grudnia 31, 2015

THE BODY SHOP - RUMIANKOWE MASEŁKO OCZYSZCZAJĄCE

Niedługo minie rok od czasu, gdy totalnie zmieniłam moją pielęgnację. Pierwszym i najważniejszym krokiem było przestanie używania jakichkolwiek środków pieniących. Oczywiście są takie, które nie są szkodliwe, ale jest ich niewiele. Zatem, całkowicie odstawiłam wszelkie żele czy pianki do mycia twarzy i przerzuciłam się na olejki oraz na masełka..i to jedna z najlepszych rzeczy jakie zrobiłam w 2015 roku!


Oczyszczające masełko rumiankowe Camomile z The Body Shop o pojemności 90 ml było i jest moim pierwszym. Cóż mogę powiedzieć? Jest MEGA wydajne. Kupiłam je w lipcu i początkowo stosowałam zamiennie z olejkami do demakijażu. Aktualnie olejki mi się skończyły, więc jest to mój jedyny tego typu produkt. Stosuję go zawsze wieczorem, gdy w ciągu dnia mam makijaż lub gdy używam kremów z filtrem. Świetnie sobie radzi z takimi ciężkimi tematami. Termin ważności to 12 miesięcy od otwarcia. W ciągu 5 miesięcy zużyłam około połowy opakowania, więc jest to świetny wynik..ale powtórzę się: używałam zamiennie z innymi produktami.
 

Minusem jest oczywiście opakowanie. Produkt trzeba wygrzebywać, ale na wszystko jest sposób. Ja robię to małą łopatką do lodów. W ten sposób nie pcham łapek w produkt, który może mi posłużyć nawet rok. Zapach masełka się nie zmienił, nie wysypuje mnie po użytkowaniu, zatem sposób dozowania wydaje się bezpieczny. Aluminiowe opakowanie jest trwałe, nie mam problemów z otwieraniem i zamykaniem, a przy okazji całkiem ładnie wygląda. Produkt ma stałą formułę, podobną do oleju kokosowego. Pod wpływem ciepła dłoni rozpuszcza się i konsystencją upodabnia się do olejku.
 

Jak go używam? W pierwszym kroku zawsze zmywam makijaż płynem micelarnym, aż płatki będą czyste. Następnie, przykładam do twarzy ściereczkę zwilżoną w ciepłej wodzie (nie w gorącej!) i trzymam tak chwilkę. Dzięki temu pory otwierają się i przystępuje do delikatnego masażu twarzy przy pomocy masełka. Potem całość zmywam przepłukaną i odsączoną, ciepłą ściereczką. Dla pewności zabieg powtarzam nawet dwukrotnie. Na koniec moczę ściereczkę w chłodnej wodzie i przykładam na chwilę, w celu zamknięcia porów. Masełka używam również do demakijażu oczu. Czytałam, że nieliczne osoby miały efekt "mgły przed oczami", ja niczego takiego nie zaobserwowałam..mgłę mam cały czas, bo gdzieś wsadziłam okulary i nie mogę ich znaleźć. Może pora kupić nowe?
 

Co do składu. Na pierwszym miejscu mamy Ethylhexyl Palmitate, jest to składnik wysoko komedogenny. Zatem, w kremach go unikajmy, a w tym przypadku po prostu starajmy się jak najdokładniej usunąć kosmetyk przy pomocy ściereczki. Czyli: płuczemy i ścieramy, znowu płuczemy i ścieramy i tak dalej, aż do skutku, plus jeszcze dwa razy dla pewności.

Masełko zawiera w swoim składzie dodatkowo Perfum/Fragrance co może działać drażniąco. Na szczęście nic takiego się u mnie nie dzieje. Niemniej jednak, nie pojmuję po co w tego rodzaju produktach, producenci pchają takie składniki, przecież to ma działać, a nie pachnieć i ewentualnie podrażniać (!)

Skład (INCI): Ethylhexyl Palmitate, Synthetic Wax, PEG-20 Glyceryl Triisostearate, Olea Europaea Fruit Oil/Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Butyrospermum Parkii Butter/Butyrospermum Parki (Shea) Butter, Caprylyl Glycol, Tocopherol, Parfum/Fragrance, Aqua/Water/Eau, Linalool, Limonene, Helianthus Annuus Seed Oil/Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Anthemis Nobilis Flower Extract, Citric Acid.

Olejki i masełka zdecydowanie przyczyniły się do rewolucji w moim demakijażu. Genialnie radzą sobie z wodoodpornym makijażem w delikatny sposób. Jeżeli mam zaplanowany wyjazd, to zawsze pakuję masełko, bo jest wygodne w transporcie. Czy sięgnę po niego ponownie? Obecnie czeka już na mnie podobne masełko z Clinique. Jego pojemność to 125 ml i dwu letni termin ważności. Znając rynek w tym czasie pojawi się tysiące innych rzeczy, które będą mnie kusić. Niemniej produkt jest bardzo wydajny, w przystępnej cenie około 50 zł, sprawdza się genialnie i jest jak najbardziej godny polecenia.

Używacie olejków lub masełek w swojej pielęgnacji?
Co wam się najlepiej sprawdza?

11 komentarzy:

  1. Kiedyś stosowałam OCM, całkiem fajna sprawa, teraz maluję się rzadko, więc jakoś zrezygnowałam z tej metody :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OCM świetnie sprawdza się przy usuwaniu makijażu i kremów z filtrem. Jednak w dni gdy się nie malujemy warto wybierać coś delikatniejszego :-)

      Usuń
  2. Kiedyś używałam oleju kokosowego i nieźle dawał sobie radę, chyba muszę do niego wrócić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olej kokosowy to też dobre rozwiązanie ;-)

      Usuń
  3. przy mojej cerze nie sprawdziło by się to :/
    8 stycznia planujemy Noworoczną kawę w Chełmie, chcesz dołączyć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odezwij się na maila to się dogadamy co i jak :)

      Usuń
  4. Jej chyba muszę przeprowadzić zmiany u mnie szczytem pielęgnacji jest zmywanie podkładu mydłem Aleppo;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że niektórym mydła Aleppo czy Marsylskie świetnie się sprawdzają. Jednak u mnie poprawa stanu skóry nastąpiła w momencie odstawienia wszystkich pieniących substancji.
      Na początek polecam Ci olejki myjące z Biochemii Urody (od tego zaczynałam). Obecnie mają 6 różnych wersji zapachowych, a co najważniejsze są tanie :-)

      Usuń
  5. nie przyczaiłam u nich takiego cudeńka ,a szkoda :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger