stycznia 04, 2016

SALLY HANSEN - TRUDNA ZIELEŃ

Co robicie z lakierami, których kolor, faktura, wykończenie nie do końca się wam podoba? Wyrzucacie? Oddajecie? Czy przechowujecie przez lata od czasu do czasu dając mu szansę, której z reguły ponownie nie przechodzi?


Taki zgrzyt miałam z lakierem Sally Hansen z serii Insta-Dri w kolorze Emerald Express. Wyjątkowo trudny we współpracy osobnik. Jego perłowe wykończenie pozostawiało widoczne smugi, czego bardzo nie lubię. Dodatkowo kwadratowa końcówka pędzelka, która okrutnie utrudniała malowanie.


Najczęściej manicure z jego udziałem kończył się zalanymi skórkami lub niedociągnięciami. Dlatego omijałam go szerokim łukiem, chyba że miałam naprawdę dużo czasu aby się z nim bawić. I to właśnie jeden z takich wieczorów odmienił naszą relację, a noc całkowicie to zrujnowała. 


Byłam zła, w końcu naprawdę się starałam aby lakier na moich paznokciach wyglądał estetycznie, a tu rano ślady od poduszki i kołdry. Nie mogłam tego tak zostawić, w końcu napracowałam się. Na pomoc ruszył Top Coat o wykończeniu matowym z Golden Rose, i to był strzał w dziesiątkę!


Wszelkie ryski i odciski od poduszki zostały wygładzone, perłowe wykończenie zostało zamienione na satynowe, ewentualne niedociągnięcia wokół skórek zostały nieco zniwelowane. Po prostu nowe życie lakieru.


Top Coat w zasadzie nie zmienił koloru lakieru,  jedynie wpłynął na wykończenie.  W takiej wersji lakier najbardziej mi odpowiada. Jednak z pewnością będę chciała wypróbować jeszcze wersję z Top Coat o wykończeniu błyszczącym.


Zalegają u was trudne we współpracy lakiery?

Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger