Limon Peel Oil, Linalool, Limonene, Geraniol, Citral.

  • Glycerin (gliceryna) - silnie hydrofilowa i higroskopijna substancja nawilżająca. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, pomaga substancjom aktywnym przedostać się w głąb skóry. Skuteczna zwłaszcza w kosmetykach z dużą ilością wody. Łagodzi podrażnienia, przyśpiesza regenerację uszkodzonej skóry, wygładza zmarszczki, zmiękcza naskórek, likwiduje zrogowacenia. Kosmetyki z dużą zawartością gliceryny są zwykle nieco lepkie na skórze. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Avena Sativa (Oat) Kernel Powder (puder z ziaren owsa) - pozyskiwany w wyniku zmielenia nasion owsa. Stosowany do pocierania naskórka w celu usunięcia jego zewnętrznej, zrogowaciałej warstwy. Wspomaga naturalny proces złuszczania warstwy rogowej, a dzięki wykonywanemu mini masażowi pobudza mikrokrążenie skórne, dotlenia skórę oraz pobudza do wzrostu komórki warstw głębszych. W efekcie skóra staje się bardziej elastyczna i gładka
  • Babassu Oil Polyglyceryl-4 Ester - są naturalnie odtłuszczającym środkiem powierzchniowo czynnym otrzymanym przez transestryfikację oleju roślinnego i poligliceroli. Stosowane w szamponach i innych formułach czyszczących, aby zrównoważyć działanie innych środków powierzchniowo czynnych. Jest bezpieczny w użyciu
  • Oryza Sativa Powder (puder ryżowy) - silnie absorbuje sebum, zmiękcza skórę. Ma silne działanie matujące
  • Kaolin Clay (biała glinka) - w kosmetykach kolorowych pełni funkcję rozjaśniacza, rozbiela produkty kolorowe i zapobiega ich zbrylaniu. Stosowana w pudrach na właściwości pochłaniające sebum i matujące. Może lekko bielić skórę. W kosmetykach pielęgnacyjnych stosowany jest w produktach myjących do twarzy, ciała, włosów, do tłustej skóry głowy - bardzo dobrze oczyszcza i dodaje objętości włosom. W maseczkach i peelingach do cery trądzikowej, tłustej i mieszanej - oczyszcza, podsusza, wygładza, ściąga pory, wyrównuje koloryt, ujędrnia i mineralizuje, lekko poleruje powierzchnie i działa przeciwzapalnie. Spotykana także w kremach, tonikach i pastach do zębów. Znajduje zastosowanie również w kosmetykach antycellulitowych, pomaga w spalaniu tłuszczu, wyciąga toksyny. Polecana do skóry suchej, naczynkowej i z trądzikiem różowatym, ponieważ jest najłagodniejszą z glinek i ma właściwości łagodzące. Jednak zbyt częste stosowanie dużych stężeń prowadzi do wysuszenia skóry i włosów. (Alergia: skala 1 na 5)
  • Coco-Glucoside (glukozyd kokosowy) -  naturalna substancja myjąca. Jest stosowana w produktach organicznych, ponieważ jest wyjątkowo łagodna dla skóry. Wzmacnia pianę w produktach pieniących. Poprawia konsystencję. Umożliwia połączenie z wodą substancji nierozpuszczalnych lub trudno rozpuszczalnych w wodzie. (Alergia: skala 1 na 5)
  • Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate - konserwant naturalny pochodzenia roślinnego, rozpuszczalny w wodzie
  • Hydrogenated Farnesene - lekki skwalen z trzciny cukrowej
  • Cocos Nucifera Fruit Extract (ekstrakt z kokosa) - preparat natłuszczający skórę. Wytwarza na jej powierzchni warstwę umożliwiającą zatrzymanie nawilżenia. Po wchłonięciu do głębi skory zatrzymuje wodę poprzez zablokowanie kanałów, którymi jest ona normalnie wydzielana na zewnątrz
  • Sodium Alginate (alginian sodu) - składnik wiążący wodę w naskórku, higroskopijny. W lekko kwaśnym pH zagęszcza formuły. Zapobiega rozwarstwianiu warstw i zmniejsza lepkość formuł. (Komedogenność: skala 4 na 5. Alergia: skala 2 na 5)
  • Copaifera Reticulata Balsam Oil (balsam kopaiwa) - wykazuje właściwości przeciwzapalne i przeciwbólowe. Hamuje wzrost grzybów i bakterii. Jest naturalnym środkiem utrwalającym zapachy
  • Camellia Sinensis (White Tea) Leaf Extract (wyciąg z zielonej herbaty) - wykazuje działanie bakteriobójcze, ściągające, odkażające, oczyszczające, odświeżające, chłodzące, łagodzące i ochronne. nawilża i tonizuje. Wskazany do pielęgnacji cery zanieczyszczonej, tłustej i trądzikowej, ale również suchej lub odwodnionej czy wrażliwej ze skłonnością do pękania naczyń krwionośnych, podrażnieniami. Łagodzi poparzenia, regeneruje, hamuje rozwój stanów zapalnych i normalizuje pracę gruczołów łojowych. Jest silnym antyoksydantem. (Alergia: skala 1 na 5)
  • Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Oil (olejek rozmarynowy) - działa antyseptycznie, antybakteryjnie i przeciwgrzybicznie. Pobudza wzrost włosów i ujędrnia skórę. Może łagodzić objawy alergii. Jest silnym antyutleniaczem, zapobiega starzeniu skóry, przyśpiesza proces regeneracji, likwiduje łupież, zmniejsza łojotok, a także oczyszcza. Nie należy nakładać na skórę bez rozcieńczenia
  • Lavandula Angustifolia Oil (olejek lawendowy) - stosowany w aromaterapii i przemyśle perfumeryjnym. ma kojący, relaksujący aromat. Działa rozkurczająco i antyseptycznie. Przyśpiesza regenerację naskórka, łagodzi i nadaje naturalny zapach który działa uspokajająco i nasennie (Alergia: skala 2 na 5)
  • Citrus Limon Peel Oil (olejek cytrynowy) - pozyskiwany ze skórki cytryny. Wykazuje właściwości antyseptyczne i ściągające. Rozjaśnia przebarwienia, zwęża pory, a także złuszcza martwy naskórek.
  • Linalool (linalol)- substancja zapachowa lub składnik kompozycji zapachowej. Ma właściwości bakteriobójcze, przeciwdziała nieprzyjemnym zapachom. Jako dodatek do kosmetyków może wywoływać reakcje alergiczne. Uważany za groźny alergen. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 4 na 5)
  • Limonene (limonen) - substancja zapachowa lub składnik kompozycji zapachowej. Znajduje się na liście groźnych alergenów. Obecność tej substancji musi być uwzględniona w wykazie składników INCI, gdy jej stężenie przekracza 0,001% w produkcie niespłukiwanym lub 0,01% w produkcie spłukiwanym (Alergia: skala 5 na 5)
  • Geraniol (Geraniol) - składnik kompozycji zapachowej. Substancja wpisana na oficjalną listę potencjalnych alergenów. Sklasyfikowana jako groźny alergen. (Alergia: skala 4 na 5)
  • Citral (Cytral) - składnik kompozycji zapachowej. Składnik sklasyfikowany jako potencjalny, groźny alergen. (Alergia: skala 4 na 5)


Po takim zabiegu moja skóra jest pięknie oczyszczona i odświeżona. Po pastę sięgam najczęściej kiedy zaczynają pojawiać się zmiany, które chcę szybko wyciszyć, a pasta Iossi spisuje się w tym temacie naprawdę bardzo fajnie. Jest jednak pewne ale.. przy takim stosowaniu nie ma opcji aby moja pielęgnacja ograniczona była do minimum. Po paście zawsze w ruch idą przynajmniej dwie maseczki, a następnie wieloetapowa pielęgnacji. 

Nie wykluczam, że przy stosowaniu się do rad producenta takie zabiegi nie będą koniczne ale ja dla mojej pasty znalazła taką niszę w mojej pielęgnacji i jestem zadowolona z jej działania. Borykam się wówczas tylko z jednym problemem.. samego zużycia. Przy takiem stosowaniu termin czterech miesięcy od otwarcia jest dla mnie trudny do przeskoczenia. Biorę to jednak na klatę, a przez cały okres użytkowania dbam aby do słoika trafiały wyłącznie oczyszczone szpatułki.. żadnych paluchów ani tym bardziej kropelki wody. 


Pasta spisała się u mnie bardzo fajnie. Pod względem działania i samego użytkowania nie mam się czego przyczepić. Jednak w kwestii bardziej formalnej czyli, czy rzeczywiście jest to produkt niezbędny w mojej pielęgnacji.. to nie wiem. Z pewnością świetnie wpisuje się w czas kiedy moja skóra wymaga wyhamowania i pogrożenia paluszkiem. Przy stosowaniu 2-3 razy w tygodniu jako zwykłego produktu do oczyszczania skóry byłoby mi szkoda, a stosowanie w formie kilkuminutowej maseczki z taką częstotliwością mogłoby przesadnie przesuszyć moją skórę. 

Hmm.. chyba powinnam zjeść ciastko bo niepotrzebnie marudzę. Tak naprawdę pasta spisuje się u mnie świetnie. Trudno mi wyobrazić sobie dla niej produkt zastępczy. Dla cer problematycznych może okazać się bardzo fajna.. a ja mam chęć na sprawdzenie jej siostrzanej wersji. Jednak nie wykluczam powrotu do czarnej Iossi.. ale to wyjdzie w praniu, kiedy sięgnie denka, a moja skóra będzie potrzebować kopniaka. Ciekawe po co wówczas sięgnę?

lipca 10, 2020

NOWOŚCI CZERWCA 2020

NOWOŚCI CZERWCA 2020

Moje czerwcowe zakupy to głównie wynik potrzeb.. dosłownie! Cieszę się że z każdym kolejnym miesiącem przyczyniam się do systematycznego zmniejszania zapasów kosmetycznych, a przy okazji nie wpadam w szał zakupów kiedy tylko pojawi się fajna promocja czy nowość, która rozbudzi do czerwoności. Uff.. jak to dobrze mieć tę świadomość, że jednak nie jest się zakupoholiczką.. nie może nie aż taka zakupoholiczką.


BABO - DELIKATNY ŻEL DO MYCIA TWARZY
W denku pojawiła się pianka do mycia twarzy marki Tulua.. i był to ostatni produkt tego typu w moich kosmetycznych zapasach. Zdecydowanie odeszłam poniekąd od opierania swojego demakijażu wyłącznie na detergentach ale mimo wszystko wciąż nie wyobrażam sobie aby całkowicie odsunąć tego typu produkty, tym bardziej, że wcale nie muszą być silnie wysuszające. Do pianki Tulua z całą pewnością będę wracać ale żel Babo to produkt, który już znam i miałam chęć na ponowne spotkanie. Nadarzyła się okazja, bo koleżanka zza biurka chciała serum.. ja żel.. przesyłka na pół.. tylko pianka skończyła się szybciej niż żel do mnie dotarł.. dlatego.. 


RESIBO - NATURAL FACE WASHING GEL
...dlatego, przy okazji wizyty w Hebe sięgnęłam po żel Resibo. To stosunkowo nowy produkt. Nie byłam szczególnie przekonana, bo jednak produkty Resibo nie robią w większości przypadków na mnie większego wrażenia. Kiedyś byłam ogromną fanką olejku do oczyszczania ale obecnie jest spora ilość fajniejszych produktów. Ostatnio bardzo przypadł mi do gustu peeling-maska.. mega mocny produkt ale efekty genialne.. a obecnie żel. Dokładnie tak.. żelu używam już drugi tydzień i robi bardzo dobre wrażenie. Oby tak dalej..


DOUCES ANGEVINES - TONIK VIRGINALE
Trudno mi ten zakup usprawiedliwić.. 😅 Toników mam zatrzęsienie i nie potrzebowałam kolejnego. Jednak Pani Joanna ze sklepu Fler Organic dała mi cynk, że pojawiły się na stanie sklepu toniki Virginale, a ja przecież dopiero co skończyłam jeden i był tak cudowny.. a do tego zniżka.. więc trudno było się oprzeć. W dodatku załapałam się na ostatni 😍
Właśnie zdałam sobie sprawę, że tonik nie doczekał się recenzji! Co za wstyd! Musze to szybko nadrobić, bo tak nie może być!


ECO BY SONIA - HEMPITAN BODY TAN WATER
Takiego obrotu sprawy się nie spodziewałam. Zazwyczaj jestem na stanowcze NIE jeśli chodzi o wszelkiej maści samoopalacze. Po prostu brakuje nici porozumienia. Zawsze jest coś nie tak.. o ile nie ma całkowitej tragedii. Za to z produktami Eco by Sonia jest inaczej. Do pierwszego produktu przekonała mnie Weronika (Weronika Krzok).. dorwałam.. ale do pierwszego użycia dojrzewałam długo. Kiedy jednak opuściłam gardę i zdałam sobie sprawę, ze efekt jest genialny postanowiłam kupić kolejny produkt z dedykacją do ciała.. i jest genialny! Tak.. już używam!
Produktów Eco by Sonia, szukajcie w sklepie firmowym, a także sklepie OrganilAll (tam kupiłam). Dodatkowo obecnie w Organicall produkty Eco by Sonia są w całkiem fajnych cenach.


EZTI CANDLES - DYFUZORY SAVORY RHUBARB ORAZ BLACKBERRY SORBET
Na wszelkie umilacze zapachowe nie trzeba mnie szczególnie namawiać. Kocham kiedy w moim domu pięknie pachnie. Problemem jest jednak wybór zapachu, który będzie odpowiedni.. i tu Savory Rhubarb czyli rabarbar nie był moim wyborem.. na rabarbar namówiła mnie Cytrulina (odsyłam na pięknie prowadzony Instagram z recenzjami kosmetyków) nie żałuję bo jest to genialny zapach, a już szczególnie na okres letni. Mi jednak po głowie chodził Blackberry Sorbet i nie mogłam sobie odmówić tej przyjemności.


ALLE BEAUTY - CLEANER I ACETON
To efekt porządków w kuferku z produktami do paznokci. Tyle szczęścia, że w porę się zorientowałam, że brakuje mi już acetonu bez którego hybryd nie zdejmuję. Już kilka razy zdarzyło mi się wydłubać hybrydę ale to się nigdy nie kończy dobrze dla płytki dlatego wolę mieć w zapasie aceton. Za to cleaner.. cóż.. nie kończył się ale zapas z pewnością się nie zmarnuje.


ALLE BEAUTY - BEZPYŁOWE WACIKI ORAZ FOLIA DO ZDEJMOWANIA HYBRYD
Nie mam szczególnie czasu na czekanie na przesyłkę z aliexpress. Tym bardziej, że nie prowadzę salonu kosmetycznego więc u mnie takie zapasy kosmetyczne są niezwykle rzadko uzupełniane. Wrapy to mój niezbędnik jeśli nie mam czasu. Zazwyczaj mogę się pobawić w zwykłą folię aluminiową i wacik ale przyznaję, że gotowce.. to gotowce.. szczególnie kiedy brak sił. 
Przyznam, że jestem w stanie poradzić sobie bez wacików bezpyłowych, bo już jakiś czas mi nie mam.. ale są skubane wygodne i świetnie się sprawdzają.


ALLE BEAUTY - NAKLEJKI
Naklejki to tak zupełnie przypadkiem. Ostatnio dość mocno przerzedziłam swoje ozdoby do paznokci ale wszelkie paski zawsze są mile widziane. Jestem w stanie je łatwo wykorzystać, a przy tym nie kosztuje mnie to wiele czasu czy nerwów.

Przyznaję, że w czerwcu miałam już niejednokrotnie koszyki wypełnione do granic możliwości mojego zasobu finansowego na kosmetyki.. ale niemal za każdym razem coś mnie odciągało od klikania "zamów". Efekt jest taki, że praktycznie skończyły mi się zapasy szamponów.. i wciąż żadnego nie kupiłam 😂

lipca 05, 2020

ZUŻYCIA CZERWCA 2020

ZUŻYCIA CZERWCA 2020

Zazwyczaj opóźnienia w zużyciach się u mnie nie zdarzały.. a tu psikus. Z porządkami byłam zmuszona poczekać do weekendu.. a weekend również potrafił zaskoczyć obowiązkami 😅 Na szczęście nie zabrakło czasu na bardzo konkretne spa.. a przy okazji do zużyć ostatnim rzutem trafiły kolejne puste opakowania. To raj dla mojej duszy.. z każdym kolejnym krokiem uwalniam swoją kosmetyczną przestrzeń. Jest pięknie.. tylko te zalegające recenzje zaczynają przytłaczać 😅


MY MAGIC ESSENCE - TAKE IT OFF
Żelowo-olejowa formułą.. dokładnie tak, ani do końca żel ani olejek. Na szczęście jest to formuła, która rewelacyjnie łączy się z wodą więc demakijaż jest niesamowicie ułatwiony. Ja jednak ukochałam sobie Take It Off w roli produktu do masażu twarzy. Jego niesamowity zapach trawy cytrynowej cudownie odprężał i relaksować. Jedna pompka okazywała się wystarczająca więc mimo pozornie małej pojemności jak na produkt do oczyszczania okazał się całkiem wydajny. Z wielką przyjemnością jeszcze do niego wrócę, a po więcej szczegółów na jego temat i analizę składu zapraszam na post: Niezwykły eliksir o złotym kolorze i wyjątkowej konsystencji, czyli Take It Off z marką My Magic Essence


TULUA - PIANKA DO TWARZY
Drugie opakowanie z rzędu pianki marki Tulua. Pokochałam za delikatność, a przy okazji za skuteczność w oczyszczaniu. Moja skóra nawet przy codziennym użytkowaniu pianki nie marudziła, a z drugiej strony pianka szybko rozprawiała się z makijażem, zmywaniem olejowych formuł czy maseczek. Skóra ani razu nie była ściągnięta, ani nie reagowała przesuszeniem. Mało jest produktów do oczyszczania na bazie detergentów o których mogę powiedzieć, że moja skóra je toleruje, a piankę Tulua moja skóra lubi bardzo. Z całą pewnością będę do niej wracać, a więcej powodów dlaczego warto się skusić znajdziesz w poście: Tulua, ultra łagodna pianka oczyszczająca w codziennej pielęgnacji


D'ALCHEMY - ALL-OVER BLEMISH SOLUTION
Płyn do demakijażu D'Alchemy okazał się u mnie wielkim hitem, a co z kremem? Używałam go z przyjemnością z kilku względów. Moja skóra wyjątkowo go lubiła chociaż nie odznaczał się jakąś szczególną cechą. Jest to przede wszystkim lekki krem, który nie obciąża skóry podatnej na zapychanie, świetnie współgra z innymi produktami pielęgnacyjnymi, a do tego bardzo dobrze zgrywa się z makijażem. To bardzo dobry produkt dla cer tłustych i mieszanych, a już w szczególności w okresie letnim kiedy wszystko wydaje się za ciężkie, a skóra ma dość.



LOVELY DAY - HYALURON + BLOOM ORAZ CHARCOAL MANUKA
Dwie maseczki firmy Lovely Day, której zapewne nie kojarzysz. Nie jest to szczególnie popularna marka (pochodzi z Berlina) w Polsce, a przez uciekła z naszego rynku. Kiedy się o tym dowiedziałam podjęłam męską decyzję o zakupie chociaż tych produktów, które najbardziej chcę przetestować.. a są to oczywiście maseczki. Obie wersje wprowadziłam do swojej pielęgnacji jednocześnie.. a jakież one wydajne się okazały. Przy dwóch opakowaniach po 100g moja maseczkowa rutyna w ciągu tygodnia była całkiem bogata. Obie maseczki jeszcze w tym miesiącu doczekają się osobnych recenzji, a jeśli chcesz wiedzieć już teraz to odsyłam do dziewczyn:


O! FIGA - UWAGA GRANAT! ŻEL POD OCZY
Hmm.. muszę jeszcze poważnie przemyśleć co chcę o nim napisać. W pielęgnacji okolic moich oczu okazał się dość kontrowersyjny. Ma kilka wad ale również zalet. W związku z czym jego szaleńcza wydajność może okazać się bardziej wadą niż zaletą 😅 W internetowym świecie krążą o nim jednak bardzo dobre opinie.. a ja mam małego gula, bo praktycznie mało kto zauważał wady. 


TULUA - SERUM POD OCZY
Z produktami Tulua bardzo się polubiłam.. ale krem do twarzy w wersji wow, pianka do oczyszczania oraz to serum pod oczy to jest sztos! Święta trójca do której z uwielbieniem będę wracać 😍 Serum odznaczyło się nie tylko pod moimi ślepiami ale również w psychice. Zazwyczaj produkty pod oczy pełzną mi do oczu wywołując poranną ślepotę.. a tu gęste jak masło (piankowe masło) serum, które robi genialną robotę. Więcej informacji o serum pojawi się na dniach, a tymczasem odsyłam do obserwowania marki Tulua, bo pojawiają się ciekawe wyzwania z nagrodami oraz masa nowości!


COULEUR CARAMEL - ODŻYWKA DO RZĘS I BRWI
To nie jest odżywka, która zapewni efekt spektakularnych rzęs czy brwi. Jej skład nie opiera się na ryzykownych wspomagaczach, przed którymi ostrzegają nas lekarze. Ta odżywka ma za zadanie wzmocnić rzęsy i brwi i przy takim nastawieniu efekty nikogo nie zawiodą. Mi zależało głównie na wzmocnieniu brwi.. i tylko w tym celu jej używałam. Doczekałam się odrośnięcia kilku kłaczków o których już dawno zapomniałam, a istniejące włoski zdecydowanie się wzmocniły. To wciąż nie jest piorunujący efekt jak z salonu.. ale jest i w dodatku osiągnięty naturalnymi sposobami


LAQ - ŻEL POD PRYSZNIC MELON
Pod wieloma względami żel okazał się świetny, chociaż nie mogę mu zarzucić jednej wady.. słabo mył. Zapach, konsystencja, przyjemność z użytkowania.. to wszystko jest na tyle fajne, że do produktu chce się wracać. Jednak nie jest to żel, który domyje skórę po powrocie z działki kiedy jesteś cała wynurana w piachu czy ziemi. To zdecydowanie produkt, który odświeży z codziennej warstewki potu i kurzu. Z drugiej strony czy jest potrzeba katowania skóry produktami z silnymi detergentami tylko dla samej zasady oczyszczenia skóry, aż zacznie skrzypieć? Jako produkt na co dzień spisywał się świetnie.. tylko przy weekendach muszę brać poprawkę, że z nim jeden prysznic to za mało. Więcej o melonowym żelu przeczytasz w poście: Melonowy żel od LaQ.. a Tobie zwrócił w głowie?


WILLOW ORGANICS - FRUTI MOUSSE
To prawdopodobie ostatni produkt marki Willow jaki widzisz z uwagi na zawieszenie działalności. Do mnie trafiły jedne z ostatnich produktów marki i chronię je jak tylko mogę aby rozstanie przeciągać do granic terminów ważności. Mus do ciała i twarzy o pięknym tropikalnym zapachu koił zmysły, a ogrom dobroczynnych maseł i olei pięknie odżywiały i pielęgnowały skórę. Serce płacze na samą myśl że to ostatni musik Willow i więcej nie będzie.. na szczęście jeszcze uchowałam peeling do ciała.


NATURO LOGIA - SZAMPON W KOSTCE OCZYSZCZAJĄCY SKRZYP
Zaskakująco dobrze sprawdziła się u mnie moja pierwsza kostka szamponu. Nie spodziewałam się niczego szczególnego.. w zasadzie byłam nawet trochę bardziej niż sceptyczna. Jednak wiele mnie zaskoczyło podczas użytkowania, a w efekcie jestem skłonna do niej wrócić! Co więcej, nawet mój mąż o nią pyta.. a to już prawdziwy ewenement! Po więcej informacji odsyłam do postu: Naturologia - Oczyszczający skrzyp, moje pierwsze spotkanie z szamponem w kostce.

 
BANIA AGAFII - BALSAM DO WŁOSÓW MALINA MOROSZKA 
Niestety balsam okazał się zbyt delikatny i lekki dla moich włosów. Miałam podejrzenie, że w okresie letnim kiedy staram się stawiać na nico lżejsze produkty Malina Moroszka poradzi sobie.. ale spotkania kończyły się puchem na głowie. Jako produkt uzupełniający pielęgnację powinien się sprawdzić na włosach cięższych i grubszych.. ale za to o wiele bardziej zadowolone powinny być osoby z włosami delikatnymi i cienkimi. Więcej o balsamie przeczytasz w poście: Bania Agafii - Balsam do włosów Malina Moroszka.


ORGANIQIE - MGIEŁKA DO CIAŁA BLOOM ESSENCE
Chociaż trudno odnaleźć mi się w typowo kwiatowych aromatach to z tą mgiełką nie miałam problemu. Papach jest idealny na ciepły okres. Nie czułam się z nic ociężała, nie był duszący, ani ciepły. To zapach, który z łatwością opisać jako świeży i lekki a wszystko w otoczeniu kwiatów. Mgiełki jednak nie używałam jako produktu do ciała, z uwagi na substancje zapachowe. To mimo wszystko produkt, który ma nadawać zapach i odświeżać, a pielęgnacja jest w tym przypadku trzeciorzędną funkcją. Mgiełkę mogę z pewnością polecić chociaż dla tych co kochają mango informuję, że również jest taka wersja. Po więcej odsyłam do postu: Organique - Mgiełka do ciała Bloom Essence.


EZTI CANDKES - WOSK SOJOWY EXOTIC SUMMER
Egzotyczne wakacje w tym roku zdecydowanie nie wypalą ale przecież nikt mi nie zabroni pomarzyć. Z woskiem Exotic Summer wystarczy tylko zamknąć oczy. EZTI oczarowała mnie wyglądem świec, później zakochałam się w zapachach wosków, a aktualnie moje zbiory wciąż się powiększają. Zdecydowanie zostałam fanką marki. Po więcej szczegółów o Exotic Summer odsyłam do postu, a w najbliższych nowościach pojawią się zupełnie nowe dyfuzory zapachowe, które kupiłam korzystając z promocji.

 Uff.. wyczerpujące to denko 😅

czerwca 29, 2020

MELONOWY ŻEL OD LAQ.. A TOBIE ZAWRÓCIŁ W GŁOWIE?

MELONOWY ŻEL OD LAQ.. A TOBIE ZAWRÓCIŁ W GŁOWIE?

Żele pod prysznic zazwyczaj nie zaskakują niczym szczególnym. Ich zadanie jest proste.. mają myć. Za to najczęstrze wymagania odnoszą się do zapachu.. i w zasadzie mogłabym się pod tym podpisać. Dla mnie zapach żelu to coś co może zadecydować o powrocie, a nawet chęci poznania kolejnych produktór marki. To właśnie od tej, zapachowej strony najwiecej zachwytów przewija się pod adresem żeli marki LaQ. Trudno wobec tego przejści obojętnie..


Od producenta:
Łagodna receptura oparta na substancjach myjących pochodzenia roślinnego, wzbogacona ekstraktem z melona zapewnia doskonałe oczyszczenie skóry bez jej przesuszenia. Dodatek ekstraktu z nasion lnu, płatków owsa i mleka ryżowego zapewnia efekt gładkiej i nawilżonej skóry.

Trzysta mililitrowy żel pod prysznic to dla mnie na ogół idealna wielkość. Wszystko za sprawą zapachów, które lubię zmieniać. Takie opakowanie zazwyczaj jestem w stanie zużyć bez marudzenia.. zazwyczaj. Zapach melona jest absolutnie genialny i chociażby pod tym względem ten żel zwyczajnie trzeba poznać. Szczególnie w okresie cieplejszym  melon potrafi być wyjątkowo odświeżający i radosny. Takie właśnie wrażenie wywarł na mnie melonowy żel.. po prostu cieszy moje nozdrza i do ostatniej kropli używałam ciesząc się zapachem.


Za to konsystencja żelu jest nieco inna.. to gęsty, nieco śliski.. żel.. 😐 w sensie żelowy żel? Na szczęście nie sprawia problemów w aplikacji czy to bezpośrednio na skórę czy przy pomocy rękawicy. Płyn pięknie sunie po skórze.. i sunie.. i wciąż sunie. Pod wpływem wody o dziwo nie zmienia konsystencji.. wciąż jest żelowy. Nawet przy zapuszczonych krzakach poziom tworzenia piany jest minimalny. Szczyt pianotwórczości osiąga się przy leciutko kremowej konsystencji. Czy to źle? Nie! To dowodzi, że zawarte detergenty są łagodne i delikatne dla naszej skóry. Chociaż głównym detergentem jest tu Cocamidopropyl Betaine, z którym moja twarz i skóra głowy się nie lubi, to w tym przypadku ciało nie ma najmniejszych zastrzeżeń. Skóra nie jest przesuszona nawet przy częstym używaniu i to w najmniejszym stopniu.


Żel sprawdza się genialnie w roli poślizgu dla maszynki i w tej dziedzinie raczej nie ma sobie równych. Przetestowany został również w roli produktu do higieny intymnej.. również bez zastrzeżeń. Jednak żeby nie było tak kolorowo. Kiedy wracam do domu po pracach budowlanych lub ogrodniczych.. wiem, że na żel nie mam co liczyć. Żel mnie nie domyje na tyle aby czuła się czysta dlatego bywało, że po większym wysiłku fizycznym i po kąpieli musiałam wykąpać się ponownie. Brzmi kiepsko..

Zdarzyło się, że podczas prysznica ze zmęczenia szurnęłam żelem twarz z myślą o zmyciu pierwszej warstwy makijażu. Jakie było moje zaskoczenie gdy w lustrze zobaczyłam w połowie rozmazany tusz (reszta wciąż trzymała się rzęs). Co dziwne nie był to tusz wodoodporny.. tylko bardzo sympatycznie zmywający się tusz naturalny. Nigdy nie miałam najmniejszych problemów z jego usunięciem przy użyciu jednego płatka z płynem micelarnym. A po żelu.. panda.


Raz przetestowałam sobie żel w roli myjadła dla moje gąbki do podkładu. Przy podwójnym myciu gąbka nawet w połowie nie była czysta. W dodatku nie był to podkład zaschnięty po ostatnim makijażu tylko zaraz po świeżo wykonanym. Sam podkład określiłabym jako lekki i niezastygający.. także testowanie żelu na pędzlach już sobie odpuściłam.

Teoretycznie powinnam mieć teraz dylemat czy żel polecić czy nie.. ale tak nie jest. W tej chwili pod moim prysznicem stoi drugi żel LaQ. Zapachy są dosłownie obłędne. Nawet nie mam szczególnych pretensji, że produkt jest delikatny, bo jednak na co dzień kiedy jakimś cudem nie jestem przepocona, wynurana w piachu, ziemi czy zaprawach to jak najbardziej się sprawdza. Skóra nie jest katowana silnymi, wysuszającymi detergentami, a w efekcie nie cierpię z powodu przesuszonej skóry. Gdyby był to żel do mycia twarzy.. uuu.. historia byłaby zupełnie inna.. ale nie jest więc nie ma tematu.


Skład (INCI): Aqua, Cocamidopropyl Betaine,Vegetable Glycerin, Sodium Lauroyl Methyl Isethionate , Sodium Methyl Oleoyl Taurate, Lauryl Glucoside, Coco-Glucoside, Cocumis Melo Fruit Extract, Linum Sativum Seed Extract,  Avena Sativa Kernel Extract, Oryza Sativa Lac Extract, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum.

  • Aqua (Water ) (Woda) - naturalny rozpuszczalnik
  • Cocamidopropyl Betaine (kokamidopropylbetaina) - Substancja myjąca, pianotwórcza stosowana w produktach do mycia twarzy, ciała, włosów. Łagodzi potencjalne działanie drażniące anionowych substancji myjących np. SLS. Składnik uznawany za bezpieczny w produktach przeznaczonych do spłukiwania. Może przesuszać skórę wrażliwą. W 2004 roku substancja otrzymała tytuł alergena roku. (Alergia: skala 1 na 5)
  • Glycerin (gliceryna) - silnie hydrofilowa i higroskopijna substancja nawilżająca. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, pomaga substancjom aktywnym przedostać się w głąb skóry. Skuteczna zwłaszcza w kosmetykach z dużą ilością wody. Łagodzi podrażnienia, przyśpiesza regenerację uszkodzonej skóry, wygładza zmarszczki, zmiękcza naskórek, likwiduje zrogowacenia. Kosmetyki z dużą zawartością gliceryny są zwykle nieco lepkie na skórze. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Sodium Lauroyl Methyl Isethionate (SLMI) - bardzo łagodna substancja myjąca pochodzenia naturalnego. Najczęściej stosowana w produktach myjących dla dzieci oraz jako zastępnik siarczanów np. SLES, SLS
  • Sodium Methyl Oleoyl Taurate (taurynian metylooleinianu sodu) - składnik gruntowanie oczyszczający i odtłuszczający skórę oraz włosy, tworzy pianę (Alergia: skala 1 na 5)
  • Lauryl Glucoside (poliglukozyd laurylowy) - detergent, niejonowa substancja powierzchniowo czynna. bezpieczny dla środowiska, biodegradalny. Substancja łagodna dla skóry, łagodzi ewentualne drażniące działanie silniejszymi detergentami. Usuwa zanieczyszczania z powierzchni skóry i włosów
  • Coco-Glucoside (glukozyd kokosowy) -  naturalna substancja myjąca. Jest stosowana w produktach organicznych, ponieważ jest wyjątkowo łagodna dla skóry. Wzmacnia pianę w produktach pieniących. Poprawia konsystencję. Umożliwia połączenie z wodą substancji nierozpuszczalnych lub trudno rozpuszczalnych w wodzie. (Alergia: skala 1 na 5)
  • Cucumis Melo Fruit Extract (wyciąg z melona) - posiada działanie silnie przeciwzmarszczowe i antyoksydacyjne. Delikatnie złuszcza, chłodzi, oczyszcza i odświeża skórę, usuwa zaskórniki, wagry, wyrównuje koloryt, usuwa przebarwienia. Wzmacnia skórę przed szkodliwymi czynnikami. Nadaje kosmetykom egzotyczny zapach
  • Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Extract (ekstrakt z nasion lnu zwyczajnego) - nasiona lnu zawierają duże ilości oleju (kwas linolenowy, kwas linolowy), śluzu i protein oraz mikroelementów i fitohormony. Posiada silne właściwości nawilżające, łagodzące podrażnienia, a także wygładzające i zmiękczające
  • Avena Sativa Kernel Extract (wyciąg z nasion owsa) - wykazuje działanie antyalergiczne, wzmacnia skórę i jest bardzo łagodny. Działa zmiękczająco i nawilżająco, sprzyja regeneracji i łagodzi podrażnienia, świąd, egzemy, trądzik, oparzenia słoneczne.
  • Oryza Sativa Extract (wyciąg z ryżu) - wykazuje działanie osłaniające, łagodzące stany zapalne, przeciwstarzeniowe, hamujące aktywność wolnych rodników. Posiada działanie nawilżające i kondycjonujące. Odżywia i wzmacnia skórę oraz włosy
  • Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride - składnik pochodzenia roślinnego (z gumy guar). Substancja antystatyczna tworzy na włosach ochronną powłokę. Posiada właściwości odżywcze, wygładza, wzmacnia włosy oraz ułatwia rozczesywanie
  • Citric Acid (Kwas cytrynowy) - regulator pH. Wykazuje działanie złuszczające, dzięki czemu usuwa przebarwienia i rozjaśnia skórę
  • Sodium Benzoate (benzoesan sodu) - konserwuje, chroni przed rozwojem drożdży, pleśni, drobnoustrojów, bakterii masłowych i octowych. Reakcje alergiczne są niezwykle rzadkie, ale może podrażniać oczy. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Potassium Sorbate (sorbinian potasu) - łagodny konserwant, chroni kosmetyk przed pleśnią, hamuje rozwój drożdży i pleśni, wykazuje aktywność w produktach o pH 3-6, w pH >7 jego aktywność drastycznie maleje. Hamuje rozwój większości bakterii, oprócz bakterii kwasu mlekowego (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 2 na 5)
  • Parfum (Perfumy, Zapach) - ogólne określenie kompozycji zapachowej, która może być różnego pochodzenia. Maskuje niepożądane zapachy. Niektóre kompozycje zapachowe mogą być bardzo silenie drażniące, uczulające i toksyczne, w zależności od użytych komponentów, z jakich powstały


Dzięki całej tej historii żel zyskał dodatkowo na wydajności. W efekcie towarzyszył mi przez dobre ponad dwa miesiące (!) ale zamiennie z mydłami. Co lepsze jego aromat ani przez chwilę mnie nie zmęczył. Z powodzeniem mogłabym się pokusić o wersję półlitrową.. ale obecnie w użyciu zapach piwonii i nie wiem czy nie jest jeszcze lepszy! 😍

Poznałaś już żele LaQ?


czerwca 25, 2020

ORGANIQIE - MGIEŁKA DO CIAŁA BLOOM ESSENCE

ORGANIQIE - MGIEŁKA DO CIAŁA BLOOM ESSENCE

Mgiełki do ciała to dla mnie produkt trzecioligowy. Nie są mi niezbędne do życia, bo zdecydowanie bardziej preferuję perfumy. Jednak w okresie letnim kiedy niemal każdy zapach wydaje mi się za ciepły i za ciężki (nawet te świeże), to mgiełka potrafi przyjść z pomocą.
Marka Organique z pewnością jest Ci dobrze znana. Aromaty unoszące się z wystaw sklepowych czuć na odległość. Trudno odmówić sobie takich odwiedzin, a jeszcze trudniej wyjść z pustymi rękami.


Mgiełka do ciała z linii Bloom Essence trafiła do mnie w wyniku rozdania na profilu Pigułki. To podobno jeden z ulubionych produktów naszej Pigułki!

Od producenta:
Pachnąca i pielęgnująca skórę mgiełka do ciała, wzbogacona nawilżającymi składnikami aktywnymi, takimi jak pantenol, kwas hialuronowy czy emolient z masła Shea. To świetna alternatywa dla ciężkich perfum w gorące dni.
Delikatna i bogata formuła mgiełki sprawia, że skora po jej użyciu staje się gładka, miękka i przyjemnie pachnąca. Mgiełka na długo otula ciało zapachem wyrafinowanym zapachem wiosennych kwiatów.
Mgiełkę można stosować jako odświeżający tonik na ciało. Konsystencja i zapach dodaje energii, zapewnia odświeżenie i dobre samopoczucie.


Niepotrzebnie wchodziłam na stronę producenta przed napisaniem recenzji. W tej chwili mój mózg wie, że istnieje wersja mango i każda inna jest już potencjalnie gorsza 😂 Ale co zrobić? Na szczęście wrażenia piszę dosłownie przy ostatnim "psiku" więc nie dam się oszukać, że z wersją Bloom Essence było coś nie tak.

Mgiełka ma niezwykle przyjemny kwiatowy aromat. Nie jest nachalnie ciężki ani słodki, nie otula ciepłą wonią. To typowo letni powiew świeżości i lekkości, który z przyjemnością nosi się latem. Jest to jednak mgiełka przez co trudno oczekiwać trwałości. Na szczęście lekkie opakowanie sprawia, że bez problemu mogłam zabierać ją ze sobą.. przy ciut większej torebce niż listonoszka.


Chociaż mgiełka w składzie ma składniki pielęgnacyjne takie jak: gliceryna, pantenol, kwas hialuronowy, to mimo chęci nie jest to dla mnie produkt do stosowania bezpośrednio na skórę, a wszystko za sprawą kompozycji zapachowej, która jest istotą samego produktu.

Skład (INCI): Aqua, Polysorbate-20, Parfum, Glycerin, Polyglyceryl-4 Caprate, Panthenol, Sodium Hyaluronate, She Butter Ethyl Ester, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Phenoxyethanol.

  • Aqua (Water ) (Woda) - naturalny rozpuszczalnik
  • Polysorbate 20 (polioksyetylenowane 20 moli tlenku etylenu estry tłuszczowe sorbitanu) - emulgator. Stabilizuje emulsję i zapobiega rozwarstwianiu faz, jest dobrym nośnikiem substancji nierozpuszczalnych w wodzie, pomaga je wprowadzić do roztworów wodnych. Ma także właściwości oczyszczające. Może być zanieczyszczony szkodliwym dioksanem. Nie należy stosować na uszkodzoną skórę (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Parfum (Perfumy, Zapach) - ogólne określenie kompozycji zapachowej, która może być różnego pochodzenia. Maskuje niepożądane zapachy. Niektóre kompozycje zapachowe mogą być bardzo silenie drażniące, uczulające i toksyczne, w zależności od użytych komponentów, z jakich powstały
  • Glycerin (gliceryna) - silnie hydrofilowa i higroskopijna substancja nawilżająca. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, pomaga substancjom aktywnym przedostać się w głąb skóry. Skuteczna zwłaszcza w kosmetykach z dużą ilością wody. Łagodzi podrażnienia, przyśpiesza regenerację uszkodzonej skóry, wygładza zmarszczki, zmiękcza naskórek, likwiduje zrogowacenia. Kosmetyki z dużą zawartością gliceryny są zwykle nieco lepkie na skórze. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Polyglyceryl-4 Caprate - substancja powierzchniowo czynna, emulgator odpowiada za tworzenie miceli
  • Panthenol (pantenol) - niezastąpiony w preparatach przyśpieszających gojenie, łagodzących podrażnienia, poparzenia i alergie, nawilżających, kojących, kosmetykach po opalaniu, do szorstkiej i problematycznej skóry. Dobrze wpływa na włosy, pogrubia je, nawilża, wzmacnia, nabłyszcza i wygładza, a także na paznokcie. Bardzo dobrze i głęboko się wchłania.  (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Sodium Hyaluronate (kwas hialuronowy) - zapobiega wysychaniu kosmetyku, nawilża skórę, wypełnia zmarszczki, odmładza, wzmacnia i poprawia elastyczność skóry. Działa regenerująco, przyśpiesza gojenie ran, działa przeciwzapalnie, likwiduje blizny i przebarwienia, wzmacnia barierę ochronną skóry Ma zdolność wychwytywania jonów metali ciężkich oraz innych toksyn z otoczenia i przekształcania ich w połączenia rozpuszczalne w wodzie, dzięki czemu skóra nabiera odporności na alergeny i oczyszcza się. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Shea Butter Ethyl Ester - ester opracowany z wykorzystaniem masła shea, pozwala na tworzenie formuł o lekkich i delikatnych strukturach
  • Citric Acid (Kwas cytrynowy) - regulator pH. Wykazuje działanie złuszczające, dzięki czemu usuwa przebarwienia i rozjaśnia skórę
  • Sodium Benzoate (benzoesan sodu) - konserwuje, chroni przed rozwojem drożdzy, pleśni, drobnoustrojów, bakterii masłowych i octowych. Reakcje alergiczne są niezwykle rzadkie, ale może podrażniać oczy. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Potassium Sorbate (sorbinian potasu) - łagodny konserwant, chroni kosmetyk przed pleśnią, hamuje rozwój drożdży i pleśni, wykazuje aktywność w produktach o pH 3-6, w pH >7 jego aktywność drastycznie maleje. Hamuje rozwój większości bakterii, oprócz bakterii kwasu mlekowego (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 2 na 5)
  • Phenoxyethanol (fenoksyetanol) - stosowany jako konserwant lub wspomagacz innych konserwantów, a także rozpuszczalnik konserwantów. Całkowicie zakazany w przemyśle kosmetycznym na terenie Japonii. Niezalecany w produktach dla dzieci i kobiet w ciąży. Może działać drażniąco na skórę, wchłania się przez skórę do krwiobiegu. (Alergia skala: 2 na 5)


I tak, przez cały czas myślę już tylko o wersji mango 😂 Ale jeśli jakimś cudem masz go dość to Bloom Essence mogę polecić i to w ciemno. Osobiście ciężko odnajduję się w typowo kwiatowych zapachach, a jednak ta wersja mi zaimponowała. Pod sam koniec opakowania wiem już, że będzie mi jej brakować. Nie jest to produkt szaleńczo wydajny. Z całą pewnością dotknie dna szybciej niż perfumy ale z uwagi na to, że zapach jest lekki i w ciągu dnia można zapach reaplikować bez oporów czy twoje otoczenie zaczęło się już dusić czy nie. 

A teraz niech ktoś mi powie.. kto miał mango ?! 😂

Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger