Pokazywanie postów oznaczonych etykietą perfumy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą perfumy. Pokaż wszystkie posty

czerwca 25, 2020

ORGANIQIE - MGIEŁKA DO CIAŁA BLOOM ESSENCE

ORGANIQIE - MGIEŁKA DO CIAŁA BLOOM ESSENCE

Mgiełki do ciała to dla mnie produkt trzecioligowy. Nie są mi niezbędne do życia, bo zdecydowanie bardziej preferuję perfumy. Jednak w okresie letnim kiedy niemal każdy zapach wydaje mi się za ciepły i za ciężki (nawet te świeże), to mgiełka potrafi przyjść z pomocą.
Marka Organique z pewnością jest Ci dobrze znana. Aromaty unoszące się z wystaw sklepowych czuć na odległość. Trudno odmówić sobie takich odwiedzin, a jeszcze trudniej wyjść z pustymi rękami.


Mgiełka do ciała z linii Bloom Essence trafiła do mnie w wyniku rozdania na profilu Pigułki. To podobno jeden z ulubionych produktów naszej Pigułki!

Od producenta:
Pachnąca i pielęgnująca skórę mgiełka do ciała, wzbogacona nawilżającymi składnikami aktywnymi, takimi jak pantenol, kwas hialuronowy czy emolient z masła Shea. To świetna alternatywa dla ciężkich perfum w gorące dni.
Delikatna i bogata formuła mgiełki sprawia, że skora po jej użyciu staje się gładka, miękka i przyjemnie pachnąca. Mgiełka na długo otula ciało zapachem wyrafinowanym zapachem wiosennych kwiatów.
Mgiełkę można stosować jako odświeżający tonik na ciało. Konsystencja i zapach dodaje energii, zapewnia odświeżenie i dobre samopoczucie.


Niepotrzebnie wchodziłam na stronę producenta przed napisaniem recenzji. W tej chwili mój mózg wie, że istnieje wersja mango i każda inna jest już potencjalnie gorsza 😂 Ale co zrobić? Na szczęście wrażenia piszę dosłownie przy ostatnim "psiku" więc nie dam się oszukać, że z wersją Bloom Essence było coś nie tak.

Mgiełka ma niezwykle przyjemny kwiatowy aromat. Nie jest nachalnie ciężki ani słodki, nie otula ciepłą wonią. To typowo letni powiew świeżości i lekkości, który z przyjemnością nosi się latem. Jest to jednak mgiełka przez co trudno oczekiwać trwałości. Na szczęście lekkie opakowanie sprawia, że bez problemu mogłam zabierać ją ze sobą.. przy ciut większej torebce niż listonoszka.


Chociaż mgiełka w składzie ma składniki pielęgnacyjne takie jak: gliceryna, pantenol, kwas hialuronowy, to mimo chęci nie jest to dla mnie produkt do stosowania bezpośrednio na skórę, a wszystko za sprawą kompozycji zapachowej, która jest istotą samego produktu.

Skład (INCI): Aqua, Polysorbate-20, Parfum, Glycerin, Polyglyceryl-4 Caprate, Panthenol, Sodium Hyaluronate, She Butter Ethyl Ester, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Phenoxyethanol.

  • Aqua (Water ) (Woda) - naturalny rozpuszczalnik
  • Polysorbate 20 (polioksyetylenowane 20 moli tlenku etylenu estry tłuszczowe sorbitanu) - emulgator. Stabilizuje emulsję i zapobiega rozwarstwianiu faz, jest dobrym nośnikiem substancji nierozpuszczalnych w wodzie, pomaga je wprowadzić do roztworów wodnych. Ma także właściwości oczyszczające. Może być zanieczyszczony szkodliwym dioksanem. Nie należy stosować na uszkodzoną skórę (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Parfum (Perfumy, Zapach) - ogólne określenie kompozycji zapachowej, która może być różnego pochodzenia. Maskuje niepożądane zapachy. Niektóre kompozycje zapachowe mogą być bardzo silenie drażniące, uczulające i toksyczne, w zależności od użytych komponentów, z jakich powstały
  • Glycerin (gliceryna) - silnie hydrofilowa i higroskopijna substancja nawilżająca. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, pomaga substancjom aktywnym przedostać się w głąb skóry. Skuteczna zwłaszcza w kosmetykach z dużą ilością wody. Łagodzi podrażnienia, przyśpiesza regenerację uszkodzonej skóry, wygładza zmarszczki, zmiękcza naskórek, likwiduje zrogowacenia. Kosmetyki z dużą zawartością gliceryny są zwykle nieco lepkie na skórze. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Polyglyceryl-4 Caprate - substancja powierzchniowo czynna, emulgator odpowiada za tworzenie miceli
  • Panthenol (pantenol) - niezastąpiony w preparatach przyśpieszających gojenie, łagodzących podrażnienia, poparzenia i alergie, nawilżających, kojących, kosmetykach po opalaniu, do szorstkiej i problematycznej skóry. Dobrze wpływa na włosy, pogrubia je, nawilża, wzmacnia, nabłyszcza i wygładza, a także na paznokcie. Bardzo dobrze i głęboko się wchłania.  (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Sodium Hyaluronate (kwas hialuronowy) - zapobiega wysychaniu kosmetyku, nawilża skórę, wypełnia zmarszczki, odmładza, wzmacnia i poprawia elastyczność skóry. Działa regenerująco, przyśpiesza gojenie ran, działa przeciwzapalnie, likwiduje blizny i przebarwienia, wzmacnia barierę ochronną skóry Ma zdolność wychwytywania jonów metali ciężkich oraz innych toksyn z otoczenia i przekształcania ich w połączenia rozpuszczalne w wodzie, dzięki czemu skóra nabiera odporności na alergeny i oczyszcza się. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Shea Butter Ethyl Ester - ester opracowany z wykorzystaniem masła shea, pozwala na tworzenie formuł o lekkich i delikatnych strukturach
  • Citric Acid (Kwas cytrynowy) - regulator pH. Wykazuje działanie złuszczające, dzięki czemu usuwa przebarwienia i rozjaśnia skórę
  • Sodium Benzoate (benzoesan sodu) - konserwuje, chroni przed rozwojem drożdzy, pleśni, drobnoustrojów, bakterii masłowych i octowych. Reakcje alergiczne są niezwykle rzadkie, ale może podrażniać oczy. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Potassium Sorbate (sorbinian potasu) - łagodny konserwant, chroni kosmetyk przed pleśnią, hamuje rozwój drożdży i pleśni, wykazuje aktywność w produktach o pH 3-6, w pH >7 jego aktywność drastycznie maleje. Hamuje rozwój większości bakterii, oprócz bakterii kwasu mlekowego (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 2 na 5)
  • Phenoxyethanol (fenoksyetanol) - stosowany jako konserwant lub wspomagacz innych konserwantów, a także rozpuszczalnik konserwantów. Całkowicie zakazany w przemyśle kosmetycznym na terenie Japonii. Niezalecany w produktach dla dzieci i kobiet w ciąży. Może działać drażniąco na skórę, wchłania się przez skórę do krwiobiegu. (Alergia skala: 2 na 5)


I tak, przez cały czas myślę już tylko o wersji mango 😂 Ale jeśli jakimś cudem masz go dość to Bloom Essence mogę polecić i to w ciemno. Osobiście ciężko odnajduję się w typowo kwiatowych zapachach, a jednak ta wersja mi zaimponowała. Pod sam koniec opakowania wiem już, że będzie mi jej brakować. Nie jest to produkt szaleńczo wydajny. Z całą pewnością dotknie dna szybciej niż perfumy ale z uwagi na to, że zapach jest lekki i w ciągu dnia można zapach reaplikować bez oporów czy twoje otoczenie zaczęło się już dusić czy nie. 

A teraz niech ktoś mi powie.. kto miał mango ?! 😂

czerwca 07, 2020

NOWOŚCI MAJA 2020

NOWOŚCI MAJA 2020

Dosłownie nie mam czasu nawet na zakupy 😂 ale to akurat bardzo dobrze. Właśnie jestem po przeglądzie moich zapasów kosmetycznych i potrzeby nie są szczególnie wielkie. Taki stan rzeczy ciągnie się już kolejny miesiąc. W efekcie nie szukam wymówek, ale również nie mam czasu na śledzenie nowinek kosmetycznych.. jako blogerka.. to raczej słabo wróży 😅


DOUCES ANGEVINES - PERFUMY iO
Nie jestem szczególnie "perfumowa". Nie traktuję perfum jak odzieży. Nie muszę codziennie otulać się nowym zapachem.. w związku z czym nie posiadam licznej kolekcji. Jedyny podział jaki preferuję to na zapachy letnie i zimowe. Z czasem zmieniły się moje upodobania co do perfum. Nudzą mnie zapachy, które spotykam na ulicy i rozczarowuje gdy, ktoś potrafi za pierwszym razem odgadnąć czym pachnę. Zdecydowanie ciągnie mnie do unikalnych i wyjątkowych nut ale i tu decyzję o zakupie staram się podejmować bardzo rozważnie. Tak właśnie było z perfumami Douces Angevines. Marka w swoim asortymencie posiada dwa zapachy z czego iO wydał mi się nieco lżejszy, a Anima bardziej ciepła i otulająca.


Dodatkowo zakupy zbiegły się z rabatem na cały asortyment dlatego zachęcam do subskrypcji i śledzenia profili sklepu, tam produkty szybko znikają 😅 Perfum kupiłam na podstawie kilku próbek dostępnych w sklepie Fler Organic. Niejednokrotnie do nich wracałam aby mieć pewność, że zapach dobrze układa się na mojej skórze. Zapach ma niespotykaną głębię. Zmienia się z czasem i ewoluuje. Jest jednocześnie korzenny, ciepły, słodki i kwiatowy. Trudno go opisać. Należałoby rozłożyć go w czasie, a mimo wszystko podejrzewam, że na ktoś inny odbierałby go zupełnie inaczej. Dlatego zachęcam do skorzystania z możliwości przetestowania próbek perfum, które dostępne są w sklepie Fler Organic.


ZOJO - MAGIC MOCCA
Taką niespodzianką uraczyła mnie marka Zojo zajmująca się tworzeniem naturalnych eliksirów/ suplementów diety. To tak naprawdę produkty pielęgnacyjne.. działające od środka. Przez moją kuchnię jako #zojogirl przewinęło się już kilka produktów, a sposób na nie mam bardzo prosty. W okresie letnim.. przede wszystkim koktajle we wszelakiej postaci. Eliksiry sprawdzają się również przemycone do dań, w szczególności w sosach sałatkowych czy owsiankach. Nie wymagają kombinacji czy układania specjalnych dań. 


Bardzo ciekawie sprawdził się u mnie suplement Golden Adapto Latte czyli tzw. "złote mleko". To nic innego jak napój na bazie kurkumy. Kurkuma działa antyoksydacyjnie, posiada właściwości przeciwzapalne, a także chroni serce przed zaburzeniami. Korzyści z picia kurkumy jest wiele ale trzeba znaleźć własną kombinację aby polubić picie kurkumy. W przypadku Zojo jest to na tyle fajna kombinacja, że moje kubki smakowe z łatwością przyswajają smak o ile Golden Adapto Latte jest z dodatkiem mleka roślinnego (wersja słodka).


Czym jest Magic Cocoa, nowość marki Zojo? To CACAO! Jako ogromna fanka cacao z miejsca jestem posuszona i zachwycona takim obrotem sprawy! W składzie znajdziemy surowe kakao (70%), grzyby soplówke jeżowatą, grzyby maitake, grzyby reishi oraz ashwagandha. Także.. nie jest to zwykłe cacao i zdecydowanie nie jest to produkt dla dzieci. Mamy tu potężną dawkę suplementów o przeróżnych właściwościach. Międzyczasie do mojego Magic Cocoa już się dobrałam. Nawet nie brałam pod uwagę kombinacji z wodą. W życiu żadne kakao z wodą mi nie smakowało więc w Magic Cocoa nie zamierzam w ten sposób testować. Podejrzewałam, że będę musiała sięgnąć po słodzik aby polepszyć smak.. ale nie. Może napój nie jest słodki ale wyraźnie czuć smak kakao, a to w zupełności mi wystarczy. Ciekawi mnie jak produkt sprawdzi się przy codziennym użytkowaniu. Z pewnością przyda się wsparcie przy moim ostatnim ciągłym przemęczeniu.

Dziękuję Zojo 💗

kwietnia 05, 2018

ULUBIEŃCY MARCA 2018

ULUBIEŃCY MARCA 2018

Pamiętam, że w połowie miesiąca miałam już tyle ulubieńców, że bałam się jak ten post będzie wyglądać.. istna epopeja. Jednak pod koniec miesiąca gdzieś mi to wszystko z głowy uleciało.. jakim cudem? Czyżbym przez połowę miesiąca chodziła jakaś naćpana i wyznawała miłość wszystkim przedmiotom, a pod koniec serce mi skamieniało? Chyba powinnam robić więcej notatek, bo mi sporo rzeczy umyka..


PULPE DE VIE - PIANKA DO OCZYSZCZANIA TWARZY
Zdecydowanie zasłużyła sobie na miano ulubieńca chociaż doceniłam ją dopiero w momencie gdy zaczęła dobijać dna. Dopiero wówczas zdałam sobie sprawę, że sięgam po nią codziennie i chociaż mam zaczęte w tej kategorii jeszcze dwa inne produkty to pianka Pulpe De Vie była zawsze moim intuicyjnym wyborem. Bardzo dobrze radzi sobie z usunięciem zanieczyszczeń oraz makijażem. Nie podrażniała skóry ani oczu.. nie mam jej nic do zarzucenia, a z reguły z tego typu produktami zawsze mam jakiś problem. Pianka pochodzi ze sklepu Marsylskie.



PULPE DE VIE - MASECZKA PEELING DO TWARZY 2 W 1
Zazwyczaj jest tak, że tylko jedna funkcja z tysiąca wymienionych działa poprawnie, a reszta leży. W tym przypadku funkcja maseczki i peelingu działa.. chociaż dokładnie w tej kolejności. Na dniach pojawi się recenzja i tam opowiem o wszystkich perypetiach związanych z tym produktem oraz jak to się stało, że zasłużył sobie na zaszczytne grono ulubieńców. Kolejny produkt ze sklepu Marsylskie.


URIAGE - WODA TERMALNA
Uhhh.. jak mi ten krótki okres przymrozków dał w kość. Zimne powietrze na zewnątrz, do tego ciepły szalik, skroplone na szaliku wydychane powietrze, w domu kaloryfery, ciepłe herbaty, kąpiele. Nie ma to jak przesuszyć swoją mieszaną cerę.. dramat. Zbawienna okazała się nie tylko bardziej intensywna pielęgnacja ale sama woda Uriage. Genialnie sprawdza się przy maseczkach ale równie łatwo jest ją wplątać w zwykłą pielęgnację. Wspaniale wspiera każdy nakładany kosmetyk i przyjemnie koi skórę. Podejrzewam, że w okresie lutego i marca zużyłam połowę opakowania.. a to przecież wielka butla! Wodę kupiłam pod wpływem Moniki z bloga Mama z różową torebką.
Jeśli dobrze pamiętam kupiłam stacjonarnie w aptece Gemini.


THE WET BRUSH - SZCZOTKA DO WŁOSÓW Z SERII DAZZLERS
Gdzieś na chwilę zapodziała się moje szczotka Wet Brush i byłam zmuszona używać Tangle Teezer. Różnica jest kolosalna! Mam grube i gęste włosy, a moja TT-ka nie radzi sobie z taką obfitością. Włosy czesze jedynie powierzchownie przez co rozczesanie włosów TT-ką zawsze zajmuje mi sporo czasu.. z Wet Brush idzie wszystko ekspresem. Kilka pociągnięć.. włosy na całej grubości i długości rozczesane. Szczotunie kupiłam w sklepie hairstore ale seria Dazzlers została wycofana.. za to znalazłam je na allegro.


PONY HUTCHEN - PERFUMY Z KREMIE WEIHNACHTSZAUBER "ŚWIĄTECZNY CZAR"
Miałam ich nie używać.. miałam zużyć perfumy obecnie posiadane i dopiero wówczas dobrać się do tych oraz zaopatrzyć się w coś nowego. Jednak ciekawość była większa.. musiałam odkręcić wieczko, a wtedy przepadłam. Nie są to typowe perfumy kobiecie. Myślę, że bez przeszkód można je nazwać Unisex. Jest to zapach cytrusów z nutami mirry i kadzidła. Chyba za każdym razem gdy otwieram tę małą puszkę jestem zaskoczona tym jak bardzo mi się podobają. To wszystko dzięki pani Ani ze sklepu Bioana i ufundowanym przez nią produktom na licytację przy okazji Chełmskiego Spotkania Blogerek. Perfumki można dorwać oczywiście w sklepie Bioana (psss.. są na promocji). Tak.. doczekają się bardziej rozległej recenzji.


BLEND IT ! - GĄBKA Z SERII DOUBLE CUT INDIAN ROSE
To moje drugie spotkanie z gąbką Blend It! i pierwsze udane. Wcześniej miałam typowe jajeczko w wersji marmurkowej.. było fatalne. Twarde, sztywne, do tego bardzo trudno było je doprać. Naprawdę się zraziłam ale spotkałam się z opiniami, że gąbki Blend It wcale nie są sobie równe dlatego nie zrażając się kupiłam ponownie. Gąbka z serii Double Cut jest podwójnie ścięta i niezwykle miękka. W tym przypadku o wiele fajniejsza niż gąbka z RT , a do tego piękny kolor! To co mnie zaskoczyło najbardziej to łatwość domywania jej z podkładu.. wcześniej zawsze miałam z tym problemy. Blend it! zazwyczaj kupuję w Minti Shop.. od sklepu dzieli mnie jakieś 60 km więc zawsze na drugi dzień mam paczkę 😀

Epopei brak.. ale może to dobrze, bo kto jest w stanie znaleźć czas na czytanie tak długich wywodów😅


czerwca 29, 2017

YVES ROCHER - WODA TOALETOWA Z SERII UN MATIN AU JARDIN O ZAPACHU RÓŻY

YVES ROCHER - WODA TOALETOWA  Z SERII UN MATIN AU JARDIN O ZAPACHU RÓŻY

Zdaję sobie sprawę, że czytając tytuł, a konkretnie wyraz "róża" ścisnęło cię w gardle na samą myśl o perfumach którym otulały się nasze babcie czy prababcie. Mi również przez wiele lat zapach róży w kosmetykach kojarzył się wyłącznie w źle. Na szczęście te czasy już dawno minęły, a zapach róż to już nie ten sam co kiedyś.


Marka Yves Roche jest mi umiarkowanie dobrze znana. Mam kilka produktów które miło wspominam i z chęcią bym wróciła ale są i takie, które mnie rozczarowały. Póki co wody toaletowe Yves Rocher bardzo pozytywnie mnie zaskakują. W swoich nielicznych zbiorach posiadam wodę toaletową o zapachu malezyjskiego kokosowa, werbeny oraz róży. Ze trzy lata temu, gdyby ktoś mi powiedział, że zapach różanej wody toaletowej jest ładny, to uznałabym, że większość zwojów w mózgu mu się przepaliła i rozważałabym zaalarmowanie pogotowia psychiatrycznego.. ale.. ta róża jest naprawdę ładna!


To prawdziwy powiew wiosny. Pełen delikatności i subtelności zapach, który ani trochę nie jest ciężki. Wręcz przeciwnie! To prawdziwie świeży zapach który idealnie wpisuje się w wiosenno-letnie temperatury. Na zapach składa się absolut róży oraz olejki roślinne z grejpfruta, bergamotki i mandarynki. Świeżo po aplikacji bardzo łatwo wyczuwalna jest kombinacja tych trzech olejków. Po chwili zapach się przekształca, a w naszym otoczeniu wyczuwalna jest subtelna róża.


Szklana butelka jest bardzo minimalistyczna w swoim wyglądzie, co bardzo mi odpowiada. Za 100 ml pojemność należy zapłacić w cenie regularnej 92 zł ale.. przy dobrej promocji można ją nabyć za około 30-40 zł co uważam za bardzo dobrą cenę. Bez problemu można również sprawdzić zapachy stacjonarnie w sklepie, do czego zawsze zachęcam.


Czy widzę tu jakieś wady? Oczywiście. Jest to woda toaletowa w związku z czym nie możemy liczyć na jej trwałość. Myślę nawet, że zapach jest bardziej ulotny niż normalne wody toaletowe, które mam w zanadrzu. Mimo to wciąż uważam, że to był bardzo udany zakup. Zapach róży intensywnie towarzyszył mi w zeszłe wakacje, umilił tegoroczną wiosnę i już dobija dna. Mój tata za każdym razem gdy miałam na sobie różaną wodę od Yves Roche pytał co tak ładnie pachnie, a to prawdziwa rzadkość. Przyznam, że przy bardzo dobrej cenie promocyjnej mogę wpaść w szał zakupowy i zaopatrzyć się w kilka zapachów od Yves Roche, bo całkiem fajnie się u mnie sprawdzają. Sięgam po nie znacznie chętniej niż po drogie perfumy, które ostatnio tylko leżakują zakopane w jakimś koszyczku. 
Jeśli nie jesteś do końca przekonana do zapachów Yves Rocher, to polecam w pierwszej kolejności wypróbować żele pod prysznic lub balsamy do ciała. Bardzo często wody toaletowe towarzyszą takim zestawom.

Znasz zapachy Yves Rocher?


maja 12, 2017

L'OCCITANE - ŻEL, BALSAM I ZAPACH Z LINII ZAPACHOWEJ PIVOINE FLORA

L'OCCITANE - ŻEL, BALSAM I ZAPACH Z LINII ZAPACHOWEJ PIVOINE FLORA

Po zestawie szamponu z odżywką przyszła kolej na żel, balsam oraz miniaturkę perfum. Bardzo trudno zainteresować mój nos zapachem na dłużej.. jest chyba jeszcze bardziej wybredny niż podniebienie. Niezwykle często mam tak, że produkt zachwyca mnie swoim zapachem w pierwszych dwóch miesiącach, a później tylko męczy przez co mniej chętnie do niego wracam. Perfumy to również poniekąd problem. Niektóre buteleczki 30 ml trzymam przez trzy cztery lata. Zatem jeśli coś naprawdę mnie zachwyca kolejny miesiąc to jest to ewidentnie mój zapach.


Nie bez powodu od razu skupiłam się na zapachu tych produktów. Póki co marka L'Occitane tylko w tej kwestii mnie zachwyca. Linia zapachowa peony jest naprawdę śliczna, kobieca i delikatna. Dosłownie tak piękna jak kwiaty peony, których już nie mogę się doczekać. To zdecydowanie zapach który mogłabym nosić cały rok, a przecież jestem osobą która ewidentnie dzieli zapachy według pór roku. No dobrze.. może jednak przyporządkowałabym ten zapach na okres kwitnięcia peoni.. to tak pięknie się zgrywa.

Nuty głowy: bergamotka, grejpfrut, zielone nuty
Nuty serca: peonia, róża
Nuty bazowe: drzewo sandałowe,białe piżmo

Takie typowo kwiatowe zapachy perfum mało kiedy są w stanie zwrócić moją uwagę. W tym przypadku się udało i to na tyle, że rozważam zakup pełnowymiarowego flakonika. Jednak 200 zł za 75 ml to jednak za dużo. Tym bardziej, że zapach nie chodzi za mną cały dzień. Na szczęścia produkty L'Occitane często można kupić na promocjach i wyprzedażach, co w przypadku perfum jest bardziej opłacalne. Właśnie.. w przypadku perfum..


Żel jak i mleczko do ciała pachną niemal identycznie jak perfumy. Często różne produkty z tej samej linii odbiegają od siebie zapachem.. tu poszczególne elementy są bardzo spójne. Żel mimo zawartości SLS nie pieni się tak mocno jak typowe żele do kąpieli. Piana jest delikatna i nieco bardziej satynowa w dotyku. Już podczas mycia czuć na skórze pewien poślizg, a skóra wydaje się być nawilżona. Za to balsam ma bardzo delikatną i nieco wodnistą konsystencję. Wchłania się w skórę błyskawicznie i pozostawia bardzo przyjemny zapach.


Jednak żaden z tych produktów nie nawilża mojej skóry. Żeli na bazie SLS i ładnym zapachu w drogerii można znaleźć ogromne ilości i to w dodatku 10 razy tańsze. Natomiast balsam sprawdziłby się jedynie na skórze która niczego nie wymaga. Ja stosuję go bardziej jako perfumy w kremie. Szkoda mi go używać na nogi tym bardziej, że po goleniu czy depilacji wymagają one solidnego nawilżenia i ukojenia, a balsam tego nie daje.

Skład żelu (INCI): Aqua / Water, Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Coco Glucoside, PEG-40 Hydrogenated Castrol Oil, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Parfume / Fragrance, Peonia Lactiflora Extract, Laureth-2, PEG-120 Methyl Glucose Dioleate, Ethylhexyl Methoxycinnamete, Ethylhexyl Salicylate, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Tocopherol, Alpha-Isomethyl Ionone, Limonene, Citronellol, Linalool, CI 17200 (Red 33), CI 14700 (Red 4), CI 19140 (Yellow 5).

Skład balsamu (INCI): Aqua / Water, Glycerin, Helianthys Annuus (Sunflower) Seed Oil, Coco-Caprylate / Caprate, C 14-22 Alcohols, Corn Starch Modified, Parfum / Fragrance, Caprylic / Capric Triglyceride, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Dimethicone, Paeonia Lactifloora Extract, Hydroxyethyl / Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, C 12-20 Alkyl Glucoside, Sodium Stearoyl Glutanate, Sodium Gluconate, Ethylhexylglycerin, Xanthan Gum, Polysorbate 60, Sorbitan Isostearate, Mica, Phenoxyethanol, Chlorphenesin, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Tocopherol, Alpha-Isomethyl Ionone, Limonene, Citronellol, Linalool, CI 77491 (Iron Oxide).


Wersja zapachowa Peony bardzo przypadła mi do gustu.. jednak głównie pod względem zapachu. Perfumy są ślicznie, delikatne i bardzo kobiece. Z pewnością rozważę zakup pełnowymiarowego flakonika, chociaż swoją trwałością wcale nie powalają na kolana. To jednak nie jest dla mnie jakąś wielką wadą, bo latem częściej sięgam po wody toaletowe i mgiełki niż perfumy. Nie zawsze mam też ochotę na to aby zapach chodził za mną przez długi czas, częściej zdarza mi się, że sam balsam do ciała jest dla mnie wystarczająco pachnący. Zdecydowanie nie mam pociągu do kolekcjonowania zapachów, ale peony z chęcią widziałabym na swojej półce.. ale nie w regularnej cenie. 

Podobnie jak wcześniej obyło się bez większych rewelacji. Jedynie zapach jest godny uwagi.. to jednak wciąż za mało.

Znasz zapach Peony od L'Occitane?
Kto kocha się w kwitnących peoniach? 
Ja miałam nadzieję, że peonie będą towarzyszyć mi na ślubie.. niestety ślub miałam w sierpniu, a ich cena wówczas ścina z nóg. 




listopada 12, 2016

LOEWE - AIRE SENSUAL - BALSAM PERFUMOWANY DO CIAŁA

17
LOEWE - AIRE SENSUAL - BALSAM PERFUMOWANY DO CIAŁA
   Przedświąteczne odkurzanie szaf uważam za otwarte. Takie przeszukiwanie zakamarków zawsze obfituje w odkrywanie na nowo zapomnianych kosmetyków. Niektóre z nich zapomniane, bo nie do końca spełnione zostały moje oczekiwania, a inne odstawione bo są tak piękne, że aż serce może pęknąć na widok denka. Tak. Ten miesiąc z pewnością będzie obfitować w skrajne recenzje.

października 09, 2016

HUGO BOSS - FEMME

18
HUGO BOSS - FEMME
   Czy tylko ja mam od jakiegoś czasu wrażenie, że kobiety prześcigają się w drapieżności? Czy każda kobieta, która twardo stąpa po ziemi musi wyrażać to poprzez dobór perfum? Słodkie, intensywne, ciężkie.. a co z naszą romantyczną stroną? W końcu każda z nas ma w sobie nutę romantyzmu.


września 22, 2016

YVES ROCHER - FRESH ROSE EDT

16
YVES ROCHER - FRESH ROSE EDT
Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy jest fanem różanych zapachów. Ja na ogół też nie jestem. Zapach róż w kosmetykach czy perfumach najczęściej kojarzy się ze starszą panią, która zdecydowanie przesadza z ilością wylewanych na siebie perfum, a dłuższy kontakt prowadzi do duszności i zawrotów głowy. Jednak zdarzają się kosmetyki, w których zapach róż jest wyjątkowy.

 
Woda toaletowa zamknięta jest w szklanym butelce z atomizerem o pojemności 100 ml. Prostota butelki oraz brak nadmiaru jakichkolwiek napisów czy grafiki jak najbardziej wpływa na elegancją całość. Sama woda jest lekko zabarwiona na delikatny róż.

 
To może być nieco zaskakujące, bo często zapach róż jest ciężki i duszący.. ale nie w przypadku tej wody toaletowej. Wręcz przeciwnie. To bardzo świeży i lekki zapach. Świetnie sprawdzi się zarówno w lecie jak i w chłodniejszych porach roku. Tak. Zdecydowanie należę do osób które potrafią dzielić zapachy na zimowe i letnie. Jednak ten zapach chyba bez problemu będę nosić jeszcze zimą.. o ile jej doczeka.

 
Skąd taki wyjątkowo lekki zapach róż? Poza samym absolutem różanym do kompozycji zostały dodane olejki eteryczne z grejpfruta, bergamotki oraz mandarynki. Jednak mój nos nie czuje tu ani grejpfruta, ani bergamotki, a mandarynki. To zdecydowanie lekki zapach porannej róży.. świeżej lekkiej róży.


Standardowa cena 100 ml flakonika to 83,00 zł. Osobiście nie zapłaciłabym tyle. Głównie dlatego, że zapach nie trzyma się długo. Najczęściej są to około 2-3 godziny. Jednak nie ma co porównywać wody toaletowej do perfum. Według mnie to całkiem przyzwoity czas i w tym roku z powodzeniem wody toaletowe Yves Rocher zastąpiły mi mgiełki do ciała.

 

Skoro nie 83,00 zł to ile? Około 40 zł! Tak, bo właśnie za tyle można ją zgarnąć. Yves Rocher niemal zawsze ma jakieś ciekawe promocje. Warto również dołączyć do ich klubu i dodatkowo zbierać punkty. Aktualnie woda jest na promocji za 59,00 zł ale jestem przekonana, że gdy udam się do punktu sprzedaży okaże się, że mam dodatkowy rabat albo jakiś gratis w postaci np. szamponu.

 
Jeśli nie chcesz ryzykować zakupu wody, bez wcześniejszego sprawdzenia zapachu, a nie masz możliwości jak to zrobić zachęcam do zakupu żeli pod prysznic tej samej serii. Wody toaletowe pachną dokładnie tak samo jak żele. Można je również bez problemu kupić w promocyjnej cenie.

Są tu jakieś wielbicielki różanych aromatów?


kwietnia 20, 2016

BATH & BODY WORKS - JAPANESE CHERRY BLOSSOM

22
BATH & BODY WORKS - JAPANESE CHERRY BLOSSOM
Nie jestem szczególną fanką mgiełek zapachowych, zdecydowanie wolę perfumy. Jednak w okresie letnim trzeba oddać im zasłużony hołd. Są zdecydowanie bardziej lekkie i mniej zobowiązujące. Nie wyobrażam sobie spryskania ciała perfumami idąc na plaże lub miasto w 30 stopniowym upale. W takich chwilach moje perfumy odstawiam na nieco chłodniejsze wieczory, a w ciągu dnia sięgam po lekkie wody toaletowe lub właśnie mgiełki.



O Bath & Body Works nasłuchałam się i naczytałam tyle zachwytów, że w końcu musiałam ulec. Niestety do stacjonarnego sklepu nie jest mi po drodze. Dlatego zdecydowałam się na nieco ryzykowne zakupy internetowe. Po sprawdzeniu ofert oraz recenzji mój wybór padł na mgiełki zapachowe w wersji Travel. Zastanawiałam się nad trzema wersjami zapachowymi: Japanese Cherry Blossom, Paris oraz Sea Island Cotton. Ponieważ zapach kwiatów wiśni zdecydowanie uwielbiam.. chociaż nie do końca wiem czym nasze polskie różnią się od wersji japońskiej. To odnoście tego jak pachnieć może Paryż nie mam bladego pojęcia. Bawełna chociaż kojarzy się ze świeżym praniem również mogła być ryzykowna. Dlatego ostatecznie padło na wersję Japanese Cherry Blossom.



Mgiełka przyszła do mnie w plastikowym lekkim opakowaniu z atomizerem o pojemności 88 ml za którą zapłaciłam około 25 zł. Grafika na opakowaniu specjalnie mnie nie zachwyca. Nie jest elegancja ale specjalnie szpetna też nie. Całość jest bardzo lekka i nie obciąża szczególnie mojej torebki. Absolutnym plusem jest to, że zapach naprawdę długo się utrzymuje. Pod tym względem jestem pod niesamowitym wrażeniem. Mgiełka jest niesamowicie wydajna. Z reguły mgiełkę o dwukrotnie większej pojemności bez problemu jestem w stanie zużyć w ciągu letniego okresu. W tym przypadku mgiełka posłuży mi przez dwa letnie okresy. Chociaż mgiełka nie należy do tanich to uważam, że jej zakup zdecydowanie się opłaca.



Zapach Japanese Cherry Blossom nie każdemu przypadnie do gustu. Według mnie pasuje do nieco starszych osób, nastolatek jakoś w tym nie widzę.

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: azjatycka gruszka, jabłoń, śliwka
Nuty serca: kwiat japońskiej wiśni, lilia, róża, płatki mimozy
Nuty bazy: ryż waniliowy, królewski bursztyn, jedwabne piżmo, rozgrzewający cynamon, himalajskie drzewo cedrowe, kremowy sandałowiec.

Z pewnością ma grono stałych wielbicieli. Jednak ja do nich nie należę. Zapach nie jest absolutnie brzydki.. chodzi raczej o to, że ja się w nim dobrze nie czuję. Chociaż miewam dni, że mam na niego ochotę. Aktualnie mgiełka ląduje w mojej torebce, gdyż obecne temperatury są według mnie idealne na takie kwiatowe nieco słodkie zapachy.

Na stronie producenta znalazłam informację, że mgiełka stosowana na ciało odżywi skórę i złagodzi podrażnienia. Gdyby aloes znajdował się przed alkoholem bym w to uwierzyła. Nice Joke!

Skład (INCI): Alcohol Denat. Water (Aqua, Eau), Fragrance (Perfum), Aloe Barbadensis Leaf Extract, Propylene Glycol, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Ethylhexyl Salicylate, BHT, Alpha-Isomethyl Ionone, Benzyl Benzoate, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Cinnamyl Alcohol, Citronellol, Coumarin, Euugenol, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyse, Linalool, Yellow 5 (CI 19140), Red 33 (CI 17200), Blue 1 (CI 42090).



To moje pierwsze spotkanie z marką Bath & Body Works i być może ostatnie. Głównie dlatego, że do stacjonarnego sklepu nijak nie jest mi po drodze. Nie chcę ponownie ryzykować zakupu nie do końca trafionego zapachu mgiełki czy świecy zapachowej. A jeśli chodzi o osławione żele pod prysznic zawierają składniki których zdecydowanie wolę unikać. Być może w przyszłości skuszę się jeszcze na wersję mgiełki o zapachu bawełny (Sea Island Cotton)..ale zobaczymy. Nie jest to produkt bez którego trudno jest mi się obejść lub znaleźć zamiennik.. ale promocyjne ceny potrafią zrobić swoje.

Aktualnie na yourshine.pl trwa promocja na produkty Bath & Body Works.. i bądź tu silną kobietą.

Używacie mgiełek zapachowych?

stycznia 13, 2016

ZIMOWE PERFUMY - JIMMY CHOO

ZIMOWE PERFUMY - JIMMY CHOO
Śnieg, ciepłe skarpetki, szaliki, gorąca herbata, Święta, moje urodziny i imieniny..to wszystko sprawia, że zima jest jedną z moich ulubionych pór roku. Co prawda nie jest już tak wyjątkowa jak za czasów mojego dzieciństwa..śnieg po kolana, trzymające przymrozki, jednak możemy próbować wynagrodzić sobie aktualną chlapę lub brak śniegu za oknem. Jednym z takich ratunkowych pomocników są perfumy Jimmy Choo. 


Nuty głowy: nektar gruszkowy, włoska pomarańcza
Nuty serca: orchidea tygrysia
Nuty bazy: karmel, indonezyjska paczula
Rodzina olfaktoryczna: szyprowo-owocowa

 

Perfumy bardzo zmysłowe i ciepłe. Wyraźnie czuć aromaty owocowe i kwiatowe. Słodkiej gruszce i mandarynce towarzyszy zielona świeżość. Osobiście nie przepadam za tym początkiem, jednak on stosunkowo szybko mija. Z czasem zapach nabiera nieco łagodniejszego charakteru. Poczujemy wtedy zapach orchidei  i róży wciąż powiązane z drzewnymi nutami. To sprawia, że są wyjątkowe i oryginale, a przy tym niezwykle trwałe.
 

Z pewnością Jimmy Choo nie należy do łagodnych i delikatnych aromatów, są dosyć ciężkie, ale przy tym elegancie, zmysłowe i uwodzicielskie. Uważam, że nie jest to zapach dla młodych kobiet. W niewielkiej przestrzeni mogłyby się okazać zbyt duszące. Drzemiąca słodycz w tym uroczym flakoniku zdecydowanie potrzebuje do współpracy chłodnego zimowego powietrza. Z pewnością znajdą się wielbicielki słodkich i ciężkich zapachów używanych w ciągu całego roku. Ja natomiast po tego typu perfumy sięgam wyłącznie w chłodnym okresie.

Posiadacie swoich zimowych ulubieńców?

grudnia 17, 2015

ZAKUPY W YVES ROCHER

ZAKUPY W YVES ROCHER
Markę Yves Rocher poznałam osobiście dopiero około pół roku temu, przy okazji kuszącej promocji. Stwierdziłam, że to świetna okazja tym bardziej, że jeśli nawet trafi się jakiś bubel to nie będzie to takie dotkliwe.


Słyszałam, że gdzieś w Lublinie był stacjonarny sklep, natomiast nigdy po drodze mi nie było. Przy niedawnej wizycie w Lublinie okazało się, że marka Yves Rocher przeniosła się do Atrium Felicity. Nie mogłam przejść obojętnie wobec tego faktu.

   Yves Rocher - Marsylian Coconut - Eau de Toilette - poj. 100 ml - cena: 39,90 zł

Zapach kokosa jest dla mnie sprawą kontrowersyjną. Większość "kokosowych" kosmetyk wywołuje u mnie nudności i ból głowy. Wiele blogerek się nim zachwycało i stąd moja konsternacja - "czyżby ładny kokos?". Nie chciałam ryzykować zakupu internetowego, bo istniało ryzyko, że zostanę ze 100 ml smrodkiem. Oczywiście w ofercie jest mała 20 ml pojemność. Jednak stosunek ceny do pojemności ma się nijak. Zapach początkowo mnie oczarował, ale co będzie dalej? Zobaczymy.

    Yves Rocher - Jardins du Monde - Magnolia Flower from China - poj. 200 ml - cena: 8,90 zł

Bardzo lubię kwiatowe, owocowe, kawowe, orzechowe... żele pod prysznic. W tej dziedzinie jestem bardzo otwarta. Nie wymagam od nich zbyt wiele, wystarczy mi ładny zapach. O ile w przypadku pielęgnacji twarzy skład jest dla mnie bardzo istotny, to odnoście pielęgnacji ciała nie zawsze przyglądam się składnikom. Oczywiście staram się to zmienić, jednak wciąż często daję się ponieść zapachom. W tym przypadku nie przyjrzałam się składowi, który nie jest zbyt rewelacyjny. Co prawda nie zawiera parabenów, za to SLS-ów w nim nie brakuje. Moja skóra nie jest szczególnie wrażliwa, chociaż ostatnio walczę z lekkim przesuszeniem, dlatego pomimo przyjemnego zapachu, chwilowo po niego nie sięgnę.

Skład (INCI): Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Ammonium Lauryl Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Propylene Glycol, Glycerin, Perfum, Aloe Barbadenisis Leaf Juice, PeG-7 Glyceryl Cocoate, Sodium Benzoate, Citric Adid, Tetrasodium Edta, Styrene/Acrylates Copolymer, Acrylates/C10-30 Akryl Acrylate Crosspolymer, Sodium Chloride, Allantion, Polyquaternium-7, Salicylic Acid, Limonene, Linslool, Sesamum Indicum Seed Oil, Sodium Lauryl Sulfate, Methylpropanediol, CI 17200, CI 19140

Yves Rocher - Expert Reparation - Karite, Shea Butter - poj. 150 ml - cena: 19,90 zł

Przesympatyczna Pani ekspedientka ( pozdrawiam ! ) kusiła mnie promocyjną ceną na mleczko z masłem shea. Lubię zapach masła shea, dodatkowo borykam się z lekkim przesuszeniem i akurat nie miałam przy sobie żadnego kremu do rąk, a nie chciałam kupować kolejnego. Wstępnie zdradzę, że jestem zadowolona z jego działania.

Skład (INCI): Aqua, Butyrospermum parkii (Shea) Butter, PEG-2 Stearate, Methylpropanediol, Glycine Soja (Suybean) Oil, Dimethicone, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Brassica Campestris (Rapeseed) Seed Oil, Glycerin, Isopropyl Palmitate, Caprylic/Capric Triglyceride, Octyldodecyl Myristate, Cetearyl Alcohol, Trilaurin, Behenyl Alcohol, Aphloia Theiformis Leaf Extract, Phenoxyethanol, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Perfum/Fragrance, Ceteareth-20, Xanthan Gum, Tocopheryl Acetate, Sorbic Acid, BHT, Sodium Hydroxide, Sorbitan Isostearate, Polysorbate 60, Tocopherol.


Znacie/lubicie markę Yves Rocher?
Czy wolicie w 100% naturalne produkt?
Jeśli tak, to jakie marki polecacie?

Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger