Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja akcesoria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja akcesoria. Pokaż wszystkie posty

listopada 15, 2020

TONIZUJĄCA MASECZKA NA BAZIE LILII DARULSKIEJ OD BABCI AGAFII

TONIZUJĄCA MASECZKA NA BAZIE LILII DARULSKIEJ OD BABCI AGAFII

Nie jestem fanką marki Bania Agafii. To może zabrzmieć dość płytko ale nie przetestowałam specjalnie dużo.. nawet przeciętnej ilości produktów aby wyrobić sobie tak okrutne zdanie. To bardzie ma znamiona dziecięcego focha typu "nie i już" i co by nie robić to nie przekonasz uparciucha. Zastanawiam się czy kupiłam cokolwiek z własnej nieprzymuszonej woli cokolwiek i.. albo nie pamiętam albo było na tyle przeciętne, że pamiętać nie chcę 😅 Trochę inny stosunek mam do tego co już do mnie trafi w formie prezentu czy dorzuconego produktu na zasadzie gratisu do zakupów.

Moment! Przypomniałam sobie pradawną historię pewnego balsamu do włosów do którego z czasem się przekonałam. Jednak prowadzenie bloga ma swoje zalety.. toż to historia mojej pielęgnacji! Mowa o odżywczo-regenerującym balsamie do włosów. Jednak te moje zwoje mózgowe czasem coś zaskoczą.. ale czy było coś jeszcze godnego uwagi? Chyba nie.

Wróćmy jednak do dzisiejszego bohatera. Uwielbiam maseczki i lubię mieć ich dość konkretny przegląd.. od oczyszczających, po odżywcze cięższego kalibru jak i te lekkie, nie gardzę nawilżającymi, regenerującymi.. żadnymi. Im więcej tym lepiej, a tu trafiła się opcja.. tonizująca. Tonizacja w największym uproszczeniu polega na przywróceniu odpowiedniego pH naszej skórze. Normalnie kojarzona w tonikami, a nie z maseczkami. W końcu jaki to ma sens skoro maseczkę będę musiała zmyć, a po takim procesie na nowo przywrócić pH skóry? No dobrze.. uznajmy to za błąd tłumaczenia z rosyjskiego.. akurat w przypadku rosyjskich kosmetyków nie jest to pierwszyzna 😅

Od producenta:

Maska na ziołach z Darii czystego ekologicznie regionu na pograniczu Rosji i Chin, specjalnie stworzona do delikatnej pielęgnacji zmęczonej i wrażliwej skóry twarzy. Usuwa podrażnienia, nawilża, podnosi ochronne właściwości skóry, zwracając skórze zdrowy i zadbany wygląd.

Daurska lilia i sok ogórecznika - nawilżają i tonizują, zrównują koloryt twarzy, usuwają odczucie ściągnięcia skóry, przywracają uczucie komfortu.

Ciadonia śnieżna - zawiera unikalny kwas usinowy, który aktywuje procesy regeneracji i skutecznie chroni skórę przed zmianami związanymi z wiekiem

Organiczny ekstrakt z rumianku - posiada właściwości bakteriobójcze i gojące

Sposób użycia: nanosimy maskę na oczyszczoną skórę twarzy, omijając okolice oczu, po 10 minutach zmywamy ciepłą wodą. Maskę należy stosować 1-2 razy w tygodniu.

Już sama nie wiem czy jestem fanką czy antyfanką tych opakowań. Z jednej strony wygodne tubki, których łatwo się używa i nie żal takiego świstka po wszystkim wywalić.. ale to, że opakowanie nie stoi tylko wala mi się po szafce doprowadza mnie do szału. Z drugiej strony mamy oszczędność na opakowaniu więc produkt jest tani. 

Konsystencja lekka, kremowa z jakąś żelową drobinką.. podoba mi się to. Dzięki temu maska bardzo fajnie się rozprowadza zarówno grubszą jak i cieńszą warstwą. Nie spływa, nie migruje do nozdrzy czy oczu, a to dla mnie wyjątkowo mocny argument. 

Kolor o lekko fioletowym zabarwieniu, to akurat dość sympatyczny akcent, że producent nawiązał fioletem na opakowaniu.. ale równie dobrze mógł to być przypadek.. lub nie.. tego nie wiemy.

Zaraz po aplikacji skóra wydaje się odprężona. Maska delikatnie chłodzi ale do czasu. Po około 3 minutach (w zależności od humoru mojej skóry) czuję wyraźne ciepła, które z czasem przekształca się w szczypanie. Efekt do zniesienia.. nie budził we mnie nigdy niepokoju czy chęci natychmiastowego zmycia maseczki. Mrowienie utrzymuje się przez około 2-3 minuty i z każdą kolejną chwilą zaczyna maleć.

Zazwyczaj maskę trzymam dłużej niż zalecane przez producenta 10 minut. Do zmycia podchodzę dopiero wówczas kiedy maseczka niemal całkowicie.. zastygnie?.. wchłonie się?.. Hmm.. uznajmy, że zmieni barwę z biało-fioletowej na bezbarwną 😅

Maseczkę zmywam przy pomocy wacika, ściereczki, gąbki. Nie wychylam się ze zmywaniem samą wodą i przy użyciu jedynie dłoni, bo szkoda mi czasu. Ten sposób zmywania jest we mnie już na tyle wpojony, że inaczej nie mam ochoty. 

W 90% przypadków po zmyciu maseczki skóra była odświeżona, zrównoważona i zdrowo napięta. Wszystkie poważniejsze podrażnienia zostały uspokojone. Ten efekt naprawdę mi zaimponował. Nie spodziewałam się, że po jednorazowym użyciu maseczki która "tonizuje" zaobserwuję jakiekolwiek efekty. W efekcie maseczka wepchała się na prowadzenie z pośród wszystkich innych obecnie w użyciu.. przyznaję, że po części z uwagi na irytujące opakowanie 😂

Skład (INCI): Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Cetearyl Alcohol, Glycerin, Organic Chamomilla Recututa (Matricaria) Flower Extract, Kaolin, Lilium Davuricum Flower Extract, Organic Citraria Nivalis Extract, Borago Officinalis Juice, Xanthan Gum, Sodium Cetearyl Sulfete, Carbomer, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid.

  • Aqua (Water ) (Woda) - naturalny rozpuszczalnik
  • Caprylic/Capric Triglyceride (trigliceryd kaprylowo-kaprynowy) - emolient tłusty. Zastosowany w preparatach do pielęgnacji skóry i włosów tworzy na powierzchni warstwę okluzyjną, która zapobiega nadmiernemu odparowaniu wody z powierzchni, przez co kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza skórę i włosy. Poprawia konsystencję preparatu, powoduje wzrost lepkości kosmetyków. Jest to substancja tłuszczowa, która ułatwia poślizg przy aplikacji. Naturalna roślinna substancja zmiękczająca i ułatwiająca rozpuszczanie. Stosowany na skórę w stanie czynnym, może być komedogenny. (Komedogenność: skala 2 na 5)
  • Butyrospermum Parkii (Shea) Butter (masło Shea) - zwane masłem życia, intensywnie odżywia i regeneruje skórę, pozostawiając na niej ochronny płaszcz lipidowy. Pomaga zachować wilgoć i zmniejszyć utratę wody, zapobiegając przesuszeniu i łuszczeniu się skóry, a tym samym poprawia jej elastyczność. Pomaga redukować zmarszczki wywołane m.in. przesuszeniem naskórka
  • Cetearyl Alcohol (alkohol cetylostearylowy, alkohol cetearylowy) - zagęszcza oraz wpływa na właściwości aplikacji produktu, daje poślizg. Tworzy okluzyjny film na skórze i włosach, działa natłuszczająco, zmiękczająco, kondycjonująco i ochronnie. Zapobiega odparowaniu wilgoci. (Komedogenność: skala 4 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Glycerin (gliceryna) - silnie hydrofilowa i higroskopijna substancja nawilżająca. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, pomaga substancjom aktywnym przedostać się w głąb skóry. Skuteczna zwłaszcza w kosmetykach z dużą ilością wody. Łagodzi podrażnienia, przyśpiesza regenerację uszkodzonej skóry, wygładza zmarszczki, zmiękcza naskórek, likwiduje zrogowacenia. Kosmetyki z dużą zawartością gliceryny są zwykle nieco lepkie na skórze. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Chamomilla Recutita Flower Extract (ekstrakt z rumianku pospolitego) - ma właściwości przeciwzapalne, przyśpieszające gojenie się ran, przeciwbakteryjne, pobudzające przemianę materii w skórze. Łagodzi zaczerwienienie, stany zapalne, podrażnienie, łuszczenie się w świąd skóry
  • Kaolin Clay (biała glinka) - w kosmetykach kolorowych pełni funkcję rozjaśniacza, rozbiela produkty kolorowe i zapobiega ich zbrylaniu. Stosowana w pudrach na właściwości pochłaniające sebum i matujące. Może lekko bielić skórę. W kosmetykach pielęgnacyjnych stosowany jest w produktach myjących do twarzy, ciała, włosów, do tłustej skóry głowy - bardzo dobrze oczyszcza i dodaje objętości włosom. W maseczkach i peelingach do cery trądzikowej, tłustej i mieszanej - oczyszcza, podsusza, wygładza, ściąga pory, wyrównuje koloryt, ujędrnia i mineralizuje, lekko poleruje powierzchnie i działa przeciwzapalnie. Spotykana także w kremach, tonikach i pastach do zębów. Znajduje zastosowanie również w kosmetykach antycellulitowych, pomaga w spalaniu tłuszczu, wyciąga toksyny. Polecana do skóry suchej, naczynkowej i z trądzikiem różowatym, ponieważ jest najłagodniejszą z glinek i ma właściwości łagodzące. Jednak zbyt częste stosowanie dużych stężeń prowadzi do wysuszenia skóry i włosów. (Alergia: skala 1 na 5)
  • Lilium Davuricum Flower Extract (ekstrakt daurskiej lilii) - nawilża i tonizuje. Działa wybielająco na skórę, wspomaga jej regenerację. ma działanie antyseptyczne i nawilżające
  • Citraria Nivalis Extract (ekstrakt z cladonia śnieżnej) - zawiera unikalny kwas usninowy, który aktywuje procesy regeneracji i skutecznie chroni skórę przed zmianami związanymi z wiekiem. Sprzyja regeneracji komórek i efektywnie spowalnia procesy starzenia.
  • Borago Officinalis Juice (sok z ogórecznika lekarskiego) - działa ujędrniająco, przeciwzmarszczkowo, zwiększa elastyczność skóry. Działa lekko złuszczająco i przeciwzapalnie
  • Xanthan Gum (guma ksantanowa, E415) - substancja pochodzenia naturalnego. Lekki zagęstnik substancji, podnosi lepkość i stabilizuje produkt. Często wykorzystywany do produkcji kosmetyków o przejrzystej formule, żelowych, lekkich. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Sodium Cetearyl Sulfate (cetylosiarczan sodu) - substancja myjąca i pianotwórcza. Oczyszcza i odtłuszcza (Komedogenność: skala 2 na 5. Alergia: skala 2 na 5)
  • Carbomer (karbomer) - w kosmetykach pełni funkcję zagęszczającą i stabilizującą emulsję. Może minimalnie podrażniać skórę i oczy (Komedogenność: skala 3 na 5. Alergia: skala 2 na 1)
  • Parfum (Perfumy, Zapach) - ogólne określenie kompozycji zapachowej, która może być różnego pochodzenia. Maskuje niepożądane zapachy. Niektóre kompozycje zapachowe mogą być bardzo silenie drażniące, uczulające i toksyczne, w zależności od użytych komponentów, z jakich powstały
  • Benzyl Alcohol (alkohol benzylowy, fentylometanol) - pełni rolę rozpuszczalnika. Stosowany również jako składnik kompozycji zapachowej z uwagi na jaśminową woń. To również konserwant, a także pełni funkcję regulatora lepkości. Zalecana ilość w produkcie 0,2-0,8%. Jako substancja konserwująca, jest dopuszczony przez instytucje certyfikujące kosmetyki naturalne. (Alergia: skala 2 na 5)
  • Benzoic Acid (kwas benzoesowy) - substancja konserwująca. Uniemożliwia rozwoj i przetrwanie mikroorganizmów w czasie przechowywania produktu
  • Sorbic Acid (kwas sorbowy) - konserwant. Uniemożliwia rozwój i przetrwanie mikroorganizmów w czasie przechowywania produktu. Chroni kosmetyk przed wtórnym zakażeniem mikroorganizmami, które możemy wprowadzić przy codziennym użytkowaniu. Składnik dozwolony do stosowania w kosmetykach w ograniczonym stężeniu  (Alergia skala: 3 na 5)
  • Citric Acid (Kwas cytrynowy) - regulator pH. Wykazuje działanie złuszczające, dzięki czemu usuwa przebarwienia i rozjaśnia skórę

Reasumując.. w 90% z działania maseczki jestem zadowolona, a co z pozostałymi 10%? W jakiś dwóch przypadkach moja skóra po maseczce była totalnie czerwona. Podejrzewam, że w tych dwóch przypadkach mogłam przesadzić z częstotliwością aplikacji. Być może moja skóra nie zdążyła dojść do siebie po poprzednim kontakcie, a może jakiś inny produkt osłabił barierę co maseczka postanowiła mi wyraźnie pokazać. Na szczęście istnieją hydrolaty, które z takich opresji dość szybko wyciągają moją skórę do względnej normy.

Tylko czy do wrócę do maseczki? W tym przypadku tego nie wykluczam.. jednak szczerze polecam używać jej ostrożnie, bo reakcje mogą być tak różne jak różne są cery.


października 15, 2019

WIELORAZÓWKA I WIELOKROTNEGO UŻYTKI PŁATKI KOSMETYCZNE Z FROTY BAMBUDOWEJ

WIELORAZÓWKA I WIELOKROTNEGO UŻYTKI PŁATKI KOSMETYCZNE Z FROTY BAMBUDOWEJ

Z całą pewnością słyszałaś już nie jednokrotnie o płatkach kosmetycznych wielokrotnego użytku. Dla jednych to kolejna bzdura ekologów i ekoświrów, a dla drugich świetna opcja na ograniczenie śmieci i finansowe oszczędności. W tym wszystkim jest jednak coś co mnie irytuje. Oczywiście każdy powinien żyć wedle własnych zasad i upodobań co nie podlega dyskusji. Jeśli chcesz segregować śmiecie to to robisz, jeśli chcesz ograniczyć ilość plastiku i zmieniasz plastik na torby wielokrotnego użytku, woreczki czy woskowijki to to robisz.. Nie spotkałam się jeszcze z tym aby ktoś kto dążył do życia w formacie "eko" (nawet w niewielkim stopniu) szydził z osób które tego nie robią, a odwrotnie.. owszem. Nie jednokrotnie słyszałam, że bycie Eco jest teraz w modzie i co to za Eco skoro zamiast uszyć sobie torbę na chleb to ją kupujesz.. a co gorsza będąc Eko sama sobie powinnaś świeży chlebek piec.. najlepiej codziennie.


To w jakim świecie żyjemy, czym i jakimi ludźmi się otaczamy jest wyłącznie naszą sprawą. Warto jednak spojrzeć w przyszłość i zastanowić się jaki świat zostawimy naszym dzieciom i wnukom. Nie chodzi o to, aby z dnia na dzień przeprowadzić się do Świątyni Hongluo i żyć jak budda. To kwestia małych kroczków, które zaprocentują z każdym kolejnym miesiącem. Jeśli tylko w tym roku udało Ci się zrezygnować z reklamówek na rzecz świetnej torby z juty, którą kupiłaś to świetnie! Jeśli udało Ci się zrezygnować z wody w butelkach, bo kupiłaś sobie "ekskluzywną" butelkę ekologiczną za 100zł bo akurat taka chwyciła Cię za serce to genialnie! O ile małymi kroczkami wspierasz środowisko to nigdy nie daj sobie wmówić, że jest to głupie 💚

Przydługi ten wstęp ale już wracam do tematu. Płatki wielorazowe z Wielorazówki były moim pierwszym tego typu produktem. Uświadomiłam sobie, że rzeczywiście płatków kosmetycznych w ciągu roku zużywam ogromne ilości. Co prawda przeszłam na płatki, które nie były bielone chlorem ale mimo wszystko chciałam dać sobie szansę poznać opcję życia bez jednorazówek.


Od producenta:

Wacik uszyty jest z froty bambusowej i na wymiary klasycznego jednorazowego wacika. Obszyty jest różową nitką. Frota bambusowa ma naturalne właściwości antyseptyczne, antyalergiczne i anyodorowe, więc można jednego wacika używać kilka razy, zanim trafi on do pralki. Po każdym użyciu należy wacik wypłukać pod bieżącą wodą i rozłożyć do wysuszenia. Waciki można prać z innym praniem w temperaturze 30-40 stopni.

Materiał: 100% forta bambusowa

"Żywotność" wacików oceniamy na około 6 miesięcy, ale oczywiście wszystko zależy od tego jak często będą waciki prane. W miarę użytkowania wacik może się trochę strzępić (jest to związane ze specyfiką samego materiału, który "kruszy się"). Gdy po pewnym czasie używania zaczną z wacika wychodzić nitki materiału froty, których nie złapał szew, można je spokojnie obciąć przy krawędzi wacika ostrymi nożyczkami. Wacik po paru praniach wykruszy się trochę i przyjnie swój ostateczny kształt.


Waciki są rzeczywiście niesamowicie mięciutkie w dotyku. To pierwsze spotkanie naprawdę zaskakuje. Jednak zabranie się do ich stosowania sprawiło mi trochę problemów natury mentalnej.. przyzwyczajenie robi swoje. Płatki w froty bambusowej nie do końca sprawdzały mi się w tradycyjnej formie, czyli płyn micelarny + płatek. Zaczęłam silnie odnosić wrażenie, że niepotrzebnie marnuję płyn micelarny, a przez to nie idę w oszczędności, a wręcz narażam się na koszty. Jak rozwiązałam ten problem?

Bardzo prosto. Przed użyciem płynu micelarnego nasączyłam płatek wodą, wycisnęłam i dopiero wówczas aplikowałam płyn micelarny. Tę metodę stosuję do tej pory i sprawdza się świetnie!

Jednak płatki z froty bambusowej po jakimś czasie stały się nieco bardziej szorstkie przez co drażniły delikatną skórę oczu. Wówczas zaczęły mi służyć jako dodatek do żelu do mycia twarzy. To rozwiązanie przypadło mi o wiele bardziej do gustu niż stosowanie z płynem micelarnym i w takiej kombinacji płatki z Wielorazówki używam do tej pory. Nie da się jednak ukryć, że im dłużej płatek jest używany tym bardziej traci swoją miękkość. W pewnym momencie zwyczajnie przestaje być przytulnym puszkiem i zaczyna działać na skórę jak peeling. To jednak normalny proces zużywania. Wraz z biegiem czasu warto dostosować użytkowanie płatka do swoich wymagań i potrzeb.

A teraz uwaga.. drastyczne zdjęcia.


Z miejsca informuję, że ten "najpiękniejszy" w ostatniej fazie był stosowany do zmywania maseczek na bazie węgla stąd też jego koszmarny wygląd i szarawy kolor pomimo prania w pralce.

Każdy z płatków pod koniec swojego żywota trafia do koszyczka ze sprzętem do czyszczenia domu. Świetnie sprawdzają się jako czyściki do trudniej dostępnych miejsc czy do powierzchni, które wymagają delikatniejszego traktowania lub po prostu do czyszczenia butów.

Jak widać z czasem płatki tracą swój mięciutki i przytulny wygląd ale jest to normalny proces. Żadna bluzka czy spodnie nie są w stanie przetrwać takiej ilości mycia, szargania, prania itd więc od płatków również tego oczekiwać nie należy.


Płatki trafiły do użytku około stycznia. Obecnie po dziewięciu miesiącach mogę śmiało uznać, że pierwszy już dawno czyści buty, drugi trafi jeszcze w tym miesiącu do denka, a trzeci jest w połowie swojego żywota. W związku z czym żywotność jednego płatka to u mnie od trzech do czterech miesięcy. Patrząc na cenę płatków kosmetycznych i wielorazowego płatka to wciąż Wielorazówka wypada korzystniej finansowo.. chociaż świadomość, że tak ładnie udało mi się ograniczyć tworzenie śmieci w formie kosmetycznych płatków jest o wiele cenniejsze.


Czy czuję się czymś rozczarowana? Nie. Płatki są absolutnie genialne i sprawdzają się rewelacyjnie w zadaniach jakie im powierzyłam. Wraz ze zmianą miękkości zmieniam dla nich funkcje. Obecnie posiadam już płatki które o wiele bardziej odpowiadają mi do demakijażu oczu w związku z czym Wielorazówka z miejsca przechodzi do pielęgnacji twarzy i pomaga mi w z minimalizowaniu zużycia żelu oraz lepszym oczyszczeniu skóry. Pokochałam płatki całym sercem i nie widzę możliwości powrotu do tradycyjnych.


maja 22, 2018

HIBISKUSOWY TONIK DO TWARZY OD SYLVECO W WERSJI.. GENIALNEJ MASECZKI TONIKOWEJ

HIBISKUSOWY TONIK DO TWARZY OD SYLVECO W WERSJI.. GENIALNEJ MASECZKI TONIKOWEJ

Przez ponad rok gdy widziałam kolejne recenzje produktów Sylveco, Vianek i Biolaven myślałam sobie.. Dzizasss.. znowu! Taa.. już wieżę, że taka rewelacja. Po części miałam powody. Niemal do każdego zamówienia dorzucane są próbki tych firm i zupełnie nic z tego co używałam mi się nie sprawdziło. Ooo.. przepraszam. Płyny micelarne są zdecydowanie godne uwagi. Za to historia z tonikiem jest dość osobliwa. Zapewne wciąż byłby mi obojętny gdyby nie próbka od Anuli (Co kręci Anulę). Nie będę udawać, że na widok próbki toniku z Sylveco się ucieszyłam.. bo nie. Jednak dostałam jasny przekaz.. użyj jak ja..


Od producenta:
Hipoalergiczny, delikatny tonik do twarzy, z ekstraktami hibiskusa i aloesu o działaniu ochronnym, rewitalizującym i wzmacniającym, przeznaczony do każdego rodzaju cery. Dzięki dużej zawartości składników nawilżających, skutecznie zabezpiecza skórę przed utratą wilgoci zapewniając jej odpowiedni poziom nawilżenia.  Tonik odświeża i zmiękcza, łagodzi podrażnienia. Uzupełnia demakijaż,  może być stosowany wielokrotnie w ciągu dnia na twarz, szyję i dekolt. Pozostawia skórę wyraźnie czystą i promienną,  przygotowując ją  do dalszych etapów pielęgnacji.

Sposób użycia:
Tonik rozprowadzić na twarzy , szyi i dekolcie za pomocą wacika. Pozostawić do całkowitego wchłonięcia, a następnie zaaplikować odpowiedni krem.


Nie będę ściemniać. Stosowany zgodnie z przeznaczeniem czyli w formie toniku.. po prostu się nie lubimy. Nie mam mu nic złego do zarzucenia jeśli chodzi o działanie ale nie odpowiada mi jego gęsta nieco żelowa konsystencja. Nie lubię aplikować go na płatek kosmetyczny, bo muszę czekać aż się łaskawie wchłonie. Jeśli zaraz po aplikacji na wacik, chcę przetrzeć twarz to muszę się liczyć z tym, że jego część z płatka kosmetycznego spłynie.. zapewne znając moje szczęście wyląduje na ubraniu. Próbowałam aplikować w zagłębienie dłoni, delikatnie rozetrzeć i wklepać w twarz. Chyba jestem jakaś narwana albo mam nerwicę, bo dla mnie mija wieczność aż to w miarę się wchłonie i stwierdzę, że kolej na kolejne kroki pielęgnacji. Poza samą konsystencja nie mam mu wiele do zarzucenia. Faktycznie nawilża i koi skórę.. jak porządny łagodny tonik.


Jednak Anulowy nakaz brzmiał: używaj jako bazę do maseczek!

Bingo! 😍

To właśnie w tej opcja tonik stał się moim hitem. Moja ulubiona wersja to nasączenie nim do granic możliwości skompresowanej, materiałowej maseczki. Nie zawsze czuję przymus czy chęć dodawać tu czegokolwiek. Właśnie taka uproszczona wersja spisuje się u mnie na tyle dobrze, że wystarczy aby być przed lustrem happy. Czyli.. wyciągam jedną z moich skompresowanych maseczek zakupionych na aliexspress. Płuczę ją kilka razy w ciepłej wodzie, bo nie ufam chińczykom. Wyciskam i nasączam tonikiem. Maseczkę nakładam na oczyszczoną i trzymam do momentu aż zacznie przysychać.. czyli minimum 15 minut! 

W trakcie noszenia taka maska jest bardzo komfortowa, chociaż to akurat w dużej mierze zależy od zastosowanego płata maski, a nie od samego toniku. Jednak patrząc przez pryzmat ów esencji to mamy tu pełen komfort. Maska delikatnie chłodzi skórę, wyraźnie czuć wilgoć i bardzo delikatny ziołowy zapach do którego szybko przywykłam.  


Po taką maseczkę sięgam najczęściej w czasie gdy moja skóra świruje i potrzebuje bardzo delikatnego traktowania. Maseczka pięknie łagodzi wszelkie zmiany i przynosi ukojenie skórze. Zdarza się, że po taką uproszczoną opcję maski sięgam gdy chcę się pozbyć wyjątkowo upartych suchych skórek. Czyli najpierw maseczka, aby zmiękczyć wszystko co podłe i wyskakuje przy nakładaniu podkładu, a następnie peeling i kolejne kroki pielęgnacji. 

Zdarzało się, że tonik dodawałam do masek sypkich aby dłużej pozostawały na skórze wilgotne jednak o wiele bardziej trafionym pomysłem (zgodnie z zaleceniem Anuli), było zaaplikowanie szybkoschnącej maski np. glinkowej i na nią płachtę nasączoną tonikiem hibiskusowym. Taki zabieg pozwala mi na relaks z maską glinkową, której de facto maja skóra nie do końca lubi.


Skład (INCI): Aqua, Hibiscus Rosa-Sinensis Flower Extract, Glycerin, Xylitol, Panthenol, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Coco-Glucoside, Benzyl Alcohol, Xanthan Gum, Phytic Acid, Dehydroacetic Acid.

  • Aqua (Water ) (Woda) - naturalny rozpuszczalnik
  • Hibiscus Rosa Sinensis Flower Extract (ekstrakt z kwiatów róży chińskiej)- posiada właściwości odżywcze i nawilżające skórę i włosy, poprawia przemianę materii i detoksykuje organizm, działa przeciwrodnikowo. Posiada silne właściwości przeciwutleniające i hamujące aktywność enzymów proteolitycznych (elastazy i kolagenazy) powodujących degradację kolagenu. Znany jest także ze swoich właściwości odżywczych i nawilżających dla skóry i włosów, ma wysoką zawartość witaminy C. Zmniejsza stany zapalne skóry i błon śluzowych. Przyśpiesza porost włosów
  • Glycerin (gliceryna) - silnie hydrofilowa i higroskopijna substancja nawilżająca. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, pomaga substancjom aktywnym przedostać się w głąb skóry. Skuteczna zwłaszcza w kosmetykach z dużą ilością wody. Łagodzi podrażnienia, przyśpiesza regenerację uszkodzonej skóry, wygładza zmarszczki, zmiękcza naskórek, likwiduje zrogowacenia. Kosmetyki z dużą zawartością gliceryny są zwykle nieco lepkie na skórze. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Xylitol (ksylitol, E967) - alkohol cukrowy. Działa nawilżająco, powodując jednocześnie wzmocnienie funkcji ochronnych skóry. Hamuje rozwój obcych szkodliwych mikroorganizmów, nie szkodząc przy tym istniejącej, rodzimej florze bakteryjnej
  • Panthenol (pantenol) - niezastąpiony w preparatach przyśpieszających gojenie, łagodzących podrażnienia, poparzenia i alergie, nawilżających, kojących, kosmetykach po opalaniu, do szorstkiej i problematycznej skóry. Dobrze wpływa na włosy, pogrubia je, nawilża, wzmacnia, nabłyszcza i wygładza, a także na paznokcie. Bardzo dobrze i głęboko się wchłania.  (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Aloe Barbadensis Leaf Extract (ekstrakt z liści aloesu) - wykazuje silne właściwości lecznicze. Leczy stany zapalne skóry, spojówek, poparzenia. Działa przeciwbólowo, kojącom gojąco, przeciwobrzekowo, oczyszczająco. ma działanie nawilżające. Reguluje pracę gruczołów łojowych, pomaga zmatowić skórę i zwęzić pory. Może być nakładany na skórę jak i włosy. W stanie czystym może odparowywać ze skóry powodując przesuszenie, dlatego warto łączyć go z emolientami. Nie powinien być stosowany przez osoby uczulone na salicylany np. aspirynę (Alergia: skala 1 na 5)
  • Coco-Glucoside (glukozyd kokosowy) -  naturalna substancja myjąca. Jest stosowana w produktach organicznych, ponieważ jest wyjatkowo łagodna dla skóry. Wzmacnia pianę w produktach pieniących. Poprawia konsystencję. Umożliwia połączenie z wodą substancji nierozpuszczalnych lub trudno rozpuszczalnych w wodzie. (Alergia: skala 1 na 5)
  • Benzyl Alcohol (alkohol benzylowy, fentylometanol) - pełni rolę rozpuszczalnika. Stosowany również jako składnik kompozycji zapachowej z uwagi na jaśminową woń. To również konserwant, a także pełni funkcję regulatora lepkości. Zalecana ilość w produkcie 0,2-0,8%. Jako substancja konserwująca, jest dopuszczony przez instytucje certyfikujące kosmetyki naturalne. (Alergia: skala 2 na 5)
  • Xanthan Gum (guma ksantanowa, E415) - substancja pochodzenia naturalnego. Lekki zagęstnik substancji, podnosi lepkość i stabilizuje produkt. Często wykorzystywany do produkcji kosmetyków o przejrzystej formule, żelowych, lekkich. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Phytic Acid (kwas fitowy, IP6) - naturalny składnik pozyskiwany m.in z ziaren zbóż o silnym działaniu rozjaśniającym przebarwienia, obkurczającym rozszerzone naczynka oraz antyoksydacyjnym. Nie uwrażliwia skóry na promienie UV (może być stosowany latem). Wykazuje aktywność antyoksydacyjną i przeciwstarzeniową. Zapobiega powstawaniu przebarwień i zmniejsza istniejące. Działa silnie przeciwnowotworowo, chroni DNA przed uszkodzeniem i wspomaga jego naprawę
  • Dehydroacetic Acid (kwas dehydrooctowy) - Łagodny konserwant. Zapobiega zepsuciu kosmetyku, chroni przed mikroorganizmami. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)

Skład jest całkiem przyjemy, chociaż można by się czepić na upartego Coco-Glucoside, czyli substancji myjącej. W tonikach może nie jest przeze mnie specjalnie mile widziana, bo tonik to coś co zostaje na skórze przez cały dzień. Za to substancja myjąca.. hmm.. no nie do końca mi się tu wszystko zgadza. Z drugiej strony tonik mógłby teoretycznie posłużyć jako lekki produkt do demakijażu.. ale przyznaję, że się nie pokusiłam aby sprawdzić go w tej roli. Ponadto co do składu nie mam zastrzeżeń.. wygląda zacnie jak na tak tani i przede wszystkim fajnie działający produkt.


Na koniec odsyłam Cię (z naciskiem na obowiązkowo) do bardzo fajnego postu Anuli o maseczkach w płachcie. Wystarczy zakupić same skompresowane maseczki bawełniane, nasączać je tym co masz i lubisz.. może nie wszystkim (mocniejsze toniki czy produkty z kwasami sobie odpuść 😅 wiem z doświadczenia)


To wyjątkowo genialna, dużo tańsza i niekiedy bardziej efektywna alternatywa dla popularnych gotowych maseczek w płachcie. 
 
Skompresowane maseczki znajdziesz m.in.:
- na allegro (tutaj) (tutaj) (tutaj) (tutaj) (tutaj) (tutaj)

Osobiście swoje maseczki zamawiam z aliexpress.. bo nie wiedzę specjalnej różnicy pomiędzy poszczególnymi maskami niezależnie od miejsca zakupu. Jeśli już to różnią się nieznacznie grubością materiału i dość znacznie formą wycięcia otworów.. cóż.. trzeba dobrze trafić.

Aktualnie posiadam maseczki:
- Beauty Tools (czarne, płat dość gruby niestety otwór na usta trafia na brodę 😅 )
- Mei King - (białe, również gruby płacht i otwór nad ustami trafia poniżej ust)
- Bioaqua - (białe, obecnie najlepiej dopasowana)

Przyznaję, że moje złe nastawienie było całkowicie bezpodstawne i nieuzasadnione. Myliłam się.. i cieszę się! Do toniku wrócę z całą pewnością!


kwietnia 26, 2018

PYSZNE, AROMATYCZNE WANILIOWE LODY UKRYTE W MAŚLE DO CIAŁA OD ACHAE

PYSZNE, AROMATYCZNE WANILIOWE LODY UKRYTE W MAŚLE DO CIAŁA OD ACHAE

Czy te opakowania nie są zachwycające? Mogłabym wykupić wszystkie produkty z tymi małymi dziełami sztuki.. w dodatku mam już pomysł na ich wykorzystanie 😁 tylko nie o opakowanie tu chodzi, a zawartość, a ta jest zaskakująca. Produkty marki Achae było dane mi już  poznać w całkiem fajnej ilości. Wszystkie produkty są ręcznie robione i mają naturalne śliczne zapachy.


Od producenta:
Dbanie o skórę. Nuda, prawda? Krem, jakiś balsam, czasami serum - nie ma w tym wielkiej filozofii. Chcemy Ci pokazać, że można inaczej. Smaczniej. Zdrowiej. Bez chemii i z maksymalną przyjemnością. Dlatego ręcznie połączyliśmy najlepsze składniki nawilżające i odżywcze występujące w naturze: masło kakaowe, masło shea i olej kokosowy. Cudowny zapach to zasługa naturalnego olejku waniliowego. Można dużo napisać o działaniu tego pozbawionego chemii masła do ciała. Sądzimy jednak, że lepiej będzie, jeśli przekonasz się o tym sama. Zmień przyzwyczajenia i zadbaj o swoją skórę w zgodzie z jej naturalnymi potrzebami.


Wystarczy odkręcić wieczko aby po chwili zapach rozniósł się po całej łazience. Aromat słodkich waniliowych lodów ręcznie robionych w najlepszej lodziarni w mieście tak pobudza kubki smakowe, że chce się je zjeść lub chociaż podlizać. Nie jestem szczególną entuzjastką wanilii w kosmetykach. Jest ona często przesłodzona, a nawet dusząca. Tu również zapach jest intensywny ale nie czuć tu grama chemii tylko naturalny zapach wanilii.

Masło jest bardzo gęste, zbite i kruche. Nawet łazienkowe temperatury nie mają wpływu na jego konsystencję.. jednak przy oknie lub grzejniku bym go nie stawiała. Zbita konsystencja nie sprawia żadnych problemów. Niewielka ilość roztarta w dłoniach momentalnie poddaje się ciepłu dłoni. Konsystencja zmienia się w olejową i pięknie się rozprowadza na suchej skórze.

Chociaż to gęste i treściwe masło to wcale nie zostawia tłustej i nieprzyjemne powłok, a tego na początku się spodziewałam. Już niewielka ilość wystarczy na pokrycie łydki ale wymaga starannego rozprowadzania. Nie jest specjalnie pracochłonne przy rozprowadzaniu, z łatwością sunie po skórze jedynie warto je rozprowadzić cienką warstwą. Grubsza warstwa będzie cięższa, bardziej wyczuwalna i tłustsza ale odpowiednio wypracowane pozostawi przyjemną lekką powłoczkę.


Wydajność tego masła przekracza wszelkie granice! Nie dość, że wystarczy niewielka jego ilość to efekt utrzymuje się na tyle długo, że nie czuję potrzeby sięgania po nie po każdej kąpieli. Trzy razy w tygodniu to maksimum moich możliwości, a zdarza się, że raz w tygodniu zaspokaja potrzeby mojej skóry. Jedno opakowanie masła bez przeszkód wystarczyłoby mi na pół roku w samodzielnej funkcji, czyli bez żadnych innych produktów zamiennych. Dlatego jego cena ma bardzo dobre przyłożenie do wydajności i skuteczności działania. Wręcz zaskakujące!


Zapach masła towarzyszy mi przez cały wieczór po kąpieli, a nawet jeszcze rano jestem w stanie wyczuć jego przyjemną woń. Skóra jest pięknie odżywiona i zregenerowana, a przy okazji miła w dotyku. W okresie zimy nie dokuczały mi suche partie ciała, a zazwyczaj najbardziej obrywają łydki. Nie tym razem. Miniona zima pod względem pielęgnacji ciała przeszła niezwykle przyjemnie w otoczeniu pięknego zapachu. Za to przez całą zimę nabawiłam się okrutnego chciejstwa na waniliowe lody.. teraz zaglądam niemal codziennie do najlepszej lodziarni w mieście i dopytuję kiedy znowu będą lody 😂 Chyba mają mnie już dosyć.. ale ja muszę się zaspokoić wewnętrznie, a byle czym smaku sobie psuć nie będę 😅


Skład (INCI): Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Vanilla Planifolia (Vanilia) Oil.
  • Olej kokosowy (Cocos Nucifera (Coconut) Oil) - tworzy na powierzchni skóry silnie natłuszczającą, nabłyszczającą, zmiękczającą i odżywczą powłokę, która chroni skórę i włosy. Silnie komedogenny i nie zalecany do skóry tłustej, trądzikowej, skłonnej do wyprysków i stanów zapalnych
  • Masło Shea (Butyrospermum Parkii (Shea Butter)) - posiada właściwości odżywcze, nawilżające, łagodzące objawy suchości skóry. Pielęgnuje, natłuszcza i nawilża. Przyśpiesza gojenie się ran, podrażnień i stanów zapalnych. Składnik bezpieczny stosowany nawet w czystej formie niezależnie od rodzaju skóry
  • Masło kakaowe (Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter) - działa natłuszczająco oraz ochronnie. Jest biozgodne ze skórą człowieka, czyli jest dobrze tolerowane przez skórę i łatwo wchłaniane. Wysoka zawartość antyoksydantów sprawia, że masło kakaowe w znacznym stopniu promuje produkcję kolagenu oraz zapobiega jego rozkładowi
  • Olejek waniliowy (Vanilla Planifolia (Vanillia) Oil) - składnik zapachowy
Zaledwie trzy składniki i zapach.. tylko tyle wystarczyło do stworzenia masła, które ma wiele zalet i można się w nim zakochać.



Serio.. nie wiem kiedy ja to masełko wykończę 😂 w maju planuje nic więcej nie używać więc może się uda ale trzymaj kciuki. Nie wiem czy miałam kiedykolwiek coś bardziej wydajnego ale na szczęście w tym przypadku wciąż nie jestem znudzona. Ciągle ten zapach mi się podoba, działanie niezmiennie zadowala, a opakowanie.. po prostu piękne 😍

Kto już jadł waniliowe lody?


marca 12, 2018

BABECZKI OD ANECZKI, CZYLI KĄPIELOWE UMILACZE W WYKONANIU ANI Z BLOGA ANECZKA BLOG

BABECZKI OD ANECZKI, CZYLI KĄPIELOWE UMILACZE W WYKONANIU ANI Z BLOGA ANECZKA BLOG

Nie sądziłam, że tak bardzo będzie brakować mi w domu wanny. Czytanie postów o kąpielowych umilaczach sprawia, że po cichu liczę, że recenzje będzą negatywne. Nie żebym komuś życzyła wysypki.. ale że produkt nie zabarwi wody, nie będzie pachnieć.. i najlepiej nic nie zrobi. Tak.. o takich umilaczach lubię czytać najbardziej 😂😂😂


Zamiana wanny na prysznic ma swoje plusy.. rachunki za wodę są niższe, a to oznacza, że mogę więcej wydawać na inne kosmetyki 😂😂 No dobra chwytam się brzytwy..

Aneczka to taka kochana wredota, która wie jak człowiekowi śrubę dokręcić. Nie masz wanny, a ona Ci wyśle takie umilacze ! Do tego nie jakieś kupione tylko ręcznie robione 😍 kocham wszelkie DIY.. bo to kawałek pasji i serca twórcy. Tylko co ja mam  z tym zrobić? Zużyć w umywalce mocząc ręce?  W misce mocząc nogi ? Niby można ale podświadomie wiesz, że nie! Bo to jak pójść z chłopakiem na randkę do pięknej restauracji w Paryżu w przetłuszczonych włosach, przepoconym i powyciąganym stroju po maratonie z chodakowską i szpilkach ze złamanym obcasem.. po prostu pewne rzeczy do siebie nie pasują. Nie! I kropka!

Mam to szczęście, że moi rodzice mieszkają w domku z dwiema łazienkami i... maja wannę 😁 ostatnio zaglądam do nich nie tylko aby w czymś pomóc czy zwyczajnie pogadać.. korzystam też z ich luksusu posiadania wanny. 


Aneczka odgraża się, że kolejną partię zrobi "lepszą". Choć nie wiem co z tą jest nie tak. Babeczki pięknie pachną i cudownie zmiekczaja wodę. Dostałam dwa rodzaje babeczek. Jedne są naszpikowane różnymi "farfoclami".. płatki kwiatów, owoce, przyprawy.. brokat. Woda cudownie się mieni i nie chce się z niej wychodzić. Wspaniale obserwuje się pływające drobinki, a zapach roznosi się po całej łazience. Trochę słodki.. trochę korzenny.. cynamon ? Wiem, że babeczki kąpielowe zawierają wyłącznie składniki, które Ania znalazła u siebie w kuchni.. hmm.. lubię przyprawę do kurczaka 😂😂 ale raczej jej tu nie czuje.

Minimalnie bardzie serce skradła mi druga wersja babeczek, czyli ta pozbawiona dodatków. Jej zapach jest inny i minimalnie bardzie do mnie przemawia choć obie wersje pachną pięknie. 



Obie wersje babeczek pięknie łapią kontakt z wodą! To wręcz wzorowa bomba kąpielowa. Miałam niedawno przyjemność zanurzyć się w drogeryjnych kulach ale dodanie 3 na jedną kąpiel sprawiło mi więcej zawodu niż radości. Co niektórzy producenci kul mogą słać błagalne prośby o przepis do Aneczki. Serio.. niektórym szkolenie by się przydało.



Aniu pięknie dziękuję Ci za te umilacze! To była niezwykła przyjemność! Mam nadzieję, że zrobisz na blogu relację jak wykonać samodzielnie takie cuda, bo z pewnością kilka osób by się pokusiło.

Jeśli nie znasz jeszcze Aneczki to serdecznie zapraszam do odwiedzin jej bloga: Aneczka blog


września 17, 2017

MANICURE: KILKA PROSTYCH TRIKÓW JAK WYKONAĆ NA PAZNOKCIACH KASZTAŁT MIGDAŁKA

MANICURE: KILKA PROSTYCH TRIKÓW JAK WYKONAĆ NA PAZNOKCIACH KASZTAŁT MIGDAŁKA


Uwielbiam chodzić na manicure! Nie chodzi tu wcale o lakier, kolor, czy sam rytuał ale o to, że moim paznokciom nadany jest kształt.. ładny, równomierny i estetyczny kształt. Przy takich okazjach najczęściej wybieram kształt migdałka bo zawsze pięknie się prezentuje. Za to w domowym zaciszu wybieram coś mniej skomplikowanego, a najlepiej w wersji na szybko. Wykonując samemu kształt migdałka łatwo stracić z oczu środek oraz długość paznokci. W efekcie każdy paznokieć wygląda jak z innej bajki. Z czasem doszłam do kilku patentów na uzyskanie estetycznego kształtu migdałka w domowym zaciszu i chciałam się dzisiaj z Tobą tym podzielić. Wbrew pozorom to wcale nie jest trudne!


Oto co nam będzie potrzebne:
- dwa pilniki: jeden tradycyjny taki jaki używasz do skracania długości paznokci oraz drugi z mniejszą gradientacją. W moim przypadku jest to bloczek o gradientacji 180 oraz 100. 
- ołówek oraz temperówkę.. obowiązkowo w kształcie żółwia bo inaczej nie wyjdzie 😂
- proste paseczki do french manicure

Paznokcie rzadko rosną równomiernie. W moim przypadku długość paznokci palców wskazujących jest zawsze najkrótsza i najczęściej ulega uszkodzeniom. Na początku warto przyjrzeć się swoim paznokciom i zacząć pracę od tego, który jest najkrótszy. To będzie nasza baza wyjściowa odnoście długości wszystkich paznokci.



Moje paznokcie były już na tyle długie, że zaczęły mi przeszkadzać w wykonywaniu zwykłych czynności, a już szczególnie utrudniały obsługę klawiatury. Wybrałam najkrótszy paznokieć i jeszcze dodatkowo go skróciłam. Czubek paznokcia spiłowałam na prosto, to dobra baza wyjściowa, która pozwoli lepiej określić szczytowy punkt paznokcia.. ale to wcale nie jest konieczne.


Aby paznokcie miały identyczną długość posługuję się paseczkiem do french manicure. Dzięki temu nie będę co chwila sprawdzać i porównywać ze sobą długości paznokci. Paseczek przyklejam od spodu paznokcia zwracając uwagę na to aby zaczynał się wraz z białą częścią paznokcia. To dość istotne! Na pasku zaznaczam ołówkiem miejsce w którym paznokieć się kończy.. to będzie nasza linijka.


Przyklejam pasek na tej samej zasadzie do pozostałych paznokci i zaznaczam ołówkiem miejsce w którym widnieje zaznaczenie na pasku. To daje mi jasną wskazówkę jak bardzo powinnam skrócić pozostałe paznokcie. Ołówek powinien być bardzo dobrze widoczny również z drugiej strony.


Paznokcie skracamy do miejsca zaznaczenia. Tej linii nie warto przekraczać. Lepiej zatrzymać się tuż przed nią. Identycznie możemy postąpić z drugą ręką ale na kontrolowanie długości drugiej ręki istnieje jeszcze inny patent.



Przykładamy do siebie paznokcie (wskazujący do wskazującego, serdeczny do serdecznego itd.) tak aby miejsca gdzie paznokcie się zaczynają były w jednej linii. Następnie po paznokciach schodzimy w dół do ich zakończenia. Postępujemy dokładnie tak samo jak przy sprawdzaniu czy oba buty mają dokładnie tą samą długość podeszwy. :-) Dzięki temu upewnimy się czy paznokcie mają tę samą długość czy jednak któryś wymaga dodatkowego skrócenia. 

Jednak jeśli oznaczanie długości ołówkiem bardziej przypadnie Ci do gustu to nie widzę przeszkód aby zrobić dokładnie to samo z drugą ręką. Ta metoda ma ten plus, że po oznaczeniu ołówkiem punktów nie musisz się zastanawiać czy przeciągnąć jeszcze kilka razy pilnikiem czy już zrobiłaś to o kilka razy za dużo.




W przypadku manicure, gdzie wyraźnie zaznaczony jest szczyt paznokcia najwięcej problemów sprawia utrzymanie tego punktu w odpowiednim miejscu. W zależności od perspektywy z jaką patrzymy na paznokieć ten punkt będzie się przesuwał.. minimalnie.. ale będzie. Dlatego dużo łatwiej jest taki manicure wykonywać osobie drugiej.. z tym, że mąż nie zawsze się do tego nadaje. Prostym krokiem jest zaznaczenie punktów szczytowych paznokci. Aby mieć pewność, że dobrze oznaczymy punkty najlepiej narysować linię ołówkiem zaczynając od nasady paznokcia. Taką linię zawsze możemy poprawić lub skorygować. Po ich narysowaniu przyjrzyj się paznokciom z różnej perspektywy.. jeśli z każdej wygląda to dobrze to już prawie jesteśmy w domu. 


Aby uzyskać kształt migdałka na płytce paznokcia zaznaczam linią miejsce gdzie krawędź paznokcia styka się z opuszkiem palca. Następnie łączę te punkty ze szczytowym miejscem paznokcia uzyskując dość ostry trójkąt.


Nie skracam paznokci po wyznaczonej linii! Po każdej stronie mamy wyznaczone dwa punkty: brzegowy i szczytowy. Poza te punkty nie wychodzimy ani ich nie przesuwamy. Za to staram się nadać w tym miejscu kształt delikatnego łuku. Czyli zbliżam się do wyznaczonej linii ale nie mogę jej dotknąć. Efekt powinien wyglądać tak:


To moment w którym sprawdzasz czy szpic poszczególnych paznokci jest w odpowiednim miejscu. Jeśli gdzieś zgubiłaś ten punkt wybierz pilnik o niskiej gradientacji i popraw. Jeśli z efektów jesteś zadowolona to pora przejść do kolejnego etapu.


Nasze mało estetyczne boki paznokci możemy teraz dopracować. Watro użyć do tego pilnika z niską gradientacją. Zasada jest taka, że staramy się nie naruszać punktu szczytowego paznokci. W zależności od indywidualnych upodobań możesz teraz nadać swoim paznokciom bardziej smukły lub nieco szerszy kształt migdałka. W teorii boki migdałka należy spiłować pod kątem 45 stopni. Jednak jeśli tak jak ja masz długie i bardzo szczupłe palce to taki wąski kształt dodatkowo je wyszczupli i wydłuży. Dlatego osobiście preferuje delikatniejszy kształt migdałka. 


Nasze paznokcie są dość szpiczaste. Jeśli taki wygląd Ci odpowiada to na tym etapie możesz poprzestać. Jednak jeśli wolisz bardziej miękki wygląd wystarczy pilnikiem o niskiej gradientacji od spodu delikatnie spiłować paznokcie. Dzięki temu pozbędziesz się ostrego zakończenia nie przesuwając najwyższego punktu paznokci. Pamiętaj o tym, że malując paznokcie lakierem lub wykonując hybrydę należy dodatkowo zabezpieczyć wolny brzeg paznokcia. Robiąc to, ostry kształt paznokcia i tak zostanie złagodzony przez nałożone warstwy lakieru.


Na koniec pomalowałam paznokcie zwykłym lakierem od Catrice o numerze 060 Bloody Mary To Go. To odcień soczystej, klasycznej czerwieni, której brakuje mi w lakierach hybrydowych 😉


 

Mam nadzieję, że moje triki przypadły Ci do gustu. Możesz je z powodzeniem wykorzystać przy wykonywaniu innych kształtów takich jak: szpic, owalny czy balerina. 


Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger