Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowe SPA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowe SPA. Pokaż wszystkie posty

kwietnia 01, 2021

SZURU-BURU.. ZAMIAST ŻELU POD PRYSZNIC! CZYLI MYJĄCY MUS Z FUNKCJĄ PEELINGU O PIĘKNYM ZAPACHU PIWONII OD FIRMY LaQ

SZURU-BURU.. ZAMIAST ŻELU POD PRYSZNIC! CZYLI MYJĄCY MUS Z FUNKCJĄ PEELINGU O PIĘKNYM ZAPACHU PIWONII OD FIRMY LaQ

Sentyment do żelu LaQ w wersji zapachowej piwonii mam ogromny. W krótkim czasie do niego wróciłam i z pewnością zrobię to jeszcze nie raz. Zalet ma sporo: stosunkowo tani, wydajny, opakowanie z pompką, nie wysusza skory i przede wszystkim.. zapach! Kocham piwonie! Zarówno w wersji kwiatów jak i zapachu.Dlatego naturalną koleją rzeczy było to, że sięgnę po peeling z tej samej linii. 


 Od producenta:

Nawet diament wymaga oszlifowania. Właśnie dlatego stworzyliśmy dla Ciebie super słodki peeling w lekkim, świetnie pieniącym się musie. Cukier usunie martwy naskórek i sprawi, że Twoja skóra stanie się doskonale wygładzona. Delikatne substancje myjące skutecznie ją oczyszczą. Masło shea, gliceryna roślinna, nawilżające ekstrakty z lnu, płatków owsianych i mleka ryżowego nie pozwolą na jej przesuszenie. Dla wzmocnienia ujędrniającego i antycellulitowego działania dodaliśmy ekstrakty z zielonej kawy, cynamonu, imbiru i papryki. Efektem jest oczyszczona, gładka, pięknie pachnąca skóra, przygotowana do dalszego rozpieszczania.

Sposób użycia:

Szuru-buru, szuru-buru! Zamiast żelu pod prysznic. 

Przyznaję, że nie byłam w pełni świadoma konsystencji produktu. Peeling kupiłam z myślą o.. złuszczaniu, a tu zazwyczaj preferuję konkretne efekty. Nie czytałam opisu, a z niego jasno wynika, że jest to peeling myjący w formie musu i rzeczywiście tak jest.

Moje zaskoczenie było spore kiedy po raz pierwszy sięgnęłam po produkt pod prysznicem, a okazała się nieco innym typem peelingu. Trudno tu mówić o konkretnym złuszczeniu. To zdecydowanie produkt z typu myjących z funkcją peelingu jako drugorzędny.. czy nawet trzeciorzędny aspekt. 

Czy to źle? Absolutnie! Uwielbiam nietypowe, ciekawe konsystencje, a ta zdecydowanie do takich należy. Mus jest mięciutki i puszysty. Bez problemów wydobywam produkt z opakowania mokrymi dłońmi i rozprowadzam po skórze. Nie ucieka, nie spływa tylko świetnie trzyma się skory i po niej sunie tworząc przyjemną pianę. Na początku do głosu dochodzą drobinki cukru przez co zalicza się lekki peeling do czasu ich rozpuszczenia.

 

Radość z użytkowania jest ogromna. Ostatecznie produkt zaczęłam traktować jako zamiennik żelu, bo świetnie sprawdzał się w tej roli z pominięciem kilku miejsc 😘 Po rozpuszczeniu drobinek cukru pozostała powłoczka świetnie nadawała się jako poślizg dla maszynki ale przede wszystkim świetnie zastępuje żel. Mus świetnie oczyszcza skórę, odświeża ją, a po kąpieli nie odczuwam dyskomfortu w postaci suchej czy ściągniętej skóry.  


 
 
Skład (INCI): Sucrose, Vegetable Glycerin, Aqua, Sorbitol, Sodium Cocoyl/Lauroyl Isethionate, Disodium Lauryl Sulfosuccinate, Sodium Chloride, Butyrospermum Parkii Butter, Green Coffee Bean Extract, Oryza Sativalac Extract, Avena Sativa Kernel Extract, Linum Sativum Seed Extract, Levvulinic Acid, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Perfum, Limonen, Hydroxycitronellal, Benzyl Salicylate, Alpha-Isomethyl Ionone, Butylphenyl Methylpropional, CI 17200.

Pomimo niewielkiego kontaktu z wodą (mokre dłonie) mus nie uległ zniszczeniu czy zepsuciu. Starałam się unikać zamoczenia bezpośredniego ale nie jest to w pełni wykonalne pod prysznicem. Mimo wszystko, mus przetrwał do końca w świetnym stanie używalności. To oznacza, że w ewentualną podróż mogę zabrać ze sobą mus zamiast żelu. Minimalizuję wówczas ryzyko rozlania żelu w podróży.. ale bez płynu do higieny raczej się nie obejdzie. Cóż.. nie wszystko da się zastąpić.

Co z zapachem? Najlepsze zostawiłam sobie na koniec. Uwielbiam ten zapach! Jest przepiękny! Słodki, kwiatowy, wyrazisty, otulający. Pachnie tak jak tylko piwonie mogą pachnieć. Za nic bym tu niczego nie zmieniała.

Zarówno żel jaki i mus z funkcją peelingu są moimi faworytami w asortymencie LaQ i trudno będzie to pobić.

listopada 02, 2020

KOCICA Z LAQ W TOP 5 MOICH ULUBIONYCH ŻELI POD PRYSZNIC

KOCICA Z LAQ W TOP 5 MOICH ULUBIONYCH ŻELI POD PRYSZNIC


Jeżeli tematem byłyby owocowe zapachy to oczywistą sprawą jest to, że mango nie ma sobie równych. W moim królestwie i na tym blogu prowadzony jest reżim mango, czy ktoś kocha czy nie 😂 Za to odpowiednikiem mango w królestwie kwiatów jest.. piwonia! To z resztą widać po zdjęciach.. większości recenzowanych produktów towarzyszą kwiaty piwonii, a z uwagi na stosunkowo krótki okres kwitnienia i ilość zdjęć (zaopatrzenie na minimum pół roku) łatwo połączyć kropeczki, że autorka jest psychofanką piwonii. 

Nie wcale nie oznacza, że cokolwiek zbliżonego do piwonii zwala mnie na kolana.. wręcz przeciwnie. Na ten aromat jestem szczególnie wyczulona. Rzadko podobają mi się kombinacje zapachowe. Uważam, że czysty aromat obroni się sam i nie potrzebny mu żaden doping.  

Żel pod prysznic od LaQ o zadziornej nazwie Kocica z ekstraktem z piwonii początkowo nie wzbudził we mnie entuzjazmu. Widziała już te produkty.. czytałam zachwyty.. i wciąż nic we mnie nie drgnęło. W końcu żel trafił do mnie w wyniku blogerskiego spotkania (jeszcze przed pandemią 😷). Czekał cierpliwie na swoją kolej, aż doczekał się zdjęć i pierwszego kontaktu z moimi nozdrzami! Wówczas moje zwoje w mózgu się niemal wyprostowały, a wszystko z uwagi na zapach!.. ale od początku.

Od producenta:
Żel odzwierciedla wszystkie oblicza kobiecej natury - zmysłowość, dzikość, tajemniczość, seksapil i elegancję. Dla kobiet silnych i zdecydowanych, znających swoją wartość i potrafiących wykorzystać swoje atuty!
Żel pachnie nutą ekskluzywnych perfum, połączonych z aromatem luksusu kilku chwil tylko dla siebie. Żel oparty jest na łagodnych substancjach myjących pochodzenia roślinnego. Dodatek kompleksu składników nawilżających, m.in. mocznika, witaminy B3, kwasu mlekowego i inozytu, nawilża i wzmacnia barierę ochronną skóry. Ekstrakt z piwonii pozostawia ją doskonale ujędrnioną i odżywioną. 


Ta butla to 0,5 litra żelu, a i tak wciąż wydaje się stanowczo za mała. Chociaż lubię żonglować zapachami pod prysznicem to w tym przypadku zupełnie nie czułam potrzeby zmiany czegokolwiek. Zapach jest wyraźny i intensywny. Sama kąpiel go nie jest w stanie przytłoczyć jak to bywa w wielu przypadkach. To zapach piwonii który lubię o każdej porze roku. Odnajduję w nim zarówno świeże tony idealne latem jak i otulające na okres zimowy. Do tego aromatu pasuje jak ulał opakowanie z delikatnego kryształu mieniące się w słońcu na wszystkie kolory tęczy.. tylko to mało praktyczne w domowej łazience 😅 Zejdźmy na ziemię.

Żele same w sobie zazwyczaj nie zaskakują mnie niczym szczególnym. Ich zadanie jest proste.. mają myć i nie wysuszać skóry. Za to największe wymagania stawiam zapachom. Dla mnie zapach żelu to coś co może zadecydować o powrocie, a nawet chęci poznania kolejnych produktów marki.
  

Konystencja żelu jest nieco inna.. od tego do czego zdążyłam się przyzwyczaić. To gęsty i nieco śliski.. gutek.. 😐 w sensie żelowy żel? (ktoś mnie rozumie?). Nie sprawia problemów w aplikacji czy to bezpośrednio na skórę czy przy pomocy rękawicy. Płyn pięknie sunie po skórze.. i sunie.. i wciąż sunie. Pod wpływem wody o dziwo nie zmienia konsystencji.. wciąż jest żelowy. Nawet przy zapuszczonych krzakach poziom tworzenia piany jest minimalny. Szczyt pianotwórczości osiąga się przy leciutko kremowej konsystencji. Czy to źle? Nie! To dowodzi, że zawarte detergenty są łagodne i delikatne dla naszej skóry. Chociaż głównym detergentem jest tu Cocamidopropyl Betaine, z którym moja twarz i skóra głowy się nie lubi, to w tym przypadku ciała nie ma najmniejszych zastrzeżeń. Skóra nie jest przesuszona w najmniejszym stopniu i to przy częstym używaniu.

 
Żel sprawdza się genialnie w roli poślizgu dla maszynki i w tej dziedzinie raczej nie ma sobie równych. Przetestowany został również w roli produktu do higieny intymnej.. również bez zastrzeżeń. Jednak żeby nie było tak kolorowo.. kiedy jestem naprawdę wynurana w ziemi (ogród), w pyłach (wizyta na budowie) czy w innych świństwach, które nawet w nosie czuję to żel mnie zawodzi. Nie jest w stanie usunąć mocniejszego brudu.. tu wówczas w ruch idzie mydło z rękawicą. Żel za to świetnie sprawdza się do codziennej kąpieli w formie odświeżenia po zwykłych codziennych czynnościach.
 
Nie mam szczególnych pretensji, że produkt jest delikatny, bo jednak na co dzień kiedy jakimś cudem nie jestem przepocona, wynurana w piachu, ziemi czy zaprawach to jak najbardziej się sprawdza. Skóra nie jest katowana silnymi, wysuszającymi detergentami, a w efekcie nie cierpię z powodu przesuszonej skóry.
 
 
Skład (INCI): Aqua, Sodium Coco-Sulfate, Vegetable Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Paeonia Officinalis Flower Extract, Sodium Lactate, Sodium PCA, Glycine, Fructose, Urea, Niacinamide, Inositol, Lactic Acid, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Sodium Chloride, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Parfum, Limonene, Hydroxycitronellal, Benzyl Salicylate, Alpha-Isomethyl Ionone.

  • Aqua (Water ) (Woda) - naturalny rozpuszczalnik
  •  Sodium Coco-Sulfate (sól sodowa siarczanu alkoholi tłuszczowych z oleju kokosowego) - anionowa substancja powierzchniowo czynna. Ma dobre właściwości pianotwórcze. Średnio drażniący i wysuszający skórę. Stosowany głównie w szamponach i preparatach do kąpieli. Osoby z bardzo wrażliwą skórą powinny go unikać
  • Glycerin (gliceryna) - silnie hydrofilowa i higroskopijna substancja nawilżająca. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, pomaga substancjom aktywnym przedostać się w głąb skóry. Skuteczna zwłaszcza w kosmetykach z dużą ilością wody. Łagodzi podrażnienia, przyśpiesza regenerację uszkodzonej skóry, wygładza zmarszczki, zmiękcza naskórek, likwiduje zrogowacenia. Kosmetyki z dużą zawartością gliceryny są zwykle nieco lepkie na skórze. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Cocamidopropyl Betaine (kokamidopropylbetaina) - Substancja myjąca, pianotwórcza stosowana w produktach do mycia twarzy, ciała, włosów. Łagodzi potencjalne działanie drażniące anionowych substancji myjących np. SLS. Składnik uznawany za bezpieczny w produktach przeznaczonych do spłukiwania. Może przesuszać skórę wrażliwą. W 2004 roku substancja otrzymała tytuł alergena roku. (Alergia: skala 1 na 5)
  • Coco-Glucoside (glukozyd kokosowy) -  naturalna substancja myjąca. Jest stosowana w produktach organicznych, ponieważ jest wyjątkowo łagodna dla skóry. Wzmacnia pianę w produktach pieniących. Poprawia konsystencję. Umożliwia połączenie z wodą substancji nierozpuszczalnych lub trudno rozpuszczalnych w wodzie. (Alergia: skala 1 na 5)
  • Glyceryl Oleate (monogliceryd kwasu oleinowego) - emulgator. Dobrze nawilża, utrzymuje wilgoć skory. Stosowany m.in. w kosmetykach naturalnych. Tworzy na powierzchni skóry i włosów film, który zapobiega nadmiernemu odparowaniu wody z powierzchni, przez co kondycjonuje skórę i włosy. Nadaje połysk.  (Komedogenność: skala 3 na 5)
  • Paeonia Officinalis Flower Extract (wyciąg z kwiatów piwonii) - wzmacnia, reguluje przetłuszczanie i łagodzi i regeneruje skórę
  • Sodium Lactate (mleczan sodu) - podnosi zdolności nawilżające kosmetyków, przenika przez warstwę rogową skory, zmiękcza ją i utrzymuje wilgoć. W wyższych stężeniach działa złuszczająco, oczyszczająco i przeciwłojotokowo. Najlepsze działanie wykazuje w obecności kwasu mlekowego. Może być stosowany przez kobiety w ciąży oraz karmiące jedynie w niskich stężeniach (pielęgnacyjnych). (Alergia: skala 1 na 5)
  • Sodium PCA (sól sodowa kwasu piroglutaminowego) - posiada zdolność do wiązania wody. Jest również składnikiem naturalnego czynnika nawilżającego występującego w skórze tzw. NMF.
  • Glycine (glicyna) - regeneruje skórę, działa rozjaśniająco, nawilżająco i wzmacniająco. Podnosi pH kosmetyków
  • Fructose (cukier owocowy) - odżywia i nawilża. Stosowany w peelingach mechanicznych tzw. cukrowych jako materiał ścierny (Alergia: skala 1 na 5)
  • Urea (mocznik) - składnik ma zastosowanie w produktach kondycjonujących do skóry suchej i szorstkiej, z przymieszkowym zapaleniem skóry. W niskich stężeniach do 10% działa zmiękczająco i nawilżająco, w wyższych ma zdolność złuszczania naskórka, jego wysokie stężenia można spotkać w preparatach do stóp likwidujących zrogowacenia. Działa także buforująco na odczyn pH kosmetyków i zapobiega elektryzowaniu włosów. Sklasyfikowany jako potencjalny alergen. Może nasilać problemy trądzikowe, powodować wypryski i stany zapalne skóry. (Komedogenność: skala 2 na 5. Alergia: skala 2 na 5)
  • Niacinamide (niacynamid, witamina B3) - substancja aktywna. Stymuluje syntezę kolagenu, działa odmładzająco i przeciwzmarszczkowo. Rozjaśnia przebarwienia, poprawia nawilżenie, wzmacnia barierę lipidową skory, działa silnie antyoksydacyjnie, leczniczo, przeciwzapalnie i gojąco na skórę trądzikową (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Inositol (inozytol) - składnik spowalnia cykl złuszczania naskórka. Pomaga w leczeniu łojotoku i trądziku, ma właściwości przeciwzapalne. Wykazuje działanie przeciwzmarszczkowe i nawilżające. Zwiększa elastyczność skóry.
  • Lactic Acid (kwas mlekowy) - substancja nawilżająca. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka. Działa keratoplastycznie (zmiękcza warstwę rogową), a w wyższych stężeniach złuszcza zrogowaciały naskórek. Odblokowuje pory skóry i działa antybakteryjnie, dzięki czemu zapobiega tworzeniu ognisk zapalnych. Pomocny przy trądziku, polecany do pielęgnacji ciała i skóry włosów. Stężenie w produkcie gotowym 1-10%, w silnych peelingach 30-50%
  • Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride - składnik pochodzenia roślinnego (z gumy guar). Substancja antystatyczna tworzy na włosach ochronną powłokę. Posiada właściwości odżywcze, wygładza, wzmacnia włosy oraz ułatwia rozczesywanie
  • Sodium Chloride (chlorek sodu) - poleruje, ściera i redukuje nieprzyjemny zapach. Wpływa na konsystencję kosmetyków. Może wysuszać skórę i włosy lub działać drażniąco
  • Sodium Benzoate (benzoesan sodu) - konserwuje, chroni przed rozwojem drożdży, pleśni, drobnoustrojów, bakterii masłowych i octowych. Reakcje alergiczne są niezwykle rzadkie, ale może podrażniać oczy. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Potassium Sorbate (sorbinian potasu) - łagodny konserwant, chroni kosmetyk przed pleśnią, hamuje rozwój drożdży i pleśni, wykazuje aktywność w produktach o pH 3-6, w pH >7 jego aktywność drastycznie maleje. Hamuje rozwój większości bakterii, oprócz bakterii kwasu mlekowego (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 2 na 5)
  • Citric Acid (Kwas cytrynowy) - regulator pH. Wykazuje działanie złuszczające, dzięki czemu usuwa przebarwienia i rozjaśnia skórę
  • Parfum (Perfumy, Zapach) - ogólne określenie kompozycji zapachowej, która może być różnego pochodzenia. Maskuje niepożądane zapachy. Niektóre kompozycje zapachowe mogą być bardzo silenie drażniące, uczulające i toksyczne, w zależności od użytych komponentów, z jakich powstały
  • Limonene (limonen) - substancja zapachowa lub składnik kompozycji zapachowej. Znajduje się na liście groźnych alergenów. Obecność tej substancji musi być uwzględniona w wykazie składników INCI, gdy jej stężenie przekracza 0,001% w produkcie niespłukiwanym lub 0,01% w produkcie spłukiwanym (Alergia: skala 5 na 5)
  • Hydroxycitronellal (uwodniony cytronelal) - składnik kompozycji zapachowe, imituje zapach konwalii i lilii. maskuje nieporządane zapachy innych skladników kosmetyku. Sklasyfikowany jako potencjalny alergen (Alergia: skala 4 na 5)
  • Benzyl Salicylate (salicylan benzylu) - składnik kompozycji zapachowej oraz filtr przeciwsłoneczny. Substancja maskuje niepożądane zapachy innych składników. Pochłania również promienie UV, dzięki czemu kosmetyk dłużej zachowuje świeżość. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 4 na 5)
  • Alpha-Isomethyl Ionone (3-metylo-4-(2,6,6-trimetylo-2-cykloheksan-1-ylo)-3-buten-2-on) - składnik kompozycji zapachowej. Znajduje się na liście potencjalnych alergenów. Może wywoływać podrażnienie skóry 

 

Żel sam w sobie jest niesamowicie wydajny. Do tego dochodzi piękny, niemal luksusowy zapach, którym uwielbiam się otaczać i ani przez chwile nie mam dość. W efekcie trafił na listę żeli do których mogę nieustannie wracać! Jest jest jednak mały problem.. w kółko nie mogę się do niego dobrać, bo zastaję puste pułki w Hebe! (a ostatnio zakupy internetowe są mi nie po drodze 😅)

Są tu fanki piwonii? Ostrzegam, że jedna na województwo wystarczy 😂

lipca 13, 2020

IOSSI - OCZYSZCZAJACY WĘGIEL PASTA DO MYCIA TWARZY

IOSSI - OCZYSZCZAJACY WĘGIEL PASTA DO MYCIA TWARZY

Pasta myjąca to nowość w mojej pielęgnacji. Nie do końca widziałam sens wprowadzania takiego produktu.. jeśli już, to wyłącznie z blogerskiej i kobiecej ciekawości do nowości, a ta jest zawsze bardzo duża. Początkowo sądziłam, że pasta wpisze się gdzieś pomiędzy żelem, a peelingiem ale w trakcie użytkowania bardziej zaczęły wpasowywać się w lukę pomiędzy peelingiem, a maseczką. Ciekawy obrót sprawy.. tylko czy tak luka faktycznie potrzebuje wypełnienia? Czy to jednak zbędny wydatek?


Od producenta:
Delikatna pasta do mycia twarzy. Ma działanie głęboko oczyszczające i nawilżające. Stosując ją zapominasz o uczuciu suchej i ściągniętej skóry - teraz po umyciu Twoja twarz będzie czysta, miękka i nawilżona.
Pasta składa się w 100% z naturalnych składników, takich jak głęboko oczyszczający węgiel aktywny, łagodzący podrażnienia i działający przeciwrodnikowo ekstrakt z zielonej herbaty, zmiękczający skórę olej babassu i lekki skwalen z trzcicy cukrowej. Składnikiem pasty wspomagającym regenerację naskórka jest alginat - naturalny polisacharyd pozyskiwany z algi brunatnej. Za nawilżające działanie pasty odpowiadają fermenty z kokosa i rzodkiewki.

Nasze ulubione składniki aktywne: węgiel, olej babassu, ferment rzodkiewki.

Działanie: głębokie oczyszczenie, nawilżenie. Po użyciu skóra jest czysta i aksamitnie gładka. Pasta jest odpowiednia dla każdego rodzaju cery. Została też przebadana pod kątem cery wrażliwej.

Stosowanie: niewielką ilość pasty rozetrzyj w mokrych dłoniach, a następnie delikatnie wykonaj masaż twarzy. Zmyj twarz ciepłą wodą. Omijaj okolice oczu. Stosuj 2-3 razy w tygodniu.

Konsystencja: żelowa pasta o konsystencji plasteliny.

Zapach: intensywny, ziołowy, z nuta rozmarynu

Pojemność: 120 ml


Czarna jak asfalt pasta ma bardzo przyjemny ziołowy aromat, w którym pierwsze skrzypce gra rozmaryn. O dziwo kiedyś omijałabym go szerokim łukiem w kosmetykach ale przez przypadek trafił do mnie jeden produkt, potem drugi.. i ostatecznie zapach bardzo polubiłam. W przypadku pasty Iossi dodatkowo wyczuwam lawendę, która pięknie komponuje się z rozmarynem. Taka kombinacja relaksuje mnie i uspokaja.

Pasta ma przyjemną, puszystą konsystencję. W tej kwestii producent opisał ją jako: "żelowa pasta o konsystencji plasteliny" i lepiej tego określić nie można. Dosłownie taka jest konsystencja. Nie zmienia to jednak faktu, że spodziewałam się problemów przy aplikacji ale myliłam się. Wystarczy, że skóra twarzy zostanie lekko zwilżona, a pasta bez problemu sunie po skórze zostawiając jednolitą warstwę. Przez chwilę rozważałam sposób aplikacji sugerowany przez producenta, czyli roztarcie pasty w mokrych dłoniach ale pasta świetnie rozprowadza się rozprowadzana bezpośrednio na mokrej skórze twarzy.. także.. wygoda wygrała.


Po pastę sięgam zawsze wieczorami, gdyż mam wówczas więcej czasu. Aplikuję na mokrą skórę, która wcześniej została oczyszczona. Jest to o tyle wygodne, że zaraz po użyciu pianki czy żelu mogę aplikować pastę. Skóra jest mokra i nie ma potrzeby wycierać nadmiaru wody. Im bardziej mokra skóry tym łatwiej rozprowadzić pastę. Jeśli jednak jakimś cudem moja czarna plastelina zacznie ciągnąć skórę wystarczy, że zamoczę dłoń z pastą i problem się rozwiązuje. To wyjątkowa konsystencja, która zaskoczyła mnie pod wieloma względami i pomimo przejścia przez ponad połowę słoiczka wciąż nie doszukałam się tu ani jednej wady. 

Pod palcami łatwo wyczuć drobinki (puder z ziaren owsa, glinka, puder ryżowy) ale nie są ostre więc zabieg trudno określić jako nieprzyjemny. Świeżo rozprowadzoną pastę w takim stanie pozostawiam na chwilę na skórze aby mogła wykazać swoje działanie.. i tu mała konsternacja. Jest to pasta oczyszczająca, gdzie zgodnie z zastosowaniem powinnam nałożyć, chwilę pomasować i zmyć.. a ja po części traktuję produkt jako maseczkę. Z drugiej strony w składzie mamy tylko jeden składnik powierzchniowo czynny (detergent) i to w bardzo delikatnej formie. Bogactwo składu oraz właściwości oczyszczające, tonizujące, odkażające, przeciwzapalne sprawia, że trudno przeskoczyć mi psychiczną barierę aby zmyć produkt zanim realnie zacznie działać. 


Pasty staram się nie trzymać długo. Ma ona jednak właściwości, które mogłaby skórę wysuszyć, a moja skóra takie działania bardzo źle znosi. Mimo wszystko pasta przez cały na skórze czas jest komfortowa. 

Zanim całkowicie pozbędę się pasty, najpierw ją moczę i delikatnie masuję. Skóra na tym etapie jest już odpowiednio zmiękczona więc usunięcie suchych skórek i odświeżenie cery to tylko formalność. Nie potrzebuję silnego nacisku czy mocnego tarcia. Wystarczy chwila masażu. 

Czarna pasta ma to do siebie, że robi sporo bałaganu w zlewie. W zasadzie każda pasta robi niezły bałagan ale akurat czarną widać. Podobny bałagan robi się na twarzy. Kilka razy próbowałam zmyć resztki pasty przy użyciu wody i dłoni ale to syzyfowa praca. Dlatego zaraz po masażu sięgam po gąbkę, a resztki zmywam dodatkowo pianką lub żelem. W moim przypadku okazało się to konieczne, gdyż pomimo zmycia pasty gąbką wciąż wyczuwałam na powierzchni skóry drobinki, a skóra wydawała się delikatnie szarawa. Na szczęście gąbka i żel (lub pianka) rozwiązują problem.



Skład (INCI): Glycerin, Avena Sativa (Oat) Kernel Powder, Babassu Oil Polyglyceryl-4 Esters, Oryza Sativa Powder, Kaolin, Coco-Glucoside , Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Hydrogenated Farnesene, Cocos Nucifera Fruit Extract, Sodium Alginate, Copaifera Reticulata Balsam Oil,  Camellia Sinensis Leaf Extract, Rosmarinus Officinalis Leaf Oil, Lavandula Angustifolia Oil,  Citrus Limon Peel Oil, Linalool, Limonene, Geraniol, Citral.

  • Glycerin (gliceryna) - silnie hydrofilowa i higroskopijna substancja nawilżająca. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, pomaga substancjom aktywnym przedostać się w głąb skóry. Skuteczna zwłaszcza w kosmetykach z dużą ilością wody. Łagodzi podrażnienia, przyśpiesza regenerację uszkodzonej skóry, wygładza zmarszczki, zmiękcza naskórek, likwiduje zrogowacenia. Kosmetyki z dużą zawartością gliceryny są zwykle nieco lepkie na skórze. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Avena Sativa (Oat) Kernel Powder (puder z ziaren owsa) - pozyskiwany w wyniku zmielenia nasion owsa. Stosowany do pocierania naskórka w celu usunięcia jego zewnętrznej, zrogowaciałej warstwy. Wspomaga naturalny proces złuszczania warstwy rogowej, a dzięki wykonywanemu mini masażowi pobudza mikrokrążenie skórne, dotlenia skórę oraz pobudza do wzrostu komórki warstw głębszych. W efekcie skóra staje się bardziej elastyczna i gładka
  • Babassu Oil Polyglyceryl-4 Ester - są naturalnie odtłuszczającym środkiem powierzchniowo czynnym otrzymanym przez transestryfikację oleju roślinnego i poligliceroli. Stosowane w szamponach i innych formułach czyszczących, aby zrównoważyć działanie innych środków powierzchniowo czynnych. Jest bezpieczny w użyciu
  • Oryza Sativa Powder (puder ryżowy) - silnie absorbuje sebum, zmiękcza skórę. Ma silne działanie matujące
  • Kaolin Clay (biała glinka) - w kosmetykach kolorowych pełni funkcję rozjaśniacza, rozbiela produkty kolorowe i zapobiega ich zbrylaniu. Stosowana w pudrach na właściwości pochłaniające sebum i matujące. Może lekko bielić skórę. W kosmetykach pielęgnacyjnych stosowany jest w produktach myjących do twarzy, ciała, włosów, do tłustej skóry głowy - bardzo dobrze oczyszcza i dodaje objętości włosom. W maseczkach i peelingach do cery trądzikowej, tłustej i mieszanej - oczyszcza, podsusza, wygładza, ściąga pory, wyrównuje koloryt, ujędrnia i mineralizuje, lekko poleruje powierzchnie i działa przeciwzapalnie. Spotykana także w kremach, tonikach i pastach do zębów. Znajduje zastosowanie również w kosmetykach antycellulitowych, pomaga w spalaniu tłuszczu, wyciąga toksyny. Polecana do skóry suchej, naczynkowej i z trądzikiem różowatym, ponieważ jest najłagodniejszą z glinek i ma właściwości łagodzące. Jednak zbyt częste stosowanie dużych stężeń prowadzi do wysuszenia skóry i włosów. (Alergia: skala 1 na 5)
  • Coco-Glucoside (glukozyd kokosowy) -  naturalna substancja myjąca. Jest stosowana w produktach organicznych, ponieważ jest wyjątkowo łagodna dla skóry. Wzmacnia pianę w produktach pieniących. Poprawia konsystencję. Umożliwia połączenie z wodą substancji nierozpuszczalnych lub trudno rozpuszczalnych w wodzie. (Alergia: skala 1 na 5)
  • Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate - konserwant naturalny pochodzenia roślinnego, rozpuszczalny w wodzie
  • Hydrogenated Farnesene - lekki skwalen z trzciny cukrowej
  • Cocos Nucifera Fruit Extract (ekstrakt z kokosa) - preparat natłuszczający skórę. Wytwarza na jej powierzchni warstwę umożliwiającą zatrzymanie nawilżenia. Po wchłonięciu do głębi skory zatrzymuje wodę poprzez zablokowanie kanałów, którymi jest ona normalnie wydzielana na zewnątrz
  • Sodium Alginate (alginian sodu) - składnik wiążący wodę w naskórku, higroskopijny. W lekko kwaśnym pH zagęszcza formuły. Zapobiega rozwarstwianiu warstw i zmniejsza lepkość formuł. (Komedogenność: skala 4 na 5. Alergia: skala 2 na 5)
  • Copaifera Reticulata Balsam Oil (balsam kopaiwa) - wykazuje właściwości przeciwzapalne i przeciwbólowe. Hamuje wzrost grzybów i bakterii. Jest naturalnym środkiem utrwalającym zapachy
  • Camellia Sinensis (White Tea) Leaf Extract (wyciąg z zielonej herbaty) - wykazuje działanie bakteriobójcze, ściągające, odkażające, oczyszczające, odświeżające, chłodzące, łagodzące i ochronne. nawilża i tonizuje. Wskazany do pielęgnacji cery zanieczyszczonej, tłustej i trądzikowej, ale również suchej lub odwodnionej czy wrażliwej ze skłonnością do pękania naczyń krwionośnych, podrażnieniami. Łagodzi poparzenia, regeneruje, hamuje rozwój stanów zapalnych i normalizuje pracę gruczołów łojowych. Jest silnym antyoksydantem. (Alergia: skala 1 na 5)
  • Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Oil (olejek rozmarynowy) - działa antyseptycznie, antybakteryjnie i przeciwgrzybicznie. Pobudza wzrost włosów i ujędrnia skórę. Może łagodzić objawy alergii. Jest silnym antyutleniaczem, zapobiega starzeniu skóry, przyśpiesza proces regeneracji, likwiduje łupież, zmniejsza łojotok, a także oczyszcza. Nie należy nakładać na skórę bez rozcieńczenia
  • Lavandula Angustifolia Oil (olejek lawendowy) - stosowany w aromaterapii i przemyśle perfumeryjnym. ma kojący, relaksujący aromat. Działa rozkurczająco i antyseptycznie. Przyśpiesza regenerację naskórka, łagodzi i nadaje naturalny zapach który działa uspokajająco i nasennie (Alergia: skala 2 na 5)
  • Citrus Limon Peel Oil (olejek cytrynowy) - pozyskiwany ze skórki cytryny. Wykazuje właściwości antyseptyczne i ściągające. Rozjaśnia przebarwienia, zwęża pory, a także złuszcza martwy naskórek.
  • Linalool (linalol)- substancja zapachowa lub składnik kompozycji zapachowej. Ma właściwości bakteriobójcze, przeciwdziała nieprzyjemnym zapachom. Jako dodatek do kosmetyków może wywoływać reakcje alergiczne. Uważany za groźny alergen. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 4 na 5)
  • Limonene (limonen) - substancja zapachowa lub składnik kompozycji zapachowej. Znajduje się na liście groźnych alergenów. Obecność tej substancji musi być uwzględniona w wykazie składników INCI, gdy jej stężenie przekracza 0,001% w produkcie niespłukiwanym lub 0,01% w produkcie spłukiwanym (Alergia: skala 5 na 5)
  • Geraniol (Geraniol) - składnik kompozycji zapachowej. Substancja wpisana na oficjalną listę potencjalnych alergenów. Sklasyfikowana jako groźny alergen. (Alergia: skala 4 na 5)
  • Citral (Cytral) - składnik kompozycji zapachowej. Składnik sklasyfikowany jako potencjalny, groźny alergen. (Alergia: skala 4 na 5)


Po takim zabiegu moja skóra jest pięknie oczyszczona i odświeżona. Po pastę sięgam najczęściej kiedy zaczynają pojawiać się zmiany, które chcę szybko wyciszyć, a pasta Iossi spisuje się w tym temacie naprawdę bardzo fajnie. Jest jednak pewne ale.. przy takim stosowaniu nie ma opcji aby moja pielęgnacja ograniczona była do minimum. Po paście zawsze w ruch idą przynajmniej dwie maseczki, a następnie wieloetapowa pielęgnacji. 

Nie wykluczam, że przy stosowaniu się do rad producenta takie zabiegi nie będą koniczne ale ja dla mojej pasty znalazła taką niszę w mojej pielęgnacji i jestem zadowolona z jej działania. Borykam się wówczas tylko z jednym problemem.. samego zużycia. Przy takiem stosowaniu termin czterech miesięcy od otwarcia jest dla mnie trudny do przeskoczenia. Biorę to jednak na klatę, a przez cały okres użytkowania dbam aby do słoika trafiały wyłącznie oczyszczone szpatułki.. żadnych paluchów ani tym bardziej kropelki wody. 


Pasta spisała się u mnie bardzo fajnie. Pod względem działania i samego użytkowania nie mam się czego przyczepić. Jednak w kwestii bardziej formalnej czyli, czy rzeczywiście jest to produkt niezbędny w mojej pielęgnacji.. to nie wiem. Z pewnością świetnie wpisuje się w czas kiedy moja skóra wymaga wyhamowania i pogrożenia paluszkiem. Przy stosowaniu 2-3 razy w tygodniu jako zwykłego produktu do oczyszczania skóry byłoby mi szkoda, a stosowanie w formie kilkuminutowej maseczki z taką częstotliwością mogłoby przesadnie przesuszyć moją skórę. 

Hmm.. chyba powinnam zjeść ciastko bo niepotrzebnie marudzę. Tak naprawdę pasta spisuje się u mnie świetnie. Trudno mi wyobrazić sobie dla niej produkt zastępczy. Dla cer problematycznych może okazać się bardzo fajna.. a ja mam chęć na sprawdzenie jej siostrzanej wersji. Jednak nie wykluczam powrotu do czarnej Iossi.. ale to wyjdzie w praniu, kiedy sięgnie denka, a moja skóra będzie potrzebować kopniaka. Ciekawe po co wówczas sięgnę?

czerwca 29, 2020

MELONOWY ŻEL OD LAQ.. A TOBIE ZAWRÓCIŁ W GŁOWIE?

MELONOWY ŻEL OD LAQ.. A TOBIE ZAWRÓCIŁ W GŁOWIE?

Żele pod prysznic zazwyczaj nie zaskakują niczym szczególnym. Ich zadanie jest proste.. mają myć. Za to najczęstrze wymagania odnoszą się do zapachu.. i w zasadzie mogłabym się pod tym podpisać. Dla mnie zapach żelu to coś co może zadecydować o powrocie, a nawet chęci poznania kolejnych produktór marki. To właśnie od tej, zapachowej strony najwiecej zachwytów przewija się pod adresem żeli marki LaQ. Trudno wobec tego przejści obojętnie..


Od producenta:
Łagodna receptura oparta na substancjach myjących pochodzenia roślinnego, wzbogacona ekstraktem z melona zapewnia doskonałe oczyszczenie skóry bez jej przesuszenia. Dodatek ekstraktu z nasion lnu, płatków owsa i mleka ryżowego zapewnia efekt gładkiej i nawilżonej skóry.

Trzysta mililitrowy żel pod prysznic to dla mnie na ogół idealna wielkość. Wszystko za sprawą zapachów, które lubię zmieniać. Takie opakowanie zazwyczaj jestem w stanie zużyć bez marudzenia.. zazwyczaj. Zapach melona jest absolutnie genialny i chociażby pod tym względem ten żel zwyczajnie trzeba poznać. Szczególnie w okresie cieplejszym  melon potrafi być wyjątkowo odświeżający i radosny. Takie właśnie wrażenie wywarł na mnie melonowy żel.. po prostu cieszy moje nozdrza i do ostatniej kropli używałam ciesząc się zapachem.


Za to konsystencja żelu jest nieco inna.. to gęsty, nieco śliski.. żel.. 😐 w sensie żelowy żel? Na szczęście nie sprawia problemów w aplikacji czy to bezpośrednio na skórę czy przy pomocy rękawicy. Płyn pięknie sunie po skórze.. i sunie.. i wciąż sunie. Pod wpływem wody o dziwo nie zmienia konsystencji.. wciąż jest żelowy. Nawet przy zapuszczonych krzakach poziom tworzenia piany jest minimalny. Szczyt pianotwórczości osiąga się przy leciutko kremowej konsystencji. Czy to źle? Nie! To dowodzi, że zawarte detergenty są łagodne i delikatne dla naszej skóry. Chociaż głównym detergentem jest tu Cocamidopropyl Betaine, z którym moja twarz i skóra głowy się nie lubi, to w tym przypadku ciało nie ma najmniejszych zastrzeżeń. Skóra nie jest przesuszona nawet przy częstym używaniu i to w najmniejszym stopniu.


Żel sprawdza się genialnie w roli poślizgu dla maszynki i w tej dziedzinie raczej nie ma sobie równych. Przetestowany został również w roli produktu do higieny intymnej.. również bez zastrzeżeń. Jednak żeby nie było tak kolorowo. Kiedy wracam do domu po pracach budowlanych lub ogrodniczych.. wiem, że na żel nie mam co liczyć. Żel mnie nie domyje na tyle aby czuła się czysta dlatego bywało, że po większym wysiłku fizycznym i po kąpieli musiałam wykąpać się ponownie. Brzmi kiepsko..

Zdarzyło się, że podczas prysznica ze zmęczenia szurnęłam żelem twarz z myślą o zmyciu pierwszej warstwy makijażu. Jakie było moje zaskoczenie gdy w lustrze zobaczyłam w połowie rozmazany tusz (reszta wciąż trzymała się rzęs). Co dziwne nie był to tusz wodoodporny.. tylko bardzo sympatycznie zmywający się tusz naturalny. Nigdy nie miałam najmniejszych problemów z jego usunięciem przy użyciu jednego płatka z płynem micelarnym. A po żelu.. panda.


Raz przetestowałam sobie żel w roli myjadła dla moje gąbki do podkładu. Przy podwójnym myciu gąbka nawet w połowie nie była czysta. W dodatku nie był to podkład zaschnięty po ostatnim makijażu tylko zaraz po świeżo wykonanym. Sam podkład określiłabym jako lekki i niezastygający.. także testowanie żelu na pędzlach już sobie odpuściłam.

Teoretycznie powinnam mieć teraz dylemat czy żel polecić czy nie.. ale tak nie jest. W tej chwili pod moim prysznicem stoi drugi żel LaQ. Zapachy są dosłownie obłędne. Nawet nie mam szczególnych pretensji, że produkt jest delikatny, bo jednak na co dzień kiedy jakimś cudem nie jestem przepocona, wynurana w piachu, ziemi czy zaprawach to jak najbardziej się sprawdza. Skóra nie jest katowana silnymi, wysuszającymi detergentami, a w efekcie nie cierpię z powodu przesuszonej skóry. Gdyby był to żel do mycia twarzy.. uuu.. historia byłaby zupełnie inna.. ale nie jest więc nie ma tematu.


Skład (INCI): Aqua, Cocamidopropyl Betaine,Vegetable Glycerin, Sodium Lauroyl Methyl Isethionate , Sodium Methyl Oleoyl Taurate, Lauryl Glucoside, Coco-Glucoside, Cocumis Melo Fruit Extract, Linum Sativum Seed Extract,  Avena Sativa Kernel Extract, Oryza Sativa Lac Extract, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum.

  • Aqua (Water ) (Woda) - naturalny rozpuszczalnik
  • Cocamidopropyl Betaine (kokamidopropylbetaina) - Substancja myjąca, pianotwórcza stosowana w produktach do mycia twarzy, ciała, włosów. Łagodzi potencjalne działanie drażniące anionowych substancji myjących np. SLS. Składnik uznawany za bezpieczny w produktach przeznaczonych do spłukiwania. Może przesuszać skórę wrażliwą. W 2004 roku substancja otrzymała tytuł alergena roku. (Alergia: skala 1 na 5)
  • Glycerin (gliceryna) - silnie hydrofilowa i higroskopijna substancja nawilżająca. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, pomaga substancjom aktywnym przedostać się w głąb skóry. Skuteczna zwłaszcza w kosmetykach z dużą ilością wody. Łagodzi podrażnienia, przyśpiesza regenerację uszkodzonej skóry, wygładza zmarszczki, zmiękcza naskórek, likwiduje zrogowacenia. Kosmetyki z dużą zawartością gliceryny są zwykle nieco lepkie na skórze. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Sodium Lauroyl Methyl Isethionate (SLMI) - bardzo łagodna substancja myjąca pochodzenia naturalnego. Najczęściej stosowana w produktach myjących dla dzieci oraz jako zastępnik siarczanów np. SLES, SLS
  • Sodium Methyl Oleoyl Taurate (taurynian metylooleinianu sodu) - składnik gruntowanie oczyszczający i odtłuszczający skórę oraz włosy, tworzy pianę (Alergia: skala 1 na 5)
  • Lauryl Glucoside (poliglukozyd laurylowy) - detergent, niejonowa substancja powierzchniowo czynna. bezpieczny dla środowiska, biodegradalny. Substancja łagodna dla skóry, łagodzi ewentualne drażniące działanie silniejszymi detergentami. Usuwa zanieczyszczania z powierzchni skóry i włosów
  • Coco-Glucoside (glukozyd kokosowy) -  naturalna substancja myjąca. Jest stosowana w produktach organicznych, ponieważ jest wyjątkowo łagodna dla skóry. Wzmacnia pianę w produktach pieniących. Poprawia konsystencję. Umożliwia połączenie z wodą substancji nierozpuszczalnych lub trudno rozpuszczalnych w wodzie. (Alergia: skala 1 na 5)
  • Cucumis Melo Fruit Extract (wyciąg z melona) - posiada działanie silnie przeciwzmarszczowe i antyoksydacyjne. Delikatnie złuszcza, chłodzi, oczyszcza i odświeża skórę, usuwa zaskórniki, wagry, wyrównuje koloryt, usuwa przebarwienia. Wzmacnia skórę przed szkodliwymi czynnikami. Nadaje kosmetykom egzotyczny zapach
  • Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Extract (ekstrakt z nasion lnu zwyczajnego) - nasiona lnu zawierają duże ilości oleju (kwas linolenowy, kwas linolowy), śluzu i protein oraz mikroelementów i fitohormony. Posiada silne właściwości nawilżające, łagodzące podrażnienia, a także wygładzające i zmiękczające
  • Avena Sativa Kernel Extract (wyciąg z nasion owsa) - wykazuje działanie antyalergiczne, wzmacnia skórę i jest bardzo łagodny. Działa zmiękczająco i nawilżająco, sprzyja regeneracji i łagodzi podrażnienia, świąd, egzemy, trądzik, oparzenia słoneczne.
  • Oryza Sativa Extract (wyciąg z ryżu) - wykazuje działanie osłaniające, łagodzące stany zapalne, przeciwstarzeniowe, hamujące aktywność wolnych rodników. Posiada działanie nawilżające i kondycjonujące. Odżywia i wzmacnia skórę oraz włosy
  • Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride - składnik pochodzenia roślinnego (z gumy guar). Substancja antystatyczna tworzy na włosach ochronną powłokę. Posiada właściwości odżywcze, wygładza, wzmacnia włosy oraz ułatwia rozczesywanie
  • Citric Acid (Kwas cytrynowy) - regulator pH. Wykazuje działanie złuszczające, dzięki czemu usuwa przebarwienia i rozjaśnia skórę
  • Sodium Benzoate (benzoesan sodu) - konserwuje, chroni przed rozwojem drożdży, pleśni, drobnoustrojów, bakterii masłowych i octowych. Reakcje alergiczne są niezwykle rzadkie, ale może podrażniać oczy. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Potassium Sorbate (sorbinian potasu) - łagodny konserwant, chroni kosmetyk przed pleśnią, hamuje rozwój drożdży i pleśni, wykazuje aktywność w produktach o pH 3-6, w pH >7 jego aktywność drastycznie maleje. Hamuje rozwój większości bakterii, oprócz bakterii kwasu mlekowego (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 2 na 5)
  • Parfum (Perfumy, Zapach) - ogólne określenie kompozycji zapachowej, która może być różnego pochodzenia. Maskuje niepożądane zapachy. Niektóre kompozycje zapachowe mogą być bardzo silenie drażniące, uczulające i toksyczne, w zależności od użytych komponentów, z jakich powstały


Dzięki całej tej historii żel zyskał dodatkowo na wydajności. W efekcie towarzyszył mi przez dobre ponad dwa miesiące (!) ale zamiennie z mydłami. Co lepsze jego aromat ani przez chwilę mnie nie zmęczył. Z powodzeniem mogłabym się pokusić o wersję półlitrową.. ale obecnie w użyciu zapach piwonii i nie wiem czy nie jest jeszcze lepszy! 😍

Poznałaś już żele LaQ?


czerwca 16, 2020

ENKLARE - NATURALNE MYDEŁKO W KSZTAŁCIE KRÓLIKA. OPRZESZ SIĘ TAKIEMU SŁODZIAKOWI?

ENKLARE - NATURALNE MYDEŁKO W KSZTAŁCIE KRÓLIKA. OPRZESZ SIĘ TAKIEMU SŁODZIAKOWI?

Prawda, że słodziak? Takie urocze zwierzaczkowe mydełka można dorwać u różnych producentów ale większość z nich bazuje na glicerynie, a to z miejsca przekreśla moją chęć posiadania. Zazwyczaj mydła glicerynowe się u mnie nie sprawdzają. Za to w Enklare można dorwać przeróżne kształty takie jak ważka, serduszko, płatki śniegu,świąteczne skarpetki, choinki czy wielkanocne pisanki. Jednak aby nie popadać w świąteczny nastrój poza sezonem to uspokajam, że w ofercie Enklare dostępne są tradycyjne kostki.. a może to jednak małe dzieła? Sama musisz ocenić 😘


Od producenta:
Mydło naturalne, ręcznie robione w kształcie królika. Polecane i sprawdzone na prezent. Poczuj jak wspaniale myje Twoją skórę. Kształt i specjalnie dobrane składniki takie jak olej kokosowy, oliwa z oliwek, olej z pestek awokado, oliwa z pestek winogron wprowadzą Was we wspaniały świąteczny i wiosenny nastrój. Świąteczne mydełka bogate są w nienasycone kwasy tłuszczone. Zawierają kompleks witamin: A,E,F oraz wiele innych dobrodziejstw. Skóra stanie się nieodparcie delikatna i nawilżona. Wykonane tradycyjną wielowiekową metodą.


Wyjątkowo w tym przypadku mogłabym powiedzieć, że zapach nie jest istotny. Jest to n-ta z rzędu cecha, bo wszystkie "n-ki" przed, to uroczy wygląd mydełka 😅 Gdyby jednak kogokolwiek zaciekawiły zapach to informuje, że króliczek pachnie.. mydłem. Zaciągałam się z każdej strony i wciąż czuje zapach typowego mydła. Trochę to rozczarowujące. Chciałoby się poczuć wiosnę.. chociaż w formacie aromatu trawy za którym nie przepadam ale.. nic z tego. W jakimś mikro ułamku patrząc na radosnego króliczka czuję aromat wiosny ale nie w momencie kiedy zaczynam się mydełkiem zaciągać. Mój mózg sam sobie uraił zapach.. mam nadzieję, że to nie jest jeszcze powód aby udać się do specjalisty?


Uroczy kudłaty pod prysznicem połączył siły z rękawicą. W wersji solo zmydlanie trwało zbyt długo ale tylko z racji wiecznego pośpiechu. W porównaniu do innych mydeł królik radził sobie nieźle z uwagi na większą płaszczyznę przyłożenia. Dodatkowo sam kształt okazał się bardzo wygodny w użytkowaniu. Duet z rękawicą spisywał się wybornie. Szybko tworzyła się warstewka myjące, która bez trudu sunęła po skórze.  Jest jednak pewne big ALE.. królik zafarbował rękawice na okropny szaro-zielony kolor. Z rękawicy zrobiła się mało zachęcająca do użytku szmatka.. a była wyjątkowo rewelacyjna. Dodatkowo z czasem zesztywniała i stała się szorstka. Pranie czy płukanie nie ocalało jej życia, a z tego co się zorientowałam niej jest łatwo ją kupić.. a niech cię króliku!


Oprócz dawania radości z samego wyglądu, podstawową funkcją króliczka jest mycie. Teoretycznie nie mam mu nic do zarzucenia, bo jako tradycyjne mydło spisywało się dobrze. Mimo wszystko ciut bardziej preferuję mydła z funkcją peelingu, dlatego nie jest to opcja do której marzy mi się powrót. W dodatku miałem już mydełka, które były bardziej delikatne dla skóry ale to wszystko mieści się w takich szczegółach, że niemal nie ma większego znaczenia. Dodatkowo po kąpieli obowiązkowo coś nawilżającego. O ile po żelach nie zawsze czuję taką potrzebę, to po mydłach już tak i króliczek nie jest tu wyjątkiem.

Jeśli masz wśród bliskich mydlane freeki to polecam zajrzeć do Enklare to ich małe działa sztuki

czerwca 14, 2020

SERUM NA KOŃCÓWKI WŁOSÓW MARKI NATURALME W OLEJOWYM WYZWANIU

SERUM NA KOŃCÓWKI WŁOSÓW MARKI NATURALME W OLEJOWYM WYZWANIU

Lubię moje włosy. Pomimo kilku mankamentów jestem w stanie zachować je w dobrym stanie i na całkiem imponującej długości. Nie jestem jednak włosomaniaczką. Jeśli zapytasz mnie o porowatość czy odpowiednią pielęgnację emolietowo-proteinowo-humektantową to rozłożę ręce. Dla mnie nie ma złotego środka. Każde włosy potrzebują indywidualnego podejścia, podobnie jak skóra. Wpływ na nie ma dosłownie wszystko, łącznie z naszą pracą i spożywanym jedzeniem. 

U siebie wyznaję zasadę weekendowych kombinacji i testowania. Kiedy na co dzień sięgam po słabsze odżywki, wówczas wprowadzam do pielęgnacji olejowanie, dodatkowe odżywki aplikowane bez spłukiwania itp. Jednak nie oszukujmy się. Nie zawsze jesteśmy tak wspaniałomyślne dla naszych włosów. Zdecydowanie jestem fanką takich produktów, które zastosowane raz dadzą efekt wow i to bez specjalnie poświęconego czasu. W końcu, my kobiety, organizatorki życia naszych mężów, rodzin, ogrodów, życia zwierzaków domowych, planowania wakacji, weekendów i dnia codziennego mamy na głowie o wiele więcej niż tylko włosy.. ale z drugiej strony fajnie gdyby i one wyglądały dobrze.


Serum na końcówki włosów.. kurcze.. to jednak nie jest moja bajka. Po umyciu włosów najczęściej nie wiem czy moje "końcówki" potrzebują czegokolwiek, a stosując serum w ślepo łatwo mogę włosy przeciążyć co skończy się obwisłymi kluskami. O niee..! Obwisłe to mogą być cy..ki ale nie wcześniej niż po 70! 😂 W efekcie o stosowaniu serum najczęściej zapominam ale znalazłam na nie indywidualny sposób.

Od producenta:
Innowacyjna kompozycja, w której syntetyczny silikony zastąpione zostały naturalnym zamiennikiem Plantisil. Olej abisyński regeneruje suche i zniszczone włosy bez ich obciążania. Wygładza porowate końcówki i zapobiega elektryzowaniu włosów. Olej arganowy nawilża, dodaje blasku i poprawia sprężystość. 

Stosowanie: 
Wmasuj kilka kropli serum w końcówki mokrych lub suchych włosów. Nie spłukuj.


Plastikowa butelka o pojemności 75 ml z atomizerem. Do tego prosta i elegancka szata graficzna czyli coś co wpisze się w gusta minimalistek. Zapach delikatny, subtelny, przypominający gumę balonową. Na koniec konsystencja. Typowe produkty "na końcówki" przyzwyczaiły mnie do tłustawej konsystencja, a przy okazji gigantycznej wydajności. W przypadku serum mamy lekką, wodnisto-olejową konsystencję, a w przypadku wydajności nic się nie zmienia.. można się znudzić produktem 10 razy i zauważyć, że wciąż nie dotarłyśmy do połowy opakowania.

To wszystko sprawia, że w teorii produkt powinien mi pasować w 100%. Szczególnie rozpływam się tu nad fajnym opakowaniem, które z pewnością zachowam po zużyciu zawartości.


W przypadku produktów na końcówki włosów wyznaje jedną regułę: im mniej tym lepiej. Ta zasada sprawdza się również przy tym produkcie. Chociaż mam włosy długie (aktualnie niemal do pasa), to mniej niż jedna pompka to maksimum co moje włosy są w stanie zaakceptować. Zawsze serum staram się aplikować w mini ilości i tylko na końcówki włosów ale to i tak nie zawsze uchroniło mnie przez strąkami. 

Pierwsze kroki z serum NaturalME rozpoczęłam do stosowania "na sucho". Moje włosy w naturalnym tempie potrafią się suszyć dobre 3-4 godziny ale końcówki znacznie szybciej. To właśnie wówczas podejmowałam decyzję "czy" i "ile" końcówki potrzebują wsparcia. Jeśli włosy suszę suszarką to w duecie ze szczotką, a wygłaskane włosy wyglądają o wiele korzystniej niż pozostawione własnemu losowi. W związku z czym rachunek jest prosty. Włosy suszone au naturel wymagały większej ilości serum w ze wspomagaczami - dosłownie mikroskopijnej ilości. W efekcie zdarzało się, że końcówki wyglądały i zachowywały się bez zastrzeżeń ale częściej miałam zastrzeżenia. Pomimo fajnych perspektyw zaraz po aplikacji to jednak w ciągu dnia włosy miały tendencję do strąków. Z każdym kolejnym podejściem serum aplikowałam niżej i mniej.. ale w końcu i końcówki zaczęły się kończyć. 

Z miejsca ostrzegam, że o aplikacji na mokre włosy nawet nie będę pisać, bo to totalnie na moich włosach nie zdało egzaminu. W efekcie coraz rzadziej sięgałam po produkt. 


Skład (INCI): Hydrogenated Ethylhexyl Olivate, Hydrogenated Olive Oil Unsaponifiables, Crambe Abyssinica Seed Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Tocopheryl Acetate, Perfum.

Hydrogenated Ethylhexyl Olivate - roślinna alternatywa dla powszechnie stosowanych silikonów (cyklometikonu, dimetikonu). Produkt na bazie oliwek o lekkiej konsystencji, szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego odczucia na skórze. Doskonale nawilża i kondycjonuje skórę, przywracając jej miękkość i jedwabistość, wygładza włosy oraz ułatwia ich rozczesywanie.

Hydrogenated Olive Oil Unsaponifiables (oliwa, frakcja nieulegająca zmydleniu, uwodornieniu)- naturalny skwalen otrzymywany z oleju z oliwek tzw. emoliet. Pozostawia cienki, mało wyczuwalny film, chroniący przed nadmierną utratą wody, jednocześnie zmiękczając i wygładzając skórę i włosy (Komedogenność: skala 1 na 5)

Crambe Abyssinica Seed Oil (olej abisyński) - bardzo dobrze się wchłania, widocznie wygładza powierzchnię skóry i włosów oraz odpowiednio je nawilża. Po aplikacji nie pozostawia tłustego filmu.

Argania Spinosa (Argan) Kernel Oil (olej arganowy) - tworzy na powierzchni skory i włosów natłuszczającą, wygładzającą, odżywczą i zmiękczającą warstwę ochronną, która zapobiega odparowaniu wilgoci i działa ochronnie. Sprawia, że skóra staje sie grubsza, zwarta, elastyczna i sprężysta, zmniejsza blizny i rozstępy. Wygładza zmarszczki, odżywia skórę i poprawia jej koloryt. Likwiduje łupież i zapobiega łamliwości włosów i paznokci. W dużych stężeniach i często stosowany może nasilać problemy trądzikowe, powodować wypryski i zaskórniki (Komedogenność: skala 2 na 5)

Tocopheryl Acetate (octan tokoferylu, witamina E) - ma właściwości konserwujące, przedłuża świeżość kosmetyków,zapobiega utracie koloru i zmianie zapachu. Opóźnia proces utleniania substancji. Na skórę działa przeciwzmarszczkowo, silnie antyoksydacyjnie, odżywczo, wzmacniająco i ochronnie.Sklasyfikowany jako potencjalny alergen. Może pochodzić z genetycznie modyfikowanych upraw GMO. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 2 na 5)

Parfum (Perfumy, Zapach) - ogólne określenie kompozycji zapachowej, która może być różnego pochodzenia. Maskuje niepożądane zapachy. Niektóre kompozycje zapachowe mogą być bardzo silenie drażniące, uczulające i toksyczne, w zależności od użytych komponentów, z jakich powstały



W końcu stanęłam przed dylematem, że albo coś z tym produktem robię albo się żegnamy. To nie "kolorówka" więc jest szansa na zużycie w innej formie. Serum postanowiłam przetestować w procesie olejowania. Zachęciły mnie do tego oleje (abisyński oraz arganowy) znajdujące się w składzie. Aktualnie mój proces olejowania wygląda tak: aplikuję odżywkę w sprayu bez spłukiwania (Hands On Veggies - Odżywka Anti-Frizz z ogórkiem) co daje mi wodną bazę nawilżającą, następnie leci warstwa aloesu (Aromatica - Organiczny żel z aloesu) i jako powłoczka zamykająco-odżywcza tytułowe serum. Dzięki takiemu rozwiązaniu widzę jak produktu ubywa, chociaż wciąż nie mogę mu odmówić wydajności.

Z uwagi na lekką formułę nie mam problemu ze zmyciem produktu z włosów. Wystarczy do tego lekka (czy nawet słaba) odżywka. Przy takiej kombinacji włosy zyskują na jakości chociaż to wciąż nie jest efekt jak po dobrej odżywce czy masce.


Taka kombinacja przeciętnej odżywki, która nie radzi sobie z moimi końcówkami oraz serum na końcówki stosowanego przynajmniej raz w tygodniu  w formie olejowania sprawia, że włosy zachowują się dobrze. Nie mam problemów z przesadnym puszeniem, elektryzowaniem czy wysuszeniem ale również ominęłam problem tłustawych strąków. Wiem, że marka NaturalME ma  swojej ofercie specjalnie dedykowany produkt do olejowania włosów i przyznaję, że poniekąd mnie kusi. Być może zahartowana w olejowaniu wpadnę w taką rutynę, że w końcu docenię cały proces na tyle, że zacznie mi go brakować po skończeniu tego produktu.

A Ty stosujesz olejowanie?
jakich produktów do tego używasz?

czerwca 07, 2020

NOWOŚCI MAJA 2020

NOWOŚCI MAJA 2020

Dosłownie nie mam czasu nawet na zakupy 😂 ale to akurat bardzo dobrze. Właśnie jestem po przeglądzie moich zapasów kosmetycznych i potrzeby nie są szczególnie wielkie. Taki stan rzeczy ciągnie się już kolejny miesiąc. W efekcie nie szukam wymówek, ale również nie mam czasu na śledzenie nowinek kosmetycznych.. jako blogerka.. to raczej słabo wróży 😅


DOUCES ANGEVINES - PERFUMY iO
Nie jestem szczególnie "perfumowa". Nie traktuję perfum jak odzieży. Nie muszę codziennie otulać się nowym zapachem.. w związku z czym nie posiadam licznej kolekcji. Jedyny podział jaki preferuję to na zapachy letnie i zimowe. Z czasem zmieniły się moje upodobania co do perfum. Nudzą mnie zapachy, które spotykam na ulicy i rozczarowuje gdy, ktoś potrafi za pierwszym razem odgadnąć czym pachnę. Zdecydowanie ciągnie mnie do unikalnych i wyjątkowych nut ale i tu decyzję o zakupie staram się podejmować bardzo rozważnie. Tak właśnie było z perfumami Douces Angevines. Marka w swoim asortymencie posiada dwa zapachy z czego iO wydał mi się nieco lżejszy, a Anima bardziej ciepła i otulająca.


Dodatkowo zakupy zbiegły się z rabatem na cały asortyment dlatego zachęcam do subskrypcji i śledzenia profili sklepu, tam produkty szybko znikają 😅 Perfum kupiłam na podstawie kilku próbek dostępnych w sklepie Fler Organic. Niejednokrotnie do nich wracałam aby mieć pewność, że zapach dobrze układa się na mojej skórze. Zapach ma niespotykaną głębię. Zmienia się z czasem i ewoluuje. Jest jednocześnie korzenny, ciepły, słodki i kwiatowy. Trudno go opisać. Należałoby rozłożyć go w czasie, a mimo wszystko podejrzewam, że na ktoś inny odbierałby go zupełnie inaczej. Dlatego zachęcam do skorzystania z możliwości przetestowania próbek perfum, które dostępne są w sklepie Fler Organic.


ZOJO - MAGIC MOCCA
Taką niespodzianką uraczyła mnie marka Zojo zajmująca się tworzeniem naturalnych eliksirów/ suplementów diety. To tak naprawdę produkty pielęgnacyjne.. działające od środka. Przez moją kuchnię jako #zojogirl przewinęło się już kilka produktów, a sposób na nie mam bardzo prosty. W okresie letnim.. przede wszystkim koktajle we wszelakiej postaci. Eliksiry sprawdzają się również przemycone do dań, w szczególności w sosach sałatkowych czy owsiankach. Nie wymagają kombinacji czy układania specjalnych dań. 


Bardzo ciekawie sprawdził się u mnie suplement Golden Adapto Latte czyli tzw. "złote mleko". To nic innego jak napój na bazie kurkumy. Kurkuma działa antyoksydacyjnie, posiada właściwości przeciwzapalne, a także chroni serce przed zaburzeniami. Korzyści z picia kurkumy jest wiele ale trzeba znaleźć własną kombinację aby polubić picie kurkumy. W przypadku Zojo jest to na tyle fajna kombinacja, że moje kubki smakowe z łatwością przyswajają smak o ile Golden Adapto Latte jest z dodatkiem mleka roślinnego (wersja słodka).


Czym jest Magic Cocoa, nowość marki Zojo? To CACAO! Jako ogromna fanka cacao z miejsca jestem posuszona i zachwycona takim obrotem sprawy! W składzie znajdziemy surowe kakao (70%), grzyby soplówke jeżowatą, grzyby maitake, grzyby reishi oraz ashwagandha. Także.. nie jest to zwykłe cacao i zdecydowanie nie jest to produkt dla dzieci. Mamy tu potężną dawkę suplementów o przeróżnych właściwościach. Międzyczasie do mojego Magic Cocoa już się dobrałam. Nawet nie brałam pod uwagę kombinacji z wodą. W życiu żadne kakao z wodą mi nie smakowało więc w Magic Cocoa nie zamierzam w ten sposób testować. Podejrzewałam, że będę musiała sięgnąć po słodzik aby polepszyć smak.. ale nie. Może napój nie jest słodki ale wyraźnie czuć smak kakao, a to w zupełności mi wystarczy. Ciekawi mnie jak produkt sprawdzi się przy codziennym użytkowaniu. Z pewnością przyda się wsparcie przy moim ostatnim ciągłym przemęczeniu.

Dziękuję Zojo 💗

Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger