maja 22, 2016

ECO LAB - MAROKAŃSKI OLEJEK POD PRYSZNIC

EC-LAB to marka, która z pewnością zasługuje na zainteresowanie. Ceny produktów są przyjazne dla portfela, działanie dla skóry, zapachy dla nosa, a składy zdecydowanie lepsze od typowo drogeryjnych produktów. Olejki pod prysznic z pewnością powinny zainteresować osoby, które cenią swój czas i nie lubią czekać, aż balsam do ciała się wchłonie. Tak, ten produkt jednocześnie myje i nawilża.


Od producenta:
Marokański olejek pod prysznic - nawilżejący - zawiera ponad 95 % składników pochodzenia roślinnego. Wysoka zawartość naturalnych olei (ponad %) zapewnia odpowiednie nawilżenie i natłuszczenie skóry ciała, dzięki czemu nie trzeba po kąpieli używać mleczka lub balsamu. Aktywnie nawilża, tonizuje, odmładza, ujędrnia skórę ciała. Olej ma delikatną teksturę i trwały, przyjemny zapach.

Składniki aktywne: 
Organiczny olej ze słodkich migdałów - znacznie opóźnia procesy starzenia skóry, chroni przed niekorzystnym działaniem promieniu UV. 
Ekstrakt z chińskiej herbaty - napina i nawilża skórę, chroni przed negatywnym wpływem czynników zewnętrznych.
Masło mango - ujędrnia, uelastycznia i zmiękcza skórę, przywraca skórze aksamitny wygląd.


Utrzymana w brązowo-zielonej kolorystyce butelka jest dla mnie dość przygnębiająca. Być może ma nawiązywać do kolorów ECO, ale z pewnością można było pokusić się o lepszy dobór kolorystyczny. Na szczęście zdjęcia kwiatów umieszczonych na butelkach nieco poprawia sytuację. Pojemność 250 ml jest raczej mała jak na produkt do mycia ciała. Jednak samo opakowanie jest bardzo poręczne i nie sprawia żadnych problemów podczas użytkowania. Nakrętka z wygodnym dozownikiem oraz możliwość sprawdzenia zużycia to również duży plus. Jednak opakowanie to nie wszystko.


Wybór zapachu był dla mnie oczywisty.. olej ze słodkich migdałów na trzecim miejscu. Jeżeli jego zapach chociaż w niewielkim stopniu przypominałby olejku migdałowego od L'Occitane to chyba nigdy więcej nie sięgnełabym po nic innego. I jak? Czarna rozpacz.. nie lubię zapachu trawy cytrynowej ani świeżo skoszonej trawy. Jeżeli jesteś fanką wosku Yankee Candle Wild Sea Grass to wybór tej wersji zapachowej będzie idealny. Mi niestety zupełnie z nim nie jest po drodze.


Olejek jest aktualnie jedynym produktem jaki używam podczas kąpieli. Jeżeli w mózgu wyłączę funkcję rozpoznawania zapachów, to jest to jeden z moich ulubionych produktów. Uwielbiam w nim to jak pielęgnuje moją skórę. Podczas kąpieli jest niezwykle delikatny, a przy tym skutecznie usuwa wszelkie zabrudzenia. Ostatnio sporo czasu poświęcam porządkom na działce. Wracając do domu jestem brudna jak dziecko, które właśnie wyszło z mokrej piaskownicy. Najczęściej mam na sobie ziemię, piach, popiół i kilka skaleczeń. Olejek skutecznie oczyszcza skórę, a przy tym nie powoduje pieczenia ran. 

Jego konsystencja jest niezwykła. Jeżeli od zawsze używasz drogeryjnych żeli pod prysznic lub mydeł to będzie dla Ciebie nowość. Zamiast określenia olejek, które kojarzy się z tłustością, bardziej odpowiednie dla jego konsystencji będzie określenie.. mleczko. Delikatne białe mleczko, które w minimalnym stopniu wytwarza pianę, delikatnie nawilża skórę i poddaje się spłukaniu bez pozostawiania tłustej warstwy. 


To co ostatnio jest dla mnie istotne to funkcjonalność. Przy tym produkcie nie odczuwam konieczności nakładania balsamu po każdej kąpieli. Skóra jest gładka i nawilżona. Raz w tygodniu używam olejku w połączeniu z rękawicą Kessa dla usunięcia martwego naskórka oraz dodatkowo nakładam balsam ale taką potrzebę odczuwam znacznie rzadziej niż w okresie gdy stosowałam zwykłe żele. Pod tym kątem produkt absolutnie mnie zachwyca.


Skład (INCI): Aqua, Organic Avena Setiva Water, Organic Prunus Amygdalus Oil, Mangifera Butter, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Coco-Sulfate, Camellia Sinensis Extract, Glicerin, organic Cananga, Citrus Limonum Oil, Xanthan Gum, Perfume, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Sorbic Acid.

Jeśli chodzi o jego wydajność to chyba nie jestem najlepszym testerem. Olejku używam codziennie od początku kwietnia i pozostało go jeszcze na dwie kąpiele ale.. używam go w nadmiarze. Zależy mi na tym aby stosunkowo szybko go zużyć ze względu na zapach. Wiem doskonale, że jeśli miałabym inne wersje zapachowe to ten zostałby porzucony gdzieś w zakamarkach półek i zapomniany. Zatem zużywam ten i zamawiam kolejne. Mam nadzieję, że inne wersje bardziej przypadną mi do gustu pod względem zapachu. 

Starałam się odnaleźć recenzję olejków w blogosferze, głównie ze względu na odczucia zapachowe. Jednak jedyną recenzje olejków z EC-Lab jakie znalazłam, pochodzi z bloga Kosmetyki Bez Tajemnic. Serdecznie zapraszam do zapoznania się z wersją brazylijską olejku. Mnie jak najbardziej przekonuje i z pewnością się w nią zaopatrzę.

Może miałyście okazję już testować te produkty?

  

Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger