lipca 16, 2016

COLLECTION - KOREKTORY LASTING PERFECTION

Korektor, czyli produkt niezbędny. Jeżeli nie mamy szczególnych problemów z cerą, zupełnie go nie doceniamy i zapominamy. Jednak już przy jednej niechcianej czerwonej kropce, przebarwieniu, naczynku zaczynamy doceniać jego kryjące właściwości. Dlatego niezależnie od staniu cery warto zaopatrzyć się w korektor, który będzie spełniał nasze wymagania w stu procentach, bo nigdy nie wiadomo kiedy się przyda.


Jednymi z najsłynniejszych korektorów są te z Collection (wcześniej Collection 2000) o nazwie Lasting Perfection. Wcześniej dostępne jedynie na terenie UK, a obecnie bez większych problemów można je dostać w sklepach internetowych czy na allegro.

Korektory mają za zadanie kryć nawet intensywne przebarwienia, niedoskonałości oraz inne wady skórne, aż do 16 godzin. Dodatkowo mają zapewnić nam piękną skórę bez blasku i skaz przez wiele godzin. Mają fundować doskonałe krycie, a przy tym nie powinny być ciężkie, przez co mają nadawać się do maskowania cieni pod oczami.


Do zakupu skusiły mnie filmiki dziewczyn z youtube.. jakżeby inaczej. Korektory Collection Lasting Perfection w końcu uchodzą za idealne. Kupiłam dwa najjaśniejsze odcienie 01 fair oraz 02 cool medium.  Jaśniejszy jest przeznaczony do porcelanowych karnacji, jednak bez przeszkód można go używać pod okolice oczu i z tym właśnie zamiarem go kupiłam, a ciemniejszy na ukrycie ewentualnych niedoskonałości.

Plastikowe niewielkie opakowania o pojemności 5 ml każdy, wyposażone są w aplikatory z gąbeczki. To moja ulubiona forma aplikacji korektorów. Z czasem napisy na opakowaniach się ścierają. Korektowy produkowane są w Chinach.


Aplikacja nie sprawia większych problemów. Korektory są dość gęste i zaraz po aplikacji należy je rozetrzeć. To nad czym należy się pochylić to to, że korektory bardzo ładnie kryją.. ale z czasem zaczynają się schody i wraz z jego biegiem są coraz bardziej strome. Pięć rzeczy: korektory ciemnieją, ścierają się, wysuszają szczególnie delikatną okolicę oczu, okropnie wchodzą we wszelkie zmarszczki i podkreślają suche skórki.

 
Korzystam z nich tylko wtedy gdy na krótko wychodzę z domu, czyli do 1,5 godzin maksymalnie. Po dłuższym czasie zaczynam się stresować tym jak wyglądają na mojej skórze.. to nie na moje nerwy. Najczęściej korzystam z odcienia 02 ewentualnie mieszam odcień 02 z 01. Najjaśniejszy odcień zupełnie nie sprawdza się pod oczy. Skóra po jego aplikacji wygląda na.. starą. Podkreślone są najmniejsze załamania skóry, a dodatkowo mamy efekt ciasta. Niewiele daje nałożenie nawilżającego kremu, z czasem skóra jej zwyczajnie przesuszona. Przy używaniu korektora pod oczy przez kilka dni z rzędu dostawałam lekkiej wysypki. Przez to zrezygnowałam całkowicie ze stosowania go w okolicach oczu.



Skład (INCI): Aqua, Talc, Cyclopentasiloxane, Isododecane, Hydrogenated Polycyclopentadiene, Cyclohexasiloxans, Cetyl PEG/PPG 10/1 Dimethicone, Polyglyceryl-4 Isostearate, Hexyl Laurate, Acrylates / Polytrimethyl Siloxymethacrylate Copolymer, Silica, Buutylene /glycol, Hydrogenated Castrol Oil, Hydrogenated Microcrystalline Wax, Triethoxycaprylylsilane, Trimethoxycaprylysilane, Phenoxyethanol, Sodium Chloride, Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Butylparaben, Isobutylparaben, Alumina, Disodium EDTA [+/- CI 77891, CI 77491, CI 77492, CI 77499]

Na zdjęciu poniżej widzisz odcień 01.. tak, tak.. to ten sam odcień. Niżej korektor nałożony jako pierwszy, a wyżej około godziny później. Różnica w odcieniach to efekt utleniania barwnika w stronę pięknej pomarańczy.



...oraz odcień 02. Po lewej korektor nałożony jako pierwszy, po prawej około godziny później.. jeszcze bardziej pomarańczowe papu. Zwróć uwagę na to, że uchwycenie minimalnych różnic kolorystycznych zwykłym aparatem ( nie mówiąc już o aparacie z telefonu ) są bardzo trudne.. tutaj różnica jest wyraźna, a w rzeczywistości jest jeszcze bardziej widoczna.



Korektory chociaż nie są zużyte z pewnością wylądują w najbliższym denku. Pora poszukać czegoś nowego. Tak naprawdę nie widzę żadnych zalet tych korektorów i zupełnie nie rozumiem zachwytów. Nawet nie jestem w stanie powiedzieć, że są to przeciętne korektory. Dla mnie to buble które robią więcej krzywdy niż w czymkolwiek pomagają, w dodatku zawierają wszystkie możliwe śmieci z pokroju parabenów. Nigdy więcej nie kupię, nawet gdyby miał kosztować 5 gorszy. Jeśli mi go ktoś podaruje to wyrzucę, a podarunek uznam za zniewagę. Nigdy więcej.
   Jeśli nie wiesz o co mi chodzi z parabenami to odsyłam do posta: POTRZEBNY CI NOWY KREM? BALSAM? PRZECZYTAJ ZANIM KUPISZ.

Zachęciłam do zakupu? :-D


18 komentarzy:

  1. Szkoda, że się nie sprawdziły.Ja używam korektor Eveline.Teraz mam zamiar kupić z Catrice.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nieciekawie się prezentują ;/

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wyglądają najlepiej, zwłaszcza jeśli ciemnieją to już bym ich nie kupiła.

    OdpowiedzUsuń
  4. ja przesiadłam się na korektory mineralne od annabelle i jestem zachwycona ;) polecam!

    OdpowiedzUsuń
  5. ja zużyłam już kilka tubek odcienia fair. zgadzam się, że nie nadaje sie pod oczy, bo jest za ciężki i wysusza. uwielbiam go natomiast do maskowania niedoskonałości i blizn. u mnie jako kamuflaż sprawdza się idealnie i nie utlenia się na pomarańczowo :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam kiedyś odcień nr 1, pamiętam że nie do końca byłam z niego zadowolona. Kolor był za jasny, przez co cienie pod oczami były jeszcze najbardziej widoczne. Z korektorów drogeryjnych lubię Healthy Mix i myślę nad jego ponownym zakupem. Aktualnie używam Pro Longwear NC20 i też jakoś rewelacji nie ma, może jest ciut bardziej trwały od HM ale obydwa krycie mają podobne.

    OdpowiedzUsuń
  7. Powiem Ci że nie zachęciłaś, w tamte wakacje miałam ochotę je kupić zachęcona tak jak ty przez dziewczyny z YT jednak do zakupu na szczęście nie doszło.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ha ha ha ale poleciałaś z tą zniewagą 👌🏻 Ja już miałam go w koszyku on-line parę miesięcy temu, ale uznałam, że przesadziłam z kwotą i podczas ciecia kosztów, jego też usunęłam. I widzę, że dobrze zrobiłam, zwłaszcza, że mi najbardziej zależy na korektorów pod oczy. A z twojego opisu zrobiłby mi toralną masakrę 😭

    OdpowiedzUsuń
  9. Tyle pozytywnych opinii można o nich usłyszeć, szczególnie na YuoTubie, a tu taki niewypał. Szkoda, że się u Ciebie nie sprawdziły, bo według tego co słyszałam wydawały się idealne. Nawet sama miałam na nie ochotę, ale zwykle jak nie ma czegoś dostępnego stacjonarnie to trochę mi schodzi zebranie się do zakupu :D Teraz to już sama nie wiem, czy wart jest wypróbowania, jednak zdaję sobie sprawę, ze u każdego sprawdza się coś innego, więc może z czystej babskiej ciekawości dorzucę go kiedyś do zakupów, ale oczywiście będę pamiętać że ostrzegałaś :D

    OdpowiedzUsuń
  10. a ja ciągle mam na nie ochotę ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. fajny :) ja używam teraz głównie Catrice :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Hmm.. Aga a może jesteś wyjątkiem potwierdzającym regułę? Mi te korektory bardzo podchodzą. Choć często ich nie używam, nie zauważyłam takich "atrakcji" jakie opisałaś. Ja jako "maskatora" do przebarwień używam kamuflaża z Cartice.

    OdpowiedzUsuń
  13. Po tak zachęcającym wstępie myślałam, że recenzja pójdzie w całkiem innym kierunku. Szkoda, że to takie buble, zastanawiam się skąd więc fenomen tych korektorów? Przecież nie tylko na Twojej skórze muszą ciemnieć :D Ja w sytuacjach kryzysowych, które na szczęście zdarzają się rzadko, używam korektora Eveline i myślę, że jest ok ;) Pozdrawiam i zapraszam do siebie, www.aleksandralaura.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Kiedyś czytałam kilka pozytywnych opinii na ich temat, ale nie skusiłam się na nie, może to i lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Tyle pozytywnych opinii, zwłaszcza na innych blogach i YouTubie. A tutaj kosmetyczny Bubel.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak dobrze, że przeczytałam tą recenzję, ostatnio zauważyłam, że kończy mi się mój korektor i pomyślałam, że może skuszę się na ten jaśniejszy, ale w takim razie nie ma mowy.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger