marca 08, 2017

5 NIELOGICZNYCH FAKTÓW O MNIE


   O żadnej kobiecie nie powinno się mówić, że jest normalna.. to niemal jak obelga. Każda z nas jest inna i każda z nas ma swoje.. "deformacje". Jedne brną do przodu jak burza inne są bardziej skryte i wycofane. Inne z nas łączą w sobie obie te cechy i mają dwie lewe ręce do szycia i gotowania ale za to mistrzowsko operują wiertarką udarową. Jakie byśmy nie były, to każda z nas jest wyjątkowa, a często o tej wyjątkowością świadczą nasze dziwactwa. I coby się w naszym życiu nie działo.. nigdy nie dajmy sobie tego odebrać!

   Z okazji Naszego święta zapraszam na bardzo luźny post z pięcioma nielogicznymi faktami o mnie.


   NIGDY NIE LUBIŁAM MATEMATYKI - STUDIOWAŁAM MATEMATYKĘ I BUDOWNICTWO

   W szkole podstawowej moje oceny z matematyki oscylowały w granicach mocnej trójki. Po zmianie nauczyciela nagle moja średnia skoczyła do oceny dobrej z plusem! Potem znowu 3.. w liceum między 3 a 4.. ale mimo to wybrałam studia matematyczno-informatyczne. Dlaczego? Bo za grosz humanistką nie jestem! O dziwo studia często mają się nijak do tego czego uczą nas (uczyli?) w szkołach. Na studiach nauka przedmiotów matematycznych przychodziła mi znacznie łatwiej, choć niektóre przedmioty były wyjątkowo ciężkie. Chociaż kierunek matematyczno-informatyczny ukończyłam to ostatecznie nie do końca chciałam zostać nauczycielką. W mojej głowie zaświtał pomysł aby wybrać się na budownictwo. I to okazał się kierunek stworzony dla mnie. Od pierwszego do ostatniego semestru Stypendium Naukowe Rektora, ostatecznie studia ukończone na 5.
   Studia budowlane to ciężki kierunek i to szczególnie dla kobiety. Nie wszyscy wykładowcy tolerują kobiety na takich kierunkach.. ale to nieliczne wyjątki. Najmilej wspominam "najtrudniejszy egzamin" na studiach z Metod komputerowych. Legenda o tym, że ten egzamin szczyci się największą ilością odsypów krążyła od lat. Z miejsca nastawiałam się, że wcale nie będzie łatwo i od pierwszego wykładu byłam bardzo uważna i czujna. W domu wszystko analizowałam i próbowałam rozgryźć zadania z egzaminów z poprzednich lat, które profesor udostępniał. Udało się! Ba! Nawet zrobiłam elementarz dla innych studentów, jak krok po kroku rozwiązywać zadania. Każdy do którego mój elementarz dotarł zdał egzamin!
   W kolejnym semestrze profesor zmienił rodzaj zadań, bo jego egzamin zaczęło przechodzić wyjątkowo sporo studentów, a o renomę trzeba dbać.


   Tak. Kobieta poradzi sobie na męskich studiach.. czasem lepiej niż facet.  



   BAŁAM SIĘ USIĄŚĆ ZA KIEROWNICĄ SAMOCHODU ALE ZOSTAŁAM PILOTEM RAJDOWYM

   Wiedziałam, że nadszedł czas na to aby przystąpić do kursu prawa jazdy.. ale zwyczajnie bałam się usiąść za kierownicę. Na pierwszym roku studiów kolega zapytał mnie:

Kolega: Nie chciałabyś zostać moim pilotem?
Ja: Jak Twój nie działa to wymień baterie !
Kolega: Nie do telewizora.. rajdowym...
Ja: Aaaa.. ok



   Nie myśl sobie, że byłam profesjonalnym pilotem rajdowym. Fakt należałam do klubu i jeździłam w rajdach ale były to rajdy regionalne ewentualnie wojewódzkie.
   Jestem nieduża i lekka więc nie stanowiłam specjalnie dużego obciążenia. Dodatkowo świetnie orientuję się w terenie. Dzięki pilotowaniu przestałam bać się prowadzenia samochodów i dzięki temu jestem najlepszym kierowcą w rodzinie. Nawet lepiej prowadzę od męża... przyznał to publicznie :-D



   MAM LĘK WYSOKOŚCI ALE UWIELBIAM CHODZIĆ PO GÓRACH

   Panicznie boję się wchodzić wyżej po przedmiotach (drabiny, rusztowania itp.), które w moim mniemaniu nie są wystarczająco stabilne. Większość drabin odpada chyba, że po rozstawieniu uznam ją za wyjątkowo stabilną. Nie lubię gdy, ktoś chce mnie wziąć na ręce.. czy na barana. O ile stoi w miejscu to jestem w stanie to znieść w milczeniu ale gdy zaczyna się poruszać będę krzyczeć i kopać.
   Prawdopodobnie nigdy więcej nie wsiądę też do samolotu chyba, że pod wpływem środków odurzających. Siedzenie w zamkniętej puszcze na wysokości kilkuset kilometrów nad ziemią jest dla mnie zwyczajnie traumatycznym przeżyciem.
   Za to nie mam problemu z chodzeniem po górach. Kocham to! Z racji tego, że mieszkam w województwie lubelskim i najbliżej mam w Bieszczady, to jak tylko mogę staram się odwiedzać te regiony. Prawda jest taka, że zwiedziłam już wszystkie szczyty Bieszczad ale z przyjemnością przejdę wszystko jeszcze nieraz.





   IDEALNIE ODNALAZŁABYM SIĘ W ROLI OSOBY SPRZĄTAJĄCEJ CUDZE DOMY

   Lubię sprzątać. Wiem.. to niemal tak dziwne jak powiedzieć "lubię wyrywać zęby". W porządkach domowych najbardziej nienawidzę mycia garów. Poza tym jednym mankamentem sprzątać lubię. Uwielbiam te czystość i świeżość chwilę po sprzątaniu. Nikt nigdy nie wpajał mi, że mam posprzątać swój pokój.. nic z tych rzeczy. Gdy mama wychodziła do pracy, a ja zostawałam z siostrą w domu to brałam się za sprzątanie. Potrafiłam wyrzucić rodzicom wszystko z szaf i ładnie poukładać. Książki układałam zawsze alfabetycznie według autorów. Teraz gdy jestem dużo starsza wciąż lubię sprzątać.. na tyle, że ułożyłam plan sprzątania na cały rok.. na każdy dzień!



   Jednak mój plan ma pewna zaletę. W każdy czwartek zaplanowaną mam minimalna ilość prac domowych z uwagi na to, że czwartek to mój dzień "domowego SPA". Nawet jeśli coś mi w ten dzień wypada, to albo staram się wszystko zrealizować wcześniej albo przełożyć na później. 

   Tak. Wiem, że to odbiega od jakichkolwiek standardów.. ale uwierz, że takich wariatek jest więcej.



   KOLEKCJONUJĘ ŚMIESZNE SKARPETKI
  
   Jest to w moim przypadku bardzo łatwe bo nosze obuwie w rozmiarze 35-36. W związku z czym bez problemu mogę skarpetki kupować w dziale dziecięcym. Prym w mojej kolekcji wiodą Bożonarodzeniowe skarpetki, bo głownie w zimie je noszę.. ale ostatnio rozglądam się za zabawnymi skarpetkami wiosennymi. Na zdjęciu nie widać nawet połowy mojej kolekcji. Kocham śmieszne i nieco dziecinne skarpetki.. można się z tego śmiać, a i tak będę w nich chodzić z podniesioną głową!

 

   O ile wszystko inne jestem w stanie w miarę wyjaśnić to jednak tego zbieractwa skarpetek.. nie. Po prostu je lubię je i nie obchodzi mnie zdanie innych :-D



   Na koniec z okazji naszego święta mały dekalog każdej kobiety.

   Ja kobieta:

   1. Nie czytam żadnej instrukcji. Wciskam guziki, aż zadziała.

   2. Nie potrzebuję alkoholu, żeby narobić sobie obciachu. I bez alkoholu daję radę.

   3. Nie jestem rozkapryszona, tylko "emocjonalnie elastyczna".

  4. Najpiękniejsze słowo świata: "Idę na zakupy".

  5. Nie mam żadnych dziwactw! To są "special effects"!

   6. Kobiety powinny wyglądać jak kobiety, a nie wytapetowane kości!

   7. Przebaczyć i zapomnieć? Ani nie jestem Jezusem, ani nie mam Alzheimera!

   8. My kobiety jesteśmy aniołami, a gdy się nam podetnie skrzydła, lecimy dalej.. na miotle.

  9. To nie jest żaden tłuszcz! To "erotyczna powierzchnia użytkowa".

   10. Gdy Bóg stworzył mężczyznę obiecał, że idealnego faceta będzie można spotkać na każdym rogu.. a potem uczynił ziemię okrągłą.
 
   11. Na moim nagrobku niech będzie napis: "Co się głupio gapisz? Też bym wolała leżeć teraz na plaży!

   12. Tak tak.. my kobiety jesteśmy bowiem jedyne w swoim rodzaju.


  Uściski z okazji Naszego Święta!

   Jakie są Twoje dziwactwa?
   A może przyłączysz się do zabawy i stworzysz post o sobie?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger