maja 21, 2017

ROZDANIE Z LIQPHARM

ROZDANIE Z LIQPHARM

Największą przyjemnością z organizowanych na blogu rozdań jest to, że mogę się z Tobą podzielić produktami, które naprawdę bardzo lubię i świetnie się u mnie sprawdzają.  Tak jest właśnie w przypadku marki LiqPharm. Na chwilę obecną miałam przyjemność stosować serum z witaminą C w wersji bogatej oraz serum z witaminą E. Tu odsyłam się do poszczególnych postów:


Oba produkty bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły i z całą pewnością będę do nich wracać. Dodatkowo w planach mam sprawdzenie drugiego serum z witaminą C w wersji bogatej. W ciemno ufam marce i wiem, że mnie nie zawiedzie. Więc jeśli nie miałaś jeszcze okazji na sprawdzenie żadnego produktu albo masz ochotę na inną wersję to serdecznie zapraszam do udziału.

Ze swojej strony mogę polecić chwilowo dwa z czterech produktów, ale w rozdaniu nie robię ograniczeń jeśli masz ochotę na coś innego. Marka LiqPharm na rynek wypuściła cztery produkty + jedna premiera jest już w drodze. Do wyboru masz poszczególne produkty:

LIQPHARM - LIQ CC SERUM LIGHT Z 15% WITAMINĄ C, czyli serum rozjaśniające w wersji lekkiej


LIQPHARM - LIQ Ce SERUM NIGHT Z 15% WITAMINĄ E, maska renerująco-odżywcza na noc

LIQPHARM - LIQ CG SERUM NIGHT GLYCOLIC PEEL, serum wygładzające na noc - peeling

Każdy z wymienionych produktów jest podlinkowany i odsyła bezpośrednio na stronę producenta. Tam dowiesz się wszystkiego o poszczególnych produktach.

Aby wziąć udział w rozdaniu obowiązkowo należy wypełnić poniższą ankietę, a w niej odpowiedzieć na pytanie: 
"Jednym z moich ulubionych produktów pielęgnacyjnych jest:..." 
Może to być tylko jeden konkretny produkt, który aktualnie używasz.



Regulamin:
1. Jestem wyłączną organizatorką rozdania i fundatorką nagrody (ja, autorka bloga)
2. Musisz mieć ukończone 18 lat
3. Rozdanie trwa od 21.05.2017 do 15.06.2017
4. Zwycięzca zostanie wyłoniony w ciągu 5 dni od zakończenia rozdania
5. O wyniku rozdania poinformuję na blogu w nowym poście oraz poprzez e-mail
6. Na przesłanie danych do wysyłki czekam 4 dni
7. Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29.07.1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. u. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)
8. Zgadzam się na wysyłkę za granicę o ile zgodzisz się na pokrycie kosztów wysyłki
9. Produkt jest świeży i nigdy nie był otwierany
10. Zgłaszając się do rozdania automatycznie akceptujesz regulamin

Życzę powodzenia!


maja 20, 2017

LIQPHARM - LIQ Ce SERUM NIGHT Z 15% WITAMINĄ E

LIQPHARM - LIQ Ce SERUM NIGHT Z 15% WITAMINĄ E



Obiecywałam i obiecywałam. Kusiłam i nęciłam wrzucając do ulubieńców miesiąca. W końcu jest recenzja mojego pielęgnacyjnego ulubieńca, czyli serum z 15% witaminą E. Skoro już wiadomo, że nad produktem będę wylewać swoje zachwyty to chociaż postaram się z nich jasno i rzeczowo wytłumaczyć. Zapraszam!



Od producenta:
Dwufazowy koncentrat regeneracyjno - odżywczy 15 % witaminą E + kwas hialuronowy + ksylitol
- optymalne odżywienie i nawilżenie
- poprawa elastyczności i jędrności
- wygładzenie skóry
- łagodzenie podrażnień
- ochrona antoksydacyjna
Serum - maska LIQ Ce stosowana regularnie na noc odżywia, regeneruje i zapewnia skórze odwodnionej komfort i właściwe funkcjonowanie. Wysokie stężenie witaminy E (15%) nie tylko ogranicza i spowalnia proces starzenia się skóry, poprzez wychwyt wolnych rodników, ale również poprawia widocznie jej elastyczność i napięcie. Dodatek kwasu hialuronowego zapewnia długotrwałe nawilżenie i wygładzenie. Skóra po nocy pozostaje doskonale nawilżona, gładka, a podrażnienia złagodzone.



Szklana butelka o pojemności 30 ml z wygodną pipetą. Tu wszystko jest jak najbardziej sprawne i estetyczne. Minimalizm urzeka ale jeśli dopadnie nas skleroza o sposobie stosowania serum z tyłu buteleczki mamy najbardziej wartościowe wskazówki. Jedną z najważniejszych rzeczy jaką musisz zrobić przed zastosowaniem produktu, to wstrząsnąć butelką, bo serum jest dwufazowe. Za to na kartonowym opakowaniu w pięknym lazurowym kolorze i bardzo przyjemnej w dotyku teksturze, znajdziemy wszelkie niezbędne informacje: 3 miesiące od otwarcia, stosować na noc, jedna pipeta na aplikację itp.



Serum-maska jest całkowicie bezzapachowa, chociaż może bardziej wrażliwy nos coś wyczuje.. chociaż wątpię. W końcu brak tu jakichkolwiek substancji zapachowych. Wodnista konsystencja o mlecznym zabarwieniu da znać, że jest dwufazowa jeśli zapomnimy przed aplikacją wstrząsnąć butelką. Serum nakładam zawsze na oczyszczoną skórę. Jedna pełna pipeta wystarczy mi na twarz, szyję, a także dekolt. Aplikacja jest bardzo wygodna i komfortowa. Serum bez najmniejszych problemów rozprowadzam po skórze i.. czekam. Początek może być irytujący. Skóra świeci się jak po przebiegnięciu maratonu, w dodatku pozostaje lepka ale nie tłusta warstwa. Chwilę po nałożeniu, a przez położeniem się spać w głowie pojawia się wizja oblepionej poduszki i pytanie czy ja ją oderwę od twarzy rano? Ale bez paniki.. myjemy ząbki, czeszemy włoski, sprawdzamy co nowego na blogu Kosmetyczny Fronesis.. i voila ! Serum się wchłonęło. Twarz wciąż się świeci ale skóra pozostaje w dotyku gładka. Takie czary.



Dyskomfort? Nic w tym temacie.. ani na początku, ani na końcu. Żadnego pieczenia ani podrażnienia. Skóra jest jakby napięta ale proszę nie mylić ze ściągnięciem. Rano budzimy się z nawilżoną i odżywioną skórą. Wszystkie niechciane zmiany i podrażnienia są widocznie złagodzone, a skóra wyraźnie ukojona. Ile razy po porannym przemyciu twarzy miałaś wrażenie, że te wszystkie dobra, które wieczorem nakładałaś na twarz  Ci się przyśniły? W przypadku tego serum ten efekt się utrzymuje. To żadna fatamorgana i za to ten produkt tak bardzo lubię.

Serum możemy stosować jako intensywną kurację przez 28-dni lub w zależności od potrzeb przez cały rok. U mnie jest to co drugi lub trzeci dzień jako kuracja nocna. Jednak ostatnio niewielką (dosłownie minimalną) ilość produktu nałożyłam na dzień, a na to podkład i puder. Wszystko trzymało się bardzo dobrze i równie dobrze wyglądało przez cały dzień, chociaż lekkie napięcie skóry było odczuwalne. Taki niewielki eksperyment ale całkiem udany. Mimo wszystko jak najbardziej rozumiem zalecenia producenta co do stosowania preparatu na noc.



Im dłużej używam serum tym bardziej jestem z niego zadowolona. Bardzo dobrze radzi sobie z suchymi skórkami. Na mniejsze wystarczy jedna aplikacja, a na cięższe tematy trzy.. może cztery. Odżywienie jest zauważalne już po pierwszej nocy, a z każdą kolejną jest tylko lepiej. Skóra jest i wygląda na jędrniejszą, a zmarszczki nawet te mimiczne wyraźnie się wygładzają. Produkt świetnie wpływa także na przebarwienia skóry. Z każdą aplikacją są mniej widoczne i przygasza. Jednak to co mnie najbardziej zaskoczyło to zmniejszenie porów. Rozszerzone pory to bardzo trudny temat. Nie znikną na zawsze po zastosowaniu jednego produktu. To walka już na zawsze i kwestia sukcesywnego trzymania ich w ryzach. Często produkty do tego przeznaczone są agresywne albo wysuszające. Po zastosowaniu serum przez cały dzień moje pory utrzymują się w zaskakująco dobrym dla mnie stanie, a skóra ani trochę przy tym nie cierpi.



Serum-maska ma trzymiesięczny termin ważności, co nawet w moim przypadku.. osoby, która w tym temacie zawsze się ślimaczy jest to bardzo realny termin zużycia. Obecnie jestem z tym produktem na ostatnim zakręcie i wyraźnie czuję nadchodzące denko. Wizja przerażająca.. ale.. to serum kosztuje około 62 zł i bardzo często można je znaleźć w promocyjnej cenie poniżej 60 zł. Nieraz wydawałam znacznie większe kwoty na produkty, które delikatnie coś robiły lub tylko nie krzywdziły mojej skóry i psychiki. Serum absolutnie rewelacyjnie zastąpi każdy krem na noc i większość maseczek. Osobiście lubię różnorodność jak każda wariatka kosmetyczna ale gdyby ogłoszono w moim bloku pożar i przypadkiem w tym czasie byłabym w łazience, to poza szczoteczką do zębów chwyciłabym właśnie za to serum. 



Skład (INCI): Aqua (Water), Propylene Glicol, Tocopherol Acetate, Sodium Hyaluronate, Citric Acid, Polysorbate 20, Methylparaben, Propylparaben.

Skład prosty.. wręcz banalnie prosty! Aż dziwię się, że nikt wcześniej nie stworzył tego produktu. Zamiast ładowania kilkudziesięciu składników w "cuda" które nic nie robią, jak widać można stworzyć produkt o prostym składzie, który robi wiele.. naprawdę świetną robotę! 
Widok parabenów w składzie to zawsze dla mnie małe ukłucie, a już szczególnie w tak dobrych produktach. Mimo wszystko uważam, że warto je ograniczać, dlatego tam gdzie nie są konieczne po prostu ich unikam. Wyparłam je ze wszystkich produktów do kąpieli i pielęgnacji ciała. Nie mają prawa pojawiać się także w produktach do oczyszczania twarzy. Jednak pielęgnacja twarzy i to ta bardziej skoncentrowana to odrębny temat. Tu liczą się efektu, a w tym przypadku są widoczne już po pierwszym zastosowaniu i w dodatku się utrzymują.



Uważam, że serum świetnie sprawdzi się na skórze wrażliwej, odwodnionej, przesuszonej, normalnej, mieszanej, tłustej, podrażnionej, trądzikowej, wrażliwej, naczynkowej, z utraconą jędrnością, pierwszymi zmarszczkami, ze zmarszczkami mimicznymi.. młodej i dojrzałej.. słowem.. na absolutnie każdej! Nawet na męskiej!

Po 2,5 miesiącach stosowania jest to jeden z tych produktów, które jako pierwsze w kolejności wymienię jako ulubieniec.. nawet jeśli obudzisz mnie o 3 w nocy.

Kto kupił? Kto używał? Kogo przekonałam? Kto chce? I kto chce rozdanie?
Zapisy na rozdanie od jutra w osobnym poście ;-)


maja 19, 2017

YVES ROCHER - PEELING MORELOWY

YVES ROCHER - PEELING MORELOWY

Stosowanie peelingow w pielęgnacji to zwyczajny must have. Jesteśmy w stanie już po pierwszym użyciu ocenić czy dany produkt to zdzierak z prawdziwego zdarzenia, czy zwykły miziaczek który jest w stanie co najwyżej zastąpić zwykły żel do kąpieli. Nie wiem jak Ty ale ja zdecydowanie jestem fanką tych mocnych i ostrych. W końcu ich moc zależy także od nacisku dłoni, a nad tym zawsze mamy kontrolę.


O peelingu na bazie pestek moreli z Yves Rocher pisałam już rok temu (poprzedni post). Wiem.. wiem.. powtarzam się ale nie bez powodu. Do peelingu wróciłam ponowie za sprawą dość istotnego szczegółu. Otóż zastał zmieniony jego skład. Ciekawiło mnie czy sprawdzi się podobnie.. a może lepiej niż starsza wersja. 

Zmianie dodatkowo uległa grafika opakowania. Wcześniej przedstawiała suszoną pestkę moreli, a teraz soczyste owoce. Zdecydowanym plusem jest również wydłużony termin przydatności do zużycia. Z sześciu miesięcy został przedłużony do dwunastu. Brawo dla producenta.


Stary skład (INCI): Aqua/Water/Eau, Glycerin, Prunus Armeniaca (Apricot) Seed Powder, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Alcohol, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Butylene Glycol, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Shell Powder, Sesamum Indicum (Sesame) Seed Oil, Agave Tequikana Leaf Extract, Mangiferin, Acrylates / C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Perfum / Fragrance, Methylparaben, Phenoxyethanol, Ethylparaben, Cinnamosma Fragrans Leaf Oil, Sodium Hydroxide, Propylparaben, Tetrasodium Edta, Linalool, Limonene.

Nowy skład (INCI): Aqua/Water/Eau, Glycerin, Prunus Armeniaca (Apricot) Seed Powder, Methylpropanediol, Alcohol, Laureth-10, Centaurea Cyanus Flower Water, Agave Tequikana Leaf Extract, Acrylates / C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Phenoxyethanol, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Shell Powder, Perfum / Fragrance, Sodium Hydroxide,Tetrasodium Edta, Limonene, Sigesbeckia Orientalis Extract, Acacia Senegal Gum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid.

Nowy skład wygląda znacznie lepiej. Zniknęły parabeny oraz Pegi ale także olej sezamowy. Za to pojawił się wyciąg z boskiej trawy o działaniu łagodzącym oraz hydrolata z habra bławatka.


Czy widzę jakąś różnicę? Nie. 

Jego konsystencja jest żelowa ale nie spływa od razu z dłoni ani z ciała. Z łatwością się aplikuje oraz rozprowadza. Zapach również wydaje się podobny, czyli nieco słodko cytrusowy z chemicznymi nutami. Brak wytwarzania piany również pozostaje bez zmian. 

Pestki moreli, które grają tu pierwsze skrzypce są ostre i potrafią naprawdę mocno zdzierać niechciany naskórek. Po takim peelingu obowiązkowo należy sięgnąć po nawilżający balsam, bo peeling nas żadnym nawilżeniem nie uraczy. Drobinki spłukują się z ciała bez najmniejszych problemów. W porównaniu do peelingów kawowych nie ma tu żadnego niechcianego nalotu, ani na wannie ani na ciele.


Niestety nie widzę zmian w kwestii wydajności. Co akurat nieco smuci. Dla osób mniej oszczędnych podejrzewam, że peeling wystarczy na jakieś sześć.. może osiem użyć. Dla mnie jest to niedopuszczalne. Jednak w mojej łazience peeling ten ma nieco inne przeznaczenie. Używam go wyłącznie w pielęgnacji dłoni i stóp. 

 Stosowanie peelingów w pielęgnacji dłoni oraz stóp to dla mnie absolutna konieczność. Niemal codziennie mam styczność z óożnymi płynami, zaprawami, brudem, pyłem itp. Czasem umycie dłoni mydłem to zdecydowanie za mało, a po tygodniu moje dłonie potrafią być bardzo przesuszone.. wręcz łuszczące. Peeling morelowy już za pierwszym razem radzi sobie z mniejszym łuszczeniem. Z większym potrzebuje 2-3 dni ale również sobie radzi. Oczywiście sam peeling niewiele zdziała. Po jego zastosowaniu zawsze sięgam po krem do rąk ale wówczas jego działanie jest znacznie ułatwione.


Większość dostępnych obecnie peelingów na rynku albo jest w formie sypkiej, albo z dodatkiem olejków które na skórze pozostawiają nawilżającą często tłustą warstwę, albo zawierają mikrogranulki, których unikam, albo są zwyczajnie słabe. 

Ten peeling wręcz idealnie spełnia powierzone mu zadanie. Bardzo ładnie zdziera i odświeża skórę dłoni i stóp. Do tego jest bardzo szybki w użyciu, a opakowanie poręczne i wygodne. Dodatkowo w takiej pielęgnacji okazuje się całkiem wydajny i jak najbardziej wart swojej ceny.


Zupełnie nie wykluczam powrotu do tego produktu. Nawet nie wiem co mogłabym kupić w jego zastępstwie. Tego typu formuł peelingów jest na rynku mało, a specjalne peelingi do dłoni czy do stóp wypadają znacznie drożej. 

Dla mnie to jeden z najlepszych produktów w pielęgnacji moich dłoni. Jeśli podobnie jak ja walczysz z suchością dłoni to polecam wdrążyć stosowanie peelingów. Fajne efekty przynosi stosowanie ich przed snem i nałożenie grubej warstwy kremu wraz z bawełnianymi rękawiczkami (opcjonalnie). Wiem, że wykonywanie tego typu zabiegu i to przez całą noc jest wyjątkowo irytujące i męczące ale jeśli masz z tym prawdziwy problem to wiem, że jesteś w stanie zrobić wiele. Peeling z pewnością pomoże.. nie tylko tym bardziej zdesperowanym.

Stosujesz peelingi w pielęgnacji dłoni i stóp?

maja 17, 2017

TOO FACED - KULTOWY PODKŁAD BORN THIS WAY

TOO FACED - KULTOWY PODKŁAD BORN THIS WAY

Już od dawna wszelkie zagraniczne blogerki rozpisywały się o tych wspaniałych paletach pachnących czekoladą, o bronzerach pięknie podkreślających opaleniznę w perfekcyjnych odcieniach, o tych świetnej jakości matowych pomadkach itd. Wszelkie zachwyty nad marką Too Faced zauroczyły także i mnie.. ale z racji, że nie lubię robić pochopnych makijażowych zakupów.. cierpliwie czekałam. Okazja nadarzyła się w momencie gdy mój ówczesny podkład Estee Lauder zaczął dobijać dna, a na jego zastępstwo wybrałam powszechnie chwalony Born This Way.


Od producenta: 
Nietłusty podkład o niezauważalnym efekcie krycia, kamufluje niedoskonałości, rozświetla skórę naturalnym blaskiem. Podkład na bazie opatentowanego kompleksu wody i orzecha kokosowego o właściwościach nawilżających z dodatkiem rozświetlającej róży alpejskiej i kwasu hialuronowego zmiękczającego i odmładzającego skórę. Niech wszyscy myślą, że z taką cerą się urodziłaś.


Nie da się przejść obojętnie obok szafy Too Faced. Opakowania są bardzo estetyczne i zwracają uwagę. Największe obawy miałam jednak co do trwałości, ale zupełnie bezpodstawnie. Przez ponad sześć miesięcy niemal codziennego używania podkładu opakowanie wciąż wygląda nienagannie. Matowe wykończenie szklanej butelki nie starło się, a złota nieco wypukła czcionka wygląda tak jak chwilę po wyjęciu podkładu z kartonowego opakowania. Również na plastikowej zatyczce nie ma najmniejszych śladów użytkowania. Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem. Czerń ze złotem zawsze wygląda elegancjo, ale tu dodatkowo mamy świetną jakość tworzyw.


Jest jednak coś co może irytować. Mimo, że opakowanie jest szklane, to nie mam jak sprawdzić ile produktu pozostało. Podkład oblepia szklane ścianki i mimo, że zawsze stoi na półce to i tak nie spływa na dno. Na szczęście dozownik z łatwością można odkręcić i wsadzając do środka wykałaczkę sprawdzić poziom zużycia.. mi pozostało naprawdę niewiele produktu.. jakieś 5 mm do dna. Jednak odkręcana pompka sprawia, że opakowanie nawet po zużyciu produktu warto zachować, a w razie konieczności przelać inny podkład, którego opakowanie jest niefunkcjonalne.


Podkład kupiłam stacjonarnie w Sephorze, ale uprzednio poprosiłam o wykonanie makijażu z jego użyciem. Do mojej ówczesnej opalenizny został dobrany odcień Vanilla, które idealnie stopił się z odcieniem skóry i nigdzie nie odcinał. Vanilla to odcień mocno wpadający w żółte tony, który dodatkowo powinien neutralizować wszelkie zaczerwienienia. Na chwilę obecną jest on dla mnie za ciemny dlatego go rozjaśniam. 

Dużym plusem jest wprowadzenie nowych odcieni. W momencie gdy kupowałam podkład (odcień Vanilla, drugi od strony najjaśniejszych) dostępny był tylko jeden jaśniejszy odcień (Porcelain). Teraz dostać można jeszcze dwa jaśniejsze odcienie. Jest to dobra wiadomość dla osób z bardzo jasną karnacją. Mimo wszystko uważam, że błędem jest brak wprowadzenia na Polski rynek odcienia Ivory, który kolorystycznie znajduje się między odcieniem Vanilla, a Porcelain.  


Konsystencja jest trochę nietypowa. Niby płynna ale na tyle gesta, że nie spływa z dłoni. W dodatku mam wrażenie, że jest nieco tłusta. Po rozprowadzeniu na skórze i odczekaniu chwili wydaje się jakby podkład zastygł, ale wystarczy dotknąć aby na palcu pozostała warstewka. Z tego względu warto zawsze podkład utrwalić pudrem. 

Problemem może okazać się dobranie odpowiedniej pielęgnacji pod podkład, gdyż nie z każdym kremem będzie się dogadywać. Z pewnością odpadają wszelkie kremy pozostawiające choć minimalnie tłustą czy lepką warstwę. Dodatkowo po aplikacji kremu warto odczekać chwilę, aby wszystko się wchłonęło. Na tak przygotowanej cerze nie powinno być problemów z aplikacją podkładu.


Z podkładem bardzo dobrze współpracują pędzle do podkładów ale także wszelkie gąbki typu Beauty Blender. Rozprowadzenie go jest bardzo łatwe i nie wymaga specjalnego wysiłku. Jedna cieka warstwa wyrównuje koloryt skóry i kryje drobne niedoskonałości. Krycie można oczywiście budować ale według mnie to wcale nie jest podkład mocno kryjący. Ze świeżymi zaczerwieniami sobie nie poradzi i tu zdecydowanie lepiej sięgnąć po korektor niż budować kolejne warstwy podkładem. O ile jednak cienka warstwa faktycznie może wyglądać stosunkowo naturalnie, to każda kolejna uwydatnia wszystko co możliwe: pory, suche skórki, zmarszczki, fakturę skóry.


Skład (INCI): Water, Cyclopentasiloxane, Glycerin, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Hexyl Laurate, Polyglyceryl-4 Isostearate, Isododecane, Dimethicone, 1,2-Hexanediol, Alcohol, Butylene Glycol, Caprylyl Glycol, Cocos Nucifera (Coconut) Water, Cyclotetrasiloxane, Diphenyl Dimethicone, Disteardimonium Hectorite, EDTA, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Ethylhexyl Palmitate, Hexylene Glicol, Lecithin, Magnesium Sulfate, Phenoxyethanol, Pistacia Lentiscuc (Mastic) Gum, Polysilocone-11, Potassium Sorbate, Propylene Carbonate, Rhododendron Ferrugineum Extract, Silica Dimethyl Silylate, Sodium Hyaluronate, Tetrahexyldecyl Ascorbate, Tribehenin, Triethoxycaprylylsilane. May Contain (+/-): Iron Oxides (CI77491, CI 77492, CI 77499), Titanium Dioxide (CI 77891).

Producent chwali się, głównie trzema składnikami:

  • Cocos Nucifera (Coconut) Water, czyli woda kokosowa która ma delikatnie uzupełniać poziom wilgoci skóry.

  • Extrakt Rhododedron Ferrugineum, czyli wyciąg z liści różanecznika alpejskiego. Jest to substancja stosowana w usuwaniu piegów i przebarwień (plam hiperpigmentacyjnych).

  • Sodium Hyluronate, czyli kwas hialuronowy dla gładszej i bardziej młodzieńczego wyglądu.


Wszystko byłoby w najlepszym porządku, gdyby nie to, że już po godzinie podkład zupełnie znika z mojego nosa. Efekt jest taki, że wyglądam jak menel z zaróżowionym nosem. Próbowałam różnych kombinacji: z bazą pod makijaż, z pudrem matującym, pudrem rozświetlającym, z pudrem utrwalającym, bez mgiełki utrwalającej, z mgiełką utrwalającą.. z różnymi kremami, a nawet na skórę spryskaną wodą termalną.. za każdym razem to samo. Z czasem znika mi ze wszystkich bardziej tłustych partii twarzy, ale nawet i na suchych zachowuje się dziwnie. Wystarczy, że w jakimś miejscu dotknę palcem, przeciągnę puklem włosów czy otrę szalikiem.. podkład się przesuwa i okropnie waży. 

Nie byłabym tym specjalnie zaskoczona, gdyby działo się tak w okresie letnim przy prawdziwych  upałach. Jednak podkład zaczęłam używać na jesieni, przez zimę i obecną wiosnę. Niezależnie od pory roku i warunków atmosferycznych za każdym razem dzieje się to samo.


Częściowo jednak znalazłam na niego sposób, choć wiąż nie idealny. Podkład kupiłam na początku jesieni, przez co w okresie zimowym jego kolor okazał się dla mnie za ciemny. Planowałam kupić rozjaśniacz do podkładów NYX ale bardzo szybko jest wyprzedawany. Ostatecznie do rozjaśniania zaczęłam używać korektora Catrice Liquid Camouflage w najjaśniejszym odcieniu. Takie połączenie okazało się bardzo udane. Zastygający i mocno kryjący korektor wpłynął nie tylko na kolor ale znacznie poprawił jakość podkładu. Wciąż nie jest to rozwiązanie idealne. Mój makijaż zyskał jakieś dodatkową godzinę estetycznego wyglądu.. i tyle. Niestety im cieplej się robi na zewnątrz tym szybciej podkład wariuje na skórze. Pomocne okazało się ściąganie wilgoci przy użyciu chusteczek, czy specjalnych bibułek ale wraz z każdym dotknięciem schodzi warstwa podkładu.. nie ważne czy utrwalona czy nie. 

Warto wziąć pod uwagę również to, że podkład po chwili od rozprowadzenia nieznacznie ciemnieje. Nie robi tego tak mocno jak podkłady drogeryjne z którymi miałam styczność.. ale jednak różnica jest zauważalna. Za to niewątpliwym jego plusem jest to, że nie zapycha. Sięgając po niego nawet codziennie przez tydzień nie zauważyłam aby pod jego wpływem z cerą działo się coś niepokojącego. Nie wpływał na nią korzystnie ale najważniejsze, że zupełnie jej nie szkodził.


Ujmę to tak. 

Rozczarowałam się tak strasznie, że przestałam myśleć o zakupie palety cieni Too Faced. Wciąż mi się te palety podobają ale nawet gdy je oglądam to czuję niemałe rozgoryczenie z powodu podkładu, który miał się okazać ideałem. Rozczarowanie na tyle duże, że jakiekolwiek poszukiwanie produktów do makijażu kończy się omijaniem szerokim łukiem całej marki Too Faced.
 

Wydaje mi się, że podkład miałby szanse sprawdzić się na cerach suchych oraz normalnych i tylko takim mogę go ewentualnie polecić do sprawdzenia. Pamiętaj jednak, że w Sephorze zawsze możesz poprosić o próbkę podkładu i zachęcam do skorzystania z takiem możliwości. Ja mimo próbki i wykonanego makijażu zaliczyłam niezłą wtopę i absolutnie żałuję każdej złotówki, którą przeznaczyłam na ten podkład. Jedynym pocieszeniem jest to, że kupiłam go ze zniżką i pozostanie mi bardzo fajne, funkcyjne opakowanie, które będę mogła jeszcze wykorzystać.

Polecić nie mogę, ale może miałaś z nim styczność choćby w formie próbki?


maja 14, 2017

10 CIEKAWYCH PRODUKTÓW DO OCZYSZCZANIA, O KTÓRYCH MOGŁAŚ NIE WIEDZIEĆ

10 CIEKAWYCH PRODUKTÓW DO OCZYSZCZANIA, O KTÓRYCH MOGŁAŚ NIE WIEDZIEĆ

Jeśli tu zaglądasz to już wiesz, że lubię wyszukiwać różne perełki, dziwne konsystencje i ciekawe marki. Zdecydowaną większość takich produktów mam zapisane w zakładkach i czekają na zamówienie. Jednak jest tego tyle, że w końcu postanowiłam się swoimi odkryciami podzielić z Tobą. Dlatego na blogu będą pojawiać się wpisy z ciekawymi produktami, których jeszcze nie miałam okazji używać ale siedzą na mojej liście i czekają na spełnienie. A może jednak Ty coś z tego wyhaczysz dla siebie i podzielisz się swoją opinią zanim ja się do tych produktów dobiorę?

Na pierwszy rzut idą produkty do oczyszczania. Prawdę mówiąc mam ich na swojej liście około 120 i z każdym miesiącem przybywa więcej.. ale skupiłam się na 10 takich, które wyróżniają się i jednocześnie ciekawią mnie najbardziej. 


LASS NATURALS - ŻEL DO MYCIA TWARZY "OWOCOWA EKSPLOZJA"

Ten żel to dla mnie prawdziwy rarytas. Co w nim takiego wyjątkowego? Poza ciekawym składem pozbawionym silnych detergentów to sposób jego użytkowania. Chociaż nazywa się to "żelem do mycia twarzy" to jednak używa się go nieco inaczej. Na zwilżoną skórę twarzy (omijamy okolice oczu !) nakładamy produkt i.. pozostawiamy do wyschnięcia! Następnie można go zmyć mleczkiem, hydrolatem.. czy samą wodą. Tak bardzo mnie to zaciekawiło, że produkt znalazł się na mojej liści do przetestowania. Ale spokojnie.. jeśli taki sposób używania Ci nie odpowiada, to żel można stosować tradycyjnie z wodą.. podobno pieni się całkiem dobrze.

Skład: Plantapon SF, Rose Petal Extract (Rose Damascena), Rose Water (Rosa Damascena), Dehyton KT, Aloe Vera (Aloe Barbadensis), Vegatable Glycerin, Lanesoft PO 65, Papaya Extract, Pineapple Extract, Orange Oil, Apple Extract, Grape Seed Oil, Pomegranate Extract, Muskmelon Extract, Peach Extract, Natural Vitamin E (Tocopherol), Citric Acid, Genapol Lt, Potassium Sorbate.

Czy można przejść obok tego obojętnie? W dodatku jeśli wersja "Owocowa Eksplozja" jest za mało kusząca to produkt można również dostać w wersji: z różą i miodem, z granatem i winogronami oraz z neem i bazylią. Wszystkie wersje w cenie 17,90 zł na stronie sklepu Blisko Natury. Cena świetna, skład kuszący, a sposób użytkowania przedziwny czyli tak jak lubię najbardziej. Z całą pewnością się skuszę.

Produkt znajdziesz w sklepie: Blisko Natury (17,90 zł)


MOA - DAILY CLEANSING RITUAL

Balsam znalazł się na mojej noworocznej liście zakupów. Nie spodziewałam się tego ale po masełkach The Body Shop oraz Clinique zwyczajnie brakuje mi tego typu konsystencji. Jednak w tym przypadku jest tochę inaczej. To nie jest zwykły balsam do demakijażu czy oczyszczania. Jego skład jest bardzo.. bardzo! dobry, a dzięki temu jego potencjał jest ogromny. Zacznę może od tego: 100% naturalny, organiczny, zioła zbierane ręcznie, oczyszcza i pielęgnuje skórę jednocześnie, można stosować na skórę głowy w celu walki z łupieżem, na końcówki włosów, na podrażnienia, na rzęsy!, łagodzi podrażnienia po ukąszeniu owadów. To niesamowite jak bardzo jest to uniwersalny produkt.
 
Skład (INCI): Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Glycine Soja (Soy Bean) Oil, Prunus Amygdalus Sulcis (Sweet Almond) Oil, Cera Alba (Besswax), Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Achillea Millefolium (Yarrow) Extract, Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Oil, Chlorophyll, Liminene.

Przy okazji pisania tego posta natrafiłam na promocyjną cenę tego produktu.. z 119 zł na 77,40 zł z wysyłką gratis. Bez zastanowienia zamówiłam. Ciesze się jak małe dziecko, bo to produkt z numerem 1 na mojej wish liście z produktami do demakijażu. Zatem będzie recenzja!

Produkt znajdziesz w sklepie: PELL (wciąż w promocyjnej cenie!) oraz na Dama Bio (78,50 zł)


ORGANIC SURGE - ORGANICZY ROZŚWIETLAJĄCY KREM DO OCZYSZCZANIA TWARZY NA CIEPŁO

Bardzo lubię oczyszczać twarz przy użyciu ściereczek i ciepłej wody. To niebywale relaksująca, delikatna i skuteczna metoda. Jednak nawet ja mam czasem dość olejków i mam ochotę na sprawdzenie mniej "tłustej" formuły bez zmiany sposobu użytkowania.  Właśnie dlatego ten produkt tak bardzo do mnie przemawia. Produkt odpowiedni jest dla każdego typu cery także wegetarian. Poza oczyszczeniem ma odżywiać, nawilżać, wzmacniać skórę, łagodzić podrażnienia i przesuszenia.

Skład (INCI): Aqua / Water, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Butyrospermim Parkii (Shea) Butter, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Dicapryl Ether, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Cetearyl Glucoside, Benzyl Alcohol, Cera Alba (Beeswax), Pelargonium Graveolens Flower Oil, Sodium Stearoyl Glutamate, Citric Acid, Xanthan Gum, Cymbopogon Martini Oil, Dehydroacetic Acid, Sodium Phytate, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil Expressed, Illicium Verum (Anise) Fruit / Seed Oil, Mentha Arvensis Leaf Oil, Rosa Damascena Flower Oil, Citral, Citronellol, Geraniol, Limonene, Linalool.

W momencie gdy mój obecnie używany olejek Biolove zacznie dobijać dna sięgnę dla odmiany właśnie po ten produkt w roli zamiennika olejków.

Produkt znajdziesz w sklepie: Naturnika (75,90 zł)


NEOGEN - REAL FRESH GREEN TEA CLEANSING STICK

Nie będę ściemniać.. Neogen to aktualnie marka, którą jestem bardzo zaciekawiona. W posiadaniu mam ich piankę ale jej używanie tylko podbiło moje chciejstwo na kolejne produkty.. o ile nie na wszystkie! Jeśli czytałaś "Sekret urody Koreanek" to znajdziesz w niej produkty Neogen polecane  przez Charlotte Cho. Sęk w tym, że Charlotte poszła o krak dalej i wraz z marką Neogen stworzyła sztyft do oczyszczania! Czy to nie jest genialne rozwiązanie.. a już szczególnie na jakiekolwiek wyjazdy? To jednak nie tylko bajer. Produkt ma oczyszczać, złuszczać i jednocześnie tonizować skórę. Uwielbiam wielofunkcyjne kosmetyki.

Skład (INCI): Glycerin, Purified Water, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Palmitic Acid, Lauryl Betaine, Betaine, Camellia Sinensis Leaf (0,3%), Camellia Sinensis Seed Oil (0,1%), Camellia Japonica Seed Oil, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Limnanthes Alba (Meadowfoam) Seed Oil, Oenothera Biennis (Eveningpromrose) Oil, Tocopheryl Acetate, Citrus Aurantifolia (Lime) Oil, Ocimum Basillicum (Basil) Oil, Cananga Odorata Flower Oil, Citrus Limon (Lemon) Peel Oil, Origanum Heracleoticum Floweroil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil, Fragrance.

Czy to nie jest genialne opakowanie mazidła do twarzy? Na chwilę obecną jedynym sklepem który w ofercie ma Stick, to sklep Koreański Sekret.. ale już niedługo ;-)

Produkt znajdziesz w sklepie: Koreański Sekret (obecnie w promocji z 99,90 zł na 95,90 zł)


FRESH & NATURAL - PASTA DO MYCIA TWARZY

Totalna nowość marki Fresh & Natural.. i z automatu wskoczyła w zestawienie. Pasta do mycia.. kojarzy mi się z pastą do butów, z kuchennym mleczkiem do czyszczenia.. słowem z dość ostrym i agresywnym środkiem którego w życiu na twarz bym nie nałożyła. Na szczęście producent zapewnia, że produkt jest delikatny. Pasta ma służyć do demakijażu i oczyszczania twarzy. Ja natomiast jestem fanką dwuetapowego oczyszczania twarzy (micel + olejek), a ostatnio nawet trzy etapowego (micel + olejek + pianka) więc produkt służyłby mi wyłącznie jako drugi krok... ale co kto lubi. Z pewnością produkt ma spory potencjał. Jest to mieszanka różnych olejków, która ma dobrze oczyszczać, pozostawiać skórę bez uczucia ściągnięcia i delikatnie zmiękczać.

Skład (INCI): Theobroma Cacao Seed Butter, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Communis (Castrol) Seed Oil, Butyrospermum Parkii (Shea Butter) Friut, Cocamidopropyl Betaine, Aqua, Sodium Lauroyl Lactylate, Glicerin, Cetyl Alcohol, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, D-Panthenol, Melissa Officinalis Leaf Oil, Gluconolactone (and) Sodium Benzoate, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Leaf Oil, Salvia Sclarea (Clary) Oil, Citrus Medica Limonum (Lemon) Peel Oil, Abies Siberica (Firneedle) Oil, Xanthan Gum, Citral, Citronellol, Geraniol, Limonene, Linalool.

Produkt bardzo mnie ciekawi ale nie do końca zgodzę się z producentem. Sam fakt, że w składzie znajduje się Cocamidopropyl Betaine świadczy, że warstwa hydrolipidowa skóry zostanie naruszona i obowiązkowo należy po tym produkcie skórę tonizować. Jednak produkt sam w sobie wydaje się bardzo wydajny, a formuła ciekawa więc i warta sprawdzenia.

Produkt znajdziesz w sklepie: Fresh & Natural (Cena: 39,99 zł)


O LIFE'SECRET - ORGANICZNY ŻEL DO MYCIA TWARZY
Moją uwagę w pierwszej kolejności przykuło opakowanie.. estetyka jak najbardziej do mnie przemawia. W drugiej kolejności skład, które jest dość ciekawy. Producent nie obiecuje nie wiadomo czego. Jest to po prostu żel, który skutecznie myje przy zastosowaniu łagodnych dla skóry detergentów. Za to ciekawią składniki które się w nim znajdują: organiczna herbata górska, która rośnie wyłącznie na Krecie oraz ekstrakt z dzikiej lebiodki kreteńskiej.

Skład (INCI): Cretan Mountain Tea Water, Cretan Mountain Dictamnus Water, Sodium Lauroamphoacetate, Sodium Lauroyl Sarcosinate, Coco-Betaine, Lauryl Glucoside, Polyglyceryl-10 Laurate, Decyl Glucoside, Panthenol, Glycerin, Olea Europaea (Olive) Leaf Extarct, Chamomilla Recutita Flower Extract, Aloe Barbadensis (Aleo Vera) Leaf Extract, Benzyl Alcohol, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Parfum, d-Limonene, Sodium Phytate.

Produkt znajdziesz w sklepie: Eternal (Cena żelu to 149,90 zł ale jeszcze do godziny 12 w nocy można go kupić w promocyjnej cenie 99 zł)



SUKIN - KREM MYJĄCY
Marka Sukin od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie.. w szczególności zainteresował mnie ich lekki krem, który latem mógłby się bardzo fajnie sprawdzić. Jednak z produktów oczyszczających najbardziej ciekawił mnie krem myjący. Wiem, że taka formuła może nie każdemu przypaść do gustu ale na wszystko można znaleźć sposób. Osobiście używałabym kremu w połączeniu ze szmatką zmoczoną w ciepłej wodzie, czyli tak samo jak olejki do demakijażu czy masełka. Różnica jest taka, że taki krem mógłby być bardziej komfortowy dla osób, które za olejkami nie przepadają. Bywa, że nawet ja nie mam ochoty na tłuste konsystencje i wówczas taki krem byłby świetnym rozwiązaniem.

Skład (INCI): Aqua, Aloe barbadensis Leaf Juice, Sesamum Indicum (Sesame) Seed Oil, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Ceteareth-20, Rosa Canina Fruit Oil (Rose Hip), Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Butyrospermim Parkii (Shea Butter), Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Triticum Vulgare (Wheat) germ Oil, Tocopherol (Vitamin E), Equisetum Arvense (Horsetail) Extract, Arctuim Lappa (Burdock) Extract, Urtica Dioica (Nettle) extract, Phenoxyethanol, Benzyl Alcohol, Citrus Nobilis (Mandarin Orange) Peel Oil, Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil, Vanillin, Vanilla Plantifolia Extract, Linalool, Limonene.

Produktów Sukin warto szukać w TK Maxx, ale nie brakuje ich w sklepach internetowych. Marka ma całkiem fajne recenzje, a mimo to wcale nie jest o niej szczególnie głośno.

Produkt znajdziesz w sklepie: Iwos (Cena: 43,99 zł)


E-FIORE - KREMOWA PIANKA Z KWIATÓW NEROLI
Produkt po który zdecydowanie sięgnę w najbliższym czasie. Większość pianek jakie szukałam dość wysoko w składzie miała silniejsze detergenty albo ogólnie ich składy wcale nie zachwycały. Ta pianka nie ma w składzie ani SLSów ani Cocamidopropyl Betaie co jest sporym zaskoczeniem jak na tak przystępną cenę! Już czytałam recenzję o piance u Anny z bloga Co kręci Anulę i gorąco polecam się z nią zaznajomić.

Skład (INCI): Aqua, Citrus Aurantium (Nerol) Flower Water, Potassium Oleate, Lauryl Betaine, Glycerin, Benzyl Alcohol, Potassium Palm Kernelate, Palm Kernel Acid, Decyl Glucoside, Potassium Citrate.

Z pewnością tej pianki sobie nie odpuszczę. Krótki rozsądny skład, formuła oraz zapach Neroli.. więcej zachęty nie potrzebuję.

Produkt znajdziesz w sklepie: E-Fiore (Cena: 23,00 zł)


LUVOS - KREM OCZYSZCZAJĄCY SKÓRĘ Z GLINKĄ MINERALNĄ

Kolejna interesująca marka, której produkty w składach zawierają glinkę mineralną Luvos. Znajduje się ona w każdym produkcie: szamponach, maseczkach, tonikach itd. Ciekawi mnie absolutnie każdy produkt w tym również krem oczyszczający. Jest na tyle delikatny, że można go stosować rano i wieczorem, a glinka głęboko wnika w pory usuwając zanieczyszczenia i nadmiar sebum. Można ją stosować jako pierwszy punkt usuwania makijażu, ale osobiście widzę ją w drugim kroku oraz w porannej pielęgnacji.

Skład (INCI): Aqua, Zea Mays Oil, Sorbitol, Cocoglucoside, Loess, Sodium Cocoyl Glutamate, Disodium Cocoyl Glutamate, Cetearylalcohol, Glycerin, Parfum (Essential Oils), Prunus Amygdałul Dulcis Oil, Xantan Gum, Cimicifuga Racemosa Root Extract, Vaccinum Myrtillus Extract, Saccharum Officinarum Extract, Citrus Medica Limonum Extract, Citrus Aurrantium Dulcis Fruit Extract, Acer Saccharum Extract, Helianthus Annuus Seed Oil, Alcohol, Tocopherol, Citric Acid, Citronellol, Linalool.

Produkt znajdziesz w sklepie: Natural-Beauty (cena: 32,00 zł)


THE KONJAC SPONGE - RĘCZNICZEK KONJAC

Jako ostatni na listę trafia bardziej gadżet niż produkt.. ale za to jaki! Gąbki Konjack z pewnością są Ci znane ale o ręczniczkach sama dowiedziałam się niedawno. Konjack-ów można używać z samą wodą ale także w połączeniu z innymi produktami. Taki ręczniczek to jednak dla mnie totalna nowość i z pewnością może okazać się nieco bardziej wygodny w użyciu niż zwykła gąbeczka. Ochotę mam ogromną ale w tym przypadku czekam na jakąś atrakcyjną zniżkę, bo jednak cena jest zawrotna.

Produkt znajdziesz w sklepie: Lavande (Cena: 64,00 zł)


Tak oto wygląda lista 10 produktów do oczyszczania, które ostatnio przykuły moją uwagę. Balsam Moa już do mnie jedzie, więc powinien pojawić się w najbliższych zakupach. Pianka E-Fiore musi chwilę poczekać, bo w użyciu mam piankę Neogen która okazała się bardzo wydajna, a niedawno dorobiłam się pianki z Balea. Podejrzewam, że jeszcze w tym miesiącu wykończę mój olejek do demakijażu Biolove, a w jego zastępstwie pojawi się.. Organic Surge? Neogen? Sukin? 

Może mi jednak doradzisz? 
O którym z wymienionych produktów najchętniej byś przeczytała?
A może już miałaś z którymś styczność?

Podobny post z ciekawymi produktami do oczyszczania z dobrym składem pojawi się u Mariki z bloga Porcelonowe włosy. Zachęcam do sprawdzenia jakie cuda odkryła Marika.


Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger