czerwca 10, 2016

YONELLE - BIOFUSION REPAIR EYE 3C CREAM


   Yonelle Biofusion Repair Eye 3C Cream to krem nowej technologii. Nanodyski, biofuzja, potrójna witamina C, Peptydy, Ceramidy, kwas hialuronowy.. wszystko co trzeba aby krem został tym jednym jedynym na zawsze. Czy aby na pewno jest tak różowo?



   Od producenta:
  Krem druga skóra. Wynalazek - wtapia się w skórę w procesie biofuzji. Idealny do silnej regeneracji suchej i wrażliwej skóry pod oczami i na powiekach. Rewelacyjnie wygładza i nawilża skórę, poprawia jej elastyczność. Redukuje długość "kurzych łapek" nawet o 49% po 4 tygodniach (wykazano w badaniach aparaturowych). Działa jak łagodzący kompres, dając natychmiastowe poczucie komfortu i ukojenia.
   Ponadprzeciętne właściwości kremu osiągnięto dzięki nanodyskom, zwiększającym wnikanie w skórę witaminy C o 270% i peptydów, oraz procesowi biofuzji, zapewniającemu biologiczną regenerację naskórka i hamowanie procesów starzenia się skóry.

  Główne składniki: nanodyski, 3 formy witaminy C, lamelle cholinowe, fosfatydylocholina, alkohole C12-16, aktywne peptydy, olej tsubaki, kwas hialuronowy.


   Wszystko pięknie tylko o co chodzi?
   Biofuzja to proces wtapiania się kosmetyku w skórę. Receptura na bazie składników o strukturze i w proporcjach ściśle odtwarzających budowę naskórka. W skrócie ma naprawiać uszkodzenia.
  Nanodyski to nośniki w postaci płaskich krążków wypełnione substancjami aktywnymi. Są mniejsze od przestrzeni międzykomórkowych, dzięki czemu mogą się przez nie przeciskać i dostarczać składniki aktywne w głąb skóry. Pokonują aż 14 warstw komórek naskórka.

   Tak, tak.. to krem przeznaczony dla skóry dojrzałej, czyli 40 +. Co zatem robi u mnie? Cóż.. posiadam bardzo żywą mimikę twarzy, a to oznacza, że dużo szybciej pojawiają się pierwsze zmarszczki i bruzdy. Nie jestem specjalnie z tego powodu szczęśliwa ale specjalnie zasmucona też nie. Taka jestem i tak mi dobrze. Z tego faktu, nie będę chodzić resztę życia z poważną miną, bo każdy mój uśmiech w jakimś stopniu utrwala każdą ryskę.. co to, to nie. Jeśli to nie jest Twój pierwszy raz na moim blogu to wiesz już, że przedział wiekowy kosmetyków to dla mnie jedna z największych bzdur wymyślonych przez koncerny kosmetyczne. Kosmetyki dobieramy na podstawie potrzeb, a nie metryki.
   Stąd też zdecydowałam się na ten krem, który ma nawilżać, wygładzać, rozjaśniać, poprawiać elastyczność, likwidować kurze łapki, regenerować i nadawać się do skóry wrażliwej.
 
   Opakowanie jest piękne, cudowne, śliczne i genialne. Urocza kokardka, piękny kolor, dobrej jakości trwały plastik, który się nie rysuje, pompka typu airless. Do tego dołączony satynowy woreczek ze wstążeczką, który wpadł mi za pralkę. Jedyne czego mi tutaj brakuje to choć malutkiego prześwitu do wnętrza. Po ciężarze opakowania nie jestem w stanie przewidzieć kiedy krem jest na wykończeniu. I w tym przypadku ta mała kropka na mojej dłoni (zdjęcie poniżej) to ostatnie jego pierdnięcie. Krem zmarł i na początku lipca pochowam go w kolejnym trzymiesięcznym gigantycznym denku. Nad opakowaniem mogę się rozpływać ale krem kupiłam dla jego zawartości.. w końcu wnętrze jest ważniejsze.
 
   W cudnym opakowaniu mamy 15 ml białego kremu. Konsystencja lekko gęsta, pod wpływem ciepła palców staje się bardziej płynna. Osobiście wyczuwam bardzo lekki chemiczny zapach ale tylko przez chwilę. 
   Do kurzych łapek mam jeszcze czas. Jednak na cienkiej skórze pod oczami przy bardzo bliskim przyjrzeniu się dostrzegam delikatną siateczkę. Nie jest to nic strasznego, co by mi w nocy spać nie dało ale z pewnością warte prewencji. Poza samą siateczką pod dolną linią rzęs mam dwie głębsze "zmarszczki" które są efektem budowy okolicy oka i jego umiejscowienia.. mam je od zawsze i chyba tylko wstrzyknięcie jakiejś substancji po skórę byłoby w stanie je zlikwidować.

     Jakie były moje oczekiwania w stosunku do kremu? Skoro jednym z jego zadań była likwidacja kurzych łapek w 49% to z taką niemal niewidoczną siateczką powinien sobie poradzić jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Dobre nawilżenie to również podstawa. Jednak to co mnie najbardziej doprowadza do białej gorączki w kremach pod oczy to ich migracja do oka. Ta wada dyskwalifikuje każdy krem niezależnie od jego działania.



   Jest to krem zarówno na dzień (także pod makijaż) jak i na noc. Producent zaleca nakładanie 2-3 warstw kremu. Jednak 2-3 pompki to za wiele dla mojej skóry. Jedną pompkę rozsmarowuję między opuszkami palców i delikatnie wklepuję pod oczy, w okolicy kącików oraz małą ilość na górną powiekę. Kolejna pompka idzie na okolice ust. Zdarza się, że niewielką ilość kremu dokładam w okolice kącików oczu, gdzie w przyszłości kura drapnie mnie pazurkami. Krem jest bardzo wydajny. Ma sześciomiesięczny okres ważności więc maj był miesiącem z którym powinniśmy się rozstać. Na szczęście już wyzionął duch i nie stresuje mnie używanie przeterminowanego produktu.



   Ile moich wygórowanych oczekiwań spełnił? Całkiem przyjemnie nawilżał pozostawiając delikatny film, który dodatkowo zabezpieczał skórę przed utratą wilgoci. Pozostawiona powłoczka nie sprawiała problemów przy wykonywaniu makijażu, chociaż z moim korektorem Collection który i tak jest dość trudny, bywało ciężko. Coś jeszcze? Nie! To wszystko. Krem jedynie ładnie nawilżał. Żadnych innych efektów o których zapewnia nas producent nie zauważyłam nawet w minimalnym stopniu. A to boli.. i to bardzo bo 15 ml kremu kosztuje 179 zł!

   Dla mnie krem zupełnie nie nadaje się ani dla skóry dojrzałej ani z istniejącymi zmarszczkami, bo zupełnie sobie nie poradził nawet z moją delikatną siateczką linii! Jak dla mnie jest to krem dla osób, które chcą jak najdłużej zachować ładny wygląd skóry wokół oczu.. w formie prewencji. Dla takich osób krem powinien okazać się wystarczająco odżywczy i nawilżający. Reszta osób może być mocno zawiedziona, a zawód ten dość mocno boli.



   Krem niczego mi nie wyprasował, nie rozjaśnił, nie ujędrnił ale za to śpiewająco migrował mi do oczu. Czasami musiałam go zmyć, bo oczy mi łzawiły i piekły. Próbowałam różnych sposobów aplikacji:
- powieka górna, kącik oka, pod okiem w bliskiej odległości od oka - migruje
- kącik oka i pod okiem w bliskiej odległości - migruje
- tylko kącik oka w bliskiej odległości - migruje
- wszystko w średnich odległościach - migruje
- wszystko w dalekich odległościach - również migruje tyle, że trwa to chwilę dłużej.

  To dla mnie absolutnie niedopuszczalne. Być może wynika to z budowy okolic moich oczu i u innych osób krem się sprawdzi ale dla mnie jest zwyczajnie straszny. Budząc się rano mam taką gęstą mgłę przed oczami, że do łazienki idę na czuja. Biada gdy coś w tym czasie stoi na mojej drodze.



   Poniżej skład kremu, który jest zdecydowanie chemiczny ale to dla mnie plus. Kremy o naturalnym składzie mam wrażenie, że jedynie nawilżają. Jeżeli od kosmetyków pielęgnacyjnych oczekuję czegoś więcej to szukam chemii.. ale dobrej i skutecznej chemii. Tutaj mamy peptydy, ceramidy, kwas hialuronowy, witaminy C.. wszystko to powinno zadziałać. Powinno..

   Skład (INCI): Aqua, Butyrospermum Parkii Butter, Glycerin, Hydrogenated Lecithin, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Caprylic / Capric Triglyceride, Olus Oil, Propanediol, Isohexadecane, Palmitic acid, C12-16 Alcohols, Panthenol, Ascorbyl Tetraisopalmitate, 3-0-Ethyl Ascorbic Acid, Camellia Japonica Seed Oil, Tocopheryl Acetate, Hydrogenated Phosphatidylcholine, Phytosterols, Glyceryl Caprylate, Tocopherol, Sodium Hyaluronate, Sodium Ascorbyl Phosphate, Lecithin, Gluconolactone, C12-15 Alkyl Benzoate, Tribehenin, Ceramide 2, Ceramide 3, Palmitoyl Hexapaptide-12, Palmitoyl Tripeptide-38, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, PEG-10 Phytosterol, Hydroxypropyl Cyclodextrin, Sorbitan Isostearate, PEG-8, Hydroxyethyl Acrylate / Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Polysorbate 60, Polysorbate 20, Disodium EDTA, Benzyl alcohol, Dehydroacetic Acid.



   Uważam, że jest to przeciętny krem który jest absurdalnie drogi. Jego plusem jest warstwa, którą pozostawia na skórze, która zmusza składniki aktywne do działania w głąb skóry. Jednak ich ilość wydaje się zbyt mała, bo efektów po wykończeniu kremu nie widzę żadnych. Podejrzewam, że krem będzie świetnie sprawdzać się z jakimś dobrze skoncentrowanym serum pod oczy, które bardzo ładnie zabezpieczy. Jednak to zbyt kiepski powód aby wydawać 179zł na ładne opakowanie i nawilżenie.
   Uhh.. nie lubię pisać negatywnych opinii.. ale ten produkt w moim odczuciu na lepszą nie zasługuje. 


38 komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger