lutego 18, 2016

INGLOT - MAKEUP FIXER

Jestem przekonana, że każda z Was zna lub chociaż kojarzy markę Inglot. Produktami zachwyciłam się jakieś cztery lata temu, jednak z powodu pewnych zmian jakie przeszła firma..troszkę się na nią obraziłam. Chociaż moja miłość do firmy trochę kuleje, to wciąż znajduję produkty, które powalają mnie na kolana. Jednym z takich produktów jest utrwalacz do makijażu.


Inglot to oczywiście firma z Przemyśla, produkująca kolorowe kosmetyki. Firma rozpoczęła swoją działalność od lakierów do paznokci, dopiero później pojawiły się cienie do powiek i pomadki do ust. Hitem firmy jest system Freedom, który umożliwia dowolne łączenie ulubionych kolorów cieni do powiek, pudrów, róży, pomadek, korektorów itd. Przez ostatnie lata marka rozwinęła się genialnie: 530 salonów w 70 krajach, na 6 kontynentach i wciąż się rozwija. Ale przejdźmy do rzeczy.


Makeup Fixer to utrwalacz do makijażu w postaci lekkiej, wygodnej w użyciu mgiełki. Delikatna, bezalkoholowa formuła tworzy niewidoczną warstwę ochronną, gwarantującą nieskazitelny, pełen świeżości makijaż przez wiele godzin. Zawarty w produkcie ekstrakt z czarnej perły sprawia, że skóra pozostaje gładka i pełna blasku.

Sposób użycia: stosować z odległości 20-30 cm przy zamkniętych oczach i ustach. Pozostawić do wyschnięcia.

Produkt znajduje się w butelce z przezroczystego plastiku. Taki minimalistyczny wygląd bardzo mi odpowiada. Natomiast aplikator równomiernie rozpryskuje produkt i za to duży plus. Do wyboru mamy dwie wersje pojemnościowe: 150 ml za 42,00 zł oraz 50 ml za 21,00 zł. Zatem mniejsza pojemność zupełnie się nie opłaca.

Mało jaki produkt jest w stanie oczarować mnie od pierwszego użycia. A jeżeli już się to stanie, to zauroczenie najczęściej mija równie szybko jak się pojawiło. Jednak nie w tym przypadku. Przy każdym użyciu jestem tylko bardziej zachwycona. Podstawowym zadaniem mgiełki jest utrwalenie makijażu (i to faktycznie robi), jednak ja cenię ją za to co z makijażem potrafi zrobić. Niezależnie od tego jakich i ile produktów użyjemy, produkt genialnie łączy wszystkie warstwy i ściąga z twarzy pudrowe wykończeni, dzięki czemu wygląda na bardziej naturalny. Makijaż jest scalony, wygląda świeżo i delikatnie..i to jest efekt, który zaskakuje mnie za każdym razem.


Dzięki Fixerowi pogodziłam się z podkładem Estee Lauder Double Wear. Podkład ma wiele zalet ale także jedną bardzo irytującą wadę.. z bliska wygląda okropnie. Nieważne jak i czym go nakładam, nigdy nie jestem zadowolona z efektu końcowego. Utrwalacz pomaga stopić podkład ze skórą, która wygląda zdecydowanie korzystniej. Dzięki niemu wiem, że zużyje podkład do końca, a miałam wcześniej co do tego pewne obawy. Przy tym jest wyjątkowo wydajny. Chociaż używam go od 3 tygodni przy każdym makijażu, to butelka wygląda wciąż na niemal nieruszoną. Myślę, że taka butelka wystarczy mi na rok lub nawet dłużej. Aktualnie nie wyobrażam sobie mojej makijażowej rutyny bez udziału tego produktu. To mój zdecydowany niezbędnik makijażowy i polecam go każdej fance makijażu.

Jest na tyle rewelacyjny, że pragnę się nim podzielić z jedną z moich Gaduł Miesiąca. Zatem produkt trafia do koszyczka z rozdaniem Pierwsze Urodziny Bloga. Coś czuję, że to będzie bardzo bogaty koszyczek.

Używacie tego typu produktów?
Przypominam o rozdaniu na Gadułę Lutego - klik
Oraz rozdaniu, gdzie otrzymać można wybrane przez siebie masełko The Body Shop - klik 


34 komentarze:

  1. słyszałam o tym produkcie dużo dobrego ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem mogę tylko potwierdzić dobre słowa :-)

      Usuń
  2. Czytałam o tym cudeńko, ale jeszcze nie trafił w moje ręce :)) Jak dotąd do fixowania używałam jedynie Beauty Elixiru z Caudalie. Buziak na miły dzień :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Caudalie uwielbiam ich wodę winogronową. O Beauty Elixir również czytałam dożo dobrego ale ostatecznie się nie skusiłam. Ten fixer serdecznie polecam :-)

      Usuń
  3. Słyszałam o nim dużo pozytywnych opinii, sama mam ochotę się na niego skusić, tylko tyle tych zachcianek na liście kosmetycznej, że trudno zdecydować co tym razem testować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda..moja lista zachcianek jest baaardzo długa :-D

      Usuń
  4. Co to za srebrne cudo ?! Widzę, że odnalazłam swoją bliźniaczkę :D ja też u siebie w pokoju utrzymuje wszystko w szaro-białej tonacji - no i te telefony hahaha :) Do dziś mam z tego ubaw :)
    DO Inglota nie mam niestety dostępu więc wobec wszystkich produktów obchodzę się ze smakiem :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha..ja też mam ubaw :-D Możesz mi mówić siostro :-D
      Srebrne cudo to pojemniczek kupiony w Home&You. Z reguły bez problemu można je dostać :-) Szarość i biel to zdecydowanie moje ulubione koloru..czasem lubię je przełamać jakimś kolorkiem :-)

      Usuń
  5. Jeszcze go nie miałam, a to srebrne cudeńko i ja zauważyłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze w życiu nie miałam takowego utrwalacza..

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałąm nigdy takiego produktu, ale na lato chętnie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ostatnio czytałam sporo dobrego o tym produkcie, więc może się skuszę, chociaż nie mam specjalnych problemów z trwałością makijażu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ohh..to zazdroszczę u mnie to pewien problem, ale jeszcze tragedii niema ;-)

      Usuń
  9. sama chętnie bym wypróbowała, bazy pod makijaż jakoś ważą mi podkłady :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Produkt masz szansę otrzymać jako moja gaduła stycznia ;-)

      Usuń
  10. Lubię takie ficery do stosowania na co dzień :) narazie ulubionym był Rider z Avonu Ale o tym też już sporo słyszałam i na pewno się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie miałam jeszcze tej mgiełki z Inglota, ale kusisz :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja również już wiele dobrego słyszałam o tym produkcie i coraz bardziej mam na niego ochotę. Może nie do codziennego makijażu bo ten jest raczej bardzo minimalistyczny i nie wymaga specjalnego utrwalenia, ale na takie dłuższe, wieczorowe wyjścia byłby idealny. Bardzo intryguje mnie zdolność tego produktu do scalenia makijażu i stworzenia spójnej całości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wciąż jestem zaskoczona jego działaniem :-)

      Usuń
  13. Nigdy nie używałam takiego produktu :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem kupiona tym, że pięknie stapia ze skórą nawet taki podkład Estee Lauder Double Wear. Niestety nie lubię efektu jaki daje na skórze z bliska, więc muszę koniecznie kupić fixer, zwłaszcza, że zbliża się wesele mojej koleżanki, gdzie potrzebny będzie świetny makijaż :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wciąż nie jest idealnie, bo Double Wear to twardy zawodnik ale z pewnością jest lepiej ;-)

      Usuń
  15. ja jeszcze nic nie miałam z inglota :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Fajnie,że się sprawdza.Ja mam taką mgiełkę z Avonu,ale używam ją do pigmentów:)
    Widzę mój ulubiony bronzer:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie stosowałam nigdy utrwalacza do makijażu, ale chętnie go wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie wiedziałam, że jest taki fixer w sprayu :) Jak dotąd miałam tylko w wersji pudrowej :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Miałam jedynie Avon setting spray :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Kusi mnie ten fixer, sporo dobrego o nim czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jeszcze nie używałam takich produktów, ale chyba niebawem po nie sięgnę:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Kusi mnie mgiełka do cery suchej i normalnej, taka różowa z Inglota :) Fajny ten fixer :) Obserwuję :*

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger