lutego 13, 2019

LYNIA - MASKA ALGOWA PEEL-OFF WSPOMAGANA MĄCZKĄ OWSIANĄ ORAZ MOCĄ NATURALNYCH OLEJÓW Z KIEŁKÓW PSZENICY I ORZECHÓW BRAZYLIJSKIECH

LYNIA - MASKA ALGOWA PEEL-OFF WSPOMAGANA MĄCZKĄ OWSIANĄ ORAZ MOCĄ NATURALNYCH OLEJÓW Z KIEŁKÓW PSZENICY I ORZECHÓW BRAZYLIJSKIECH

Produkty, które w składach mają chociaż jeden składnik o działaniu przeciwutleniającym czy antyoksydacyjnym potrafią być nazywane przeciwstarzeniowymi. To przyklejenie łątki często odstrasza nie tylko młodzież ale również nieco starsze osoby. W końcu kto z własnej nieprzymuszonej woli nagle stwierdza "jestem stara, pora na prostowanie zmarszczek!"? Chroniczne unikanie wszystkiego co choćby leżało przy produktach anty-aging szalenie mnie bawi. Tak naprawdę niemal każdy składnik, który ma za zadanie dbać o naszą skórę, wspierać jej nawilżenie, odżywienie, czy nawet złuszczać, zmiękczać, chronić ostatecznie pomaga nam w zachowaniu dobrej kondycji skóry, a tym samym przedłuża jej dobry wygląd. 

Chociaż kiedyś mocno trzymałam się zaleceń producentów.. a najlepiej jeśli produkt był przypisany do konkretnej grupy wiekowej, to obecnie podstawą mojego wyboru są składy. 


W przypadku przeciwstarzeniowej maski marki Lynia, główną przyczyną zakupu stał się olej z orzechów brazylijskich. Nie kojarzę abym kiedykolwiek miała styczność z tym składnikiem. Zaciekawił mnie nie tylko swoimi właściwościami antyoksydacyjnymi ale również przeciwzapalnymi, regenerującymi, odżywczymi i łagodzącymi.

Od producenta:
Przeciwstarzeniowa maska algowa peel-off z mączką owsianą oraz olejem z kiełków pszenicy oraz olejem z orzechów brazylijskich to profesjonalna maska algowa, która po zmieszaniu z wodą daje gęstą masę gotową do użycia. Olej z kiełków pszenicy stanowi idealny dodatek do kosmetyków przeciwstarzeniowych o działaniu nawilżającym. Ma zdolność likwidacji obrzęków i rumienia, co czyni do wyśmienitym rozwiązaniem dla cery naczynkowej, wrażliwej i podrażnionej. To także bogate źródło witaminy E, ceramidów, lecytyny oraz niezbędnych, nienasyconych kwasów tłuszczowych, czyli kwasu palmitynowego, stearynowego, oleinowego, linolowego, linolenowego. Dziła na skórę kondycjonująco, opóźnia efekty starzenia skóry oraz poprawiając jej nawilżenia. Działanie ceramidów spotęgowane jest wysoką zawartością witaminy E w oleju. Działa fotoochronnie na skórę. Olej z orzechów brazylijskich jest uznawany jako wspaniały środek nawilżający i odżywczy do skóry. Posiada właściwości przeciwzapalne, regenerujące, tonizujące, nawilżające, odżywcze, zmiękczające, antyoksydacyjne oraz przyspiesza gojenie ran. Owies uspokaja i zmiękcza wrażliwą skórę.

Stosowanie:
1. Najlepiej stosować w proporcji maksymalnie 1:3, czyli 1 część maski rozprowadzamy w 3 częściach wody mineralnej lub źródlanej, niegazowanej.
2. Mieszać do uzyskania gładkiej, jednolitej masy
3. Następnie szybko nałożyć jednolitą masę na twarz i szyję.
4. Po 15 do 20 minut ściągnąć maskę z twarzy, zaczynając od krawędzi
5. Twarz i szyję przemyć wodą.


Saszetka o pojemności 30 g zawiera bardzo delikatny puder o lekko żółtawym zabarwieniu i.. dziwnym zapachu. Z miejsca zaczęłam szukać terminu przydatności.. 2020.. przeterminowana nie jest, przechowywana była dobrze więc to raczej jej właściwy aromat. Fuu..! może tragedii nie ma ale kojarzy mi się to wyłącznie z palącym się plastikiem.

Obawiałam się, że po wymieszaniu maseczki z wodą aromat dodatkowo się wzmocni ale na szczęście nie. Wciąż nie czułam się komfortowo z tym zapachem ale świadomość, że jest delikatniejszy na mojej twarzy niż w opakowaniu dodała mi otuchy dzięki czemu byłam w stanie maseczkę zaaplikować na skórę i ją trzymać tak długo jak producent przykazał. 

Po przygodach z wersją liftingująco-rewitalizującą wiedziałam, że aplikacja papki zaraz po przygotowaniu musi być ekspresowa, inaczej nie będę miała czego nakładać. O dziwo nie miałam ani razu w tej kwestii najmniejszych trudności, chociaż wydawało mi się początkowo, że może to wynikać z doświadczenia, a nie z umiejętności. Jednak ta maska jest zwyczajnie inna. Łatwo łączy się z wodą, ma bardzo subtelnie piaskową konsystencję.. i zastyga z trudem. Po jej aplikacji muszę chwilę stać nad umywalką i ją poprawiać, bo nawet niewielka jej ilość potrafi ze skóry spływać. Chociaż widzę, że na obrzeżach już jest sucha, to w grubszych warstwach wciąż ścieka. Hmm.. trochę to irytujące.


Skład (INCI): Solum Diatomeae, Algin, Calcium Sulfate, Tetrasodium Pyrophate, Avena Sativa Kernel Flour, Bertholletia Excelsa Seed Oil, Triricum Vulgare Germ Oil, Parfume, CI 77492.

  • Solum Diatomeae - składnik przeciwzbrylający. Wpływa na konsystencję produktu, może pełnić funkcję zagęstnika bądź działać przeciwzbrylająco, chroni produkt przed zmianą stanu skupienia
  • Algin (alginian sodu) - składnik wiążący wilgoć w naskórku i substancje kosmetyczne, higroskopijny. W lekko kwaśnym pH zagęszcza i klaruje wodniste formuły. Zapobiega rozwarstwianiu faz w formułach emulsyjnych i zmniejsza lepkość. Jest filmotwórczy, działa ochronnie i nawilżająco. Składnik silnie komedogenny, nie jest zalecany do skóry tłustej i trądzikowej w codziennej pielęgnacji. Może być drażniący. (Komedogenność: skala 4 na 5. Alergia: skala 2 na 5)
  • Calcium Sulfate (siarczan wapnia) - składnik dodający formułom kosmetycznym objętości, a także zmętniający zbyt przejrzyste i klarowne konsystencje, chroni kosmetyk przed zepsuciem minimalizując przepuszczalność światła. Ma właściwości rozjaśniające bielące, matujące i pochłaniające wilgoć oraz tłuszcz
  • Tetrasodium Pyrophosphate (pirofosforan czterosodu) - składnik zagęszczający konsystencje, reguluje pH kosmetyków, zapobiega zbryleniu oraz zapobiega korozji opakowań. Ma zdolność wiązania jonów metali, konserwuje. (Alergia: skala 1 na 5)
  • Avena Sativa (Oat) Kernel Flour (mąka z ziaren owsa) - pozyskiwany w wyniku zmielenia nasion owsa. Stosowany do pocierania naskórka w celu usunięcia jego zewnętrznej, zrogowaciałej warstwy. Wspomaga naturalny proces złuszczania warstwy rogowej, a dzięki wykonywanemu mini masażowi pobudza mikrokrążenie skórne, dotlenia skórę oraz pobudza do wzrostu komórki warstw głębszych. W efekcie skóra staje się bardziej elastyczna i gładka
  • Bertholletia Excelsa Seed Oil (olej z orzechów brazylijskich) - tworzy na powierzchni skóry i włosów warstwę, która zapobiega odparowaniu wilgoci i chroni przed czynnikami zewnętrznymi. Korzystnie wpływa na naczynia krwionośne i ukrwienie skóry, ma silne właściwości antyoksydacyjne i przeciwzapalne, przyspiesza gojenie skóry, regeneruje, tonizuje, odżywia i zmiękcza skórę oraz włosy. Posiada działanie łagodzące, zmniejsza podrażnienia i poprawia koloryt skóry. Polecany szczególnie do skóry dojrzałej, tracącej elastyczność, wrażliwej, naczynkowej. (Komedogenność: skala 3 na 5)
  • Triticum Vulgare (Wheat) Germ Oil (olej z kiełków pszenicy) - oprócz typowego działania onkluzyjnego, ochronnego i natłuszczającego jest ceniony za właściwości zmiękczające i ujędrniające, a także wybitnie wygładzające i nadające odczucie jedwabistości. Wzmacnia włosy i nadaje im elastyczność. Działa przeciwzmarszczkowo ze względu na abrdzo wysoką zawartość witaminy E. W dużym stężeniu może nasilać problemy trądzikowe, powodować wypryski i zaskórniki (Komedogenność: skala 3 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Parfum (Perfumy, Zapach) - ogólne określenie kompozycji zapachowej, która może być różnego pochodzenia. Maskuje niepożądane zapachy. Niektóre kompozycje zapachowe mogą być bardzo silenie drażniące, uczulające i toksyczne, w zależności od użytych komponentów, z jakich powstały
  • CI 77492 (wodorotlenek żelaza) - pigment występujący w przyrodzie, żółty tlenek żelaza, Żółto-brązowy, pigment. Substancja nierozpuszczalna w wodzie. barwnik, nadaje kolor, stosowany w różnego rodzaju kosmetykach

Mimo wszystko maseczka okazała się komfortowa w noszeniu. Podsychające brzegi wystarczyło zrosić hydrolatem lub wodą, a zapach z czasem zaczął mi odpowiadać. Nie czuć aby ze skórą działo się coś niepokojącego.

Jej ściąganie to dość irytujący proces. Miejsca które nawilżałam aby nie przeschły przypominały rozmiękły lukier. Trochę same odpadały, a trochę się rozmazywały. Reszta maski odchodziła małymi płatami w związku z czym proces trochę trwał. Na koniec obowiązkowo mycie, bo resztek maseczki nie da się inaczej usunąć.

Skóra po maseczce wydaje się nieco wygładzona.. i to wszystko. Nie odczuwam żadnego nawilżenia (skóra raczej się tego domaga), żadnego ukojenia, odżywienia.. nic.


Ze wszystkich maseczek Lynia, które miałam okazję używać ta wydaje się najmniej efektywna. Jeżeli coś zaczynało mi tu pasować to zaraz coś innego zaczynało irytować. Ilość wad stanowczo przyćmiewa jakiekolwiek zalety. O wiele chętniej wróciłabym do każdej innej wersji masek Lynia, a tę omijała szerokim łukiem. Niby nic złego nie zrobiła.. ale to co zrobiła dobrego jest niemal tak maluczkie, że nie warte pamiętania.

Pisałam już o tych maseczkach marki Lynia:

lutego 09, 2019

MINISTERSTWO DOBREGO MYDŁA - CUKROWY PEELING ŚLIWKA

MINISTERSTWO DOBREGO MYDŁA - CUKROWY PEELING ŚLIWKA

O odżywczym peelingu cukrowym "Śliwka" z Ministerstwa Dobrego Mydła marzyłam niemal od chwili kiedy się pojawił. Nawał peelingów skutecznie blokował mi jego zakup, a pojawiające się nie wiadomo skąd nowe peelingi tylko oddalały to spotkanie. W pewnym momencie o Śliwce zapomniałam ale przy okazji targów kosmetycznych pojawiała się w tylu zakupach, że na nowo zapragnęłam mieć.. i tak w kółko. Niekończące się koło przerwała Aneczka z bloga aneczkablog.. cóż to była za radość!


Od producenta:
Aromatyczny, odżywczy scrub na bazie nierafinowanego cukru trzcinowego. Drobinki cukru pobudzają krążenie podczas masażu i złuszczają martwy naskórek pozostawiając skórę odświeżoną i sprężystą, gotową na przyjęcie olejów. Aromatyczny olej z pestek śliwki głęboko nawilża i regeneruje, olej ze słodkich migdałów wygładza, olej wyciśnięty z pestek winogron zmiękcza, a olej z awokado zabezpiecza skórę przed utratą wody. Masło shea i kakaowe dodatkowo natłuszczają naskórek, wosk pszczeli ochrania go przed czynnikami zewnętrznymi. Atestowany, słodki aromat śliwkowy zamienia kąpiel w relaksujący rytuał.

Sposób użycia:
masuj mokrą skórę kolistymi ruchami ze szczególnym uwzględnieniem stóp i łokci. Opłucz ciepłą wodą. Delikatnie osusz ręcznikiem. Zadbaj o czystość wanny/brodzika - użycie scrubu może spowodować, że ich powierzchnia stanie się śliska.


Uwielbiam kosmetyki w szkle! Z miejsca takie produkty mają u mnie ogromny plus.. ale zazwyczaj dotyczyło to małych pojemności.. kremów do twarzy, maseczek, maseł do ciała. W przypadku 300 g peelingu.. hmm.. niby wciąż mnie to cieszy, pięknie się prezentuje.. a jednak pociąg z za sobą pewien strach o własne życie.

Gdybym była posiadaczką wanny zapewne nawet bym nie zwróciła na to uwagi.. Ale pod prysznicem perspektywa się zmienia. Zwyczajnie boję się peeling postawić na półce na wysokości około 1m, bo gdy taki wielki i ciężko szklany kloc spadnie mi na moją wątłą nogę to nie wiem czy będzie co ratować 😂

W trosce o własne bezpieczeństwo peeling zawsze stawiam na brodzik i aby to użyć również siadam w brodziku. Nie chcę się bawić w przewidywanie peelingu, chociaż to mogłoby w pewnym stopniu to rozwiązać.. Ale czy to jest jakiś wielki problem?  Nie szczególnie. Przy moich 164cm mogę w brodziku usiąść i wyprostować nogi 😂 nawet nie wiesz jak to wkurza mojego męża. Dla niego nasz prysznic jest zwyczajnie za mały.


Pod względem poziomu złuszczania skóry peelingi cukrowe są u mnie na drugim miejscu.. ale to bynajmniej nie jest wadą. Nie zawsze moja skóra ma ochotę na silne złuszczanie, a peelingi cukrowe zazwyczaj są delikatniejsze. Jeżeli mam już dość złuszczania danej partii ciała, przechodzę do kolejnej. Cukier w tym czasie się rozpuszcza tworząc otulającą warstewkę, które zastępuje mi balsam czy masło do ciała.. i tak z grubsza można scharakteryzować peeling z Ministerstwa Dobrego Mydła.

To co go wyróżnia wśród innych cukrowych peelingów to m.in. jego gęstość. Jest niezwykle mocno zbity i aby go wydobyć należy.. drapać. Osobiście cenię sobie taką konsystencję, bo to przede wszystkim peeling, a nie peeling pływający w olejach. Nie jest dla mnie uciążliwe, nie sprawia problemów i nie bolą mnie od tego palce ani nie łamię sobie przy tym paznokci więc narzekać też nie mogę.


Coś nad czym większość osób się rozpływa to jego zapach. Olej z pestek śliwki, który jest tu na drugim miejscu w składzie (zaraz po cukrze) ma charakterystyczny zapach marcepanu i rzeczywiście jest on dość mocno wyczuwalny. Jednak ja nie mogę odpędzić się od wrażenia, że czuję tu również dojrzałą soczystą śliwkę. Bardzo możliwe, że w formie aromatu został tu dodany zapach śliwki.. albo zaczęłam tracić zmysły.

Peeling aplikuję zazwyczaj na bardzo lekko zwilżoną skórę. Gdy skóra jest mocniej morka wówczas kryształki cukru szybciej się rozpuszczają, gdy jest zbyt sucha peeling trudniej chwyta się skóry i spora ilość ląduje w brodziku. Odpowiednie nawilżenie skory jest tu kluczowe aby w pełni cieszyć się peelingiem i lepiej wykorzystać jego właściwości. Zazwyczaj zwilżoną skórę przecieram dłonią aby pozbyć się nadmiaru wody.. i to w zupełności wystarczy. Peeling fajnie trzyma się skóry i jedynie nieliczne kryształki podczas złuszczania odpadają. Cukier nie rozpuszcza się szybko więc mogę dość długo wykonywać masaż.

Co do złuszczenia nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Skóra jest pięknie wygładzona i otulona warstewką ochronną. Jednych ta otulinka będzie przeszkadzać. Spotkałam się już z głosami, że jest strasznie tłusta i gruba.. ale ja tego nie doświadczyłam. Dla mnie warstwa, która pozostaje po peelingu jest idealna. W innych przypadkach zdarzało mi się używać żelu aby bardziej odczuwalne warstwy delikatnie spłukać ale nie dotyczy to peelingu od Ministerstwa Dobrego Mydła.


Skóra jest pięknie wygładzona i odżywiona. Warstewka, która pozostaje zaraz po kąpieli wchłania się w skórę szybciej niż nie jedno masło do ciała. Nigdy nie czułam potrzeby aby dodatkowo zadbać o bardziej wrażliwe i podatne na otarcia łokcie czy kolana. Efekt utrzymuje się jeszcze przez dwa dni w związku z czym pomiędzy jednym, a drugim złuszczaniem wystarczy, że sięgam po mydło lub delikatny żel. Otulająca warstewka nie jest na szczęście na tyle ciężka, aby zaczęły dokuczać mi krostki na ramionach czy przedramionach.. zupełnie nic złego się nie dzieje.

Skład (INCI): Sucrose, Prunus Domestics (Plum) Kernel Oil, Tocopherol, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Cera Flava, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Lactobacillus & Cocos Nucifera Friut Extract, Squalane, Ricinus Communis (Castror) Seed Oil, Aroma, Glycerin.

  • Sugar (cukier) - składnik stosowany w produkcji peelingów mechanicznych, jako naturalna substancja ścierająca wierzchnie warstwy naskórka w celu wygładzenia i stymulacji skóry. Ma także właściwości nawilżające, wiążące wilgoć w naskórku, łagodzące i kojące. W stanie ciekłym dodawany jest do różnego rodzaju kosmetyków, balsamów, zeli, kremów, mleczek itp.
  • Prunus Domestica Seed Oil (olej z pestek śliwki) - wyjątkowo łatwo wnika w naskórek, nie pozostawia tłustej warstwy. Wykazuje działanie antyoksydacyjne i przeciwzapalne. Regeneruje zniszczoną skórę i paznokcie. Bogaty w kwasy nienasycone (oleinowy i linolowy) oraz witaminę E. Reguluje proces gruczołów łojowych i regeneruje zmęczoną skórę
  • Tocopherol (tokoferol, witamina E) - ma właściwości konserwujące, przedłuża świeżość kosmetyków,zapobiega utracie koloru i zmianie zapachu. Ma silne działanie antyoksydacyjnie, ujędrnia, działa odżywczo i przeciwstarzeniowo na skórę, wzmacnia ściany naczyń krwionośnych, poprawia ukrwienie skóry, chroni przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi, przyśpiesza regenerację skóry. Może pochodzić z genetycznie modyfikowanych upraw GMO. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów) - łagodny dla skóry olej zalecany do pielęgnacji każdego rodzaju skóry, zwłaszcza dziecięcej i alergicznej, podrażnionej, suchej i atopowej. Natłuszcza, odżywia, reguluje, wygładza i chroni. Wzmacnia płaszcz lipidowy skóry, polecany w celu zapobiegania rozstępom i tzw. pajączkom. Stosowany zbyt często i w dużych stężeniach może nasilać problemy trądzikowe (Komedogenność: skala 3 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil (olej z pestek winogron) - zawiera bardzo dużo nienasyconych kwasów tluszczowych, które chronią przed utratą wody, ułatwiając wchłanianie substancji odżywczych, zapobiegają przedwczesnemu starzeniu się skóry, odżywiając i regenerując ją. Dodatkowo posiada właściwości łagodzące podrażnienia, więc może być stosowany nawet przy bardzo wrażliwej cerze. Z uwagi na wysoką zawartość witaminy E, poprawia jędrność i napięcie skóry
  • Persea Gratissima (Avocado) Oil (olej z awokado) - dzięki zawartości lecytyny wykazuje lekkie działanie emulgujące. Działą natłuszczająco, regenerująco, silnie odżywczo i ochronnie. Olej zbliżony w budowie do lipidów skóry, dlatego jest wysoce tolerowany, polecany do skóry dojrzałej, suchej i wrażliwej. Głęboko się wchłania, nie nabłyszcza, jest lekko gęsty. Wzmacnia i uelastycznia skórę oraz włosy. Stosowany zbyt często oraz w dużych dawkach może nasilać problemy trądzikowe. (Komedogenność: skala 3 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter (masło kakaowe) - działa natłuszczająco oraz ochronnie. Jest biozgodne ze skórą człowieka, czyli jest dobrze tolerowane przez skórę i łatwo wchłaniane, nie powoduje alergii kontaktowej. Wysoka zawartość antyoksydantów sprawia, że masło kakaowe w znacznym stopniu promuje produkcję kolagenu oraz zapobiega jego rozkładowi, co zapewnia wzrost jędrności i elastyczności skóry. Polecane do pielęgnacji skóry suchej i łuszczącej się. (Komedogenność: skala 5 na 5)
  • Butyrospermum Parkii (Shea) Butter (masło Shea) - zwane masłem życia, intensywnie odżywia i regeneruje skórę, pozostawiając na niej ochronny płaszcz lipidowy. Pomaga zachować wilgoć i zmniejszyć utratę wody, zapobiegając przesuszeniu i łuszczeniu się skóry, a tym samym poprawia jej elastyczność. Pomaga redukować zmarszczki wywołane m.in. przesuszeniem naskórka
  • Macadamia Ternifolia (Macadamia) Oil (olej z orzechów makadamii) - działa uelastyczniająco na skórę. Zapobiega powstawaniu rozstępów, sprzyja walce z nimi, a także z cellulitem. Oprócz właściwości natłuszczających, ma silne i głębokie działanie nawilżające. Szybko się wmasowuje i poprawia wygląd skóry oraz jej kondycję. Nie jest zalecany do skóry tłustej i trądzikowej. W dużych stężeniach może nasilać problemy trądzikowe (Komedogenność: skala 3 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Cera Flava (wosk pszczeli żółty) - otrzymuje się z plastrów woskowych wytwarzanych przez pszczoły Apis mellifica. To żółta masa stała w której skład wchodzą głównie estry kwasów tłuszczowych, alkohole woskowe, sterole i karotenoidy. Jest składnikiem pomadek i ochronnych balsamów do ust. Uelastycznia, wygładza i zmiekcza skórę, nadaje włosom połysk, wykazuje działanie bakteriobójcze. Doskonale natłuszcza, stanowi barierę ochronną i zapobiega wysuszaniu skóry
  • Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate - konserwant naturalny pochodzenia roślinnego, rozpuszczalny w wodzie
  • Lactobacillus (pałeczki kwasu mlekowego) - bakterie te rozkładają laktozę i inne cukry proste do kwasu mlekowego. Wykorzystywane w probiotykach co zapewnia odpowiednie pH. Ponadto, są wykorzystywane w przemyśle spożywczym do produkcji kiszonych ogórków czy kapusty
  • Cocos Nucifera Fruit Extract (ekstrakt z kokosa) - preparat natłuszczający skórę. Wytwarza na jej powierzchni warstwę umożliwiającą zatrzymanie nawilżenia. Po wchłonięciu do głębi skory zatrzymuje wodę poprzez zablokowanie kanałów, którymi jest ona normalnie wydzielana na zewnątrz
  • Squalane (skwalan) - lekki olej, który szybko wnika w skórę, bez pozostawiania poczucia tłustości. Jako składnik spoiwa międzykomórkowego, wpływa na utrzymanie odpowiedniej, ciekłej struktury wodno-lipidowej, która zapewnia prawidłowe nawodnienie skóry. Jako składnik sebum zapewnia miękkość, elastyczność oraz chroni przed parowaniem wody z wnętrza skóry, dodatkowo wykazuje działanie ochronne przed inwazją bakterii i grzybów oraz przed działaniem promieniowania UV i innymi czynnikami środowiska. Skwalen to również antyoksydant, chroniący lipidowe struktury skory przed utlenianiem i wolnymi rodnikami. Działa nawilżająco, wzmacnia naturalną barierę lipidową skóry, lekko natłuszcza. Posiada właściwości gojące drobne uszkodzenia skóry i stany zapalne. Ważną funkcją skwalenu jest zwiększenie transportu składników aktywnych w głąb skóry. Skwalen jako drobna cząsteczka dobrze penetruje do głębszych warstw skóry i stanowi bardzo dobry nośnik dla składników biologicznie aktywnych rozpuszczalnych w tłuszczach. Skwalen utrwala również zapach
  • Ricinus Communis Seed Oil (olej rycynowy) - wytłacza się z nasion rącznika pospolitego (Roconus communis). Działa przeciwzapalnie antygrzybiczo, antywirusowo i przeciwbakteryjnie. Pomocny w leczeniu zaburzeń wydzielania sebum. Nawilża skórę i wspomaga jej funkcje ochronne. Zmiękcza zarówno skórę jak i włosy, rzęsy i brwi poprawiając ich kondycję. Stosowany głównie w celu wzmocnienia oraz odżywienia rzęs i brwi, pobudza cebulki do wzrostu, sprawia, że włosy stają się grubsze i szybciej rosną. Może przyciemniać włosy. Jako samodzielny składnik może wysuszać dlatego najlepiej stosować go w mieszance olei
  • Aroma (aromat) - określenie substancji zapachowej lub smakowej, najczęściej będącą substancją spożywczą. Maskuje niepożądane zapachy. Niektóre kompozycje zapachowe mogą być bardzo silenie drażniące, uczulające i toksyczne, w zależności od użytych komponentów, z jakich powstały. (Alergia: skala 5 na 5)
  • Glycerin (gliceryna) - silnie hydrofilowa i higroskopijna substancja nawilżająca. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, pomaga substancjom aktywnym przedostać się w głąb skóry. Skuteczna zwłaszcza w kosmetykach z dużą ilością wody. Łagodzi podrażnienia, przyśpiesza regenerację uszkodzonej skóry, wygładza zmarszczki, zmiękcza naskórek, likwiduje zrogowacenia. Kosmetyki z dużą zawartością gliceryny są zwykle nieco lepkie na skórze. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)

Wiem, że peeling cieszy się ogromnym uznaniem.. ale to wciąż tylko peeling. Mam wrażenie, że zachwyty nad nim są nieco przesadzone, chociaż z drugiej strony sama nie mam się czego przyczepić. Dobrze złuszcza, gdy trzeba skóra potrafi się zaczerwienić, ma przyjemny zapach śliwki z marcepanem, który osobiście lubię, pozostawia przyjemną powłoczkę, która dla mnie nie jest ani za ciężka ani na tyle marna abym musiała sięgać dodatkowo po balsam. Zdecydowanie peeling Ministerstwa Dobrego Mydła zdał u mnie egzamin na wysoką ocenę. Jego użytkowanie to dla mnie czysta przyjemność i radość, a za to Aniu dziękuję Ci z całego serca 💗


lutego 07, 2019

KLAIRS - ILLUMINATING SUPPLE BLEMISH CREAM SPR 40, PA++. UTYTUŁOWANY NAJLEPSZYM KREMEM BB W AZJATYCKIM RANKINGU GLOWPICK NA 2018.. CZY W EUROPIE BĘDZIE MIAŁ RZESZĘ FANEK?

KLAIRS - ILLUMINATING SUPPLE BLEMISH CREAM SPR 40, PA++. UTYTUŁOWANY NAJLEPSZYM KREMEM BB W AZJATYCKIM RANKINGU GLOWPICK NA 2018.. CZY W EUROPIE BĘDZIE MIAŁ RZESZĘ FANEK?

Idealny Cream BB.. tak właśnie jest określany. Moją uwagę zwrócił w czasie kiedy jeszcze nie był dostępny na Polskim rynku, a gdy już się pojawił to mam wrażenie, że jest o nim cicho. Laureat wielu nagród zagranicznych, w tym koreańskiego Glowpick Consumer Beauty Awards z 2018 w kategorii najlepszy BB Cream. Czy to jednak oznacza, że coś co jest hitem azjatyckich rankingów beauty ma szansę sprawdzić się na europejskim rynku? Założenia są dość obiecujące ale pamiętajmy, że pod uwagę należy wziąć inny typ urody oraz wymagania europejek co do finalnego wyglądu.


Długo rozważałam zakup Illuminating Supple Blemish Cream. Swojej decyzji nie oparłam na azjatyckich rankingach ale głównie na recenzjach, które zaczęły się pojawiać w Europie. Już wówczas był to krem inny niż wszystkie. Ciekawostką był fakt, że występuje w jednym kolorze, a mimo to potrafi się dopasować.

Od producenta:
Dear Klairs illuminating Supple Blemish Cream daje efekt wybielenie skóry i poprawy nierówności dla jedwabiście gładkiej skóry, jednocześnie chroniąc skórę przed promieniami UV A i B.

Stosować po podstawowej rutynie pielęgnacji skóry. Rozprowadź równomiernie opuszkami palców i delikatnie wklep w skórę.


Miękka plastikowa tubka o pojemności 40 ml z nakrętką.. w zasadzie nigdy nie sprawiała mi problemów. Nawet obecnie pod koniec opakowania wystarczy, że krem postawię na nakrętce i nie mam najmniejszego problemu z wydobyciem zawartości. Jakimś dziwnym trafem nigdy nie zgubiłam nakrętki, nigdy nic mi się nie wylało, a sama tuba wciąż wygląda jak świeżo kupiona.

Zapach kremu BB jest chemiczny. Dla mnie to typowy aromat drogeryjnych podkładów do którego przez lata zdążyłam się przyzwyczaić. Nie jest szczególnie meczący ale na szczęście dość szybko znika ze skóry.

Krem Illuminating Supple Blemish występuje tylko w jednym odcieniu. Kolor został tak wypracowany, aby nadawał się zarówno do karnacji o tonach chłodnych jak i ciepłych. Kolor jest niesamowicie neutralny. Z kremu BB korzystałam zarówno latem jak i w okresie zimy. Nigdy nie miałam wrażenie, że jest za jasny lub za ciemny, a to bardzo niezwykłe. Sądzę, że sprawdzi się zarówno u osób z bardzo jasną (być może nawet z porcelanową) karnacją jak i osób z delikatnie ciemniejszą. Dla średnich karnacji Illuminating Supple Blemish może okazać się jednak za jasny. Swoją drogą to było do przewidzenia. Produkt dedykowany jest na rynek azjatycki gdzie od dawna panuje moda na bardzo jasną cerę.

Konsystencja jest bardzo lekka, kremowa.. może nawet ciut silikonowa. Aplikując niemal do razu mam się poczucie mokrej skóry. Początkowo produkt daje efekt promiennej, rozświetlonej skóry ale wystarczy dać mu chwilkę. Krem na skórze zastyga ale nie na skorupę, to wciąż elastyczna powłoczka która pracuje wraz z mimiką twarzy, traci jednak na swoim blasku ale w dobrym znaczeniu. Efekt jaki pozostawia to satynowa świeżość. Daleko tu do niezdrowego blasku jak i to płaskiego matu. To efekt na myśl przywołuje idealnie wypielęgnowana skóra bez grama makijażu.


Na przestrzeni miesięcy jakie razem spędziliśmy próbowałam Illuminating Supple Blemish Cream aplikować na kilka sposobów.

Aplikacja przy użyciu pędzla ma o tyle sens jeżeli zależy nam na uzyskaniu większego krycia. Należy wówczas aplikować niewielkie ilości na niewielkich obszarach i delikatnie je rozprowadzać. Warto w tym przypadku mieć bardzo dobrze oświetlone miejsce, bo z uwagi na swoją wodnisto-kremową konsystencję krem może pozostawiać smugi. Dodatkowo nieuważne rozprowadzenie przy linii żuchwy może pozostawić nieestetyczne odcięcie. Nie stanowi to jednak katastrofy, bo produkt nie ma w zwyczaju zastygać na skórze co pozwala ma dodatkowe poprawki. Krycie jakie osiągniemy przy aplikacji pędzlem jest nieco mniej niż średnie. Większe zmiany na skórze nie zostaną zakryte ale na zakrycie tych mniejszych możemy liczyć.

Aplikując krem Illuminating przy użyciu mokrej gąbki uzyskujemy cieńszą warstwę na skórze, a co za tym idzie delikatniejsze krycie niż w przypadku pędzla. W tym przypadku trudno o jakiekolwiek smugi, ale z uwagi na konsystencję i porowatość gąbki sporo produktu wsiąka w gąbkę, co dość boleśnie może przełożyć się na wydajność produktu.

Krem BB bez trudu można aplikować przy użyciu palców. Rozprowadzanie jest bardzo łatwe i przyjemne. Trudno tu o plamy i smugi nawet jeżeli w lustro patrzymy tylko jednym zaspanym okiem. W tym przypadku krycie jakie możemy osiągnąć jest lekkie. To bardziej wyrównanie ogólnego kolorytu cery. Jeżeli zależy nam na dodatkowym kryciu warto chwilę odczekać, aż pierwsza warstwa lekko zastygnie i wówczas dołożyć kolejną.


Wykończenie jakie daje na skórze jest bardzo miękkie. Krem nie podkreśla niedoskonałości ani nie wydobywa faktury skóry. Bez trudu możemy liczyć ukrycie porów, zaczerwienia skory, niewielkie niedoskonałości. To efekt naszej skory ale w lepszej wersji. Nie należy oczekiwać, że Illuminating Supple Blemish Cream całkowicie odmieni naszą skórę. Niedoskonałości i wady pozostaną ale będą mniej widoczne. W zamian możemy oczekiwać, że mało kto będzie w stanie zauważyć, że na twarzy mamy cokolwiek. Warunek jaki należy przy tym spełnić to aplikacja bez przesadnego nawarstwiania produktu.


Skład (INCI): Water, Cyclopentasiloxane, Butylene Glycol, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Betaine, Cetyl Ethylhexanoate, Titanium Dioxide, Caprylic/Capric Triglyceride, Niacinamide, Polysorbate 60, Dimethicone, Cetyl Peg/Ppg-10/1 Dimethicone, Zinc Oxide, Yellow Oxide of Iron, Isoamyl P-Methoxycinnamaye, Diethylsmino Hydroxybenzoyl Hexyl Benzoate, Bentonite, Sodium Chloride, Silica, Red Oxide of Iron, Bis-Ethylhexyloxyphenol Methoxyphenyl Triazine, Stearic Acid, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Chlorphenesin, Talc, Black Oxide of Iron,  Tocopheryl Acetate, Fragrance, Centella Asiatica Extract, Sodium Hyaluronate, Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extract, Portulaca Oleracea Extract, Piper Methysticum Leaf/Root/Stem Extract, Illicium Verum (Anise) Fruit Extract, Citrus Paradisi (Grapefruit) Fruit Extract, Nelumbium Speciosum Flower Extract, Paeonia Suffruticosa Root Extract, Scutellaria Baicalensis Root Extract, 1, 2-Hexanediol, Caprylyl Glycol, Butylene Glycol, Adenosine, Sodium Ascorbyl Phosphate, Linum Usistisimum (Linseed) Seed Extract, Hibiscus Esculentus Fruit Extract,  Alle Barbadensis Leaf Juice, Arctium Kappa Root Extract, Hibiscus Mutabilis Flower Extract, Corchorus Olitorius Leaf Extract.

Skład oczywiście nie jest naturalny ale sporo w nim fajnych takich jak betaine, która ma bardzo dobre właściwości wiążące wodę w naskórku. Nancynamide czyli witamina B3, która stymuluje syntezę kolagenu, rozjaśnia przebarwienia i poprawia nawilżenie. Witamina E, która działa odżywczo i ochronne. Wyciąg z wąkroty azjatyckiej o działaniu odkurczającym i przyśpieszającym gojenie, a także kwas hialuronowy, ekstrakt z korzenia lukrecji gładkiej, ekstrakt z anyżu, wyciąg z grejpfruta, wyciąg z kwiatu lotosu, ekstrakt z korzenia piwonii, wyciąg z tarczycy bajkalskiej i wiele innych.

Znajdziemu tu również filtry przeciwsłoneczne (fizyczne) w postaci tlenku cynku, dwutlenku tytanu, amiloxate, bemotrizinol itp, a także substancje, które mają za zadanie pochłaniać wilgoć, pot i sebum aby dłużej zachować świeżość makijażu (np. bentonit, dwutlenek krzemu, talk)

Zastosowany tu silikon ułatwia znacząco rozprowadzanie produktu ale nie jest komedogenny dzięki czemu nie zatyka porów ani nie przyczynia się do powstawania zaskórników. Są jednak inne składniki, które cechują się większą lub mniejszą komedogennością

Niestety są również takie składniki, których wolałabym nie widzieć.


Jeśli chodzi o trwałość produktu w wersji bez przypudrowania nie jest powalająca. Już po dwóch godzinach w mojej strefie T zaczyna się coś dziać. W tym obszarze krem zaczyna tracić swoją stabilność i wystarczy lekkie otarcie aby został starty. Lekkie przypudrowanie bez pocierania pędzlem przedłuży trwałość ale z racji tego, że produkt ma bardzo naturalne wykończenie w stylu rozświetlonej naturalnie skóry, trzeba liczyć się z tym, że puder należy zaaplikować na całą twarz. Z tego też względu jeżeli zależy mi na dłuższej trwałości produktu po aplikacji od razu utrwalam go pudrem. Nie wydłuża to w znaczący sposób trwałości ale na nieco dłużej mam spokój. O ile w strefa T pod względem trwałości ma się dość przeciętnie to bardziej suche strefy mają się świetnie. Niezależnie od tego czy utrwalę krem pudrem czy nie, to nie mam na co narzekać. Skóra wygląda na promienną i gładką.

Ponieważ krem w strefie T sprawiał mi trochę problemu zaczęłam dodawać do niego niewielką ilość korektora. Dzięki temu uzyskałam nieco większe krycie, a z uwagi na to, że korektor ma formułę zastygającą również zwiększoną trwałość. To właśnie w tej kombinacji zużyłam większą część pojemności Illuminating Supple Blemish Cream. Ma to swoje konsekwencje, bo automatycznie zmieniła się formuła produktu. Takiej mieszanki nie jestem w stanie aplikować palcami, a jedynie rozprowadzać cienkimi warstwami przy użyciu gąbki. Jednak aby móc częściej korzystać z kremu  Klairs niż tylko w dni kiedy moja skóra ma się wyjątkowo dobrze, a temperatura na zewnątrz jest całkowicie neutralna musiałam podjąć takie kroki. Przy okazji to dla mnie okazja do zużycia dwóch produktów, które użytkowane razem eliminują wzajemnie swoje wady.
 

W zasadzie rozumiem zachwyty nad tym produktem ale nie jest to w moim odczuciu produkt dla wszystkich. Azjatki są znane z dbania o urodę i zdrowie na wysokim poziomie. Nie chodzi tu tylko o pielęgnację ale również zdrowe odżywianie. Efektem są niemal nieskazitelne cery i do takich krem Illuminating Supple Blemish Cream jest kierowany. Oczywiście można wyciągnąć z niego ciut więcej. Bez większych oporów wyrówna koloryt cery, lekkie przebarwienia, pory i niedoskonałości. Jednak to produkt dla tych, którzy lubią swoją cerę w takim stanie jakim ona jest. Krem nie zakryje wszystkiego ale z całą pewnością sprawi, że niezależnie od stanu wyjściowego nasza skóra będzie wyglądać lepiej. W zasadzie nie mam o nim złego zdania. Gdy moja skóra jest w lepszej kondycji lubię z niego korzystać bez dodatkowych wspomagaczy. Trudno z nim przesadzić, można aplikować jedynie w problematycznej strefie, pięknie stapia się ze skórą.. ale nie do końca jesteśmy sobie pisani.


lutego 05, 2019

LABENA - ROSE SERUM EYE MASK. HYDROŻELOWE PŁATKI POD OCZY CZYLI WYŻSZY POZIOM PIELĘGNACJI SKÓRY WOKÓŁ OCZU

LABENA - ROSE SERUM EYE MASK. HYDROŻELOWE PŁATKI POD OCZY CZYLI WYŻSZY POZIOM PIELĘGNACJI SKÓRY WOKÓŁ OCZU

Moja wielka miłość do hydrożelowych płatków pod oczy zaczęła się dawno temu za czasów studiów. Zarwane nocki i podkrążone oczy to niemal norma. Taki stan rzeczy towarzyszył mi dość długu, aż wpadłam na hydrożelowe płatki, które potrafiły w zaczarowany sposób usunąć wszelkie oznaki zmęczenia, przez co rano wyglądałam promiennie.. a reszta tłumu jak zombi 😂 Taki stan rzeczy nie utrzymywał się przez cały dzień ale w zupełności mi to wystarczyło. Moim wielokrotnym ulubieńcem i wybawieniem były płatki marki Efektima.. ale ich cena oraz ciągłe dokupywanie zaczęły mnie przybijać. Już wtedy marzyłam o wielkim opakowaniu płatków pod oczy.. i znalazłam! Mowa o marce Lanbena i ich Rose Serum Eye Mask.


Od producenta:
Zawiera cenne ekstrakty ziołowe i esencję różaną, odpowiednie do pielęgnacji i łagodzenia zmęczonych oczu. Łatwe w użyciu, szybkie wchłanianie, nietłuste, rozjaśniające.

Korzyści:
- walka z cieniami
- eliminacja worków pod oczami
- wspomaganie krążenia krwi
- wygładzenie i rozjaśnienie skóry
- redukcja wyglądu cienkich linii i zmarszczek
- przywraca skórze elastyczność poprzez nawilżenie

Wskazówki:
Stosuj płatki na oczyszczoną skórę pod oczami. Pozostaw na 20 minut i oderwij. Stosuj rano i wieczorem, 1-2 razy w tygodniu.


Miałam sporo obaw przy składaniu zamówienia. To jak kupowanie kota w worku ale stwierdziłam, że zrobię próbę uczuleniową i co najwyżej wyrzucę je do śmieci. Jednak ryzyko było tego warte. Przede wszystkim dlatego, że za 60 sztuk czyli 30 par płatków pod oczy zapłaciłam poniżej 50 zł, a za moje ulubione wówczas płatki Efektima musiałabym zapłacić około 200 zł. Największym minusem, a jednocześnie plusem płatków Lanbena jest ich opakowanie. Zakręcany słoik był zabezpieczony dodatkowo folią ochronną, która gwarantowała, że nikt wcześniej nie zaglądał do środka. Jednak po jej usunięciu zegar zaczął tykać. Możliwość dostania się zarazków, do tego kontakt z powietrzem działają na minus. Na szczęście do opakowania została załączona szpatułka, która pozwala na wydobycie pojedynczych płatków. Dzięki temu kontakt z pozostałymi sztukami został ograniczony do niezbędnego minimum.


Bardzo dużym zaskoczeniem okazał się słynny znaczek uszatego króliczka Cruelty Free. Oznacza to, że produkt był stworzony z poszanowaniem zwierząt, czyli nie był testowany na zwierzętach ani nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego. Dało mi to nadzieję, że skład produktu wcale nie musi być aż tak kiepski.

Skład (INCI): Water, Glycerin, Edta Disodium, Butylene Glycol, Hexapeptide-1, Collagen Extract, Calcium Chloride, Sodium Trehalose Sulfate, Rose Extract, Portulaca Oleracea Extract, Centella Asiatic Extract, Licorice Acid, Aloe Vera Leaf Extract, Jojoba Seed Oil, Carrot Extract And Bis (Hydroxymethyl) Imidazolidinyl Urea, Retinol.
  • Aqua (Water ) (Woda) - naturalny rozpuszczalnik
  • Glycerin (gliceryna) - silnie hydrofilowa i higroskopijna substancja nawilżająca. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, pomaga substancjom aktywnym przedostać się w głąb skóry. Skuteczna zwłaszcza w kosmetykach z dużą ilością wody. Łagodzi podrażnienia, przyśpiesza regenerację uszkodzonej skóry, wygładza zmarszczki, zmiękcza naskórek, likwiduje zrogowacenia. Kosmetyki z dużą zawartością gliceryny są zwykle nieco lepkie na skórze. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Disodium EDTA (sól dwusodowa kwasu wersenowego) - konserwant i stabilizator wiążący jony metali ciężkich, zapobiega zmianie barwy i zapachu kosmetyków. Chroni kosmetyk przed zepsuciem i patogenami. Ma właściwości zmiękczające i regulujące lepkość. Wspomaga działanie innych konserwantów. Nie należy stosować na uszkodzoną skórę. Niezalecany w kosmetykach nanoszonych za pomocą rozpylaczy ze względu na możliwość drażnienia błon śluzowych i układu oddechowego (Alergia: skala 2 na 5)
  • Butylene Glycol (glikol butylenowy) - poprawia przenikanie składników aktywnych w głąb skóry. Jest także rozpuszczalnikiem substancji roślinnych i zapobiega wysychaniu kosmetyków. Nawilża i kondycjonuje skórę oraz włosy, zmiękcza i wygładza. Zmniejsza lepkość oraz wykazuje delikatne działanie konserwujące. Niezalecany w kosmetykach dla dzieci. Może zatykać pory, częste stosowanie i w dużych stężeniach nie jest wskazane dla skory tłustej, trądzikowej (Komedogenność: skala 2 na 5. Alergia: skala 2 na 5)
  • Acetyl Hexapeptide-1 - stymuluje syntezę naturalnego barwnika skóry - melaniny
  • Collagen Extract - kompleks aminokwasów pochodzący z białka roślinnego. Zawiera dużo oksyproliny, glicyny, kwasu glutaminowego, proliny
  • Calcium Chloride (chlorek wapnia) - wykazuje działanie regulujące kwasowość oraz lepkość formuł kosmetycznych. Substancją wiążąca. Ma właściwości ściągające i przeciwzapalne, łagodzi m.in. objawy trądziku różowatego, problemy naczynkowe i alergie, obrzęki, rozjaśnia przebarwienia oraz wzmacnia skórę. Wykorzystywany w jonoforezie
  • Sodium Trehalose Sulfate - humektant
  • Rose Extract (ekstrakt z róży) - znajduje zastosowanie w pielęgnacji skóry suchej, zmęczonej, starzejącej się, wrażliwej i skłonnej do podrażnień. Ma właściwości wzmacniające i ściągające skórę, działa antyseptycznie i przeciwzmarszczkowo
  • Portulaca Oleracea Extract (ekstrakt portulaki pospolitej) - to bogate źródło polifenoli, kwasów omega-3, witamin A i C, a także wapnia, żelaza, sodu, potasu i magnezu. Wykazuje działanie antyoksydacyjne, przeciwzapalne, przeciwdrażniące. Efektywny środek w przypadku skory alergicznej i trądzikowej
  • Centella Asiatic Extract (wyciąg z wąkroty azjatyckiej) - stymuluje syntezę kolagenu w skórze, zmniejsza obrzęk i cienie pod oczami, działa przeciwzmarszczkowo. Ma działanie obkurczające, przyspiesza gojenie ran, wspomaga proces prawidłowego bliznowacenia. Zapobiega powstawaniu rozstępów i wspomaga likwidację cellulitu. Zgodnie z zasadami Ajurwedy, wąkrotę stosuje się w leczeniu zmian skórnych spowodowanych trądem, w bielactwie, łuszczycy, egzemie, a także w leczeniu hemoroidów i żylaków. Działa przeciwbakteryjnie, przeciwgrzybicznie i przeciwzapalnie, a także oczyszczająco i tonizująco. Składnik w dużych stężeniach nie jest wskazany dla kobiet w ciąży
  • Licorice Extract (ekstrakt z lukrecji) posiada silne właściwości wiązania wody w skórze. Wykazuje działanie łagodzące, antyoksydacyjne i przeciwobrzękowe
  • Aloe Barbadensis Leaf Extract (ekstrakt z liści aloesu) - wykazuje silne właściwości lecznicze. Leczy stany zapalne skóry, spojówek, poparzenia. Działa przeciwbólowo, kojąco gojąco, przeciwobrzękowo, oczyszczająco. ma działanie nawilżające. Reguluje pracę gruczołów łojowych, pomaga zmatowić skórę i zwęzić pory. Może być nakładany na skórę jak i włosy. W stanie czystym może odparowywać ze skóry powodując przesuszenie, dlatego warto łączyć go z emolientami. Nie powinien być stosowany przez osoby uczulone na salicylany np. aspirynę (Alergia: skala 1 na 5)
  • Simmondsia Chinensis Seed Oil (olej jojoba) - Tworzy na powierzchni skóry dobrze przywieralną, niezbyt tłustą warstwę, która chroni przed czynnikami zewnętrznymi (wiatr, mróz). Wykazuje działanie łagodzące, uelastyczniające, wzmacniające cement międzykomórkowy, zmiękczające i lekko nawilżające. Rekomendowany w produktach dla kobiet w ciąży, zapobiega powstawaniu rozstępów. W dużych stężeniach może nasilić problemy trądzikowe, powodować wypryski i zaskórniki (Komedogenność: skala 3 na 5)
  • Carrot Extract (wyciąg z korzeni marchwi) - zwiększa fizjologiczne funkcje skóry, poprawia jej elastyczność, miękkość i gładkość. Nadaje skórze ciepły odcień świeżej opalenizny. Stosuje się w przypadku łagodzenia skutków poparzeń słonecznych. Wykazuje działanie przeciwrodnikowe, zapobiega szorstkości naskórka, zwiększa stopień jego nawodnienia, zapobiega pogłębianiu się zmarszczek
  • Imidazolidinyl Urea - substancja konserwująca, uznana za bezpieczną
  • Retinol (witamina A) - ma zdolność przenikania w głąb skóry, zapobiega starzeniu się skóry, działa prewencyjnie, ma działanie cofające efekty starzenia, odmładzające. Jest niezbędny do prawidłowego formowanie się i regulowania wzrostu komórek skóry. Może usunąć głębokie przebarwienia i blizny. Ma działanie złuszczające i zmniejszające nadmierne rogowacenie skory, wygładza, poprawia sprężystość i koloryt, likwiduje przebarwienia. Usuwa obumarłe, zniszczone warstwy naskórka i odsłania młodszą skórę o ładnym, zdrowym wyglądzie i gładkości. Stymuluje syntezę białek w skórze, kolagenu, elastyny, a także kwasu hialuronowego, w dłuższym okresie stosowania poprawia nawilżenie, ukrwienie, wzmocnienie oraz grubość skóry, znikają drobne zmarszczki i zwiotczenie skory, poprawia owal twarzy. Substancja silnie drażniąca. Przy stosowanie produktów z tym składnikiem, zalecane jest stopniowe przyzwyczajanie skóry, nakładanie preparatu w odpowiednich odstępach czasowych rozpoczynając od najniższych stężeń (Alergia: skala 4 na 5)
Mogło być oczywiście dużo gorzej.. ale dramatu też nie ma.


Płatki na początku zajmowały całą przestrzeń słoika. Były rewelacyjnie nasączone ale żadna maź nie pływała wokół. Z czasem zaczęło się to delikatnie zmieniać. Zauważyłam, że płatki delikatnie się skurczyły i nie są już tak obficie nasączone. To jednak nie przeszkadzało w użytkowaniu. Przy pierwszych podejściach na początku miałam delikatne wrażenie, że przez chwilę płatki delikatnie zjeżdżają. To była kwestia być może milimetra więc wszystko w ramach akceptowalnej normy. Po około minucie zaczynały ładnie przylegać do skóry, a problem znikał. 

Od pierwszej chwili dawały wyraźne uczucie chłodu, nawilżenia i ukojenia skóry. Rozważałam czy aby nie powinnam je trzymać w lodówce dla wzmocnienia efektu ale nigdy się nie zdecydowałam. Efekt jako dawały w pełni mnie zadowalał, a pozostawienie ich w lodówce wiązało się z ryzykiem, że całkowicie o nich zapomnę.


Kiedy z czasem poziom esencji zaczął się kurczyć zaczęłam rozważać aplikację dodatkowego serum lub kremu pod oczy, a na to płatki Lanbena. Miałam niemały zgrzyt, bo w przypadku płatków Efektimy skutki takiego eksperymentu były opłakane. Na szczęście płatki Lanbena dobrze dogadywały się z używanymi kremami pod oczy czy serum z The Ordinary. Sęk w tym, że nie specjalnie widziałam efekty tego łączenia. O ile warstewka kremów pod oczy spisywała się dobrze to serum The Ordinary nawet po dłuższym czasie nie robiło nic.. w tym również nie wchłaniało się. Ostatecznie stwierdziłam, że płatki Lanbena radzą sobie lepiej samodzielnie nawet z nieco uszczuploną zawartością esencji.


Hydrożelowe płatki Lanbena są bardzo dobrze skrojone. Sięgają od wewnętrznego kącika oczu i wychodzą delikatnie poza zewnętrzny kącik przykrywając całą potencjalną dolinę zagłębień i przyszłych kurzych łapek oraz opierają się na kości jarzmowej. Płatki zawsze aplikowałam tuż pod linią rzęs, bo nigdy nie miałam problemu z tym, aby esencja migrowała mi do oczu. 

Ze względu na to, że są elastyczne nigdy nie powodowały dyskomfortu ani nie ograniczały pola widzenia. Mogę je aplikować wieczorem i czytać książkę. Z uwagi na czas ich działania najbardziej zadowolona byłam z noszenia ich rano. Skóra wyraźnie była bardziej wygładzona, opuchlizna po nieprzespanej nocy zmniejszona, skóra komfortowa, elastyczna.



Z czasem płatki zaczęły mi towarzyszyć podczas wykonywania makijażu. Siłą rzeczy wiąże się to ze zmianą kolejności wykonywania makijażu. W pierwszej kolejności zaczynam od oczu. Dzięki płatkom skóra pod oczami odpoczywa i się regeneruje, a ewentualnie osypujące się drobinki cieni zamiast na policzki trafiają na płatek. Korektor czy podkład na tak przygotowanej skórze zwyczajnie wygląda lepiej, a spojrzenie wydaje się bardziej świeże i promienne. Kiedy mam okazję lub chęć pobawić się makijażem, takie płatki są u mnie zwyczajnie punktem obowiązkowym.


Problem w tym, że marka Lanbena wycofała już swój produkt ze sprzedaży zastępując go innym. Niestety skład nowych płatków pogorszył się. Na szczęście coraz łatwiej dostępne są tego typu opakowania płatków pod oczy. Dość spory wybór znaleźć można w sklepie Cosibella gdzie w ofercie jest marka Petitfee, a także w sklepie Misun gdzie oprócz Petitfee dostępne są płatki marki Heimish. Tego typu produkty znajdziesz również w sklepie Koreański Sekret, iHerb, La Rose, Koreańska pielęgnacja.

Cóż.. ja już kończę swoją przygodę z płatkami Lanbena ale dzięki Moni z bloga Mama z różową torebką w zapasie już czekają na mnie kolejne! Strasznie się cieszę! Jednak zanim odkryję och właściwości i wyrobię sobie opinię odsyłam Cię do Moniki i posta: Petitfee Black Pearl Gold Hydrogel Eye Patch

Nieustannie liczę, że skład tych produktów zacznie się poprawiać. Nie są to kosmetyki w pełni naturalne chociaż część z nich zawiera sporą dawkę składników pochodzenia naturalnego. Jest to mój nielicznych grzech i odstępstwo od naturalnej pielęgnacji, jednak efekt i poziom zadowolenia jaki uzyskuję są dla mnie znaczące.. w końcu to skóra wokół oczu najszybciej zdradza nasz wiek, a warto aby nasze okno na duszę miało jak najdłużej piękną ramę 😍


lutego 03, 2019

LYNIA - LIFTINGUJĄCO - REWITALIZUJĄCA MASKA ALGOWA PEEL-OFF Z ŻEŃ-SZENIEM, ZIELONĄ HERBATĄ ORAZ ZIARNAMI KAKAOWCA

LYNIA - LIFTINGUJĄCO - REWITALIZUJĄCA MASKA ALGOWA PEEL-OFF Z ŻEŃ-SZENIEM, ZIELONĄ HERBATĄ ORAZ ZIARNAMI KAKAOWCA

Maska liftingująco-rewitalizująca.. takie hasła często odstraszają, bo sugerują, że są to produkty przeznaczone dla osób starszych.. lub dużo bardziej starszych. Podświadomie staramy się nie dopuszczać do głowy myśli, że to może być coś dla nas. Osobiście staram się nie popadać w paranoję. Żadna maseczka czy krem do domowego użytku nie sprawi, że będę ponaciągana do granic możliwości, a moja mimika twarzy zostanie sparaliżowana. Powodem decyzji o zakupie maseczki liftingująco-rewitalizującej był po prostu skład.


Ekstrakt z żeń-szenia znany jest ze swoich genialnych właściwości antyoksydacyjnych i regulujących. Zielona herbata posiada właściwości przeciwrodnikowe, ochronne, bakteriobójcze i nawilżające, a kakao ujędrnia, spowalnia proces utraty kolegenu czy elastyny w skórze, a przy okazji to.. kakao! czyli genialnie pachnie!

Nie każdy produkt do pielęgnacji obarczony hasłem "lifting" powinien być przez nas pomijany. Być może dla dziewczyn poniżej 20 roku życia takie eksperymenty są zbędne ale już po 25 roku myślę, że bez zahamowań możemy zacząć sięgać po tego typu produkty. Nie chodzi o to aby zacząć cofać biologiczny zegar, ale o to aby wskazówki tykały wolniej.


Od producenta:
Liftingująco-rewitalizująca maska algowa peel-off z żeń-szeniem, zieloną herbatą oraz ziarnami kakaowca to profesjonalna maska algowa, która po zmieszaniu z wodą daje gęstą masę gotową do użycia. Posiada silne działanie odmładzające i rewitalizujące. Doskonale oczyszcza cerę, nawilża ją i odżywia. Idealna w pielęgnacji skóry zwiotczałej, starzejącej się i/lub wrażliwej, wymagającej intensywnej stymulacji i głębokiego nawilżenia.
Zawartość saszetki wystarczy do wykonania 2 pełnych zabiegów na twarz.

Stosowanie:
1. Najlepiej stosować w proporcji maksymalnie 1:3, czyli 1 część maski rozprowadzamy w 3 częściach wody mineralnej lub źródlanej, niegazowanej.
2. Mieszać do uzyskania gładkiej, jednolitej masy
3. Następnie szybko nałożyć jednolitą masę na twarz i szyję.
4. Po 15 do 20 minut ściągnąć maskę z twarzy, zaczynając od krawędzi
5. Twarz i szyję przemyć wodą.


Saszetka o pojemności 30 g zawiera bardzo delikatny puder o lekko brązowym zabarwieniu i zapachu kakao. Zapowiada się rewelacyjnie! Przed pierwszym użyciem skrupulatnie przeczytałam zalecenia producenta, aby nie popełnić błędów. Skóra oczyszczona, wszystko przygotowane więc do dzieła. Zawartość saszetki podzieliłam na dwie części i jedną z nich wymieszałam z lekko ciepłą wodą. Puder niezbyt ochoczo poddawał się mieszaniu. Miałam z nim trochę problemów ale bardziej energiczne mieszanie poprawiło sytuację i uzyskałam w miarę jednolitą konsystencję. W przypadku takich masek istotny jest czas, bo im dłużej się guzdrzemy tym większa szansa, że z miseczki wyciągniemy jedną wielką galaretę, której nijak nie da się rozprowadzić. Zalecenie producenta, aby "szybko nałożyć jednolitą konsystencję" dało mi do myślenia. Skoro producent już w opisie zwraca na to uwagę to w rzeczywistości tego czasu musi być wyjątkowo mało.. i faktycznie.

Zdążyłam zaaplikować maseczkę jedynie na 1/3 twarzy i już zauważyłam, że maska zaczyna gęstnieć. Nie ociągałam się.. byłam ze wszystkim przygotowana, ale maska okazała się ekspresowo zmieniać konsystencję. Na drugiej stronie twarzy trudno było mi uzyskać jednolitą warstwę, a czoło które zostawiłam na koniec to jedynie wielkie przyklejone grudy. Na szczęście wszystko trzymało się skóry i pomimo średniego zadowolenia mogłam cieszyć się z walorów maseczki.


Skład (INCI): Solum Diatomeae, Algin, Calcium Sulfate, Tetrasodium Pyrophate, Theobroma Cacao Fruit Powder, Maltodextrin, Camellia Sinensis Leaf Powder, Panax Ginseng Root Powder, CI 77499, CI 77491.

  • Solum Diatomeae - składnik przeciwzbrylający. Wpływa na konsystencję produktu, może pełnić funkcję zagęstnika bądź działać przeciwzbrylająco, chroni produkt przed zmianą stanu skupienia
  • Algin (alginian sodu) - składnik wiążący wilgoć w naskórku i substancje kosmetyczne, higroskopijny. W lekko kwaśnym pH zagęszcza i klaruje wodniste formuły. Zapobiega rozwarstwianiu faz w formułach emulsyjnych i zmniejsza lepkość. Jest filmotwórczy, działa ochronnie i nawilżająco. Składnik silnie komedogenny, nie jest zalecany do skóry tłustej i trądzikowej w codziennej pielęgnacji. Może być drażniący. (Komedogenność: skala 4 na 5. Alergia: skala 2 na 5)
  • Calcium Sulfate (siarczan wapnia) - składnik dodający dormułom kosmetycznym objętości, a także zmętniający zbyt przejrzyste i klarowne konsystencje, chroni kosmetyk przed zepsuciem minimalizując przepuszczalność światła. Ma właściwości rozjaśniające bielące, matujące i pochłaniające wilgoć oraz tłuszcz
  • Tetrasodium Pyrophosphate (pirofosforan czterosodu) - składnik zagęszczający konsystencje, reguluje pH kosmetyków, zapobiega zbryleniu oraz zapobiega korozji opakowań. Ma zdolność wiązania jonów metali, konserwuje. (Alergia: skala 1 na 5)
  • Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Powder (zmielone orzechy kakaowca) - wpływa ujędrniająco na skórę, usprawnia przepływ krwi oraz działa antycellulitowo. Blokuje działanie wolnych rodników, opóźnia procesy starzenia się skóry, spowalnia utratę kolagenu, elastyny i innych protein. Stosowane w peelingach usuwa martwy naskórek, odżywia skórę
  • Maltodextrin (maltodekstryna) - poprawia i utrzymuje konsystencję kosmetyków emulsyjnych, kremów, balsamów, mleczek itd. Zapobiega wytrąceniu i osadzeniu pigmentów i innych substancji nierozpuszczalnych, perełek, mikroperełek. Ma właściwości odżywiające skórę i włosy, jest filmotwórczy i wygładzający. Ma także właściwości pochłaniające wilgoć, sebum, pot (Komedogenność: skala 1 na 5) 
  • Camellia Sinensis (White Tea) Leaf Extract (wyciąg z zielonej herbaty) - wykazuje działanie bakteriobójcze, ściągające, odkażające, oczyszczające, odświeżające, chłodzące, łagodzące i ochronne. nawilża i tonizuje. Wskazany do pielęgnacji cery zanieczyszczonej, tłustej i trądzikowej, ale również suchej lub odwodnionej czy wrażliwej ze skłonnością do pękania naczyń krwionośnych, podrażnieniami. Łagodzi poparzenia, regeneruje, hamuje rozwój stanów zapalnych i normalizuje pracę gruczołów łojowych. Jest silnym antyoksydantem. (Alergia: skala 1 na 5)
  • Panax Ginseng Extract (wyciąg z żeń szenia) - znany z właściwości cytotoksycznych, zabija komórki nowotworowe. W kosmetykach stosowany ze względu na działanie silnie antyoksydacyjne, opóźnia starzenie skóry. Wykazuje działanie wyszczuplające i antycellulitowe, aktywuje rozkład tłuszczy, hamuje syntezę kwasów tłuszczowych. Działa wzmacniająco, rewitalizująco, dotleniająco, regenerująco, poprawia ukrwienie i odporność skóry. Wzmacnia cebulki włosów i pobudza je do wzrostu. Polecany do każdego typu cery, zwłaszcza zmęczonej, poszarzałej i bladej oraz z oznakami stresu oksydacyjnego. Zapobiega powstawaniu zaskórników, poprawia koloryt i wygładza
  • CI 77499 (czarny barwnik, magnetyt) - tlenek żelaza stosowany w kosmetykach mineralnych. Posiada właściwości regenerujących i nawilżających
  • CI 77491 (tlenek żelaza) - pigment występujący w przyrodzie, czerwień żelazowa, czerwonobrązowy pigment, minerał trudno rozpuszczalny. Nadaje kolor kosmetykom kolorowym. (Alergia: skala 1 na 5)

Komfort noszenia był dość dobry. Nie czułam drażniącego działania, nic nie piekło. Jedynie w miejscach gdzie nie udało mi się rozprowadzić maski w grubszej warstwie, zaczęła wysychać co powodowało dość mocne ściągnie skóry. Aby uniknąć podrażnienia delikatnie nawilżałam maseczkę.
Maseczka pomimo pewnych komplikacji z konsystencją poddaje się zdjęciu dość łatwo. Nawet miejsca w których przyschła nie sprawiała większych problemów i przede wszystkim nie spowodowała podrażnienia. 

Skóra po maseczce jest przyjemnie wygładzona, komfortowa, nawilżona, pory lekko ściągnięte, oczyszczone. Daje się odczuć lekki efekt napięcia skory ale nie za zasadzie liftingu tylko zdrowego, przyjemnego napięcia, które nie ma nic wspólnego ze ściągnięciem. Do pełni szczęścia zabrakło mi jedynie efektu rozjaśniającego skórę ale tego producent nie obiecywał.


Ten efekt stanowczo mnie zaskoczył. Po dość trudnym początku spodziewałam się raczej żenującego zakończenia, a wcale tak nie jest. Maskę kupiłam jakiś czas temu, gdy była promocja w wysokości 20% na produkty marki Lynia. Cena około 11 zł (regularna to 13,90 zł) wydaje się całkowicie sensowna tym bardziej, że maska wystarczy na dwa użycia. Efekt jest wyraźny zauważalny. Nie muszę specjalnie wnikać i szukać efektów po użyciu maski. Jedynie drażni mnie to, że maska wymusza ekspresowa nakładanie zaraz po rozrobieniu.

Przy drugim podejściu do maseczki byłam już nastawiona na to aby w razie konieczności rozprowadzić maskę w dwóch ruchach ręką 😂 To oczywiście się nie udało.. ponownie dał mi się we znaki ekspresowy proces tężenia maski ale efekt jaki daje maseczka oraz aromat kakao jest tego wart.


W styczniu pojawiły się recenzje dwóch innych masek marki Lynia:

Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger