Od chwili gdy do mojej pielęgnacji ciała wkradła się rękawica Kessa niemal zupełnie straciłam zainteresowanie peelingami. Jednak w końcu przyszedł czas na rozstanie się z torturowaną przeze mnie rękawicą. Oczywiście w łazience czeka już na mnie nowa ale postanowiłam w międzyczasie sprawdzić zakamarki szafek i poszukać zaginionych i zapomnianych peelingów. Ty sposobem odnalazłam Gommage Scrub z Yves Rocher. Moje pierwsze spotkanie z marką Yves Rocher miało miejsce około pół roku temu przy okazji promocji "wybierz produkty za 199 zł i zapłać 99 zł". To właśnie wówczas do moich rąk trafił peeling Gommage Scrub na bazie pudru z pestek moreli.

Słowo od producenta:
Słowo od producenta:
Formuła testowana pod kontrolą dermatologiczną. Składniki pochodzenia roślinnego: sok z agawy, proszek z migdałów, olejek sezamowy z ekologicznych upraw, puder z pestek moreli, olejek eteryczny z saro, mangiferyna. Nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego.
Aby
perfekcyjnie oczyścić skórę ciała, naukowcy z Laboratorium Yves Rocher
wyselekcjonowali puder z pestek moreli, które doskonale usuwają martwe
komórki naskórka, olejek eteryczny z saro o właściwościach
oczyszczającycj oraz sok z agawy o działaniu nawilżającym. Stosować 1-2 razy w tygodniu na zwilżoną skórę ciała, masować, a następnie spłukać.
Początkowo byłam fanką peelingów na bazie soli. Jednak podczas ich używania, przy najmniejszym podrażnieniu skóry odczuwałam silne pieczenie. Mimo, że są to fajne zdzieraki przerzuciłam się na peelingi cukrowe przy których tego typu skutków ubocznych nie ma. Być może gdzieś już słyszałam o peelingach na bazie pestek owoców czy minerałów, ale Gommage Scrub to mój pierwszy tego typu scrub. Producent do tego zadania wybrał pestki moreli, które sprawdzają się świetnie.
Zacznijmy jednak od początku. Produkt znajduje się w półprzezroczystej plastikowej tubie w rudawym kolorze. Jego pojemność to 150 ml. Scrub należy zużyć w ciągu 6 miesięcy od otwarcie.
Puder z pestek moreli nadaje lekko rudawy kolor. Jego konsystencja jest żelowa ale nie spływa z ciała podczas aplikacji. W produkcie znajdują się dwa rodzaje drobinek: mniejsze których jest zdecydowanie najwięcej i niewielka ilość większych.
To czy drobinki będą dla nas ostre zależy od sposobu aplikacji. Jeżeli nakładamy produkt na mocno zwilżone ciało, żelowa konsystencja będzie bardziej się ślizgać po skórze, a przez to efekt peelingu będzie łagodniejszy. W przypadku lekkiego zwilżenia możemy poczuć moc morelowych zdzieraków.
Zapach produktu nie należy do wyjątkowych. Z pewnością czuć delikatny aromat cytrusów.. ale otoczonych chemią. Nie jest to nic strasznego ale powalającego też nie.
Produkt zupełnie się nie pieni.. jak większość peelingów. Skóra po kąpieli jest miękka i gładka jednak wymaga zastosowania mleczka lub balsamu, co akurat zupełnie mi nie przeszkadza.
Pestki moreli jak wiadomo nie rozpuszczą się w wodzie. Zatem jeżeli przeszkadza wam widok małych kropek na wannie lub prysznicu po spłukaniu peelingu.. to nie polecam. Jednak drobinki te, bez konieczności przecierania, spłukują się wraz z wodą i nie pozostawiają żadnego nalotu.
Skład (INCI): Aqua/Water/Eau, Glycerin, Prunus Armeniaca (Apricot) Seed Powder, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Alcohol, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Butylene Glycol, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Shell Powder, Sesamum Indicum (Sesame) Seed Oil, Agave Tequikana Leaf Extract, Mangiferin, Acrylates / C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Perfum / Fragrance, Methylparaben, Phenoxyethanol, Ethylparaben, Cinnamosma Fragrans Leaf Oil, Sodium Hydroxide, Propylparaben, Tetrasodium Edta, Linalool, Limonene.
Peeling zawiera w składzie składniki pochodzenia roślinnego z upraw ekologicznych takie jak puder z pestek moreli, olejek eteryczny z saro oraz sok z agawy. Jednak sąsiedztwo parabenów jest jak nóż w plecy dla tych składników.
Poza parabenami w składzie mam z nim jeszcze jeden problem.. jest koszmarnie niewydajny. W ciągu miesiąca zużyłam całe opakowanie, wystarczył na około 6 zastosowań na całe ciało. Według mnie to bardzo kiepski wynik i absolutnie nie wart swojej ceny.
Ale.. coś co mnie bardzo cieszy. Producent zmienił aktualnie: szatę graficzną, wydłużył termin przydatności z 6 do 12 miesięcy i.. pozbył się ze składu parabenów. Jego cena regularna wynosi 32,90 zł ale obecnie na stronie producenta jest na promocji w cenie 22,90 zł.
Mam ochotę sprawdzić nową wersję peelingu. Jednak cena według mnie wciąż jest wysoka i z pewnością poczekam na lepszą promocję. Z pewnością produkt ten zachęcił mnie do poszukania peelingów, gdzie rolę zdzieraka pełnią rośliny lub minerały.
Może miałyście już styczność z tego typu peelingami?
Czy jednak w waszych łazienkach królują peelingi sole lub cukrowe?
