Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulubieńcy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulubieńcy. Pokaż wszystkie posty

lutego 04, 2020

ULUBIEŃCY STYCZNIA 2020

ULUBIEŃCY STYCZNIA 2020


Na początku lutego zawsze mam problem w wyborze ulubieńców stycznia. Dopiero co pojawili się ulubieńcy minionego roku i wydaje się nielogiczne wracać do tych samych produktów. Dlatego w pierwszej kolejności odsyłam do ulubieńców roku 2019, ponieważ w tej kwestii nic nie zdążyło się zmienić:
W styczniu.. być może w nieco ograniczonej ilości pokażę Tobie to co przez ostatni okres mnie zaciekawiło na tyle, że ma szansę pojawić się w ulubieńcach 2020 roku ale było zbyt wcześnie na to aby okrzyknąć ulubieńcem roku minionego.. a są to...



TULUA - PIANKA DO TWARZY
Zdecydowanie brakowało mi w pielęgnacji pianek do oczyszczania twarzy. Przy ich zakupie mam zawsze sporo wątpliwości. Po pierwsze cena, która wydaje się stanowczo za wysoka. Po drugie.. Cocamidopropyl Betaine, czyli detergent na który moja skóra twarzy reaguje przesuszeniem i to dość szybko. Pianka marki Tulua ma i jedno i drugie.. więc dlaczego ulubieńcy?! Dwa powody: fajna promocja na Black Friday oraz hydrolar z geraniu, rumianku i z drzewa herbacianego poprzedzający nielubiany detergent. Postanowiłam dać szansę piance i sprawdziła się wyśmienicie. Pianka opatrzona jest hasłem "ultrałagodne oczyszczenie" i zgadzam się z tym całkowicie. Produkt nie usunie samodzielnie makijażu.. ale od tego mam olejki, żele i inne produkty. Pianka ma mi służyć do porannego oczyszczenia twarzy z wieczornej pielęgnacji oraz jako ostatni krok demakijażu wieczornego. Jest łagodna dla mojej skóry, nie wysusza jej, a dzięki temu mam o jeden problem mniej.. brak notorycznego przesuszenia skóry.

Link do producenta: Tulua



IOSSI - PASTA DO MYCIA TWARZY, OCZYSZCZAJĄCY WĘGIEL
Na ten produkt namówiła mnie jakiś czas temu Karola, właścicielka sklepu Trzy Zorze.. kupiłam! Trochę czasu minęło zanim się do niej dobrałam ale biję dla niej pokłony. Genialny zapach rozmarynu, który wprawia mnie w dobry nastrój, a przy okazji pobudza.. tak.. paty używam zawsze wieczorem 😅 Pasta świetnie oczyszcza skórę, nie jest drażniąca chociaż okolice oczy warto omijać. Używa się jej niesamowicie łatwo, nie sprawia żadnych problemów, a co najważniejsze pięknie odświeża cerę, zmiękcza i oczyszcza. Jednak to co najważniejsze przy produktach oczyszczających.. nie wysusza ani nie podrażnia mojej skóry! Usuwam ją przy użyciu gąbki, a później dodatkowo stosuję piankę, a skóra lśni!

Link do produktu w sklepie: Trzy Zorze



TULUA - KREM DO TWARZY Z EFEKTEM WOW
Tu małe szachrajstwo.. bo na zdjęciu serum pod oczy. Mowa jednak o kremie do twarzy z linii Fresh, czyli świeżej z krótkim terminem przydatności. Pierwszy raz z kremem spotkałam się w listopadzie ale w formie miniatury, która wystarczyła mi na całkiem spory okres czasu. Drugie spotkanie zawdzięczam Anuli, której krem nie do końca przypadł do gustu.. cóż.. każda z nas jest inna 😘 Przez chwilę zastanawiałam się czy rzeczywiście krem był tak dobry jak go wspominałam i to ponowne spotkanie utwierdziło mnie w przekonaniu, że TAK! Bardzo fajnie wpływa na moją skórę..i pomimo skłonności do niedoskonałości (szczególnie po zjedzeniu słodyczy) przy tym kremie mogę odpuścić sobie makijaż. Podejrzewam, że to nie będzie nasze ostatnie spotkanie..

Link do sklepu marki: Tulua



FULL MELLOW - CHRISTMAS ORANGE MUS POD PRYSZNIC
Dobrałam się do niego w okresie świątecznym i zupełnie oszalałam! Niezwykła konsystencja musu, która ku mojemu zaskoczeniu sprawdza się równie dobra co tradycyjny żel! Zupełnie nie mam problemów z użytkowaniem, a co więcej.. zapach.. pomarańczy! Typowo świąteczna grafika, świąteczny aromat i świąteczna niespodzianka odnośnie odkrywania nietypowej konsystencji. W dodatku mus okazał się niezwykle wydajny. W lutym sięgnie dna.. to nieuniknione.. ale wynik naprawdę robi wrażenie. Z przyjemnością taki mus widziałabym u siebie przez cały rok..

Link do sklepu producenta: Full Mellow



ECO LIFE CANDLES - SPACER PO LECIE
Ta świeca jest niesamowita! Towarzyszyła mi podczas pobytu choinki w moim mieszkaniu i każdy kto mnie w tym czasie odwiedzał zastanawiał się czy to tak pięknie pachnie choinka czy jednak świeca. Ja wiem, że to była świeca, bo głębia zapachu która rozchodziła się po całym mieszkaniu była magiczna. Osobiście daleko mi do leśnych aromatów ale Spacer po lesie zdecydowanie to zmienił. Świece Eco Life znajdziesz w sklepie Ekozuzu.. jestem ich ogromną fanką, a w zapasie mam już kolejne wersje zapachowe!

stycznia 06, 2020

ULUBIENCY ROKU 2019: MAKIJAŻ

ULUBIENCY ROKU 2019: MAKIJAŻ

Makijażowe podsumowanie roku 2019.. to nie jest dla mnie łatwa sprawa.. chociaż? Nie jestem zwolenniczką posiadania ogromnej ilości produktów do makijażu, bo to mnie przytłacza. Nie lubię wyrzucać, a zużyć kolorówkę jest niezwykle trudno, szczególnie gdy nie maluję się codziennie. Dlatego staram się stawiać na produkty, które naprawdę mi odpowiadają i nie kupować kolejnych tylko dlatego, że jestem ich ciekawa lub jest to nowość.

I tak.. tak.. wiem : "kolorówkę się używa, a nie zużywa" 😹



CHARLOTTE TILBURY - AIRBRUSH FLAWLESS FINISH W ODCIENIU MEDIUM
Jedyny puder o którym mogę powiedzieć, że jest moim najlepszym. Sęk jednak w tym, że poziom zadowolenia z niego będzie zależny tylko od naszych oczekiwań. To nie jest puder utrwalający, nie przedłuży makijażu, nie nadaje specjalnie koloru chociaż akurat wersja medium jest jednak ciut dla mnie za ciepła :-D Jest to puder wykończeniowy, czyli dosłownie ostatnia warstwa naszego makijażu. Wiem.. od razu masz wizję ledwo trzymającej się tapety ale wcale tak źle nie jest. Puder daje niezwykle cienką powłoczkę bluru.. czyli sprawia, że nasze pory, zmarszczki są wygładzone i mniej widoczne, a ogólny wygląd makijażu nabiera pewnej lekkości. Nie jest to matowe wykończenie skóry, w zasadzie ciężko je określić. Nie ma tu żadnych drobin czy brokatu. Niby nic się nie świeci ale jednak od skóry bije pewien blask. Nie jest to tania impreza więc warto poczytać sobie o nim więcej opinii przed zakupem, jednak mam prośbę.. jeśli czytasz opinię, że puder jest do d.. bo nie utrwala makijażu to olej to. Ewidentnie osoba która o nim pisała nie zapoznała się z przeznaczeniem pudru.

Link do sklepu: Cult Beauty UK



PHYSICIANS FORMULA - BUTTER BRONZER
Z działu róż, broznzer, rozświetlacz jedynie bronzer marki Physicans Formula jest tym po który najchętniej sięgam. Jego kolor niezwykle mi odpowiada. Do tego trudno zrobić sobie nim krzywdę. Jest dobrze napigmentowany ale bardzo ładnie się rozciera bez pozostawiania plam. Niezależnie od tego jaki podkład czy puder mam na twarzy, bronzer ładnie się trzyma. Nie waży się, nie wygląda ciężko.. i w zasadzie nie jet do końca matowy. Jego ciekawa (nieco wilgotna) formuła oraz genialny zapach masła murumuru sprawia, że naprawdę chce się go używać. 

Link do sklepu: Ezebra



COULEUR CARAMEL- POMADKI
Dwie pomadki o dwóch różnych wykończeniach. Jaśniejsza to wersja błyszcząca z numerem 254 i jest ze mną najdłużej. Noszę ją niemal na każdą okazję. To pomadka która rewelacyjnie wygląda szczególnie do opalonej skóry. Ładnie podkreśla usta, jest niezwykle kremowa i świetnie napigmentowana. Ustom nadaje mokry blask.. ale nie nachalny. Efekt jest delikatny, przez co pomadka nie wybija się na pierwszy plan, a jedynie podkreśla to co powinna. Z całą pewnością będę do niej wracać za każdym razem gdy się skończy!
Za to druga pomadka to już wersja matowa. Chociaż usilnie firmy kosmetyczne starają się wypchnąć matowe wykończenie ma ustach aby móc wciskać nam kolejne to ja usilnie pozostaję przy matowym wykończeniu szczególnie w okresie jesienno-zimowym. Piękna zgaszona czerwień to numer  126. Chociaż w czerwieniach mało kiedy czuję się swobodnie to taka wersja niesamowicie mi odpowiada. Nie krzyczy z daleka, nie oślepia.. jest po prostu ładna i stonowana. Pomadka sama w sobie nie jest tempa.. nie mam żadnego problemu z jej rozprowadzeniem, ani z noszeniem. Nie wysusza ust nie ściąga ich. Pełen komfort. 

Link do sklepu: Ekozuzu nr 254 oraz Ekozuzu nr 126



LORAC PRO 3 - PALETA CIENI
Moja absolutnie podstawowa paleta do codziennego makijażu. Uwielbiam za genialną jakość cieni i za piękne kolory. Dla jednych okaże się zabójczo nudna. Nawet założę się, że część osób na sam widok kolorów zaczęła ziewać.. NIE SPAĆ! Każdy z cieni jest rewelacyjnie napigmentowany.. jedynie nad cielistym cieniem o nazwie Canvas mogę pomarudzić, bo jest najtwardszy, a to bywa czasem upierdliwe. natomiast w porównaniu do innych palet wciąż bije je na głowę więc aż tak źle z nim nie jest. Cienie mają niezwykłą konsystencję. Nie są suche ani pudrowe. mają w sobie pewną.. mokrą miękkość ale nie aż tak aby pod naciskiem miały się zapadać. Paletę kupiłam z okazji urodzin dwa lata temu i wciąż nie dobiłam do dna w żadnym cieniu chociaż ewidentnie się zbliżam. Z matami pracuje się genialnie. Ładnie się rozcierają i fajnie budują. Za to błyszczący rząd satynowo-perłowych cieni daje efekt wow. Wymaga jednak nieco innej pracy. Aby cienie były mocno skoncentrowane najlepiej aplikować je palcem.. jest to jednak norma w przypadku tego typu cieni, a wszystko zależy od efektu jaki chcemy uzyskać.

Link do sklepu: Look Top



NABLA - DREAMY EYESHADOW PALETTE
Nabla to moja druga ukochana paleta z tym, że nieco bardziej szalona w porównaniu do Lorac. Z tego też względu sięgam po nią o wiele rzadziej. Jednak jakość tej palety jest niesamowita. Cienie są tu nawet bardziej napigmentowanie niż w przypadku Lorac. Nie jest to jakaś mega drastyczna różnica ale jednak. W przypadku Nabli wystarczy musnąć cień pędzlem i już jest z czym pracować. Pomimo tego, że paleta bardzo mi się podobała to nie byłam przekonana czy taki cień jak Seniorita kiedykolwiek będzie w użyciu.. był! i to nie raz! Żeby nie było tak kolorowo paleta ma wadę o nazwie Delirium.. fatalna jakość cienia. Zupełnie nie chwyta pędzla, a jeśli już to prędzej wyląduje na policzku niż na powiece. Z resztą ja w fioletach nie czuję się za dobrze więc nie jest to jakaś bolesna strata. Za to cała reszta? Absolutnie genialna i wyjątkowa!

Link do sklepu: e-zebra



COULEUR CARAMEL - MASCARA BIO
W zasadzie trudno tu mówić o jednym tuszu do rzęs, bo na wyróżnienie tak naprawdę zasługują wszystkie tusze marki Couleur Caramel. Wersji Bio w pięknym biało-drewnianym opakowaniu używam od początku grudnia i przyznaję rację innym dziewczynom.. jest świetna! Jednym z hitów 2019 rok będzie również wersji Revolution, o której również złego słowa powiedzieć nie mogę. Z naturalnymi maskarami często jest ten problem, że się rozmazują, słabo podkreślają rzęsy.. ale nie Couleur Caramel. Na chwilę obecną nie planuję zdradzać ich z innymi. Co więcej maskara Bio będzie do zdobycia w rozdaniu na blogu, bo tak właśnie zagłosowała większość, a jeśli robić rozdania to tylko z największymi perełkami!

Link do sklepu: Ekozuzu


CLAVIER - KĘPKI RZĘS
Tego się nie spodziewałam w 2019. Kiedyś miałam kilka spotkań z kępkami, paskami czy połówkami rzęs ale były to jednorazowa przygody. Szału nie było. Zazwyczaj takie sztuczny twór czułam i w jakimś stopniu zawsze mi trochę przeszkadzał. Gorzej gdy wyglądało do zbyt nachalnie i sztucznie. Jednak kępki Clavier pokochałam przy pierwszym spotkaniu. Są cudownie delikatne.. ale również paseczek jest tak skonstruowany, że zupełnie się nie odcina przy powiece. Mogę spokojnie pominąć wykonanie kreski, która ma za zadanie kamuflować widoczność sztucznych rzęs. Nawet siedzące obok mnie osoby nie dostrzegają, że je mam. Prędzej pada pochwała ogólnego makijażu 😁 Genialne są.. a na ten rok mam już solidny zapas ❤

Link do producenta: Clavier



KOBO - EYEBROW SHAPING GEL 
Żele do brwi to zdecydowanie moja ulubiona forma podkreślania brwi. Nie lubię bawić się w nic innego. Lekkie podkreślenie zazwyczaj w pełni mnie zadowala i mam w nosie to, że nie wpisuje się w aktualne trendy. Jego dodatkowym plusem jest to, że pięknie ściąga ewentualny puder, który zebrał się na brwiach podczas makijażu. Żelem niezwykle łatwo się pracuje. Nigdy nie miałam wrażenia, że przesadziłam, a w chwili gdy się spieszę dobrze jest mieć tę pewność, że nie muszę się zbytnio starać. 
Link do produktu: Kobo - Eyebrow Shaping Gel

W tym roku stawiam jednak na przekraczania swoich granic. Już dawno na moich powiekach nie gościł eyeliner.. a przecież dwa czekają gotowe do użycia. Podobnie z pomadą do brwi i rozświetlaczem... tak. Jak widać można nie czuć mięty do rozświetlaczy 😂 co nie oznacza, że jestem fanką totalnego matu 😉 Jestem ciekawa czym mnie 2020 rok zaskoczy w kwestii makijażu.


stycznia 01, 2020

ULUBIEŃCY ROKU 2019: PIELĘGNACJA TWARZY

ULUBIEŃCY ROKU 2019: PIELĘGNACJA TWARZY

Dzień dobry w 2020!
Prawdę mówiąc oprócz tego, że zmieniła się data w kalendarzu.. chociaż ona zmienia się codziennie to nic wyjątkowego się nie stało. To jednak czas na pewne podsumowania i plany.. chociaż je warto robić znacznie częściej, a złe nawyki zmieniać od razu. Niemniej, każda chęć zmiany.. nawet taka opatrzona w konkretną datę jak 01.01.2020 jest warta wsparcia i podziwu! Zatem, jeśli od dziś planujesz wprowadzić u siebie zmiany, zaplanować coś wyjątkowego, zmienić nawyki.. to SUPER! Trzymam mocno kciuki!

Tymczasem w stresie blogowej trwa nieco inne podsumowanie.. kosmetyczne. Ja również zrobiłam przegląd produktów z 2019, a pod koniec również z 2018!


D'ALCHEMY - MICELLAR CLEANSING WATER
Płyn micelarny w sprayu.. początkowo nie mogłam się przekonać do takiego sposobu użytkowania a le ostatecznie pokochałam! Atomizer jest świetny. O ile w przypadku toników czy hydrolatów oczekuję lekkiej mgiełki tu jest ona obfita ale równomierna.. i sprawdza się super. W połączeniu z płatkiem wielorazowym od Ovium taki pierwszy krok oczyszczania sprawdza mi się idealnie! Wcześniej demakijaż płynem micelarnym uznawałam za konieczny ale teraz sprawia mi zwyczajnie mega przyjemność. Płyn błyskawicznie rozpuszcza makijaż i to przy pierwszym podejściu, do tego jest delikatny dla skory i ma świetny skład!



OVIUM  - WIELORAZOWE PŁATKI KOSMETYCZNE
Nie wyobrażam sobie ich nie posiadać. Cudownie miękkie i delikatne. Genialnie sprawdzają się przy demakijażu delikatnej skóry oczy i całej twarzy. Jeden płatek przy codziennym użytkowaniu wystarczy na dwa miesiące.. a czasem na trzy. Całkowicie zastąpiły zwykłe bawełniaczki, a dzięki nim mniej wydaję pieniędzy, a przy okazji ograniczyłam śmieci.



MY MAGIC ESSENCE - TAKE IT OFF
Olejowy żelowy eliksir do mycia twarzy o pięknym słonecznym kolorze i przyjemnym zapachu trawy cytrynowej. Używa mi się go z ogromną przyjemnością. Bardzo ładnie oczyszcza skórę, a dzięki emulgatorowi bezproblemowo zmywa się samą wodą, zmieniając konsystencję na mleczną. Ja jednak lubię stosować go z jakąś pomocą w stylu gąbka konjac czy ściereczka. Wydajny, do tego piękny skład.. zupełnie niczego mu nie brakuje.

Link do producenta: My Magic Essence - Take it off


BABO - DELIKATNY ŻEL DO MYCIA TWARZY
Jeżeli w żelu do mycia twarzy jest Cocamidopropyl Betaina to zazwyczaj jestem na nie. Początkowo z żelu korzystałam nieśmiało co drugi dzień.. później raz dziennie.. a w końcu rano i wieczorem! Żel rzeczywiście jest delikatny, a moja skóra nie marudzi. Nie ma efektu ściągnięcia czy wysuszenia skóry.. za to nie można mu odmówić skuteczności oczyszczania. Wszystko jest zasługą odpowiednio dobranych składników.. co wcale nie oznacza, że przekonałam się do Cocamidopropyl Betaine 😅 W tym wyjątkowym przypadku jestem na TAK, a co więcej mam ogromną ochotę na ponowne spotkanie!

Link do skepu: Trzy Zorza


GESSIE - GĄBKI DO DEMAKIJAŻU Z WĘGLEM AKTYWNYM
Podczas kosmetycznych porządków zauważyłam, że z moimi zapasami tych gąbek jest już krucho, co oznacza, że trzeba złożyć zamówienie na jakiś dożywotni zapas. Gąbki Gessie to oczywiście mój hit z aliexpress w śmiesznej cenie (przynajmniej kiedyś.. oby to się nie zmieniło). Spisuje się rewelacyjnie szczególnie przy domywaniu twarzy z maseczek. Przy okazji jest delikatna dla skóry, pięknie chłonie wodę ale nie do końca jest w stanie zastąpić gąbki konjac. Jakby nie patrzeć to nieco inny kaliber.


FROM A FRIEND - 100% HYDROLAT AROMATYCZNY Z RÓŻY GERANIUM
Różane hydrolaty to moja miłość od pierwszego spotkania. Nie było hydrolatu z którego nie byłam zadowolona jednak ten pozostawia wszystkie inne daleko w tyle. Jest niesamowity! Bardziej intensywny, bardziej aromatyczny, bardziej łagodzący i kojący skórę. Mam wrażenie, że nie zasługuje na miano zwykłego hydrolatu, a wręcz pewnego rodzaju wodnej esencji. Jestem całkowicie zauroczona.. do tego stopnia, że w nowym roku mam plan poznać wszystkie hydrolaty od Ani z From a Friend i już poczyniłam ku temu odpowiednie kroki!



ILCSI - PEELING PIANKOWY AHA
Peeling z kwasamia AHA od Ilcsi z miejsca podbił moje serce. Potrafi dać mojej skórze popalić ale bez jakichkolwiek przykrych skutków ubocznych. Uwielbiałam po niego sięgać. W okresie kiedy go używałam stanowił podstawę mojej pielęgnacji jeśli chodzi o "złuszczanie" i byłam zadowolona. Jeśli kiedykolwiek uważałaś, że naturalne peelingi enzymatyczne nie mają mocy to powinnaś spróbować tego.

Link do producenta: Ilcsi - Peeling piankowy AHA


ILCSI - MASKA PEELINGUJĄCA RÓŻANO-KUKURYDZIANA
To zdecydowanie największy hit spośród produktów marki Ilcsi w mojej łazience. Uwielbiam ją dosłownie za wszystko, a najważniejsze za efekty. Pięknie oczyszcza skórę, a przy okazji pozostawia ją nawilżoną, zmiękczoną i odżywioną.. oczywiście nie w takim stopniu abym mogła zapomnieć o pozostałej pielęgnacji, jednak produkty złuszczające zazwyczaj moją skórę albo wysuszają albo podrażniają. Mam wrażenie, że produkt został stworzony dla mnie.



CHIC CHIQ - MASECZKI
Maseczki Chic Chiq towarzyszą mi nieustannie od kiedy je poznałam. W kosmetycznych zapasach posiadam chyba wszystkie wersje. Pojawiały się kilkukrotnie w ulubieńcach, a nawet w towarzyszyły w rozdaniu na blogu. Ostatnio pojawiła się recenzja wersji czekoladowej.. jeśłi kochasz czekoladę to zdecydowanie powinnaś sprobować. Uwielbiam je za naturalność, innowacyjność, zapachy i przede wszystkim działanie.

Link do producenta: Chic Chiq


YASUMI - HYDRO GREEN CAVIAR, MASECZKA BIOCELULOZOWA
Bioceluloza.. jeśli o mnie chodzi to inne maseczki w płatach mogą dla mnie nie istnieć. Wyjątkowy materiał, a wszystko z efektem wow. Bioceluloza jest o wiele lepszym nośnikiem substancji aktywnych, posiada zdolność chłodzenia i jest kompatybilna z naszą skorą. Genialnie układa sie na skórze i pieknie trzyma przez cały czas niezaleznie co robię. Moja skóra chłonie z maseczki wszystko. Uwielbiam to jak pięknie nawilża, koi i ujędrnia moją skórę. Jest jednak pewne ale.. nie jest to maszeczka ze składem wpełni naturalnym.. cóż.. biorę to na klatę. Niewiele mam takich skoków w bok, a w tym przypadku zamiennika nie znaazłam.

Link do producenta: Yasumie - Hydro Green Caviar
Link do recenzji: Yasumie - Hydro Green Caviar


LABENA - ROSE SERUM EYE MASK - HYDROŻELOWE PŁATKI POD OCZY 
Hydrożelowe płatki pod oczy to moja wielka miłość 2019.. i 2018. jednak w 2018 bawiłam się w zwykłe płatki pakowane w parze.. a to finansowo może zrujnować. Od kiedy zaczęłam sięgać po opakowania w słoiczkach to moja skora pod oczami zyskała nowe życie. Nie są to jednak produkty naturalne, nie odmienią całkowicie skóry.. ale zawsze kiedy ich potrzebuję spisują się cudownie. Wygładzą, ujędrnią, napną.. skora z miejsca wygląda o wiele ładniej. Płatki Labena bardzo dobrze wspominam.. ale one wiodły prom w pierwszej połowie 2019..



PETITFEE - ZELOWE PŁATKI POD OCZY BLACK PEARL&GOLD
Za to druga połowa 2019 należała do Petitfee! Te okazały się nieco grubsze i sztywniejsze.. ale przez to nieco dłużej mogłam je nosić. W zasadzie dopiero pezy Petitfee dopadł mnie pomysł aby stosować je.. w trakcie makijazu oka. Ewentualny osyp cieni trafia na płatki zamiast na policzki.. więc mam mniej roboty. Jedynie kolejność się zmieniła podczas wykonywania makijażu ale w tym akurat również widzę same zalety. Do tego po zdjęciu płatków skóra wygląda na zadbaną, a spojrzenie zyskuje świeżość.
 


A jak się ma rok 2018 do 2019.. mała analiza: ULUBIEŃCY ROKU 2018: PIELĘGNACJA TWARZY

Polny Warkocz - Rumiankowa esencja micelarna do demakijażu
W 2019 miałam sporo różnych płynów micelarnych.. z czego jeden trafił do ulubieńców 2019. Natomiast do rumiankowej esencji bardzo chętnie wrócę w 2020. 

Avalon Organics - Intense Defense, żel do mycia twarzy z witaminą C
Uwielbiam go! Zużyłam kilka opakowań i polecam go za każdym razem, gdy ktoś prosi mnie o polecenie fajnego żelu. Wrócę z wielką przyjemnością.

Herbfarmacy - Peeling Refining Exfoliator
Do tego peelingu muszę wrócić, był rewelacyjny, mega skutecznie złuszczał z efektem wow.. jeden z najlepszych peelingów enzymatycznych jakie miałam. Mam niestety/stety trochę zapasów w tej dziedzinie ale biorę sobie za punk honoru wyrobić się do końca roku z powrotem do niego.. tak.. muszę przyznać, że był lepszy od tegorocznego ulubieńca

From a Friend - Gentle Facial Scrub Plum & Oat peeling do twarzy
Peelingo-maseczka, która genialnie odżywiała skórę. Aktualnie w ulepszonej wersji czyli z łatwiejszym zmywaniem. W zasadzie nie muszę niczego obiecywać, mam w zapasach i zapewne na dniach ruszy to codziennego użytku

SAPE - Oczyszczenie Peelmaska
Przyznaję, że nie pamiętam za dobrze jej działania. Wiem, że zrobiła fajne wrażenie, bo ładnie oczyszczała bez podrażnienia i dobrze się zmywała. Obecnie na rynku mamy trochę już produktów typu peeling-maseczka w jednym.. i nie wiem czy uda mi się do niej wrócić. Chociaż z perspektywy czasu jakoś szczególnego pociągu do ponownego spotkania nie czuję.

Alkenie - Maseczka Glow Up!
Zdecydowanie maseczka do której chciałabym wrócić. Uwielbiałam ją pod każdym względem.. oprócz wydajności. Mam wrażenie, że pioruńsko szybko się skończyła. Jednak efekt rozjaśnienia skóry i odżywienia był genialny.. nawet w ciągu roku widząc gdzieś jej recenzję.. zwyczajnie tęsknie.

Chic Chiq  - Maseczki
Tu nie muszę dużo opowiadać. Maseczki mam.. cały zapas!

Sylveco - Tonik hibiskuskowy i maseczki skompresowane
Sytuacja identyczna jak w przypadku Chic Chiq. Mam spory zapas maseczek skompresowanych oraz kolejne opakowanie hibiskusowego tonika.

Be.Loved - Krem pod oczy Papaya Mango Anti-Agina Eye Cream
Hmm.. nie wrócę. W zasadzie nigdy jeszcze nie wróciłam do żadnego kremu pod oczy. Zużywam je w ślimaczym tempie, a z każdym rokiem moja skóra wymaga więcej.

Lily Of The Desert - 99% Aloe Vera Gelly, żel aloesowy
Niestety róownież nie wrócę chociaż był mega fajny. Problem tkwi w zdobyciu tego żelu.. i to w zasadzie jedyny powód.


lipca 09, 2019

ULUBIEŃCY CZERWCA 2019

ULUBIEŃCY CZERWCA 2019

Ulubieńców maja nie było i niech tak zostanie.. maj wykreślam z życiorysu, chociaż nie wiem czy to maj nie skreślił mnie 😂 Za to w czerwcu jakbym nieco odżyła. Temperatury szaleją, na zmianę jest mi za gorąco i za zimno.. kicham, plecy bolą, nocki zarywam.. aż człowiek czuje, że żyje! 

Ulubieńców czerwca mam tyle, że 10 tomowe wydanie Encyklopedii przy tym poście to byłby pikuś.. ale zlitowałam się nad Tobą. W końcu nie chodzi o to aby klepać wszystko jak leci, a o to aby coś z tego zapamiętać. 

Niemal o każdych ulubieńcach jestem w stanie napisać, że ma potencjał na ulubieńca roku.. ale w tym przypadku jakoś wyjątkowo.


BABO - DELIKATNY ŻEL DO MYCIA TWARZY
Jeżeli w żelu do mycia twarzy jest Cocamidopropyl Betaina to zazwyczaj jestem na nie. Żel Babo trafił do mnie w ramach licytacji na spotkaniu blogerek w Chełmie. Samą markę obserwowałam już wcześniej w związku z czym mniej więcej wiedziałam o co walczę z pozostałymi uczestniczkami spotkania.. cóż.. nie było opcji abym wyszła bez Babo! Tylko nie wypadło mi z głowy, że w składzie jest Cocamidopropyl Betaine. Początkowo z żelu korzystałam nieśmiało co drugi dzień.. później raz dziennie.. obecnie rano i wieczorem! Żel rzeczywiście jest delikatny, a moja skóra nie marudzi. Nie ma efektu ściągnięcia czy wysuszenia.. za to nie można odmówić skuteczności oczyszczania skóry. Wszystko jest zasługą odpowiednio dobranych składników.. co wcale nie oznacza, że przekonałam się do Cocamidopropyl Betaine 😅 W tym wyjątkowym przypadku jestem na TAK!

Kosmetyki Babo znajdziesz w kilku fajnych sklepach z naturalnymi kosmetykami np. Trzy Zorze, a także w kilku miejscach stacjonarnie.. gdzie? Odsyłam do mapki ze śladami Babo.


ILCSI - PEELING PIANKOWY AHA
Brak tu drobinek ścierających co może sugerować, że to taki przyjemniaczek.. błąd! Bardzo lekka kremowa konsystencja o perłowej poświacie nie cacka się ani trochę! W bardziej wrażliwych miejscach lub podrażnieniach czuć to aż za bardzo.. i długo nie mogłam mu zaufać więc co chwila latałam do lustra sprawdzać czy twarz mi się nie topi 😂 Fakt jest taki, że peeling nigdy nic złego mi nie zrobił. Czuć jego działanie ale idzie w parze z efektami. Skóra jest pięknie odświeżona, gładka.. i ukojona! Ze wszystkich peelingów o działaniu enzymatycznym ten wrył się w moją pamięć jako najbardziej skuteczny. Cóż.. w końcu to Ilcsi!

Peeling znajdziesz na stronie producenta Ilsci, zachęcam do poznania reszty asortymentu, a już koniecznie ze skorzystania z wizyty w salonach, które korzystają z tych produktów!


PETITFÉE - ŻELOWE PŁATKI POD OCZY BLACK PEARL & GOLD
Od zalania dziejów jestem wielką fanką hydrożelowych płatków pod oczy i gdybym miała zostawić przy sobie jeden nienaturalny kosmetyk to bez wahania byłyby to płatki hydrożelowe. Przerobiłam już kilka wersji.. lepsze i gorsze.. ale i tak wciąż je uwielbiam. Petitfee są u mnie po raz pierwszy. Trafiły w prezencie od Moni z bloga Mama z różową torebką.. i są świetne!


Uwielbiam je za to jak prasują moją przemęczoną ostatnio skórę pod oczami. Po kilku minutach z nimi wyglądam o wiele lepiej.. zapadnięte oczodoły już tak nie straszą, a skóra staje się bardziej jędrna i wypielęgnowana. Może efekt nie jest ekstremalnie długotrwały.. i zapewne wymaga bardziej systematycznego użytkowania.. ale ja traktuję moje płatki jako ratunek i.. przyjemność, bo fajnie relaksują skórę. Wady? Hmm.. tak. Kilka by się znalazło ale plusów jest znacznie więcej!

Petitee znajdziesz w sklepie Cosibella


BODY BOOM - PEELING KAWOWY WERSJA MIĘTA
Nie czuję mięty do kosmetyków z miętą.. jeśli już to sporadycznie. Wśród wszystkich wspaniałych opcji peelingów Body Boom, miętę mijałam mentalnie szerokim łukiem. Nigdy mnie szczególnie nie interesowała.. aż tu w ramach testów całej gromadki z "7 Cudów Body Boom" mięta zaskoczyła mnie najbardziej! Cóż to jest proszę Państwa za mięta! W te niedawne upały mogłam się nią chłodzić tak, że aż skórka gęsia pojawiała się na ciele! Chłodzi lepiej niż wskoczenie do lodówki. Jestem pod wrażeniem.. ale uwaga.. na okres zimowy stanowczo nie polecam.. chyba, że lubisz arktyczne mrozy.

Link do produkty na stronie producenta: Body Boom


SZMARAGDOWE ŻUKI - HYPERICUM KREM DO RĄK
Nie lubię kremów do rąk. Nie mam w zwyczaju ich używać na co dzień.. i żadnego nie noszę w torebce.. bo nie latam z torebką po budowie! To w sumie żadne wytłumaczeni, bo jak nie jestem w pracy sytuacja się nie zmienia. Nie lubię w kremach lepkości jaką pozostawiają.. a większość wymaga ciągłego używania aby były efekty.. nie w przypadku kremu ze stajni Szmaragdowe Żuki! Ten niepozorny słoiczek kremu ma moc! Ślicznie pachnie ziołami.. nie ma opcji aby, ktoś tego zapachu nie polubił.. po prostu nie! Wchłania się pięknie, skóra pozostaje gładka i z miejsca ukojona.. ale nie to jest najważniejsze. Z uwagi na to, że mam notorycznie przesuszane i niszczone dłonie.. czasem w takim stanie, że lepiej trzymać je w kieszeniach spodni 😅 to ten kremik je leczy. Dwie nocki pod rząd z Hypericum i nawet po najgorszym stanie nie ma śladu. Hypericum to mój lek na ekstremalne przypadki.. a ja mam same ekstremalne przypadki.

Link do produktu w sklepie producenta: Szmaragdowe Żuki


BEMA - REGENERUJĄCA MAKSA DO WŁOSÓW
O masce wspominałam już kilka razy na Instastory i pojawiała się już w ulubieńcach. Dla moich włosów to prawdziwa rewelacja. Mam wrażenie, że maski do włosów o fajnych naturalnych składach są dla moich kłaczków albo za ciężkie albo.. niewiele robią. Maska regenerująca marki Bema zapewnia moim farbowanym i rozjaśnianym włosom intensywną regenerację, bez ich obciążania. Aby zwiększyć efekt wystarczy, że potrzymam ją dłużej na włosach.. włosy są mięciutkie, pięknie wygładzone i błyszczące. Szczotka niemal staje się narzędziem zbędnym.. ale moje włosy są z natury proste, chociaż zdarza się, że lubią bawić się ze mną w labirynt. Po maskę sięgam średni co 1,5 lub dwa tygodnie jedynie w ramach uzupełnienia tego, z czym inne odżywki sobie nie radzą. Nie spodziewałam się, że okaże się wydajna.. ale jest już ze mną trochę i dopiero zaczyna sięgać dna. Z wielką przyjemnością do niej wrócę.. a jak będzie promocja to zrobię zapas!

Takie cuda tylko w Ekozuzu

Co wskakuje na listę chciejstw w pierwszej kolejności?

maja 04, 2019

ULUBIEŃCY KWIETNIA 2019

ULUBIEŃCY KWIETNIA 2019

Ostatnio nie było ulubieńców.. chyba byłam zbyt zajęta aby cokolwiek zwróciło moją uwagę. Tym bardziej kwietniowych ulubienców nie mogłam sobie odpuścić, chociaż w przypadku ulubieńców trudno mi się ograniczać jedynie do danego miesiąca. To zazwyczaj coś więcej. W zasadzie każdy z tych produktów może liczyć na miano ulubieńca roku. Nie są to przypadkowe produktu, ani tym bardziej takie do zapchania dziury, bo coś wybrać trzeba. Co to to nie! To zdecydowanie takie kosmetyczne Złote Globy przed Oskarami 😍


AVALON ORGANICS - TONIK Z WITAMINĄ C
O żelu do mycia twarzy z tej samej linii wspominałam już niejednokrotnie, bo to najfajniejszy żel na jaki trafiłam. Troszkę obawiałam się, że tonik nie zrobi takiej furory ale pod koniec opakowania stwierdzam, że również jest godny uwagi. Tonik przelałam do szklanej butelki z atomizerem dzięki czemu stał się niesamowicie wydajny. Używam zamiennie z hydrolatami ale nie było dni abym o nim zapomniała. Linia z witaminą C od Avalon Orgnics ma sympatyczny zapach pomarańczy. Wyraźny ale łagodny dla nosa. Za to działanie.. rewelacja! Zarówno żel jak i tonik rozjaśniają moją cerę i wpływają na rozjaśnienie przebarwień. Tonik dodatkowo ładnie koi moją skórę. Z wielką przyjemnością będę wracać do toniku i żelu.. i wciąż nieustannie polecam sprawdzić oba.

Link do sklepu Iwos: produkty Avalon Organics


ILCSI - PEELING PIANKOWY AHA
W użyciu mam już kilka produktów marki Ilcsi ale peeling enzymatyczny z miejsca podbił moje serce. Potrafi dać mojej skórze popalić ale bez jakichkolwiek przykrych skutków ubocznych. Uwielbiam po niego sięgać i nie mam obecnie w użyciu żadnego zamiennika. Swoją pielęgnację z działu "złuszczanie" oparłam wyłącznie na tym produkcie i jestem zadowolona. Jeśli kiedykolwiek uważałaś, że naturalne peelingi enzymatyczne nie mają mocy to powinnaś spróbować tego.

Link do sklepu: Ilcsi


TAJNE MASECZKI
Tak.. to taki mały przekręt 😅 Lubię te maseczki ale (jeszcze) nie mogę powiedzieć jakiej firmy. Pojawią się prawdopodobnie w maju.. a w zasadzie bardzo na to liczę. Wersje testowe otrzymałam do.. testów, a raczej do oceny z możliwością całkowitego zjechania 😂 Obyło się bez jazdy, bo w zasadzie nie ma po czym. Już sobie jedną wersję ukochałam.. i chcę kupić! Maseczki są w pełni naturalne, nie podrażniają skóry, są gotowe czyli z niczym nie trzeba ich rozrabiać, nie zastygają i łatwo się zmywają. Więcej mam nadzieję opowiedzieć w maju.. być może w dniu premiery?


WILLOW ORGANICS - FRUITY SYGAR SCRUB
Jestem wielką fanką produktów Willow. Uwielbiam zapach, konsystencje, działanie.. i to na tyle, że żeńskiej części rodziny zrobiłam świąteczne paczki wyłącznie z produktów Willow! W szczególności ukochałam sobie peeling do ciała, bo to jedna z moich ulubionych form dbania o ciało pod prysznicem. Produkt tak ślicznie pachnie, że momentalnie poprawia mi nastrój. Do tego odżywcza powłoczka, na którą nie muszę już nic nakładać. Czysta przyjemność z użytkowania.. a z okazji majówki w sklepie Willow promocja do 25%.. są też próbki.

Link do sklepu: Willow Organics


EC LAB - ULTRA ODŻYWCZY KREM-ŻEL POD PRYSZNIC
Uwielbiam delikatne, a przy okazji pięknie pachnące żele do kąpieli.. i to jest jeden z nich. Zapach mango jest tu tak cudnie otulający, a jednocześnie energetyzujący, że nie mam za specjalnie ochoty sięgać po cokolwiek innego. Piana jest tu gęsta i raczej płaska ale wystarczy sięgnąć po gąbkę aby "problem" zniknął. Nie zauważyłam specjalnie właściwości pielęgnacyjnych o których pisze producent ale to być może wina mojej przesuszonej po zimie skóry i zbyt twardej wody. Jednak podstawą jest tu zapach. Uwielbiam!

Link do recenzji u Anuli: Żel pod prysznic o zapachu mango (EC Lab)
Link do sklepu: Lawendowa Szafa


BEMA - RESTRUCTURANTE HAIR MASK 
Uuu.. to zdecydowanie jedna z najlepszych masek o naturalnym składzie, którą moje włosy pokochały bez opamiętania. Maska jest bardzo gęsta i treściwa. Początkowo nie wiązałam z nią większych nadziei tym bardziej, że przy rozprowadzaniu na początku sprawiała ciut problemów ale tylko przy pierwszym kontakcie. Później było już tylko coraz lepiej. Moje włosy dosłownie ją kochają. Są super gładki, lejące, błyszczące, nie elektryzują się, nie puszą, nie plączą i nie są przeciążone. Do tego wszystkiego okazała się całkiem wydajna.. nawet przy moich gęstych i długich do pasa włosach!

Link do sklepu: Ekozuzu


COULEUR CARAMEL -  MASCARA BACKSTAGE
Tusz do którego wróciłam i z całą pewnością będę wracać wielokrotnie. Obecnie dostępny również w wersjach kolorystycznych (fiolet i czerwień) ale bardzo subtelnych. Mam chęć przetestować wszystkie możliwe opcje i zapewne jeszcze w tym roku zdążę. Tusz ma silikonową szczoteczkę, która świetnie rozdziela rzęsy i jednocześnie sięga niemal do samej nasady. Ładnie wydłuża, dla chcących mocniejszego efektu wystarczy dołożyć kolejną warstwę aby rzęsy nabrały objętości. Zmywa się zupełnie bezproblemowo. Nie muszę trzeć oczu aby się go pozbyć.. ale to sprawia, że nie jest specjalnie odporny na deszcz czy łzy.. oczywiście te wzruszenia 😘

Link do sklepu: Ekozuzu


CHARLOTTE TILBURY - AIRBRUSH FLAWLESS FINISH W ODCIENIU MEDIUM
Puder wykończeniowy.. tak.. wykończeniowy. To wbrew pozorom dość istotna sprawa, bo niektórzy niesłusznie zarzucają mu brak utrzymywania trwałości makijażu. Sęk w tym, że to nie jest jego zadaniem. Puder Airbrucs z powodzeniem można aplikować na przypudrowaną twarz. Osobiście traktuję go najczęściej jako tradycyjny puder ale liczę się z tym, że trwałość mojego makijażu nie będzie taka jak przy pudrze utrwalającym. Natomiast to co Charlotte robi ze skórą to magia. Momentalnie wygładza cerę. Sprawia, że staje się bardziej miękka, zmniejsza widoczność porów drobnych linii.. po prostu zmienia fakturę skóry na bardziej gładszą i to bez efektu maski. Przy okazji skóra zyskuje pewnego blasku i delikatności. Uwielbiam!

Linki do sklepów: Cult Beauty, House of Beauty.


ECO LIFE CANDLES - NATURALNA ŚWIECA SOJOWA " OWOCE LEŚNE"
Trochę cieszę się z faktu, ze wieczory wciąż bywają chłodne i mało przytulne. Dzięki temu u mnie w domu wciąż palone są świece. Eco Life swoimi aromatami wkupił się w łaski nawet mojego męża, który sam z siebie potrafi zapalić wieczorem świecowy płomień. Dodatkowo wersja "Owoce leśne" idealnie wpisuje się w przejściową porę roku. Ma w sobie nutę słodyczy i ciepła ale okraszona jest nutą cierpkości i świeżości. Idealnie wyważana i niemęcząca, a do tego równomiernie się spala.

Link do sklepu: Ekozuzu

Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger