Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uni Touch. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uni Touch. Pokaż wszystkie posty

marca 01, 2020

ZUŻYCIA LUTEGO 2020

ZUŻYCIA LUTEGO 2020

Upss.. wkradł się jakiś Error! Pomimo chęci nie wyrobiłam się jak należy ze zużyciami na ostatni dzień miesiąca. Chociaż podejrzewam, że znaczenie ma to tylko dla mnie 😅 Właśnie rozstałam się z kilkoma naprawdę fajnymi produktami, ale nie ma się co mazać.. w końcu czekają kolejne przygody, a do ulubionych zawsze mogę wrócić.


TULUA - PIANKA OCZYSZCZAJĄCA DO TWARZY
Zdecydowanie brakowało mi pianek oczyszczających w pielęgnacji. Tulua okazała się wyjątkowo delikatna dla skóry ale jednocześnie wystarczająco skuteczna. Świetnie sprawdzała się w porannym oczyszczaniu skóry z nocnej pielęgnacji, a także przy wieczornym demakijażu. Nie jest to jednak produkt, który sam sobie poradzi z podkładem ale wcale tego nie oczekiwałam. Więcej o piance Tulua już na dniach.


BE THE SKY GIRL - PEEL ME TENDER
Na temat peelingu Be The Sky Girl nie zdążyłam jeszcze wyrobić sobie opinii. Z pewnością jest to wyjątkowy produkt. Proszek, który pod wpływem wody zmienia się w puszystą, gęstą pianę. Mam wrażenie, że konsystencja tego produktu zmienia się na każdym etapie i aż trudno skupić się na czymkolwiek innym. Na szczęście w zapasie jeszcze dwie saszetki więc jest szansa, że ogarnę coś więcej niż zaskakująca konsystencja.


NOWA KOSMETYKA - TONIK Z KTÓRYM IDZIE GŁADKO
Odbiło mi się o uszy, że tonik zmienił nazwę.. ale nie nazwa jest tu najważniejsza. Tonik na bazie kwasów co oznacza, że należy uważnie z nim postępować i nie używać jak zwykłego. U mnie spisał się dobrze, chociaż warto przy nim obserwować potrzeby skóry nieco uważniej. Przy częstym stosowaniu musiałam robić przerwy, chociaż nie określiłabym go jako bardzo mocny. Cóż.. może więcej szczegółów opiszę w odrębnym poście 😉


TULUA - KREM ODŻYWCZY Z EFEKTEM "WOW" 
Mini wersję kremu znalazłam w  boxie Terra Botanica i szybko się zakochałam. Wersję 30 ml odziedziczyłam od Anuli z bloga Co kręci Anulę, a przecież na Wow zawsze znajdzie się miejsce w mojej pielęgnacji. Nie jest to krem super lekki. Jak nazwa wskazuje jest to wersja odżywcza. W teorii krem powinien być da mojej skóry za ciężki ale nie jest. Przy wieczornej pielęgnacji aplikuję typową dla mnie ilość i nie czuję dyskomfortu, chociaż krem potrzebuje chwili aby się wchłonąć. W dzień warstwa jest już znacznie uboższa ale również nie mam z nią problemu. Natomiast krem cudownie łagodzi moją skórę, nawilża, odżywia, sprawia, że jest ładniejsza. To krem do którego będę z wielką przyjemnością wracać.


UNI TOUCH - MASKA W PŁACIE HYDRATING MASK
Ultra cienka i delikatna tkanina. Bardzo fajnie skrojona na moje potrzeby, a to dość rzadkie. Obiło mi się o uszy, że maseczki są bardzo dobre ale nie jestem w stanie tego potwierdzić. Zwykłe maseczki na płacie bawełny pojawiają się u mnie sporadycznie i nie wiem do końca czego się po nich spodziewać. Ta była na pewno przyjemna ale nie zapadła mi w pamięć jako coś co odmieniło moją pielęgnację.


YASUMI - NAWILŻAJĄCA MASKA BIOCELULOZOWA Z ZIELONYM KAWIOREM I KWASEM HISLURONOWYM
Właśnie wykończyłam ostatnią z moich zapasów maseczkę nawilżającą z kawiorem od Yasumi. Pierwsze wrażenia mnie zachwyciły ale podczas używania kolejnych masek wcale nie słabły. Nieustannie podtrzymuję, że jest to jedna z najlepszych masek w płacie jakie kiedykolwiek miałam. Efekt jest wyraźnie odczuwalny jeszcze następnego dnia. Żałuję jedynie, że skład nie powala, bo zdecydowanie jestem zwolenniczką natury. 


YASUMI - MASKA BIOCELULOZOWA OCZYSZCZAJĄCA ORAZ MASKA BIOCELULOZOWA Z KOMÓRKAMI MACIERZYSTYMI
Na fali uwielbienia do wersji nawilżającej skusiłam się o przetestowanie innych wersji masek Yasumi na bazie biocelulozy. Chociaż obie maseczki były dość fajne i wyróżniają się na tle zwykłych, to jednak dość daleko im do mojego ulubieńca. Bioceluloza okazała się znacznie cieńsza, a efekty mniej efektowne. Jak widać królowa jest tylko jedna.


MIMOTO -  MASECZKA Z KWASEM HIALURONOWYM
Przyznaję, że ta maseczka przeszła całkowicie bez echa. Znalazła się w koszyczku denkowym i to jedyne co wskazuje, że była używana w lutym. Nie pamiętam materiału, kroju, efektów. Ewidentnie musiałam być bardzo zmęczona, kiedy po nią sięgałam. Z drugiej strony nie kojarzę problemów skórnych ani tym bardziej zachwytów.. po prostu przeminęła z wiatrem.


ALTERRA - MASECZKA MANUKA HONIG
Dwie kremowe maseczki marki Alterra. Nie szukaj ich w polskim Rossmannie. To akurat prezent od Anuli pochodzący z zagranicznej wizyty. Marka Alterra w naszym Rossmannie jakoś nie zwraca mojej uwagi ale te zagraniczne twory ciekawią o wiele bardziej. Maseczki na bazie miodu manuka bardzo mnie ciekawią i ze dwie mam na oku od jakiegoś czasu. Dlatego ta saszetka niesamowicie mnie ucieszyła. Skład jest bardzo ciekawy ale.. na drugim miejscu w składzie znalazł się alkohol (alkohol denat.) i rzeczywiście był dla mnie odczuwalny. Przy częstym stosowaniu mogłoby się skończyć różnie ale przy jednorazowym podejściu maseczka spisała się dość.. dobrze, jednak nie na tyle abym chciała do niej wracać.


FROM A FRIEND - KREM DO TWARZY CYTRYNA, PIETRUSZKA I BAMBUS
O genialnych właściwościach pietruszki w pielęgnacji twarzy słyszałam już dawno, jednak produktów z tym składnikiem jak na lekarstwo. W momencie kiedy poznałam markę From a Friend ten krem zwrócił moją uwagę na tyle, że wisi na mojej liście chciejstw i czeka aż ogarnę zapasy. Międzyczasie wraz z zamówieniem hydrolatów Ania z From a Friend podesłała mi próbkę kremu. To tylko podkręciło moje chciejstwo! Wstępnie odpowiada mi konsystencja, wchłanianie, zapach.. chę go poznać bliżej! Nnatomiast jeśli jesteś ciekawa konkretnej recenzji kremu to odsyłam do Moniki z bloga Mama z różową torebką i posta Form a Friend - Krem do twarzy Cytryna, Pietruszka & Bambus.

Jeśli nie znasz marki to odsyłam na stronę sklepu: From a Friend  (obecnie kremik z pietruszką jest na promocji!)


ZESTAW PRÓBEK MARKI POLEMIKA
Zestaw próbek marki Polemika znalazłam w ostatnim boxie Terra Botanica ze sklepu Lost Alchemy. Dobranie próbek tak aby tworzyły kompletną pielęgnację bardzo mi się podoba i tak właśnie to trio zużyłam. 
Hydrofilne masło oczyszczające. Masełko jest gęste ale błyskawicznie zamienia konsystencję na olejową, dzięki temu nie ciągnie skóry. Hasło "hydrofilowe" oznacza, że produkt łączy się z wodą i rzeczywiście to robi. Zmienia się wówczas w delikatną emulsję i bardzo łatwo zmywa. Mimo wszystko zawsze po takich produktach używam dodatkowo pianki lub żelu aby zmyć resztki produktu, bo jednak jakąś minimalną warstewkę na skórze wyczuwam. Wstępnie masełko wydaje się ciekawe.
Peeling-maska oczyszczająco-rozświetlająca. Z racji tego, że lubię tego typu produkty to właśnie ta próbka ciekawiła mnie najbardziej. Funkcja peelingu jest tu na wyjątkowo łagodnym i delikatnym poziomie.. nie tego się spodziewałam. Trudno mi tu odszukać funkcji peelingu chociaż bardzo delikatne drobinki są. Za to funkcja maseczki spisuje się fajnie. Całość trzyma się skóry, nie kapie, nie zjeżdża. Z łatwością mogę wytrzymać 15 minut. Delikatne mrowienie odczułam jedynie w dwóch bardziej wrażliwych miejscach. Peeling-maskę zmywam przy użyciu gąbki, bo tak jest łatwiej i szybciej. Skóra nie jest przesuszona, rozdrażniona.. ale odświeżona, nawilżona i ukojona. Nie jest to efekt wow ale produkt można używać 2-3 razy w tygodniu więc przy takiej częstotliwości efekty mogą być bardzo fajne. Wstępnie podoba nie się ten produkt i wpisuję na listę chciejstw.
Antyoksydacyjny krem - lekka konsystencja, która ładnie się wchłania pozostawiając skórę komfortową i niemal matową. Podejrzewam, że spisałby się w okresie letnim ale obecnie mam taki zapas, że nawet nie myślę o zakupie nowego kremu.


FULL MELLOW - MUS POD PRYSZNIC CHRISTMAS ORANGE
Naprawdę polubiłam ten mus. Innowacyjna formuła do kąpieli, świetny zapach i całkiem dobre działanie myjące. O dziwo podczas kąpieli nie sprawiał problemów. Nie przyklejał się do skóry, za to bez problemy tworzył pianę. Używałam z ogromną przyjemnością i nie czułam potrzeby wprowadzać nic więcej. Mus trafił już do ulubieńców. Gdyby nie świąteczne opakowanie nie kojarzyłabym go z okresem świątecznym, chociaż nuty pomarańczy z wyraźną skórką idealnie wpisywały się w klimat. Mus doczekał się recenzji: Christmas Orange Shower Mousse od Full Mellow, zupełnie nowa formuła produktów pod prysznic


FRESH&NATURAL - MALINOWY CUKROWY PEELING DO CIAŁA
To nie było moje pierwsze spotkanie z tym peelingiem.. ale raczej ostatnie. Z tym, że nie mam tu nic złego na myśli. Pierwszy peeling w ogromnej wersji 550ml kupiłam sama, a jakiś czas później dokładnie taką samą wersję dostałam w prezencie. Za każdym razem sprawdzał się super ale te duże pojemności wiążą się z dłuższymi spotkaniami. Do peelingów Fresh&Natural z chęcią będę jeszcze wracać.. ale do innych wersji i zdecydowanie do mniejszych opakowań.


BLANK - PEELING MYJĄCY DO CIAŁA MANDARYNKA
Peeling znalazłam w boxie Terra Botanica ze sklepu Lost Alchemy. Szybko dobiegły mnie głosy, że jest okropny 😂 zajrzałam na stronę producenta, aby sprawdzić skład i wskazówki. Okazało się, że jest to peeling na bazie czarnego mydła, czyli specyficznego brązowego lub zielono-brązowego glutka. Cóż.. to robi różnicę 😅 Miałam już styczność z takim mydłem i nie szczególnie się lubimy, jednak jest to wyłącznie kwestia osobistych preferencji. Aby spotkanie przebiegło w pomyślnej atmosferze do peelingu dołączyła rękawice.. i to pomogło! Tak po prawdzie, spodziewałam się czegoś dużo gorszego. Peeling pachnie cynamonem z pomarańczą i oczywiście posiada specyficzny zapach mydła czarnego ale nie odbieram go jako coś złego. Konsystencja lżejsza niż typowe czarne mydło.. łatwo się rozprowadza, dobrze myje, opcja złuszczania zdecydowanie z tych lżejszych ale rękawica to podkręca. Może nie był to mój kąpielowy ulubieniec.. ale ze wszystkich czarnych mydeł zdecydowanie najprzyjemniejszy!


SORAYA - ŁAGODZĄCA PIANKA DO HIGIENY INTYMNEJ
Kupiłam z ciekawości. Nie jestem szczególną fanką marki ale pojawienie się serii "plante" wprowadziło trochę zamieszania. Nie śledzę szczególnie opinii na temat serii ale z kilkoma się minęłam i nie kojarzę zachwytów.. chociaż wyjątkowego narzekania również nie. Pianka do higieny intymnej sprawdziła się u mnie dość przeciętnie. Myła, oczyszczała, odświeżała.. ale nieustannie miałam wrażenie, że jest zbyt mocna. Nie powodowała dyskomfortu ale niczego pozytywnego o niej powiedzieć nie mogę. Nie planuję powrotu.


ECO LIFE CANDLES -  ŚWIECA DO MASAŻU
Dla mnie to fajny patent na dłuższe weekendowe spa. Świeca podczas palenia wypełnia łazienkę delikatnym aromatem, który później jestem w stanie przenieść bezpośrednio na skórę. To zdecydowanie wyjątkowo przyjemny rytuał ale również taki na który należy mieć czas. Taka pielęgnacji jest dość specyficzna i wymaga pewnej wprawy. Zbyt duża ilość wosku może sprawić problemy w rozprowadzeniu i dodatkowo skończyć się może wyczuwalną warstwą na skórze. Dlatego warto poświęcić temu nieco więcej czasu i dokładności, aby efekt był naprawdę fajny i dał realne poczucie rozpieszczenia skóry i zmysłów.

O świecy i jej zastosowaniu pisałam w poście: Aromaterapia świecami, czyli świece do masażu marki Eco Life Candles


TAHE - SZAMPON DO WŁOSÓW GRUBYCH I SUCHYCH
Zawartość Cocamidopropyl Betainy nie wróżyła sukcesu. Jednak szampon miał śliczny zapach i naprawdę fajnie oczyszczał skórę głowy i włosy. Nie mogłam go używać przy każdym myciu ale skojarzenia mam dość przyjemne. Za to mój mąż poprosił mnie o zakup pełnowymiarowej wersji!


TAHE - MASKA DO WŁOSÓW
Zapach maski mnie nie powala. Co więcej mam z nim problem, bo to moja "ukochana" trawa. Nie trawa cytrynowa, tylko zwykła trawa. Natomiast sama maska okazała się świetna dla moich włosów. Bardzo ładnie je wygładzała i odżywiała. Jedynie końcówki potrzebowały jeszcze czegoś ekstra ale w ogólnym rozrachunku muszę jej przyznać miano jednej z lepszych masek jakie stosowałam. Chwilowo nie wiem czy do niej wrócę. Już zrobiłam zamówienie na maski marki Bema, a w zapasach czeka maska z olejem marula marki Andalou.


IT COSMETICS - CC+ YOUR SKIN BUT BETTER (w odcieniu Fair)
Słynny podkład marki It Cosmetics. Długo chodził mi po głowie z uwagi na genialne recenzje. Z racji problemów z dostępnością miałam sporo czasu na to aby przemyśleć zakup. Dzięki pomocy jednej z użytkowniczek Instagrama udało mi się dobrać odcień (Fair) i ostatecznie zamówić. Odcień jednak okazał się ciut za jasny.. ale łatwiej ogarnąć za jasny niż za ciemny. Ogólny stosunek do tego podkładu miałam.. różny. Raz byłam z niego niesamowicie zadowolona, a innym razem go nienawidziłam. Jednym z gorszych zarzutów jakie mam do niego to trudna sprawa ogarnięcia go na tyle aby nie był widoczny. Szersza opinia pojawi się na dniach na blogu.


YVES ROCHER - WERBENA
Jakiś czas temu przeżywałam ogromną fascynację i uwielbienie dla zapachu werbeny w kosmetykach. Dlatego gdy wpadłam na zapach wody toaletowej werbeny od Yves Rocher, zwyczajnie musiała być moja. Zapach lekki, orzeźwiający, zbliżony do cytrusów.. typowa werbena. Niestety nie okazał się szczególnie trwały, a pod koniec zaczął mi się nudzić więc towarzyszył mi tylko z doskoku. Nie planuję wracać.. co z resztą może okazać się trudne, bo z tego co kojarzę marka często wymienia swój asortyment.

stycznia 31, 2020

ZUŻYCIA STYCZNIA 2020

ZUŻYCIA STYCZNIA 2020

Pierwsze denko stycznia.. i jak co roku obfite nie jest. To efekt grudniowych porządków, które zostały skrupulatnie przeprowadzone. Mimo to coś tam jednak się znalazło z serii zużyć tradycyjnych ale pojawiły się i takie produkty, którym dałam ostatnią (miesięczną) szansę sprawdzenia się.. i dały ciała.. chociaż to zależy od punktu widzenia, bo równie dobrze to ja mogłam dać ciała 😅


BE THE SKY GIRL - PEEL ME TENDER
To podobno jeden z mocniejszych peelingów enzymatycznych, a ja siedziałam sobie z nim nawet 15 minut i żadnego podrażnienia nie odczułam. Co więcej wstępnie po tym pierwszym spotkaniu nawet mi się podoba, bo efekt jak najbardziej mnie zadowolił. W lutym powinien doczekać się swoich pięciu minut na blogu.


A JEDEN - HYDROLAT KOKOSOWY
Dopiero zaczynam odchodzić od ulubionej wersji z różą damasceńską, a wersja z kokosem to zdecydowany krok w inną stronę. Hydrolat znalazłam z bocie Terra Botanica, które w sklepie Lost Alchemy rozchodzą się niczym świeże bułeczki w ciągu 2-3 minut od pojawienia. Ale jeśli chodzi o sam hydrolat.. cóż.. był ok.


UNI TOUCH - HYDRATING MASK
Maseczka Uni Touch pochodzi ze spotkania blogerskiego. Otrzymałam dwie maseczki oraz genialną opaskę! W planie miałam zużycie maseczki jedna po drugiej ale stało się coś nieoczekiwanego. Nie chcę oskarżać o nic maseczki, dlatego chwilowo mam małą kwarantannę. Gdy skóra dojdzie do ładu ponownie użyję maseczki, a post powinien pojawić się w lutym.


DRESDEN ESSENZ - ŻEL POD PRYSZNIC Z POMELO
Niezwykle przyjemny i orzeźwiający zapach. Takie świeże zapachy wybieram najczęściej na okres letni ale nie mogłam tak długo przekładać tego spotkania. Używałam nałogowo, chociaż mam na ten rok silne postanowienie zmniejszenia do minimum zapasów mich mydeł w kostkach.. przy tym żelu nie było to możliwe. Pomimo tego, że moja skóra w okresie jesienno-zimowym o wiele łatwiej się przesusza to żel zupełnie nie pogłębiał tego stanu. Dzięki temu mogłam się cieszyć od początku do końca z jego obecności, a radość była tym większa, że był prezentem od Anuli z bloga Co kręci Anulę. Dziekuję



DESERT ESSENCE - ODŻYWKA Z MANGO
Nic się nie zmieniło.. wciąż ubolewam nad brakiem tej marki na naszym rynku. Szampony spisywały się u mnie genialnie i były niesamowicie wydajne. Z odzywkami miałam jednak nieco mniej wspólnego ale rewelacyjnie wspominam wersję kokosową. Tu natomiast mamy mango.. a mango kocham! Natomiast sama nie dała mi efektu wow.. była naprawdę dobra ale chyba okres zimowy jest dla moich włosów zbyt dramatyczny aby odżywka mogła sprostać tym wymaganiom. Miałam jednak na nią swój sposób. Wystarczyło na wypaciane odżywką włosy nałożyć czepek.. im więcej czasu dałam odżywce tym efekt był o wiele fajniejszy. Zdecydowanie lepiej sprawdzała mi się w roki 15-20 minutowej maski na włosy.. ale o tym więcej w lutowym poście.


SENSIQUE - CREATIVE EYESHADOWS ODCIEŃ 144 CHOCHLATE TRIO
Na pierwszy rzut oka.. genialna bazowa paletka neutralnych kolorów o wykończeniu matowym. Pierwsze macanie "palucham" pełen zachwyt nad pigmentacją. jednak kiedy pierwsza powłoczka została starta zaczęła się historia pełna rozczarowań i przekleństw. Najjaśniejszy cień okazał się tak twardy, że musiałam go zeskrobywać aby pędzel mógł cokolwiek nabrać. Równie dobrze mogłabym próbować na pędzel nabrać farbę ze ściany.. efekt ten sam. Najciemnijszy czekoladowy brąz po roztarciu okazywał się bordowy. Niby fajna magia ale osobiście oczekuję jakiejś podstawowej stabilności koloru. Jedynie na ciemny beż nie jestem w stanie narzekać.. ale mam już podobny w innych paletach, a dla dwóch beznadziejnych cieni z trzech nie opłaca mi się tej paletki trzymać. Prawdę mówiąc nawet nie jestem w stanie jej komukolwiek przekazać, bo jest aż tak zła. Pa maszkaro!

 
INGRID - SMOKY EYES SHADOW NR 118
W przeciwieństwie do zestawu cieni z Sensique ten jest w wiele bardziej godniejszy polecenia. Ponownie neutralne kolory. Same cienie są miękkie i niestety znacznie mniej napigmentowane. To opcja dla kogoś kto oczekuje lekkiego koloru. Osobiście jestem już przyzwyczajona do mocnej pigmentacji i lubię patrzeć jak cienie nabierają głębi na mojej powiece z każdym kolejnym muśnięciem. W tym przypadku tego nie ma. Paletka jednak nie jest zła na tyle abym miała ją wyrzucać do śmietnika.. powędrowała do siostry. 


CONSTANCE CARROLL - KOHL EYELINER ODCIEŃ 14 CREAMY
Mam identyczną kredkę innej marki. Nie widzę zupełnie różnicy w kolorze ale w twardości owszem. Kredka marki Constance Carroll jest o wiele twardsza przez co trudniej się nią pracuje. Zaznaczenie linii wodnej o wiele przyjemniej wykonać miękką kredką. Zapewne mogłabym znaleźć jej inne przeznaczenie np. podkreślić łuk brwiowy.. ale nie będę się oszukiwać, jeśli uda mi się sięgnąć po taką kredkę pięć razy w roku to będzie istne szaleństwo. Rzadko sięgam po taką kredkę.. może jeszcze nie doceniłam jej wystarczająco.. może to przyjdzie z czasem.. ale teraz i w najbliższym czasie nie widzę sensu aby walały się aż dwie.


INDIGO - PROTEIN BASE
Po tę bazę przestałam sięgać, a powód jest jeden.. trwałość. Robiła jakiś czas temu test porównawczy tej bazy z inną i wypadła niezwykle mizernie. Kiedy już robię manicure hybrydwy to oczekuję, że przetrwa minimum tydzień w dobrym stanie.. ale żeby nie było tak gorzko, to muszę przyznać, że baza ma jeden plus.. niezwykle łatwo ściąga się hybrydy.
Do testu bazy odsyłam do posta: Porównanie bazy Indigo i NeoNail


INDIGO - LAKIERPIJAMA PARTY
Z pozoru śliczny neutralny kolor odpowiedni na każdą okazję i świetnie łączący się z każdym innym kolorem. Problem mam z nim taki, że ciężko mi uzyskać jednolitą strukturę i krycie. Zawsze wychodzą jakieś prześwity. W zasadzie można by zadowolić się jedną warstwą która będzie wyraźnie przebijać.. ale i tak nigdy równa mi nie wyszła. Aby ogarnąć krycie tego lakieru muszę nałożyć minimum cztery warstwy.. to stanowczo za dużo zabawy, a do tego nigdy nie wiem czy efekt mnie zadowoli. To ostatnie moje spotkanie z marką.. sorry.

Przy okazji porządków w dziale mani będę miała do oddania trochę ozdób do paznokci. Jutro (sobota) lub najpóźniej pojutrze (niedziela) pojawi się nowy post, a na jego końcu będę ów drobiazgi. Wystarczy, że w komentarzu napiszesz, że chętnie je przygarniesz, a ja wyślę je do Ciebie (na terenie Polski) Także kto pierwszy.. ten lepszy.

grudnia 27, 2019

CHRISTMAS BLOGGER CAMP - RELACJA ZE SPOTKANIA BLOGERSKIEGO I UPOMINKI OD SPONSORÓW

CHRISTMAS BLOGGER CAMP - RELACJA ZE SPOTKANIA BLOGERSKIEGO I UPOMINKI OD SPONSORÓW

Spotkania blogerskie w okresie świat mają swój wyjątkowy klimat. Organizatorkami spotkania w Chełmie pod nazwą Christmas Blogger Camp były Klaudia, Matra, Karolina, a także swój ogromny wkład miały Iwonka i Magda. Spotkanie odbyło się 15 grudnia w restauracji Mckenzee.


Miałyśmy zaszczyt na spotkaniu gościć Mikołaja.. i żadna z nas na rózgę nie zasłużyła więc posypały się prezenty. Stoły były przepełnione ilością prezentów od sponsorów spotkania, a było ich prawie 50.. co jest niesamowite! Doceniam starania i organizację dziewczyn, bo to prawdziwy wyczyn.


Uczestniczkami spotkania były: 


BIELENDA - KREM NA DZIEŃ I NOC Z FITOSKŁADNIKAMI Z ZIELONYCH WARZYW + PREBIOTYK
Osobiście bardzo cieszy mnie ruch marek w stronę naturalnej pielęgnacji, a jedną z takich marek jest właśnie Bielenda. W końcu również w drogeriach mamy coraz większy wybór bardziej naturalnych kosmetyków. Może wciąż nieco brakuje produktom do naszych manufaktur ale i tak niesamowicie się cieszę, że wymagania fanek naturalnej pielęgnacji są zauważane.

Link do sponsora: Great Story


BI-ES - PERFUMY OH OUI
Żadna kobieta nie ma wystarczającej ilości butów i.. perfum! Zapachy jakimi się otaczamy wyrażają nas, nasz nastrój, energię.. więc trwanie przy jednym zapachu nie jest zgodne z naszą naturą.
Firma Bi·es obdarowała każdą z dziewczyn spotkania Christmas Blogger Camp. Do mnie trafiły malowniczo zapowiadające się perfumy Oh Oui, które stanowią ciekawą mieszankę bergamotki z drzewem sandałowym w połączeniu z nutą wanilii.

Link do sponsora: Bi-Es


BISPOL - ŚWIECE ZIELONA HERBATA, ŚLIWKA,  CYNAMON
Świece marki BisPol są dość dobrze znane i łatwo dostępne. Wersja Zielona herbata to bardzo świeży zapach. Osobiście wyraźnie wyczuwam tu miętę, a to dość ciekawe. Zapach jest świeży, orzeźwiający ale nie przytłacza. Już sobie zaplanowałam palenie świecy na okres świat.. ale Wielkanocnych, idealnie się wpisze w klimat. Tealight o zapachu śliwki. Ten zapach mnie zaskoczył! Faktycznie wyraźnie czuć dojrzałe śliwki. Tego się nie spodziewałam.. a nawet do głowy mi nie przyszło aby pójść w tę nuty zapachowe. Tym razem śliwek nie będę omijać buszując w świecach. Duże tealight o zapachu cynamonu to efekt wymiany.. i nawet nie pamiętam co oddałam 😅 Natomiast cynamon.. zimą.. super opcja!

Link do sponsora: Bispol


CAROLINE DEMON - NATURALNE MYDŁO SYRENKA
Naturalne mydła to u mnie nic nowego.. zwyczajnie są najlepsze i stanowczo różnią się od tych sklepowych. Caroline DeMon to youtuberka i Instagramerka, która robi niesamowite makijaże, a przy okazji mydła i to niezwykle klimatyczny, a także zabawne. Nawet fani gwiezdnych wojen znajdą coś dla siebie.

Link do sponsora: Caroline DeMon


CUKRÓWKA - KRÓWKI!
Ręcznie robione krówki! Chyba nie ma osoby, która nigdy nie jadła krówek. Opakowanie, papierki, do tego sianko.. wszystko wskazuje na to, że do czynienia mamy z najlepszą jakością. Jeśli jesteś koneserem krówek lub potrzebujesz większej ilości.. lub ten zwyklej tylko dla siebie odsyłam do Cukrowni oni robią to pysznie!

Link do sponsora: Cukrówka



DERMACOL - ZESTAW MAKE-UP COVER 
Ten zestaw mnie zaskoczył. Jest to paletka 5 mini odcieni kamuflaży od marki Dermacol. Produkty słynne że swojego krycia i trwałości. Taka wersja naprawdę mi się podoba. Mogę sprawdzić nie tylko odcienie ale również wzmocnić krycie produktów które już mam.

Link do sponsora: Dermacol


ECOSPA - HYDROLAT RÓŻANY
Hydrolaty z róży damasceńskiej to u mnie zawsze bezpieczna i dobra opcja wyboru. Świetnie się u mnie sprawdzają, a moja skóra je dosłownie kocha. Wersja z Ecospa jest u mnie po raz pierwszy.. i trudno mi wyjaśnić dlaczego. Pamiętam, że już produkty z EcoSPA miałam.. ale jakim cudem hydrolat z róży damasceńskiej mnie ominął? Nieważne.. już mam możliwość nadrobienia tego błędu.

Link do sponsora: Ecospa


EQUILIBRA - ZESTAW KOSMETYKÓW 
Żel do mycia twarzy z węglem aktywnym bardzo pozytywnie zaskoczył mnie składem. Przede wszystkim dlatego, że na drugim miejscu (zaraz po wodzie) znajduje się nie detergent, a aloes. Osobiście bardzo sobie cenię taki układ sił, gdyż moja mieszana cera potrafi reagować przesuszeniem na zbyt częste męczenie jej detergentami. Marka jednak chyba najbardziej słynie z szamponów, o których czytałam wiele ciepłych słów.. a może żel je jednak przebije?

Link do sponsora: Equilibra


FRANCUSKIE PERFUMY - PERFUMY NR 537
Ponoć zwierciadłem duszy są oczy.. w takim razie perfumy zwierciadłem kobiecego nastroju 😆
Marka Francuskie Perfumy obdarowała nas perfumami, a do mnie trafił zapach z numerem 537, który w nutach głowy skrywa: tangeryne, grejpfura, ananasa, truskawki i marakuję. W nutach serca: jaśmin, czerwone jagody, konwalie, piwonie i kwiaty wanilii, za to bazą jest piżmo, nuty drzewne i mech dębowy. Finalnie jest to bardzo kobiecy, wytrawny zapach. Nie jest ani za słodki, ani zbyt świeży czy chłodny. Ciekawa kompozycja sprawia, że niemal za każdym razem wyczuwam coś innego.

Link do sponsora: Francuskie Perfumy


FULL MELLOW - SHOWER MOUSSE CHRISTMES ORANGE I KULA DO KĄPIELI STARDUST
Byłam pewna, że do czynienia mam z masłem do ciała.. a to mus pod prysznic! Z takim produktem jeszcze się nie spotkałam! Jestem go niesamowicie ciekawa! W dodatku jest to wersją świąteczna, która pachnie pomarańczami. Mus już doczekał się sesji zdjęciowej i trafił do użytku.. trudno się powstrzymać. Do tego ogromna kula do kąpieli w wersji Stardust.. ależ to pachnie!

Link do producenta: Full Mellow 

 
HANDS ON VEGGIES - ORGANIC ANTI-FRIZZ LEAVE-IN CONDITIONER
Niektóre produkty marki miałam okazję już używać. Szczególnie w pamięć zapadł mi szampon z.. ostrą papryką. Tak! To marką która swoje produkty opiera na warzywach! Tu odżywka w sprayu ktora ma ogarniać elektryzowanie się włosów w wersji z ogórkiem! To dla mnie idealny produkt na teraz.. także mocno trzymam kciuki aby włosy ją pokochał.

Link do sponsora: Hands On Veggies 


LAQ - ŻEL POD PRYSZNIC, MUS MYJĄCY I MYDEŁKO DLA FACETÓW
Produkty LaQ kuszą coraz bardziej i.. są! Trafił do mnie słynny już żel pod prysznic w wersji "melon", a także oczyszczający mus do mycia twarzy.. nie mogę się doczekać spotkania z nimi! Za to "mydełko dla facetów" wstępnie trafia w ręce męża. Jeśli będzie się za długo osiągać to mu podkradnę 😅

Link do sponsora: LaQ


LAURA CONTI - BALSAMY DO UST, BALSAM DO SKÓREK ORAZ SERUM DO RZĘS I BRWI
Tak się składa, że balsamy do ust są mi już znane. Jednak niesamowicie ciekawią mnie oba sera. Podoba mi się podział na rzęsy i brwi. W końcu produkt do brwi może być mocniejszy z uwagi na mniejsze ryzyko kontaktu z oczami. Bardzo chętnie sprawdzę na sobie efekty obu produktów.

Link do sponsora: Laura Conti


MAYBE COSMETICS - PERFUMT ELNATH
Firma Maybe Cosmetics zajmuje się produkcją perfum od fazy samego projektu aż po wykonawstwo, a to oznacza, że jeśli czujesz niedosyt lub chcesz stworzyć własny zapach to swoje kroki możesz skierować właśnie do Maybe Cosmetics! Ponadto marka ma również swoje produkty, a Elnath jest jednym z nich.

Link do sponsora: MAYbe Cosmetics


MRS. POTTER'S - ZESTAW ODŻYWKA I SZAMPON DO WŁOSÓW
Od marki Mrs. Potter's trafił do mnie zestaw odżywki z szamponem przeznaczony do włosów farbowanych, czyli idealnie dopasowany do mnie. Dzięki grafie mam wrażenie, że marka towarzyszyła mojej babci, a nawet prababci dzięki czemu z od razu czuje się pewną więź i sentyment. Polecam odwiedzić stronę FB producenta, bo pojawiają się tam ciekawe porady urodowe.

Link do sponsora: Mrs. Potter's


NATURE QUEEN - OCZYSZCZAJĄCA PIANKA DO MYCIA TWARZY, BALSAM DO CIAŁA POMARAŃCZA Z CHILI ORAZ PRÓBKI
Oczyszczająca pianka to coś czego ostatnio w pielęgnacji mi brakowało. Takie produkty szczególnie sprawdzają się u mnie w porannej pielęgnacji. Trafiła do mnie wersja z jaśminem i wąkrotą azjatycką.. brzmi fajne. Drugi produkt to balsam rozgrzewająco-ujędrniający. Chociaż aktualnie mam nadmiar produktów do ciała.. to to masło niesamowicie mnie ciekawi.. w końcu to pomarańczą z chilli! Ponadto dwie próbki kremu regenerującego do twarzy z różą i szafranem o działaniu regenerującym.

Link do sponsora: Nature Queen


NKD SKN - BRONZER BODY BLING
NKD SKN to organiczna marka, która oferuje nam produkty samoopalające. Do mnie trafił jednak nie zwykły samoopalacza, a rozświetlający bronzer, który oprócz opalenizny ma nadać skórze blask. Moją uwagę zwróciła rękawica, która jest w jedynym sensownym kolorze czyli.. brązie! W końcu wszystkie inne szybko wyglądają na zmęczone życiem.

Link do sponsora: NKD SKN


NUTKA FITOKOSMETYKI - SZAMPON I KREM DO RĄK
marka Nutka do dość młoda firma, a jednak ich produkty są znane z recenzji koleżanek. Szampony cieszą się sporym uznaniem, a ja bardzo dobrze kojarzę również musy myjące. Podczas spotkania trafił do mnie szampon do włosów delikatnych, łamliwych i cienkich w ilości 2 sztuki, a to oznacza, że już zrobiłam komuś bliskiemu prezent pod choinką.

Link do sponsora: Nutka Fitokosmetyki


OCEANIC - ZESTAW KOSMETYKÓW: HYDROBALSAM DO CIAŁA, REGENERUJĄCY KREM NA NOC, NAWILŻAJĄCY PODKŁAD ROZŚWIETLAJĄCY
Hydrobalsam z linii Japan Rituals o działaniu nawilżającym. Tu mamy do czynienia z ogromną pojemnością, bo aż 400ml. Balsam na bazie olejku ryżowego, bambusa i wąkrotki azjatyckiej. Ciekawe czy tylko mi japoński rytuał kojarzy się z zapachem kwiatów wiśni?

Produkty 4 Lift Skin kojarzą mi się głównie z odżywką do rzęs.. lub produktami do włosów ale krem do twarzy to dla mnie zaskoczenie. Tutaj wersja regenerująca na noc o intensywnym działaniu odżywczym.

Podkład o średnim kryciu w odcieniu 301 porceline. Jednak to co mnie tu najbardziej zaciekawiło to owoce na opakowaniu. O co chodzi? Podkład ma zawierać ekstrakty z owoców i rzeczywiście można je odnaleźć w składzie.

Link do sponsora: Oceanic


ORIENTANA - ZESTAW MASECZEK GLOW
Te maseczki to nowość na rynku! Osobiście fajnie wspominam wersję w płacie ze ślimakiem, ale to to już jakiś odlot. Trzy maseczki w.. tubkach.  Złota Aralia to maseczka o działaniu rewitalizującym i odżywczy. Różowa wiśnia to mocne nawilżenie i regeneracja, a niebieska Hotunia ma działać oczyszczająco. Jednak to co najbardziej przyciąga uwagę to brokat.. te maseczki dosłownie iskrzą! Już są w użyciu!

Link do sponsora: Orientana


POLNY WARKOCZ - OCZYSZCZAJĄCY KONCENTRAT Z OLEJEM LNIANYM
Esencja micelarne towarzyszyła mi przez kilka opakowań i z wielką przyjemnością do niej wrócę. Za to oczyszczający koncentrat już dawno zwrócił moją uwagę i nawet miałam możliwość sprawdzenia go w formie odlewki. Produkt zawiera emulgator dzięki czemu nie sprawia problemów przy zmywaniu. Z przyjemnością powtórzę to spotkanie tylko tym razem w pełnowymiarowej wersji.

Link do sponsora: Polny Warkocz
Sklep: Eko drogeria / rabat: 15% na hasło MIKOŁAJ


PROMEES - CHOKER
Są tu wielbicielki kobiecych dodatków do bielizny? Jeśli chodzi o dodatki typu ramiączka, podwiązki czy chokery to żadna inna marka niż Promees nie przychodzi mi do głowy.

Link do sponsora: Promees



REVERS COSMETICS - ZESTAW KOSMETYKÓW
Marka Revers zaskoczyła ogromem produktów do makijażu, a także.. pielęgnacji. To nie jest moje pierwsze spotkanie z marką i z muszę przyznać, że największym zaskoczeniem okazały się podkłady, których wciąż używam z powodzeniem. Tutaj kolejne nowości od marki, z którymi wcześniej nie miałam styczności.

Link do sponsora: Revers Cosmetics


SHE FOOT -ZŁUSZCZAJĄCA MASKA NA PIĘTY I KREM DO STÓP
Bardzo fajnie wspominam przygodę ze skarpetkami złuszczającymi. Spisały się naprawdę świetnie, jednak opcja ograniczenia do samych pięt przemawia do mnie jeszcze bardziej.. w końcu nie zawsze jest konieczność złuszczania całych stóp.
Marka jest mi bardzo dobrze znana, a już szczególnie dezodorant do stóp i obuwia dla mężczyzn! Naprawdę działa i to na tyle, że obecnie mąż jest mu wierny. Mamy kolejne opakowanie i z całą pewnością będą kolejne.

Link do sponsora: She Foot



SHOUT ME -BRANSOLETKI 
Wyjątkowe, personalizowane bransoletki którymi możesz wyrazić wszystko, a także przemycić informację czy stworzyć własny talizman. Z pozoru chaotycznie ułożone koraliki tworzą wyrazy dzięki alfabetowi Morse'a. To moje kolejne spotkanie z Shout Me! tym razem w świątecznym wydaniu!

Link do sponsora: Shout Me!



SISI AND ME -  KULA DO KĄPIELI
Ręcznie robiona kula do kąpieli niewielkiej manufaktury Sisi and Me. Kocham nasze niewielkie manufaktury, bo produktach widać zwyczajnie miłość. Kula pięknie pachnie, a do tego jest zbita i mocna.. nie kruszy się. Niestety z uwagi na brak wanny przesłałam ją koleżance.. wiem, że niesamowicie się ucieszy. Za to sama do produktów Sisi and Me planuję wrócić.. już w nowym domu z wielką wanną i szafą gotową przyjąć ogrom tego typu dobroci.

Link do sponsora: Sisi and Me


TAHE - SZAMPON I MASKA DO WŁOSÓW
O kuracji na wypadanie włosów marki Tahe właśnie ma się pojawić post, a tu trafiają do mnie kolejne produkty. Tym razem niewielka pojemność szamponu do włosów grubych i suchych, przeznaczony do częstego stosowania oraz maska do włosów, która cieszy się bardzo dobrymi opiniami. Kusi mnie aby zestaw zostawić sobie na jakiś wakacyjny wyjazd.. ale czy wytrzymam? 😅

Link do sponsora: Tahe



TEEKANNE - HERBATY
Okres jesienno-zimowy to dla mnie przede wszystkim herbaty. Tym ogromnym zestawem z całą pewnością podzielę się z najbliższymi w te święta ale nie wszystkim. Co więcej uroczy zestaw Magic Winter jest mi dość dobrze znany. Szczególnie upodobałam sobie herbatę Winter Time oraz Magic Moments. W takim zestawieniu to przyjemność do nich wrócić.

Link do producenta: Teekanne


UNI TOUCH - MASECZKI NAWILŻAJĄCE Z OPASKĄ
Opaska z miejsca skradła moje serce! Genialna! Za to o maseczkach wiem już co nieco od dziewczyn i każda, która maseczki już zna ucieszyła się na ponowne spotkanie. Czy trzeba lepszej zachęty aby sięgnąć po te maseczki? 

Link do sponsora: Uni Touch


VASCO - BAZA HYBRYDOWA
Marka Vasco jest mi bardzo dobrze znana. Zdecydowanie jestem fanką tych lakierów i z przyjemnością sięgam po kolejne. Na spotkaniu trafiła do mnie baza pod lakiery hybrydowe.. i dokładnie tę samą bazę posiadam. Spisuje się bardzo dobrze! Do bazy otrzymałam próbki kremów do rąk.

Link do sponsora: Vasco


YASUMI I MIMOTO - ŻEL OCZYSZCZAJĄCY DLA MĘŻCZYZN I MASECZKA
Maseczki od Yasumi w wersji na biocelulozie okazały się u mnie hitem. Po jednej zamówiłam sobie kilka i z pewnością będę do nich wracać. Tym razem trafiła do mnie maseczka na tradycyjnym materiale w wersji nawilżające. Za to tym razem trafił produkt dla męża. Jest to żel 3 w 1 do mycia ciała, włosów, twarzy i brody. Chęć stosowania już jest, a opakowanie wygląda naprawdę ładnie.. super opcja na prezent.

Link do sponsora: Yasumi



Oprócz samych przyjemności i tzw. "brania" dziewczyny zawsze myślą przy takiej okazji o potrzebujących. Spotkaniu towarzyszył szczytny cel, czyli pomoc dla Chełmskiego Stoważyszenia Ochrony Zwierząt. Z własnego doświadczenia wiem, że ludzie pracujący w Stowarzyszeniu robią niesamowitą pracę, pomagają naszym czworonożnym przyjacielom niekiedy dosłownie ratując im życie, otaczając opieką i poszukując dla podopiecznych stałego domu.



DZIKI LAS - ŚWIECE SMOTHIE Z MANGO ORAZ W DZIKIE WINO ZAPLĄTANI
Moje perełki z licytacji. Trochę licytowane na ślepo, bo zapachów nie poznałam ale z marką zapoznałam się przed spotkaniem i wzbudziła we mnie na tyle zaufanie, że nie mogłam się oprzeć. Miałam rację, bo zarówno zapach mango i winogrono są absolutnie genialne. Do tego urocze etykiety i piękne drewniane pokrywki.
Naprawdę te zapachy są obłędne !

Link do sponsora licytacji: Dziki Las




PIBU BEAUTY - ZESTAW MASECZEK
Marka gdzieś umknęła mojej uwadze.. pierwszy raz spotkałam się właśnie na spotkaniu. Opcja maseczek i to tak genialnym świątecznym wydaniu zwyczajnie mnie zachwyciła. Pięknie to wygląda! W zestawie znajduje się 5 sztuk maseczek: nawilżająco-kojąca; rozświetlająca, oczyszczająca z zieloną herbatą, oczyszczająca z ekstraktem z kwiatów i... musujące z węglem aktywnym 🙀 Zestawienie wydaje się bardzo fajne, a do tego pierwszy raz będę miała okazję przetestować maseczkę musująca.

Link do  sponsora licytacji: PIBU Beauty


Dziekuję sponsorom za ogrom prezentów, a także za fanty na licytację, a przede wszystkim organizatorkom za ogrom pracy i wspaniała atmosferę jaką stworzyłyście.

Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger