marca 02, 2016

HASK - KERATIN PROTEIN - DOBRY SZAMPON DROGERYJNY?

   Poszukiwanie szamponów, które w swoim składzie nie zawierają szkodliwych SLS-ów, w stacjonarnych drogeriach to nie lada wyzwanie. Zdecydowanie łatwiej i szybciej jest znaleźć takie produkty w sklepach internetowych. Co jeszcze nie oznacza, że drogerie są ich całkowicie pozbawione. Oto jeden z takich „jednorożców drogeryjnych”, ale czy faktycznie?


   Wiecie jak to jest iść z facetem do galerii handlowej? O ile przez działy odzieżowe przechodzę jak tornado to w drogeriach czy aptekach schodzi mi naprawdę długo. Najgorszy możliwy przypadek: ja szukam kosmetyku, a mój W jest głody. Kompromis jest niemożliwy. To właśnie podczas tego typu wypadów trafiają do mnie nie zawsze przemyślane i sprawdzone kosmetyki. Z powodu ograniczeń czasowych, rekomendacji ekspedientki, opisowi producenta oraz krzyczącemu napisu „free sulfates & parabens”  trafił do mnie szampon HASK Keratyn Protein.
  Szampon znajduje się w dość sporej 355 ml butelce z ciemnego plastiku. Spodziewałam się raczej rzadkiego produktu jednak ten bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Szampon jest dość gesty o perłowym kolorycie. Niewielka ilość wystarczy na umycie włosów, a przy tym jest bardzo wydajny. Zapach całkiem przyjemy, typowy jak dla produktów proteinowych.

 

  Opis producenta: Daj zniszczonym, suchym włosom cudowną odbudowę za pomocą szamponu wygładzającego z keratyną Keratin Protein. Wzbogacony o hydrolizowaną keratynę, nie wysusza włosów i sprawia, że włosy są gładkie i lśniące. Idealny do włosów zniszczonych, farbowanych. Wolny od parabenów, alkoholu, siarczanów, glutenu i sztucznych barwników. Nie testowany na zwierzętach.
  Przez pierwsze dwa miesiące intensywnego testowania szamponu byłam naprawdę bardzo zadowolona. Włosy i skóra głowy były dobrze oczyszczone, włosy błyszczące i wygładzone. Prawdziwa perełka wśród szamponów. Jednak przy dłuższym stosowaniu włosy stały się na tyle przesuszone, że żadna odżywka do włosów nie radziła sobie z ich nawilżeniem. Przy stosowaniu na noc olejku i porannym myciu włosów (innym szamponem) włosy wciąż były suche i sianowate. Nawet sięganie po silikony nie było w stanie ujarzmić przesuszonych strąków, które elektryzowały się nawet przy naturalnym suszeniu włosów. Z czasem doszło swędzenie skóry głowy. Nie miałam pojęcia co się dzieje. Zerknęłam na skład.

 

   Skład (INCI): Aqua, Sodium C14-16 olefin sulfonate, Cocamide MEA, Sodium Chloride,  Cocamidopropyl betaine, Glicerin, Glicol distearate, Perfum, Keratin amino acids, Keratin, Hydrolyzed keratin, Hydrolyzed collagen, Cocoyl hydrolyzed keratin, Cocos nucifera (coconut) oil, Sesamum indicum (sesame) seed oil, Simmondsia chinensis (jojoba) seed oil, Hydrolyzed corn protein, Hydrolyzed soy protein, Panthenol, Polyquaternium-10, Dicaprylyl ether, Decyl glucoside, Glyceryl oleate, Phenoxyethanol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Citric acid, Polyquaternium-55, Polyquaternium-7, Magnesium chloride, Benzoic acid, Magnesium nitrare, Sodium benzoate, sodium glycolate, sodium acetate, caprylyl glycol, isopropyl alcohol, tetrasodium EDTA, Leuconostoc/radish root ferment filtrate, hexyl cinnamal, linalol.

   W składzie oczywiście nie ma typowych SLS-ów, więc niby wszystko dobrze. Jednak jest to kolejny przykład jak bardzo jesteśmy oszukiwani przez producentów. Przy nagonce na SLS-y (w szczególności Sodium Lauletyth Sulfate) i coraz większej świadomości konsumentów producenci kombinują, aby znaleźć zamienniki (niekoniecznie lepsze) byleby tylko nie kojarzyły się konsumentom ze skrótem SLS.


   W tym przypadku SLS został zastąpiony Sodium C14-16 Olefin Sulfonate, który jest bardzo silnym detergentem. W sieci znajdziemy wiele informacji o tym aby go unikać w składach kosmetyków. Dla mnie jest to jednak zdecydowanie za mało i zawsze staram się szukać potwierdzonych badań naukowych wykonanych najlepiej przez agencje non-profit. Niestety do badań przeprowadzanych bezpośrednio nad Sodium C14-16 Olefin Sulfonate nie udało mi się (jeszcze) dotrzeć. Za to odnalazłam badania gdzie substancja ta w połączeniu z parachlorometaxylenol używana jest m.im. w medycynie jako środek do prania, dezynfekcji oraz sterylizacji. Badania zostały przeprowadzone przy detoksykacji wirusa HIV (!). Świadczy to o tym jak silna jest to substancja (oczywiście w połączeniu z parachlorometaxylenol). Środek ten można z pewnością postawić na równi z SLS, jednak czy jest tak samo szkodliwy, tego nie wiem.

 
    Oprócz nie do końca przebadanym składnikiem, w składzie jako drugi detergent występuje Cocamidopropyl Betaine (na 5 miejscu). Dodatkowo na 4 miejscu mamy Sodium Chloride (sól kuchenna lub drogowa) co też nie do końca każdemu odpowiada. Poszukajmy jednak zalet. Już na 9 miejscu w składzie zaczyna się magia tego szamponu. Czyli mamy ciąg wspaniałości: keratyna w różnej postaci oraz oleje. Było by naprawdę bardzo fajnie gdyby nie fakt, że na 8 miejscu mamy Perfum. Zasada jest taka, że to wszystko co znajduje się po Perfum występuje w śladowych ilościach. Więc nieważne jak piękne i cudowne substancje mamy po tym składniku.. są one w ilości mikroskopijnej. Przez co mam wrażenie, że nie są tutaj umieszczone po to aby dbać o nasze włosy ale po to aby neutralizować działanie detergentów.


   Od szamponów oczekuję, że będą myć moje włosy oraz skórę głowy ale będą przy tym w miarę możliwości łagodne. Połączenie bardzo silnego detergentu z „odżywką proteinową” wyklucza się wzajemnie. O ile jestem w stanie dobremu produktowi wybaczyć wygórowaną cenę to składu beznadziejnego w 99% oraz stosowania zamienników SLS na podobne silne anionowy detergent już nie. Nie jest to oczywiście najgorszy produkt z jakim miałam do czynienia. Jednak zdecydowanie więcej po niego nie sięgnę. 
   Dla osób, które nie potrafią (lub nie chcą) myć włosów szamponem bez SLS, Sodium C14-16 Olefin Sulfonate mogłaby się okazać dobrym zamiennikiem, chociaż z pewnością są lepsze zamienniki. Bez wątpienia jest to silny detergent, dlatego należy na niego uważać i unikać produktów, które mają go wysoko w składzie. Jednak raz na jakiś czas oczyszczenie skóry głowy oraz włosów silniejszym detergentem z pewnością nie powinno zaszkodzić, szczególnie gdy w pielęgnacji włosów sięgamy po mocniejsze silikony. Wiem, że coraz więcej osób stara się używać na co dzień szamponów z łagodnym składem. Dlatego też postanowiłam poszukać kilku takich szamponów. Szampony od 1 do 9 zawierają jedynie niejonowe detergenty. Dwa ostatnie zawierają natomiast Cocamidopropyl Betaine (nie mylić z Coco Betaine) ale na dalekich miejscach w składzie. Składnik ten mimo, że jest powszechnie używany w kosmetykach naturalnych, potrafi silnie uczulić. Zatem osoby, które często borykają się z alergiami powinny uważać, szczególnie gdy jest on na wysokim miejscu w składzie. Alergia oczywiście jest sprawą indywidualną jednak może pojawić się u każdego. Nie koniecznie w ciągu tygodnia stosowania danego produktu ale może ujawnić się po kilku miesiącach. Dlatego warto używać różnych produktów o różnych składach.

   1. Avebio - BIO szampon z olejkiem arganowym i maslem shea, 200 ml za 39,00 zł
   2. Avebio - BIO szampon z olejkiem makadamia, 200 ml za 39,00 zł
   3. Eubiona - Szampon odbudowujący do włosów suchych, 200 ml za 24,00 zł
   4. Khadi - Alma szampon wzmacniający, 210 ml za 49,00 zł
   5. Planeta Organica - Africa, szampon do włosów Masło Magno, 250 ml za 13,50 zł
   6. Alepia - szampon i żel do kąpieli Alepia 7 olejów, 250 ml za 52,00 zł
   7. Aubrey - nawilżający szmpon do wlosów suchych i łamliwych, 325 ml za 62,90 zł
   8. Odylique – Gentle Herb Shampoo, 200ml za 59,90 zł
   9. Aubrey Organics - Glikogenowo - proteinowy szampon przywracający włosom równowagę, 325 ml za 59,90 zl

   10. Planeta Organica - szampon do włosów osłabionych i wrażliwej skóry głowy Fiński, 280 ml za 17,50 zł (zawiera Cocamidopropyl Betaine daleko w składzie)
   11. Pervoe Peshenie - Receptury babuszki Agafii - szampon na cedrowym propolisie, 600 ml za 18,99 zł (zawiera Cocamidopropyl Betaine daleko w składzie)


   Wszystkie wymienione szampony są dostępne w Polsce.

   Znacie lub używacie te szampony?
   Jakich zamienników SLS szukacie w szamponach?


Aktualizacja: Ostatecznie za problemy ze skóra głowy obwiniam Cocamidopropyl Betaine. Wszystkie szampony, które używałam i ten właśnie składnik się w nich pojawiał efekty były dokładnie takie same.
Na chwilę obecną używam szamponu, który w składzie zawiera Sodium C14-16 Olefin Sulfonate i nie powoduje u mnie żadnych przykrych dolegliwości.



Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger