maja 22, 2018

HIBISKUSOWY TONIK DO TWARZY OD SYLVECO W WERSJI.. GENIALNEJ MASECZKI TONIKOWEJ

HIBISKUSOWY TONIK DO TWARZY OD SYLVECO W WERSJI.. GENIALNEJ MASECZKI TONIKOWEJ

Przez ponad rok gdy widziałam kolejne recenzje produktów Sylveco, Vianek i Biolaven myślałam sobie.. Dzizasss.. znowu! Taa.. już wieżę, że taka rewelacja. Po części miałam powody. Niemal do każdego zamówienia dorzucane są próbki tych firm i zupełnie nic z tego co używałam mi się nie sprawdziło. Ooo.. przepraszam. Płyny micelarne są zdecydowanie godne uwagi. Za to historia z tonikiem jest dość osobliwa. Zapewne wciąż byłby mi obojętny gdyby nie próbka od Anuli (Co kręci Anulę). Nie będę udawać, że na widok próbki toniku z Sylveco się ucieszyłam.. bo nie. Jednak dostałam jasny przekaz.. użyj jak ja..


Od producenta:
Hipoalergiczny, delikatny tonik do twarzy, z ekstraktami hibiskusa i aloesu o działaniu ochronnym, rewitalizującym i wzmacniającym, przeznaczony do każdego rodzaju cery. Dzięki dużej zawartości składników nawilżających, skutecznie zabezpiecza skórę przed utratą wilgoci zapewniając jej odpowiedni poziom nawilżenia.  Tonik odświeża i zmiękcza, łagodzi podrażnienia. Uzupełnia demakijaż,  może być stosowany wielokrotnie w ciągu dnia na twarz, szyję i dekolt. Pozostawia skórę wyraźnie czystą i promienną,  przygotowując ją  do dalszych etapów pielęgnacji.

Sposób użycia:
Tonik rozprowadzić na twarzy , szyi i dekolcie za pomocą wacika. Pozostawić do całkowitego wchłonięcia, a następnie zaaplikować odpowiedni krem.


Nie będę ściemniać. Stosowany zgodnie z przeznaczeniem czyli w formie toniku.. po prostu się nie lubimy. Nie mam mu nic złego do zarzucenia jeśli chodzi o działanie ale nie odpowiada mi jego gęsta nieco żelowa konsystencja. Nie lubię aplikować go na płatek kosmetyczny, bo muszę czekać aż się łaskawie wchłonie. Jeśli zaraz po aplikacji na wacik, chcę przetrzeć twarz to muszę się liczyć z tym, że jego część z płatka kosmetycznego spłynie.. zapewne znając moje szczęście wyląduje na ubraniu. Próbowałam aplikować w zagłębienie dłoni, delikatnie rozetrzeć i wklepać w twarz. Chyba jestem jakaś narwana albo mam nerwicę, bo dla mnie mija wieczność aż to w miarę się wchłonie i stwierdzę, że kolej na kolejne kroki pielęgnacji. Poza samą konsystencja nie mam mu wiele do zarzucenia. Faktycznie nawilża i koi skórę.. jak porządny łagodny tonik.


Jednak Anulowy nakaz brzmiał: używaj jako bazę do maseczek!

Bingo! 😍

To właśnie w tej opcja tonik stał się moim hitem. Moja ulubiona wersja to nasączenie nim do granic możliwości skompresowanej, materiałowej maseczki. Nie zawsze czuję przymus czy chęć dodawać tu czegokolwiek. Właśnie taka uproszczona wersja spisuje się u mnie na tyle dobrze, że wystarczy aby być przed lustrem happy. Czyli.. wyciągam jedną z moich skompresowanych maseczek zakupionych na aliexspress. Płuczę ją kilka razy w ciepłej wodzie, bo nie ufam chińczykom. Wyciskam i nasączam tonikiem. Maseczkę nakładam na oczyszczoną i trzymam do momentu aż zacznie przysychać.. czyli minimum 15 minut! 

W trakcie noszenia taka maska jest bardzo komfortowa, chociaż to akurat w dużej mierze zależy od zastosowanego płata maski, a nie od samego toniku. Jednak patrząc przez pryzmat ów esencji to mamy tu pełen komfort. Maska delikatnie chłodzi skórę, wyraźnie czuć wilgoć i bardzo delikatny ziołowy zapach do którego szybko przywykłam.  


Po taką maseczkę sięgam najczęściej w czasie gdy moja skóra świruje i potrzebuje bardzo delikatnego traktowania. Maseczka pięknie łagodzi wszelkie zmiany i przynosi ukojenie skórze. Zdarza się, że po taką uproszczoną opcję maski sięgam gdy chcę się pozbyć wyjątkowo upartych suchych skórek. Czyli najpierw maseczka, aby zmiękczyć wszystko co podłe i wyskakuje przy nakładaniu podkładu, a następnie peeling i kolejne kroki pielęgnacji. 

Zdarzało się, że tonik dodawałam do masek sypkich aby dłużej pozostawały na skórze wilgotne jednak o wiele bardziej trafionym pomysłem (zgodnie z zaleceniem Anuli), było zaaplikowanie szybkoschnącej maski np. glinkowej i na nią płachtę nasączoną tonikiem hibiskusowym. Taki zabieg pozwala mi na relaks z maską glinkową, której de facto maja skóra nie do końca lubi.


Skład (INCI): Aqua, Hibiscus Rosa-Sinensis Flower Extract, Glycerin, Xylitol, Panthenol, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Coco-Glucoside, Benzyl Alcohol, Xanthan Gum, Phytic Acid, Dehydroacetic Acid.

  • Aqua (Water ) (Woda) - naturalny rozpuszczalnik
  • Hibiscus Rosa Sinensis Flower Extract (ekstrakt z kwiatów róży chińskiej)- posiada właściwości odżywcze i nawilżające skórę i włosy, poprawia przemianę materii i detoksykuje organizm, działa przeciwrodnikowo. Posiada silne właściwości przeciwutleniające i hamujące aktywność enzymów proteolitycznych (elastazy i kolagenazy) powodujących degradację kolagenu. Znany jest także ze swoich właściwości odżywczych i nawilżających dla skóry i włosów, ma wysoką zawartość witaminy C. Zmniejsza stany zapalne skóry i błon śluzowych. Przyśpiesza porost włosów
  • Glycerin (gliceryna) - silnie hydrofilowa i higroskopijna substancja nawilżająca. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, pomaga substancjom aktywnym przedostać się w głąb skóry. Skuteczna zwłaszcza w kosmetykach z dużą ilością wody. Łagodzi podrażnienia, przyśpiesza regenerację uszkodzonej skóry, wygładza zmarszczki, zmiękcza naskórek, likwiduje zrogowacenia. Kosmetyki z dużą zawartością gliceryny są zwykle nieco lepkie na skórze. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Xylitol (ksylitol, E967) - alkohol cukrowy. Działa nawilżająco, powodując jednocześnie wzmocnienie funkcji ochronnych skóry. Hamuje rozwój obcych szkodliwych mikroorganizmów, nie szkodząc przy tym istniejącej, rodzimej florze bakteryjnej
  • Panthenol (pantenol) - niezastąpiony w preparatach przyśpieszających gojenie, łagodzących podrażnienia, poparzenia i alergie, nawilżających, kojących, kosmetykach po opalaniu, do szorstkiej i problematycznej skóry. Dobrze wpływa na włosy, pogrubia je, nawilża, wzmacnia, nabłyszcza i wygładza, a także na paznokcie. Bardzo dobrze i głęboko się wchłania.  (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Aloe Barbadensis Leaf Extract (ekstrakt z liści aloesu) - wykazuje silne właściwości lecznicze. Leczy stany zapalne skóry, spojówek, poparzenia. Działa przeciwbólowo, kojącom gojąco, przeciwobrzekowo, oczyszczająco. ma działanie nawilżające. Reguluje pracę gruczołów łojowych, pomaga zmatowić skórę i zwęzić pory. Może być nakładany na skórę jak i włosy. W stanie czystym może odparowywać ze skóry powodując przesuszenie, dlatego warto łączyć go z emolientami. Nie powinien być stosowany przez osoby uczulone na salicylany np. aspirynę (Alergia: skala 1 na 5)
  • Coco-Glucoside (glukozyd kokosowy) -  naturalna substancja myjąca. Jest stosowana w produktach organicznych, ponieważ jest wyjatkowo łagodna dla skóry. Wzmacnia pianę w produktach pieniących. Poprawia konsystencję. Umożliwia połączenie z wodą substancji nierozpuszczalnych lub trudno rozpuszczalnych w wodzie. (Alergia: skala 1 na 5)
  • Benzyl Alcohol (alkohol benzylowy, fentylometanol) - pełni rolę rozpuszczalnika. Stosowany również jako składnik kompozycji zapachowej z uwagi na jaśminową woń. To również konserwant, a także pełni funkcję regulatora lepkości. Zalecana ilość w produkcie 0,2-0,8%. Jako substancja konserwująca, jest dopuszczony przez instytucje certyfikujące kosmetyki naturalne. (Alergia: skala 2 na 5)
  • Xanthan Gum (guma ksantanowa, E415) - substancja pochodzenia naturalnego. Lekki zagęstnik substancji, podnosi lepkość i stabilizuje produkt. Często wykorzystywany do produkcji kosmetyków o przejrzystej formule, żelowych, lekkich. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Phytic Acid (kwas fitowy, IP6) - naturalny składnik pozyskiwany m.in z ziaren zbóż o silnym działaniu rozjaśniającym przebarwienia, obkurczającym rozszerzone naczynka oraz antyoksydacyjnym. Nie uwrażliwia skóry na promienie UV (może być stosowany latem). Wykazuje aktywność antyoksydacyjną i przeciwstarzeniową. Zapobiega powstawaniu przebarwień i zmniejsza istniejące. Działa silnie przeciwnowotworowo, chroni DNA przed uszkodzeniem i wspomaga jego naprawę
  • Dehydroacetic Acid (kwas dehydrooctowy) - Łagodny konserwant. Zapobiega zepsuciu kosmetyku, chroni przed mikroorganizmami. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)

Skład jest całkiem przyjemy, chociaż można by się czepić na upartego Coco-Glucoside, czyli substancji myjącej. W tonikach może nie jest przeze mnie specjalnie mile widziana, bo tonik to coś co zostaje na skórze przez cały dzień. Za to substancja myjąca.. hmm.. no nie do końca mi się tu wszystko zgadza. Z drugiej strony tonik mógłby teoretycznie posłużyć jako lekki produkt do demakijażu.. ale przyznaję, że się nie pokusiłam aby sprawdzić go w tej roli. Ponadto co do składu nie mam zastrzeżeń.. wygląda zacnie jak na tak tani i przede wszystkim fajnie działający produkt.


Na koniec odsyłam Cię (z naciskiem na obowiązkowo) do bardzo fajnego postu Anuli o maseczkach w płachcie. Wystarczy zakupić same skompresowane maseczki bawełniane, nasączać je tym co masz i lubisz.. może nie wszystkim (mocniejsze toniki czy produkty z kwasami sobie odpuść 😅 wiem z doświadczenia)


To wyjątkowo genialna, dużo tańsza i niekiedy bardziej efektywna alternatywa dla popularnych gotowych maseczek w płachcie. 
 
Skompresowane maseczki znajdziesz m.in.:
- na allegro (tutaj) (tutaj) (tutaj) (tutaj) (tutaj) (tutaj)

Osobiście swoje maseczki zamawiam z aliexpress.. bo nie wiedzę specjalnej różnicy pomiędzy poszczególnymi maskami niezależnie od miejsca zakupu. Jeśli już to różnią się nieznacznie grubością materiału i dość znacznie formą wycięcia otworów.. cóż.. trzeba dobrze trafić.

Aktualnie posiadam maseczki:
- Beauty Tools (czarne, płat dość gruby niestety otwór na usta trafia na brodę 😅 )
- Mei King - (białe, również gruby płacht i otwór nad ustami trafia poniżej ust)
- Bioaqua - (białe, obecnie najlepiej dopasowana)

Przyznaję, że moje złe nastawienie było całkowicie bezpodstawne i nieuzasadnione. Myliłam się.. i cieszę się! Do toniku wrócę z całą pewnością!


maja 17, 2018

POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI, CZYLI BIOVAX INTENSYWNIE REGENERUJĄCA MASKA DO WŁOSÓW SUCHYCH I ZNISZCZONYCH

POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI, CZYLI BIOVAX INTENSYWNIE REGENERUJĄCA MASKA DO WŁOSÓW SUCHYCH I ZNISZCZONYCH

Produkty do włosów marki L'Biotica wspominam dość dobrze jeszcze za "starych" czasów. Taki powrót do przeszłości zafundowałam sobie w styczniu.. zeszłego roku 😅 Czyli szmat czasu przeleżała na mojej półce maska do włosów, którą przecież tak dobrze wspominam. Jak to wyjaśnić? Nie wiem.. Dobrałam się do niej chyba bardziej z litości i po części dla sprawdzenia czy moje włosy wciąż tak bardzo ją kochają. Pamiętam jak maski BioVax były wielkim hitem.. a skoro tak, to dlaczego przestałam ich używać? Musiałam to sprawdzić.


Od producenta:
Biovax to intensywnie regenerująca maseczka stworzona specjalnie do włosów suchych i zniszczonych w celu zapewnienia im głębokiego nawilżenia i odbudowy. Dzięki naturalnym olejom i ekstraktom:
  • kompozycja ekstraktów z cynamonu i miodu silnie nawilża i regeneruje przesuszone włosy, nadając im piękny połysk i zdrowy wygląd
  • naturalny olej ze słodkich migdałów zmiękcza i wygładza włosy oraz łagodzi podrażnienia skóry głowy
  • ekstrakt z henny ułatwia aktywnym składnikom wnikanie do wnętrza włosa i jego cebulki
Sposób użycia: Na umyte, osuszone ręcznikiem włosy rozprowadź odpowiednią ilość maseczki. Starannie wmasuj we włosy i skórę głowy. Aby uzyskać efekt intensywnej regeneracji i silnego odżywienia nałóż Termocop i pozostaw maseczkę na 15 minut lub dłużej. Zalecamy owinąć włosy ręcznikiem w celu utrzymania stałej temperatury podczas zabiegu. Następnie dokładnie spłucz włosy strumieniem chłodnej wody. Kurację należy powtarzać co 3-5 dni.


Nie chcę wnikać za bardzo w temat opakowania, bo nie jest za specjalnie ładne, ekonomiczne itd. W podróż go nie zabiorę.. ale to też nie problem, bo mogę zrobić sobie odlewkę. Zamyka się.. otwiera.. można wsadzić chudą łapę i wydobyć to co się chce i ile. Reasumując.. podstawowe zadanie spełnia, chociaż ładne nie jest. Jeden opis goni drugi.. jakim cudem nikt nie wpadł na pomysł aby pomazać jeszcze spód, górę.. ba! i nawet wnętrze! W końcu niezwykle ważną dla mnie informacją jest to, że 87% ze 171 Polek było zadowolonych z uzyskanych efektów. No to sobie policzmy 😈:

171 Polek to 100% badanych.. zachwyconych było 87%, czyli 148,77 kobiet 😂 😂 😂

Normalnie Geniusze-Janusze matematyczni 😂 Tyle tekstu, a nie chciało się dopisać 87,13% (jeżeli faktycznie było to 149 kobiet ze 171). Na przyszłość polecam brać do badań okrągłą liczbę 100 osób.. matematyka wówczas nie będzie sprawiać problemów 😂

Kolejna perełka "Paraben & SLS Free". O ile w przypadku parabenów to wcale nie musi być oczywiste to w przypadku SLS.. pytam.. po co w masce do włosów SLS? To jest maska do włosów, a nie szampon! Serio.. widziałaś w odżywce lub masce do włosów SLS-y? Ja rozumiem, że można dodać jakiś detergent aby produkt łatwiej się zmywał z włosów ale jak żyję jeszcze takiego produktu z SLSami nie miałam. Równie dobrze można było opisać produkt " bez laktozy, bez glutenu, fit, dietetyczny.. itd"


Konsystencja maski jest raczej bliższa odżywkom. Nie jest to gęsty, treściwy produkt jak na maski do włosów przystało. Bliższa byłabym stwierdzenia, że konsystencja jest gdzieś pomiędzy jednym, a drugim. To jednak trochę problem, bo maska aplikowana na mokre włosy lubi z nich spływać. Dlatego dodaję na włosy jeszcze troszkę.. i jeszcze troszkę tam.. i ciapkę tu.. potem kilka razy przeklnę sobie pod nosem szukając foliowego czepka, bo przecież jak zwykle sobie nie przygotowałam. Zakładam czepek i robię 15 minutowe SPA pod prysznicem. Maski nigdy nie aplikuję na całą długość włosów, bo nie czuję takiej potrzeby. Moje włosy od nasady do okolic uszu nie są zniszczone, nie potrzebują regeneracji, a zwykle sam szampon w zupełności im wystarczy. Co innego skóra głowy, która jest wyjątkowo kapryśna. To głównie z jej powodu daję sobie spokój z nakładaniem masek po całości.. ale w tym przypadku nie mam jak. Pod czepkiem i tak mi to wszystko spływa na skalp, trochę po karku.. plecach itd. a zdarza się, że nawet po twarzy. Zawsze staram się dobrze odsączyć włosy z wody i dopiero aplikować maskę.. ale i tak wychodzi na to samo. Właśnie dlatego mam pretensje o tę konsystencję.. powinna być treściwa i trzymać się włosów.. a tak nie jest.


Są maski (odżywki), które już w momencie aplikacji dają wrażenie wygładzenia włosów. Myjesz włosy szamponem, spłukujesz, myjesz ponownie.. spłukujesz.. aplikujesz maskę/odżywkę i od razu wyczuwasz pod palcami zupełnie inną fakturę włosów. Znasz to? To tu tego nie uświadczysz. Nakładam i nakładam.. potem jeszcze dokładam i nic specjalnego nie czuję. Moje włosy nijak nie reagują ani nie chłoną maski. Zdarzało mi się produkt zaaplikować i chwilę później spłukać w ramach.. jakże znanego powszechnie tzw. pośpiechu.. a czasem z braku chęci babrania się z czepkiem foliowym. Zdarzyło się to nie więcej niż dwa razy, bo maska jest niewydajna.. z drugiej strony przy mojej długości włosów (do pasa) i gęstwinie żaden produkt nie jest wydajny.

Ponieważ efektów nie uświadczyłam żadnych, resztę maski poświęciłam na rytualne SPA jak producent przykazał.. i też nic. Włosy wcale nie są bardziej gładkie, zregenerowane, odżywione.. nie mam żadnego wsparcia przy rozczesywaniu. Żeby nie było tak dramatycznie to, jednym z plusów maski jest to, że nie robi mi z włosów makaronu. Nie skleja włosów, nie tworzą się strąki czy kluski. Natomiast inną sprawą jest to, że już wolałabym mieć pod koniec dnia na głowie kluski niż siano. Nie ma takiej możliwości aby po 15 minutach.. minimum 15 minutach sterczenia w masce nie była zmuszona, po wysuszeniu włosów, użyć czegoś jeszcze do ogarnięcia puszących się włosów.  


Skład (INCI): Aqua, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Cetrimonium Chloride, Cinnamomum Zeylaanicum Extract, Mel Extract, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Lawsonia Inermis Leaf Extract, Glycerin, Acetylated Lanolin, Parfum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Benzyl Alcohol, Methylisothiazolinone, Methylchloroisothiazolinone, Citric Acid, Triethanolamine, Linalool, CI 16255, CI 42090.

  • Aqua (Water ) (Woda) - naturalny rozpuszczalnik
  • Cetyl Alcohol (alkohol cetylowy) - tworzy na powierzchni skóry i włosów warstwę okluzyjną (film), który zapobiega nadmiernemu odparowaniu wody z powierzchni, przez co kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza skórę oraz włosy. Ułatwia wprowadzenie do kosmetyku substancji konserwujących, barwiących, wybielających i biologicznie aktywnych. Produkty bez niego są bardziej tępe. Stosowany jest w ilości do 30%. (Komedogenność: skala 2 na 5)
  • Cetearyl Alcohol (alkohol cetylostearylowy, alkohol cetearylowy) - zagęszcza oraz wpływa na właściwości aplikacji produktu, daje poślizg. Tworzy okluzyjny film na skórze i włosach, działa natłuszczająco, zmiękczająco, kondycjonująco i ochronnie. Zapobiega odparowaniu wilgoci. (Komedogenność: skala 4 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Ceteareth-20 - emulgator ułatwiający powstanie emulsji. To również substancja myjąca. Bazuje ma glikolu polietylenowym (PEG), który sprawia, że naskórek staje się bardziej przepuszczalny przez co może transportować wgłąb skóry substancje aktywne. Zwiększenie przepuszczalności naskórka może ułatwić transport wgłąb skóry substancji drażniących czy alergizujących. Dlatego PEGi uważa się za składniki potencjalnie szkodliwe (nie są toksyczne, jeśli spełniają obowiązujące normy jakości). Nie powinny być stosowane w kosmetykach naturalnych oraz w kosmetykach dla dzieci i dla osób o wrażliwej i skłonnej do alergii skórze
  • Cetrimonium Chloride (chlorek cetylotrójmetyloamoniowy) - spotykana w produktach spłukiwanych do mycia i pielęgnacji włosów. Ma właściwości lekko emulgujące i myjące, sprawia, że kosmetyk jest łatwiejszy w spłukiwaniu. Nadaje połysk, gładkość, rozplątuje, zapobiega elektryzowaniu, ułatwia rozczesywanie. Ma również zastosowanie jako konserwant. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 2 na 5)
  • Cinnamomum Zeylanicum Extract (wyciąg z suszonej kory cynamonowca) - nadaje zapach kosmetykom. Posiada właściwości rozgrzewające, poprawiające napięcie i elastyczność skóry oraz usprawnia przepływ krwi i metabolizm. Ma działanie antyseptyczne i przeciwbólowe. Wykazuje silne właściwości rozgrzewające i ściągające. Ogranicza wydzielanie sebum i reguluje florę bakteryjną skóry. Uwaga! Z powodu właściwości rozgrzewających substancja jest niebezpieczna dla kobiet w ciąży
  • Mel Extract (wyciąg z miodu) - wykazuje działanie odżywcze, nawilżające, poprawiające koloryt. Jest silnym antyoksydantem, zapobiega zmarszczkom, wygładza, zmiękcza, pomaga oczyścić skórę z zaskórników. Ma właściwości przeciwbakteryjne, przeciwgrzybicze i przeciwzapalne, goi stany zapalne i reguluje skórę, dodaje zdrowego  blasku skórze i włosom. Osoby uczulone na miód powinny unikać tego składnika. Składnik w dużych stężeniach i często stosowany może nasilać problemy trądzikowe (Komedogenność: skala 2 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów) - łagodny dla skóry olej zalecany do pielęgnacji każdego rodzaju skory, zwłaszcza dziecięcej i alergicznej, podrażnionej, suchej i atopowej. Natłuszcza, odżywia, reguluje, wygładza i chroni. Wzmacnia płaszcz lipidowy skóry, Wzmacnia płaszcz lipidowy skóry, polecany w celu zapobiegania rozstępom i tzw. pajączkom. Stosowany zbyt często i w dużych stężeniach może nasilać problemy trądzikowe (Komedogenność: skala 3 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Lawsonia Inermis Leaf Extract (ekstrakt z lawsonii bezbronnej) - substancja stosowana jako barwnik naturalny. Wzmacnia cebulki włosów, wygładza, nabłyszcza i pogrubia włosy
  • Glycerin (gliceryna) - silnie hydrofilowa i higroskopijna substancja nawilżająca. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, pomaga substancjom aktywnym przedostać się w głąb skóry. Skuteczna zwłaszcza w kosmetykach z dużą ilością wody. Łagodzi podrażnienia, przyśpiesza regenerację uszkodzonej skóry, wygładza zmarszczki, zmiękcza naskórek, likwiduje zrogowacenia. Kosmetyki z dużą zawartością gliceryny są zwykle nieco lepkie na skórze. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Acetylated Lanolin (lanolina acetylowana) - pochodna lanoliny, czyli tłuszczopotu z wełny owczej. Tworzy na powierzchni włosów odżywczą, zmiękczającą, wygładzającą i nabłyszczającą oraz ochronna warstwę. Pełni również funkcję emulgatora. Wyraźnie wzmacnia włosy i poprawia ich wygląd. W dużych stężeniach może nasilać problemy trądzikowe, powodować wypryski ale w niewielkich ilościach wykazuje działanie łagodzące objawy trądziku.  (Komedogenność: skala 2 na 5)
  • Parfum (Perfumy, Zapach) - ogólne określenie kompozycji zapachowej, która może być różnego pochodzenia. Maskuje niepożądane zapachy. Niektóre kompozycje zapachowe mogą być bardzo silenie drażniące, uczulające i toksyczne, w zależności od użytych komponentów, z jakich powstały
  • Sodium Benzoate (benzoesan sodu) - konserwuje, chroni przed rozwojem drożdży, pleśni, drobnoustrojów, bakterii masłowych i octowych. Reakcje alergiczne są niezwykle rzadkie, ale może podrażniać oczy. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Potassium Sorbate (sorbinian potasu) - łagodny konserwant, chroni kosmetyk przed pleśnią, hamuje rozwój drożdży i pleśni, wykazuje aktywność w produktach o pH 3-6, w pH >7 jego aktywność drastycznie maleje. Hamuje rozwój większości bakterii, oprócz bakterii kwasu mlekowego (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 2 na 5)
  • Benzyl Alcohol (alkohol benzylowy, fentylometanol) - pełni rolę rozpuszczalnika. Stosowany również jako składnik kompozycji zapachowej z uwagi na jaśminową woń. To również konserwant, a także pełni funkcję regulatora lepkości. Zalecana ilość w produkcie 0,2-0,8%. Jako substancja konserwująca, jest dopuszczony przez instytucje certyfikujące kosmetyki naturalne. (Alergia: skala 2 na 5)
  • Methylisothiazolinone (metyloizotiazolinon) - substancja konserwująca. Uniemożliwia rozwój i przetrwanie mikroorganizmów w czasie przechowywania produktu. Chroni kosmetyk przed wtórnym zakażeniem np. podczas nabierania kremu palcem. Substancja niebezpieczna dla kobiet w ciąży. Dopuszczalne stężenie 0,01%. Często występuje w mieszaninie z Methylchloroisothiazolinone w stosunku 3:1. Maksymalne stężenie mieszaniny w gotowym produkcie to 0,0015% (Alergia: skala 5 na 5)
  • Methylchloroisothiazolinone (MIT) - Konserwuje i zapobiega namnażaniu drobnoustrojów w kosmetyku. Substancja niebezpieczna dla kobiet w ciąży. Substancja sklasyfikowana, jako silnie uczulająca. Od 2015 r jest całkowicie zabroniona w UE do stosowania w kosmetykach niespłukiwanych. (Alergia: skala 4 na 5)
  • Citric Acid (Kwas cytrynowy)- regulator pH. Wykazuje działanie złuszczające, dzięki czemu usuwa przebarwienia i rozjaśnia skórę
  • Triethanolamine (trietanoloamina, TEA) - regulator pH, stosowany w kosmetykach do dostosowania pH produktu. Może powodować reakcje alergiczne, podrażniać oczy, przyczyniać się do wysuszenia skóry i włosów. Może być toksyczny jeśli jest wchłaniany przez ciało przez dłuższy okres czasu. Szczególnie niebezpieczny z substancjami nitryzującymi
  • Linalool (linalol)- substancja zapachowa lub składnik kompozycji zapachowej. Ma właściwości bakteriobójcze, przeciwdziała nieprzyjemnym zapachom. Jako dodatek do kosmetyków może wywoływać reakcje alergiczne. Uważany za groźny alergen. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 4 na 5)
  • CI 16255 (czerwień koszenilowa A) - barwnik. Nadaje kolor podobny do koloru maku. Stosowany w rożnych kosmetykach, także farbach do włosów. Składnik może być szkodliwy po połknięciu. (Alergia: skala 1 na 5)
  • CI 42090 (błękit brylantowy FCF) - barwnik. Nie może być stosowany w kosmetykach do okolic oczu. Zakazany w niektórych krajach

W opisie na opakowaniu jest piękny tekst "Naturalne składniki (ekstrakty, oleje) oraz brak substancji drażniących.." Oleje.. nie olej, w sensie jeden olej, a.. o l e j e. Ile w składzie jest ów olejów? A no jeden.. olej ze słodkich migdałów.

I najważniejsze, czyli brak substancji drażniących, które są! I to nie byle jakie, bo w skali od 1 do 5 jeden z nich osiągnął już wszystko! Mowa o Methylisothiazolinon. Do cudnej gromadki dodajmy jeszcze Ceteareth-20 oparty na PEGach. Wyciąg z suszonej kory cynamonowca który ma działanie rozgrzewające i nie jest zalecany dla kobiet w ciąży. Methylchloroisothiazolinon, kolejna substancja niebezpieczna dla kobiet w ciąż. Triethanolamin, który może powodować reakcje alergiczne, podrażniać oczy i przyczyniać się do wysuszenia skóry i włosów oraz może być toksyczny. Taaa.. no dosłownie żadnych substancji drażniących.. nic.. ani jednej. 


Dobra.. kończę się znęcać, bo coś mnie trafia gdy o tym pisze. Reasumując. Jeśli już to po masce mam puch na głowie.. a raczej od połowy długości włosów. Jestem wówczas zmuszona chodzić w warkoczu, bo inaczej nie jestem w stanie ogarnąć włosów. Żeby włosy wygładzić muszę użyć czegoś ekstra. W dodatku zauważyłam, że po włosowym SPA z czepkiem i tą maską.. która siłą rzeczy i tak spływa mi na łeb.. znowu zaczęłam się jak wariatka drapać po głowie.. jeszcze trochę i będę mogła drapać się po mózgu! No i skład.. po prostu bez komentarza.

Jaki morał z tego? A no taki, że już wiem dlaczego przestałam to kupować. Teraz jak mi znowu przyjdzie do głowy taki durny pomysł to przynajmniej mam opcję sprawdzić sobie w tym pamiętniku (czytaj: blogu) dlaczego przestałam czegoś używać.. chociaż sądzę, że w tym przypadku długo będę o tym pamiętać.

A śmieszne jest to, że moje włosy wcale nie są wymagające.. 😐


maja 14, 2018

ALVERDE - OLEJOWY PŁYN DO DEMAKIJAŻU

ALVERDE - OLEJOWY PŁYN DO DEMAKIJAŻU

Wiem, że nie każdy popadł w obłęd użytkowania wyłącznie naturalnej pielęgnacji. Wiem też, jak łatwo i szybko można się do niej zrazić. Jednym z pierwszych produktów naturalnych w mojej pielęgnacji twarzy był olejek do oczyszczania w połączeniu ze szmatką muślinową. Przeszłam już przez olejek z Biochemii Urody, olejek Resibo (dwu-? trzykrotnie?), balsamy do demakijażu.. i w zasadzie na żaden z tych produktów nie mogłam psioczyć. Jednak gdyby moje pierwsze spotkanie z olejami do demakijażu zaczęło się od tego produktu.. uuuuuu.. być może wciąż myłabym twarz SLSami.


Od producenta:
Płyn olejowy delikatnie usuwający wodoodporny makijaż oka, czy też trwałych pomadek. Zawiera kombinację wysokiej jakości sześciu olejków zapewniających intensywne nawilżenie wrażliwych okolic oczu. Odżywcze olejki, takie jak olejek jojoba i lnkanuss - z upraw ekologicznych, wraz z rumiankiem, ekstraktem z ekologicznego aloesu, witaminą E. Pozostawia skórę świeżą, promienną. Produkt wegański, przebadany dermatologicznie.


Niby fajna mała buteleczka ale jej nie lubię.. wykonana jest z tak twardego plastiku, że nie idzie jej przycisnąć. Równie dobrze mogła być ze szkła. Na szczęście nie sprawia problemów w wydobyciem produktu. Wystarczy przechylić i wstrząsnąć.. tylko to ciągłe przechylanie.. wstrząsanie.. odkręcania.. zakręcanie... tu kropelka tam kropelka i butelka upaćkana. Niestety zwykłe przetarcie nie załatwia sprawy bo butelkę trzeba umyć i bynajmniej nie samą wodą. Po tygodniu w szafce mam upaćkaną półkę wiec siłą rzeczy produkt stoi na umywalce. Łatwiej jest mi przemyć umywalkę raz dziennie niż po tygodniu wyjmować wszystko z szafki i czyścić każdy produkt. Zwyczajnie nie lubię tego opakowania, chociaż dla oka jest przyjemne i minimalistyczne to w rzeczywistości jest strasznym brudasem.


Zapach produktu na szczęście jest dość przyjemny. Nie jest to coś za czym bym tęskniła czy raczej produkt po który sięgam z przyjemnością z uwagi na zapach.. jest tylko.. przyjemny. Delikatnie ziołowy w stronę rumianku.. ale przede wszystkim olejowy. Olejowy zapach.. czy to ma sens?

W zasadzie nasze początki wcale nie były takie złe. Makijaż zazwyczaj wstępnie zmywam płynem micelarnym, a w drugim kroku sięgam po olejowy płyn Alverde. Dozuję na zagłębienie dłoni, rozcieram w dłoniach i aplikuję na twarz. Jest to zdecydowanie najbardziej tłusta wersja produktu olejowego z jaką miałam styczność. Tu poślizg jest naprawdę duży, a w zasadzie można przy okazji wykonywać masaż twarzy. Cały makijaż niby schodzi bez większego problemu. Nawet bardziej trwały tusz czy pomadka z łatwością się poddaje ale.. problem nie stanowi rozpuszczenie makijażu, a zmycie samego oleju. Jeszcze nigdy nie musiałam tak często płukać szmatki muślinowej i zmywać twarz. Zazwyczaj trzy takie podejścia zawsze wystarczyły aby pozbyć się olejowej warstwy..  ale nie w tym przypadku. Tu bez użycia dodatkowego produktu do oczyszczania się nie obejdzie. Często jest to dodatkowe dwukrotne mycie aby pozbyć się uczucia tłustości na skórze. Międzyczasie lecą kolejne hektolitry wody.. i ktoś za to musi płacić.

Pewnego pięknego dnia doszłam w mojej pielęgnacji do etapu gdy na polu bitwy nie miałam żadnej alternatywy. Nie chciałam sięgać po kolejny produkt skoro wciąż mam olejowy płyn Alverde. Poniekąd przymusiłam się do regularnego użytkowania produktu ale dzięki temu mam lepszy pogląd na tego dziada. Po ponad dwóch tygodniach codziennego użytkowania miałam zapchany niemal każdy por. Nie pamiętam aby coś podobnego w takim stopniu spotkało mnie wcześniej. Płyn zwyczajnie przeciążył moją skórę. Absolutnie nie jestem w stanie używać go na co dzień, a obecnie po każdym jego użyciu myję twarz dodatkowymi produktami.. a najlepiej wszystkim co mi w ręce wpadnie. Spoko.. Domestos trzymam w innym pomieszczeniu 😅

Miałam jednak problemy z tym produktem od samego początku. Największym problemem okazał się demakijaż oczu. Z samym rozpuszczeniem tuszu spisywał się dość dobrze ale usunięcie produktu z delikatnych powiek było od początku problematyczne. Ściereczki muślinowe, czy bardziej delikatne bambusowe i tak okazywały się zbyt drażniące. Wielokrotność pocierania dawała o sobie znać w związku z czym całkowicie zażegnałam użytkowanie produktu w tych rejonach. Zwyczajnie się nie da.


Skład (INCI): Glycine Soja Oil, Olea Europaea Fruit Oil, Helianthus Annuus Hybrid Oil, Octyldodecanol, Ricinus Communis Seed Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Plukenetia Volubilis Seed Oil, Chamomilla Recutita Flower Extract, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Tocopherol, Tocopheryl Acetate, Helianthus Annuus Seed Oil, Ascorbyl Palmitate, Alcohol, Parfum, Linalool, Limonene, Citronellol, Geraniol, Citral, Benzyl Benzoate.

  • Glycine Soja Oil (olej sojowy) - tworzy na powierzchni skóry ochronny, odżywczy film, który zmiękcza, wygładza i natłuszcza. Dostarcza witaminę E, uelastycznia i przyśpiesza regenerację skóry. W dużych stężeniach może nasilić problemy trądzikowe, powodować wypryski i zaskórniki jednak w niewielkich stężeniach jest zalecany w pielęgnacji skoty tłustej i trądzikowej (Komedogenność: skala 2 na 5)
  • Olea Europaea Fruit Oil (oliwa z oliwek) - posiada działanie odżywcze, nawilżające oraz regenerujące skórę. Opóźnia objawy starzenia oraz wygładza skórę. Witaminy w niej zawarte przenikają w głąb skóry. Witamina F zawarta w oliwie chroni skórę przed nadmierną utratą wilgoci. Wzmacnia naturalną odporność skóry. Łagodzi objawy trądziku, wspomaga leczenie ran, atopowego zapalenia skóry, łagodzi objawy łuszczycy i łupieżu. Zapobiega niedrożności mieszków włosowych.
  • Helianthus Annuus Hybrid Oil (Hybrydowy olej słonecznikowy) - tworzy na skórze ochronny, natłuszczający film. Wzmacnia skórę. W dużych stężeniach może nasilić problemy trądzikowe, powodować wypryski i zaskórniki (Komedogenność: skala 3 na 5)
  • Octyldodecanol (oktylododekanol) - substancja roślinna. Wielofunkcyjny składnik. Emulguje i stabilizuje emulsje, ma właściwości ochronne, natłuszczające, kondycjonujące skórę i włosy. Zapobiega przeznaskórkowej utracie wody (Komedogenność: skala 2 na 5)
  • Ricinus Communis Seed Oil (olej rycynowy) - wytłacza się z nasion rącznika pospolitego (Roconus communis). Działa przeciwzapalnie antygrzybiczo, antywirusowo i przeciwbakteryjnie. Pomocny w leczeniu zaburzeń wydzielania sebum. Nawilża skórę i wspomaga jej funkcje ochronne. Zmiękcza zarówno skórę jak i włosy, rzęsy i brwi poprawiając ich kondycję. Stosowany głównie w celu wzmocnienia oraz odżywienia rzęs i brwi, pobudza cebulki do wzrostu, sprawia, że włosy stają się grubsze i szybciej rosną. Może przyciemniać włosy. Jako samodzielny składnik może wysuszać dlatego najlepiej stosować go w mieszance olei.
  • Simmondsia Chinensis Seed Oil (olej jojoba) - Tworzy na powierzchni skóry dobrze przywieralną, niezbyt tłustą warstwę, która chroni przed czynnikami zewnętrznymi (wiatr, mróz). Wykazuje działanie łagodzące, uelastyczniające, wzmacniające cement międzykomórkowy, zmiękczające i lekko nawilżające. Rekomendowany w produktach dla kobiet w ciąży, zapobiega powstawaniu rozstępów. W dużych stężeniach może nasilić problemy trądzikowe, powodować wypryski i zaskórniki (Komedogenność: skala 3 na 5)
  • Plukenetia Volubilis Seed Oil (olej Inca-Inchi) - posiada bardzo dużą zawartość wielonienasyconych, niezbędnych kwasów tłuszczowych Omega-3 i Omega-6 wśród wszystkich olejów jadalnych. Olej Inca-Inchi należy do grupy olejów bardzo dobrze przyswajalnych przez skórę. Polecany do pielęgnacji skóry i włosów. łatwo wnika i penetruje w głąb skóry, wbudowując się w struktury skóry i przynosząc silne nawilżenie, wzmocnienie bariery lipidowej i regenerację. Zwalcza wolne rodniki, zapobiega destrukcji DNA. Redukuje nadwrażliwość, poprawia elastyczność skóry, wpływa na produkcję kolagenu. Odpowiedni do pielęgnacji okolic oczu.
  • Chamomilla Recutita Flower Extract (ekstrakt z rumianku pospolitego) - ma właściwości przeciwzapalne, przyśpieszające gojenie się ran, przeciwbakteryjne, pobudzające przemianę materii w skórze. Łagodzi zaczerwienienie, stany zapalne, podrażnienie, łuszczenie się w świąd skóry.
  • Aloe Barbadensis Leaf Extract (ekstrakt z liści aloesu) - wykazuje silne właściwości lecznicze. Leczy stany zapalne skóry, spojówek, poparzenia. Działa przeciwbólowo, kojącom gojąco, przeciwobrzekowo, oczyszczająco. ma działanie nawilżające. Reguluje pracę gruczołów łojowych, pomaga zmatowić skórę i zwęzić pory. Może być nakładany na skórę jak i włosy. W stanie czystym może odparowywać ze skóry powodując przesuszenie, dlatego warto łączyć go z emolientami. Nie powinien być stosowany przez osoby uczulone na salicylany np. aspirynę (Alergia: skala 1 na 5)
  • Tocopherol (tokoferol, witamina E) - ma właściwości konserwujące, przedłuża świeżość kosmetyków,zapobiega utracie koloru i zmianie zapachu. Ma silne działanie antyoksydacyjnie, ujędrnia, działa odżywczo i przeciwstarzeniowo na skórę, wzmacnia ściany naczyń krwionośnych, poprawia ukrwienie skóry, chroni przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi, przyśpiesza regenerację skóry. Może pochodzić z genetycznie modyfikowanych upraw GMO. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Tocopheryl Acetate (octan tokoferylu, witamina E) - ma właściwości konserwujące, przedłuża świeżość kosmetyków,zapobiega utracie koloru i zmianie zapachu. Opóźnia poroces utleniania substancji. Na skórę działa przeciwzmarszczkowo, silnie antyoksydacyjnie, odżywczo, wzmacniająco i ochronnie.Sklasyfikowany jako potencjalny alergen. Może pochodzić z genetycznie modyfikowanych upraw GMO. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 2 na 5)
  • Helianthus Annuus Seed Oil  (olej z nasion słonecznika) - pełni funkcję odżywczą, natłuszczającą, często stosowany w produktach ochronnych, z filtrami przeciwsłonecznymi. Działa przeciwzapalnie, łagodząco i przeciwrodnikowo. Dobrze się wchłania. Stosowany zbyt często i w dużych dawkach może nasilać problemy trądzikowe, zatykać pory skóry, powodować wypryski i zaskórniki (Komedogenność: skala 2 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Ascorbyl Palmitate (palmitynian askorbylu) - pochodna witaminy C. Wpływa na jędrność i elastyczność skory, wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych, rozjaśnia skórę i wpłwa na spłycenie zmarszczek. Spowalnia procesy starzenia się skóry. Obecność kwasu askorbinowego powoduje regenerację witaminy E.Wykazuje umiarkowane działanie złuszczające i wyrównuje koloryt skory oraz rozjaśnia plamy i przebarwienia. Zalecany poziom aplikacji w kremach do 8%, w serum olejowym do 2%.
  • Alcohol (alkohol) - konserwuje, zapobiega psuciu kosmetyków, rozpuszcza substancje nierozpuszczalne w wodzie. Pomaga składnikom aktywnym przenikać w głębsze warstwy skóry. Ma działanie dezynfekujące, przeciwzapalne. Substancja silnie drażniąca, Nie zalecana dla skóry dziecięcej, wrażliwej, atopowej, suchej czy naczynkowej. Może wysuszać i uszkadzać naskórek (Alergia: skala 4 na 5)
  • Parfum (Perfumy, Zapach) - ogólne określenie kompozycji zapachowej, która może być różnego pochodzenia. Maskuje niepożądane zapachy. Niektóre kompozycje zapachowe mogą być bardzo silenie drażniące, uczulające i toksyczne, w zależności od użytych komponentów, z jakich powstały.
  • Linalool (linalol)- substancja zapachowa lub składnik kompozycji zapachowej. Ma właściwości bakteriobójcze, przeciwdziała nieprzyjemnym zapachom. Jako dodatek do kosmetyków może wywoływać reakcje alergiczne. Uważany za groźny alergen. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 4 na 5)
  • Limonene (limonen) - substancja zapachowa lub składnik kompozycji zapachowej. Znajduje się na liście groźnych alergenów. Obecność tej substancji musi być uwzględniona w wykazie składników INCI, gdy jej stężenie przekracza 0,001% w produkcie niespłukiwanym lub 0,01% w produkcie spłukiwanym (Alergia: skala 5 na 5)
  • Citronellol (Cytronelol) - składnik kompozycji zapachowej imitujący zapach róży i geranium. Jest klasyfikowany jako drażniący, wpisany na oficjalną listę potencjalnych alergenów. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 3 na 5)
  • Geraniol (Geraniol) - składnik kompozycji zapachowej. Substancja wpisana na oficjalną listę potencjalnych alergenów. Sklasyfikowana jako groźny alergen. (Alergia: skala 4 na 5)
  • Citral (Cytral) - składnik kompozycji zapachowej. Składnik sklasyfikowany jako potencjalny, groźny alergen. (Alergia: skala 4 na 5)
  • Benzyl Benzoate (benzoesan benzylu) - Składnik kompozycji zapachowej. Może być rozpuszczalnikiem innych substancji zapachowych, działa również antybakteryjnie i chroni kosmetyk przed zepsuciem. Składnik sklasyfikowany jako potencjalnie groźny alergen (Alergia: skala 4 na 5). Niebezpieczny dla kobiet w ciąży.
Ogólnie skład nie jest beznadziejny ale do tej ogólnej beznadziejności przyczynia się wybór olei, które zastosowano. Spora część z nich wykazuje działanie komedogenne na poziomie do 3 w skali od 1 do 5. Codzienne użytkowanie produktów, nawet nie naszpikowanych w takiej ilości jak tutaj, składnikami o działaniu komedogennym przyczyni się do zapchania gruczołów łojowych.. i nieszczęście gotowe. Chociaż podatność na zapychanie w dużej mierze jest kwestią indywidualną.. a ja jestem jedną z tych co mówią "zapycha mnie wszystko" 😅


Osobiście uważam, że jest to fatalny produkt. Jego działanie zasadniczy jest poprawne, bo radzi sobie z rozpuszczeniem makijażu ale już ze zmyciem samego produktu jest problem. O ile użyję żelu, który da im realne poczucie czystości skóry to gdzieś na poziomie porów, komórek czy jak tego nie nazwać z każdym użyciem będzie narastać problem. Dlatego warto zwracać uwagę na to jakie oleje i olejki towarzyszą nam w pielęgnacji. O ile jedne spiszą się rewelacyjnie w pielęgnacji doraźnej to wcale nie oznacza, że przysłużą się w rutynie codziennej. Jednak pamiętać należy, że ten problem nie tyczy się wyłącznie samej pielęgnacji naturalnej, bo również chemiczne składniki potrafią mieć wysoką komedogenność. Finalnie produkt nie musi mieć tłustej konsystencji aby z czasem przyczynić się do zapchania porów.

Wiesza jakie składniki mają najwyższą (5 w skali 1 do 5) komedogenność?
Zwracasz na to uwagę?


maja 12, 2018

MARION - CZARNA MASKA PEEL-OFF Z AKTYWNYM WĘGLEM

MARION - CZARNA MASKA PEEL-OFF Z AKTYWNYM WĘGLEM

To maseczka na którą zdecydowanie należy mieć czas.. wenę.. chęć.. siłę.. albo ewentualnie coś wcześniej mocniejszego wypić. Nie.. nie.. nie będę tu propagować spożywania używek! Ta opcja dotyczy jedynie mężczyzn. My kobiety jesteśmy na tyle silne, że nasz napęd hormonalny wystarczy aby Ziemia zaczęła obracać się w przeciwnym kierunku.. co to dla nas depilacja czy laser, a maseczka? Litości.. też mi wyzwanie.. pff.. 😂 😂 😂


Od producenta:
Czarna maska peel-off to innowacyjny sposób na szybkie pozbycie się zanieczyszczań ze skóry. Detoksykująca formuła bazuje na aktywnym węglu, który absorbuje toksyny i oczyszcza zablokowane pory. Usuwa martwe komórki i zapobiega powstawaniu zaskórników. Pozostawia skórę świeżą, odżywioną oraz delikatną w dotyku. Wyciąg z lukrecji gładkiej reguluje proces wydzielania sebum, łagodzi stany zapalne skóry i oczyszcza ją z zanieczyszczeń.

Maska ma gęstą, żelową konsystencję typu peel-off. Po wyschnięciu, tworzy jednolitą warstwę łatwą do usunięcia.

Sposób użycia:
1. Umyć twarz ciepła wodą
2. Dla uzyskania lepszych efektów, wykonaj kąpiel parową twarzy lub przykryj twarz wilgotnym, bardzo ciepłym ręcznikiem i przytrzymaj ok3 minuty. Dzięki temu otworzysz pory.
3. Osusz twarz. Nałóż równomiernie cienką warstwę maski na całą twarz lub tylko na problematyczne strefę T. Omijaj okolicę oczu i brwi
4. Czekaj do całkowitego wyschnięcia ok  25-45 minut
Delikatnie
5. Delikatnie zdejmij maskę w jednym kawałku.
6. Ewentualne pozostałości usuń wacikiem nasączony płynem do demakijażu lub nawilżoną chusteczką
Nie stosować na skórę uszkodzoną, wrażliwą lub skłonną do podrażnień

Ciągle poszukuję maseczki, którą rzeczywiście będzie w stanie oczyszczać skórę mocniej niż zwykle maseczki oczyszczające ale jej nie zrujnuje. Od czasu do czasu daję szansę nieco bardziej ekstremalnym produktom ale i tak na spektakularne efekty nigdy nie liczyłam. Stosowałam już plastry, które miały genialnie oczyścić skórę oraz czarną maskę ale było to bardzo dawno. Trochę mnie kusiło aby wrócić do tego typu produktów ale w tym temacie ubiegła mnie Monika z bloga Mama z różową torebką, wysyłając mi maseczkę Marion z węglem aktywnym.


Niewielka czarna tubka mieści zaledwie 25g produktu ale jej wydajność zależy wyłącznie od tego gdzie i w jakiej ilości aplikuje maskę. Można to robić na całą twarz ale aż tak szalona nie jestem, nie byłam i już chyba nie będę. To zdecydowanie nie jest maseczka dla osób wrażliwych, płaczliwych, ani dla takich co uciekają przed ciepłym letnim deszczykiem bo parzy! To maska dla kobiet silnych psychicznie, takich co kupa na świeżo umytej karoserii samochodu tuż przed wyjazdem do pedantycznej teściowej/koleżanki/szwagierki (która wiesz, że Ci tę kupę wytknie palcem) nie rusza. Takich co w chwili gdy przypalają się gary, płacze dziecko, mąż chory i niezapowiedziana wizyta gości nie wyprowadza z równowagi.. po prostu nie otwierasz drzwi 😂 😂 😂 Tak.. tak.. prawdziwe Power Women. Dlaczego? Bo jednak podstawową funkcją maseczki jest depilacja, a to stawia ją na podium najbardziej hardcorowych maseczek jakie używałam.

Aplikując ją pierwszy raz wiedziałam doskonale z czym mam do czynienie, dlatego niczym specjalnie mnie nie zaskoczyła. Czarna klejąca maź o alkoholowym zapachu.. trudno napisać aby była pod jakimkolwiek kątem przyjemna w odbiorze. Aplikacja nie sprawia trudności, warto jednak dobrze przemyśleć ilość nakładanej maseczki oraz obszar. Im grubszą warstwą nałożymy maskę tym dłużej będzie ona zasychać. Zdarzało mi się nakładać bardziej obfite warstwy ale również zupełnie cienkie, które były gotowe do ściągnięcia po 10 minutach. Wciąż nie jestem w stanie określić czy ma to jakieś faktyczne znaczenie dla uzyskanych efektów, komfortu, czy czegokolwiek.. ala na czas zastygania owszem. Podczas zastygania, maska dosadnie daje znać jak bardzo chce się ze skórą połączyć nierozerwalną więzią. Wpija się w nią i ściąga na tyle mocno, że nie da o sobie zapomnieć ani na chwilę.


Jeśli lubisz życie na krawędzi śmiało możesz aplikować maskę na całą twarz.. a w zasadzie aplikuj sobie gdzie chcesz, bo kto Ci zabroni podnosić sobie poprzeczkę i nabywać nowe doświadczenia? Jeśli jesteś szczególnie ciekawska i chcesz sprawdzić które części twarzy masz bardziej wrażliwe na ból to maska również będzie świetnym testem. Ja jednak takie rzeczy już wiem i zazwyczaj skupiam się głównie na nosie ewentualnie na strefie T.  

Maseczka zazwyczaj sprawia problem podczas ściągania. Trudno znaleźć punkt zaczepienia aby ściągnąć całość ale chęć jej pozbycia się zawsze jest dużo silniejsza. Metod ściągania jest naprawdę wiele i raczej żaden z nich nie jestem w stanie opisać jako "godny". Ciśnienie przy jej ściąganiu rośnie drastycznie albo powoduje tymczasowe zatrzymanie serca. Oddech zazwyczaj wstrzymany, a sama mimika twarzy potrafi być bardziej aktywna niż przy oglądaniu filmików z kotami na Youtube. Łezka? Tak.. i to nie jedna. Ta maseczka to prawdziwy wyciskacz łez choć ich ilość zależy od miejsca aplikacji i wrażliwości.

Nie mogę jednak w pełni powiedzieć, że z uzyskanych efektów jej stosowania jestem zadowolona. O ile jestem w stanie psychicznie zaakceptować fakt depilacji twarzy z najdrobniejszych mikro włosów to usunięcie jakieś drobinki z jednego czy dwóch porów potrafi rozczarować. Z drugiej strony niby lepsze to niż nic. Czyli w jakimś niewielkim zakresie działa chociaż satysfakcji z tego raczej nie ma. Po zerwaniu maski skóra w danym miejscu zazwyczaj mi pulsuje przez jakiś czas. Nie jest zaczerwieniona, ani szczególnie podrażniona ale rozlewające się ciepło na skórze nie daje o sobie zapomnieć.

Skład (INCI): Aqua, Polyvinyl Alcohol, Propylene Glycol, Isopropyl Alcohol, Charcoal Powder, Hamamelis Virginiana Water, Dipotassium Glycyrrhizate, Phenoxyethanol, Xanthan Gum, Methylparaben, Parfum.

  • Woda (Aqua)
  • Polyvinyl Alcohol - stosowany głównie produkcji lakierów do paznokci i klejów np. do sztucznych rzęs. Jest częściowo biodegradalny
  • Propylene Glycol - rozpuszczalnik, jest również nośnikiem innych substancji
  • Isopropyl Alcohol - działa odtłuszczająco i oczyszczająco, jest też nośnikiem substancji aktywnych w kosmetykach. Może wywoływać reakcje alergiczne
  • Węgiel aktywny (Charcoal Powder) - działa oczyszczająco poprzez wchłanianie toksyn, tłuszczu oraz zanieczyszczeń. Posiada również działanie bakteriobójcze i ściągające, a także rozjaśniające.
  • Hydrolat z liści oczaru (Hamamelis Virginiana Water) - działa ściągająco, antybakteryjnie, łagodząco, wspomaga gojenie i regenerację podrażnionej skóry, odświeża, zmniejsza zaczerwienienie, zmniejsza produkcję sebum
  • Dipotassium Glycyrrhizate - składnik nawilżający, penetruje w głąb skóry. Działa antyalergicznie, łagodzi objawy alergii, wzmacnia skórę, wspomaga leczenie zmian atopowych, przyśpiesza gojenie, zmniejsza produkcję sebum
  • Phenoxyethanol - konserwant. Całkowicie zakazany w przemyśle kosmetycznym na terenie Japonii. Niezalecany w produktach dla dzieci i kobiet w ciąży. Może działać drażniąco na skórę, wchłania się przez skórę do krwiobiegu.
  • Xanthan Gum - lekki emulgator, zagęstnik, lepiszcze pochodzenia naturalnego
  • Methylparaben - konserwant, potencjalny alergen. Niezalecany w kosmetykach dla dzieci i kobiet w ciąży.
  • Parfum - substancja zapachowa

Bazą właściwą tego produktu jest węgiel aktywny oraz hydrolat z liści oczaru. Są to dwa składniki które bardzo fajnie działają na skórę z niedoskonałościami. Pozostałe składniki mogą budzić znacznie większe kontrowersje. W takim ogólnym zarysie i bardzo uproszczonym, produkt ma działać jak klej na zaskórniki, czyli ma zadanie na tyle skutecznie przykleić się aby móc je wyciągnąć. Dlatego bazą produktu jest składnik używany w klejach do rzęs. Nie jest to dla mnie specjalnie szokujące, bo przy takiej konsystencji i działaniu nie można spodziewać się samych fajnych i naturalnych składników. Tu po prostu syntetyczne składniki muszą się pojawić. Jednak nie do tego "kleju" mam zastrzeżenia, a do składników które mają łatkę "niezalecany w kosmetykach dla dzieci i kobiet w ciąży" oraz "może wywoływać alergie". Mamy tu również kontrowersyjny konserwant Phenoxyethanol, który doczekał się ostatecznej opinii Komitetu Naukowego ds. Bezpieczeństwa Konsumentów (SCCS) (jest bezpieczny do stosowania jako środek konserwujący o maksymalnym stężeniu 1,0%) co wciąż nie zmienia faktu, że wchłania się przez skórę do krwiobiegu.


Nie będę bronić tego produktu, bo ani nie jest przyjemny w użytkowaniu, ani jego skuteczność specjalnie mnie nie zadowala, a skład poniekąd wątpliwy.. zauważyłam jednak, że po użyciu maski na nos przez kolejny dzień mam spokój z tym obszarem. Nos się nie wyświeca, makijaż trzyma się.. jakby skóra była w tak głębokim szoku, że nie wie co ma robić. Czy jest to wszystko tego warte.. raczej nie ale to ryzyko podejmij już samodzielnie 😅


maja 10, 2018

E-NATURALNIE - DELIKATNY PEELING ENZYMATYCZNY PAPAYA I ANANAS

E-NATURALNIE - DELIKATNY PEELING ENZYMATYCZNY PAPAYA I ANANAS


Nawróciłam się! Po udanym spotkaniu z pierwszym peelingiem enzymatyczny z owocami tropikalnym z e-naturalnie wierzę, że enzymy potrafią działać i mają moc. Wersję z ananasem i papają zamówiłem jednocześnie z owocami tropikalnymi. Nie wiedziałam, który z peelingów bardziej przesłuży się mojej skórze, a obie cieszę się bardzo dobrymi recenzjami.



Od producenta:
Peeling enzymatyczny z owoców ananasa i papai idealnie oczyszcza skórę i usuwa martwe komórki naskórka. Dzięki zawartości bromelainy i papainy, enzymów pochodzenia roślinnego z ananasa i papai, peeling wykonuje powierzchowne i niezwykle delikatne złuszczenie wyższej warstwy naskórka. Dzięki zawartości białej glinki peeling łagodnie oczyszcza i odżywia skórę, a jednocześnie działa odświeżająco. Skóra po zabiegu staje się oczyszczona, miękka w dotyku, wyciszona oraz nawilżona. Cudowny aromat owoców ananasa sprawia, że zabieg staje się jeszcze przyjemniejszym doznaniem. Produkt polecany dla każdego rodzaju skóry.



Wszystko wygląda tu podobnie do wersji tropikalnej. Biały miałki proszek.. gdyby postawić obok siebie obie wersje nie ma opcji aby je rozróżnić. Wskazówką może być jedynie zapach. Owoce tropikalne miały bardziej intensywny zapach ale jak na mój gust był on do złudzenia podobny. Żałuję teraz, że nie zostawiłam sobie pojemniczek po poprzedniku.. miałabym pewność.


Rozczarował mnie brak kłębów pudrowej mgiełka, która w wersji owoców tropikalnych towarzyszyła mi przy każdym otwieraniu. W końcu szukanie drzwi od łazienki po omacku sprawiało mi frajdę.. a teraz już tego nie ma. Nie jestem przekonana czy to jednak kwestia produktu.. czy może jednak innego opakowania.



Do pełni szczęścia wystarczy mi jedną łyżeczka czyli dokładnie tyle samo co przy wersji tropikalnej. Do pierwszej zaaplikowanej warstwy dokładam kolejne, aż do całkowitego wykorzystania przygotowanej papki. Dość szybko zaczyna ściągać skórę w skutek odparowania wody, przez co peeling nie daje o sobie zapomnieć. W tym czasie lepiej darować sobie wszelkiego typu komentarze, rozmowy, poruszanie mimiką twarzy, bo zaschnięta skorupa zacznie się osypywać.. ale jeżeli tęsknisz za śniegiem to jest opcja dla Ciebie! 



Dziesięć czy piętnaście minut ze zmumifikowaną twarzą to jeszcze nie tragedia. Poza znieruchomieniem i ściągnięciem nie odczuwam innego dyskomfortu. Po tym czasie zwilżam dłonie i przykładam do twarzy. Peeling momentalnie chłonie wilgoć i się rozluźnia. Taką papkę na twarzy wykorzystuję i robię dodatkowo delikatny masaż i spłukuję.
Skóra jest pięknie wygładzona i oczyszczona. Peeling nie poradzi sobie od razu z bardziej zatwardziałymi skórkami ale to tylko kwestia 2-3 dodatkowych użyć. Przy systematycznym użytkowaniu bardzo fajnie przysłuży się skórze.




Skład (INCI): Kaolin, Solum Diatomeae, Bentonite, Titanium Dioxide, Maltodextrin, Carica Papaya Fruit, Ananas Sativus Fruit, CI 77492 (Yellow Iron Oxide).
Spray Dried Seawater, Thalisource, Papaya and Bromelain, Rice Starch.

  • Kaolin - biała glinka - działa oczyszczająco, wygładza, ściąga pory, ujędrnia i działa przeciwzapalnie
  • Solum Diatomeae - składnik przeciwzbrylający
  • Bentonite - posiada właściwości matujące i pochłaniające wilgoć, pot i sebum. Delikatnie ściera naskórek, wygładza, odtruwa, przyśpiesza gojenie wyprysków
  • Titanium Dioxide - zabezpiecza kosmetyk przed utlenianiem się składników wrażliwych na światło 
  • Maltodextrin - posiada właściwości odżywiające skórę, pochłania wilgoć, sebum i pot
  • Carica Papaya Fruit - wyciąg z owoców papai - usprawnia wnikanie substancji aktywnych przez naskórek, sprawia że skóra staje się gładsza. Posiada działanie ujędrniające, rozjaśniające, oczyszczające i antybakteryjne
  • Ananas Sativus Fruit - wyciąg z ananasa - działa peelingująco łagodząco, przeciwobrzękowo i przeciwzapalnie, stymuluje produkcję kolagenu
  • CI 77492 (Yellow Iron Oxide) - barwnik
Nie sądziłam, że polubię się z jakąkolwiek glinką.. a jednak. Na pierwszym miejscu w składzie znajduje się biała glinka, a moja skóra wcale się nie denerwuje na takie spotkanie. Miałam już styczność z białą glinką w różnych kolaboracjach ale zazwyczaj kończyło się to źle.. ale nie tym razem.





To który lepszy? Tropikalny czy papaja z ananasem? Bez jaj ale nie wiem.. Składy są bardzo różne, a działania niemal identyczne, nawet nie kojarzę aby miały różne zapachy. Gdybym nie zwróciła uwagi na skład to bym stwierdziła, że jest to ten sam produkt. Oba peelingi są bardzo fajne, działają i są wręcz śmiesznie tanie. Zdecydowanie polecam sprawdzić.



Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger