stycznia 13, 2017

MASKI W PŁATACH - EDDECT, 2N, BIOAQUA


   Ostatnia partia masek w płatach. Co prawda zużyta i wyrzucona jeszcze w grudniu, ale ze względu na inne priorytety publikacja recenzji musiała się opóźnić. Po wszystkich ulubieńcach i wish listach pora wrócić do normalnego trybu prowadzenia bloga.. zatem zapraszam na maski z aliexpress ufundowane przez Monikę z bloga Mama z różową torebką.

   EDDECT - SNAIL MASKA ZE ŚLUZEM ŚLIMAKA
   Maska ujędrniająca i nawilżająca. Ma za zadanie także niwelować blizny potrądzikowe jak i sam trądzik, a także wpływać na zmarszczki.



   Otwory nieco bardziej przyjazne niż w maskach Yunifang, o których pisałam jeszcze w grudniu. Jednak teraz dostrzegam znaczącą różnicę. Maski Yunifang miały ekstremalnie delikatną tkaninę przez co nawet te niewielkie otworki było można z łatwością dopasować do kształtu twarzy. Tutaj do czynienia mamy z nieco grubszą i sztywniejszą tkaniną, która tak łatwo kształtowaniu się nie poddaje. Mimo to, maska bardzo ładnie przylega do twarzy. Zapach jest nieco chemiczny ale chyba wolę to niż zapach śluzu ślimaka.. chociaż prawdę mówiąc nie wiem do końca jak to może pachnieć, a może jest bezwonne?


   Nie do końca jestem zadowolona z uczucia jakie pozostaje po zastosowaniu maski. Mimo, że pozostałości maski roztarłam i ładnie się wchłonęły na twarzy pojawiła się lepkość. Z czasem miałam uczucie jakby moja skóra na twarzy zaczęła się pocić. Nie czułam aby moja skóra była gorąca ale zdecydowanie było mi na twarzy ciepło.. ciepło i klejąco. Maska nie jest do końca taka zła bo ma widoczne działanie łagodzące, choć producent zapewnia o działaniu ujędrniającym i nawilżającym. O ile mogłabym polemizować co do właściwości nawilżających, to o ujędrnieniu mogę śmiało powiedzieć, że niczego takiego nie widziałam. Maskę mogę polecić osobom z cerą trądzikową, bo po zastosowaniu maski czerwona kropa na moim policzku wyraźnie zbladła.. ale to jedyny argument jaki przemawia na plus tej maski. Dla mnie to jednak za mało.. a lepka skóra twarzy zdecydowanie mnie zniechęca do zamówienia tej maski.

   2N - HYALURNIC ACID MOISTURIZING FACE MASK
   Maska na bazie kwasu hialuronowego, która ma działać silne nawilżająco i wybielająco. Lubię się z kwasem hialuronowym więc na tą maskę po cichu najbardziej liczyłam.



   Materiał maski okazał się nieco sztywny przez co ciągle musiałam go poprawiać.. nie chciał ładnie przylegać do mojej twarzy. Poza tym sama maska była bardzo dobrze nawilżona i dość neutralna w zapachu. Jednak wrażenia po zdjęciu maski nie były szczególnie powalające. Nawilżenie było odczuwalne, ale jakieś spektakularne niestety nie.



   Również i w tym przypadku na skórze pozostała lepka mazia, która nie chciała się wchłonąć. Mimo to zostawiłam skórę w takim stanie na noc, bo w tym przypadku nie miałam uczucia pocenia się skóry. Rano wszystko było w porządku.. nic mnie nie uczuliło, a skóra była poprawnie nawilżona. To jednak wciąż dla mnie za mało.

   BIOAQUA - V-SZAPED 
   Maska ujędrniająca z efektem liftingu. To coś wyjątkowego. Maskę kładziemy nie tylko na twarz ale także na podbródek i zakładamy na uszy.
 

   Miałam co do niej mieszane uczucia. Zakładanie maski na uszy nie do końca mnie przekonywało.. i faktycznie. Maska okazała się wyjątkowo źle docięta.. przynajmniej do mojego owalu twarzy. W szerz było tego znacznie za dużo, a wzdłuż.. no cóż.. 1/3 czoła bez maski i połowa nosa. Poza tym fantem, maska miała jeden z najprzyjemniejszych materiałów z całej trójki. Jednak efektu liftingu nawet w minimalnym stopniu nie zauważyłam. Być może aby zobaczyć taki efekt maski V-Shaped należy nosić częściej.. nie wykluczam tego ale  po tej jednorazowej przygodzie, żadnych minimalnych efektów liftingujących nie zauważyłam.



   Za mój stosunek do tych masek obwiniam maski Yunifang, które pokazały co naprawdę potrafią zdziałać maski w płacie. Gdyby nie Yunifang być może bardziej doceniałabym ich działanie. Z drugiej strony po co kupować coś co działa tylko trochę skoro można kupić coś co działa świetnie? Fakt, za zestaw 7 masek Yunifang należy zapłacić około 15 USD (61,50 zł), czyli po około 2,15 USD (8,80 zł) za sztukę. Za maski N2 gdzie w opakowaniu jest 10 sztuk zapłacimy około 10 USD (40,10zł). Niby masek więcej i taniej.. ale czy to właśnie działanie nie liczy się bardziej? Poza tym to (w zdecydowanej większości) wciąż taniej niż zakup masek z naszych sklepów internetowych.
   Zatem, maski Yunifang wciąż królują. 

   Jakie maski w płatach najlepiej się wam sprawdziły?
  Chętnie wypróbuję i porównam z moim ulubieńcem.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger