kwietnia 27, 2016

FARMONA - MODELUJĄCE SERUM UJĘDRNIAJĄCE BIUST

Nie oszukujmy się..o biust zaczynamy dbać dużo później niż o twarz. Specjalne preparaty do biust? Ale po co? Łatwiej wklepać balsam, który stosujemy na całe ciało. Szybko, łatwo.. ale czy skutecznie? Często to właśnie nasze piersi uświadamiają nam, że czas mija, a grawitacja jest nieubłagana. Pół biedy jeżeli nie mamy problemów hormonalnych, wahań wagi i nosimy odpowiednio dobrane biustonosze.



Ostatnio usilnie robię porządki w mojej łazience. Po remoncie okazało się, że mam całkiem sporą ilość kosmetyków, które gdzieś wciśnięte w zakamarkach szafek nie mogą dojrzeć światła dziennego. Jednym z takich produktów jest Modelujące serum ujędrniające do biustu firmy Farmona.

Producent opisuje produkt jako innowacyjny preparat o silnym działaniu ujędrniającym i modelującym przeznaczonym do codziennej pielęgnacji delikatnych okolic biustu i dekoltu. Szczególnie polecany dla skóry pozbawionej elastyczności, po okresie ciąży i kuracji odchudzającej oraz przy pierwszych oznakach wiotczenia.

Innowacyjny, unikalny zestaw składników aktywnych o udokumentowanym działaniu: Marine ProLift, Kigelia Africana, Gotu Cola, BioSi System poprawia strukturę, kształt i jędrność piersi, wzmacnia naturalne włókna podporowe skóry, zapobiegając wiotczeniu i opadaniu piersi. Doskonale napina, ujędrnia i modeluje biust, nadając piersiom piękne wymodelowany kształt.

Serum należy delikatnie wmasować okrężnymi ruchami w skórę piersi i dekoltu. W celu uzyskania najlepszych rezultatów stosować systematycznie, rano i wieczorem, przez co najmniej 4 tygodnie. Następnie dla podtrzymania efektu 3-4 razy w tygodniu. Nie stosować podczas ciąży i w okresie karmienia.

Czyżby efekt silikonów w tubce?
Moja wiara w skuteczność tego rodzaju preparatów najczęściej jest bliska zeru. Zatem moje oczekiwania były na poziomie: niech zrobi cokolwiek.



Produkt znajduje się w całkiem miłej dla oka biało-różowo-srebrnej plastikowej tubie o pojemności 100 ml. Zamknięcie nie sprawia żadnych problemów. Zapach jest całkiem znośny nieco chemiczny ale zupełnie mi nie przeszkadza. Konsystencja jest lekka, kremowa, bardzo przyjemnie się rozprowadza i ładnie wchłania. Jego wydajność również muszę ocenić na plus. Serum zaczęłam używać na jesieni, a później zupełnie o nim zapomniałam. Od około miesiąca stosuję go regularnie, każdego dnia po kąpieli wykonując masaż. Jego cena to około 17 zł.. zatem całkiem przystępnie.
 

Po produkcie spektakularnych efektów jednak nie oczekiwałam. Wydaje mi się, że w takich przypadkach więcej robi sam zabieg masowania niż preparat. Jednak z doświadczenia wiem, że posiadając tego rodzaju produkty poświęcamy naszym piersiom więcej czasu i uwagi niż przy stosowaniu zwykłych balsamów czy maseł do ciała.

Przez jakiś czas właśnie tak robiłam. Jednak ostatnio mój światopogląd pod tym względem nieco się zmienił. Głównie dlatego, że faktycznie widzę różnicę po stosowaniu serum. Piersi są nieco bardziej jędrne i.. pełniejsze. Może z tym wypełnieniem miseczki biustonosza bym nie szalała, bo jest to minimalnie zauważalne ale jeśli chodzi o jędrność to zdecydowanie odczuwam różnicę.


Skład (INCI): Aqua (Water), Ethylhexyl Stearate, Propylene Glycol, Cyclopentasiloxane, Cyclohexasiloxane, Glyceryl Stearate Citrate, Glyceryl Stearate, Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), Propylene Glycol, Kigelia Africana (Sausage Tree) Leaf Extract, Argania Spinosa (Argan) Kernel Oil, Soy Lecithin, Glycerin, Panthenol, Hyaluronic Acid, Marine Collagen, Silk Proteins, Tocopheryl Acetate, Equisetum Arvense (Horsetail) Herb Extract, Centella Asiatica (Gotu Cola) Extract, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Cetearyl Alcohol, Xanthan Gum, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Sodium Hydroxide, Disodium EDTA, BHA, Parfum (Fragrance), Citral, Limonene, Linalool.

Skład to głównie chemia, ale znajdziemy także kilka ciekawych składników. Szczególnie interesujący wydaje się być Kigelia Africana, czyli wyciąg z afrykańskiego, wiecznie zielonego drzewa, który ma silne właściwości ujędrniające.

Obecnie kończę pierwsze opakowanie i mogę potwierdzić jego skuteczność. Efekt ujędrnienia w moim przekonaniu jest wyczuwalny co do modelowania.. być może w niewielkim stopniu. Na efekt Push Up do 2 cm producent zaleca stosowanie produktu przez 6 tygodni, a to oczywiście wiąże się z zakupem kolejnego opakowania.

  
Produkt na tyle zachęcił mnie do większego dbania o piersi, że poza samymi mazidłami i masażem włączyłam jeszcze ćwiczenia. Nie wiem jeszcze czy do niego wrócę, głównie z uwagi na chęć testowania innych produktów i może o nieco bardziej naturalnym składzie.

Kusi mnie przetestowanie zabiegu intensywnie modelującego i ujędrniającego biust od Bielendy, ale skład również jest raczej chemiczny. Nie mówię nie, ale w pierwszej kolejności chciałabym sięgnąć po coś bardziej naturalnego i sprawdzić czy pod tym względem natura ma szansę przebić chemię.

Jak dbacie o swoje piersi?
Może polecicie mi preparaty o nieco lepszym składzie, które się Wam sprawdziły?



Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger