lipca 25, 2017

HOLIKA HOLIKA - BABY SILKY FOOT, CZYLI SKARPETKI ZŁUSZCZJĄCE

HOLIKA HOLIKA - BABY SILKY FOOT, CZYLI SKARPETKI ZŁUSZCZJĄCE

Z całą pewnością na skarpetki złuszczające trzeba wybrać odpowiednią porę.. roku. Swoje skarpetki marki Holika Holika kupiłam w zeszłym roku w okresie wiosennym. Najpierw czekałam aż miną święta Wielkanocne, potem weekend majowy, potem kolejne imprezy rodzinne.. aż w końcu nastała jesień. Na okres jesienny czy zimowy szkoda było mi używać skarpetek skoro moje stopy i tak są przez cały dzień zakryte. Cierpliwie czekałam do nadejścia kolejnej wiosny ale sytuacja zaczęła się powtarzać. W końcu pod koniec czerwca po prostu założyłam skarpety złuszczające!


Pech chciał, że trafiłam na największą falę upałów. Szczęście w nieszczęściu, że w mojej pracy nie mogę sobie pozwolić na paradowanie w klapkach, sandałkach i jakimkolwiek obuwiu odkrytym niezależnie od pory roku. W związku z czym strasznego dramatu nie oczekiwałam.. co najwyżej straszyć będę męża.
 

Opis producenta:
Innowacyjny peeling do stóp, który usuwa zrogowaciały naskórek pozostawiając skórę stóp miękką i gładką jak skóra dziecka. Produkt niweluje twardą, szorstką skórę na piętach. Wygładza skórę, zapobiega tworzeniu się stwardnień i zrogowaceń. Produkt zawiera ekstrakt z 16 roślin naturalnych oraz inne składniki bogate w kwasy AHA dzięki czemu stopy po kilku dniach będą gładkie. Efekt zrogowacenia jest podobny do zabiegów wykonywanych w profesjonalnych salonach kosmetycznych. Obecność masła Shea działa nawilżająco i regenerująco. Peeling szybko i bez wysiłku odnowi twoje pięty.


Sposób użycia:
Peelingu nie można używać na stopy z uszkodzeniami chemicznymi, termicznymi, mechanicznymi, zmianami chorobowymi lub grzybicznymi, ranami etc.
  • ubierz materiałowe skarpetki dołączone do produktu na obydwie stopy
  • do każdej skarpety nalej dołączony płyn
  • peeling pozostaw na stopach przez 1,5 h
  • po zastosowaniu produktu umyj dokładnie stopy
  • zrogowaciały naskórek będzie się łuszczyć przez 1-2 tygodnie

Jak mogę to skomentować.. po prostu trzymałam się instrukcji co do joty. Materiał skarpetek nieco mnie zaskoczył. Spodziewałam się raczej trzeszczącej foli, a w rzeczywistości materiał zewnętrzny był bardzo przyjemny. W środku znajduje się kolejna warstwa tym razem bawełniana. Płyn w nią wsiąka i w miarę równomiernie przez 1,5 godziny otacza stopy.





Płyn wydał mi się delikatnie chłodny, a zapach dość chemiczny. Za to wielkość skarpetek mnie zaskoczyła.. są ogromne! Ale to samo powie każda osoba, której rozmiar obuwia klasyfikuje się między 35, a 36. Aby nie potykać się o własne nogi i nie deptać sobie skarpetek założyłam antypoślizgowe szopy-skarpetki. Nie ma absolutnie takiej możliwości abym przez 1,5 godziny siedziała w jednym miejscu. Dlatego wolałam zadbać o własne bezpieczeństwo. Dzięki temu w stopy nie było mi specjalnie chłodno, a płyn rozchodził się dość fajnie po całej skarpecie i chlupał między palcami.



Pierwszą godzinę wytrzymałam bez grymaszenia. Zwyczajnie usadowiłam się przed komputerem aby mieć zajętą czymś głowę. Jednak ostatnie pół godziny to już szczyty mojej irytacji. Denerwowało mnie wszystko. Płyn przepływający między palcami. Uczucie przemoczonych nóg. Szelest foli. Na zmianę robiło mi się zimno i gorąco w stopy. Chodzenie po domu w foliowych skarpetach to żadna  przyjemność, a w dodatku mimo antypoślizgowych skarpetek i tak momentami robiło się dość ślisko.

Skład (INCI): Water, Alcohol, Lactic Acid, Sodium Lactate, Glycolic Acid, Glycerin, Arginine, Phenoxyethanol, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Salicylic Acid, Fragrance, Disodium EDTA, Vitis Vinifera (Grape)Fruit Extract, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Fruit Extract, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract, Citrus Medica Limonum (Lemon) Fruit Extact, Aurantifolia (Lime) Fruit Extract, Urea, Pinus Densiflora Extract, Thuja Orientalis Extract, Chamaecyparis Obtusa Leaf Extract, Camelilia Sinensis Leaf Extract, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Extract, Lavandula Angustifolia (Lavender) Extract, Thymus Vulgaris (Thyme) Flower / Leaf Extract, Pelargonium Graveolens Extract, Melissa Officinalis Leaf Extract, Origanum Vulgare Leaf Extract, Eucalyptus Globulus Leaf Extract, Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Leaf Extract, Butyrospermum Parkii (Shea Butter).


Być może moje stopy w najgorszej kondycji nie były ale w specjalnie dobrej też nie. Przez pierwszy tydzień efekt był dosłownie zerowy. Dopiero w dziesiątym dniu zaczęła się magia ale zupełnie inna niż czytałam na blogach i czego się spodziewałam. Podobno powinno wyglądać to tak, że najpierw schodzi naskórek ten bardziej delikatny, a na koniec odpada to co najgrubsze i najgorsze do usunięcia. U mnie było dokładnie odwrotnie. Około 10 dnia od rozpoczęcia kuracji byłam już niemal pewna, że coś zrobiłam nie tak albo skarpetki mi się przeterminowały, zepsuły itp. Wybrałam się z mężem do kina ale przed wyjściem wzięłam ciepłą kąpiel, a na nogi założyłam sandałki. Wszystko było po staremu.. ale w kinie okazało się, że ani trochę. Między paseczkami sandałków zaczęły wychodzić płaty skóry. WTF?! Przecież wychodząc z domu widziałam swoje stopy i nic się z nimi nie działo!

Złuszczanie najgrubszego naskórka przebiegło ekspresowo.. na tyle ekspresowo, że nie zdążyłam zrobić zdjęć. Kolejny tydzień to już tylko zabawa w irytujące łuszczenie delikatnej skórki na pozostałej przestrzeni stóp. W dodatku im delikatniejsza skóra tym dłużej to wszystko schodziło. Czy nie powinno być dokładnie odwrotnie?





Nie da się ukryć, że skarpetki działają. Jednak dużo zależy od tego jakie mamy oczekiwania co do efektów. Ja ewidentnie spodziewałam się tego co producent obiecuje czyli skóry dziecka.. i to był błąd. Faktycznie skóra jest odświeżona i bardziej miękka ale to tylko efekt trochę lepszy od stanu wyjściowego. Mam wątpliwości co do tego czy tygodniowe chowanie stóp w zakryte obuwie i spranie w skarpetkach pończoszkach jest warte tego efektu.


Ostatecznie mam nieco mieszane uczucia, bo spodziewałam się lepszego efektu chociaż to co ostatecznie uzyskałam nie jest najgorsze.. raczej zadowalające. Obawiam się, że równie dobry a może nawet lepszy efekt osiągnęłabym robiąc co kilka dni kąpiel nóg w soli i złuszczając naskórek pumeksem. Tę opcje planuję przetestować. Z drugiej strony samo złuszczanie nie było dla mnie wyjątkowo uciążliwe. Może nie jest to metoda nad którą będę się zachwycać ale nie wykluczam, że może jeszcze w przyszłości na coś podobnego się skuszę.

Jakie masz sposoby na zadbane stopy ?
Testowałaś skarpetki złuszczające ?



lipca 23, 2017

10 PRODUKTÓW KOJĄCYCH SKÓRĘ TWARZY LATEM, KTÓRYCH MOŻESZ NIE ZNAĆ

10 PRODUKTÓW KOJĄCYCH SKÓRĘ TWARZY LATEM, KTÓRYCH MOŻESZ NIE ZNAĆ

Mam nadzieję, że nie zdążyłaś jeszcze się spalić na słońcu 😎 Ja szczerzę nie cierpię leżeć plackiem i wystawiać skórę na ruszt słońca.. ale przesadzić ze słońcem może w końcu każdy. Raz trafi się za długi wypad na rowerze, a to tak przyjemnie się moczyło nogi na molo, a to w południe było trzeba skosić trawę, bo wieczorem grill.. powodów może być wiele, a skutki takie, że mamy ochotę oderwać sobie twarz. Jednak zanim to zrobisz sprawdź listę poniżej.. może coś z moich propozycji ukoi skórę i zszargane nerwy. 


LOVELY DAY - HYALURON BLOOM SERUM / NEKTAR I TONER NAWILŻAJĄCY

Ta marka ma w sobie coś co przyciąga mnie jak gigantyczny magnes. Jest na mojej liście chciejstw i będę Cię nią męczyć, aż się zarazisz. Linia Hyaluron Bloom ma przede wszystkim intensywnie nawilżać skórę przez co powinna świetnie sprawdzić się przy cerach suchych. Jednak podrażniona słońcem skóra również potrzebuje solidnej porcji nawilżenia i ukojenia. Eliksir zawiera nawilżający destylat rumiankowy, sok z aloesu i ekstrakt z hibiskusa. Dodatkowo znajdziemy kwas hialuronowy oraz niacynamid czyli witaminę B3. Olej z opuncji figowej i olej z nasion babassu zapobiegną utracie nawilżenia, a dodatkowo dają uczucie chłodzenia. Całość tworzy.. delikatny żel, który na powierzchni skóry nie pozostawia filmu.

Podobnie jak nektar w składzie tonera również znajdziemy wyciąg z hibiskusa, aloes, hydrolat rumiankowy, a także kwas hailuronowy. Ponadto hydrolat różany, który mi osobiście bardzo dobrze się sprawdza oraz kwas PHA i zero alkoholu. Dodatek kwasy PHA wspiera procesy odbudowy i regeneracji skóry. W porównaniu do kwasów AHA i BHA kaws PHA jest o wiele łagodniejszy dla skóry i może być stosowany przy cerach wrażliwych oraz naczynkowych przez cały rok.

Skład serum (INCI): Matricaria Chamomilla Flower Water (Ägypten,bio), Aloe Barbadenis Fruit Juice (Mexiko,bio), Glycerin (Zuckeralkohol, feuchtigkeitsspendend), Orbignya Oleifera (Babassu) Seed Oil (Peru,bio) Niacinamide (Vitamin B3 3 %), Sodium PCA ( 2%), Opuntia Ficus-Indica Seed Oil (Mexiko), Hibiscus Sabdariffa Flower (Indien), Sodium Hyaluronate (1%), Tocopherol (Vitamin E, Antioxidant), Hydroxyethylcellulose, Sodium Levulinate* (natürliche Konservierungsstoffe), Sodium Anisate* (natürliche Konservierungsstoffe), Dehydroacetic Acid*(Konservierungsstoff, Ecocert zertifiziert), Citric Acid*(Säurungsmittel), Sodium Benzoate **(natürliche Konservierungsstoffe), Potassium Sorbate **(natürliche Konservierungsstoffe).

Skład toniku (INCI): Aqua, Aloe Barbadensis Gel, Rosa Damascena Flower Water, Glycerin, Matricaria Chamomilla Flower Water, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract, Gluconolactone, Lactobacillus Ferment, Sodium Hyaluronate, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Citric Acid.

Produkt znajdziesz w sklepie Bioana (Nektar w cenie 125,00 zł, Toner w cenie 130,00 zł)


LOVELY DAY - SKIN RESCUE

Jeśli solidne nawilżenie to jednak za mało. Na ratunek może przyjść nam serum regenerujące również marki Lovely Day. Przeznaczone z myślą o miłośniczkach stosowania kwasów ale z również sprawdzi się na skórze problematycznej, przesuszonej i podrażnionej. Poza olejkiem arganowym i olejkiem z wiesiołka w składzie znalazł się również olejek z rośliny Blue Tansy (wrotyczu marokańskiego). Olejek ten zawiera wysokiej zawartości azulenu co produktowi nadaje dodatkowo właściwości antybakteryjne, antywirusowe, antyhistaminowe. Ponadto łagodzi stany zapalne, działa przeciwbólowo i przeciwświądowo. Regeneruje skórę suchą i podrażnioną. Słowem ukoi również skórę po nadmiernej ekspozycji słonecznej.

Skład (INCI): Argania Spinosa Kernel Oil**, Oenothera Biennis  Oil**, Tanacetum Annuum**, Tocopherol, Limonene*.

W tym przypadku Limonene jest naturalnym składnikiem olejku Blue Tancy, a jego zawartość wynosi 0,0028% w związku z czym ryzyko reakcji alergicznej jest stosunkowo niskie.

Produkt znajdziesz w sklepie Bioana (cena 165,00 zł)


DOUCES ANGEVINES - APRES LE SOLEIL

Tego produktu nie mogło zabraknąć w zestawieniu. Po przeczytaniu recenzji na blogu Ecodystrykt, ani marki ani samego produktu nie jestem w stanie wyrzucić z głowy. Apres le Soleil to wzmacniający, odświeżający i rewitalizujący fluid do twarzy i ciała stworzony specjalnie do stosowania po opalaniu. Przeznaczony jednak dla osób, które są przezorne i wolą skórę chronić zanim dojdzie do przykrych zmian czy poparzeń. Po więcej zapraszam do recenzji na blog Ekodystrykt.. nie bez powodu produkt wciąż za mną chodzi.

Sklad (INCI): Heliantus Annus, Carthamus Tinctorium, Sesamum Indicum, Daucus Carotta, Amygdalis Communis, Olea Europaea, Matricaria Recutita, Hypericum Perforatum, Citrus Aurantium, Calendula Officinalis, Lavendula Angustifolia, Melaleuca Viridifolia, Styrax Benzoe, Origanum Majorana, Canarium Luzonicum, Parfum (Essential Oils), Eugenol, Geraniol, Limonene, Linalol (contained in essential oils).

Produkt znajdziesz w sklepie Tobeeco (cena 120,00 zł)


UVBIO - BALSAM PO OPALANIU

 Balsam po opalaniu, który ma odprężyć i ukoić skórę. W składzie znajdziemy ekstrakt z zielonej herbaty działający antyoksydacyjnie. Powszechnie znany ze swoich właściwości aloes, który koi. Olej jojoba bogaty w kwasy tłuszczowe i witaminę E. Olejek sojowy chroniący przed wysuszeniem oraz masło shea. Jednak nie jest to tylko balsam po opalaniu. Jeśli w okresie letnim nie uda nam się produktu zużyć to z powiedzeniem można go używać przy codziennej pielęgnacji lub jako regulujący krem na noc.

Skład (INCI): Aqua, Caprylic Glycine / Capric Triglyceride, Clycine Soja Oil, Glyceryl Stearate Citrate, Butyrospermum Parkii, Glycerin, Theobroma Cacao Butter, Olea Europaea Fruit Oil, Chamomilla Racutita Flower Extract, Lecithin Hydrogenated, Simmondsia Chinensis Oil, Camelia Sinensis Leaf Extract, Macadamia Terniflora Seed Oil, Hippophae Rhamnoides Oil, Squalane, Aloe Barbadensis Leaf Water, Sodium PCA, Olea Europaea Leaf Extract, Bisabolol, Xanthan Gum, Tocopherol, Fragrance, Linalool, Citronellol, Limonene.

Produkt znajdziesz w sklepie Ecco-Verde (cena: 51,86 zł)


HUXLEY - ESSENCE GRAB WATER

Produkty typu essencje wciąż chodzą po mojej głowie. Zastanawiam się jak bardzo różnią się od powszechnie znanych nam produktów typu serum.. ale to punkt do rozważenia przy innej okazji. Myśląc o wysokich temperaturach i roślinach na myśl jako pierwszy przychodzi mi.. kaktus. Esencja Huxley właśnie dlatego zwróciłam moją uwagę. W jej składzie znajdziemy wyciąg z nasion kaktusa, który głęboko nawilża i zatrzymuje wilgoć nawet w najbardziej nieprzyjaznych warunkach. Produkt szybko powinien przynieść ulgę cerze narażonej na wysokie temperatury i ekspozycję słoneczną. Nie pozostawia tłustego filmu, a wyciąg z mięty dodatkowo zapewni efekt przyjemnego chłodzenia.

Skład (INCI): Opuntia Ficus-Indica Stem Extract, Butylene Glycol, Alcohol, Glycerin, 1,2-Hexanediol, Opuntia Ficus-Indica Seed Oil, Betula Platyphylla Japonica Juice, Phyllostachis Bambusoides Juice, Ilex Paraguariensis Leaf Extract, Prunus Mume Fruit Extract, Euterpe Oleracea Fruit Extract, Myrciaria Dubia Fruit Extract, Chenopodium Quinoa Seed Extract, Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Extract, Sodium Hyaluronate, Ceramide NP (Ceramide 3), Acorus Gramineus Root/Steam Extract, Citrus Grandis (Grapefruit) Seed Extract, Perilla Frutescens Leaf Extract, Malachite Extract, Methyl Gluceth-20, Water, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Carbomer, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Ethylhexylglycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Cetyl Ethylhexanoate, Hydrogenated Lecithin, Cyclopentasiloxane, Cyclohexasiloxane, Polysorbate 80, Disodium EDTA, Tromethamine, Phenoxyethanol, Fragrance.

Produkt znajdziesz w sklepie Kokosklep (cena: 160,00zł)


AUBREY ORGANICS - PURE ALOE VERA

Uwielbiam ten płyn aloesowy i nie mogło go zabraknąć w tym zestawieniu. W połączeniu ze skompresowanymi maseczkami bawełnianymi nieraz ukoił moją podrażnioną skórę. Przy słonecznych kąpielach sprawdza się równie dobrze i z całego serca polecam. Więcej na jego temat przeczytasz w poście: Aubrey Organics - Pure Aloe Vera.

Skład (INCI): Aloe Barbadensis (Aloe) Leaf Juice, Leuconostoc / Radish Root Ferment Filtrate (konserwant ekologiczny),  Cyamopsis Tetragonoloba (Guar) Gum (zagęstnik, stabilizator), Citric Acid (regulator pH), Aqua.

Produkt dostaniesz w sklepie: Biosna (w cenie: 48,00 zł), Biobeauty (w cenie 51,99 zł ale warto polować na promocję -50%) oraz iHerb


WHAMISA - ORGANIC FLOWER & ALOE VERA FERMENTED HYDROGEL SHEET MASK

Nic tak nie koi skóry jak hydrożelowe maski.. w dodatku schłodzone w lodówce to już prawdziwe ukojenie dla skóry i odprężenie dla zmysłów. Nie bez powodu wybrałam właśnie hydrożelowe maski marki Whamisa. Maski te są w całości wykonane ze składników naturalnych! Ta wersja jest akurat z dodatkiem aloesu ale w jej składzie odnajdziemy kompozycję kwiatową lotosu, chryzantemy oraz mniszka pospolitego. Maseczka ujędrnia, uelastycznia, działa przeciwzapalnie i antybakteryjnie. Jednak przede wszystkim nawadnia i odżywia.

Skład hydrożelu (INCI): Water, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Ceratonia Siliqua Gum, Lactobacillus / Chrysanthemum Sinense Flower Ferment Filtrate, Lactobacillus / Taraxacum Officinale (Dandelion) Rhizome / Root Ferment Filtrate, Lactobacillus / Nelumbo Nucifera Flower Ferment Filtrate, Xanthan Gum, Scutellaria Baicalensis Root Extract, Paeonia Suffruticosa Root Extarct, Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extract.

Skład esencji (INCI): Aloe Barbadensis Leaf Extarct, Lactobacillus / Chrysanthemum Sinense Flower Ferment Filtrate, Lactobacillus / Taraxacum Officinale (Dandelion), Rhizome / Root Ferment Filtraet, Lactobacillus / Nelumbo Nucifera Flower Ferment Filtrate, Lactobacillus / Aloe Barbadensis Ferment Filtrate, Helichrysum Arenarium Flower Extarct, Rhodiola Rosea Root Extarct, Corylus Avellana (Hazel) Seed Oil, Alpha-Bisabolol, Brassica Oleracea Italica (Broccoli) Extarct, Camellia Japonica Seed Oil, Xanthan Gum, Scutellaria Baicalensis Root Extarct, Paeonia Suffruticosa Root Extarct, Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extarct, Aniba Rosaeodora (Rosewood) Wood Oil, Citrus Aurantium Bergamia (Bergamot) Fruit Oil.

Produkt znajdziesz w sklepie Skin79 (w cenie 30,00 zł obecnie w promocji za 24,90 zł)


WHAMISA - ORGANIC FLOWER TONER DEEP RICH

Nie da się ukryć, że marka Whamisa jest na mojej liście przyszłych zakupów, a już w szczególności ten toner. Zachwycają się nimi wielbicielki pielęgnacji K-Beauty, a w niektórych sklepach ten toner jest o kilkanaście złoty droższy od pozostałych tonerów Whamisa.. takie nieuczciwe zagrywki sprzedawców. Ale o co chodzi? Bazą toneru jest ekstrakt z aloesu, który koi skórę. Dodatkowo znajdziemy ekstrakt z owsa. który nawilża przesuszoną skórę, sterole wzmacniające barierę naskórka oraz witaminy działające antyoksydacyjnie. Mniszek pospolity ma za zadanie mineralizować skórę, detoksykować ją i jednocześnie zwężać rozszerzone pory, a także redukować zmiany trądzikowe oraz plamy pigmentacyjne. 

Tak... ten produkt jest na pierwszym miejscu mojej listy, gdy tylko zużyję obecne zapasy toników i hydrolatów.

Skład (INCI): Aloe Barbadensis Leaf Extarct, Chrysanthemum Morifolium Flower Extarct, Avena Sativa (Oat) Kernel Extarct, Lactobacillus / Chrysanthemum Sinense Flower Ferment Filtrate, Lactobacillus / Nelumbo Nucifera Flower Ferment Filtrate, Loctobacillus / Teraxacum Officinale (Dandelion) Rhizome / Root Ferment Filtrate, Galactomyces Ferment Filtrate, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Argania Spinosa (Argan) Kernel Oil, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Helichrysum Arenarium Flower Extarct, Brassica Oleracea Italica (Broccoli) Extarct, Glycerin, Propanedio, Scutellaria Baicalensis Root Extarct, Paeonia Suffruticosa Root Extarct, Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extract, Hibiscus Sabdariffa Flower Extarct, Lithospermum Erythrorhizon Root Extarct, Xanthan Gum, Aniba Rosaeodora (Rosewood) Wood Oil, Citrus Aurantium Bergamia (Bergamot) Oil, Cymbopogon Schoenanthus Oil, Fragrance (Certified Organically Grown, Natural Preservative, Natural Origin).

Produkt znajdziesz w sklepie: Skin-79 (w cenie 149,00 zł)


ILCSI - SERUM ŁAGODZĄCE

Serum posiada działanie kojące, przeciwzapalne i regenerujące, przynosi także ulgę w swędzeniu skóry. Jest polecane do pielęgnacji skóry podrażnionej działaniem solarium czy słońca lub po ukąszeniu owadów oraz drobnych oparzeniach. Serum redukuje podrażnienia o łagodzi ból. Może być stosowane do pielęgnacji wszystkich rodzajów cery, jeżeli istnieje taka potrzeba to nawet kilka razy dziennie. 

Składniki aktywne: ekstrakt z liści aloesu drzewiastego, ekstrakt z liści eukaliptusa, ekstrakt z rojnika murowego, ekstrakt z babki lekarskiej, olejek eteryczny lawendowy, olejek eteryczny eukaliptusowy, witamina E. Produkt posiada certyfikat BDIH.

Produkt znajdziesz w sklepie Ilcsi (w cenie 120,00 zł)


GORVITA - ŻYWORÓDKA W PŁYNIE Z DODATKIEM ALOESU

Ta propozycja powinna przypaść do gustu, każdemu kto stawia na prostotę składu i naturalność produktu. Działanie płynu jest związane z naturalnymi właściwościami ekstraktu żyworódki pierzastej oraz aloesu. Rośliny te wykazują działanie antybakteryjne, osłaniające, łagodzące i regenerujące naskórek podrażniony różnymi czynnikami zewnętrznymi. Skutecznie przyśpieszają proces odnowy, stabilizują gospodarkę hydro-lipidową przywracając skórze elastyczność, witalność i odpowiednie nawilżenie skóry podrażnionej i mocno wysuszonej. 

Skład (INCI): Aqua, Kalanchoe Pinnata Extarct, Aloe Barbadensis Extarct, Glycerin, DMDM Hydantoin.

Nie do końca podoba mi się zawartość DMDM Hydantoin w składzie. Jednak właściwości Żyworodki nie sposób nie docenić. Jeśli znajdziesz żyworódkę w płynie z lepszym składem to chętnie umieszczę ją zamiast tej pozycji. Póki co ta konkretna ma bardzo dobre opinie i przez wiele osób jest polecana.


Zapraszam również na zestawienie do Mariki!


oraz pozostałymi postami z cyklu 10 ciekawych produktów:




10 ciekawych produktów, o których mogłaś nie wiedzieć: złuszczanie twarzy

Przyznaj się! Lubisz wystawiać twarz na słoneczko nieco bardziej niż byłoby to wskazane?
Coś wpadło w oko?

PS. Wróciłam! Będę nadrabiać zaległości 🙈 🙉 🙊

lipca 21, 2017

AUBREY ORGANICS - SZMAPON WZMACNIAJĄCO - REGENERUJĄCY Z BIOTYNĄ

AUBREY ORGANICS - SZMAPON WZMACNIAJĄCO - REGENERUJĄCY Z BIOTYNĄ

Marka Aubrey Organics od dawna była na mojej liście pielęgnacyjnej zarówno odnoście twarzy jak i włosów. Sęk w tym, że w Polsce jest zwyczajnie droga, a z doświadczenia wiem, że takie ryzyko nie zawsze popłaca. Pierwsze spotkanie z marką zawdzięczam Marice z bloga Porcelanowe Włosy, która przesłała mi szampon z uwagi na to, że nie do końca się jej sprawdził. Czy ja mogłam odmówić?

Od producenta: 
Szampon zawiera witaminy z grupy B oraz wyciągi roślinne, które działają odżywczo i wzmacniająco na cebulki włosów, poprawiają nawilżenie i dodają objętości włosom cienkim i delikatnym.

Szampon na delikatny zapach cytrusów w 100% naturalny. Nie zawiera parabenów, glikolu, alkoholu, sztucznych barwników, silikonu, aluminium, Phenoxyethanolu, PEG i SLS oraz składników GMO. Posiada także fizjologiczne pH i jest hipoalergiczny.

Kluczowe składniki :
  • biotyna (witamina z grupy B7) i He Shou Wu - odżywiają skórę głowy oraz dodają włosom objętości,
  • olej z baobabu - zawiera duże ilości niezbędnych kwasów tłuszczowych oraz witaminę D i E, działa odżywczo i nawilżająco,
  • wyciąg z korzenia łopianu - wygładza i odżywia włosy, hamuje wypadanie włosów i przyśpiesza ich wzrost, łagodzi podrażnioną skórę głowy.





















Szampon wzmacniająco-regenerującą z biotyną, to wersja którą sama wybrałabym dla siebie w pierwszej kolejności. Moje włosy nie są ani cienkie ani delikatne jednak moją uwagę przykuwa tutaj biotyna. Biotynę stosuję w suplementach diety gdy moje włosy dość mocno zaczynają się przerzedzać. Coś więcej na jej temat?

Biotyna:
  • magazynowana jest w wątrobie;
  • zapobiega siwieniu włosów oraz łysieniu;
  • wpływa na poprawę wyglądu skory i paznokci;
  • pomaga w procesie wchłaniania witaminy C w organizmie;
  • bierze udział w metabolizmie białek i tłuszczów;
  • pełni rolę przenośnika dwutlenku węgla.
 Nie do końca zasadne staje się stosowanie biotyny zewnętrzne ale skoro jest okazja to warto to sprawdzić.

















Szampon ma dla mnie szpitalno-ziołowy zapach. Nie jest uciążliwy, a z włosów znika dość szybko. Nie zmienia to jednak faktu, że liczyłam na naprawdę ciekawy zapach. Zaskoczyła mnie jednak najbardziej konsystencja, która jest najrzadszą z jaką wśród szamponów się spotkałam. Przekłada się to bezpośrednio na problemy z aplikacją szamponu. Takie lejące konsystencje najlepiej wówczas aplikować niewielkimi etapami. Szampon przy pierwszym myciu dość trudno spienić. Dlatego nie warto się irytować już na wstępie, tylko do pierwszej aplikacji podejść "byle jak.. aby było" i spłukać. Drugie mycie to już zupełnie inna bajka. Piana tworzy się znacznie lepiej i łatwiej umyć głowę i włosy. Mimo wszystko w porównaniu do innych szamponów to wciąż trochę trudniejsze zadanie. Sama piana jaka się tworzy jest tępa. Podczas mycia brakuje poślizgu, a włosy wydają się suche i plączą się. Ten brak współpracy bardzo mnie zaskoczył.


Ostatecznie szampon zaczęłam stosować przy drugim myciu, po szamponie Insight. Chociaż Insight to jeden z moich ulubionych szamponów, stosowany wyłącznie od czasu do czasu dla mocniejszego oczyszczenia skóry głowy lub  do łatwiejszego wypłukania peelingu, to jednak coraz bardziej zaczynałam odczuwać wpływ Cocamidopropyl Betainy. Jedną z najważniejszych kwestii w przypadku CAPB to bardzo dokładne wypłukanie detergentu. Najlepiej jednak sprawdza się u mnie umycie głowy innym szamponem o łagodnym składzie. Szampon Aubrey Organics w tej roli spisuje się wyśmienicie.. zero swędzenia!

W przypadku tego szamponu nie byłabym w stanie odpuść sobie nałożenia odżywki do włosów po jego użyciu. Problem z rozczesaniem włosów jest wręcz murowany. Z drugiej strony i tak zawsze po myciu nakładam odżywkę lub maskę więc nie jest to specjalnie uciążliwe. Skóra głowy jest ukojona, zupełnie nic nie swędzi, włosy są odbite od nasady i bardzo gładkie. Szampon niestety nie wpływa specjalnie na świeżość mojej czuprynki.. to wciąż dwie doby.

Skład (INCI): Aqua, Decyl Glucoside, Oryza Sativa (Rice) Extract, Sodium Cocoyl Hydrolyzed Soy Protein, Glycerin, Glucose, Xanthan Gum, Citrus Grandis (Grapefruit) Extract, Adansonia Digitata (Baobab) Seed Oil, Citric Acid, Fragrance, Ascorbic Acid (Vitamin C), Hydrolyzed Sweet Almond Protein), Glucose Oxidase, Lactoperoxidade, Tocopherol (Vitamin E), Panthenol (Vitamin B5), Inositol, Alcohol, Biotin, Panax Ginseng Root Extract, Arctium Lappa Root Extract (burdock), Avena Sativa (Oat) Straw Extract, Equisetum Hiemale Extract (Horsetail), Saponaria Officinalis Extraact (Soapwort), Tussilago Farfara (Coltsfoot) Leaf Extract, Urtica Dioica (Nettle) Extract, Citrus Medica Limonum (Lemon) Peel Extract, Polygonum Multiflorum (Ho Sho Wu) Root Extract, Salvia Officinalis (Sage) Leaf Extract.














To, że szampony z naturalnym składem mają pewne wady.. już wiem od dawna i się z tym pogodziłam. Aubrey Organics w wersji z biotyną jest nieco trudniejszy we współpracy od innych, które do tej pory używałam. Jednak jego skład, który wręcz zachwyca poza jednym małym mankamentem (alkohol w środku składu) wynagradza mi te trudy. Obawiałam się, że pozostałe szampony marki będą się podobnie zachowywać ale już wiem, że może być to przypadłość tylko tej wersji.

Nie jestem w stanie do końce Ci ten szampon polecić, bo to jednak wersja dla wytrwałych. Sensu w dodawaniu biotyny do szamponu również nie widzę, bo jednak lepiej gdy znajduje się ona w organizmie i działa od środka. Mimo wszystko sam szampon sprawdził się u mnie dobrze.

Serdecznie polecam sprawdzić również post Mariki na temat tego szamponu.
Porcelanowe włosy: Aubrey organics - szampon wzmacniająco-regenerujący z biotyną

Na markę Aubrey Organics warto polować w przypadku dobrych promocji rzędu około 50%, które się jednak zdarzają (sklep biobeauty). W innym przypadku najlepsze ceny znajdziemy w sklepie iHerb.

Znasz markę Aubrej Organics ?

PS. Wybacz, że ostatnio wcale mnie nie ma.. ale w poniedziałek wszystko powinno wrócić do normy 😘 czyli urlop.. the end..

lipca 18, 2017

HIMALAYA HERBALS - ORGANICZNA PASTA DO ZEBÓW Z NEEM I GRANATEM

HIMALAYA HERBALS - ORGANICZNA PASTA DO ZEBÓW Z NEEM I GRANATEM

Pasty do zębów Himalaya Herbals są mi dość dobrze znane jednak z uwagi na to, że w swoich składach zawierają m.in SLS postanowiłam sprawdzić coś innego. Międzyczasie marka wprowadziła na rynek serię organicznych past bez SLS, fluoru, sacharozy i parabenów. Skoro poprzednie spotkania były całkiem dobre to nie mogłam odmówić sobie sprawdzenia wersji organicznej.


Od producenta:
Organiczna pasta do zębów z olejkiem z miodły indyjskiej (neem) i granatem bez fluoru, sacharozy, parabenów, 100% wegetariańska. 

Pasta jest kompozycją roślin o wyjątkowych właściwościach antybakteryjnych, powszechnie wykorzystywanych w medycynie indyjskiej. Optymalne połączenie neem, owocu granatu oraz organicznych ziół gwarantuje skuteczną pielęgnację jamy ustnej. Regularne szczotkowanie zębów pastą Himalaya skutecznie wzmacnia dziąsła, zapewnia długotrwały, świeży oddech oraz nadaje szkliwie zęgów niepowtarzalny połysk.
  • Ekstrakt z granatu - wzmacnia dziąsła i jest silnym przeciwutleniaczem
  • Ekstrakt z liści Neem - Neem był używany od wieków do czyszczenia zębów, ma właściwości antybakteryjne i odświeżające
  • Chebulic Myrobalen - pomaga utrzymać zdrowe dziąsła
  • Ekstrakt z Akacji Arabskiej - posiada właściwości kojące.
Pasta do zębów Organique Himalaya Neem & Pomegranate nie zawiera glutenu. Jest w 100% Wegetariańska. Zawiera 99,6% składników pochodzenia naturalnego, 5,4% składników z upraw organicznych. Kartonik z recyklingu 100% nadruk z atramantu pozyskanego z soi.


Pastę znalazłam w drogerii Super-Pharm i za 150 g / 113 ml zapłaciłam około 26 zł. Dla porównania zdecydowana większość drogeryjnych past do zębów ma pojemność 75 ml., tu mamy dodatkowo połowę więcej. Na jej zużycie mamy 6 miesięcy od chwili otwarcia.

Pasy używam już prawie od 6 miesięcy.. dla jasności.. tylko ja jej używam, bo mąż zupełnie się na nią wyparł.. i nie potrafił powiedzieć dlaczego. 

Pasta ma dość przyjemny miętowy zapach i smak. Jej konsystencja jest gładka, bez jakichkolwiek drobinek. W porównaniu do drogeryjnych past na bazie SLS-ów, ta dość słabo się pieni. Mimo to niewielka ilość pozwoli na umycie zębów. Przekłada się to na jej dość dobrą wydajność ale oprócz niej staram się sporadycznie używać dwóch innych past. Głównie dlatego, że okropnie mnie męczy. Pierwsze użycia były całkiem zadowalające ale później zauważyłam, że znacznie szybciej tracę uczucie czystości zębów, a tym samym świeżość oddechu. Po dwóch godzinach od mycia mam chęć ponownie umyć zęby.. a międzyczasie wcale nie muszę niczego spożywać czy pić. Zaczęłam podejrzewać, że to wina szczoteczki ale nawet po jej zmianie efekt był ten sam. W końcu zaczęłam łapać się na tym, że przy tej paście czas szczotkowania zębów mi się wydłużył.

Skład (INCI): Xylitol (Himalayan Birch Wood), Glicerin (fron Vegatable Oils), Aqua (Water), Calcium Carbomate, Hydrated Silica (Natural Mineral), Punica Granatum Extract (Pomegranate), Sorbic Acid, Lauryl Glucoside (from Coconut Oil & Sugar), Sodium Cocoyl Glutamate & Disodium Cocoyl Glutamate (from Amino Acids & Vegetable Oil), Stevia Rebaudiana Extract (Stevia), Natural Flavour (using Essential Oils and Botanicals), Chondrus Crispus (Carrageenan) & Glucose, /menthol (fron Peppermint Leaves), Xanthan Gum (Natural Thickener), Sodium Benzoate, Sea Salt, Potassium Sorbate, Thymol (from Thyme Leaf oil), Embelia Ribes Fruit Extract (Vidanga), Terminalia Chebula Fruit Extract (Chebulic myrobalan), Terminalia Bellerica Fruit Extract (Belleric Myrobalan), Phyllanthus Emblica Fruit Extract (Alma), Acacia Nilotica Bark Extract (Indian gum arabic), Melia Azadirachta Leaf Extract (Neem).


Pod względem zapachu, użytkowania, smaku, składu, wydajności.. tej paście niczego nie brakuje. Mimo to jej użytkowanie mnie męczy i tylko liczę dni do jej zdenkowania.. może jeszcze tydzień. Pierwszy raz spotykam się z takimi problemami co wprawia mnie w niemałą konsternację. Może to tylko mój indywidualny problem..

Stosujesz organiczne pasty do zębów?
Masz swoją ulubioną?


lipca 16, 2017

LA ROCHE-POSAY - SEROZINC

LA ROCHE-POSAY - SEROZINC

W produktach do pielęgnacji poza działaniem, które jest kwestią kluczową cenię sobie także wygodę użytkowania. Takiej wygody z całą pewnością nie można odmówić wodom termalnym. Jednak zawsze staram się wybierać takie, które nie wymagają dodatkowego ściągnięcia. Jedną z moich ulubionych jest winogronowa woda od Caudelie. Jej głównym zadaniem jest nawilżenie nawet odwodnionej skóry i łagodzenie podrażnień, przez co świetnie sprawdzi się przy skórach suchych ale także i przetłuszczających się szczególnie w okresie jesienno zimowym. Natomiast Serozinc to coś zgoła innego.


Ubolewam nad tym, że wciąż Serozinc jest tak trudno dostępny w Polsce, chociaż sama marka La Roche-Posay jest to łatwo dostępna. Dlatego gdy przypadkiem natknęłam się na opakowanie wody, bez większego zastanowienia zamówiłam.. w końcu to prawdziwa okazja. 
Serozinc przeznaczony jest do cer tłustych, trądzikowych, podrażnionych i wrażliwych. Ma działać łagodząco, antybakteryjnie, przeciwzapalnie i zmniejszać łojotok.
Po produkt zaczęłam sięgać jeszcze w listopadzie, ale jesienno-zimowa aura sprzyja przesuszeniu mojej skóry więc Serozinc nie do końca spisywał się w tym okresie. Mimo to stosowałam go sporadycznie przy łagodzenie podrażnień.
Przy obecnej pogodzie po produkt sięgam niemal codziennie przy wieczornej pielęgnacji, a także w ciągu dnia dla odświeżenia. Regularnie stosowany sprawia, że moja cera mniej się błyszczy..  w sensie niezdrowego błysku. Wszelkie podrażnienia łagodzone są dużo szybciej choć w tej kwestii o wiele chętniej sięgam po bawełniane maseczki nasączone płynem aloesowym.


Dla mnie to świetny produkt na lato. Wspaniale odświeża, a przy tym nie pozwala na namnażanie bakterii. Jednak cerom suchym nie do końca bym go polecała. Z uwagi na zawartość Sodium Chlorie produkt może delikatnie wysuszać skórę i warto o tym pamiętać niezależnie od rodzaju cery. W końcu nawet cera tłusta źle znosi przesuszenie. 

Skład (INCI): Aqua / Water, Sodium Chloride, Zinc Sulfate.

Prosty skład to jednak plus. Woda termalna, chlorek sodu i roztwór siarczanu cynku. To zdecydowanie wyróżnia Serozinc na tle innych tego typu produktów. 


Chociaż na rynku mamy całkiem dobry wybór wód termalnych to jednak jest wśród nich grupa wyjątkowa. Większość wód termalnych charakteryzuje to, że po ich użyciu należy nadmiar wytrzeć (wody hipotoniczne), w przeciwnym wypadku na skórę zadziałają odwrotnie.. przesuszą zamiast nawilżyć. Serozinc bez obaw możemy pozostawić na skórze do wyschnięcia (woda izotoniczna). To sprawia, że produkt bardziej można zaliczyć do toników niż typowych wód termalnych. W przypadku takich produktów to dla mnie bardzo istotna cecha. Wydaje mi się ogromnym marnotrawstwem spryskać twarz produktem i jeszcze nadmiar przymusowo ściągać.


Czy Serozinc jest wart tego aby polować na niego w internetowych sklepach lub sprowadzać zagranicy? Wydaje mi się, że nie jest niezastąpiony. Przykładowo woda Uriage również w składzie posiada cynk, choć zapewne w mniejszym stężeniu, ale dodatkowo bogata jest w inne cenne minerały i również nie wymaga ściągania nadmiaru ze skóry. Nie zmienia to jednak faktu, że w okresie letnim Serozinc sprawdza mi się bardzo dobrze i czule chowam go przed oczami męża.. nie.. nie podzielę się. 

Swoją butelkę już pakuje na wakacyjny wyjazd i zamierzam wrócić z pustą 😁

Masz ulubione produkty, które latem łagodzą skórę i trzymają ja w ryzach?


Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger