marca 21, 2021

SPIRULINA Z CHLORELLĄ, NATURALNY ŻEL POD PRYSZNIC OD beBIO OD EWY CHODAKOWSKIEJ

SPIRULINA Z CHLORELLĄ, NATURALNY ŻEL POD PRYSZNIC OD beBIO OD EWY CHODAKOWSKIEJ

W początkowej fazie kariery Ewy Chodakowskiej sama zaczęłam ćwiczyć słynny Skalpel.. efekty byłe niezłe, ćwiczenia proste, a sama Ewa sympatyczna i motywująca. Z czasem powstała marka beBio sygnowana imieniem Ewy wraz z jej wizerunkiem ale pomimo pewnej sympatii sprzed kilku lat jakoś nie miałam parcia na te produkty kosmetyczne. Wiedziałam, że są.. widziałam gdzie są dostępne.. kilka razy przeszłam obok.. i tyle. Do czasu aż moja Anula uznała, że powinnam to nadrobić wysyłając mi żel w formie prezentu.

Wówczas po raz pierwszy realnie miałam w dłoni produkt beBio by Ewa Chodakowska i był to żel pod prysznic w wersji Spirulina i chlorella - algi

Od producenta:

Naturalny żel pod prysznic z ekstraktem z algi chlorelli i spiruliny

Żel pod prysznic zawiera 99,4% składników pochodzenia naturalnego. To kompleks łagodnych substancji myjących pozyskiwanych między innymi z oleju kokosowego i nasion rzepaku. Żel delikatnie myje skórę, pielęgnuje ją i nawilża. Neutralne pH i bogactwo składników odżywczych sprawia, że żel jest łagodny i delikatny dla skóry. Wzbogacony jest minerałami z morskiej soli, która dodatkowo wspiera funkcjonowanie skóry dzięki obecności kompleksu mikroelementów i soli mineralnych sodu (Na), magnezu (mg) i wapnia (Ca). To przyjemność dla Twojej skóry i zmysłów.

Zawiera naturalne ekstrakty z alg - chlorelli oraz spiruliny i naturalny sok z liści aloesu.

Ekstrakt z alg niebieskich - spiruliny ma działanie łagodzące i kojące. Ekstrakt z alg zielonych - chlorelli dostarcza właściwości odżywczych dla skory. Sok z liści aloesu doskonale nawilża, łagodzi podrażnienia, pielęgnuje skórę i pomaga zachować jej naturalną równowagę. Żel zawiera wyłącznie substancje zapachowe pochodzenia naturalnego, nuta zapachu jest świeża i witalizująca.

To, co mnie zawiodło..

Opakowanie pod względem wizualnym jest kiepskie. Zazwyczaj biała baza opakowań jest w stanie wiele obronić ale nie to.. Umówmy się, że jest to jednak moje własne poczucie estetyki i to, że jestem przeciwna zabiegom udostępniania własnego wizerunku na opakowaniach.. własnej marki lub marki, która zaprosiła nas do stworzenia własnej linii. Takich przypadków w historii było już kilka.. i absolutnie żadna mnie nie przekonała. Z tego co się orientuję szata graficzna już zaczyna być zmieniana (bez wizerunku Ewy) co uważam, za bardzo dobre posunięcie.

Dwa.. kolor żelu 😂 Tym razem już na pół żartem. Po spirulinie i chlorelli spodziewałam się zielnego koloru produktu, a jest.. bezbarwny! Ale jakim cudem i dlaczego? Do tej pory nie mogę się z tym pogodzić. 

Opakowanie samo w sobie jest bardzo fajnie. W miarę zgrabna tuba o pojemności 200 ml z miękkiego plastiku. To wszystko składa się na wygodę użytkowania. W dodatku już kończę produkt, a wciąż "zawias" zatyczki działa poprawnie i nie widać aby miał się urwać.. a to się zdarza. Nie mam problemu z otwieraniem (nawet mokrą dłonią) czy dozowaniem produktu.

Sam żel ma fajną, gęstą konsystencję. Nie przelewa się przez place i z łatwością rozprowadza się po skórze. Wystarczy niewielka ilość aby wyszorować kolejne partie ciała. Zdolność do tworzenia piany jest niewielka ale nie ma to żadnego wpływu na zmniejszenie wydajności produktu. Do tego warstewka która się tworzy na skórze po rozprowadzeniu żelu jest idealna jako poślizg dla maszynki.

Skład (INCI): Aqua, Sodium Coco-Sulfate, Glycerin, Coco-Glucoside, Sea Salt, Lauryl Glucoside, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Sodium Benzoate, Glyceryl Oleate, Parfum, Citric Acid, Spirulina Platensis Extract, Chlorella Vulgaris Extract, Potassium Sorbate, Coumarin.

Doszły mnie słuchy, że zapach jest jedną z największych wad produktu.. a mi się podoba. Jest wyrazisty zarówno w opakowaniu jak i podczas użytkowania. Ma w sobie pewną delikatność wymieszaną ze słodyczą i świeżością. Do tej pory nie poczułam, że jestem nim zmęczona. Wieczorem bardzo chętnie po niego sięgam, bo daje mi uczucie odświeżenia ale w ciekawym ciepłym wariancie. Bardzo chętnie poddaję się aromatowi i daję się zrelaksować. 

Skóra mojego ciała na ogół nie jest wymagająca, jednak z uwagi na porę roku i wyjątkowo spore przymrozki musiałam walczyć z przesuszającą się skórą. Żel okazał się bardzo delikatny dla skóry. Myje, ale bez wysuszenia czy szczypania ewentualnych podrażnień. Nie jest to jednak opcja obym mogła pominąć aplikację balsamu do ciała czy masła.. to nie ta pora roku. Niemniej nie widzę zwiększania problemu przesuszenia. 

W efekcie końcowym czuje się mile zaskoczona. Nie spodziewałam się fajerwerków ale produkt sam w sobie wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Wiem, że dostępne są większe opakowania żeli ale z uwagi na wydajność zdecydowanie wolałabym się ograniczyć do wersji 200 ml. Podejrzewam, że większe opakowanie na dłuższy okres stałoby się dla mnie meczące. Za to wersja 200ml to świetna opcja na wyjazd z uwagi na wydajność, niewielką powierzchnie i wygodę użytkowania.. tylko gdzie tu jechać? Cóż.. ja czekam na lepsze czasy.

marca 16, 2021

KRÓLOWA RÓŻA DAMASCEŃSKA HERBU ECOSPA

KRÓLOWA RÓŻA DAMASCEŃSKA HERBU ECOSPA

Pomimo ogromne go zróżnicowania w wyborze przeróżnych hydrolatów.. u mnie niemal nic się nie zmienia. Wciąż moją bazą i podstawą hydrolatów jest róża damasceńska. To od niej zaczęła się moja miłość do hydrolatów i pomimo początkowej niechęci do aromatu róży udało mi się przełamać barierę. Wciąż jest to mój ulubieniec zarówno w działaniu, dostępności jak i cenie. Oczywiście z każdym kolejnym opakowaniem zaczynam wychwytywać różnice jakościowe w zależności od producentów i zaczęłam dzielić hydrolaty na te lepszej jakości od nieco mniej efektywnych w działaniu.

Z każdym kolejnym hydrolatem z róży damasceńciej coraz trudniej znaleźć mi słowa, które w pełni oddadzą zalety tego konkretnego hydrolatu.. o ile w składzie mamy czysty hydrolat, czyli producent nie wciska nam kitu, że z przodu hydrolat, a z tyłu (w składzie) już nie koniecznie. 
 
To na szczęście nie dotyczy hydrolatu z ECO SPA

Od producenta:
Hydrolat rożany przeznaczony do cery dojrzalej, suchej, wrażliwej, zmęczonej, normalnej i naczynkowej. Działa tonizująco, silnie nawilżająco, ujędrniająco, wygładzająco, uspokajająco i kojąco. 100% naturalny produkt bez konserwantów i alkoholu. Posiada certyfikat ekologiczny ECOCERT.
 
Sposób użycia: w postaci czystej - jako tonik, mgiełka do twarzy, ciała i włosów; jako dodatek do kremów, żeli, szamponów, serum, toników, maseczek, balsamów.

Skład (INCI): Rosa Damascena Flower Water 

ECOSPA to przede wszystkim firma, która umożliwia nam tworzenie od podstaw naturalnych kosmetyków w bardzo fajnej cenie. To źródło wszelakich półproduktów od hydrolatów, po oleje, masła i inne surowce kosmetyczne. Znajdziesz tam również gotowe zestawy do wykonania w domu! Asortyment nieustannie się rozrasta i zaskakuje kolejnymi nowinkami jak: glinka fioletowa, niebieska, pomarańczowa czy cala rzesza nowych hydrolatów owocowych jak: jabłkowy, z opuncji figowej, z żurawiny czy bananowy!

Ale wróćmy do naszego "staruszka". 

Jeden z najstarszych surowców w bazie ECOSPA. Jest w 100% naturalnym hydrolatem certyfikowanym przez ECOCERT. Zapakowanym w szklane opakowanie o pojemności 100ml z atomizerem.

Hydrolat różany ukochałam sobie szczególnie za jego wszechstronność. Nadaje się zarówno do cer tłustych, mieszanych i trądzikowych jak i dojrzałych wrażliwych, skłonnych do podrażnień, naczynkowych i suchych. Czyli niezależnie od tego jak bardzo humorzasta jest moja cera ani jak dużo słodyczy pochłonęła (wysyp murowany) to hydrolat ten jest zawsze bezpiecznym wyborem. Bez problemu można go używać również w pielęgnacji ciała jak i włosów.

W przypadku hydrolatu z ECOSPA uwagę moją przykuwa zapach, który wydaje się być intensywniejszy niż wszystkie znane mi do tej pory hydrolaty na bazie róży damasceńskiej. Nie jest to dobra informacja dla tych co z zapachem róż się nie lubią.. ale ja przez lata miłości do tego kwiatu w wersji kosmetycznej zdążyłam się przyzwyczaić i zakochać.

Zapach hydrolatu działa na mnie uspokajająco i relaksująco. Do tego pięknie koi moją skórę. Sprawia, że szybciej się regeneruje, łagodzi podrażnienia, zdrowo napina i nawilża.

Hydrolat często towarzyszył mi przy łóżku czy oglądając film lubię dodatkowo zrosić nim skórę dzięki czemu rano wydaje się bardziej zregenerowana i zrównoważona.  
 

Do hydrolatu z róży od ECOSPA bardzo chętnie będę wracać. Polubiłam go za wygodę użytkowania, szklane opakowanie z dobrym atomizerem.. jednak to wnętrze produktu sprawiło, że różane hydrolaty pokochałam jeszcze bardziej.

Masz swój ulubiony hydrolat?

marca 14, 2021

CLOCHEE - WYGŁADZAJĄCY PEELING ENZYMATYCZNY. KRÓTKA HISTORIA PRODUKTU, KTÓRY POZYTYWNIE ZASKOCZYŁ..

CLOCHEE - WYGŁADZAJĄCY PEELING ENZYMATYCZNY. KRÓTKA HISTORIA PRODUKTU, KTÓRY POZYTYWNIE ZASKOCZYŁ..

 

Ten produkt w mojej łazience to czysty przypadek, a raczej przymusowy wybór. Robiąc zakupy w sklepie firmowym Clochee miałam jeden cel: Matujący krem BB z filtrem SPF 50. Miałam dość ochrony przeciwsłonecznej, która sprawdzała się na ciele, a na twarzy robiła masakrę. Dlatego zaczęłam szukać ochrony przeciwsłonecznej z funkcją kremu BB. Mój wybór padł właśnie na Clochee ale warunkiem zamówienia z fajnym rabatem był minimalny próg cenowy, którego nie spełniałam.

Nigdy nie ciekawiła mnie marka Clochee na zasadzie, że chciałam poznać jak najwięcej produktów. Co jakiś czas trafiały do mnie mini wersje lub próbki ale żadna nie zrobiła na mnie szczególnego wrażenia więc ciekawość do produktów marki stopniowo zanikała. 

Wybór Wygładzającego peelingu enzymatycznego, był efektem niewielkich zapasów kosmetycznych w tej dziedzinie pielęgnacji oraz fakt, że po peelingi bardzo chętnie sięgam. Mimo to po Clochee nie spodziewałam się spektakularnych efektów. W domyśle produktowi przypisałam z góry miano "przeciętniaka" ale z opcją zużycia pomiędzy fajniejszymi peelingami.. oj.. pomyliłam się.

Od producenta: 

PURE nature. Dajemy Ci bogactwo składników naturalnych. Wybieramy surowce wolne od substancji syntetycznych.

PURE mind. Nasza misja zakłada nie tylko ukojenie Twojej skóry, ale także zmysłów. Równowaga w każdym aspekcie życia jest kluczowa do zachowania pięknego wyglądu skóry.

PURE essence. Skoncentrowane składniki aktywne, o działaniu upiększającym, terapeutycznym i ochronnym, gwarantują skuteczność i widoczne efekty.

Jak działa?

Enzym z Ananasa - wyrównuje koloryt skory, wygładza i nawilża. 

Enzym z Kiwi - zmiękcza skórę i przywraca jej elastyczność, spowalnia procesy starzenia się skóry.

Enzym z Dyni - antyoksydant, bogaty w minerały i witaminy. Złuszcza martwe komórki bez podrażnienia skóry, wygładza drobne zmarszczki, ujednolica koloryt.

Działanie:

Peeling enzymatyczny o poczwórnym działaniu, złuszcza, wygładza, nawilża, rozjaśnia. Naturalne enzymy z dyni i ananasa usuwają martwe komórki naskórka i działają normalizująco. Olej z pestek dyni nawilża i działa antyoksydacyjnie, a masło shea dogłębnie nawilża i odżywia skórę. Formuła wzbogacona o wyjątkowy ekstrakt kiwi, który rozświetla i spowalnia procesy starzenia się skóry. Po zastosowaniu peelingu cera nabiera zdrowego kolorytu i blasku. Kosmetyk jest świetnym uzupełnieniem kuracji przeciwtrądzikowych i retinoidami.

Stosowanie:  

Stosować 1-2 razy w tygodniu w zależności od potrzeb i kondycji skóry. Nałóż grubą warstwę na oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu, omijając okolice oczu. Pozostawić na 5-10 minut. Spłukać pod bieżącą wodą. Dla bardziej intensywnego efektu, masować delikatnie twarz, szyję i dekolt opuszkami palców, wykonując koliste ruchy.

Opakowanie robi wrażenie.. maleństwa. Wysoka ale ultra smukła butelka działa na niekorzyść pod względem psychologicznym zużywania produktu. Odnoszę wrażenie, że za chwilę produktu nie będzie. Natomiast w środku znajduje się 50ml produktu co już poniekąd koi moje nerwy.

Opakowanie wyposażone w pompkę, czyli to co bardzo lubię z uwagi na komfort użytkowania i higieniczność. Za to sama pompka działa bez zarzutu ale wydobywa niewielką ilość produktu. W moim przypadku potrzebuję dziesięciu naciśnięć aby pokryć twarz warstwą, która mnie zadowoli. Nie szczególnie doszukuję się tu problemu. Zdecydowanie wolę mniejszą ilość aplikować kilka razy niż wydobyć przy pierwszym podejściu za dużo i kombinować gdzie upchnąć resztę.

Konsystencja jest gęsta i treściwa ale zupełnie nie sprawia problemów w aplikacji. Ładnie sunie po skórze pozostawiając taką warstwę jaką chcę finalnie otrzymać. Procesowi towarzyszy przyjemnie słodko-owocowy zapach z nutą pudrowości. 

Peeling jest delikatny dla mojej skóry, nie piecze, nie sprawia dyskomfortu podczas noszenia. Z łatwością jestem w stanie zapomnieć o czasie zalecanym przez producenta odnoście pozostawienia na skórze (5-10 minut). Na szczęście jeszcze ani razu moje zapominalstwo nie spowodowała przykrych konsekwencji. 

Peeling na skórze z czasem zmienia zabarwienie z białego na transparentne i matowe. Warstewka jest wyczuwalna, bo leciutko ściąga skórę.

Zmywanie nie sprawa szczególnych trudności. Bieżąca woda oraz praca dłoni są w stanie uporać się stosunkowo sprawnie z "zaschniętą" warstewką peelingu. Dość szybko peeling zmienia konsystencję na mleczną dzięki czemu wiadomo w którym miejscu zrobiłyśmy mijankę. Ja jednak do zmywania preferuję ściereczkę, która znacznie przyśpiesza cały proces, a dodatkowo wzmacnia efekt peelingu.

Skład (INCI): Aqua, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Tribehenin, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Sorbitan Stearate, Sucrose Cocoate, Cucurbita Pepo (pumpkin) Seed Oil, Ananas Sativus Fruit Extract, Bromelain, Lactobacillus/Pumpkin Fruit Ferment Filtrate, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Actinidia Chinensis (Kiwi) Fruit Extract, Tocopherol, Phytic Acid, Sodium Citrate, Citric Acid, Xanthan Gum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Dehydroacetic Acid, Sodium Hydroxide, Benzyl Alcohol, Parfum, AlphaHexylcinnamaldehyde, Linalool, D-Limonene, Citronellol.

Skóra świeżo po zmyciu nie jest zaczerwieniona czy nieprzyjemnie ściągnięta. Za to wydaje się komfortowa, nieco odżywiona ale przede wszystkim wyciszona i realnie wygładzona. Suche skórki widocznie znikają ale z większym problemem peeling w ciągu jednej aplikacji sobie nie poradzi. Zdecydowanie potrzebuje dwóch lub trzech podejść aby poradzić sobie z większym problemem ale kiedy już produkt trafia na łazienkową półkę, to do pełni sukcesu wystarczy o nim pamiętać.  

Przyznaję się do sceptyczności odnośnie działania peelingu Clochee. Na szczęście rezultaty bardzo przyjemnie nie zaskoczyły. Zdecydowanie jest to jeden z moich ulubionych peelingów enzymatycznych, które działają w stopniu satysfakcjonującym. Nie jest to peeling z efektem ekstremalnego złuszczenia po pierwszych 3 minutach od nałożenia ale nie jest to również peeling ultra delikatny, po który mogę sięgać przez X czasu, a efekty wciąż są ledwie widoczne. To zdecydowanie produkt nad którym nie muszę się zastanawiać czy mogę użyć i jak długo powinnam go trzymać. Traktuję go poniekąd jako maseczkę o której zdarza mi się zapomnieć ale bez przykrych konsekwencji. 

Regularna cena peelingu to około 45 zł ale bardzo często można kupić go w promocyjnej cenie np. 30zł lub niższej. Warto śledzić markę Clochee pod tym kontem, gdyż często informuje o atrakcyjnych promocjach i akcjach. Ponadto marka jest dostępna stacjonarnie m.in. w Hebe. 

Dla mnie "Wygładzający peeling enzymatyczny" to fajny strzał w pielęgnację, która jest niedroga i efektywna. Z przyjemnością wrócę do peelingu, kiedy nie będę miała pomysłu na coś nowego lub kiedy inne produkty będą mnie zawodzić.

marca 08, 2021

DELIKATNY PEELING ENZYMATYCZNY OD SHY DEER, CZYLI DLACZEGO WARTO BYĆ SYSTEMATYCZNYM W PIELĘGNACJI

DELIKATNY PEELING ENZYMATYCZNY OD SHY DEER, CZYLI DLACZEGO WARTO BYĆ SYSTEMATYCZNYM W PIELĘGNACJI

Peelingi to zdecydowanie jedne z moich ulubionych produktów do pielęgnacji twarzy.. co nie oznacza, że stosuję je jak opętana. Uwielbiam je głównie za to, że efekty najczęściej są widoczne od razu. W końcu najchętniej stosowałybyśmy wszystko to, co da nam natychmiastowy efekt! Dlatego też, sięgając po nową, nieznaną mi jeszcze markę najchętniej przygodę zaczynam od peelingu. To właśnie ten produkt wyznacza mi dalszą ścieżkę poznania marki.


Od producenta:

Peeling enzymatyczny to jeden z najbardziej delikatnych form złuszczania martwego naskórka. Działa dużo łagodniej od peelingu mechanicznego. Nie zawiera drobinek o działaniu ścierającym. 

Naturalny peeling enzymatyczny stosuj w celu złuszczenia naskórka, oczyszczenia skóry oraz zmniejszenia ilości zaskórników?

Jak działa?

  • rozpuszcza martwe komórki warstwy rogowej naskórka
  • oczyszcza skórę
  • zmniejsza ilość zaskórników
  • wygładza i wyrównuje koloryt skóry
  • wspiera proces odtykania porów i zmniejsza ich widoczność
  • ma charakterystyczny, intensywny zapach owoców Papai

Składniki aktywne złuszczające:

  • ekstrakt z ananasa (bromelaina)
  • ekstrakt z papai (papaina)
  • enzym z dyni

Komu polecamy?

Najlepiej sprawdzi się jako uzupełnienie pielęgnacji dla skóry suchej, normalnej, ale też dla skóry wrażliwej, naczynkowej, problematycznej i trądzikowej. 

Jak używać?

Przed użyciem wstrząśnij. Po wstępnym oczyszczeniu skóry twarzy, zaaplikuj 2-3 pompki peelingu na dłoń, a następnie rozprowadź peeling równomiernie na całej skórze, omijając okolice oczu oraz ust. Pozostaw peeling na skórze twarzy przez 2-3 minuty podczas kilku pierwszych aplikacji. Po upływie zalecanego czasu zmyj peeling przy użyciu wody i dłoni lub wilgotnego wacika. Do tej czynności możesz użyć także wacika wielokrotnego użycia. Po kilku pierwszych aplikacjach możesz stopniowo wydłużać czas działania peelingu enzymatycznego do 5-10 minut. Stosuj 2-3 razy w tygodniu lub w zależności od potrzeb Twojej skóry.

Moja mieszana cera w stronę bardziej suchej w okresie zimowym, a w lecie w stronę tłustej oraz tendencją do wyrażania swojej opinii na temat mojego żywienia i przeżywania stresu jest cerą.. skomplikowaną. Raz kocha kiedy potraktuję ją nieco brutalniej peelingiem mechaniczny, a innym razem toleruje jedynie delikatne złuszczanie. Po przeczytaniu opisu Naturalnego peelingu enzymatycznego Shy Deer nie do końca byłam pewna za którą ze stron opowie się moja skóra. Z jednej strony jest to peeling enzymatyczny czyli w teorii delikatniejszy niż mechaniczny, a z drugiej strony poznałam już peelingi enzymatyczne, które mojej skórze potrafią dopiec. Tu dodatkowo producent ostrzega o stosowaniu przez 2-3 minuty (na początku), o uczuciu pieczenia.. stąd też można założyć, że peeling do delikatnych nie należy. 


Jednak delikatność w przypadku produktów nie należy rozważać wyłącznie pod kątem samego produktu, a naszej skóry. Każda cera inaczej może zareagować dlatego ten sam produkt u jednych może nie robić nic, a u drugich spowodować podrażnienie.
 
Skład (INCI):Aqua, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower  Water, Pelargonium Graveolens (Geranium) Flower Water, Propanediol, Decyl Glucoside, Glycerin, Lactobacillus/Pumpkin Fruit Ferment Filtrate (and) Lectonostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Carica Papaya Fruit Powder Extract, Sorbitan Laurate (and) Polyglyceryl-4 Laurate (and) Dilauryl Citrate, Isoamyl Laurate (and) Isoamyl Cocoate, AnanasComosus (Pineapple) Fruit Powder Extract, Ginko Biloba Leaf Powder extract, Yeast Extract (and) Aqua (and) Leuconostic/Radish Roat Ferment Filtrate, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Tocopherol, Citrus Sinensis (Orange) Peel Oil, Sodium Hyaluronate, Parfum, Benzyl Alcohol (and) Salicylic Acid (and) Glycerin (and) Sorbic Acid, Xanthan Gum, Lactic Acid, Limonene, Citral.

Jak na enzymatyczny peeling przystało konsystencja jest bez drobinek, bardzo delikatna oraz lekko kremowa z żelową nutką. Tak jak producent opisuje wystarczy 2-3 pompki aby pokryć całą twarz. U mnie czasem do głosu dochodziła czwarta pompka. Produkt z łatwością sunie po skórze, nie migruje w trakcie noszenia ani nie spływa. Z czasem zmienia na skórze barwę z białej na bezbarwną.

Zapach jest przyjemnie owocowy. Zdecydowanie przeważa aromat papai co daje uczycie orzeźwienia z nutą słodyczy. Na szczęście aromat nie zwraca mojej uwagi podczas noszenia więc bez problemu mogę oddać się konsumpcji.

Producent ostrzega, że pieczenie jest normą.. ale u mnie takie zjawisko nigdy nie wystąpiło. Ewidentnie moja skóra bardzo dobrze zareagowała na składniki. Dzięki temu mogłam sobie pozwolić na wydłużenie czasu noszenia peelingu, a w zasadzie traktowania go jako maseczkę. 
  
U mnie peeling spisał się wyśmienicie ale pod pewnym warunkiem.. systematycznego użytkowania. Przy pierwszym spotkaniu skupiłam się przede wszystkim na ewentualnym podrażnieniu skóry.. i aby nie kusić losu zmywałam go po około 3 minutach. Efekty nie były powalające dlatego kolejne spotkania wydłużałam. Dochodząc do minimum 10 minut i systematycznego użytkowania dwa razy w tygodniu efekty były wyraźne i bardzo satysfakcjonujące. Cera stała się gładsza i czystsza. Przestały pojawiać się niedoskonałości.. a jeśli coś się pojawiło to szybko znikało. 
 
Z pewnością nie jest to produkt dla niecierpliwych 😅 Za to dla tych co poświęcą mu i swojej skórze czas oraz systematyczność w pielęgnacji to z pewnością peeling to wynagrodzi. 

 

marca 06, 2021

Lokówka BaByliss Pro z tytanowo-turmalinową powłoką aby jeszcze lepiej chronić nasze włosy

Lokówka BaByliss Pro z tytanowo-turmalinową powłoką aby jeszcze lepiej chronić nasze włosy

 

To, jak długo nosiłam się z zamiarem zakupu lokówki.. nawet dinozaury mogą nie pamiętać 😂 W moich zbiorach urządzeń do włosów od lat króluje prosty zestaw czyli suszarka i prostownica. O dziwo ten zestaw się u mnie sprawdzał. W momencie gdy naszło mnie na fale.. używałam prostownicy! Na ogół ten trik stosowania prostownicy do kręcenia włosów sprawdzał się u mnie.. i w zasadzie wciąż by się sprawdzał ale od dawna chodziła mi po głowie tradycyjna lokówka. Problem pojawiał się w chwili, kiedy na zakup byłam zdecydowana. W głowie rodziło się mnóstwo pytań. Jaką średnicę wybrać? Jakim tworzywem ma być wykończona? Czy postawić na lokówkę stożkową czy może jednak prostą? Zbyt duża średnica da bardzo delikatny efekt co byłoby do przeżycia.. gorzej jeśli wybiorę zbyt małą i za każdym razem na głowie będę miała sprężyny jak po trwałej. 


Być może jestem przesadnie pragmatyczna ale nie chce kupować produktów, które w moim domu będą się jedynie kurzyć. Wole takie decyzje odroczyć w czasie aż będę bardziej świadoma moich potrzeb niż kupić produkt dla samego faktu posiadania. 

Do takiej decyzji dojrzałam na początku stycznia.. chociaż to stanowczo za mało powiedziane. W sklepie Fryzomania zaopatrzyłam się w kilka ciekawych produktów, które z pewnością pojawią się na blogu, a w wyniku pół-współpracy miałam możliwość wybrania upragnionej lokówki. Postawiłam na firmę BaByliss PRO.

Moje włosowe chciejstwa odhaczyłam zaledwie w jeden miesiąc!.. jeszcze tylko fryzjer by się przydał 😅



Dlaczego ta konkretna lokówka?

Marka BaByliss jest mi znana przede wszystkim z dobrej jakości urządzeń. Ponadto, jako jedna z nielicznych w swojej ofercie posiada lokówkę o średnicy 38 mm. Dla moich długich i ciężkich włosów to jedyny rozsądny wybór (tak mi się wydawało).

Co wiemy o produkcie z punktu technicznego i obietnic producenta?

"Profesionalna, świetnej jakości Lokówka tytanowo-turmalinowa BaByliss Pro z wyświetlaczem LCD z innowacyjną powłoką tytanowo-turmalinowąm co powoduje równomierne rozłożenie temperatury oraz najlepszy efekt modelowania. Dostępna w następujących modelach:

BAB2271TTE 16mm - moc 40W

BAB2272TTE 19mm - moc 40W

BAB2273TTE 25mm - moc 40W

BAB2274TTE 32mm - moc 46W

BAB2275TTE 38mm - moc 57W

To co najbardziej rzuciło mi się w oczy podczas pierwszego użytkowania lokówki to mega długi kabel! Długość 2,7m to coś, co z łatwością pozwoli na wygodne poruszanie się i użytkowanie urządzenia nawet w salonie fryzjerskim. W mojej niedużej łazience jest to również niezwykle wygodne i komfortowe. Ponadto końcówka kabla łącząca się z urządzeniem jest obrotowa przez co kabel nie plącze się. Niby szczegół, a jednak wpływ na komfort użytkowania jest ogromny.

O co chodzi z powłoką tytanowo-turmalinową?

Powłoka tytanowa nie jest niczym nadzwyczajnym. Z tego typu powłokami spotykamy się już od dawna. Jest jedną z najbardziej wytrzymałych powłok (lekka i wytrzymała na uszkodzenia mechaniczne), a przy okazji gładka co w praktyce oznacza, że jest delikatniejsza dla włosów.

A co z samą turmaliną?

Turmalin to minerał, który pod wpływem wysokiej temperatury wytwarza ujemne jony. Dzięki czemu włosy się nie elektryzują, nie puszą, pozostają gładkie, a przy okazji są chronione przed uszkodzeniami. Ponadto istotną cechą turmaliny jest to, że bardzo szybko rozprowadza ciepło, co w przypadku prostownic i lokówek jest bardzo istotną cechą.



Co jeszcze z danych technicznych?

Wyświetlacz LCD ze wskazaniem temperatury. Przyciski do zwiększenia i obniżenia temperatury oraz włącznik. Bardzo prosta obsługa nie wymagająca szczególnej wiedzy ani obycia.

W trakcie użytkowania zdarzyło mi się kilka razy lokówkę przypadkiem wyłączyć.. ale trudno uznać to za wadę rozmieszczenia przycisków przez producenta. W końcu z lokówką jest jak z trzymaniem długopisu.. każdy trzyma minimalnie (lub bardzo) inaczej. Jednemu będzie przeszkadzać przycisk włącznika, komuś innemu przyciski do temperatury, a ktoś inny z niczym nie będzie miał problemu.

Dla mnie bardzo istotniejszą cechą podczas użytkowania jest waga urządzenia. Lokówka jest niezwykle lekka i poręczna przez co  moja ręka nie męczy się nawet wówczas kiedy mam więcej czasu na wykonanie bardziej precyzyjnych fal/loków.

 

Zazwyczaj prostownicy używam z temperaturą 170 stopni.. z lokówką postępuję identycznie. Jest to uzależnione od rodzaju włosów i ich podatności na kręcenie.. a moje należą do wyjątkowo trudnych. To co może być istotne dla Ciebie jako potencjalnego użytkownika to to, że ja od lat nie stosuję żadnych produktów do stylizacji włosów czy utrwalania fryzury. Takie produkty zazwyczaj usztywniają lub sklejają mi włosy. Wyczuwam to i zwyczajnie mi to przeszkadza. To może mieć pośredni wpływ na długość utrzymywania się skrętu.. ale wciąż wolę mniej trwały efekt niż dziwaczną strukturę moich włosów.

Aby lokówka nagrzała się do wymaganej przeze mnie temperatury potrzebuje niecałej minuty (dokładnie 56 sekund - zmierzone) . W tym czasie mogę rozczesać włosy. Zazwyczaj dzielę je na pasma niewielkiej grubości. Wówczas jestem w stanie uzyskać nieco mocniejszy i trwalszy skręt włosów. Jednak na takie misterne dłubanie pozwalam sobie jedynie przy weekendach. Na tygodniu przed pracą nie mam aż tyle czasu.. oczywiście mogłabym wstawać wcześniej ale jestem z tych co wolą  dłużej spać.

Przejdźmy do efektów..

Tak wyglądają moje włosy po tradycyjnym suszeniu. Prostownicy używam jedynie do ich wygładzenia ale w zasadzie nie jest to konieczne. Moje włosy zazwyczaj żyją własnym życiem i wg. własnych wymagań.. gorzej kiedy męczę je ściśniętymi kokami, które zdarza mi się robić przed snem lub podczas domowych porządków. Po takim kilkudniowym traktowaniu nie wyglądają najlepiej.


Powyżej porównanie jak wyglądają włosy po użyciu lokówki BaByliss Pro z jednej strony i poddane jedynie suszeniu z drugiej. Włosy starałam się kręcić na niedużych partiach pasm, dzięki czemu uzyskałam wyraźny efekt łagodnych fal ze skrętem.

Na zdjęciu powyżej efekt użycia lokówki na całości włosów. Jedną stronę delikatnie rozczesałam uzyskując efektowną miękkość i delikatność. Zaś druga strona bez ingerencji szczotki, świeżo po użyciu lokówki.

Właśnie o taki efekt mi chodziło..niewymuszone lekkie fale. Struktura fali tworzona wysoko ale delikatnie przechodząca w niższe partie włosów i nabierająca mocniejszego skrętu. Takiego efektu nie byłam w stanie uzyskać kręcąc włosy na prostownicy. Tym bardziej cieszy mnie fakt postawienia na prostownicę o stałej grubości zamiast stożkowej.

To co mnie najbardziej cieszy to to, że włosy ani trochę nie tracą na jakości. Rzeczywiście po użyciu lokówki nabierają gładkości, a im gładsze włosy tym mniej podatne na zniszczenia.


Wada? Jest jedna wada. Brakuje mi tu opakowania lub etui, które pozwalałoby mi zabierać lokówkę w podróż. Nie chciałabym gorącego urządzenia wkładać do walizki lub torby, a znowu czekanie aż lokówka ostygnie jest pewnym utrapieniem. 

Mimo wszytko.. Tak! To był świetny wybór! Z lokówki jestem bardzo zadowolona i z pewnością posłuży mi kilka lat. Nie jest to opcja do codziennego stosowania dla mnie ale z pewnością będę jej używać znacznie częściej niż okazyjne wyjście czy spotkanie. 

Jeśli szukasz dobrej jakości lokówki to serdecznie polecam zerknąć do asortymenty sklepu Fryzomania z działu z lokówkami. Z pewnością znajdziesz coś dla siebie.

Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger