lipca 19, 2016

PLANETA ORGANICA - SZAMPON DO WŁOSÓW NORMALNYCH Z MASŁEM MANGO

Pozbywanie się z pielęgnacji silnych detergentów to mój priorytet. Tak silna zmiana nie zawsze jest łatwa i przyjemna ale z pewnością warta zachodu. Nie od razu trafimy na produkty które okażą się idealne ale czytanie składów z pewnością będzie bardzo pomocne. Na mojej dość pokaźnej liści szamponów nie zawierających silnych detergentów, był szampon na bazie masła mango z Planeta Organica. Jak się u mnie spisał ten taniutki szampon o cudownym zapachu mango? Zapraszam.


Opis producenta:
Szampon do włosów normalnych z masłem mango. Szampon przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji włosów normalnych, wymagających stałego nawilżenia i odżywienia, aby zachować swój zdrowy i piękny wygląd. Szampon dzieki starannie dobranym składnikom naturalnym ma działanie silnie nawilżające i regenerujące włosy, co sprawia, że włosy są pełne balsku, zdrowia i pieknego wyglądu. Zawiera 10% organicznego masła z owoców mango, które doskonale wpływa na stan i kondycję włosów i skóry głowy. Składniki aktywne: organiczny olej z mango, olej kokosowy - ma działanie silnie nawilżające, a takze odbudowujące strukturę włosa, tamaryndowiec - doskonale zapobiega infekcjom, działa przeciwzapalnie i zapobiega pojawieniu się łupieżu, wzmacnia włosy.


Opakowanie to dość smukła sześcienna butla, która jest tak twarda, że niemal niema możliwości aby ją ścisnąć. Jeżeli chcę wydobyć produkt ze środka to muszę łaskawie poczekać aż sam wypłynie. Ugięcie ścianek butelki pod wpływem siły jest naprawdę niewielkie. W tym wypadku szampon najlepiej stawiać na dozowniku. Przeciąć opakowanie nożyczkami? Oj.. nie wydaje mi się. To naprawdę gruby kawał plastiku. Ciąć należałoby bardzo ostrym nożem, ale łatwo z pewnością nie pójdzie. Inną kwestią jest to czy warto się męczyć.

Opakowanie jest tak nieudane, że brakuje mi na to słów. Chociaż o ile z dość płynnym szamponem można sobie jakoś poradzić, to w przypadku odżywek już sobie tego nie wyobrażam.

Nie wiem kogo ten rosyjski producent kosmetyków zatrudnia do projektowania opakowań ale z pewnością powinien gościa zwolnić. Lepszą wyobraźnię kolorystyczną mają dzieci w wieku 3 lat. Oczywiście wybaczam jeśli ten "ktoś" swoją pracę wykonuje w formie wolontariatu.. innego wytłumaczenia tej brzydoty nie widzę... ale nie oceniajmy "książki po okładce".



Uwielbiam mango.. i tak właśnie szampon pachnie. Niestety zapach nie utrzymuje się zbyt długo ale samo mycie sprawia mi mnóstwo przyjemności. Coś co mnie najbardziej zaskoczył, to jego zdolność do wytwarzania piany. W końcu to produkt o naturalnym składzie, a takie jak wiemy mają z tym problem. Na początku byłam z niego bardzo zadowolona, bo dość dobrze oczyszczał włosy i skórę głowy. Ze względu na naturalny skład bałam się, że będzie mocno obciążający i przyczyni się do szybszego przetłuszczania skóry głowy.. ale nic takiego się nie działo. Zatem, co jest z tym szamponem nie tak?

Problem zaczął się, gdy zdałam sobie sprawę z tego, że coraz częściej zaczynam drapać się po głowie. Początkowo obwiniałam za to mój ulubiony szampon InSight z serii Anti-Frizz, bo w jego składzie znajduje się Cocamidopropyl Betaina, która może powodować alergie. Jednak od początku zdawałam sobie z tego sprawę. Plan był taki, aby szampon InSight używać jako  oczyszczający raz w tygodniu lub rzadziej. Natomiast do częstszego stosowania specjalnie kupiłam szampon o naturalnym składzie z bardzo łagodnymi detergentami.


Tknęło mnie aby porównać składy opisane na stronie sklepu z tym co znajdę na opakowaniu.

Skład na stronach sklepów:
Skład (INCI): Aqua with Infusion od Mangifera Indica (Mango) Seed Butter (organic mango butter), Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Tamarindus Indica Leaf Extract, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Cetrimonium Chloride, Tocopheryl Acetate, Perfum, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid.

Skład rzeczywisty:
Skład (INCI): Aqua, Organic Mangifera Indica Seed Butter, Sodium Coco-Sulfate, Glycerin, Coco-Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Prunus Amygdalus Oil, Cetearyl Alcohol, Xanthan Gum, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Potassium Hydroxide, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Sodium Chloride, Parfum.

Na niebiesko zaznaczone są składniki, które zgadzają się z wersją opisaną na stronach sklepów. Jest to przede wszystkim sama chemia, za to oleju kokosowego czy ekstraktu z nasion mango w nowej wersji już nie znajdziemy. W zamian dostajemy olej z nasion winogron i olej migdałowy oraz silne detergenty takie jak: Sodium Coco-Sulfate czy Cocamidopropyl Betaine, których chciałam uniknąć!


Kupując ten szampon nie wiązałam z nim większych nadziei. Chciałam mieć coś delikatnego, coś co nawet nie musi do końca czyścić moich włosów czy skóry głowy w rewelacyjnym stopniu. Czytając składy podane na stronach sklepów sądziłam, że taki produkt może wręcz dodatkowo włosy obciążać. Jednak priorytetem było dla mnie to aby w sposób ciągły nie używać szamponów z Cocamidopropyl Betainą. Środek ten mimo, że jest uważany (w Europie) za cud natury, bo otrzymywany jest z kokosa wcale taki naturalny nie jest. Jakiegokolwiek producenta kosmetyków nie zapytsz o ten składnik to każdy odpowie, że jest on naturalny i bardzo dobrze tolerowany. Bzdura!

W takim razie dlaczego w 2004 roku Amerykańskie Stowarzyszenie Kontaktowego Zapalenia Skóry (American Contact Dermatitis Society) przyznało temu składnikowi niechlubne odznaczenie "alergenu roku"?

Jak nie zaczną się jąkać, to odpowiedzą, że w Europie mamy inne rygory i u nas badania tego nie potwierdziły. A co z coraz większą liczbą osób, które skarżą się na reakcje alergiczne po użyciu produktów z tym składnikiem? Wymyśliły sobie?
 
 
W czym jeszcze widzę problem? Polski dystrybutor (pozdrawiam) chyba nawet nie zauważył, że skład uległ diametralnej zmianie. Na tej pięknej naklejce poniżej jak wół jest napisane "Składniki aktywne: organiczny olej z mango; olej kokosowy... " W nowym składzie oleju kokosowego nie ma. Czy wy macie jakiekolwiek pojęcie co sprzedajecie?




Być może ktoś uzna, że przesadzam bo w końcu szampon nie ma tragicznego składu. Fakt, nigdy nie miałam większych problemów ze skórą głowy, jednak po kilku miesiącach używania szamponów w których skład wchodzi Cocamidopropyl Beatina odczuwam coraz większy dyskomfort. Póki co objawia się to swędzącą skórą głowy ale dalsze stosowanie może przyczynić się do zaczerwienienia, wysypki, przesuszenia, łupieżu, wzmożonego wypadania włosów, a nawet owrzodzeń skóry.

Oczywiście nie wyrzucę wszystkich szamponów z tym składnikiem ale jak najbardziej ograniczę ich stosowanie. Składnik ten mimo wszystko jest bezpieczniejszy dla zdrowia niż powszechnie używane SLS -y, do których nie chcę wracać.



Do tego konkretnego szamponu jednak nie wrócę. Nie dość, że butelka jest całkowicie nie praktyczna, to niemal całkowita zmiana składu spowodowała, że poczułam się oszukana. Niesmak który pozostał sprawia, że nie mam ochoty na dalsze sprawdzanie jakichkolwiek produktów tej firmy. Być może to wina jednego sklepu, a być może we wszystkich sklepach jest ten sam błąd. Sklep w którym kupiłam szampon poinformowała o tym, że prawdopodobnie nieświadomie wprowadzają w błąd konsumentów ale odpowiedź była zerowa, a skład wciąż widnieje taki jaki był.

Reakcja alergiczna jest oczywiście kwestią indywidualną. Jednak stały kontakt z alergenem prędzej czy później do takiej alergii może doprowadzić. Ja popełniłam błąd nie sprawdzając składu na opakowaniu od razu po zakupie. Przez tą pomyłkę po 5 miesiącach zaczynam odczuwać pewne dolegliwości. W pierwszej kolejności odsuwam na bok wszelkie szampony z Cocamidopropyl Betainą i liczę na szybką poprawę. Oby pomogło.

Miałyście podobne problemy?
Uważacie na Cocamidopropyl Betaine? 


36 komentarzy:

  1. Kurcze, a miałam już zamówić, dlaczego tak kombinują ze składami;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim razie zdążyłam z recenzją ;-) ja jestem zwyczajnie zła.. częściowo też na siebie ale lepiej późno niż wcale.

      Usuń
  2. Dobrze wiedzieć. Niezły przekręt;0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze, że we wszystkich sklepach widnieje ten ładny skład.. nawet na stronie polskiego dystrybutora, a rzeczywistość jest inna.

      Usuń
  3. Zdarzyć się może każdej firmie, ale wydaje mi się, że rosyjskim takie przygody przytrafiają się za często. Dlatego ja po rosyjskie nowości już nie sięgam:( Mam kilka sprawdzonych, ale na początku roku trafiłam na wielkie buble i odechciało mi się kompletnie tych produktów.
    Za to w Insight jestem zakochana, u mnie sprawdzają się nawet przy stosowaniu co drugi dzień:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z InSight również jestem zadowolona i nie chciałabym z nich rezygnować. Jednak w obecnej sytuacji jestem do tego zmuszona..przynajmniej na dwa tygodnie. Słyszałam już o podobnej sytuacji również z rosyjskimi kosmetykami. Chodziło o czarne mydło Detox z Natura Siberica. Początkowa partia miała rewelacyjny skład, a później rzucili straszne śmiecie i chyba nawet podnieśli cenę. Tyle szczęścia, że sklepy aktualnie opisują ten rzeczywisty skład.. w przypadku szamponu miałam jednak mniej szczęścia.

      Usuń
  4. Ja w ogóle nie lubię tych szamponów, żaden się u mnie nie sprawdził :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. opisany skład był naprawdę fajny.. ;-(
      w obecnej sytuacji poszukam czegoś innego.. nie rosyjskiego ;-)

      Usuń
  5. zastanawia mnie zero reakcji ze strony sklepu. chyba powinno im zależeć, żeby nie wprowadzać klientów w błąd...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nawet wysłałam im porównanie składów.. nic tylko skopiować i wkleić poprawny skład. Reakcja zerowa :-|

      Usuń
  6. Coraz częściej zmieniają składy kosmetyków i praktycznie w 99% przypadków jest to z dobrego na gorsze, albo nawet i złe :/ Jednak chociaż sprzedawca powinien to kontrolować i nie wprowadzać klienta w bląd bo to już przegięcie. A do tego ten brak odzewu na e-mail, nie mam słów po prostu. Ostatnio miałam podobną sytuację z szamponem Agafii, tylko to ja zawaliłam bo w Wispolu nie przyszło mi do głowy sprawdzić skład, ponieważ używałam kiedyś tych szamponów i nie miały SLS, a gdy wróciłam do domu przez przypadek odkryłam przykrą prawdę i właśnie ten detergent w składzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzę, że w przypadku kosmetyków rosyjskich jest to niemal nagminne.. i coraz mniejszą mam ochotę w zabawy z zamawianiem, bo nie wiem co ostatecznie do mnie przywędruje.
      Na plus ostatnio zaskoczył mnie Yves Rocher bo faktycznie zmienił skład jakiegoś peelingu (chyba morelowego) na lepszy..a to faktycznie rzadko spotykane ;-)

      Usuń
  7. No to niefajnie, ale myślę że gdyby to faktycznie była pomyłka to zmieniliby ten skład i odpisali Ci na wiadomość...szkoda słów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem sklepy nie orientują się że producent zmienił skład.. w tym przypadku jednak sklep o tym poinformowałam, a reakcja była zerowa.. brak słów :-|

      Usuń
  8. Niezła wtopa. Ale wiesz co myślę? Tak jest nie tylko z kosmetykami. Ale przykłady takich praktyk można znaleźć w każdym segmencie rynku. Najpierw wypuszcza się jedna dwie trzy serie świetnych jakościowo produktów, którymi konsumenci się zachwycą.. a potem obniża standardy. Świadomy konsument po jakimś czasie się zorientuje.. ale Ci nieświadomi na fali entuzjastycznych opinii będą sięgać po buble.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą w 100%.. to dosyć częsta praktyka w każdym segmencie.. przykre ale prawdziwe ;-)

      Usuń
  9. Moje włosy, jak i skóra głowy, nie reagują negatywnie nawet na SLSy, wręcz odwrotnie, czasem " drapię się " po użyciu niektórych naturalnych produktów,a już o plątaninie włosów nie wspomnę - tragedia! Aczkolwiek zdarzają się też wyjątki w postaci bardzo udanych naturalnych produktów.
    Tego szamponu oczywiście nie znam, ale kupiłam mężowi szampony Natura Siberica w podobnych butelkach ( tygrys, niedźwiedź ) - nawet on ma problem z wyciskaniem zawartości, a do drobnych nie należy :D
    Składy na stronach sklepów a na opakowaniach kosmetyków - to osobna historia, niemal w 85% są błędy, zawsze je sprawdzam, bo dodaję do każdego recenzowanego przeze mnie produktu aktualny skład - niezłe kwiatki nieraz wychodzą :) Normalka :)

    OdpowiedzUsuń
  10. No to nieźle :/ A już myślałam, że to może być bardzo fajny szampon :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Właśnie chciałam spytać, gdzie kupiłaś, że cię tak olali. E-kobieca, dobrze wiedzieć. Muszę sprawdzić ten składnik, bo ostatnio moja skóra głowy dokładnie tak reagowała, myślałam, że wydrapię sobie włosy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo fajny wpis. Miałam nieraz podobny problem, np. używałam szamponu, który miał naklejkę Laur Konsumenta, a potem okazywało się, że ten Laur to owszem, miał przyznany, ale kilka lat wcześniej za szampon o innym, lepszym składzie :/ Pisałam recenzję tego produktu. Tra-ge-dia.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nigdy o nim nie słyszałam i chyba dobrze,ale opakowanie ma bardzo interesujące:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie stosowałam go wcześniej, ale jakoś mi się już odechciało :) Nie lubię takich przekrętów...

    OdpowiedzUsuń
  15. Myślę że robią to na zasadzie kopiuj wklej i nie przywiązują uwagi do tego, że skąłd został zmieniony

    OdpowiedzUsuń
  16. Wcale się nie dziwie, że jesteś zła. Moim zdaniem dystrybutorzy powinni ponosić odpowiedzialność za takie pomyłki. Wypuszczają produkt na rynek, zarabiają na tym pieniądze a nie zatrudniają osoby która potrafi odczytać skład i zauważyć ewentualne zmiany? Chociaż wielce prawdopodobne wydaje mi się że celowo przymykają na to oko. Ilu konsumentów porównuje skład z opakowania z tym ze strony? Ilu zechce "coś" z tym zrobić? Jesteś doskonałym przykładem że nawet poinformowanie o błędzie i podanie na tacy prawidłowego składu nie przynosi żadnych skutków. Za chwilę o tym zapomnisz, a biznes będzie się kręcił.

    OdpowiedzUsuń
  17. Opakowanie nie powala jak i skład, ale dziwi mnie, bo z tego co pamiętam to podobny problem jest z bania agafii czy jak to po polsku jest - zależy od producenta, rosyjski skład jest dobry, estoński pełny chemii więc myślałam, że tutaj podobnie może być.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja nie przykładam wielkiej uwagi do tego, jakiego szamponu używam. Bardziej skupiam się na odżywkach :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ojej teraz się zastanawiam czy inna wersja, którą miałam ma też zmieniony skład.Też na początku był fajny, ale po jakimś czasie przestał na mnie działać.Dałam go mamie, nawet nie wiem czy jeszcze go ma.Jak będzie miała to sprawdzę.

    OdpowiedzUsuń
  20. Taka różnica w składach to niezła porażka sklepu, który je sprzedaje! Odezwałaś się do nich w tej sprawie? Ja słyszałam, że słynne balsamy Babuszki Agafii miały zmieniać składy, ale o PO nie kojarzę takiej informacji… Swoją drogą muszę przyjrzeć się swoim szamponom, czy czasem nie mają tego skłądnika, bo też od jakiegoś czasu mam problem z lekko swędzącą skórą głowy ;(

    OdpowiedzUsuń
  21. Dziwne, ja zamawiam ten szampon na http://kosmetykiorientu.pl/szampony/189-planeta-organica-nawilzajacy-szampon-do-wlosow-olej-mango-10.html i jestem z niego bardzo zadowolona – może to kwestia moich włosów, albo stosowania? Zauważyłam, że głowa swędzi mnie tylko wtedy, jak jakiś produkt niezbyt dokładnie zmyję. Po tym szamponie nie mam żadnych problemów, wręcz przeciwnie – rewelacyjnie myje włosy, pięknie pachnie, bardzo nawilża. Obawiałam się, że przez nawilżanie może obciążać, ale na szczęście nic takiego się nie dzieje. Naprawdę w krótkim czasie bardzo poprawił mi kondycję włosów, zrobiły się lśniące, zdrowe, ogólnie jestem z niego mega zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  22. Hmm nnie wiedziałam szczerze powiedziawszy że to ten składnik może powodować problemy skóry głowy, u mnie najgorzej było z Ausie który nie dość że ma SLEs to jeszcze SLS i statecznie miałam takie uczulenie, że szkoda gadać+ łupież oczywiście. Od nich miała jeden szampon fiński byłam zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie słyszałam o nim, raczej nie wypróbuję, ale buteleczka bardzo ładna :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger