maja 14, 2016

OSKIA - RENAISSANCE CLEANSING GEL - PRODUKT LEGENDA

Oskia Renaissance Cleansing Gel to produkt legenda. Jeżeli już szukałyście na jego temat informacji to wiecie, że produkt ten ma tylko jedną wadę.. jest nią cena. Jadnak czy faktycznie piedestał na który został wzniesiony jest mu słusznie przyznany? W końcu jakby nie patrzeć jest to tylko żel do oczyszczania z bardzo wysoką ceną. Podejdźmy do tego produktu racjonalnie.
 


Od producenta:
Renaissance Cleansing Gel z witaminami A, C i E, olej z ogórecznika, enzymy dyni, rumianek i róża.

To nowa generacja oczyszczającego żelu-olejku, który wtapia się w skórę aby szybko i dokładnie usunąć zanieczyszczenia i makijaż, a przy tym odżywić i zrównoważyć. Skóra jest czysta, promienna, miękka i gładka. Produkt cudownie bogaty w witaminy i enzymy.

Jest idealny dla skóry suchej, matowej, z problemami z pigmentacją, bliznami po trądziku, a także dla skóry mieszanej, ze skazami oraz tłustej skóry (przy skórze tłustej użyj szmatki muślinowej).

Wzbogacony o high-tech mieszankę witamin i składników odżywczych, skupia się na poprawie ogólnej kondycji skóry oraz zapewnia natychmiastowe korzyści z pielęgnacji skóry. Enzymy dyni głęboko oczyszczają pory i skutecznie usuwają martwe komórki, a przy tym równoważą cerę. Witaminy A,C i E działają synergistycznie w celu poprawy wyglądu zniszczonej słońcem skóry suchej i dojrzałej, a przy tym wzmacniają i chronią skórę przed wolnymi rodnikami i zanieczyszczeniami środowiska. Olej  z ogórecznika jest potężnym źródłem witamin z grupy B. Omega 6 i magnez skutecznie przyczyniają się do poprawy elastyczności i jędrności, a przy tym wzmacniają barierę lipidową w celu zmiękczenia i odżywienia skóry.

Renaissance Cleansing Gel odsłania piękną zdrową cerę i pozostawia ją odświeżoną, miękką i delikatną, ze świetlistym blaskiem.



Opakowanie jest bardzo ładne i świetnie prezentuje się na łazienkowej półce. Mimo użytkowania nic się nie ściera ani nie rysuje. Pompce typu airless nie mam nic do zarzucenia. Nie zacina się, dozuje odpowiednią ilość produktu i to co istotne pozostałość produktu znajdująca się przy wylocie nie zasycha.

W opakowaniu znajduje się 100 ml produktu. To dość niewiele jak na produkt do oczyszczania, jednak jest niewiarygodnie wydajny.. ale to przede wszystkim zależy od osoby stosującej produkt. Sam produkt ma lekko pomarańczowe zabarwienie, po rozsmarowaniu z żelu przechodzi w dość treściwy olejek, a po połączeniu z wodą w delikatną białą emulsję. Jest bardzo delikatny i łagodny dla skóry.







Skład (INCI): Caprylic / Capric Triglyceride, Glycerin, Aqua, Cetearyl Olivate, Sucrose Laurate, Benzyl Alcohol, Sorbitan Olivate, Sucrose Palmitate, Parfum (Natural), Geraniol, Dimethyl Sulfone, Citronellol, Dehydroacetic Acid, Lactobacillus / Cucurbita Pepo Fruit Ferment Extract, Borago Officinalis Seed Oil, Sucrose Stearate, Linalool, Retinyl Palmitate, CI 77491, Jojoba Esters, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate. 



Jak stosuję.

Rano: jedną pompkę żelu dozuję na dłonie i kolistymi ruchami wykonuje masaż twarzy. Po około 2 minutach całość zmywam za pomocą samej wody lub przy użyciu ściereczki.

Wieczorem: ewentualny makijaż zmywam płynem micelarnym, a następnie wyciskam jedną pompkę żelu na dłonie. Kolistymi ruchami nakładam produkt na suchą skórę i masuję przez około minutę. Po tym czasie do twarzy przykładam ściereczkę namoczoną w ciepłej wodzie. Gdy ściereczka ostygnie ponownie zamaczam w ciepłej wodzie i przykładam do twarzy. Następnie delikatnie usuwam produkt z twarzy przy pomocy ściereczki. Całość procesu powtarzam.



Zdecydowanie lubię produkty do pielęgnacji, które nie wytwarzają piany. Już sam fakt stawia tego typu produkty 10 stopni wyżej od produktów pieniących nawet jeśli mają ekologiczne certyfikaty. Zatem? Tak, bardzo polubiłam ten produkt. Pięknie pachnie różami. To dzięki temu żelowi na nowo pokochałam aromat róż w kosmetykach. Niezwykle przyjemnie się go używa. Jego zmieniająca się konsystencja jest genialna: najpierw żel, później olejek, a na koniec lekka emulsja. Tego typu produkty określane są mianem melting gel. Gdy na koniec zmywam kosmetyk wodą za pomocą dłoni na mojej skórze pozostaje lekki film. Początkowo mocno się go obawiałam i aby się go pozbyć zmywałam produkt za pomocą ściereczki. Jednak nie było powodów do obaw. Ów film daje moje skórze nawilżenie. Produkt ładnie oczyszcza skórę, jednak przy mocniejszym makijażu sięgam po masełko Clinique Take The Day Off. Nie dlatego, że żel Oskia by sobie nie poradził, ale dlatego, że do usunięcia makijażu i filtrów, proces oczyszczania powtarzam co najmniej 3 razy.

Jak wszystkie produkty niepieniące się nie ściąga skóry ani jej nie wysusza. Skóra po nim jest zmiękczona i ukojona. Od jakiegoś czasu produkt używam głównie rano, ale czasem zdarza mi się użyć wieczorem. Powodem jest to, że butelka robi się coraz lżejsza, a mi z pewnością będzie brakować żelu gdy się skończy. Mimo niewielkiej pojemności jest zaskakująco wydajny. Żel bardzo dobrze służy mojej cerze, jednak aby w pełni go docenić należy sięgać po niego systematycznie. Mimo wszystko nie należy oczekiwać, że z dnia na dzień drastycznie poprawi stan cery. Nie usunie mocnych przebarwień, nie cofnie zmarszczek, nie wyleczy trądziku.. ale z pewnością będzie miał w tym swój niewielki udział.
  

Podsumowując. 
Jeżeli możesz sobie pozwolić na wydanie około 170 - 180 zł na ten produkt to serdecznie polecam. Z pewnością jest to produkt, który zasłużył sobie na tak pozytywną opinię. Każdy kto miał okazję go używać był nim zachwycony i całkowicie to rozumiem. Na korzyść Renaissance Cleansing Gel przemawia to, że nie tylko oczyszcza skórę ale także ją pielęgnuje. Jest to naprawdę świetnej jakości produkt.

Jednak gdy musisz specjalnie odkładać taką kwotę to zdecydowanie polecam zainwestować w coś innego. W moim mniemaniu produkty do oczyszczania czy demakijażu nie powinny stanowić tak dużej część naszego budżetu kosmetyczno-pielęgnacyjnego. Według mnie to miejsce należy się silnie skoncentrowanym produktom z określonym działaniem. Oczywiście produkty do oczyszczania powinny być przede wszystkim skuteczne. Dalsze kroki pielęgnacji nie mają większego sensu gdy nasze produkty nie robią tego dokładnie lub gdy nie przykładamy do tego wystarczającej uwagi.

Zatem jeżeli masz takie możliwości to spróbuj, będziesz zadowolona, a jeżeli poczułaś lekkie ukucie w sercu (portfelu) na myśl o wydaniu takiej kwoty to zdecydowanie odpuść.

Osobiście jeszcze nie wiem czy do niego powrócę. Jeżeli znajdę w bardzo dobrej cenie, to tak. Jeżeli bardzo za nim zatęsknię.. raczej nie, ale nie wykluczam. Czy kupię nowy, gdy to opakowanie się skończy? Nie. Głównie z chęci testowania nowych produktów, a tych niepieniących, łagodnych, skutecznych i pielęgnujących na naszym rynku jest coraz więcej. Zatem tak Oskia.. konkurencja nie śpi.

Słyszałyście o tym produkcie?
Jakie jest Wasze podejście do produktów oczyszczających? Które miejsce zajmują pod kątem finansowym w Waszej pielęgnacji?
  

Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger