Moje stopy to moja mała tragedia. Od zawsze cierpię na dość mocne przesuszenie stóp i mało jaki produkt jest w stanie zdziałać cokolwiek. Niedawno z zakamarków szafek wyciągnęłam krem do stóp o którym zwyczajnie zapomniałam, a ponieważ przedświąteczne porządki zobowiązują, to krem ostatnio jest intensywnie używany.
I co?
Od producenta:
Intensywnie pielęgnujący krem do stóp. Głęboko nawilża skórę stóp, zapobiega jej wysuszeniu. Dzięki połączeniu wyciągu z drzewa sal oraz kozieradki krem skutecznie przeciwdziała rogowaceniu i pękaniu suchej skóry. Miód i kurkuma zapewniają działanie antybakteryjne.
Regularne stosowanie sprawia, że skóra stóp staje się przyjemnie miękka i gładka w dotyku.
Główne składniki: drzewo Sal, kozieradka, miód i kurkuma
Sposób użycia: na umytą i osuszoną skórę stóp nałóż warstwę kremu, masuj aż do całkowitego wchłonięcia. Dla uzyskania lepszych rezultatów stosuj regularnie dwa razy dziennie.
Opakowanie to miękka tubka o pojemności 75 g.. to może wydawać się mało ale krem sam w sobie jest dość wydajny. Konsystencja jest bardzo treściwy ale nie na tyle aby powodował problemu przy rozcieraniu. Cienka warstwa kremu dość ładnie się wchłania ale moje stopy są na tyle wymagające, że o cienkiej warstwie nie ma mowy. Zapach kremu przypomina mi rozmiękłe w wodzie skorupki orzechów. Nieco słodko-gorzki zapach zaliczyłabym raczej do tych bardziej śmierdzących niż pachnących.. ale nie jest aż tak źle. Po prostu mi ten zapach nie odpowiada, przez co nie mam przyjemności ze stosowania tego produktu. To był jeden z powodów dla którego używanie kremu nagle się zakończyło. Krem produkowany jest w Indiach. Na opakowaniu widnieje znaczek "nie testowany na zwierzętach". Nie jest to typowe logo więc mam co do tego testowania pewne wątpliwości.
W ramach porządkowania kosmetyków powróciłam do jego używania. Zawsze po każdej kąpieli nakładam na stopy grubą warstwę kremu i zakładam bawełniane skarpetki. Raz lub dwa razy w tygodniu w takim wyszukanym outficie zasypiam. Niemal zawsze mam zimne stopy więc takie spanie w skarpetkach bawełnianych nie jest dla mnie straszną męczarnią. Nie jest to super wygodne ale do przejścia. Przez ostatnie trzy tygodnie takiej intensywnej kuracji moje stopy faktycznie wyładniały. Skóra zrobiła się miękka, łatwiej poddaje się ścieraniu i nie jest wysuszona na wiór. Aktualnie moje stopy wciąż nie wyglądają idealnie ale zdecydowanie lepiej.
Jednak głównym powodem odstawienia kremu, był jego skład.
Skład z opakowania
Skład (INCI): (Each gm contains): Honey 12 mg, Ekst: Turmeric (Curcun longa) 11 mg, Fenugreek (Trigomella foenum-graeceum) 9 mg, Ginger (Zingiber officinale) 9 mg, Sal Tree (Shorea robusta) 9 mg.
Pozostałe składniki (INCI): Aqua, Petrolatum, Liquid Paraffin, Cetyl Alcohol, Stearic Acid, Microcrystalline Wax, Lamolin Anhydrous, Glycerin, Glyceryl Stearate, Polysorbate 60, Triethanolamine, Cetearyl Alcohol, Fragrance, Cetearyl Octanoate, Methyl Paraben, Phenoxyethanol, Propyl Paraben.
Taki podwójny opis składu sprawia, że nie mam pojęcia jak te bardzo dobre składniki mają się ilościowo do pozostałej chemii. Szukałam "normalnego" opisu składu na stronach sklepów ale znalazłam jedynie dwa zupełnie różne składy. Niestety każdy z nich zawierał w sobie parabeny, które staram się jak najmocniej ograniczyć. Nie wykluczam tego, że aktualny skład mógł ulec zmianie na plus i jeśli tak się stało to z przyjemnością powrócę do tego kremu jak i do peelingu do stóp, który kiedyś miałam i całkiem dobrze się spisywał.
Kremu zostało mi maksymalnie na dwa użycia. Z pewnością przejdę się do drogerii aby sprawdzić czy skład uległ poprawie. Nie ukrywam, że taka wiadomość bardzo by mnie ucieszyła. Wówczas mimo kiepskiego zapachu z chęcią kupiłabym kolejne opakowanie, bo krem po prostu działa. Jeśli nie, będę zmuszona poszukać czegoś innego.
Jeśli nie przejmujecie się specjalnie składami kosmetyków, to ten krem z pewnością wart jest uwagi. Mój ciężki przypadek wiecznie przesuszonych stóp, jak najbardziej to potwierdza. W dodatku jego cena to niecałe 8,50 zł. Dostępny jest w sieci drogerii Natura.
Znacie produkty Himalaya Herbal?
