Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makijaż akcesoria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makijaż akcesoria. Pokaż wszystkie posty

czerwca 02, 2018

NOWOŚCI MAJA 2018

NOWOŚCI MAJA 2018

Oj ciężko się oprzeć zakupom dla siebie, kiedy i tak coś kupujesz w prezencie dla kogoś. Normalnie tortury wówczas przechodzę. Na szczęście (lub nieszczęście) wystarczy, że zerknę na moje zapasy kosmetyczne lub przejrzę zakładkę "w zapasach".. automatycznie z koszyka wyrzucam to co chciałam dla siebie przytulić. Katuję się? Być może.. ale o wiele bardziej irytuje mnie gdy produkt mi się przeterminuje/zepsuje bo nie zdążyłam zużyć. Nie lubię i nie znoszę gdy psuje mi się jedzenie w lodówce, bułka czerstwieje, kwiatek pada, sweter się zbiega w praniu.. to wszystko dla mnie większa męczarnia niż odpuszczenie zakupu kolejnego kosmetyku, który wyląduje w zapasach. Chociaż lista chciejstw wciąż puchnie, to nie oznacza, że chcę ją zrealizować w trybie natychmiastowym.. kiedy ja się tak mentalnie zestarzałam?! I przynudzać zaczęłam!  


REPUBLIKA MYDŁA - MYDEŁKO MISS PINK
Wciąż zachwycam się tym jak pięknie te mydełka wyglądają, jak cudne mają aromaty oraz składy. Jeszcze w zeszłym roku mydlane posty czytałam ze skwaszoną miną. Mydło? Serio? Co w tym może być takiego ciekawego? Jak się jednak okazuje są mydła 😖 i Mydła 😍. Niestety przez większość żywota miała do czynienia z tą pierwszą grupą ale niechęć do mydeł ciągnęła się za mną przez lata. Miss Pink to śliczne myjadełko o wyjątkowym zapachu dzięki olejku May Chang oraz pomarańczowemu z dodatkiem różowej i czerwonej glinki oraz pięknej koronie z płatków róży damasceńskiej. Uhh..jak to ślicznie pachnie! Czy ja już pisałam, że chcę wszystkie mydełka?!


REPUBLIKA MYDŁA - KULA DO KĄPIELI GRAPEFRUIT PLANET
Kula to nowość w ofercie Republiki. Nie wiem jak Ty ale ja latem uwielbiam soczyste owocowe zapachy i tak właśnie pachnie Grapefruit Plant.. cytrusowo i orzeźwiająco. Kula długo nie czekała.. zużyłam w ciągu kilku dni po otrzymaniu. Kąpiel genialna i wciąż wspominam z utęsknieniem. Pięknie się rozpuszcza wypełniając łazienkę przyjemnym aromatem. Dosłownie nie chce się wychodzić z wanny.. nawet gdy woda przestała być już ciepła, a skóra pomarszczyła się jak u szczeniaczków Shar Pei. Jednak wyjść kiedyś trzeba, a po wyjściu i osuszeniu skóry ręcznikiem nie odczuwam potrzeby balsamowania. Jednak najpiękniejsze jest to, że gdy się już ubierzesz i wychodzisz z domu, mąż pyta: "co tak ładnie pachnie?", a ty wiesz, że to żadne perfumy, żadne balsamy, żadne odżywki do włosów.. 😍 


GLAM SHOP - GLAM CZYŚCIK
W Glam Shopie była całkiem fajna wyprzedaż i czyścik do pędzli również się załapał. O czyściku do pędzli wspominała w ulubieńcach lutego Monika z bloga Mama z różową torebką, chociaż nie pisała konkretnie o tym z Glam Shop to jednak dość mocno taki gadżet utkwił mi w pamięci. Nie jestem maniaczką kupowania pędzli.. nie mam ich dużo. Często jeden pędzel ląduje w kilku cieniach, a taki czyścić to ratunek przed tym aby jednak to lewe oko wyglądało przynajmniej kolorystycznie podobnie do prawego. Czyścik używam i zdecydowanie zdaje egzamin. Dzięki Monia!


ARDEL, BLEND IT!, DUO - SZTUCZNE RZĘSY ORAZ KLEJ W PĘDZELKU
Co jakiś czas włączą mi się mania abym ze swoim makijażem robiła coś więcej. Palety (Lorac, ColourPop, Nabla, Anastasia Beverly Hills, Glam Shop..) oraz pędzle M-Brush, które ostatnimi czasami do mnie trafiły skutecznie mnie do tego motywują.. i oczywiście sezon wesel! Cóż.. chcę ponownie spróbować, a co z tego wyjdzie to zobaczymy. Całość zamówienia pochodzi ze sklepu MintiShop. Czy jest jeszcze ktoś kto nie zna tego sklepu i ich krówek?


ZOJO ELIXIRS - THE GORGEOUS FORMULA ORAZ THE BEAUTY PAGEANT FORMULA
Marce Zojo przyglądam się niemal od początku istnienia. Marka tworzy wyjątkowe suplementy, które nazywa Beauty Elixir. Są o tyle wyjątkowe, że tworzą je wyłącznie naturalne i wysokogatunkowe składniki. Składy są po prostu piękne. Nie jestem maniaczką łykania suplementów. Jedyne które używam to te związane z włosami i tylko w okresie kiedy jestem zmuszona. Jednak Zojo to coś innego. Gdy dostałam możliwość przetestowania Beauty Elixirów nie ukrywałam radości! Więcej szczegółów, jak jeść, z czym, czy działa, jakie są efekty itd. z pewnością opiszę.. cierpliwości.

A Ty na co się skusiłaś w maju?


czerwca 01, 2018

ZUŻYCIA MAJA 2018

ZUŻYCIA MAJA 2018


O co chodzi z tym majem? Był już? Ledwie się zorientowałam, że już minął.. i tylko dlatego, że rodzice dzień wcześniej złożyli mi życzenia na Dzień Dziecka 😅 Nie dobrze.. oj nie dobrze. Przecież miałam takie plany na maj, a tyle mi umknęło. Wniosek? Fatalna organizacja czasu. Wstydź się! Ehh.. wstydzić się będę jeszcze przez kilka minut maja 😅 Bo denko jak na moje możliwości też dość słabiutkie i mizerne.. oj.. mizerny był ten maj.
 

ISANA - PŁATKI KOSMETYCZNE BIO
Kolejne opakowanie. Nie kupuję innych chociaż kusi mnie przetestować coś innego. Niestety w drogeriach stacjonarnie nie widziałam innych płatków niebielonych chlorem, a przy zamówieniach internetowych wiecznie zapominam sprawdzić czy sklepy mają coś takiego w ofercie.



PURE ORAZ NACOMI - ŚCIERECZKI MUŚLINOWE I BAMBUSOWE
Kiepskie. Ani tańsze z allegro (ale nie najtańsze) ani chwalone bambusowe zupełnie mi nie pasowały. Już sama nie wiem czy bardziej męczyły mnie produkty które zmywałam ściereczkami czy to wina ściereczek. Pozbywam się ich, bo już mam problem aby je doprać.. nawet w wysokiej temperaturze. Są żółte, a po ostatnim praniu dziwnie pachną. Wrzuciłam ponownie do pralki.. to samo. Nie wrócę ani do Pure ani do Nacomi.. już lepiej wspominam najtańsze ściereczki po 3 zł z allegro.



BISHOJO - EMULSJA MICELARNA DO DEMAKIJAŻU
Na mojej twarzy wylądowała dwa razy. Za pierwszym.. i od razu skóra zaprotestowała więc emulsja posłużyła jako balsam do golenia nóg. Pod koniec ponownie wróciła na twarz, bo nie byłam pewna czy coś mi się nie ubzdurało.. nie. Bardziej szczegółowa recenzja pojawi się na dniach.



CHIC CHIQ - MASECZKA DE LA MER
Bolesne denko. Bardzo lubię tę maskę i z wielką przyjemnością do niej wrócę. Zachwycałam się nad nią w poście, w ulubieńcach miesiąca oraz ulubieńcach roku. Nie mam żadnych zastrzeżeń. Działa na mnie, na moje zmysły, sprawia wewnętrzną radość i przede wszystkim.. widzę efekty jej działania. Nie chcę przynudzać ale jeśli to lubisz, to więcej zachwytów przeczytasz w recenzji.

Recenzja: Chic Chiq - De La Mer, czyli starożytna ajurweda w czasach now-age



ETTANG - CHLORELLA MASK
Jeśli chodzi o działanie to nie mam specjalnie zastrzeżeń.. ale jeśli mowa o użytkowaniu to już tak różowo nie jest. Nie wykluczaj jednak, że zwyczajnie jestem niezdarą przy algowych maskach, a ta wyjątkowo postanowiła pokazać mi jak wielką niezdarą. Problem w tym, ze muszę rozrabiać niewielkie porcje: czoło oddzielnie, policzek prawy oddzielnie, lewy oddzielnie.. bo strasznie szybko zastyga. Natomiast sama skóra po jej użyciu jest zadowolona.

Recenzja: Modelująca maseczka z chlorellą, czyli jak przemycić superfood do pielęgnacji



SUKIN - MASECZKA OCZYSZCZAJĄCA
Gęsta, różowo-pomarańczowa maseczka. Bardzo szybko zastyga i po chwili zaczyna mnie szczypać. Na szczęście jest to na akceptowalnym dla mnie poziomie. Moja skóra akurat ciężko znosi większość glinkowych maseczek.. i tę również. Na szczęście poza samym uczuciem pieczenia nic złego się nie dzieje. Brak zaczerwienienie po zmyciu, brak rozdrażnienia, za to skóra przyjemnie oczyszczona, nie przesuszona, nie obrażona. Jestem skłonna kupić.. pomimo szczypania.

BY WISHTREND - GREEN TEA & ENZYME POWDER WASH
Chcę! Nietypowy ale genialny produkt. Jest to proszek do mycia twarzy ale jest przy tym wyjątkowy. Pięknie oczyszcza skórę, działa również jako delikatny peeling enzymatyczny ale gdy chcę bardziej oczyścić skórę to dłużej masuję skórę. Nie podrażnia, nie wysusza.. nietypowy.. genialny! Chcę!

HERBFARMACY - TONIK Z RÓŻĄ I JEŻÓWKĄ
Bardzo przyjemny tonik. Pięknie pachnie, łagodzi skórę, nawilża, odświeża i delikatnie ściąga. Stworzony na bazie jednego z moich ulubionych hydrolatów z róży damasceńskiej.. więc nie mogło być inaczej. Włączyło mi się małe chciejstwo chociaż mam opory aby wydać tyle pieniędzy na tonik.

MARTINA GEBHARDT - KREM POD OCZY Z AWOKADO
Na początku byłam zachwycona, chociaż jako krem na dzień nie do końca się u mnie sprawdził. Nie dogadywał się z korektorami ani podkładami. Za to na noc spisywał się fajnie i nie migrował do oczu. Później czegoś zaczęło mi brakować, a na koniec w kąciku oka mnie wysypało 😐 Być może coś dostało się do mojej próbki.. bo mimo wszystko nie sądzę aby była to wina kremu sama w sobie.



SYLVECO - DETOKSYKUJĄCE MYDŁO NATURALNE
Recenzja miała pojawić się w maju ale "czasu mi zabrakło". Chyba pierwszy raz planuję pisać o mydle.. bo warto. Do tej pory raczej spotkały mnie same rozczarowania, a tu trafiło się coś zupełnie innego. Może nie jest to szczyt moich kostkowych marzeń.. ale wspomnienia mam raczej przyjemne.



ACHAE - MASŁO WANILIOWE DO CIAŁA
U mnie wszelkie balsamy do ciała zawsze są niewiarygodnie wydajne 😅 a to już bije wszelkie rekordy. Gęste, zbite ale z łatwością podające się rozprowadzaniu na skórze. Grubsza warstwa może przeszkadzać ale cieńsza i dobrze rozprowadzona pozostawia skórę przyjemnie nawilżoną, ukojoną, odżywioną i pięknie pachnące. Nigdy nie byłem wielką fanką wanilii w żadnej formie ale to masełko mnie zauroczyło.

Recenzja: Pyszne, aromatyczne waniliowe lody ukryte w maśle do ciała od Achae



DESERT ESSENCE - SZAMPON I ODŻYWKA KOKOSOWA
To już pewne.. kupię oba produkty. Szampon dużo szybciej, za to odżywka niestety będzie musiała poczekać, bo nie chcę powiększać obecnych zapasów. Co więcej szampon niemal w całości zużył mąż.. chociaż miał jednorazowe pozwolenie 😂 ale tak bardzo mu się spodobał, że podbierał cały czas. Zarówno szampon jak i odżywka świetnie działają na moje włosy. Pięknie wygładzają i odżywiają. Włosy są śliskie.. ale takie mega śliskie i błyszczące. Nawet po zawiązaniu na noc kokona na czubku głowy, rano moje włosy są proste niemal jakbym przed chwilą przejechała je prostownicą. Nigdy czegoś takiego nie miałam.



L'BIOTICA - BIOVAX INTENSYWNIE REGENERUJĄCA MASECZKA
Po publikacji postu bardzo poważnie zastanowiłam się nad moim podejściem do tej maski. Niestety.. muszę rozczarować, bo do samego końca nic się nie zmieniło. Jest straszna, okropna i nie znoszę jej. Zupełnie nic dobrego nie zrobiła dla moich włosów. Bardziej odżywcza byłaby już sama woda. Uhh.. okropny produkt.. a przecież moje włosy wcale nie są takie wymagające.



BLEND IT! - GĄBKI DO MAKIJAŻU 
Bardzo fajna gąbka! Świetnie ścięta i przyjemna w użytkowaniu. Z przyjemnością do niej wrócę, ale muszę przyznać, że nie zawsze miałam tak pozytywne doświadczenia z gąbkami Blend It! Tradycyjne marmurkowe jajeczko okazało się niewypałem i byłam blisko tego aby wszystkie gąbki do makijażu Blend It! skreślić. Cieszę się jednak, że się przełamałam. 



PĘDZLE SYNTETYCZNE
Nie jestem w stanie powiedzieć do czego ich używałam.. do wygrzebywania jakiś resztek z opakowań podkładów lub pomadek? Nie kojarzę.. ale wiem doskonale, że te dwa pędzle są fatalne! Strasznie sztywne i drapiące. Pierwszym nawet nie ma możliwości zbliżyć się do twarzy.. nie mówiąc już o powiekach.



PIXIE COSMETICS - PODKŁAD MINERALNY SATIN SAND
Przed zamówieniem podkładów Pixie, kupiłam sporą ilość próbek. Okazały się niewiarygodnie wydajne! I cóż z nimi robić? Przesypuję kolejno z woreczków strunowych do pojemniczków i zużywam.. ślimaczym tempem.. ale zużywam.

BELL HYPOALLERGENIC - CIENIE W KREMIE
Nie wiem co się stało. W zasadzie nawet nie zdążyłam ich użyć a one całkowicie skamieniały. Planowałam używać ich w roli kreski ale wciąż nie kupiłam do tego odpowiedniego pędzelka.. i tak leżały.. i czekały.. i się nie doczekały. Nie lubię gdy mi się coś marnuje 😭

Ty razem bez przymierania głodem.. ale  w kolejnym denku Ci nie odpuszczę.. obiad to będzie za mało 😅


kwietnia 05, 2018

ULUBIEŃCY MARCA 2018

ULUBIEŃCY MARCA 2018

Pamiętam, że w połowie miesiąca miałam już tyle ulubieńców, że bałam się jak ten post będzie wyglądać.. istna epopeja. Jednak pod koniec miesiąca gdzieś mi to wszystko z głowy uleciało.. jakim cudem? Czyżbym przez połowę miesiąca chodziła jakaś naćpana i wyznawała miłość wszystkim przedmiotom, a pod koniec serce mi skamieniało? Chyba powinnam robić więcej notatek, bo mi sporo rzeczy umyka..


PULPE DE VIE - PIANKA DO OCZYSZCZANIA TWARZY
Zdecydowanie zasłużyła sobie na miano ulubieńca chociaż doceniłam ją dopiero w momencie gdy zaczęła dobijać dna. Dopiero wówczas zdałam sobie sprawę, że sięgam po nią codziennie i chociaż mam zaczęte w tej kategorii jeszcze dwa inne produkty to pianka Pulpe De Vie była zawsze moim intuicyjnym wyborem. Bardzo dobrze radzi sobie z usunięciem zanieczyszczeń oraz makijażem. Nie podrażniała skóry ani oczu.. nie mam jej nic do zarzucenia, a z reguły z tego typu produktami zawsze mam jakiś problem. Pianka pochodzi ze sklepu Marsylskie.



PULPE DE VIE - MASECZKA PEELING DO TWARZY 2 W 1
Zazwyczaj jest tak, że tylko jedna funkcja z tysiąca wymienionych działa poprawnie, a reszta leży. W tym przypadku funkcja maseczki i peelingu działa.. chociaż dokładnie w tej kolejności. Na dniach pojawi się recenzja i tam opowiem o wszystkich perypetiach związanych z tym produktem oraz jak to się stało, że zasłużył sobie na zaszczytne grono ulubieńców. Kolejny produkt ze sklepu Marsylskie.


URIAGE - WODA TERMALNA
Uhhh.. jak mi ten krótki okres przymrozków dał w kość. Zimne powietrze na zewnątrz, do tego ciepły szalik, skroplone na szaliku wydychane powietrze, w domu kaloryfery, ciepłe herbaty, kąpiele. Nie ma to jak przesuszyć swoją mieszaną cerę.. dramat. Zbawienna okazała się nie tylko bardziej intensywna pielęgnacja ale sama woda Uriage. Genialnie sprawdza się przy maseczkach ale równie łatwo jest ją wplątać w zwykłą pielęgnację. Wspaniale wspiera każdy nakładany kosmetyk i przyjemnie koi skórę. Podejrzewam, że w okresie lutego i marca zużyłam połowę opakowania.. a to przecież wielka butla! Wodę kupiłam pod wpływem Moniki z bloga Mama z różową torebką.
Jeśli dobrze pamiętam kupiłam stacjonarnie w aptece Gemini.


THE WET BRUSH - SZCZOTKA DO WŁOSÓW Z SERII DAZZLERS
Gdzieś na chwilę zapodziała się moje szczotka Wet Brush i byłam zmuszona używać Tangle Teezer. Różnica jest kolosalna! Mam grube i gęste włosy, a moja TT-ka nie radzi sobie z taką obfitością. Włosy czesze jedynie powierzchownie przez co rozczesanie włosów TT-ką zawsze zajmuje mi sporo czasu.. z Wet Brush idzie wszystko ekspresem. Kilka pociągnięć.. włosy na całej grubości i długości rozczesane. Szczotunie kupiłam w sklepie hairstore ale seria Dazzlers została wycofana.. za to znalazłam je na allegro.


PONY HUTCHEN - PERFUMY Z KREMIE WEIHNACHTSZAUBER "ŚWIĄTECZNY CZAR"
Miałam ich nie używać.. miałam zużyć perfumy obecnie posiadane i dopiero wówczas dobrać się do tych oraz zaopatrzyć się w coś nowego. Jednak ciekawość była większa.. musiałam odkręcić wieczko, a wtedy przepadłam. Nie są to typowe perfumy kobiecie. Myślę, że bez przeszkód można je nazwać Unisex. Jest to zapach cytrusów z nutami mirry i kadzidła. Chyba za każdym razem gdy otwieram tę małą puszkę jestem zaskoczona tym jak bardzo mi się podobają. To wszystko dzięki pani Ani ze sklepu Bioana i ufundowanym przez nią produktom na licytację przy okazji Chełmskiego Spotkania Blogerek. Perfumki można dorwać oczywiście w sklepie Bioana (psss.. są na promocji). Tak.. doczekają się bardziej rozległej recenzji.


BLEND IT ! - GĄBKA Z SERII DOUBLE CUT INDIAN ROSE
To moje drugie spotkanie z gąbką Blend It! i pierwsze udane. Wcześniej miałam typowe jajeczko w wersji marmurkowej.. było fatalne. Twarde, sztywne, do tego bardzo trudno było je doprać. Naprawdę się zraziłam ale spotkałam się z opiniami, że gąbki Blend It wcale nie są sobie równe dlatego nie zrażając się kupiłam ponownie. Gąbka z serii Double Cut jest podwójnie ścięta i niezwykle miękka. W tym przypadku o wiele fajniejsza niż gąbka z RT , a do tego piękny kolor! To co mnie zaskoczyło najbardziej to łatwość domywania jej z podkładu.. wcześniej zawsze miałam z tym problemy. Blend it! zazwyczaj kupuję w Minti Shop.. od sklepu dzieli mnie jakieś 60 km więc zawsze na drugi dzień mam paczkę 😀

Epopei brak.. ale może to dobrze, bo kto jest w stanie znaleźć czas na czytanie tak długich wywodów😅


marca 03, 2018

ULUBIEŃCY LUTEGO 2018

ULUBIEŃCY LUTEGO 2018

Chodzę od tygodnia i zastanawiam się co tu wrzucić do ulubieńców. Niby nie chcę się powtarzać, bo niewiele się zmieniło od ostatnich, grudniowych, listopadowych, a już tym bardziej od ulubieńców roku. Staram się pokazać coś nowego.. choć może warto przypominać o tym co wciąż jest ulubieńcem? Ale niee.. nie w lutym.. niech luty będzie jakiś totalnie inny! Raz.. krótki, dwa.. chorowity, trzy.. jakaś taka bezsilność mnie w lutym ogarnęła, że nie mogłam się skupić na kosmetykach.. taa.. cera to odczuła.


SALLY HANSEN - INSTANT CUTICLE REMOVER 
Jedyny typowo kosmetyczny produkt w zestawieniu 😁 Nigdy o nim nie mówiłam ani nie wspominałam.. a przecież używam za każdym razem gdy zabieram się do robienia manicure. Ogarnia skórki na tyle, że nie czuję potrzeby ich wycinania. To moja 3 buteleczka.. a jedna wystarczy na minimum półtora roku lub dwa lata. Specjalnie zafiksowana na paznokciach nie jestem.. owszem lubię mieć ładnie pomalowane i trwałe dlatego wykonuję hybrydy. Jednak po każdej hybrydzie daję paznokciom odpocząć więc hybryda raz na miesiąc lub na dwa miesiące to u mnie norma. Za to preparat świetny! Nie planuję szukać niczego innego, ten jest łatwo dostępny w Rossmannie.


ZOEVA - BAMBOO KABUKI 121
Piękny jest.. choć nawet zdjęcie wciąż nie oddaje jego uroku. Mięciutki i milutki.. i piękny.. cudowny.. śliczny.. Jak jesteś sroką to z pewnością mnie zrozumiesz. Potrzebowałam pędzla do sypkiego podkładu mineralnego Pixie i ten jest absolutnie genialny. W sumie wciąż nie wiem czy dałam go do ulubieńców za jego jakość i wygodę użytkowania czy ze względu na wygląd 😅 Zoeve znajdziesz w Minti Shop.


ŚWIECOWE DIY
Nie spodziewałam się, że robienie świec tyle frajdy mi sprawi. Choć w tym przypadku bardziej obdarowywanie niż sam fakt robienia 😂 Na chwilę obecną fabryka została zamknięta.. skończył się wosk, zapachy.. zima pomału dobiega końca, a wraz z nią sezon na palenie świec. Ale spokojnie.. na jesień powrócę i może rozdanie świecowe zrobię. Co Ty na to? Są chętni?


COFFEE REBELS - SMAKOWA KAWA ROZPUSZCZALNA
Zdecydowanie jestem bardziej typem herbacianym niż kawowym. Po kawie zazwyczaj boli mnie żołądek więc jeśli już piję to zawsze z dużą ilością mleka.. czyli raczek mleko z kawą.. a i tak bywało różnie. Coffee Rebels znalazłam na Instagramie i kupiłam z polecenia Magdy. Genialne! Choć osobom, które cenią czysty smak kawy mogą okazać się zbyt aromatyczne. Po otwarciu słoika czuć mocny aromat, a po zaparzeniu dodatkowo nabiera na sile. Lubię intensywne zapachy! A z Coffee Rebles planuję zakupić wszystkie smaki.. stopniowo oczywiście! Hmm.. może będzie jakaś zniżka na Dzień Kobiet?


DIY BY ANULA - DŻEM DYNIOWY Z POMARAŃCZĄ, IMBIREM I TYMIANKIE
Anulkowa produkcja! Jedyna i niepowtarzalna! Brakuje mi go 😢 była taki pyszny! Ostatnio znalazłam w sklepie dżem z pomarańczami i innymi dodatkami ale przez szkło widać było przemielone pomarańcze.. to nie to samo 😭 Dżemiku nie jadłam.. ja się nim raczyłam i celebrowałam każdy kęs. Mąż miał nawet zakaz patrzenia!


SUPER KRÓWKA - KREM ORZECHOWO-KAKAOWY
To miało być pocieszenie po wykończeniu Anulowego dżemiku.. i troszkę ukoiło dziurę śniadaniową. Jeśli poszukujesz zdrowego zastępstwa dla Nutelli to będzie strzał w dziesiątkę. Może  nie jest to jota w jotę Nutella ale krem jest naprawdę pyszny! W dodatku jest to produkt wegański i bezglutenowy, do tego świetny skład i dobry termin ważności. Jadę zaraz po inne Super krówki 😄 bo mi wykupią.. a znajdziesz je w szafach Rossmanna!

Ot i wyszedł leciutki post od niechcenia. 
Głodna jestem.. i ślinotoku dostałam..


marca 01, 2017

ULUBIEŃCY LUTEGO 2017

ULUBIEŃCY LUTEGO 2017

Bardzo dobrze, że luty w końcu dobiegł końca. Chociaż to najkrótszy miesiąc w całym roku, to niewiarygodnie się dla mnie ciągnął. Zmienność pogody i brak słońca doprowadzały mnie momentami do depresji. Ratowałam się jak mogłam ale mimo to sympatii do lutego nie poczułam. Na szczęście my kobiety często jesteśmy samowystarczalne. Więc jeśli domownicy również nie tryskają humorem, chociaż stajemy na głowie aby to zmienić, to są rzeczy które w mig poprawiają nam nastrój.. a są to oczywiście kosmetyki. No bo znacie jakiegoś faceta, któremu humor się poprawi po wieczornym domowym SPA? Na widok pysznego jedzenia tak.. ale SPA?


JYSK - GĄBKA KONJAK
Z gąbkami Konjak miałam już do czynienia ale dawno temu. Zupełnie przypadkiem tę gąbkę znalazłam w Jysk i kupiłam. Gąbka nie do końca sprawdza mi się w wieczornym oczyszczaniu ale przy porannej pielęgnacji towarzyszy służy mi ostatnio niemal codziennie. Uwielbiam jej teksturę ale polubiłam ją jeszcze bardziej za to, że dzięki niej nawet kiepski produkt do oczyszczania zyskuje nowe życie. Taka algowo-gąbkowa tekstura z miejsca poprawia mi humor. Zauważyłam nawet, że dzięki niej moja poranna pielęgnacja nieco się wydłużyła. Z pewnością do Konjaków będę wracać.


BAWEŁNIANE MASKI W TABLETKACH
Zupełnie zapomniałam o tym, że je mam. Przypomniała mi o nich Anna z bloga aneczkablog. Przy maskach glinkowych sprawdzają się fenomenalnie. Glinki mają to do siebie, że dość szybko wysychają i trzeba je nieustannie zwilżać. Materiał masek rewelacyjnie utrzymuje wilgoć, nie muszę co chwila używać hydrolatu czy wody termalnej. Dodatkowo o wiele łatwiej glinkę usunąć z twarzy. Te maski kupiłam dość dawno w drogerii Natura. Nie wiem czy są jeszcze dostępne ale znajdziemy je bez problemu chociażby na allegro. Ich cena to około 2,50 zł za 10 sztuk.  Dzięki tym skompresowanym maskom rozważam ponowny powrót do glinek w proszku. Polecam przetestować.



BIOLOVE - PEELING DO CIAŁA WIŚNIOWO WANILIOWY
Nie pamiętam kiedy ostatnio peeling do ciała tak bardzo przypadł mi do gustu. Zapach, wygładzenie i nawilżenie sprawia, że aż szkoda mi go używać. Na szczęście Biolove jest już łatwo dostępne więc mogę do woli zaopatrzyć się we wszystkie warianty zapachowe.


Przypominam również o rozdaniu z produktami Biolove. Zachęcam do wzięcia udziału także na FB oraz Instagramie, bo każde zgłoszenie liczone jest oddzielnie. Osoby mieszkające za granicą również mogą brać udział, warunkiem jest jedynie opłacenie kosztów wysyłki.


NATURA SIBERICA - ROKITNIKOWY SCRUB DO SKÓRY GŁOWY
Ten produkt szczególnie doceniłam na przełomie stycznia i przez cały luty. Wypadanie włosów i codzienne stosowanie wcierek dość mocno przeciążyło moją skórę głowy. Peeling nie dość, że fenomenalnie oczyszcza skórę głowy to także ją pielęgnował i przynosił ukojenie. Ze stosowania raz na dwa tygodnie przeszłam do stosowania raz na tydzień. Chociaż jego używanie jest dość kłopotliwe to efekty są tego warte. Z pewnością będę do tego typu produktów wracać ale mam ochotę wypróbować coś innego.. chociaż mam wątpliwości abym znalazła coś równie dobrego. 



NYX - SOFT MATTE LIP CREAM W ODCIENIU PRAGUE
Już dawno nie miałam tak wielkiego "makijażowego lenia" jak ostatnio. Podkład, tusz do rzęs i pomadka.. to wszystko na co mnie stać ostatnio.. ale to jeszcze nie znaczy, że musi być nudno. Jasna karnacja, podkreślone rzęsy i mocny akcent na usta to coś co zawsze będzie wyglądać dobrze i świeżo. W lutym na okrągło sięgałam po Solft Matte Lip Cream w odcieniu 18 Prague. To piękny kolor łączący odcienie fioletu, różu i czerwieni.Nie ważne jak bardzo byłam zmęczona i jak bardzo mi się nic nie chciało.. w tej pomadce twarz zawsze wygląda na ożywioną.


BEAUTY BLENDER
Im bliżej nam do rozłąki tym bardziej doceniam tę niepozorną gąbeczkę. Obecnie szukam godnego zamiennika.. ale nie oszukujmy się.. Beauty Blender jest zwyczajnie drogi. Wiem, że wiele blogerek poleca godne zamienniki, jednak muszę sprawdzić je na własnej skórze. 


YVES ROCHER - KOKOS Z MALEZJI WODA TOALETOWA
Zdecydowanie należę do osób, które dzielą zapachy na letnie i zimowe. Słodkie zapachy w lecie po prostu mnie duszą. Do takich zapachów należy właśnie woda kokosowa z Yves Rocher. Chociaż fanką kokosowych zapachów również nie jestem to ten zapach ma w sobie coś wyjątkowego. Na myśl przywołuje to co najlepsze i najpiękniejsze w zimowym okresie, a ponieważ ostatnio zima z wiosną są na skraju wojny wprowadzając w moje życie depresje to ten zapach wprowadza nieco harmonii. Ponadto otoczenie również chwali mnie za ten zapach.. a komplementów nigdy za wiele.


BLANDSPOT - MAPA ZBRODNI SERIAL
Serial opowiada historię kobiety, która zostaje odnaleziona naga na Time Square. Jej ciało pokryte jest tatuażami, a ona sama nie wie kim jest i w jaki sposób trafiła w to miejsce. Jeden tatuaż wyróżnia się szczególnie, to imię agenta FBI - Kurta Wellera. Kurt wraz z zespołem FBI oraz kobieta której nadano imię Jane starają się rozwikłać tajemnice które kryją się za tatuażami. Szybko okazuje się, że każdy tatuaż na ciele Jane to wskazówka do rozwiązania kryminalnej sprawy. Jednak Jane nie wydaje się przypadkową kobietą, z czasem na jaw wychodzą jej niezwykłe umiejętności.

Pierwszy odcinek serialu wciągnął nas na tyle, że przez weekend obejrzeliśmy cały pierwszy sezon. Rzadko wciągają mnie seriale z kręgu akcji i kryminału. Z filmami nie mam problemu ale seriale z czasem robią się bardzo przewidywalne. Tu jest inaczej. Oprócz rozwiązywania zagadek związanych z tatuażami, rozgrywają się wątki poboczne mniej i bardziej dramatyczne.

Spodziewałam się, że bardzo trudno będzie mi wybrać ulubieńców ale chyba ten luty wcale nie był taki najgorszy.. ale i tak cieszę się, że mam już go za sobą.

Znasz coś? Próbowałaś?
Jak Tobie minął luty?


stycznia 03, 2017

WISH LIST - MAKIJAŻ

36
WISH LIST - MAKIJAŻ
Po ulubieńcach makijażowych 2016 roku zapraszam na moją listę życzeń na rok 2017. Pięknie byłoby dostać te wszystkie produkty.. oczywiście jest to realne gdy mój mąż wygra (lub ja) w lotto.. najlepiej kilka razy. A tak na poważnie znajdziesz tu produkty, które albo są drobie, albo trudno dostępne, albo jedno z drugim. Cóż zrobić.. tak kończy osoba, która za dużo przebywa na zagranicznych blogach.

1. HOURGLASS  - AMBIENT LIGHTING POWDER
Jest o nim tak głośno, że już dawno zwrócił moją uwagę. Nie czytałam o nim żadnej.. nawet przeciętnej opinii. Jest to oczywiście puder wykończeniowy. Puder ten potrafi manipulować światłem, czyli poprzez odfiltrowanie ostrego światła potrafi ukryć niedoskonałości skóry, pory i zmarszczki. Dzięki czemu skóra staje się bardziej miękka.. tak jakbyśmy stały w idealnie dopasowanym do nas świetle. Puder występuje w kilku odcieniach ale każdy z nich będzie podobno dobry dla każdej karnacji, ponieważ żaden nie daje widocznego koloru. Mnie osobiście interesują dwa odcienie: Ethereal Light (najpopularniejszy) - chłodny niemal biały kolor, który naśladuje księżycowy blask oraz Diffused Light - lekko żółtawy odcień, który miękkie poranne promienie słońca, a dodatkowo maskuje zaczerwienienia skóry.

2.COLOURPOP - CIENIE
Jestem tymi cieniami na tyle oczarowana, że niemal raz w tygodniu jestem bliska ich zakupu. Oczywiście nie planuje kupić całej serii, bo są to cienie w kremie (mogą zasychać) w dodatku są bardzo wydajne. W moim przypadku kolekcja 4 sztuk to aż nadmiar. Opieram się jednak przez zamówieniem z uwagi na koszty wysyłki oraz cło, którym przesyłka z USA może być obarczona, a w sklepach internetowych ich ceny są czasem nawet o 100% wyższe.

3. CHARLOTTE TILBURY - AIRBRUSH FLAWLESS FINISH
Kolejny puder wykończeniowy na mojej liście, który nie daje zupełnie matowego wykończenia, choć nie zawiera w sobie drobinek. Występuje w 3 odcieniach i już teraz wiem, że najlepszym wyborem byłby dla mnie odcień 02 Medium. Puder dostaniemy za 33 funty, czyli około 165 zł. Nieco tańszy od Hourglass ale recenzje ma równie kuszące.

4. CHARLOTTE TILBURY - FILMSTAR BRONZE & GLOW FACE SCULPT & HIGHLIGHT
Paleta w której znajdziemy bronzer i rozświetlacz. Podobnie jak puder, zarówno opakowanie jak i sam produkt dopracowany w najdrobniejszych szczegółach. To prawdziwy luksus zamknięty w różowo-złotych opakowaniach. Na to duo prawdopodobnie nigdy się nie skuszę.. z dwóch powodów (1) nie używam nagminnie ani rozświetlacza ani bronzera, (2) kosztuje 49 funtów czyli około 250 zł. Co nie znaczy, że takim prezentem bym pogardziła. coś pięknego.





5. SHU UEMURA - S-CURLER ZALOTKA DO RZĘS
Na mojej liście chciejstw jest Ferrari wśród zalotek. Znalazła się tu dlatego, że przy elemencie podkręcającym rzęsy niema żadnego łączenia. Być może jestem największą na świecie kaleką ale, gdy nie jestem wystarczająco uważna zdarza się, że poza rzęsami między "kleszcze" dostanie się kawałek powieki / skóry. Ból jaki temu towarzyszy porównywalny jest do uderzenia małym palcem w kant mebla albo użądlenia osy. Po takim uszczypnięciu najczęściej makijaż jest do poprawy, a oczy łzawią mi jeszcze przez pół godziny.. horror.

6. URBAN DECAY - EYESHADOW PRIMER POTION
Moja od lat terroryzowana baza pod cienie już się kończy, a mam ochotę na coś nowego. Nie toleruję za dobrze baz słoiczkowych.. nie lubię w nich grzebać. Poza tym baza Urban Decay jest na mojej liście od dość dawna.

7. URBAN DECAY - ALL NIGHTER
Podkład który chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. W zasadzie moje aktualne rozważanie zakupu nowego podkładu są między nim, a sprawdzonym Estee Lauder Double Wear. Zobaczymy co ostatecznie wygra pojedynek. 

8. TOO FACED - LOVE FLUSH BLUSH PALETTE
Dopiero w 2016 roku pokochałam róże i w chwili gdy znalazłam tę paletę w sieci, dołączyła do moich zachcianek. Nie jest to coś co koniecznie muszę mieć ale jej widok na co dzień byłby bardzo przyjemny. Uniwersalna kolorystyka, różne wykończenia.. sprawdzi się przez cały rok niezależnie od makijażu czy opalenizny.




9. LORAC - PALETY CIENI
Nie mam jeszcze dokładnie określonych wymagań ale im dłużej przyglądam się tym paletom tym bardzie chciałabym mieć jedną w mojej wątpliwej kolekcji. To jedne z niewielu palet do których nie mam zastrzeżeń do jakiegokolwiek koloru cienia.. a to coś wyjątkowego. 

10. COLORPOP - PRODUKTY DO UST
Podobnie jak w przypadku cieni już kilka razy byłam bliska ich zakupu. Na ogół skupiam się na zestawach lub miniaturkach, bo zwyczajnie bardziej się opłacają lub ich wielkość jest idealna do torebki. Ciężko przejść obojętnie wobec uwielbienia jaki towarzyszy użytkowniczkom tych produktów do ust.. chcę być jedną z nich!


11. ZOEVA - ROSE GOLDEN COMPLETE EYE SET VOL. 2
Tu moje chciejstwa są dość dobrze określone.. chodzi dokładnie o zestaw pędzli do makijażu oczu w wersji Rose Golden. Niektóre moje pędzle Hakuro z biegiem czasu drapią moje powieki więc myślę o ich zmianie. Tą wersją pod względem wizualnym jestem zauroczona, a pozytywne opinie wcale nie ułatwiają mi życia.

13. ZOEVA - 330 PĘDZELEK DO UST - WERSJA DO TOREBKI
Wbrew pozorom to bardzo przydatny gadżet, szczególnie gdy korzystamy z bardziej trwałych pomadek. Ładnie wykończony obrys ust potrafi wiele zdziałać, a jak wiadomo nieraz zdarza się nam poprawiać makijaż ust w mniej komfortowych miejscach niż nasza łazienka czy toaletka.

14. GĄBKI BEAUTY BLENDER, BLEND IT, REAL TECHNICS
Gąbka Beautyblender dość znacząco wpłynęła na jakość mojego makijażu. Po wymęczeniu obecnej planuję do niej wrócić, ale także mam ochotę na inne "sławne" gąbki jak Real Technics czy Blend It. 

12. ZESTAW DO HYBRYD
To już postanowione.. od jakiegoś czasu.. zestaw do wykonywania hybryd zamieszka w moim domu. Niestety wciąż nie określiłam, który dokładnie. Mam jednak nadzieję w styczniu podjąć męską decyzję. Póki co najbardziej moje wymagania spełnia zestaw Indigo, który jest notorycznie wyprzedany. Jednak ostatnio jest tyle marek i tyle zestawów, że bez problemu znajdę coś innego.

Koniec!
Oczywiście moja lista mogłaby się ciągnąć do n-tego punktu ale wtedy pewnie straciłabym połowę obserwatorów.
Jeśli moją makijażową wish listę spełnię chociaż w 1/5 to będzie zachwycona. W końcu to nie lista zakupów, a lista makijażowych marzeń więc bez nacisku.. w końcu kosmetyki to nie cały świat.. napisała zakupowa wariatka.


Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger