kwietnia 04, 2016

YANKEE CANDLE - WILD SEA GRASS

Wild Sea Grass to jeden z wosków kupionych w ciemno w sklepie internetowym. Wosk ten w kilku sklepach jest uważany za bestseler.. tym bardziej ciekawość wzięła górę. Wild Sea Grass to dla mnie zagadka roku. Dlaczego?



Głównie dlatego, że ciężko było mi znaleźć osobę która byłaby zadowolona z tego zapachu. Osobiście uważam, że to jeden z najgorszych zapachów Yankee Candle. Zatem skąd ten bestseler? Tak go nazwali bo im z półek nie schodzi? Z pewnością są osoby, które go lubią jednak ja do nich nie należę.

Wosk pochodzi z rześkiej linii zapachowej. Producent opisuje go jako zapach orzeźwiającej trawy morskiej, porastającej piaszczyste wydmy. Dzięki niemu mamy poczuć się jak na piaszczystej plaży.


Faktycznie należy do rześkich, czuć silny aromat skoszonej trawy ale nie takiej pierwszej wiosennej trawki tylko takiej sierpniowej, spalonej słońcem z dużą ilością chwastów, robaków i błota. Bliżej mu do Żółtej Rzeka w Chinach (jedna z najbardziej zanieczyszczonych rzek świata) niż do piaszczystej plaży. To, że jest specyficznych to mało powiedziane. Wosk mam na szczęście na wykończeniu, a wszystko przez ciągle nawracające przeziębienie. Dzięki zatkanym nozdrzom zapach staje się.. znośny.
 

To właśnie jeden z powodów dla którego jestem przeciwna zamawianiu wszelkiego rodzaju zapachów (wosków, świec, perfum itp) bez uprzedniego ich sprawdzenia. Prawdopodobieństwo, że trafimy na zapach który zupełnie nam nie odpowiada jest naprawdę spore.
Zdecydowanie jestem fanką świeżych zapachów ale ten przypadek to zdecydowanie nie moja bajka.

Jestem ciekawa czy już się z nim spotkałyście i jaka jest Wasza opinia. Może komuś przypadł do gustu?
Jakich zapachów wosków lub świec zapachowych nie polecacie lub nie lubicie?


14 komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger