listopada 22, 2016

THE BODY SHOP - HONEYMANIA

   Kosmetyki z miodem pokochałam tak naprawdę dopiero po spotkaniu z peelingiem ziołowo-miodowym od The Secret Soap Store. Wcześniej z miodowymi kosmetykami nie miałam specjalnie do czynienia, bo zawsze wybierałam coś innego.. coś bardziej atrakcyjnego zapachowo. Miód jako produkt spożywczy lubię, bo czy jest coś równie słodkiego, a zarazem zdrowego? Stąd też między innymi pomysł na zakup miodowej wersji masełka The Body Shop.
 

   W skład miodowej linii o nazwie Honeymania wchodzą następujące produkty: masło do ciała, peeling do ciała, miód do kąpieli, żel do kąpieli, mydło i woda toaletowa. Producent zapewnia, że nawilżająca linia Honeymania nie pozostawia tłustej warstwy, a nutą przewodnią jest zapach miodu i egzotycznych kwiatów, z których pszczoły zbierają ten drogocenny nektar. Dodatkowo seria ma zapewnić nam 24 godzinne nawilżenie i uczucie komfortu.


   Urocze plastikowe opakowanie masła jest identyczne jak w przypadku pozostałych linii zapachowych. Wyróżnia je jedynie żółty kolor oraz etykieta nawiązująca do głównego składnika zapachowego.
   Konsystencja miodowego masła jest nieco bardziej zbita i treściwa niż było to w przypadku niedawno opisywanego masła z serii Fuji Green Tea. Jednak i w tym przypadku nie sprawia to najmniejszego problemu z rozprowadzeniem produktu.



   Produkt faktycznie daje uczucie nawilżenia i ukojenia skóry na długo. Jednak nie mogę się zgodzić z producentem co do jednego.. braku tłustej warstwy. Zaraz po kąpieli i rozprowadzeniu masła, skóra faktycznie jest nawilżona i brak wyczuwalnej tłustej warstwy. Jednak pół godziny później ta tłusta warstwa zaczyna się pojawiać. Nie jest to taki poziom natłuszczenia jak w przypadku naturalnych maseł na bazie masła Shea.. ale mimo wszystko taka delikatna tłustawa warstwa się pojawia, a ja tego nie lubię.
   Może inaczej. Gdy zależy mi na mocniejszym natłuszczeniu i nawilżeniu skóry, to moim wyborem byłyby naturalne masła, wówczas z tłustą powłoką jestem w stanie się pogodzić, bo jest ona moim świadomym wyborem. W przypadku, gdy moja skóra ma się całkiem dobrze to zdecydowanie wolę produkty, które takiej powłoki nie zostawiają. Tu poza tłustawą powłoką idzie dość kiepski skład, wysoka cena ale oryginalny i przyjemny zapach.


   Skład (INCI): Aqua / Water / Eau, Theobroma Cacao Seed Butter / Theobroma Vavao (Cocoa) Seed Butter, Butyrospermum Parkii Butter / Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, C12-15 Alkyl Benzoate, Ethylhexyl Palmitate, Cera Alba / Beeswax / Cire d'abeille, Sesamum Indicum Seed Oil / Sesamum Indicum (Sesame) Seed Oil, Parfum / Fragrance, Bertholletia Excelsa Seed Oil, Dimethicone, Mel / Honey / Miel, Caprylyl Glycol,  Phenoxyethanol, Xanthan Gum, Hexyl Cinnamal, Benzyl Salicylate, Disodium EDTA, Tocopherol, Geraniol, Soidum Hydroxide, Linalool, Limonene, Citric Acid, CI 15985 / Yellow 6, CI 19140 / Yellow 5.



   Nie będę szczególnie odkrywcza pisząc, że masła The Body Shop kupuje się przede wszystkim z uwagi na zapach. Tą wersję pod tym względem z pewnością mogę zaliczyć do udanych. Ostatnio sięgam po nią wyjątkowo często, jednak mój nos i serce nie pokochały jej na tyle aby zostać Honeymaniaczką.

   Poprzednie wersje zapachowe masełek The Body Shop
-The Body Shop - Olejek Arganowy
- The Body Shop - Moringa

   Jaka wersja najbardziej Was kusi?
   Znacie już nowe świąteczne wersje zapachowe?
 

Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger