Markę Sleek chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Palety cieni do oczu kilka lat temu zrobiły taką furorę jak obecnie robi ją marka Zoeva. Różnica jest jednak dość istotna i nazywa się.. jakość + cena. Swojego czasu marka ta była niemal bezkonkurencyjna. Jednak to wcale nie oznacza, że została zapomniana. Na allegro palety wciąż sprzedawane są w setkach, a marka wciąż wychodzi na przeciw potrzebom konsumenckim proponując coraz to nowsze produkty. Jednym z nich są lakiery Sleek Loves Nails. To jak ta miłość wygląda?
Lakier o numerze 241 Sugar Coat Me dostała jako gratis do zamówienia. Jest to mleczny, delikatny róż. Prawdę mówiąc nie jestem szczególną fanką różowych tonów na paznokciach, ale ten jest wyjątkowo subtelny i neutralny, więc jestem jak najbardziej na tak.
Pierwsza warstwa Sugar Coat Me niema żadnego krycia. Daje lekkie mleczne zabarwienie i połysk ale także delikatne smugi. Aby je dostrzec należy się dobrze przyjrzeć. Manicure w takiej wersji jest bardzo neutralny i nadaje się nawet dla nastolatki. Pierwsza warstwa lakieru schnie bardzo szybko. Kończąc malować ostatni paznokieć, pierwszy jest już utwardzony.
Jednak taki efekt (a nawet lepszy) jestem w stanie uzyskać niemal każdą odżywką.
Druga warstwa to już niezły koszmarek. Mimo starań, nie byłam w stanie równomiernie rozprowadzić lakieru. Miejscami zbierał się w nadmiarze, a miejscami bardziej przebijała przez niego płytka paznokcia. Z każdym pociągnięciem pędzelka i próbą ratowania sytuacji było tylko gorzej. Nieważne ile lakieru dozowałam na płytkę, efekt był ten sam.
Trzecia warstwa znacznie ratuje sytuację, chociaż również nie pozostaje bez wad. Gdy się dobrze przyjrzę wciąż widzę pewne nierówności w grubości nałożonego lakieru, ale są na tyle subtelne, że efekt staje się całkowicie akceptowalny. Oczywiście czwartą czy piątą warstwą jestem w stanie uzyskać lepszy efekt z jeszcze większym kryciem.. ale na manicure z tym lakierem potrzebowałabym wówczas około 2 godzin.
Każda następna warstwa potrzebuje dużo więcej czasu na wyschnięcie niż poprzednia. Przy trzeciej warstwie na neutralną twardość lakieru czekałam około pół godziny. Co rozumiem przez określenie "neutralna twardość"? To czas po którym lakier jest na tyle utwardzony, że przy lekkim dotknięciu palcem lub paznokciem nie pozostaje ślad, a przy mocniejszym istnieje ryzyko uszkodzenie. Każda kolejna warstwa ten czas wydłuża. Zatem to z pewnością nie jest lakier dla osób, które nie są cierpliwe. Oczywiście, zawsze można użyć produktów które przyśpieszą ten proces.. ale nie łudziłabym się, że skrócą go do 2 minut.
Pędzelek jest głównym winowajcą nierównomiernego rozprowadzania lakieru po płytce. Gdyby był szerszy z zaokrągloną końcówką precyzja malowania zyskałaby dużo wyższy poziom. Każda kolejna warstwa sprawia, że lakier ma mniejszą trwałość. Na ogół jest to maksymalnie 2 - 3 dni. Lakier kosztuje 4,99 zł, a w tej cenie oraz niższej jestem w stanie znaleźć, bez większego problemu kilka zdecydowanie lepszych.
Na koniec zabawny opis producenta:
Lakier do paznokci Sleek Loves Nails posiada szybkoschnącą formuję - Serio ? !
Nie pozostawia smug oraz łatwo się rozprowadza - yyy... że co proszę ?
Zawiera wysoki połysk - ok, tutaj się zgodzę.. trzecia i kolejne warstwy dają ładny połysk
Jest odporny na odpryski i uszkodzenia - taaa.. a ja w szafie chowam jednorożca
Dodatkowo posiada trwałą formułę oraz wysoką pigmentację, dzięki której już jedna warstwa gwarantuje pełne krycie - to już jakieś kpiny ! ! !
Czy faktycznie Sleek kocha paznokcie? Nie jestem w stanie ocenić całej serii lakierów.. ale mogę ocenić sam lakier w kolorze Sugar Coat Me, a on zdecydowanie nienawidzi paznokci. Efekt końcowy naprawdę mi się podoba ale nie jestem masochistką ! Miłości, choćby platonicznej z tego nie będzie.
Miałyście te lakiery?
Jak wypadły u Was? Loves or hate?
