Uwielbiam klasykę. Chociaż w moich lakierowych zbiorach znaleźć można zielenie oraz błękity to jednak najchętniej sięgam po nieco bardziej stonowane i subtelne kolory. W takim manicure czuję się zdecydowanie najlepiej.
Bohaterami dzisiejszego posta są dwa lakiery. Pierwszy z nich to typowy nude firmy Rimmel z serii Rita Ora o numerze 498 "rani rani go away" oraz Golden Rose z serii Holiday o numerze 70, który wystąpił w poście o styczniowych zakupach.
Lakiery Rimmel chyba od zawsze przewijały się w moich zbiorach. Bardzo je lubię chociażby ze względu na bardzo precyzyjny pędzelek. To jedne z nielicznych lakierów które wyrzucam dlatego, że mi się skończyły.
Mój manicure postanowiłam nieco ożywić brokatowym lakierem Golden Rose. Serię Holiday uważam za jedna z bardziej udanych. Lakier dość szybko zasycha i trzyma się bez odprysków do końca. Jedyny delikatny problem to jego usuwanie..ale to dotyczy wszystkich brokatowych lakierów. Mimo, że jest to dosyć gęsty brokat nie mam większych problemów z jego nakładaniem, dzięki cienkiemu pędzelkowi, który zdecydowanie ułatwia sprawę.
Raczej nie jestem lakierową maniaczką. Bez lakieru na paznokciach nie czuję się "naga". Uważam, że ładne i zadbane paznokcie bez lakieru również mogą wyglądać bardzo estetycznie. Ale jeśli już się skuszę, to przy dłuższych paznokciach zawsze sięgam po bardziej stonowane i delikatne lakiery, natomiast przy krótkich paznokciach lubię poszaleć z nieco mocniejszymi kolorami. Chociaż czasem od tej reguły odstępuję i dłuższe paznokcie maluję na ciemny lub jaskrawy odcień. Jednak takie wykończenie paznokci nie zostaje u mnie dłużej niż dwa dni.
Cóż, widocznie jestem klasycznym przykładem kobiety klasycznej z uwielbieniem do klasycznie wyglądających paznokci ;-)
Też macie podobne upodobania co do kolorystyki lakierów i długości paznokci?
Lubicie swoje paznokcie bez lakieru?
