lutego 10, 2016

GOLDEN ROSE - NOWA JAKOŚĆ BŁYSZCZYKA?

Marka Golden Rose głównie kusi mnie lakierami, jednak w styczniu postanowiłam sprawdzić inne produkty. Logiczny wybór to słynne kredki/pomadki Matte Crayon ale stwierdziłam, że bardziej przyda mi się coś do torebki, poręcznego i łatwego w użyciu. Wybór padł na dwa błyszczyki z serii Color Sensation o numerach 120 i 122. Dziś moja opinia o numerze 120.


To co zwróciło moją uwagę w serii Color Sensation to nietypowy kształt opakowań. Niewielkie, poręczne, minimalistyczny wygląd czyli idealne do torebki. Marka w ofercie posiada 24 odcienie zaczynając od jasnych odcieni nude po ciemne czerwienie. Wszystkie błyszczyki posiadają formułę o wysokim połysku i średnim stopniu krycia z wykończeniem kremowym, perłowym oraz z drobinkami.


Kolor 120 to jasny, lekko zgaszony róż z mnóstwem srebrnych drobinek. Na ustach drobinki są niemal niewidoczne, pięknie odbijają światło i podkreślają chłodny typ urody. W efekcie końcowym uzyskujemy błyszczącą taflę. To chyba pierwszy błyszczyk z drobinkami, który naprawdę mi się spodobał. Od zakupu używam go niemal codziennie, bo pasuje niemal do każdego makijażu.


Błyszczyk posiada jeden z fajniejszych aplikatorów, którym bardzo precyzyjnie nakłada się produkt. Aplikator jest dość długi i spłaszczony z dwóch stron. Nabiera taką ilość produktu, którą bez problemu pokryjemy całe usta.


Konsystencja jest bardzo przyjemna. Nie jest ona zbyt gęsta ani lejąca.Usta kleją się w minimalnym stopniu, jednak włosy rozwiane wiatrem wprost go uwielbiają (jak wszystkie błyszczyki). Stopień krycia jest średni w kierunku do mocnego, ale bez problemu można go stopniować. Aplikacja nie sprawia większych trudności, ale bez lusterka nie ryzykowałabym. Zapach wyczuwalny jest jedynie podczas otwierania i aplikacji, ale jest przyjemny, nieco słodki.


Trwałość błyszczyka z pewnością nie powala. U mnie jest to średnio dwie godziny (bez picia i jedzenia). Podczas posiłków schodzi całkowicie. Z pewnością na jego korzyść działa całkiem niezła pigmentacja oraz wachlarz kolorów. Wyróżnia go dodatkowo oryginalne opakowanie i bardzo fajny aplikator. Niemniej bardzo lubię go używać, ze względu na nienachalny kolor oraz przyjemną aplikację. Co do ceny, trudno mi się odnieść. Na tle innych drogeryjnych błyszczyków wydaje się atrakcyjna. Natomiast w odniesieniu do słynnych już pomadek Velvet Matte oraz kredek Matte Crayon zdecydowanie przesadzona. W najbliższych dniach mam zamiar zaopatrzyć się w pomadkę / ki Velvet Matte i z pewnością to sprawdzę.

Pomimo wielu plusów, to wciąż zwykły błyszczyk, który jest o dwa poziomy wyżej od tych, które używałam 10 lat temu. Chyba z czystym sumieniem nie jestem w stanie wam go polecić mimo, że kolor 120 całkiem przypadł mi do gustu.

Wolicie pomadki czy błyszczyki?



35 komentarzy:

  1. Rzeczywiście kolor bardzo fajny, jednak szkoda że nie utrzymuje się odrobinę lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. odcień jest słodki tylko właśnie szkoda że nie utrzymuje się na ustach dłużej ;/

    OdpowiedzUsuń
  3. Trwałość faktycznie nie rzuca na kolana, ale z drugiej strony bardzo mało jest takich błyszczyków, które potrafią przetrwać posiłek. Kolor bardzo mi się podoba i z całą pewności przy tak ogromnym wachlarzu kolorystycznym kiedyś skuszę się na przetestowanie tego błyszczyka na sobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, kolorystyka jest ogromna i każdy znajdzie coś dla siebie :-)

      Usuń
  4. ja niestety wolę pomadki, dostaję szału jak mam coś na ustach i moje szalone włosy się kleją do tego :D potrafi mi to popsuć cały makijaż, poluję na GR ale właśnie pomadki, jakoś nie mam weny żeby się tam przejść ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi aktualnie chyba najbardziej odpowiada formuła błyszczyko-pomadki :) typu Bourjois velvet matte, niestety przesuszają mi usta :-(

      Usuń
  5. Ja ogólnie nie przepadam za błyszczykami :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. u mnie też się w błyszczykach nie przelewa ;-)

      Usuń
  7. Na co dzień, żeby się podmalować może być ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kolor bardzo mi się spodobał :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zamierzam go kiedyś wypróbować, ale pewnie inny kolor wybiorę ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Osobiście wolę pomadki ale ten odcień jest śliczny !

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie akurat bardzo te błyszczyki przypadły do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajnie wygląda ten odcień. Co bardziej wolę - różnie, lubię i błyszczyki i pomadki, tak naprawdę co użyję zależy od okazji, czy od nastroju :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zdecydowanie wolę pomadki i to własnie te zastygające, ze względu na długie przyklejające się do ust włosy. Bez wątpienia jednak błyszczyki wygrywają pod względem łatwości aplikacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trwałość pomadki jest na wagę złota :-) Jednak trudno o taką co jest trwała, a jednocześnie nie wysusza ust ;-(

      Usuń
  14. Ja błyszczyków nie używam w ogóle. Nie przepadam za tą śliskością i lepkością błyszczyków. Wole suche i kremowe produkty jak szminki i konturówki :) Błyszczyk, który prezentujesz ma śliczny kolor, bardzo uniwersalny, ale te brokatowe drobinki według mnie są zbędne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku drobinki mnie przeraziły..na szczęście nie są aż tak widoczne. Faktycznie, błyszczyki raczej przegrywają z konturówkami czy szminkami :-)

      Usuń
  15. Bardzo ładny odcień, szkoda, że trwałość jest kiepska.

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo ładni wygląda,ale nie używam błyszczyków;/

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger