Od jakiegoś czasu miałam wrażenie, że rynek kosmetyczny nieco stanął w miejscu. Pudry jakie są nam najczęściej oferowane to te matujące lub rozświetlające. Przez lata byłam zwolenniczką wyłącznie matowego wykończenia ale ostatnio zwykły mat przestał mi wystarczyć. Pudry rozświetlające to również nie do końca moja bajka. Czyżby nie dało się połączyć funkcji matowienia z subtelnym rozświetleniem? Otóż da się, ale tego typu pudry najczęściej zawierają okropny brokat lub są bardzo drogie. Ostatnio zajrzałam do moich zapasów i na nowo odkryłam matowy puder odbijający światło marki Vipera Cosmetics.
Vipera jest jednym z największych na polskim rynku producentów i dostawców kosmetyków kolorowych. Firma została założona w 1987 roku i działa do dziś. Z pewnością powinny być Ci znane stoiska tej marki w galeriach handlowych lub w małych drogeriach. Moje pierwsze spotkanie z marką było dość dawno temu, a ostatnio odkryłam markę na nowo. Wszystko dzięki słoneczku, które coraz bardziej zmusza nas do odsłaniania ciała, a stąd już niedaleka droga do opalenizny. Nie jestem fanką leżenia plackiem na plaży.. to zupełnie nie dla mnie. Zdecydowanie bardziej wolę spędzać swój wolny czas aktywnie. Jazda rowerem, pływanie, spacery, działka.. mimo stosowanych filtrów ochronnych opalenizna i tak się pojawi. Wówczas najbardziej lubię ją podkreślić pudrem Vipera.
Od producenta:
Vipera puder sypki, odbijający światło,
transparentny, kryjący zmarszczki nr 012 to sprzymierzeniec dojrzałej
skóry. Cząsteczki kompozycji pigmentów odbijających światło osadzają się
w zmarszczkach i na ich brzegach, co powoduje, że padające na nie
promienie świetlne są skutecznie rozpraszane i odbijane. Dzięki temu, nie powstają na skórze cienie widoczne jako zmarszczki.
Do wyboru mamy pudry sypkie:
011 - matujący transparentny
012 - odbijający światło, transparenty, kryjący zmarszczki
013 - brązujący ze złotymi drobinkami
014 - rozświetlający z połyskującymi drobinkami
015 - półtransparentny
016 - mineralizowany ze złotą poświatą
Opakowanie nie jest najwyższych lotów, ale w cenie 25 zł nie należy
spodziewać się luksusów. Przezroczyste wieczko nie jest zbyt dobrze
dopasowane do reszty dlatego produkt nie nadaje się do torebki. Istnieje
spore ryzyko, że się otworzy i narobi niezłego bałaganu. Mimo to
opakowanie wcale nie wygląda najgorzej. Czarny spód opleciony błyszczącą
różową obwódka, do tego śliczny różowy puszek z czarną aksamitną
kokardką. Niemożna odmówić mu uroku.
Puszek nabiera zdecydowanie za dużo produktu. Oczywiście zawsze możemy strzepnąć nadmiar ale tu zdecydowanie lepiej poradzi sobie zwykły pędzel. Puszek jednak jest
niezbędny i należy go przechowywać w opakowaniu. Dzięki niemu puder nie
wysypuje się z opakowania, a całość wygląda o wiele przyjemniej dla oka.
Puder ma bardzo jasny kremowy kolor. Przy nałożeniu w dużej ilości widoczne są bardzo subtelne i delikatne drobinki. Jednak przy roztarciu niemal zupełnie znikają. Puder może delikatnie bielić ale tylko wówczas gdy nie zostanie roztarty. Bardzo ładnie stapia się ze skórą, nie zmienia koloru podkładu. Wygładza, wyrównuje i subtelnie rozświetla skórę.
Produkt jest bardzo drobno zmielony. W opakowaniu wyczuwalny jest średnio intensywny pudrowy zapach, ale na skórze bardzo szybo się ulatnia. W opakowaniu mamy 15 g pudru. Taka pojemność wystarczy na bardzo długo, gdyż produkt jest bardzo wydajny.
Pudrem bardzo trudno zrobić sobie krzywdę. Ja jednak nie używam go na całą twarz, gdyż przy mojej mieszanej cerze nie jest zbyt trwały. Po 2-3 godzinach cera znów się błyszczy, a kolejne przypudrowanie może już nie wyglądać zbyt estetycznie. Wówczas zdecydowanie należy sięgać po bibułki matujące. Zdarzało mi się używać go w formie rozświetlacza. W tej roli spisuje się bardzo subtelnie. Jest niemal 10 krotnie mniej intensywny niż Wibo Diamont Illuminator. Jednak wymaga nałożenia kilku warstw. Istnieje wówczas ryzyko bielenia skóry dlatego nie należy z nim przesadzać. Nie bez znaczenia jest to, że jest to puder o wykończeniu matowym z funkcją rozświetlenia. Przebywając w pomieszczeniu efekt jest bardzo delikatny, jednak przy wystawieniu skóry na działanie promieni słonecznych ukazuje swój prawdziwy potencjał.. ale nie.. nie będziemy wyglądać jak po przebiegnięciu maratonu.. to raczej lekki Glow.
Na zdjęciu powyżej porównałam puder Vipera z rozświetlaczem Wibo. Dopiero po nałożeniu kilkunastu warstw pudru widać efekt rozświetlenia, który wciąż jest o wiele subtelniejszy niż w przypadku jednej warstwy rozświetlacza Wibo.
Produkt przeznaczony jest do cery ze zmarszczkami ale to wcale nie
oznacza, że nie sprawdzi się na młodszych cerach. Według mnie sprawdzi się idealnie dla osób, które borykają się z
nierównomierną strukturą skóry. Mat nieco zniweluje nierówności, a
rozświetlenie nada skórze młodzieńczego blasku.
Mój puder jest już niestety lekko przeterminowany. Jednak z pewnością będę go używać przez sezon letni do podkreślenia opalenizny na ciele. Cudownie i nienachalnie ją podkreśla. Jest
również niezastąpiony przy większych wyjściach. Skóra wygląda na nawilżoną i
bardzo zadbaną. Żaden kremowy produkt nie dał mi takiego efektu jak ten
puder. Międzyczasie poszukam dobrego pudru matująco-rozświetlajacego do twarzy. Taki efekt to coś zdecydowanie dla mnie.
Znacie markę Vipera Cosmetics?
Matowe czy rozświetlone wykończenie twarzy?
A może tak jak ja szukacie czegoś pomiędzy?
