sierpnia 20, 2018

LAWENDOWE UZALEŻNIENIE Z REPUBLIKĄ MYDŁA, CZYLI OD CZEGO ZACZĄĆ, GDY MIŁOŚCI DO MYDEŁ BRAK?

LAWENDOWE UZALEŻNIENIE Z REPUBLIKĄ MYDŁA, CZYLI OD CZEGO ZACZĄĆ, GDY MIŁOŚCI DO MYDEŁ BRAK?

Republikę Mydła miałam przyjemność poznać na Veganmani w Lublinie. Trudno przejść obojętnie obok tak pięknie pachnącego stoiska.. dlatego mały tłok mnie nie zaskoczył. Odczekałam swoje aby mieć możliwość poznać osoby, które stoją za uroczymi mydełkami.. ale co będę Ci opowiadać. Panią Martynę i Pana Łukasza po prostu trzeba poznać! 💕 Jeżeli będziesz mieć możliwość podejdź.. nie gryzą.. sprawdziłam 😅 Zaopatrzyłam się wówczas w niezły zapas kostek i większość z nich przesłałam w różne zakątki Polski (Mama z różową torebką, Aneczka blog, Krytyk Kosmetyczny, Le Bleuet i największa fanka mydlanych kostek jaką znam.. Co kręci Anulę). W końcu przyszedł czas na mnie oraz Lavender Lake.


Od producenta: 
Tym razem oferujemy podróż nad nasze Lawendowe Jezioro. Przeniesie Cię tam mydło, które trzymasz w dłoni.. naturalne, łagodne, idealne dla osób o wrażliwej skórze. Wzbogacone zapachem olejku lawendowego oraz dodatkiem odżywczych płatków owsianych, dzięki którym doznasz przyjemnego uczucia delikatnego peelingu. Na wierzchu odnajdziesz naszą małą wisienkę na torcie - suszone koszyczki rumianku. W stosunku do pozostałych olejów, użyliśmy aż 13 % nierafinowanego masła Shea, które ukoi podrażnione partie Twojej skóry, chroniąc ją przed przesuszeniem. Zapraszamy! Nie daj się prosić...


Nie dałam się prosić. Moja skóra do specjalnie wrażliwych nie należy.. skóra ciała.. chociaż peelingów solnych nie toleruje. O wiele bardziej wrażliwa jest skóra twarzy i oczywiście skóra głowy ale kupując mydła kieruję się bardziej skórą ciała. Nie mam zwyczaju myć głowy i włosów mydłem.. nawet jak o tym myślę to przechodzą mnie ciarki. Za to twarz.. hmm.. do tej pory tylko z jednym mydłem odważyłam się na taki eksperyment ale był jednorazowy. Mydła od zawsze kojarzą się nie z przesuszoną i tępą skórą. Jednak podobnie jak w przypadku szamponów, odżywek, balsamów, kremów itd. należy zwyczajnie szukać swojego ideału. Ogromnym krokiem do przodu w tym roku było dla mnie samo rozpoczęcie mydlanej przygody. Przełamałam się! To jednak nie znaczy, że sięgam po pierwsze lepsze mydło. Nie. Podstawą są tu składy.. dobre składy.. i właśnie tu tkwi sekret Republiki Mydła.


Zapach mydełka już przy jego zakupie mnie zachwycił. W okresie kiedy mydełko czekało na swoją kolej, potrafiłam wyciągnąć je w zapasów tylko po to aby ponownie poczuć zapach. Zdecydowanie uzależnia i nie daje o sobie zapomnieć na dłuuuuugo. Z pewnością jeśli już nieraz podchodziłaś do mydeł albo kojarzysz je z dzieciństwa to zapamiętałaś ten typowo mydłami aromat.. nawet mnie on męczył i zawsze kojarzył się z czymś nijakim.. babcinym. W Lavender Lake,  ani w żadnym innym mydełku z Republiki Mydła tego nie doświadczysz. Te mydła to daleka historia od tego co kiedykolwiek mogło Cię zrazić w mydłach. Wiem to, bo sama długo nie dałam się nikomu przekonać, że są mydła o których będę w stanie powiedzieć chociażby "może być".

Zapach Lavender Lake to mieszanka lawendy z rumiankiem.  Obie nuty są tu bardzo wyraźne, chociaż prym wiedzie lawenda.. i ponownie.. sięgając na stoisku Republiki Mydła po Lavender Lake nie mogłam oderwać od niego nosa. Bez ogródek przyznałam, że nie lubię lawendy w kosmetykach, bo zazwyczaj jest to zapach męczący i sztuczny. Czysta lawendą w formie krzaczka czy suszu jest śliczna.. to taki właśnie piękny i naturalny aromat czuć w Lavender Lake. Przełamanie go nutą rumianku sprawia jedynie to, że nawet dla kogoś kto lawendy nie lubi (nawet tej naturalnej) jest w stanie zatrzymać się na dłużej przy tym mydełku.

Jeszcze przed użytkowaniem byłam zachwycona z uwagi na zapach. Jednak w głowie miałam wciąż świadomość, że to wciąż "tylko" mydło. Pierwsze użycie szybko to zweryfikowało. Warstewka zmydlin okazała się tak zupełnie inna od tego co do tej pory znałam. Była bardziej kremowa i delikatna niż mogłam sobie wyobrazić. Zapach na skórze wciąż taki sam jak kostki.. ale szybko zaczęłam żałować, że nie jest jeszcze bardziej intensywny. Najlepiej tak intensywny aby rozniósł się po całym domu, po wieczornej kąpiel, a rano wciąż był wyczuwalny. Ok.. obiecuję, że to już koniec zachwytów nad zapachem.. przynajmniej postaram się powstrzymać 😅


Kolejne użycia mydełka totalnie podbiły moje serce. Po pierwszej warstwie ukazały się płatki owsiane, które zaczęły pełnić funkcję peelingu. Oczywiście nie zastąpią prawdziwego zdzieraka ale szuranie kostką po skórze okazało się bardzo przyjemne. Przy codziennej kąpieli z Lavender Lake mogę odpuścić sobie złuszczanie dwa razy w tygodniu na rzecz jednego lub rzadziej.. i szczególnie pilingu mi nie brakuje.

Wypracowałam nawet specjalny system kąpieli z Lavender Lake. Po zmoczeniu skóry.. zakręcić kurek z wodą, szuram mydłem po skórze, a kremowe zmydliny pozostawiałam. Dopiero gdy już w minimalnym stopniu nacieszę się aromatem, spłukuję. Początkowo skóra wydaje się tępa w dotyku.. czyżby koszmarek wysuszonej skóry powrócił? Nie do końca. Na szczęście wystarczy wytrzeć skórę do sucha, aby przekonać się, że wcale nie brakuje jej komfortu.

W okresie letnim bardzo niechętnie sięgam po wszelkie balsamy do ciała. Mam wrażenie, że po dwóch-trzech godzinach ponownie muszę się wykąpać. Jeśli już przełamię się i sięgnę po balsam to musi być on bardzo lekki, nie pozostawiać wyczuwalnej warstwy i ekspresowo się wchłaniać. Jednak w tym okresie o wiele bardziej cenię sobie produkty do mycia, które są delikatne i jednocześnie pielęgnują skórę. W przypadku Lavender Lake nie musiałam się obawiać, że mydło wysusza mi skórę. Nic takiego się nie działo. Być może to również zasługa składników (oliwa z oliwek, masło shea, olej palmowy, olej ze słodkich migdałów) oraz przetrzymaniu zmydliny na skórze. Te pozytywne doświadczenia pod prysznicem zmotywowały mnie do tego aby pójść o krok dalej, czyli oczyszczanie twarzy oraz strefy intymne 😱 I ponownie.. nie mam żadnych zastrzeżeń!  A tak daleko jeszcze z żadnym mydłem się nie posunęłam. Oczywiście w tych dwóch przypadkach używam zmydlin.. nie jeżdżę mydłem z zatopionymi płatkami owsianymi 😅


Skład (INCI): Olea Europaea Fruit Oil, Aqua, Cocos Nucifera Oil, Sodium Hydroxide, Butyrospermum Parkii Butter, Elaeis Guineensis Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Avena Sativa Kernel Meal, Ricinus Communis Seed Oil, Lavandula Angustifolia Oil, Chamomila Recutita Flower, Linalool.

  • Olea Europaea Fruit Oil (oliwa z oliwek) - posiada działanie odżywcze, nawilżające oraz regenerujące skórę. Opóźnia objawy starzenia oraz wygładza skórę. Witaminy w niej zawarte przenikają w głąb skóry. Witamina F zawarta w oliwie chroni skórę przed nadmierną utratą wilgoci. Wzmacnia naturalną odporność skóry. Łagodzi objawy trądziku, wspomaga leczenie ran, atopowego zapalenia skóry, łagodzi objawy łuszczycy i łupieżu. Zapobiega niedrożności mieszków włosowych
  • Aqua (Water ) (woda) - naturalny rozpuszczalnik
  • Cocos Nucifera (Coconut) Oil (olej kokosowy) - tworzy na powierzchni skóry silnie natłuszczającą, nabłyszczającą, zmiękczającą i odżywczą powłokę, która chroni skórę i włosy. Przynosi ulgę ściągniętej i wysuszonej skórze. Nadaje połysk i zmiękcza włosy. Ma również właściwości przeciwpróchnicze i wybielające zęby. Silnie komedogenny, nie zalecany do skóry tłustej, trądzikowej, skłonnej do wyprysków i stanów zapalnych. (Komedogenność: skala 5 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Sodium Hydroxide (wodorotlenek sodu) - utrzymuje odpowiednie pH w kosmetyku. Związek dopuszczony przez organizacje certyfikujące naturalne kosmetyki (Alergia: skala 1 na 5)
  • Butyrospermum Parkii (Shea) Butter (masło Shea) - zwane masłem życia, intensywnie odżywia i regeneruje skórę, pozostawiając na niej ochronny płaszcz lipidowy. Pomaga zachować wilgoć i zmniejszyć utratę wody, zapobiegając przesuszeniu i łuszczeniu się skóry, a tym samym poprawia jej elastyczność. Pomaga redukować zmarszczki wywołane m.in. przesuszeniem naskórka
  • Elaeis Guineensis (Palm) Oil (olej palmowy) - polecany przy skórze suchej, bardzo suchej i dojrzałej. Ze względu na dużą zawartość beta-karotenu nierafinowany olej palmowy nie jest polecany do bezpośredniego nakładania na skórę ponieważ silnie barwi na pomarańczowo lub żółto. Rafinowany jest z kolei mniej odżywczy. Wykazuje silne działanie antyoksydacyjne, zapobiega starzeniu skóry, poprawia elastyczność, zmiękcza i wygładza. Jest bardzo tłustym emolientem, skutecznie chroni przed wysuszeniem i czynnikami zewnętrznymi. Uprawy plamy olejowej mają destrukcyjny wpływ na środowisko naturalne, florę i faunę lasów deszczowych. (Komedogenność: skala 5 na 5)
  • Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów) - łagodny dla skóry olej zalecany do pielęgnacji każdego rodzaju skory, zwłaszcza dziecięcej i alergicznej, podrażnionej, suchej i atopowej. Natłuszcza, odżywia, reguluje, wygładza i chroni. Wzmacnia płaszcz lipidowy skóry, Wzmacnia płaszcz lipidowy skóry, polecany w cely zapobiegania rozstępom i tzw. pajączkom. Stosowany zbyt często i w dużych stężeniach może nasilać problemy trądzikowe (Komedogenność: skala 3 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Avena Sativa Kernel Meal (płatki owsiane) - złuszcza, usuwa martwy naskórek
  • Ricinus Communis Seed Oil (olej rycynowy) - wytłacza się z nasion rącznika pospolitego (Roconus communis). Działa przeciwzapalnie antygrzybiczo, antywirusowo i przeciwbakteryjnie. Pomocny w leczeniu zaburzeń wydzielania sebum. Nawilża skórę i wspomaga jej funkcje ochronne. Zmiękcza zarówno skórę jak i włosy, rzęsy i brwi poprawiając ich kondycję. Stosowany głównie w celu wzmocnienia oraz odżywienia rzęs i brwi, pobudza cebulki do wzrostu, sprawia, że włosy stają się grubsze i szybciej rosną. Może przyciemniać włosy. Jako samodzielny składnik może wysuszać dlatego najlepiej stosować go w mieszance olei
  • Lavandula Angustifolia Oil (olejek lawendowy) - często stosowany do aromaterapii. Ma kojący i relaksujący aromat. Działą rozkurczająco i antyseptycznie. Wykorzystywany także w produkcji toników do twarzy, szamponów, kremach, dezodorantach. Przyśpiesza regenerację naskórka, łagodzi, ale przede wszystkim nadaje naturalny zapach, który działa uspokajająco i nasennie. Aplikować wyłącznie po rozcieńczeniu: 4-6 kropli na 15 ml oleju bazowego (Alergia: skala 2 na 5)
  • Chamomilla Recutita Flower (kwiaty rumianku poospolitego) - element ozdobny mydełka, pochodzący z polskich upraw ekologicznych
  • Linalool (linalol)- substancja zapachowa lub składnik kompozycji zapachowej. Ma właściwości bakteriobójcze, przeciwdziała nieprzyjemnym zapachom. Jako dodatek do kosmetyków może wywoływać reakcje alergiczne. Uważany za groźny alergen. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 4 na 5)

Nie posiadam dużego doświadczenia z mydłami naturalnymi, bo jednak złe doświadczenia i dobra pamięć zrobiły swoje. Teraz poznaje je na nowo.. z tym, że zwracam uwagę na składy mydeł, bo to tam tkwi klucz do tego aby nie wrócić to tego co pozostawiło skazę na mojej psychice.


Jeżeli gdziekolwiek (najczęściej w Lublinie, lub targach kosmetyków naturalnych) spotkasz stoisko Republiki Mydła to koniecznie podejdź. Jestem przekonana, że pani Martyna nie wypuści Cię z pustymi rękami.. a nawet nie będzie musiała nic mówić, bo te mydełka i ich aromaty mówią same za siebie.

W sklepie Republiki Mydła trwa obecnie promocja na wszystko!

sierpnia 12, 2018

MONSIEUR BIG i 12 x WIĘCEJ OBJĘOŚCI RZĘS Z MASKARĄ OD LANCOME

MONSIEUR BIG i 12 x WIĘCEJ OBJĘOŚCI RZĘS Z MASKARĄ OD LANCOME

Systematycznie staram się zużywać produkty do makijażu, których składy trudno określić jako naturalne lub chociaż przyjazne. O ile w przypadku pielęgnacji idzie ten temat ogarnąć znacznie szybciej i łatwiej to produkty do makijażu ciągną się dość długo. Jest jeszcze kwestia prezentów. Ów nie każdy zdaje sobie sprawę, że dążę do wymiany mojej kolorówki na bardziej przyjazną skórze.. z drugiej strony to nie jest łatwe zadanie, a już szczególnie w przypadku tuszy do rzęs. Nawet najbardziej zatwardziałe zwolenniczki naturalnej pielęgnacji w tej kwestii potrafią się poddać. Więc nawet u mnie mały skok w bok raczej nie razi po oczach.. tym bardziej, że jest to wyższa półka i wręcz kultowy produkt Lancome Monsieur Big, który dostałam w prezencie od szwagierki.


Od producenta:
Pogrubiająca maskara Monsieur Big od Lancome dla efektu rzęs o 12 x większej objętości nawet przez 24h. Monsieur Big od Lancome posiada specjalną szczoteczkę, która precyzyjnie rozdziela rzęsy i otula je ultra-kremową, jedwabiście lśniącą formułą wzbogaconą nasyconymi pigmentami. Podkreśla spojrzenie intensywną czernią i zapewnia efekt 12 x zwiększonej objętości rzęs nawet przez 24h.

Idealna, by wykonać codzienny makijaż, nie rozmazuje się, a profilowana końcówka szczoteczki z miękkimi, falistymi włoskami nie pozostawia grudek.

Formuła maskary Monsieur Big od lancome zawiera specjalne woski i polimery, by dokładnie przylegać do rzęs, dzięki czemu spektakularnie je wydłuża i nadaje im niesamowitej objętości.


Proste, tradycyjne opakowanie bez nadmiernej ilości opisów i tekstów. W zasadzie nic specjalnego. Prosta elegancja. Jednak wytłoczona różyczka dodaje pewnego uroku i czaru. Tusz wyposażony jest w tradycyjną szczoteczkę. Włoski szczoteczki są bardzo miękkie, a sama szczota jest ogromna! Nie pamiętam aby miała okazję używać większej. Formuła tuszu faktycznie jak deklaruje producent jest kremowa i zastanawiam się czy połączenie kremowej konsystencji z bardzo miękkim włosiem szczoteczki to była dobre połączenie. Czarna maź oblepia szczoteczkę. Trudno zdjąć nadmiar tuszu, bo włoski szczotki potrafią się wówczas położyć i tak zostać. Ostatecznie zdejmuję zazwyczaj nadmiar tuszu z samej końcówki szczoteczki, bo inaczej nie byłabym w stanie pomalować rzęs. 

Ostateczny efekt jest rzeczywiście BIG. Rzęsy są mocno wydłużone i pogrubione.. po prostu wyraźnie widoczne (na zdjęciu poniżej efekt. Z lewej strony rzęsy z maskarą Monsieur Big, z prawej strony rzęsy niepomalowane) Tusz zasycha na rzęsach przez co je utrwala. Dla mnie to plus. Moje rzęsy są z natury proste i aby użytkowanie maskar miało jakikolwiek sens muszę wcześniej użyć zalotki. Tusze, które są zazwyczaj bardzo mokre (przynajmniej na początku) potrafią podkręcone rzęsy wyprostować.. a to już mnie irytuje. W przypadku Monsieur Big ani razu nie miałam tego problemu. Konsystencja od samego początku jest kremowa i dobrze utrwala skręt rzęs. Nie mam zwyczaju w ciągu dnia dotykać rzęs ani mocniej mrugać powieką co mogłoby skutkować osypywaniem się tuszu.. ten problem u mnie raczej nie występuje. Tusz trzyma się rzęs przez cały dzień i pod tym względem nie mam żadnych zastrzeżeń.


Największym problemem w przypadku Monsieur Big jest dla mnie jego aplikacja. Być może ze dwa razy pomalowałam rzęsy tak aby nie musieć wspomagać się patyczkami kosmetycznymi. A to upaciałam powiekę (dolną, górną, obie..), a to skleiło kilka rzęs do kupy, a to jakieś grudy. Nawet jeśli aplikację przeprowadzałam w dużym skupieniu z uprzednią sesją medytacji i ćwiczeniami wdechu i wydechu to i tak zawsze "coś" musiało się stać. Z tą maskarą zwyczajnie należy uważać. W moim przypadku jedno przeciągnięcie po rzęsach dawało mocny wieczorowy efekt. Drugim problem to fakt, że szczoteczką trudno było dotrzeć do nasady rzęs. Oczywiście było to możliwe ale za każdym razem kończyło się jednym wielkim oblepieniem na długości i wymazanymi powiekami.

Chociaż Monsieur Big nie jest produktem wodoodpornym to wymagał nieco więcej wysiłku w usunięciu niż tradycyjne maskary. Mimo, że miałam złudzenie dobrze oczyszczonych rzęs po użyciu płynu micelarnego to po dodatkowym myciu twarzy żelem zdarzało się, że w lustrze ujrzałam lekką pandę. 

Skład (INCI): Aqua, Paraffin, Potasium Cetyl Phosphate, Copernicia Cerifera Cera / Carnauba Wax, Ethylene / Acrylic Acid Copolymer, Styrene / Acrylates / Ammonium Methacrylate Copolymer, Cera Alba / Beeswax, Synthetic Beeswax, Bis-Diglyceryl Polyacyladipate-2, Polybutene, Cetyl Alcohol, Divinyldimethicone / Dimethicone Copolymer, Steareth-20, Glyceryl Dibehenate, Steareth-2, C12-13 Pareth-23, C12-13 Pareth-3, Tribehenin Acacia Senegal Gum, Glyceryl Behenate, Sodium Laureth Sulfate, Disodium Edta, Hydrogenated Jojoba Oil, Hydrogenated Palm Oil, Hydroxyethylcelulose, caprylyl Glycol, Tetrasodium Edta, Ethylenediamine/Stearyl Dimer Dilinoleate Copolymer, Butylene Glycol, BHT, Pentaerythrityl Tetra-di-t-butyl Hydroxyhydrocinnamate, Potassium Sorbate, Sodium Dehydroacetate, Phenoxyethanol, [+/- May Contain / Peut Contenir: CI 77499 / Iron Oxides]


Monsieur Big trafił już do lipcowego denka, a towarzyszył mi przez cztery miesiące. Jego konsystencja pomimo dość długiego jak na tusz do rzęs okresu (zazwyczaj 3 miesiące) wciąż nie uległa zmianie i w zasadzie wciąż mogłabym go używać.. ale zwyczajnie już nie chcę.

Pomimo, że obietnica producenta odnośnie zwiększonej objętości uważam za spełnioną to jednak ilość wad stanowczo stawiają maskarę w gronie produktów do których nie będę miała ochoty wracać.. nigdy! Nigdy więcej!

Jeden z najlepszych tuszy do rzęs jakie używałam to?


sierpnia 08, 2018

MIEĆ CIASTKO CZY ZJEŚĆ CIASTKO? CZYLI ŻEL POD PRYSZNIC BROWNIE Z POMARAŃCZĄ OD BIOLOVE

MIEĆ CIASTKO CZY ZJEŚĆ CIASTKO? CZYLI ŻEL POD PRYSZNIC BROWNIE Z POMARAŃCZĄ OD BIOLOVE

Wiem że nie każdy lubi słodycze.. ja uwielbiam chociaż nie wszystkie, jeśli już to domowe wypieki i nie w dużej ilości 😅 w zasadzie czasem wystarczy mi sam aromat aby nagle chęć na coś słodkiego mi przeszła. Pewnego dnia przy takim małym ataku na słodycze okazało się, że mój w dom świeci pustkami. W szufladzie orzeszki ziemne, których nie znoszę, a w kuchni cukier.. no.. aż tak zdesperowana to nigdy nie byłam. Z zapasów wyciągnęłam Brownie z pomarańczą i wskoczyłam pod prysznic.


Żel Biolove z brownie i pomarańczą to dla mnie idealna opcja na okres jesienno-zimowy.. ale jak widać w środku lata i największych upałów też może włączyć się nietypowe chciejstwo. Cóż.. zdecydowanie należę do osób, które dzielą zapachy na letnie i zimowe. Ciepłe i ciężkie aromaty latem zwyczajnie mnie męczą, a lekkie i orzeźwiające w okresie zimowym sprawiają, że jest mi zimno.. chociaż jak widać zdarzają się pewne odchyłki od normy.

Smukłe butelki Biolove są mi już znane i wciąż niewiele mam im do zarzucenia. Zatyczka wciąż jest bardzo delikatna i łatwo są zerwać przy ciągłym otwieraniu i zamykaniu. Równie aktualna jest kwestia naklejek z terminem przydatności.. nie podoba mi się jak łatwo jest to odkleić. W zasadzie samo odchodzi przy pierwszych kontaktach z wodą.. już raz trafił mi się zepsuty produkt.. a coś takiego potrafi zrazić. Więcej zastrzeżeń nie wnoszę.


Zapach do dosłownie wielki kawał czekoladowego ciasta z mocną pomarańczową nutą. Jeśli kiedykolwiek marzyłaś o tym aby zamienić się w wielki kawał pysznego ciasta na widok.. ba! nawet na samą myśl o Tobie ludzie zaczęliby się ślinić.. to to jest rozwiązanie 😂 

Zapach żelu jest intensywny i nieustannie podczas kąpieli wyczuwalny. Wyjątkowo w tym przypadku muszę uznać za zaletę to, że zapach na skórze nie pozostaje. Gdybym jeszcze po kąpieli przez jakiś czas wyczuwała zapach brownie poczułabym się przytłoczona.. a może nawet zbierałoby mi się na mdłości. W moim przypadku słodycze są: ok.. ale toleruję je w niewielkich ilościach i niezwykle rzadko mam na nie chęć.


Skład (INCI): Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Glycerin, Panthenol, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Benzyl Alcohol, Citric Acid, Citrus Aurantium Dulcis Peel Oil, Perfum, Dehydroacetic Acid, Limonene, Linalool, Citral, Citronellol.
  • Aqua (Water ) (Woda) - naturalny rozpuszczalnik
  • Cocamidopropyl Betaine (kokamidopropylbetaina) - Substancja myjąca, pianotwórcza stosowana w produktach do mycia twarzy, ciała, włosów. Łagodzi potencjalne działanie drażniące anionowych substancji myjących np. SLS. Składnik uznawany za bezpieczny w produktach przeznaczonych do spłukiwania. Może przesuszać skórę wrażliwą. W 2004 roku substancja otrzymała tytuł alergena roku. (Alergia: skala 1 na 5)
  • Lauryl Glucoside (poliglukozyd laurylowy) - detergent, niejonowa substancja powierzchniowo czynna. bezpieczny dla środowiska, biodegradalny. Substancja łagodna dla skóry, łagodzi ewentualne drażniące działanie silniejszymi detergentami. Usuwa zanieczyszczania z powierzchni skóry i włosów
  • Glycerin (gliceryna) - silnie hydrofilowa i higroskopijna substancja nawilżająca. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, pomaga substancjom aktywnym przedostać się w głąb skóry. Skuteczna zwłaszcza w kosmetykach z dużą ilością wody. Łagodzi podrażnienia, przyśpiesza regenerację uszkodzonej skóry, wygładza zmarszczki, zmiękcza naskórek, likwiduje zrogowacenia. Kosmetyki z dużą zawartością gliceryny są zwykle nieco lepkie na skórze. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Panthenol (pantenol) - niezastąpiony w preparatach przyśpieszających gojenie, łagodzących podrażnienia, poparzenia i alergie, nawilżających, kojących, kosmetykach po opalaniu, do szorstkiej i problematycznej skóry. Dobrze wpływa na włosy, pogrubia je, nawilża, wzmacnia, nabłyszcza i wygładza, a także na paznokcie. Bardzo dobrze i głęboko się wchłania.  (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Coco-Glucoside (glukozyd kokosowy) -  naturalna substancja myjąca. Jest stosowana w produktach organicznych, ponieważ jest wyjątkowo łagodna dla skóry. Wzmacnia pianę w produktach pieniących. Poprawia konsystencję. Umożliwia połączenie z wodą substancji nierozpuszczalnych lub trudno rozpuszczalnych w wodzie. (Alergia: skala 1 na 5)
  • Glyceryl Oleate (monogliceryd kwasu oleinowego) - emulgator. Dobrze nawilża, utrzymuje wilgoć skory. Stosowany m.in. w kosmetykach naturalnych. Tworzy na powierzchni skóry i włosów film, który zapobiega nadmiernemu odparowaniu wody z powierzchni, przez co kondycjonuje skórę i włosy. Nadaje połysk.  (Komedogenność: skala 3 na 5)
  • Benzyl Alcohol (alkohol benzylowy, fentylometanol) - pełni rolę rozpuszczalnika. Stosowany również jako składnik kompozycji zapachowej z uwagi na jaśminową woń. To również konserwant, a także pełni funkcję regulatora lepkości. Zalecana ilość w produkcie 0,2-0,8%. Jako substancja konserwująca, jest dopuszczony przez instytucje certyfikujące kosmetyki naturalne. (Alergia: skala 2 na 5)
  • Citric Acid (Kwas cytrynowy) - regulator pH. Wykazuje działanie złuszczające, dzięki czemu usuwa przebarwienia i rozjaśnia skórę
  • Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil (olejek eteryczny pomarańczowy) - działa antyspetycznie, bakteriobójczo, odmładza skórę, nawilża,reguluje wydzielanie sebum, odżywia, eliminuje toksyny. Ma właściwości ściągające i aromaterapeutyczne
  • Parfum (Perfumy, Zapach) - ogólne określenie kompozycji zapachowej, która może być różnego pochodzenia. Maskuje niepożądane zapachy. Niektóre kompozycje zapachowe mogą być bardzo silenie drażniące, uczulające i toksyczne, w zależności od użytych komponentów, z jakich powstały
  • Dehydroacetic Acid (kwas dehydrooctowy) - Łagodny konserwant. Zapobiega zepsuciu kosmetyku, chroni przed mikroorganizmami. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Limonene (limonen) - substancja zapachowa lub składnik kompozycji zapachowej. Znajduje się na liście groźnych alergenów. Obecność tej substancji musi być uwzględniona w wykazie składników INCI, gdy jej stężenie przekracza 0,001% w produkcie niespłukiwanym lub 0,01% w produkcie spłukiwanym (Alergia: skala 5 na 5)
  • Linalool (linalol)- substancja zapachowa lub składnik kompozycji zapachowej. Ma właściwości bakteriobójcze, przeciwdziała nieprzyjemnym zapachom. Jako dodatek do kosmetyków może wywoływać reakcje alergiczne. Uważany za groźny alergen. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 4 na 5)
  • Citral (Cytral) - składnik kompozycji zapachowej. Składnik sklasyfikowany jako potencjalny, groźny alergen. (Alergia: skala 4 na 5)
  • Citronellol (Cytronelol) - składnik kompozycji zapachowej imitujący zapach róży i geranium. Jest klasyfikowany jako drażniący, wpisany na oficjalną listę potencjalnych alergenów. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 3 na 5)

Lubię konsystencję żelu. Jest śliska, jakby lekko żelowa. Z łatwością sunie po skórze, a przy tym nie pieni się specjalnie, co bardzo mi odpowiada. Skóra jest oczyszczona, a jednocześnie gładka i przyjemna. Nie zauważyłam aby żel przesuszał moją skórę ale również właściwości nawilżających czy odżywczych również nie jestem w stanie mu przypisać. Moja skóra w okresie letnim niemal niczego ode mnie nie wymaga, a żel jest dla niej całkowicie neutralny.


Lubię żele Biolove, chociaż dość szybko dopadł mnie przesyt. Z pewnością jeszcze do nich wrócę ale prędzej przy jakieś nowej i oryginalnej gamie smaków.. zapachów. Wersję z brownie z pewnością będę miło wspominać, bo chociaż jest słodka i przy częstym użytkowaniu (2-3 razy dziennie) potrafi jednak zmęczyć to zdecydowanie pozytywnie zapada w pamięć.

Mieć ciastko czy zjeść ciastko? W tym przypadku to nie dylemat..zamień się w ciastko!


sierpnia 05, 2018

ULUBIEŃCY LIPCA 2018

ULUBIEŃCY LIPCA 2018

Chyba można oficjalnie uznać lipiec za miesiąc największego marudzenia 😅 A to za gorąco, a to deszczu nie ma.. znowu za gorąco.. a teraz za dużo deszczu.. i znowu za gorąco. Nie jestem szczególną fanką lata, ani leżenia plackiem na plaży. Zdecydowanie wolę aurę jesienną z szalikiem, kaloszkami i wieczornym odpalanie świec zapachowych.. ale gdy jesień jest mocno deszczowa i pochmurna to tego słonka jednak mi brakuje. Okres obecnych upałów traktuję jako zwyczajne ładowanie baterii gdyby w jesieni i zimie tego słonka mi brakowało. To również czas cięższej pracy na działce, którą porządkujemy.. odciski, a potem odciski na starych odciskach i odparzenia po rękawicach to już norma.. ale.. czy promienie słoneczne to nie jest najlepszy sposób na przyswajanie witaminy szczęścia? Jasne! Wszystko w rozsądnym umiarze.. ale przecież niemal we wszystkim można znaleźć plusy. Hmm.. czyżbym przedawkowała już witaminę D?


PURITY VISION - WODA RÓŻANA 
Nie spodziewałam się, że tak bardzo polubię się z tą wodą różaną. Ubzdurałam sobie, że to nie jest czysta woda kwiatowa ale w składzie znajduje się wyłącznie ekstrakt z kwiatów róży damasceńskiej z rodzaju Rosa Damascena Mill. Zapach jest bardziej intensywny od hydrolatów różanych, które miałam okazję do tej pory poznawać ale jestem już na tyle przyzwyczajona do tego aromatu, że mi nie przeszkadza.. wręcz przeciwnie! Nieustannie hydrolaty różane wciąż są tymi do których najbardziej lubię wracać. Recenzja w sierpniu.


DOUCES ANGEVINES - LES LARMES D'ONDINE - OLEJEK DO KĄPIELI  
Smutek i żal.. właśnie dobił dna. W sierpniu mieliśmy ostatnią wspólną kąpiel. Wyjątkowy i nietypowy aromat, który mocno wbija się w pamięć. Mocne, leśne nuty nigdy nie były dla mnie atutem.. raczej ich unikałam na rzecz czegoś bardziej bezpiecznego. Jednak kompozycje zapachowe produktów Douces Angevines są wyjątkowe. Kompozycje zapachowe nie są tu przypadkowe, a skład dobierany jest z myślą o działaniu.. i rzeczywiście działa. Niby zwykły umilacz kąpielowy, a niesamowicie działa na zmysły, rozładowuje napięcie i stres, udrożnia drogi oddechowe i pielęgnuje skórę.. aż nie chce się z wanny wychodzić! Produkty Douces Angevines znajdziesz w sklepie TobeEco.



ANDALOU NATURALS - DEEP CONDITIONING HAIR MASK
Ehh.. maska trafiła do lipcowego denka i już za nią strasznie tęsknię. Zdecydowanie przy pierwszych zakupach na iHerb trafi do koszyka w całkiem obfitych zapasach. Z moimi włosami, które ostatnio zaniedbałam zrobiła cuda i to już przy pierwszym użyciu. Zastosowana nawet na skórę głowy nie przyczyniła się do obciążenia ani przyklapnięcia. Skóra głowy ją polubiła chociaż niemal nigdy nie aplikuję tam odżywek/masek. W moim przypadku często jest tak, że jeśli maska dobrze spisze się na końcach włosów to przy skórze głowy zrobi masakrę. Za to gdy skóra głowy maskę polubi, a włosy u nasady nie będą przesadnie obciążone i oblepione to końce włosów wyglądają jak stara miotła. Za to ta maska to jakiś ewenement! Włosy na całej długości ją kochają!


 
BIONIGRE - SERUM OCZYSZCZAJĄCE DO SKÓRY GŁOWY
Peeling skóry głowy to już nieodzowny element pielęgnacji mojej skóry głowy. Zdecydowanie mojej głowie i włosom to służy ale nie każdy peeling jest łatwy w użyciu.. nie dotyczy to Bionigree. Wodnista formuła bez drobinek sprawia, że nie mam problemu z wypłukaniem farfocli z włosów, a świeży mentolowy zapach serum oczyszczającego jest niesamowitym odprężeniem i odświeżeniem przy 30-sto stopniowym upale. To moje drugie opakowanie serum. Po pierwszym miałam chęć na kilka eksperymentów z peelingami na bazie różnych drobinek złuszczających.. i męczyłam się. Po wykończeniu wszystkich peelingów, dzięki Gosi z profilu Krytyk Kosmetyczny trafił do mnie mój utęskniony peeling. Strasznie się ucieszyłam na ponowne spotkanie.. i chyba już się nie rozstaniemy. U mnie sprawdza się rewelacyjnie!



NYX - SOFT MATTE LIP CREAM
Nieustannie wciąż bardzo lubię te pomadki i na okrągło do nich wracam. Mimo, że ich wykończenie jest matowe to całkowicie wybaczają mi suche skórki na ustach. Ładnie się zjadają, nie wysuszają ust, nie rozlewają się poza krawędź, mają dobrą pigmentację i bardzo twarzowe kolory. 


W okresie letnim moim największym ulubieńcem kolorystycznym jest najjaśniejszy odcień wpadający w lekki pomarańcz, który jednocześnie genialnie współgra z opalenizną, mowa o Zurich (pierwszy od prawej). Ulubieńcem przez cały rok jest za to Cannes (w środku), a Prague to opcja na letnie wieczorne wyjścia z minimalistycznym makijażem twarzy i przykuwającym uwagę kolorem na ustach. Żałuję jedynie, że ich składy nie są bardziej przyjazne.. w końcu pomadki się zjada.

Jak tam kumulacja witaminy D? Nadmiar czy wciąż niedobory? 😂


sierpnia 02, 2018

NOWOŚCI LIPCA 2018

NOWOŚCI LIPCA 2018
 
Pod względem zdrowotnym lipiec kojarzy mi się bardziej z migreną i światłowstrętem.. miałaś coś takiego? Na szczęście to nie jest blog o zdrowiu i marudzeniu ale o kosmetykach.. moich kosmetykach.. z mojej łazienki i.. jeszcze tej "niewielkiej" drogerii w mojej sypialni 😅 która co miesiąc się.. zmniejsza! A ta! Surprise! Gdybym tylko jeszcze nie brała udziałów w rozdaniach.. bo coś ostatnio mam do nich szczęście.


NCLA - LAKIERY Z KOLEKCJI MARZENY KANCLERSKIEJ

Moja czerwcowa wygrana, która miała dość spore trudności z transportem. Poczta Polska nawaliła na całej linii. Paczka priorytetowa zawiesiła się w transporcie i słuch o niej zaginął.. na szczęście w lipcu dotarła cała i zdrowa.

Być może to dziwne ale bardzo brakowało mi klasycznych lakierów. Co jednak nie oznacza, że z lakierów hybrydowych mam zamiar zrezygnować.. to niesamowita wygoda! Natomiast do hybryd staram się jednak podchodzić zdroworozsądkowo. Z pewnością odcięcie dopływu powietrza i światła do płytki paznokciowej nie może być korzystne, do tego dochodzi również lampa po której zawsze mam wysuszone na wiór dłonie. Dlatego często pomiędzy hybrydami robię robię przerwę, która trwa czasem miesiąc, a zdarza się, że dwa miesiące. Międzyczasie wypada jakaś jednodniowa impreza i tu nie zawsze mam chęć czy siły siedzieć i dłubać. Szykując się do zakupu tradycyjnego lakieru.. tak.. tylko jednego lakieru.. chciałam aby, był to lakier z dobrym składem. Nadarzyła się jednak okazja na udział w rozdaniu Ani na profilu mystrawberryfields ze współpracą z marką NCLA... i udało się! Marce już wielokrotnie się przyglądałam. Zarówno lakiery hybrydowe jaki i tradycyjne są pozbawione toksyn (formuła 7 free) i są w pełni wegańskie! O samych lakierach z całą pewnością jeszcze napiszę. Ale już teraz skradły mi serce bardzo klasycznymi kolorami, które uwielbiam!

Sklep: NCLA są dostępne w Polsce na stronie polskiego producenta shopncla.pl


COULEUR CARAMEL - TUSZ DO RZĘS MASCARA BACKSTAGE
Podobno jedna z najlepszych mascar z fajnym naturalnym składem. Skutecznie zostałam namówiona po przeczytaniu dwóch postów na blogu Ekodystrykt oraz Emza. Dodatkowych recenzji nie potrzebuję. Z tuszami na szczęście mam tak, że używam jednej i nie posiadam żadnych zapasów. Po 3-4 miesiącach tusz wymieniam. W związku z czym ten od dnia pierwszego sierpnia poszedł w ruch! Jednak nie był to tusz na szczycie mojej listy ale dobra promocja w sklepie Ekozuzu i kod zniżkowy którym podzieliła się ze mną kochana Anulka skutecznie zmienił moje plany. Dziękuję!

Sklep: Ekozuzu


ISANA - PŁATKI KOSMETYCZNE NIEBIELONE CHLOREM
Wiem, że to jest już nudne. Kupiłam ponownie chociaż miałam przy okazji zakupów w jakimś sklepie internetowym zamówić inne ale równie z serii Bio (bez chloru). Pech chciał, że akurat dobiłam do ostatniego płatka, a zakupów internetowych na ówczesną chwilę nie planowałam. Wystarczył cynk od Moni (Mama z różową torebką), że płatki są na promocji i bez zastanowienia poszłam i wykupiłam wszystkie jakie były.. a było już tylko cztery.

Sklep: Rossmann

Inne marki płatków organicznych niebielonych chlorem: Simply Gentle, Masmi (tradycyjne), Masmi (duże), Avril, Bocoton, Organyc


Pani Kinga właścicielka marki Be.Loved na Instagramie zorganizowała rozdanie z genialnymi produktami z okazji trzecich urodzin marki. Zgadnij kto m.in. wygrał jedną paczkę


BE.LOVED - PAPAYA MANGO ANTI-AGING EYE CREAM
Kremy pod oczy to produkty z którymi ciężko jest mi się dogadać. Najgorsza wersja kremu to taka, która migruje mi do oczu niezależnie od tego jak mikroskopijną ilość nałożę i w jakiej odległości. Od jakiegoś czasu zupełnie przerzuciłam się na kremy koreańskie, bo żaden z nich mi tego nie robił, a Polskie owszem. Ostatnio w planach miałam zakup kremu kawowego ze 100% Pure ale Be.Loved zmienił moje plany.. przynajmniej przesunął je na późniejszy okres. Krem z mango i papają brzmi naprawdę nieźle. Czytając obietnice i skład mogę przyznać tylko jedno.. nie mogę się doczekać użytkowania! 



BE.LOVED - SERUM VITAMIN VAMP
Trudno znaleźć w asortymencie marki coś czego nie chciałabym sprawdzić na sobie. W zasadzie trudno ułożyć tu jakąś hierarchię produktów najbardziej chcianych, czy jakieś top 10. Jednak jeśli chodzi o to serum to z pewnością znalazłoby się na wysokim miejscu takiej listy. Już macane.. zdjęcia zdobione.. tylko używać!



BE.LOVED - LIP & CHEEKS
Nie mogę wyjść z podziwu jak pięknie jest opakowanie tego produktu. Nie powstydziliby się go najwięksi projektanci mody czy czołówka makijażowych guru. O ile w kwestii opakowania mogliby konkurować to zapewne rozłożyliby się w kwestii naturalnego składu. A jak! Można? Można! Jest to oczywiście rodzaj rozświetlacza na usta i policzki. W rozmowie z panią Kingą wiem, że pojawią się aż cztery odcienie, a prace nad tym produktem trwały dwa lata! Dzięki dodatkowi pigmentu Lip & Cheeks powinien sprawdzić się również jako cień na powieki. Oj.. aż żal go używać 😍

Sklep: jeszcze nie dostępny w ofercie


XITIAN - SKOMPRESOWANE MASECZKI W PŁACHCIE
Nieustannie poszukuję maseczek, które będą w dość dobrym stopniu skrojone na moją twarz. fajnie jakby jeszcze dobrze przylegały niezależnie od tego czym je nasączę. Póki co nie miałam szczególnie na co narzekać, chociaż ideału nie znalazłam.. za to w tej kwestii prawdopodobnie wyręczyła mnie Anula (Co kręci Anulę). Anna znalazła coś wyjątkowego! Już sprawdziłam na sobie! Maseczki Xitian mają znacznie cieńszy materiał niż te z którymi się spotykałam oraz są świetnie skrojone!



Oprócz maseczek w paczce nalazłam: płatki pod oczy, próbkę masła orzechowego Fresh&Natural oraz.. pyszności! Dżem z rabarbaru na ostro! Poezja smaku! 


SAPE - OCZYSZCZENIE PEELMASKA
Uwielbiam połączenie maseczki z peelingiem. Niezależnie czy jest to enzymatyczna wersja peelingu czy bardziej mechaniczna.. nie ma to znaczenia. Zwyczajnie uwielbiam wielofunkcyjne produkty. Na produkt SAPE miałam chęć w chwili kiedy się pojawił, a do realizacji tego chciejstwa przekonała mnie promocja i pewna.. Pani która miała z tym produktem problem 😅 We wrześniu powinien pójść w ruch! W przepięknie zapakowanej paczce od SAPE znalazłam jeszcze dwie próbki mydełek: ryżowego i  węglowego. Super! Bo poszukuję mydła doskonałego, a we wrotki w SAPE są mydlane wtorki.. chyba, że ze względu na zmianę stanu cywilnego właściciele zapomnieli 😂 Cóż.. mieli prawo.

Sklep: SAPE


HAMMAM - PUMEKS Z MAROKAŃSKIEJ GLINKI CZERWONEJ
Moja szwagierka wie doskonale, że lubuję się w naturalnej pielęgnacji i z wyjazdu do Warszawy przywiozła mi genialny prezent. Zdecydowanie jestem fanką tego typu pumeksów. Są niezawodne, świetnie ścierają, łatwe w utrzymaniu w czystości.. zalet jest ogrom! Obecnie mam już podobny w użyciu dlatego ten chwilowo ląduje w zapasach ale z całą pewnością nie zmarnuje się!

Sklep: Hammam


COULEUR CARAMEL - PODKŁAD W SZTYFCIE  ODCIEŃ 12
Na podkład miałam chęć już od jakiegoś czasu, chociaż nie byłam przekonana do takiej formy. Ostatecznie padło na markę It Cosmetics i słynny CC+ Your Skin But better w odcieniu Fair ale okazał się nieco za jasny. Niby ratowanie się lekkim bronzerem zdaje egzamin ale.. 40% rabatu na produktu m.in. Couler Caramel w Kontigo skutecznie mnie przekonało do sprawdzenia sztyftu na który i tak miałam chęć. Odcień 12 w opakowaniu wydaje się fajny i odpowiedni.. ale to trochę za mało.. muszę sprawdzić na twarzy! W planach mam dokończyć krem BB od Kairs i niezwłocznie zacząć używać Couleur Caramel.. bo nie wiadomo ile tego lata jeszcze będzie 😅

Sklep: Kontigo



UŚMIECHNIĘTE OCZY - DOMOWE PRZETWORY
Jeszcze na koniec pochwale się moim zamówieniem u Żan z bloga Uśmiechnięte oczy. Uwielbiam domowe przetwory! Mogę je wsuwać na okrągło. Cukinii z carry i trawą cytrynową już dawno nie ma.. mniam! A reszta czeka grzecznie na swoją kolej. Dżemy z jagody kamczackiej w wersji solo oraz w duecie z truskawką na chmurce twarogu/białego serka na świeżo upieczonej bułce.. czy można nie mieć ślinotoku? Za to w ostatnim słoiczku jest pasta z papryczek chili.. czeka na swój debiut jako baza (część bazy) do domowej pizzy.


Takie genialne wygrane konkursy i tyle pyszności! Dlaczego ja jeszcze nie gram w lotto?!
I tak.. w Kontigo na promocji 40% kupiłam tylko.. TYLKO i wyłącznie jeden produkt  😇
Grzeczna Agniesia! Bardzo grzeczna.

Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger