marca 15, 2016

LASS NATURALS - CHOCO FUDGE, MASŁO DO CIAŁA DLA ŁASUCHA

   Kiedyś byłam w stanie w ciągu godziny wpałaszować całą dużą tabliczkę czekolady. Niestety cierpiało na tym nie tylko moje zdrowie ale także cera i samopoczucie. Z wiekiem moja skłonność do pochłaniania sztucznych słodyczy zdecydowanie się obniżyła na rzecz domowych wypieków. Jednak wciąż zdarzają mi się napady na "coś" słodkiego. O ile w okresie wiosenno-letnim jest to sporadyczne, to w jesienno-zimowym zdarza sie nagminnie. Aby zmniejszyć częstotliwość niezdrowych napadów staram się oszukać organizm, a dzięki takim produktom jak masełko Lass Naturals staje się to banalnie proste i niezwykle przyjemne.


   Zacznijmy od opisu producenta, którym często zdarza się popadać w zachwyt i uwielbienie nad stworzonymi produktami.
   Naturalne masełko do ciała o zapachu rozkosznym dla każdego łasucha - zniewala aromatem prawdziwej czekolady, który długo pozostaje na skórze. masło Czekoladowa Pralina szczególnie dobrze sprawdzi się podczas jesiennych i zimowych miesięcy, gdy ciało wymaga intensywnego odżywienia, regeneracji oraz ochrony przed czynnikami zewnętrznymi.
   Po masełko warto sięgać także po każdej kąpieli oraz po ekspozycji na słońce, gdyż szybko przynosi ukojenie napiętej i przesuszonej skórze. Dobrze natłuszcza, nie pozostawiając przy tym lepkiej warstwy, działanie odżywcze to zasługa bogatego składu opierającego się na najcenniejszych w naturze masłach (shea, kakaowym, kokumowym) oraz olejach (migdałowym, słonecznikowym). Formuła zawiera uspokajającą skórę wodę różaną oraz witaminę E zwaną "witaminą młodości". Pielęgnacyjne działanie masła jest odczuwalne przez długi czas po nałożeniu. Czekoladowy zapach jest nienachalny dla otoczenia. Drobiny widoczne w maśle to sproszkowane ziarna kakaowca. Składniki aktywne zawarte w maśle są w 100% naturalne. Kosmetyk jest odpowiedni do użytkowania dla wegan. Nie poddawano go testom na zwierzętach.



   Opakowanie masełka jest zaskakująco lekkie. Zaskakująco lekkie.. ponieważ do złudzenia przypomina szkło, a jest to jednak plastik. Poza samą nakrętką, masełko zabezpieczone jest dodatkowo plastikową osłonką. Przyznam, że miałam sporo wątpliwości co do zakupu masełka. Głównie ze względu na jego niewielką pojemność 125 g. Ponadto masełko ma 8 miesięczny termin przydatności od momentu otwarcia. W moim przypadku powinnam zużyć je do połowy września. Początkowo sądziłam, że wystarczy mi na 3..może 4 użycia i koniec. Jakże się myliłam. Masełko mimo swojej musowej konsystencji jest wyjątkowo wydajne. Miało mi służyć jedynie w chłodnym okresie ale widzę już, że będę zmuszona przyśpieszyć jego zużywanie, bo zastanie mnie lato, a w tym kresie bardzo nie lubię słodkich zapachów. 


   Masełko ma mocny, intensywny zapach czekoladowych pralin. Absolutnie nie jest to aromat przesłodzonej czekolady, zatem zwolenniczki mocno słodkich zapachów mogą być nieco rozczarowane. To raczej prawdziwa czekolada.. żądna słodka tabliczka Milki nadziewana tofii . Dla mnie jest to absolutnie genialny i niepowtarzalny aromat. Zapach cieszy nie tylko podczas aplikacji ale jeszcze długo po niej. Jeżeli używam masełka wieczorem to zdarza się, że wyczuwam jej jeszcze rano.  



   Masełko bardzo dobrze nawilża, przynosząc ulgę suchej skórze. To co mnie najbardziej zaskoczyło to brak tłustej warstwy po rozsmarowaniu, dzięki czemu od razu po aplikacji mogę się ubrać. Skóra jest widocznie odżywiona i gładka. Taką gładkość najczęściej uzyskiwałam przy stosowaniu balsamów, które w składzie zawierały silikony lub inne substancje, dające złudzenie satynowej skóry. Co mamy w składzie?

 

   Skład (INCI): Rose Water (Rosa Damascena), Cetostearyl Alcohol, Beeswax (Cera Alba), Sunflower Oil, Glyceryl Stearate, Shea Butter (Butyrospermum Parkii), Kokum Butter (Garcinia Indica), Cocoa Butter (Theobroma Cacao), Veg. Glycerin, Zemea (Propamediol), IPM, Almond Oil, Cocoa Powder (Theobroma Cacao), Vitamin E, Fragrance, 2 Phenoxyethanol.


   Według mnie, masełko ma genialny skład. Oczywiście zawsze można się czegoś przyczepić. IPM to Isopropyl Mirystate, składnik który jest wysoce komedogenny (otrzymał najwyższą notę) i przyczynia się do powstawania zaskórników. Jednak na tle innych maseł, w tym również tych oznaczonych "naturalnym" składem, wciąż wypada genialnie.


   Masełko kupiłam w sklepie internetowym helfy.pl (link do masełka) w cenie 29,00 zł. Dostępne są także inne warianty zapachowe m.in.: pomarańcza i cynamon, kokos i jaśmin, truskawka i śmietana oraz kozie mleko i masło shea.
Z pewnością będę chciała wypróbować inne wersje. Jednak do wersji czekoladowej praliny z pewnością wrócę jesienią aby dłużej móc się nią cieszyć.



   To absolutny hit mojej zimowej pielęgnacji. Ukłony w stronę producenta za stworzenie produktu, który w spełnia swoje zadanie oraz opis produktu w 100% zgodny z prawdą.



   Czy masełko ma jakieś wady? Może poza Isopropyl Mirystate w składzie, który jestem w stanie wybaczyć, irytujące mogą okazać się drobinki sproszkowanego ziarna kakaowca. Drobinki te nie rozpuszczają się w kontakcie ze skórą jednak z czasem gdzieś znikają. Jest ich na tyle mało, że przy dobrodziejstwie składu, konsystencji, zapachu, nawilżeniu skóry stają się mało istotnym szczegółem.



   Jak na dobrej jakości produkt naturalny, masełko posiada kilka certyfikatów i atestów w tym atest GMP. Good Manufacturing Practice, to światowy atest przyznawany produktom, których produkcja na wszystkich jej etapach (od wyboru składników po dystrybucję i pakowanie) podlega ścisłej kontroli. Atest gwarantuje czystość składników, bezpieczeństwo stosowania oraz potwierdza obietnice producenta umieszczone na opakowaniu. 
   Znacie produkty Lass Naturals? 
   Jakie są wasze sposoby na obronę przed pochłanianiem przesadnej ilości słodyczy w okresie zimowym?

   Przypominam o rozdaniu na gadułę marca (klik). Czyżby nie było chętnych?

Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger