października 22, 2017

LAVERA NATURKOSMETIK - MASECZKA UJĘDRNIAJĄCA Z OLEJEM KARANIOWYM, BIAŁĄ HERBATĄ I GRANATEM ORAZ MASECZKA REWITALIZUJĄCA Z RÓŻĄ, AWOKADO I MAKADAMIA

LAVERA NATURKOSMETIK - MASECZKA UJĘDRNIAJĄCA Z OLEJEM KARANIOWYM, BIAŁĄ HERBATĄ I GRANATEM ORAZ MASECZKA REWITALIZUJĄCA Z RÓŻĄ, AWOKADO I MAKADAMIA

Druga odsłona maseczek marki Lavera Naturkosmetik. Wczoraj przedstawione zostały dwie maseczki z przeznaczeniem dla cery wrażliwej oraz alergicznej. Dziś mowa o maseczkach ukierunkowanych na konkretne działanie i efekty, czyli ujędrnienie i rewitalizację.



LAVERA NATURKOSMETIK - MASECZKA UJĘDRNIAJĄCA Z OLEJEM KARANIOWYM, BIO-BIAŁĄ HERBATĄ I BIO-OLEJEM Z OWOCÓW GRANATOWCA

Od producenta: 
Maseczka ujędrniająca z olejem karaniowym, bio-białą herbatą i bio-olejem z owoców granatowca.
Regenerująca i ujędrniająca maska do cery wymagającej po wyżej 30 roku życia. Olej karaniowy i biała herbata dostarczają intensywnej pielęgnacji. Naturalny kwas hialuronowy dodatkowo nawilżają i wygładzają skórę.

Zastosowanie: 1-2 razy w tygodniu nałożyć maseczkę na skórę twarzy, szyi i dekoltu, omijając okolice ust i oczu. Pozostawić działaniu przez 10-15 minut. Niewchłonięte pozostałości równomiernie wmasować w skórę bądź usunąć jej nadmiar wacikiem.

Pojemność: 10 ml
 

W kwestii konsystencji nic w zasadzie się nie zmienia. Podobnie jak dwie poprzednie tu również mamy lekką kremową konsystencję, która jest dość treściwa. Gładko sunie po skórze ale nie ma opcji aby z niej zaczęła spływać. W miejscach gdzie skóra ma większe potrzeby maseczka jest bardziej wchłaniana. Z czasem delikatnie zastyga ale nie kruszy się ani nie łuszczy. Mimo wszystko wyraźnie moja skóra odczuła, że ta maseczka jest inna od swoich poprzedników. W miejscach bardziej wrażliwych odczuwałam delikatne szczypanie i mrowienie przez co komfort jej noszenia był nieco niższy. Zapach zupełnie nic mi nie przypomina ale podejrzewam, że jest to właśnie olejek karaniowy z którym nigdy wcześniej nie miałam styczności.


Skład (INCI): Water (Aqua), Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Glycerin, Alcohol, Myristyl Alcohol, Cellulose, Cetearyl Alcohol, Sodium Lacate, Hydrogenated  Lecithin, Fragrance (Parfum), Pongamia Glabra Seed Oil, Punica Granatum Seed Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Camellia Sinensis Leaf Extract, Ascophyllum Nodosum Extarct, Arctostaphylos Uva Leaf Extarct, Hydrogenated Palm Glycerides, Xanthan Gum, Sodium Hyaluronate, Potassium Cetyl Phosphate, Maltodextrin, Silica, Brassica Campestris (Rapeseed) Sterols, Tocopherol, Helianthus Annuus (Sunfloower) Seed Oil, Ascorbyl Palmitate, Linalool, Limonene, Benzyl Salicylate, Geraniol, Citral Citronellol, Coumarin.


W składzie znajdziemy m.in.:
  • Masło shea czyli jedno z najbardziej bogatych w składniki odżywcze maseł. Ma wysokie działanie pielęgnacyjne, pozostawia skórę gładką i miękką, przyśpiesza gojenie ran, podrażnień, stanów zapalnych, nawilża i natłuszcza. Odpowiednie dla każdego rodzaju cery.
  • Oliwę z oliwek, która doskonale odżywia, nawilża oraz regeneruje skórę. Ma silne właściwości przeciwutleniające, zawiera także witaminy piękna: A, B, C, E i F. Olej jojoba który wykazuje działanie łagodzące, uelastyczniające, wzmacniające cement międzykomórkowy skory, zmiękczające, natłuszczające i lekko nawilżające. 
  • Olej karanja, w pielęgnacji skóry jest używany w leczeniu egzemy, łuszczycy, wrzodów skóry, łupieżu, a jego właściwości antyseptyczne i antybakteryjne pozwalają na wspomaganie leczenia ran oraz trądziku.
  • Olej z pestek granatu, posiada właściwości antyoksydacyjne i przeciwzapalne. Polecany do skóry dojrzałej jak i trądzikowej. Ma działanie odmładzające, przeciwzmarszczkowe i wygładzające dojrzałą skórę. Ponadto regeneruje uszkodzony naskórek.
  • Olej jojoba intensywnie pielęgnuje i koi wrażliwą skórę. Zawiera liczne mikroelementy i witaminy. Zatrzymuje wilgoć w skórze i działa regenerująco.
  • Olej ze słodkich migdałów, doskonały przy cerach alergicznych, podrażnionych, suchych i atopowych. Nawilża, odżywia, regeneruje, wygładza i chroni. Wzmacnia płaszcz lipidowy skóry.
  • Wyciąg z białej herbaty, wykazuje działanie bakteriobójcze, ściągające, odkażające, oczyszczające, odświeżające, chłodzące, łagodzące i ochronne. Nawilża i tonizuje skórę. Wskazany do pielęgnacji cery zanieczyszczonej, tłustej i trądzikowej, ale również suchej i odwodnionej czy wrażliwej ze skłonnością do pękania naczyń krwionośnych.
oraz kilka innych składników


Głównym zadaniem maseczki jest ujędrnienie skóry i dość trudno mi jednoznacznie określić czy faktycznie pod tym kątem się sprawdziła. O ile na ogół jestem w stanie określić czy moja skóra po masce jest nawilżona czy oczyszczona to z efektem takim jak ujędrnienie, rewitalizacja czy odżywienie zawsze mam problem.. to dość subiektywne odczucia. Natomiast maska z pewnością działa. Podobnie jak przy poprzednich zauważalne jest nawilżenie i działanie łagodzące dla skóry. W tym przypadku zauważyłam również, że pory są mniejsze co wiążę właśnie z działaniem ujędrniającym. Skóra wydaje się bardziej "zbita" ale przez delikatne mrowienie, które odczuwałam podczas noszenia maski nie mogę jej polecić dla skór bardziej wrażliwych.. ale nie jest do takich przeznaczona.


Po zmyciu maseczki skóra była przyjemnie gładka w dotyku i za ten efekt ją polubiłam. Jednak zapach nie do końca mnie przekonuje ale to być może tylko "strach przed nieznanym" 😂 Z całą pewnością nie jest nieprzyjemny.. raczej bardziej ziołowy (?) i to wynika głównie z moich preferencji zapachowych. Moja skóra nie jest szczególnie wrażliwa ale zdarza się, że na jakieś składniki reaguje bardziej.. i tak było w tym przypadku. Coś tu nie do końca jej odpowiadało, ale maseczka żadnej krzywdy nie wyrządziła. Nawet na drugi dzień skóra wciąż była przyjemnie gładka i ukojona.




LAVERA NATURKOSMETIK - MASECZKA REWITALIZUJĄCA Z BIO-RÓŻĄ, BIO-OLEJAMI Z AWOKADO I MAKADAMIA

Od producenta:
Intensywnie pielęgnująca maseczka do skóry wymagającej i suchej sprawia, że skóra jest zregenerowana, nawilżona i wygładzona. Zawiera mnóstwo wysokowartościowych składników roślinnych pochodzących z upraw ekologicznych takich jak ekstrakt z dzikiej róży, lej z awokado i olej z makadamii.

Zastosowanie: 1-2 razy w tygodniu nałożyć maseczkę obficie i równomiernie na skórę, szyi i dekoltu, omijając okolice ust i oczu. Pozostawić na 10-15 minut. Niewchłonięte pozostałości maseczki wmasować w skórę bądź usunąć wacikiem.

Pojemność: 10 ml


Ponownie w kwestii konsystencji, nakładania itd. bez zmian. Biała, treściwa, łatwa w rozprowadzeniu, wyczuwalna na skórze ale wciąż komfortowa, nie łuszczy się, nie osypuje. Tylko ten zapach.. śliczny kremowo różany zapach.. widziałam tę minę! Wiem, że mi nie wierzysz i na sama wzmiankę o różanych aromatach mimowolnie twarz wykrzywia Ci się w bólu ale ta maska naprawdę ślicznie pachnie.. tylko, że ja zapach róż lubię.. choć faktycznie nie każdy jest ładny.. hmm.. no i właśnie straciłam wiarygodność. No dobra.. niech będzie po twojemu. Maska śmierdzi różami ale tak bardzo że aż mnie to relaksuje 😂 Cóż.. nie każdy znosi z godnością różane aromaty..


Skład (INCI): Water (Aqua), Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Alcohol, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Myristyl Alcohol, Cellulose, Glyceryl Stearate Citrate, Hydrogenated Lecithin, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Rosa Canina Fruit Extact, Sambucus Nigra Flower Extarct, Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Brassica Campestris (Rapeseed) Sterols, Xanthan Gum, Hyrdogenated Annuus (Sunflower) Seed Oil, Ascorbyl Palmitate, Fragrance (Parfum), Citronellol, Linalool, Geraniol, Limonene, Citral, Benzyl Benzoate, Fernasol.


W składzie znajdziemy m.in.:
  • Oliwę z oliwek, która doskonale odżywia, nawilża oraz regeneruje skórę. Ma silne właściwości przeciwutleniające, zawiera także witaminy piękna: A, B, C, E i F. Olej jojoba który wykazuje działanie łagodzące, uelastyczniające, wzmacniające cement międzykomórkowy skory, zmiękczające, natłuszczające i lekko nawilżające
  • Masło shea czyli jedno z najbardziej bogatych w składniki odżywcze maseł. Ma wysokie działanie pielęgnacyjne, pozostawia skórę gładką i miękką, przyśpiesza gojenie ran, podrażnień, stanów zapalnych, nawilża i natłuszcza. Odpowiednie dla każdego rodzaju cery
  • Olej awokado - działa natłuszczająco, regenerująco, silnie odżywczo i ochronnie. Olej awokado zbliżony w budowie jest do lipidów skóry, dlatego jest wysoce tolerowany i polecany do skóry dojrzałej, suchej i wrażliwej.
  • Olej z orzechów makadamii, posiada działanie uelastyczniające skórę. Oprócz właściwości natłuszczających ma również silne i głębokie działanie nawilżające. Polecany do skóry suchej, łuszczącej się, wrażliwej.
  • Ekstrakt z owoców dzikiej róży, chroni skórę przed szkodliwym działaniem wolnych rodników, łagodzi skutki poparzeń słonecznych, wzmacnia włókna kolagenu i elastyny powodując wzrost jędrności i elastyczności skóry.
  • Ekstrakt z kwiatów czarnego bzu, zwiększa nawilżenie i regenerację, chroni naczynka włosowate, zwiększa ich elastyczność. Jeden z najsilniejszych antyutleniaczy, wykazuje działanie łagodzące, przeciwzapalne, oczyszczające, a także ściągające i antybakteryjne.
oraz kilka innych składników


Z całą pewnością nie pisałam jeszcze o tym jak ta maseczka ślicznie pachnie 😂  Serio. Delikatny, świeży, nieco słodki zapach róż. Ok.. zapachy zapachami już się znęcać nie będę.. bo jednak działanie jest ważniejsze. Zatem? Tak! Maseczka się sprawdziła całkiem fajnie. Ponowie wyraźnie widzę efekt łagodzenia podrażnień, kojenia i nawilżenia. Skóra jest wygładzona, przyjemna w dotyku i "pełniejsza". Nie ma tu jednak efektu zmniejszenia porów jak w przypadku wersji ujędrniającej.


Mimo wszystko w tym przypadku najbardziej urzekł mnie zapach, który może zakłócać rzeczywisty odbiór działania maseczki.. ale na moje potrzeby sprawdza się bardzo fajnie. Maseczka wystarczyła mi na dwa użycia ale to raczej z racji tego, że jej sobie nie żałowałam. 

Tę wersję dorwałam na Słowacji w sieci drogerii DM ale bez trudu znajdziesz ją w sklepach internetowych z naturalnymi kosmetykami. Jej cena to około 10 zł.


Zdecydowanie polecam przetestować ! Jeśli masz cerę bardzo wrażliwą i alergiczna warto sięgnąć po wersję do cery alergicznej z wiesiołkiem i masłem shea dla mojej skóry okazała zbawienna i z całą pewnością do niej będę wracać, a najchętniej czułabym się bezpiecznie mając ją cały czas w zapasach. 

Jednak każdą z masek oceniam bardzo dobrze. Wszystkie okazały się bardzo przyjemne w użytkowaniu i każda z nich charakteryzuje się właściwościami nawilżającym i kojącymi skórę. Skórom bardziej wymagającym i oczekującym czegoś ekstra polecam sprawdzić wersję z różą, z olejkiem karaniowym czy z jojobą i koenzymem Q10. 

Moja skóra, która bardzo szybko reaguje przesuszeniem na wszelkie zmiany temperatur (ogrzewanie, deszcz, wiat, klimatyzacja, ciepła kąpiel) i do tego jest bardzo podatna na zapychanie na maseczki zareagowała bardzo pozytywnie. Z pewnością nie są to produkty po które można sięgać codziennie lub co drugi dzień. Producent zaleca stosowanie 1-2 razy w tygodniu i takich wytycznych zalecałabym się trzymać. Jeśli twoja skóra jest tłusta lub mieszana przy zbyt intensywnym użytkowaniu mogłaby zareagować przeciążeniem i w efekcie końcowym zostać "zapchana". W składzie mamy sporą dawkę dobroczynnych olei, maseł i ekstraktów, a niektóre z nich mają właściwości komedogenne. To jednak nie oznacza, że maseczka "zapcha" skórę po pierwszym użyciu. To raczej proces nieco bardziej długofalowy. Dla mnie maseczki Lavera okazały się strzałem w dziesiątkę, choć nie do końca wpisują się w moją charakterystykę cery. Jednak nie zawsze należy potrzeć przez pryzmat tego jaka jest nasza cera, a przez to jakie w danej chwili ma potrzeby. Nawet cera tłusta czy mieszana potrzebuje czasem silniejszej dawki nawilżenia i ukojenia. Dlatego maseczki idealnie wpisały się w moje aktualnie potrzeb, a okres grzewczy i nadchodzące chłody wcale nie wydają się być już takie straszne.

Link do poprzedniego posta z maseczkami Lavera Naturkosmetik:



Kto się skusi i na jaką wersję?


października 21, 2017

LAVERA NATURKOSMETIK - MASECZKA Z JOJOBĄ, ALOESEM I KONEZYMEM Q10 ORAZ Z WIESIOŁKIEM I MASŁEM SHEA

LAVERA NATURKOSMETIK - MASECZKA Z JOJOBĄ, ALOESEM I KONEZYMEM Q10 ORAZ Z WIESIOŁKIEM I MASŁEM SHEA

Marka Lavera Naturkosmetik od jakiegoś czasu widnieje na mojej liście naturalnych marek do przetestowania. W takich przypadkach najczęściej zaczynam od bezpiecznych produktów typu szampony czy żele do kąpieli. Jednak dzięki uprzejmości Anuli z bloga Co kręci Anulę miałam okazję sprawdzić jeden z produktów do pielęgnacji twarzy w formie próbki, (mowa o Serum intensywnie nawilżajacym z algami i kwasem hialuronowym), a po nim postanowiłam skoczyć na głębszą wodę. Lavera to marka, którą darzę sporym zaufaniem mimo, że dopiero ją poznaję. Lavera pochodzi od łacińskiego słowa "prawda".. czyżbym podświadomie to wyczuła? Kosmetyki oparte są na składnikach roślinnych, pochodzących z certyfikowanych upraw ekologicznych, są odpowiednie dla wegan i wegetarian. W ofercie znajdziemy nie tylko produkty do pielęgnacji ale także do makijażu. Asortyment jest naprawdę ogromny!

Jednymi z pierwszych produktów na jakie się skusiłam są szampony do włosów (czekają w kolejce.. już lada dzień się do nich dobiorę) oraz maseczki do twarzy w saszetkach. Nie jestem fanką saszetkowych maseczek głównie dlatego, że właśnie po takie sięgałam wielokrotnie w drogeriach, a często moją skórę zostawiały w opłakanym stanie. Cóż mogę powiedzieć.. uraz psychiczny, przez lata nieleczony. Wstępnie skusiłam się na cztery różne maseczki ale postanowiłam post podzielić, z racji mojego uwielbienia do zagłębiania się w szczegóły.. i aby nikt nie padł z głodu lub nie zasnął.



LAVERA NATURKOSMETIK - MASECZKA Z BIO-JOJOBĄ, BIO-ALOESEM I KOENZYMEM Q10

Od producenta:
Nawilżająca maseczka z koenzymem Q10. Przy regularnym stosowaniu łagodzi pierwsze zmarszczki. Zawiera aktywne substancje roślinne: żel z bio-aloesu, bio-olej jojoba, koenzym Q10 i wyciąg z mącznicy lekarskiej. Do stosowania 1-2 razy w tygodniu na skórę twarzy, szyi dekoltu, z pominięciem okolic oczu i ust. Pozostawić na 10-15 minut. Niewchłonięte pozostałości maseczki wmasować w skórę bądź usunąć wacikiem.

Pojemność: 10 ml


Maseczka o białym zabarwieniu z lekką kremową konsystencją, która jednocześnie jest dość treściwa. Bez problemu rozprowadza się po skórze. Po chwili zaczyna delikatnie zastygać ale bez nieprzyjemnego ściągnięcia skóry. Czuć ją na skórze, choć nie jest to nic co by mnie drażniło. Po kilku minutach widać wyraźnie, że maseczka wchłania się w skórę. Przy nakładaniu towarzyszy mi bardzo przyjemny zapach olejku jojoba. W trakcie noszenia zastyga gdzieś pod powłoczką maseczki ale wystarczy lekko przetrzeć dłonią aby znów go uwolnić. Bardzo przyjemny zapach.


Skład (INCI): Water (Aqua), Glycine Soja (Soybean) Oil, Glycerin, Alcohol, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Glyceryl Stearate Citrate, Cellulose, Talc, Xanthan Gum, Sodium Lactate, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Aloe Barbadensis Leaf Juice, Rosa Damascena Flower Water, Melissa Officinalis Leaf Water, Sodium Hyaluronate, Ubiquinone, Sodium Stearate, Tocopherol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Ascorbyl Palmitate, Fragrance (Parfum), Limonene, Linalool, Geraniol, Citral, Citronellol, Benzyl Benzoate, Benzyl Alcohol.


W składzie znajdziemy m.in.
  • Olej sojowy, który wygładza, zmiękcza i natłuszcza. Dostarcza skórze witaminę E, cennego przeciwutleniacza, który zapobiega starzeniu skóry i zmarszczkom, uelastycznia i przyśpiesza regenerację zniszczonej skóry. 
  • Oliwę z oliwek, która doskonale odżywia, nawilża oraz regeneruje skórę. Ma silne właściwości przeciwutleniające, zawiera także witaminy piękna: A, B, C, E i F. Olej jojoba który wykazuje działanie łagodzące, uelastyczniające, wzmacniające cement międzykomórkowy skory, zmiękczające, natłuszczające i lekko nawilżające.  
  • Masło shea czyli jedno z najbardziej bogatych w składniki odżywcze maseł. Ma wysokie działanie pielęgnacyjne, pozostawia skórę gładką i miękką, przyśpiesza gojenie ran, podrażnień, stanów zapalnych, nawilża i natłuszcza. Odpowiednie dla każdego rodzaju cery. 
  • Sok aloesowy znany jest ze swojego działania leczniczego. Działa przeciwbólowo, kojąco, gojąco i przeciwobrzękowo. Stosowany z emolientami wspaniale nawilża skórę odwodniona. 
  • Hydrolat z róży damasceńskiej ma zdolność wiązania wody w naskórku. Działa lekko ściągająco, antybakteryjnie, przeciwzapalnie i łagodząco. Wzmacnia naczynia krwionośne oraz zapobiega utracie jędrności skóry.
  • Kwas hialuronowy to substancja wiążąca wodę w naskórku, którą należy stosować w połączeniu z emolientami aby nie uzyskać efektu odwrotnego czyli przesuszenia. Ponadto na działanie odmładzające, wzmacniające, i poprawiające elastyczność skóry.
  • Koenzym Q10  zwany "eliksirem młodości" posiada właściwości dotleniające, rewitalizujące, odmładzające, przeciwzmarszczkowe i silne działanie antyoksydacyjne. 
oraz kilka innych składników


Skóra po masce jest wyraźnie nawilżona, niezwykle przyjemna i gładka w dotyku. Łagodzi podrażnienia, koi skórę, a jednocześnie pozostawia ją odżywioną i jakby "pełną". Generalnie bardzo lubię produkty z dodatkiem aloesu i kwasu hialuronowego. Obecnie nie wyobrażam sobie pielęgnacji bez tych dwóch składników. Moja skóra jest mieszana, której czasem bliżej do tłustej, a czasem w stronę normalnej. Jednak aloes oraz kwas hialuronowy to składniki, które sprawdzą się na każdej cerze niezależnie od wieku i rodzaju.. i tak też maseczkę postrzegam. Jest po prostu dobra, pozostawia skórę komfortową i z przyjemnością będę do niej wracać. Z całą pewnością sprawdzi się w okresie jesienno zimowym, gdy mróz, ogrzewanie i klimatyzacja potrafią dać się mocno we znaki każdej cerze.


Saszetka wystarczyła mi na trzy użycia ale zapewne większości wystarczy na dwa. Chociaż między poszczególnymi użyciami minęło kilka dni to maseczka zachowała swoje właściwości i strukturę. Jednak warto ją odpowiednio zabezpieczyć, a ja używam do tego zawsze klipsów spożywczych. 




LAVERA NATURKOSMETIK - MASECZKA DO CERY ALERGICZNEJ Z BIO-WIESIOŁKIEM I BIO-MASŁEM SHEA

Od producenta:
Bezzapachowa maseczka intensywnie pielęgnuje i łagodzi skórę suchą, alergiczną i dotkniętą egzemą. Reguluje poziom nawilżenia i wspomaga naturalne procesy regeneracji, poprawiając wygląd skóry. Bio-oliwa z oliwek, bio-olej z awokado i bio-masło shea wnikają w głębsze warstwy skóry, chroniąc ją przed utratą wody i intensywnie pielęgnując.

Zastosowanie: 1-2 razy w tygodniu nałożyć maseczkę obficie i równomiernie na skórę twarzy, szyi i dekoltu, omijając okolice  ust i oczu. Pozostawić na 10-15 minut. Niewchłonięte pozostałości maseczki wmasować w skórę bądź usunąć wacikiem.

Pojemność: 10 ml
 

Maseczka jest biała, ma lekką kremową konsystencję, a jednocześnie jest dość treściwa. Bez najmniejszego problemu rozprowadza się po skórze. Po kilku minutach widać wyraźnie, że skóra ją pije. Delikatnie zastyga na skórze i przez to jest wyczuwalna ale to wszystko mieści się w granicach mojego komfortu.. przynajmniej nie zapomnę o tym, że na twarzy mam maseczkę, co się zdarza 😉 To co w niej polubiłam zaraz po otwarciu to śliczny zapach masła shea. W zasadzie odczucia mam identyczne jak przy wersji maseczki z olejek jojoba poza zapachem.


Skład (INCI): Water (Aqua), Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Glycerin, Alcohol, Caprylic/Capric Triglyceride, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Butyrospermum Parki (Shea Butter), Glyceryl Stearate Citrate, Rhus Verniciflua Peel Wax, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Sodium Lactate, Xanthan Gum, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Lauroyl Lysine, Tocopheryl Acetate, Tocopherol, Oenothera Biennis (Evening Primrose) Oil, Glucose Glutamate, Dipotassium Glycyrrhizate, Hydrogenated Lecithin, Hydrogenated Palm Glycerides, Brassica Campestris (Rapeseed) Sterols, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Ascorbyl Palmitate.
 

W składzie znajdziemy m.in.

  • Oliwę z oliwek, która doskonale odżywia, nawilża oraz regeneruje skórę. Ma silne właściwości przeciwutleniające, zawiera także witaminy piękna: A, B, C, E i F. Olej jojoba który wykazuje działanie łagodzące, uelastyczniające, wzmacniające cement międzykomórkowy skory, zmiękczające, natłuszczające i lekko nawilżające
  • Masło shea czyli jedno z najbardziej bogatych w składniki odżywcze maseł. Ma wysokie działanie pielęgnacyjne, pozostawia skórę gładką i miękką, przyśpiesza gojenie ran, podrażnień, stanów zapalnych, nawilża i natłuszcza. Odpowiednie dla każdego rodzaju cery. 
  • Wosk z sumaka lakierodajnego - to nie jest żaden zwierzak.. choć w pierwszej chwili tak mi się skojarzył. Sumak lakierodajny to gatunek drzewa występującego w Azji. Tworzy na powierzchni skóry i włosów zmiękczającą warstewkę, która zapobiega utracie wilgoci.
  • Olej jojoba - intensywnie pielęgnuje i koi wrażliwą skórę. Zawiera liczne mikroelementy i witaminy. Zatrzymuje wilgoć w skórze i działa regenerująco.
  • Olej awokado - działa natłuszczająco, regenerująco, silnie odżywczo i ochronnie. Olej awokado zbliżony w budowie jest do lipidów skóry, dlatego jest wysoce tolerowany i polecany do skóry dojrzałej, suchej i wrażliwej.
  • Olej z wiesiołka - działa wzmacniająco, obniża ryzyko podrażnień oraz wspiera naturalne procesy regeneracyjne, zachodzące w zdrowej skórze. Jest bogaty w niezbędne do prawidłowego funkcjonowania skóry kwasy tłuszczowe. Wysoka zawartość kwasu gamma-linoleinowego wzmacnia naturalny płaszcz hydrolipidowy.
oraz kilka innych


Uwielbiam ją! To najlepsza maseczka na podrażnienia jaką kiedykolwiek miałam. Na ogół tego typu maseczki delikatnie łagodziły podrażnienia ale ta robi to ekspresowo! Saszetka wystarczyła mi na dwa użycia. Przy pierwszym moja skóra może nie była szczególnie podrażniona ale potrzebowała ukojenia i nawilżenia. Maska spełniła swoje zadanie na tyle, że mogłam wówczas powiedzieć o niej, że jest zwyczajnie dobra. Całe szczęście, że w zapasie miałam jeszcze większą połowę opakowania. Pewnego pięknego dnia wstałam dużo wcześniej niż to było konieczne. Wzięłam prysznic i naszła mnie chęć na maseczkę tonikową. Tylko tym razem po raz pierwszy użyłam do tego toniku z Avalon Organic. Po minucie zaczęłam czuć mrowienie, po niecałych dwóch poszłam sprawdzić czy nic złego się nie dzieje.. ojj.. działo się dużo! Cała skóra była czerwona i zaogniona. Przemyłam delikatnie twarz i chciałam sięgnąć po aloes ale wiedziałam, że nie pomoże mi w ciągu godziny złagodzić stanu skóry na tyle abym mogła wyjść.. a musiałam. Sięgnęłam po maseczkę Lavery do cery alergicznej. Ukojenie przyszło już po 3 minutach, a po kolejnych 20 skóra niemal całkowicie wróciła do normalnego kolorytu. Pierwszy raz spotkałam się z tak szybkim ukojeniem skóry. Kupię ponownie w hurtowej ilości, bo to moje panaceum na twarzowe dramaty.


Wersja z wiesiołkiem i masłem shea wystarczyła mi na dwa użycia ale to z uwagi na mały "wypadek" postanowiłam zużyć resztę maseczki w wersji na bogato i wcale tego nie żałuję. Przy moim standardowym użytkowaniu również z powodzeniem mogłabym ją podzielić na trzy części.

Maseczkę kupiłam w sklepie Green Line w cenie 8,90 zł: Lavera - Maseczka do cery alergicznej z bio-wiesiołkiem i bio-masłem shea

W zasadzie obie maseczki pod kątem konsystencji niewiele się różnią. Podobnie przebiega aplikacja, proces tężenia, wchłaniania przez skórę. Różni je z pewnością zapach: olej jojoba i masło shea. Obie są przeznaczone do cery wrażliwej i z pewnością nikomu krzywdy ani dyskomfortu nie powinny przynieść. Nie mam co do nich absolutnie żadnych zastrzeżeń. Sprawdziły się znakomicie i z wielką przyjemnością kupię zapas z uwagi na to, że moja skóra ciężko znosi zmiany temperatury. Ponadto wersja do cery alergicznej uratowała moją skórę i mam do niej wielki sentyment... wręcz boję się jej nie mieć pod ręką.

W niedzielę (jutro, czyli 22.10.2017) zapraszam na drugą odsłonę dwóch maseczek Lavera Naturkosmetik.
 

Twojej skórze również jesienno-zimowa aura nie służy ?
Sięgasz częściej po maseczki w tym okresie niż latem?


października 19, 2017

ELFA PHARM - O'HERBAL ODŻYWKA DO WŁOSÓW SUCHYCH I ZNISZCZONYCH Z EKSTRAKTEM Z LNU

ELFA PHARM - O'HERBAL ODŻYWKA DO WŁOSÓW SUCHYCH I ZNISZCZONYCH Z EKSTRAKTEM Z LNU

Nie mam większych problemów z włosami, a przynajmniej panuję nad nimi w zadowalającym mnie stopniu. Jednak produkty do włosów staram się dobierać bardzo ostrożnie i dbam aby równowaga pomiędzy odbudową, nawilżeniem, a ochroną włosów była zachowana. Na rynku włosowym producenci zalali nas produktami proteinowymi, które powinny być stosowane od czasu do czasu. Problemem z jakim się spotykam najczęściej to mały wybór wśród odżywek, które mają włosy nawilżać i chronić. Jedną z takich odżywek znalazłam w ofercie O'Herbal.


Od producenta:
Nadaje suchym i uszkodzonym włosom jedwabistą miękkość, ułatwia rozczesywanie. Receptura nie zawiera silikonów, barwników. Dodatkowo zawiera: oliwę z oliwek, kwas mlekowy, proteiny mlekowe i pantenol.
Nasiona lnu zawierają olej (38-40%) w skład którego wchodzą trzy cenne wielonasycone kwasy tłuszczowe.
Ekstrakt z nasion lnu posiada właściwości nawilżające, nadaje włosom jedwabistą miękkość, przywraca im blask.


Na drogeryjną odżywkę O'Herbal skusiłam się po licznych pozytywnych recenzjach, ale ostatecznie przekonała mnie Monika z bloga Mama z różową torebką. W prawdzie Monia chwaliła wersję zwiększającą objętość do włosów cienkich, a ostatecznie wybrałam wersję do włosów suchych i zniszczonych. Zależało mi na odżywce, którą będę mogła stosować często nie tylko od połowy długości włosów ale nawet na całej długości wraz ze skórą głowy.


Muszę przyznać, że półlitrowa pojemność tej odżywki początkowo mnie przerażała. Nie przepadam za tak dużymi pojemnościami, bo szybko zaczynają mnie męczyć. O ile zapach jest bardzo ładny to jest to łatwiejsze do zniesienia.. ale w przypadku tej odżywki jest stosunkowo przeciętny. Nie jest brzydki.. trąci tu zieleniną, nieco trawą, lnem. Sądzę nawet, że większość osób uzna ten zapach za ładny. Dla mnie jest on do zniesienia i nic więcej. 

Samo opakowanie bardzo przypadło mi do gustu. Widać ilość produktu, a do tego bardzo wygodnie się aplikuje.. do czasu. W momencie gdy doszłam do 1/5 opakowania zaczęły się trudności. Nie jest to wina pompki, a samej konsystencji odżywki, która nie nadąża spłynąć w kierunku rurki zasysającej produkt. Oczywiście bez większego problemu można dozownik odkręcić.. odżywka bez większych trudności spływa w kierunku otworu. Osobiście jednak na tym etapie wolę całość przelać do zwykłego pojemnika.


Odżywkę bardzo łatwo rozprowadza się na włosach. Nie sprawia najmniejszych problemów, a nawet mam wrażenie, że włosy ją piją. Już podczas jej rozprowadzania czuję jak zmienia się ich struktura na gładszą. W większości przypadków używam jej na połowie długości włosów ale zdarzyło się kilkukrotnie, że odwiedziła również skalp. Chociaż jest stosunkowo lekka to i tak obawiałam się obciążenia u nasady, a nawet szybszego przetłuszczania się skóry głowy. Nic takiego się nie stało. Po jej użyciu nigdy nie miałam trudności z rozczesaniem włosów, włosy u nasady nigdy nie były obciążone, skóra głowy nigdy nie protestowała, a włosy za każdym razem są dobrze nawilżone, odżywione, sypkie i błyszczące na całej długości.


Używam jej od stycznia z przerwami, a ostatnio systematycznie. Na ogół używam około 3 pełnych pompek co pozwala pokryć moje włosy od połowy ich długości. Zapach za którym do końca nie przepadam nie wyczuwam specjalnie po wysuszeniu włosów.

Odżywką jestem bardzo zaskoczona i w pełni popieram wszelkie pozytywne recenzje na jej temat. To chyba pierwsza drogeryjna odżywka, która tak dobrze się u mnie sprawdziła. Najbardziej zaskakujący jest fakt, że w składzie nie znajdziemy silikonów, a włosy zachowują się dokładnie jak po ładnej silikonowej mieszance przy czym nie są obciążone.


Skład (INCI): Aqua, Cetearyl Alcohol, Behenamidopropyl Dimethylamine, PEG-3 Caprylyl Ether, Panthenol, Lactic Acid, Linum Usitatissimum Seed Extract, Olea Europaea Fruit Oil, Hydrolyzed Milk Protein, Triceteareth-4 Phosphate, Caprylic/Capric Triglyceride, Disodium EDTA, Glycerin, Parfum, Diazolidinyl Urea, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Coimarin.

Skład uważam za całkiem udany. Mamy tu sporo emolientów z dodatkiem protein oraz humektantów. Chemia jest tu dość ograniczona, a składników dbających o nasze włosy jest całkiem sporo: pantenol, kwas mlekowy, olej lnianiy, olej z oliwki europejskiej, hydrolizowane proteiny mleczne oraz gliceryna. 

Stosunek pojemności, ceny i działania jest tu naprawdę bardzo dobry. Jasne.. zawsze może być lepiej ale w tej cenie jest całkiem nieźle.


Na moich niskoporowatych włosach (od nasady do połowy długości) oraz średnioporowatych ( od połowy po końce) odżywka spisuje się bardzo dobrze. Jest lekka, nie obciąża, a przy regularnym stosowaniu potrafi poprawić stan kosmyków. Nie mam pewności czy sprawdzi się równie dobrze na wysokoporowatych włosach.. może się okazać dla nich zbyt mało treściwa. Mimo wszystko polecam przetestować chociażby mini pojemności, które można znaleźć stacjonarnie w drogerii Rossmann lub w sklepach internetowych. W mojej opinii to całkiem fajna odżywka, którą można znaleźć w drogerii.

Jej regularna cena to 22 zł ale warto polować na promocje, bo zdarzają się ceny poniżej 15 zł. Ponadto jest opcja zakupu opakowania bez pompki, wówczas cena wynosi około 11 zł
Znajdziesz ją w drogerii Rossmann: O'Herbal - Odżywka do włosów suchych i zniszczonych z ekstraktem z lnu, a także w aptekach.

Odnoście marki Elfa Pharm jest coś co mi osobiście się nie podoba. Marka uważa swoje produkty za przyjazne zwierzętom ale sprzedaje je w Szanghajskiej Strefie Wolnego Handlu, a każda firma która wchodzi na ten rynek automatycznie godzi się na to aby ich produkty były testowane na zwierzętach. Więc niby nie testują ale godzą się na to aby robili to inni. Wiem, że nie każdy zwraca na to uwagę i ciężko się w tym wszystkim połapać.. sama mam trudności.. dlatego daję znać 😘

Znasz produkty O'Herbal?
Zwracasz uwagę na zachowanie równowagi pomiędzy odbudową, nawilżeniem, a ochroną włosów?


października 17, 2017

YANKEE CANDLE - OLIVE & THYME

YANKEE CANDLE - OLIVE & THYME

Woski, świece, ciepły kocyk i aromatyczna herbata to coś co zdecydowanie umila mi chłodne jesienne i zimowe wieczory. Przyznam szczerze, że poniekąd stęskniłam się za tym, co oznacza, że tego typu postów zapachowych będzie ciut więcej.. a może powinnam napisać ciut częściej, bo ostatni pojawił się 21 listopada zeszłego roku 😵


Sezon zaczynam nieśmiało z jedzeniowym, a jednocześnie świeżym aromatem czyli woskiem z kolekcji Yankee Candle Olive & Thyme. Jedzeniowe aromaty zawsze są dla mnie najbardziej bezpieczną opcją wybory. Wiele z nich rewelacyjnie się u mnie sprawdziło i chętnie do nich wracam. Jednak zestawienie ziół tymianku, liści oliwki wraz z aromatem cytryny, pomarańczy i piżma zdecydowanie należą do tych nietypowych i bardziej ryzykownych.


Można by się pokusić o stwierdzenie, że wosk przywołuje wspomnienia z wakacji znad Morza Śródziemnego. Oliwka.. tymianek.. cytrusy.. Grecja? Cóż.. kilka lat temu byłam w Grecji i faktycznie wosk poniekąd mi ją przypomina.. niestety w najbardziej złym znaczeniu. Przede wszystkim nie znoszę Greckiej kuchni. Jedyne co mi smakowało to sałatki, a wszystkie inne tradycyjne dania były po prostu koszmarne. Czasem wystarczyło aby kelner postawił przede mną jakieś danie i bez jego próbowania dostawałam niestrawności. 


Ten wosk męczy mnie podobnie. Drażni mi nos, gardło, szczypie w oczy i przyprawia o mdłości. W niewielkiej ilości jest do zniesienia ale ładnym nigdy bym go nie nazwała. Jeśli lubisz zapachy drzewne czy trawiaste to nie wykluczone, że Olive & Thyme również przypadnie Ci do gustu. Dla mnie ta świeżość oliwnego gaju jest ciężka i przytłaczająca.

Jakie nuty zapachowe lubisz najbardziej?


października 15, 2017

W POSZUKIWANIU IDEAŁU. CZY MOŻNA MIESZAĆ ZE SOBĄ MARKI LAKIERÓW HYBRYDOWYCH?

W POSZUKIWANIU IDEAŁU. CZY MOŻNA MIESZAĆ ZE SOBĄ MARKI LAKIERÓW HYBRYDOWYCH?

Spodobało mi się testowanie lakierów hybrydowych. Nie chodzi mi o samo ich noszenie, bo to nie podlega żadnej dyskusji.. nienaganny manicure przez niemal dwa tygodnie ! Com on ! ale dosłownie o ich testowanie. Cóż, lubię być czasem upierdliwa, a hybrydy z całą pewnością mocno to odczują.

Gdy w mojej głowie zrodził się plan nabycia zestawu do domowego wykonywania hybryd rozważałam na jaką marką postawić. Dla jasności.. w planach miałam wyłącznie jedną markę. Dlaczego? Dlatego, że produkty z jednej marki z pewnością będą ze sobą współpracować najlepiej.. bo lubię monotonność i jednolitość opakowań i najważniejsze.. wszystkie lakiery będą miały tę samą wysokość i kształt przez co w moim kuferku będzie panował porządek jak od linijki 😂

Wiem.. wiem.. nie brzmi to najrozsądniej i być może podlega to pod diagnozę specjalistyczną i obserwacje.. ale póki nikt mi do drzwi nie puka w białym kaftanie to będą sobie świrować dalej 😂


Po zdjęciach już widać, że mój misterny plan legł w gruzach. Z mojego pedantyzmu wybić mnie postanowiła Monika z bloga Mamą z różową torebką.. i przesłała mi nijak pasujący opakowaniem do moich perfekcyjnie poukładanych lakierów NeoNail.. lakier Realac.. i bardzo fajnie ! Bo uświadomiła mi, że lubię takie mocniejsze akcenty na swoich paznokciach 😘 a uwierz mi wcześniej o tym nie wiedziałam. Później poszłam za ciosem i zamówiłam lakier Indigo. To była druga marka lakierów nad którą w mojej głowę trwała bitwa: Indigo czy NeoNail?

Skoro już mega ważne informacje dla istnienia tego posta, czyli krótka historia pochodzenia moich lakierów i dylematów z nimi związanych są już jasne.. przejdę do sedna.

Czy można mieszać ze sobą różne marki lakierów kolorowych ? Stosując przy tym top i bazę jednej marki? Czy ma to jakikolwiek wpływ na trwałość naszego manicure ?


Do testu wybrałam bazę NeoNail Hard Base oraz tej samej firmy top NeoNail Hard Top.
Natomiast lakiery kolorowe to:
  • NeoNail w odcieniu Cotton Candy nałożony na kciuk i połowę palca wskazującego
  • Indigo w odcieniu Pijama Party nałożony na połowę palca wskazującego, w całości na środkowy oraz w połowie na serdeczny.
  • Realac w odcieniu #08 Beauty Pink na połowę palca serdecznego oraz w całości na palcu najmniejszym.
Na palcu serdecznym oba lakiery (Indigo oraz Realac) przechodzą między sobą.


Co działo się po dwóch tygodniach ? No właśnie niewiele. Najbardziej oberwał kciuk i palec wskazujący prawej dłoni. Jednak ubytki są niewielkie, dotyczą jedynie krawędzi paznokci i spowodowane zostały mechanicznie. Dla mnie to norma i absolutnie nie łączę tego z daną marką lakierów, chociażby dlatego że na lewej dłoni nie ma tego typu wad.
Sama oceń 😁






Przypadkiem popełniłam małe faux pas..  na środkowym palcu prawej dłoni zapomniałam o bazie 😂 Po tygodniu już widziałam ubytki, a lakier zaczął się odwarstwiać od płytki paznokcia niemal z każdej strony. W związku z czym daje to jasną sytuację.. baza w lakierach hybrydowych jest bardzo ważna i nie należy o niej zapominać!


Wniosek?
Bez żalu można kupować lakiery kolorowe niezależnie od marki. Oczywiście będą w śród nich takie które kryją lepiej i gorzej, mają gęstą lub bardziej rzadką konsystencję itd. ale to nie kolor będzie kluczem do trwałości Twojego hybrydowego manicure. Jednak swoją opinię opieram wyłącznie na trzech różnych markach. Nie wiem jak zachowają się inne marki, a już tym bardziej lakiery pochodzące np. z aliexpress.. więc proszę weź to pod uwagę 😉

Wcześniej podobny test robiłam dla dwóch różnych baz hybrydowych, jeśli nie widziałaś efektów to zapraszam.. to coś co powinno zaciekawić każdą wielbicielkę hybrydowego manicure.


Kto jest fanem serii z bezwzględnym testem hybryd ręka do góry 😄 no to trzymaj tak przez cały dzień, żebym widziała 😂

Ktoś zaskoczony wynikiem testu?


Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger