Pokazywanie postów oznaczonych etykietą LaQ. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą LaQ. Pokaż wszystkie posty

kwietnia 01, 2021

SZURU-BURU.. ZAMIAST ŻELU POD PRYSZNIC! CZYLI MYJĄCY MUS Z FUNKCJĄ PEELINGU O PIĘKNYM ZAPACHU PIWONII OD FIRMY LaQ

SZURU-BURU.. ZAMIAST ŻELU POD PRYSZNIC! CZYLI MYJĄCY MUS Z FUNKCJĄ PEELINGU O PIĘKNYM ZAPACHU PIWONII OD FIRMY LaQ

Sentyment do żelu LaQ w wersji zapachowej piwonii mam ogromny. W krótkim czasie do niego wróciłam i z pewnością zrobię to jeszcze nie raz. Zalet ma sporo: stosunkowo tani, wydajny, opakowanie z pompką, nie wysusza skory i przede wszystkim.. zapach! Kocham piwonie! Zarówno w wersji kwiatów jak i zapachu.Dlatego naturalną koleją rzeczy było to, że sięgnę po peeling z tej samej linii. 


 Od producenta:

Nawet diament wymaga oszlifowania. Właśnie dlatego stworzyliśmy dla Ciebie super słodki peeling w lekkim, świetnie pieniącym się musie. Cukier usunie martwy naskórek i sprawi, że Twoja skóra stanie się doskonale wygładzona. Delikatne substancje myjące skutecznie ją oczyszczą. Masło shea, gliceryna roślinna, nawilżające ekstrakty z lnu, płatków owsianych i mleka ryżowego nie pozwolą na jej przesuszenie. Dla wzmocnienia ujędrniającego i antycellulitowego działania dodaliśmy ekstrakty z zielonej kawy, cynamonu, imbiru i papryki. Efektem jest oczyszczona, gładka, pięknie pachnąca skóra, przygotowana do dalszego rozpieszczania.

Sposób użycia:

Szuru-buru, szuru-buru! Zamiast żelu pod prysznic. 

Przyznaję, że nie byłam w pełni świadoma konsystencji produktu. Peeling kupiłam z myślą o.. złuszczaniu, a tu zazwyczaj preferuję konkretne efekty. Nie czytałam opisu, a z niego jasno wynika, że jest to peeling myjący w formie musu i rzeczywiście tak jest.

Moje zaskoczenie było spore kiedy po raz pierwszy sięgnęłam po produkt pod prysznicem, a okazała się nieco innym typem peelingu. Trudno tu mówić o konkretnym złuszczeniu. To zdecydowanie produkt z typu myjących z funkcją peelingu jako drugorzędny.. czy nawet trzeciorzędny aspekt. 

Czy to źle? Absolutnie! Uwielbiam nietypowe, ciekawe konsystencje, a ta zdecydowanie do takich należy. Mus jest mięciutki i puszysty. Bez problemów wydobywam produkt z opakowania mokrymi dłońmi i rozprowadzam po skórze. Nie ucieka, nie spływa tylko świetnie trzyma się skory i po niej sunie tworząc przyjemną pianę. Na początku do głosu dochodzą drobinki cukru przez co zalicza się lekki peeling do czasu ich rozpuszczenia.

 

Radość z użytkowania jest ogromna. Ostatecznie produkt zaczęłam traktować jako zamiennik żelu, bo świetnie sprawdzał się w tej roli z pominięciem kilku miejsc 😘 Po rozpuszczeniu drobinek cukru pozostała powłoczka świetnie nadawała się jako poślizg dla maszynki ale przede wszystkim świetnie zastępuje żel. Mus świetnie oczyszcza skórę, odświeża ją, a po kąpieli nie odczuwam dyskomfortu w postaci suchej czy ściągniętej skóry.  


 
 
Skład (INCI): Sucrose, Vegetable Glycerin, Aqua, Sorbitol, Sodium Cocoyl/Lauroyl Isethionate, Disodium Lauryl Sulfosuccinate, Sodium Chloride, Butyrospermum Parkii Butter, Green Coffee Bean Extract, Oryza Sativalac Extract, Avena Sativa Kernel Extract, Linum Sativum Seed Extract, Levvulinic Acid, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Perfum, Limonen, Hydroxycitronellal, Benzyl Salicylate, Alpha-Isomethyl Ionone, Butylphenyl Methylpropional, CI 17200.

Pomimo niewielkiego kontaktu z wodą (mokre dłonie) mus nie uległ zniszczeniu czy zepsuciu. Starałam się unikać zamoczenia bezpośredniego ale nie jest to w pełni wykonalne pod prysznicem. Mimo wszystko, mus przetrwał do końca w świetnym stanie używalności. To oznacza, że w ewentualną podróż mogę zabrać ze sobą mus zamiast żelu. Minimalizuję wówczas ryzyko rozlania żelu w podróży.. ale bez płynu do higieny raczej się nie obejdzie. Cóż.. nie wszystko da się zastąpić.

Co z zapachem? Najlepsze zostawiłam sobie na koniec. Uwielbiam ten zapach! Jest przepiękny! Słodki, kwiatowy, wyrazisty, otulający. Pachnie tak jak tylko piwonie mogą pachnieć. Za nic bym tu niczego nie zmieniała.

Zarówno żel jaki i mus z funkcją peelingu są moimi faworytami w asortymencie LaQ i trudno będzie to pobić.

listopada 02, 2020

KOCICA Z LAQ W TOP 5 MOICH ULUBIONYCH ŻELI POD PRYSZNIC

KOCICA Z LAQ W TOP 5 MOICH ULUBIONYCH ŻELI POD PRYSZNIC


Jeżeli tematem byłyby owocowe zapachy to oczywistą sprawą jest to, że mango nie ma sobie równych. W moim królestwie i na tym blogu prowadzony jest reżim mango, czy ktoś kocha czy nie 😂 Za to odpowiednikiem mango w królestwie kwiatów jest.. piwonia! To z resztą widać po zdjęciach.. większości recenzowanych produktów towarzyszą kwiaty piwonii, a z uwagi na stosunkowo krótki okres kwitnienia i ilość zdjęć (zaopatrzenie na minimum pół roku) łatwo połączyć kropeczki, że autorka jest psychofanką piwonii. 

Nie wcale nie oznacza, że cokolwiek zbliżonego do piwonii zwala mnie na kolana.. wręcz przeciwnie. Na ten aromat jestem szczególnie wyczulona. Rzadko podobają mi się kombinacje zapachowe. Uważam, że czysty aromat obroni się sam i nie potrzebny mu żaden doping.  

Żel pod prysznic od LaQ o zadziornej nazwie Kocica z ekstraktem z piwonii początkowo nie wzbudził we mnie entuzjazmu. Widziała już te produkty.. czytałam zachwyty.. i wciąż nic we mnie nie drgnęło. W końcu żel trafił do mnie w wyniku blogerskiego spotkania (jeszcze przed pandemią 😷). Czekał cierpliwie na swoją kolej, aż doczekał się zdjęć i pierwszego kontaktu z moimi nozdrzami! Wówczas moje zwoje w mózgu się niemal wyprostowały, a wszystko z uwagi na zapach!.. ale od początku.

Od producenta:
Żel odzwierciedla wszystkie oblicza kobiecej natury - zmysłowość, dzikość, tajemniczość, seksapil i elegancję. Dla kobiet silnych i zdecydowanych, znających swoją wartość i potrafiących wykorzystać swoje atuty!
Żel pachnie nutą ekskluzywnych perfum, połączonych z aromatem luksusu kilku chwil tylko dla siebie. Żel oparty jest na łagodnych substancjach myjących pochodzenia roślinnego. Dodatek kompleksu składników nawilżających, m.in. mocznika, witaminy B3, kwasu mlekowego i inozytu, nawilża i wzmacnia barierę ochronną skóry. Ekstrakt z piwonii pozostawia ją doskonale ujędrnioną i odżywioną. 


Ta butla to 0,5 litra żelu, a i tak wciąż wydaje się stanowczo za mała. Chociaż lubię żonglować zapachami pod prysznicem to w tym przypadku zupełnie nie czułam potrzeby zmiany czegokolwiek. Zapach jest wyraźny i intensywny. Sama kąpiel go nie jest w stanie przytłoczyć jak to bywa w wielu przypadkach. To zapach piwonii który lubię o każdej porze roku. Odnajduję w nim zarówno świeże tony idealne latem jak i otulające na okres zimowy. Do tego aromatu pasuje jak ulał opakowanie z delikatnego kryształu mieniące się w słońcu na wszystkie kolory tęczy.. tylko to mało praktyczne w domowej łazience 😅 Zejdźmy na ziemię.

Żele same w sobie zazwyczaj nie zaskakują mnie niczym szczególnym. Ich zadanie jest proste.. mają myć i nie wysuszać skóry. Za to największe wymagania stawiam zapachom. Dla mnie zapach żelu to coś co może zadecydować o powrocie, a nawet chęci poznania kolejnych produktów marki.
  

Konystencja żelu jest nieco inna.. od tego do czego zdążyłam się przyzwyczaić. To gęsty i nieco śliski.. gutek.. 😐 w sensie żelowy żel? (ktoś mnie rozumie?). Nie sprawia problemów w aplikacji czy to bezpośrednio na skórę czy przy pomocy rękawicy. Płyn pięknie sunie po skórze.. i sunie.. i wciąż sunie. Pod wpływem wody o dziwo nie zmienia konsystencji.. wciąż jest żelowy. Nawet przy zapuszczonych krzakach poziom tworzenia piany jest minimalny. Szczyt pianotwórczości osiąga się przy leciutko kremowej konsystencji. Czy to źle? Nie! To dowodzi, że zawarte detergenty są łagodne i delikatne dla naszej skóry. Chociaż głównym detergentem jest tu Cocamidopropyl Betaine, z którym moja twarz i skóra głowy się nie lubi, to w tym przypadku ciała nie ma najmniejszych zastrzeżeń. Skóra nie jest przesuszona w najmniejszym stopniu i to przy częstym używaniu.

 
Żel sprawdza się genialnie w roli poślizgu dla maszynki i w tej dziedzinie raczej nie ma sobie równych. Przetestowany został również w roli produktu do higieny intymnej.. również bez zastrzeżeń. Jednak żeby nie było tak kolorowo.. kiedy jestem naprawdę wynurana w ziemi (ogród), w pyłach (wizyta na budowie) czy w innych świństwach, które nawet w nosie czuję to żel mnie zawodzi. Nie jest w stanie usunąć mocniejszego brudu.. tu wówczas w ruch idzie mydło z rękawicą. Żel za to świetnie sprawdza się do codziennej kąpieli w formie odświeżenia po zwykłych codziennych czynnościach.
 
Nie mam szczególnych pretensji, że produkt jest delikatny, bo jednak na co dzień kiedy jakimś cudem nie jestem przepocona, wynurana w piachu, ziemi czy zaprawach to jak najbardziej się sprawdza. Skóra nie jest katowana silnymi, wysuszającymi detergentami, a w efekcie nie cierpię z powodu przesuszonej skóry.
 
 
Skład (INCI): Aqua, Sodium Coco-Sulfate, Vegetable Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Paeonia Officinalis Flower Extract, Sodium Lactate, Sodium PCA, Glycine, Fructose, Urea, Niacinamide, Inositol, Lactic Acid, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Sodium Chloride, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Parfum, Limonene, Hydroxycitronellal, Benzyl Salicylate, Alpha-Isomethyl Ionone.

  • Aqua (Water ) (Woda) - naturalny rozpuszczalnik
  •  Sodium Coco-Sulfate (sól sodowa siarczanu alkoholi tłuszczowych z oleju kokosowego) - anionowa substancja powierzchniowo czynna. Ma dobre właściwości pianotwórcze. Średnio drażniący i wysuszający skórę. Stosowany głównie w szamponach i preparatach do kąpieli. Osoby z bardzo wrażliwą skórą powinny go unikać
  • Glycerin (gliceryna) - silnie hydrofilowa i higroskopijna substancja nawilżająca. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, pomaga substancjom aktywnym przedostać się w głąb skóry. Skuteczna zwłaszcza w kosmetykach z dużą ilością wody. Łagodzi podrażnienia, przyśpiesza regenerację uszkodzonej skóry, wygładza zmarszczki, zmiękcza naskórek, likwiduje zrogowacenia. Kosmetyki z dużą zawartością gliceryny są zwykle nieco lepkie na skórze. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Cocamidopropyl Betaine (kokamidopropylbetaina) - Substancja myjąca, pianotwórcza stosowana w produktach do mycia twarzy, ciała, włosów. Łagodzi potencjalne działanie drażniące anionowych substancji myjących np. SLS. Składnik uznawany za bezpieczny w produktach przeznaczonych do spłukiwania. Może przesuszać skórę wrażliwą. W 2004 roku substancja otrzymała tytuł alergena roku. (Alergia: skala 1 na 5)
  • Coco-Glucoside (glukozyd kokosowy) -  naturalna substancja myjąca. Jest stosowana w produktach organicznych, ponieważ jest wyjątkowo łagodna dla skóry. Wzmacnia pianę w produktach pieniących. Poprawia konsystencję. Umożliwia połączenie z wodą substancji nierozpuszczalnych lub trudno rozpuszczalnych w wodzie. (Alergia: skala 1 na 5)
  • Glyceryl Oleate (monogliceryd kwasu oleinowego) - emulgator. Dobrze nawilża, utrzymuje wilgoć skory. Stosowany m.in. w kosmetykach naturalnych. Tworzy na powierzchni skóry i włosów film, który zapobiega nadmiernemu odparowaniu wody z powierzchni, przez co kondycjonuje skórę i włosy. Nadaje połysk.  (Komedogenność: skala 3 na 5)
  • Paeonia Officinalis Flower Extract (wyciąg z kwiatów piwonii) - wzmacnia, reguluje przetłuszczanie i łagodzi i regeneruje skórę
  • Sodium Lactate (mleczan sodu) - podnosi zdolności nawilżające kosmetyków, przenika przez warstwę rogową skory, zmiękcza ją i utrzymuje wilgoć. W wyższych stężeniach działa złuszczająco, oczyszczająco i przeciwłojotokowo. Najlepsze działanie wykazuje w obecności kwasu mlekowego. Może być stosowany przez kobiety w ciąży oraz karmiące jedynie w niskich stężeniach (pielęgnacyjnych). (Alergia: skala 1 na 5)
  • Sodium PCA (sól sodowa kwasu piroglutaminowego) - posiada zdolność do wiązania wody. Jest również składnikiem naturalnego czynnika nawilżającego występującego w skórze tzw. NMF.
  • Glycine (glicyna) - regeneruje skórę, działa rozjaśniająco, nawilżająco i wzmacniająco. Podnosi pH kosmetyków
  • Fructose (cukier owocowy) - odżywia i nawilża. Stosowany w peelingach mechanicznych tzw. cukrowych jako materiał ścierny (Alergia: skala 1 na 5)
  • Urea (mocznik) - składnik ma zastosowanie w produktach kondycjonujących do skóry suchej i szorstkiej, z przymieszkowym zapaleniem skóry. W niskich stężeniach do 10% działa zmiękczająco i nawilżająco, w wyższych ma zdolność złuszczania naskórka, jego wysokie stężenia można spotkać w preparatach do stóp likwidujących zrogowacenia. Działa także buforująco na odczyn pH kosmetyków i zapobiega elektryzowaniu włosów. Sklasyfikowany jako potencjalny alergen. Może nasilać problemy trądzikowe, powodować wypryski i stany zapalne skóry. (Komedogenność: skala 2 na 5. Alergia: skala 2 na 5)
  • Niacinamide (niacynamid, witamina B3) - substancja aktywna. Stymuluje syntezę kolagenu, działa odmładzająco i przeciwzmarszczkowo. Rozjaśnia przebarwienia, poprawia nawilżenie, wzmacnia barierę lipidową skory, działa silnie antyoksydacyjnie, leczniczo, przeciwzapalnie i gojąco na skórę trądzikową (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Inositol (inozytol) - składnik spowalnia cykl złuszczania naskórka. Pomaga w leczeniu łojotoku i trądziku, ma właściwości przeciwzapalne. Wykazuje działanie przeciwzmarszczkowe i nawilżające. Zwiększa elastyczność skóry.
  • Lactic Acid (kwas mlekowy) - substancja nawilżająca. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka. Działa keratoplastycznie (zmiękcza warstwę rogową), a w wyższych stężeniach złuszcza zrogowaciały naskórek. Odblokowuje pory skóry i działa antybakteryjnie, dzięki czemu zapobiega tworzeniu ognisk zapalnych. Pomocny przy trądziku, polecany do pielęgnacji ciała i skóry włosów. Stężenie w produkcie gotowym 1-10%, w silnych peelingach 30-50%
  • Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride - składnik pochodzenia roślinnego (z gumy guar). Substancja antystatyczna tworzy na włosach ochronną powłokę. Posiada właściwości odżywcze, wygładza, wzmacnia włosy oraz ułatwia rozczesywanie
  • Sodium Chloride (chlorek sodu) - poleruje, ściera i redukuje nieprzyjemny zapach. Wpływa na konsystencję kosmetyków. Może wysuszać skórę i włosy lub działać drażniąco
  • Sodium Benzoate (benzoesan sodu) - konserwuje, chroni przed rozwojem drożdży, pleśni, drobnoustrojów, bakterii masłowych i octowych. Reakcje alergiczne są niezwykle rzadkie, ale może podrażniać oczy. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Potassium Sorbate (sorbinian potasu) - łagodny konserwant, chroni kosmetyk przed pleśnią, hamuje rozwój drożdży i pleśni, wykazuje aktywność w produktach o pH 3-6, w pH >7 jego aktywność drastycznie maleje. Hamuje rozwój większości bakterii, oprócz bakterii kwasu mlekowego (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 2 na 5)
  • Citric Acid (Kwas cytrynowy) - regulator pH. Wykazuje działanie złuszczające, dzięki czemu usuwa przebarwienia i rozjaśnia skórę
  • Parfum (Perfumy, Zapach) - ogólne określenie kompozycji zapachowej, która może być różnego pochodzenia. Maskuje niepożądane zapachy. Niektóre kompozycje zapachowe mogą być bardzo silenie drażniące, uczulające i toksyczne, w zależności od użytych komponentów, z jakich powstały
  • Limonene (limonen) - substancja zapachowa lub składnik kompozycji zapachowej. Znajduje się na liście groźnych alergenów. Obecność tej substancji musi być uwzględniona w wykazie składników INCI, gdy jej stężenie przekracza 0,001% w produkcie niespłukiwanym lub 0,01% w produkcie spłukiwanym (Alergia: skala 5 na 5)
  • Hydroxycitronellal (uwodniony cytronelal) - składnik kompozycji zapachowe, imituje zapach konwalii i lilii. maskuje nieporządane zapachy innych skladników kosmetyku. Sklasyfikowany jako potencjalny alergen (Alergia: skala 4 na 5)
  • Benzyl Salicylate (salicylan benzylu) - składnik kompozycji zapachowej oraz filtr przeciwsłoneczny. Substancja maskuje niepożądane zapachy innych składników. Pochłania również promienie UV, dzięki czemu kosmetyk dłużej zachowuje świeżość. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 4 na 5)
  • Alpha-Isomethyl Ionone (3-metylo-4-(2,6,6-trimetylo-2-cykloheksan-1-ylo)-3-buten-2-on) - składnik kompozycji zapachowej. Znajduje się na liście potencjalnych alergenów. Może wywoływać podrażnienie skóry 

 

Żel sam w sobie jest niesamowicie wydajny. Do tego dochodzi piękny, niemal luksusowy zapach, którym uwielbiam się otaczać i ani przez chwile nie mam dość. W efekcie trafił na listę żeli do których mogę nieustannie wracać! Jest jest jednak mały problem.. w kółko nie mogę się do niego dobrać, bo zastaję puste pułki w Hebe! (a ostatnio zakupy internetowe są mi nie po drodze 😅)

Są tu fanki piwonii? Ostrzegam, że jedna na województwo wystarczy 😂

lipca 05, 2020

ZUŻYCIA CZERWCA 2020

ZUŻYCIA CZERWCA 2020

Zazwyczaj opóźnienia w zużyciach się u mnie nie zdarzały.. a tu psikus. Z porządkami byłam zmuszona poczekać do weekendu.. a weekend również potrafił zaskoczyć obowiązkami 😅 Na szczęście nie zabrakło czasu na bardzo konkretne spa.. a przy okazji do zużyć ostatnim rzutem trafiły kolejne puste opakowania. To raj dla mojej duszy.. z każdym kolejnym krokiem uwalniam swoją kosmetyczną przestrzeń. Jest pięknie.. tylko te zalegające recenzje zaczynają przytłaczać 😅


MY MAGIC ESSENCE - TAKE IT OFF
Żelowo-olejowa formułą.. dokładnie tak, ani do końca żel ani olejek. Na szczęście jest to formuła, która rewelacyjnie łączy się z wodą więc demakijaż jest niesamowicie ułatwiony. Ja jednak ukochałam sobie Take It Off w roli produktu do masażu twarzy. Jego niesamowity zapach trawy cytrynowej cudownie odprężał i relaksować. Jedna pompka okazywała się wystarczająca więc mimo pozornie małej pojemności jak na produkt do oczyszczania okazał się całkiem wydajny. Z wielką przyjemnością jeszcze do niego wrócę, a po więcej szczegółów na jego temat i analizę składu zapraszam na post: Niezwykły eliksir o złotym kolorze i wyjątkowej konsystencji, czyli Take It Off z marką My Magic Essence


TULUA - PIANKA DO TWARZY
Drugie opakowanie z rzędu pianki marki Tulua. Pokochałam za delikatność, a przy okazji za skuteczność w oczyszczaniu. Moja skóra nawet przy codziennym użytkowaniu pianki nie marudziła, a z drugiej strony pianka szybko rozprawiała się z makijażem, zmywaniem olejowych formuł czy maseczek. Skóra ani razu nie była ściągnięta, ani nie reagowała przesuszeniem. Mało jest produktów do oczyszczania na bazie detergentów o których mogę powiedzieć, że moja skóra je toleruje, a piankę Tulua moja skóra lubi bardzo. Z całą pewnością będę do niej wracać, a więcej powodów dlaczego warto się skusić znajdziesz w poście: Tulua, ultra łagodna pianka oczyszczająca w codziennej pielęgnacji


D'ALCHEMY - ALL-OVER BLEMISH SOLUTION
Płyn do demakijażu D'Alchemy okazał się u mnie wielkim hitem, a co z kremem? Używałam go z przyjemnością z kilku względów. Moja skóra wyjątkowo go lubiła chociaż nie odznaczał się jakąś szczególną cechą. Jest to przede wszystkim lekki krem, który nie obciąża skóry podatnej na zapychanie, świetnie współgra z innymi produktami pielęgnacyjnymi, a do tego bardzo dobrze zgrywa się z makijażem. To bardzo dobry produkt dla cer tłustych i mieszanych, a już w szczególności w okresie letnim kiedy wszystko wydaje się za ciężkie, a skóra ma dość.



LOVELY DAY - HYALURON + BLOOM ORAZ CHARCOAL MANUKA
Dwie maseczki firmy Lovely Day, której zapewne nie kojarzysz. Nie jest to szczególnie popularna marka (pochodzi z Berlina) w Polsce, a przez uciekła z naszego rynku. Kiedy się o tym dowiedziałam podjęłam męską decyzję o zakupie chociaż tych produktów, które najbardziej chcę przetestować.. a są to oczywiście maseczki. Obie wersje wprowadziłam do swojej pielęgnacji jednocześnie.. a jakież one wydajne się okazały. Przy dwóch opakowaniach po 100g moja maseczkowa rutyna w ciągu tygodnia była całkiem bogata. Obie maseczki jeszcze w tym miesiącu doczekają się osobnych recenzji, a jeśli chcesz wiedzieć już teraz to odsyłam do dziewczyn:


O! FIGA - UWAGA GRANAT! ŻEL POD OCZY
Hmm.. muszę jeszcze poważnie przemyśleć co chcę o nim napisać. W pielęgnacji okolic moich oczu okazał się dość kontrowersyjny. Ma kilka wad ale również zalet. W związku z czym jego szaleńcza wydajność może okazać się bardziej wadą niż zaletą 😅 W internetowym świecie krążą o nim jednak bardzo dobre opinie.. a ja mam małego gula, bo praktycznie mało kto zauważał wady. 


TULUA - SERUM POD OCZY
Z produktami Tulua bardzo się polubiłam.. ale krem do twarzy w wersji wow, pianka do oczyszczania oraz to serum pod oczy to jest sztos! Święta trójca do której z uwielbieniem będę wracać 😍 Serum odznaczyło się nie tylko pod moimi ślepiami ale również w psychice. Zazwyczaj produkty pod oczy pełzną mi do oczu wywołując poranną ślepotę.. a tu gęste jak masło (piankowe masło) serum, które robi genialną robotę. Więcej informacji o serum pojawi się na dniach, a tymczasem odsyłam do obserwowania marki Tulua, bo pojawiają się ciekawe wyzwania z nagrodami oraz masa nowości!


COULEUR CARAMEL - ODŻYWKA DO RZĘS I BRWI
To nie jest odżywka, która zapewni efekt spektakularnych rzęs czy brwi. Jej skład nie opiera się na ryzykownych wspomagaczach, przed którymi ostrzegają nas lekarze. Ta odżywka ma za zadanie wzmocnić rzęsy i brwi i przy takim nastawieniu efekty nikogo nie zawiodą. Mi zależało głównie na wzmocnieniu brwi.. i tylko w tym celu jej używałam. Doczekałam się odrośnięcia kilku kłaczków o których już dawno zapomniałam, a istniejące włoski zdecydowanie się wzmocniły. To wciąż nie jest piorunujący efekt jak z salonu.. ale jest i w dodatku osiągnięty naturalnymi sposobami


LAQ - ŻEL POD PRYSZNIC MELON
Pod wieloma względami żel okazał się świetny, chociaż nie mogę mu zarzucić jednej wady.. słabo mył. Zapach, konsystencja, przyjemność z użytkowania.. to wszystko jest na tyle fajne, że do produktu chce się wracać. Jednak nie jest to żel, który domyje skórę po powrocie z działki kiedy jesteś cała wynurana w piachu czy ziemi. To zdecydowanie produkt, który odświeży z codziennej warstewki potu i kurzu. Z drugiej strony czy jest potrzeba katowania skóry produktami z silnymi detergentami tylko dla samej zasady oczyszczenia skóry, aż zacznie skrzypieć? Jako produkt na co dzień spisywał się świetnie.. tylko przy weekendach muszę brać poprawkę, że z nim jeden prysznic to za mało. Więcej o melonowym żelu przeczytasz w poście: Melonowy żel od LaQ.. a Tobie zwrócił w głowie?


WILLOW ORGANICS - FRUTI MOUSSE
To prawdopodobie ostatni produkt marki Willow jaki widzisz z uwagi na zawieszenie działalności. Do mnie trafiły jedne z ostatnich produktów marki i chronię je jak tylko mogę aby rozstanie przeciągać do granic terminów ważności. Mus do ciała i twarzy o pięknym tropikalnym zapachu koił zmysły, a ogrom dobroczynnych maseł i olei pięknie odżywiały i pielęgnowały skórę. Serce płacze na samą myśl że to ostatni musik Willow i więcej nie będzie.. na szczęście jeszcze uchowałam peeling do ciała.


NATURO LOGIA - SZAMPON W KOSTCE OCZYSZCZAJĄCY SKRZYP
Zaskakująco dobrze sprawdziła się u mnie moja pierwsza kostka szamponu. Nie spodziewałam się niczego szczególnego.. w zasadzie byłam nawet trochę bardziej niż sceptyczna. Jednak wiele mnie zaskoczyło podczas użytkowania, a w efekcie jestem skłonna do niej wrócić! Co więcej, nawet mój mąż o nią pyta.. a to już prawdziwy ewenement! Po więcej informacji odsyłam do postu: Naturologia - Oczyszczający skrzyp, moje pierwsze spotkanie z szamponem w kostce.

 
BANIA AGAFII - BALSAM DO WŁOSÓW MALINA MOROSZKA 
Niestety balsam okazał się zbyt delikatny i lekki dla moich włosów. Miałam podejrzenie, że w okresie letnim kiedy staram się stawiać na nico lżejsze produkty Malina Moroszka poradzi sobie.. ale spotkania kończyły się puchem na głowie. Jako produkt uzupełniający pielęgnację powinien się sprawdzić na włosach cięższych i grubszych.. ale za to o wiele bardziej zadowolone powinny być osoby z włosami delikatnymi i cienkimi. Więcej o balsamie przeczytasz w poście: Bania Agafii - Balsam do włosów Malina Moroszka.


ORGANIQIE - MGIEŁKA DO CIAŁA BLOOM ESSENCE
Chociaż trudno odnaleźć mi się w typowo kwiatowych aromatach to z tą mgiełką nie miałam problemu. Papach jest idealny na ciepły okres. Nie czułam się z nic ociężała, nie był duszący, ani ciepły. To zapach, który z łatwością opisać jako świeży i lekki a wszystko w otoczeniu kwiatów. Mgiełki jednak nie używałam jako produktu do ciała, z uwagi na substancje zapachowe. To mimo wszystko produkt, który ma nadawać zapach i odświeżać, a pielęgnacja jest w tym przypadku trzeciorzędną funkcją. Mgiełkę mogę z pewnością polecić chociaż dla tych co kochają mango informuję, że również jest taka wersja. Po więcej odsyłam do postu: Organique - Mgiełka do ciała Bloom Essence.


EZTI CANDKES - WOSK SOJOWY EXOTIC SUMMER
Egzotyczne wakacje w tym roku zdecydowanie nie wypalą ale przecież nikt mi nie zabroni pomarzyć. Z woskiem Exotic Summer wystarczy tylko zamknąć oczy. EZTI oczarowała mnie wyglądem świec, później zakochałam się w zapachach wosków, a aktualnie moje zbiory wciąż się powiększają. Zdecydowanie zostałam fanką marki. Po więcej szczegółów o Exotic Summer odsyłam do postu, a w najbliższych nowościach pojawią się zupełnie nowe dyfuzory zapachowe, które kupiłam korzystając z promocji.

 Uff.. wyczerpujące to denko 😅

czerwca 29, 2020

MELONOWY ŻEL OD LAQ.. A TOBIE ZAWRÓCIŁ W GŁOWIE?

MELONOWY ŻEL OD LAQ.. A TOBIE ZAWRÓCIŁ W GŁOWIE?

Żele pod prysznic zazwyczaj nie zaskakują niczym szczególnym. Ich zadanie jest proste.. mają myć. Za to najczęstrze wymagania odnoszą się do zapachu.. i w zasadzie mogłabym się pod tym podpisać. Dla mnie zapach żelu to coś co może zadecydować o powrocie, a nawet chęci poznania kolejnych produktór marki. To właśnie od tej, zapachowej strony najwiecej zachwytów przewija się pod adresem żeli marki LaQ. Trudno wobec tego przejści obojętnie..


Od producenta:
Łagodna receptura oparta na substancjach myjących pochodzenia roślinnego, wzbogacona ekstraktem z melona zapewnia doskonałe oczyszczenie skóry bez jej przesuszenia. Dodatek ekstraktu z nasion lnu, płatków owsa i mleka ryżowego zapewnia efekt gładkiej i nawilżonej skóry.

Trzysta mililitrowy żel pod prysznic to dla mnie na ogół idealna wielkość. Wszystko za sprawą zapachów, które lubię zmieniać. Takie opakowanie zazwyczaj jestem w stanie zużyć bez marudzenia.. zazwyczaj. Zapach melona jest absolutnie genialny i chociażby pod tym względem ten żel zwyczajnie trzeba poznać. Szczególnie w okresie cieplejszym  melon potrafi być wyjątkowo odświeżający i radosny. Takie właśnie wrażenie wywarł na mnie melonowy żel.. po prostu cieszy moje nozdrza i do ostatniej kropli używałam ciesząc się zapachem.


Za to konsystencja żelu jest nieco inna.. to gęsty, nieco śliski.. żel.. 😐 w sensie żelowy żel? Na szczęście nie sprawia problemów w aplikacji czy to bezpośrednio na skórę czy przy pomocy rękawicy. Płyn pięknie sunie po skórze.. i sunie.. i wciąż sunie. Pod wpływem wody o dziwo nie zmienia konsystencji.. wciąż jest żelowy. Nawet przy zapuszczonych krzakach poziom tworzenia piany jest minimalny. Szczyt pianotwórczości osiąga się przy leciutko kremowej konsystencji. Czy to źle? Nie! To dowodzi, że zawarte detergenty są łagodne i delikatne dla naszej skóry. Chociaż głównym detergentem jest tu Cocamidopropyl Betaine, z którym moja twarz i skóra głowy się nie lubi, to w tym przypadku ciało nie ma najmniejszych zastrzeżeń. Skóra nie jest przesuszona nawet przy częstym używaniu i to w najmniejszym stopniu.


Żel sprawdza się genialnie w roli poślizgu dla maszynki i w tej dziedzinie raczej nie ma sobie równych. Przetestowany został również w roli produktu do higieny intymnej.. również bez zastrzeżeń. Jednak żeby nie było tak kolorowo. Kiedy wracam do domu po pracach budowlanych lub ogrodniczych.. wiem, że na żel nie mam co liczyć. Żel mnie nie domyje na tyle aby czuła się czysta dlatego bywało, że po większym wysiłku fizycznym i po kąpieli musiałam wykąpać się ponownie. Brzmi kiepsko..

Zdarzyło się, że podczas prysznica ze zmęczenia szurnęłam żelem twarz z myślą o zmyciu pierwszej warstwy makijażu. Jakie było moje zaskoczenie gdy w lustrze zobaczyłam w połowie rozmazany tusz (reszta wciąż trzymała się rzęs). Co dziwne nie był to tusz wodoodporny.. tylko bardzo sympatycznie zmywający się tusz naturalny. Nigdy nie miałam najmniejszych problemów z jego usunięciem przy użyciu jednego płatka z płynem micelarnym. A po żelu.. panda.


Raz przetestowałam sobie żel w roli myjadła dla moje gąbki do podkładu. Przy podwójnym myciu gąbka nawet w połowie nie była czysta. W dodatku nie był to podkład zaschnięty po ostatnim makijażu tylko zaraz po świeżo wykonanym. Sam podkład określiłabym jako lekki i niezastygający.. także testowanie żelu na pędzlach już sobie odpuściłam.

Teoretycznie powinnam mieć teraz dylemat czy żel polecić czy nie.. ale tak nie jest. W tej chwili pod moim prysznicem stoi drugi żel LaQ. Zapachy są dosłownie obłędne. Nawet nie mam szczególnych pretensji, że produkt jest delikatny, bo jednak na co dzień kiedy jakimś cudem nie jestem przepocona, wynurana w piachu, ziemi czy zaprawach to jak najbardziej się sprawdza. Skóra nie jest katowana silnymi, wysuszającymi detergentami, a w efekcie nie cierpię z powodu przesuszonej skóry. Gdyby był to żel do mycia twarzy.. uuu.. historia byłaby zupełnie inna.. ale nie jest więc nie ma tematu.


Skład (INCI): Aqua, Cocamidopropyl Betaine,Vegetable Glycerin, Sodium Lauroyl Methyl Isethionate , Sodium Methyl Oleoyl Taurate, Lauryl Glucoside, Coco-Glucoside, Cocumis Melo Fruit Extract, Linum Sativum Seed Extract,  Avena Sativa Kernel Extract, Oryza Sativa Lac Extract, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum.

  • Aqua (Water ) (Woda) - naturalny rozpuszczalnik
  • Cocamidopropyl Betaine (kokamidopropylbetaina) - Substancja myjąca, pianotwórcza stosowana w produktach do mycia twarzy, ciała, włosów. Łagodzi potencjalne działanie drażniące anionowych substancji myjących np. SLS. Składnik uznawany za bezpieczny w produktach przeznaczonych do spłukiwania. Może przesuszać skórę wrażliwą. W 2004 roku substancja otrzymała tytuł alergena roku. (Alergia: skala 1 na 5)
  • Glycerin (gliceryna) - silnie hydrofilowa i higroskopijna substancja nawilżająca. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, pomaga substancjom aktywnym przedostać się w głąb skóry. Skuteczna zwłaszcza w kosmetykach z dużą ilością wody. Łagodzi podrażnienia, przyśpiesza regenerację uszkodzonej skóry, wygładza zmarszczki, zmiękcza naskórek, likwiduje zrogowacenia. Kosmetyki z dużą zawartością gliceryny są zwykle nieco lepkie na skórze. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Sodium Lauroyl Methyl Isethionate (SLMI) - bardzo łagodna substancja myjąca pochodzenia naturalnego. Najczęściej stosowana w produktach myjących dla dzieci oraz jako zastępnik siarczanów np. SLES, SLS
  • Sodium Methyl Oleoyl Taurate (taurynian metylooleinianu sodu) - składnik gruntowanie oczyszczający i odtłuszczający skórę oraz włosy, tworzy pianę (Alergia: skala 1 na 5)
  • Lauryl Glucoside (poliglukozyd laurylowy) - detergent, niejonowa substancja powierzchniowo czynna. bezpieczny dla środowiska, biodegradalny. Substancja łagodna dla skóry, łagodzi ewentualne drażniące działanie silniejszymi detergentami. Usuwa zanieczyszczania z powierzchni skóry i włosów
  • Coco-Glucoside (glukozyd kokosowy) -  naturalna substancja myjąca. Jest stosowana w produktach organicznych, ponieważ jest wyjątkowo łagodna dla skóry. Wzmacnia pianę w produktach pieniących. Poprawia konsystencję. Umożliwia połączenie z wodą substancji nierozpuszczalnych lub trudno rozpuszczalnych w wodzie. (Alergia: skala 1 na 5)
  • Cucumis Melo Fruit Extract (wyciąg z melona) - posiada działanie silnie przeciwzmarszczowe i antyoksydacyjne. Delikatnie złuszcza, chłodzi, oczyszcza i odświeża skórę, usuwa zaskórniki, wagry, wyrównuje koloryt, usuwa przebarwienia. Wzmacnia skórę przed szkodliwymi czynnikami. Nadaje kosmetykom egzotyczny zapach
  • Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Extract (ekstrakt z nasion lnu zwyczajnego) - nasiona lnu zawierają duże ilości oleju (kwas linolenowy, kwas linolowy), śluzu i protein oraz mikroelementów i fitohormony. Posiada silne właściwości nawilżające, łagodzące podrażnienia, a także wygładzające i zmiękczające
  • Avena Sativa Kernel Extract (wyciąg z nasion owsa) - wykazuje działanie antyalergiczne, wzmacnia skórę i jest bardzo łagodny. Działa zmiękczająco i nawilżająco, sprzyja regeneracji i łagodzi podrażnienia, świąd, egzemy, trądzik, oparzenia słoneczne.
  • Oryza Sativa Extract (wyciąg z ryżu) - wykazuje działanie osłaniające, łagodzące stany zapalne, przeciwstarzeniowe, hamujące aktywność wolnych rodników. Posiada działanie nawilżające i kondycjonujące. Odżywia i wzmacnia skórę oraz włosy
  • Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride - składnik pochodzenia roślinnego (z gumy guar). Substancja antystatyczna tworzy na włosach ochronną powłokę. Posiada właściwości odżywcze, wygładza, wzmacnia włosy oraz ułatwia rozczesywanie
  • Citric Acid (Kwas cytrynowy) - regulator pH. Wykazuje działanie złuszczające, dzięki czemu usuwa przebarwienia i rozjaśnia skórę
  • Sodium Benzoate (benzoesan sodu) - konserwuje, chroni przed rozwojem drożdży, pleśni, drobnoustrojów, bakterii masłowych i octowych. Reakcje alergiczne są niezwykle rzadkie, ale może podrażniać oczy. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Potassium Sorbate (sorbinian potasu) - łagodny konserwant, chroni kosmetyk przed pleśnią, hamuje rozwój drożdży i pleśni, wykazuje aktywność w produktach o pH 3-6, w pH >7 jego aktywność drastycznie maleje. Hamuje rozwój większości bakterii, oprócz bakterii kwasu mlekowego (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 2 na 5)
  • Parfum (Perfumy, Zapach) - ogólne określenie kompozycji zapachowej, która może być różnego pochodzenia. Maskuje niepożądane zapachy. Niektóre kompozycje zapachowe mogą być bardzo silenie drażniące, uczulające i toksyczne, w zależności od użytych komponentów, z jakich powstały


Dzięki całej tej historii żel zyskał dodatkowo na wydajności. W efekcie towarzyszył mi przez dobre ponad dwa miesiące (!) ale zamiennie z mydłami. Co lepsze jego aromat ani przez chwilę mnie nie zmęczył. Z powodzeniem mogłabym się pokusić o wersję półlitrową.. ale obecnie w użyciu zapach piwonii i nie wiem czy nie jest jeszcze lepszy! 😍

Poznałaś już żele LaQ?


kwietnia 13, 2020

NOWOŚCI MARCA 2020

NOWOŚCI MARCA 2020

Marzec minął mi bez większych zakupów.. w zasadzie bez zakupów kosmetycznych. Kilka razy byłam blisko kliknięcia "kup teraz" ale ani razu nie był to bardzo pilny zakup.. w kwietniu się to zmieniło 😅 ale o tym w maju. Za to marcowe nowości to tak naprawdę tylko i wyłącznie efekt spotkania z blogerkami. Sprytne organizatorki zaprosiły nas na kawę.. z ciastkiem i nie miało być żadnych paczek.. otóż były.  czy do
Na relację ze spotkania zapraszam do Klaudii z bloga czarnulkaablog i do Iwonki z bloga Eteryczny świat


CZARSZKA - ULTRADELIKATNY BALSAM DO MYCIA TWARZY
Kolejne pojawiające się produkty od Pauliny ciekawią mnie nieustannie.. ale nie aż tak aby pilnować dostaw aby móc się załapać na produkt. Tak miałam jedynie przy pierwszym podejściu, kiedy Paulina wypuszczała swoje balsamy. Udało mi się dorwać wersję aksamitną z której byłam niesamowicie zadowolona.. ale to było w 2017 roku! Przez ten czasz przeszło przez moją łazienkę kilka bardzo fajnych produktów i zastanawiam się czy "czarszkowe" balsamy nadążą nad rosnącymi wymaganiami. Na spotkaniu trafiła w moje ręce wersja "ultradelikatna".. ciekawe czy moje wspomnienia się odrodzą.
O wersji aksamitnej pisałam dawno temu w poście: Czarszka - Aksamitny balsam do twarzy


GREAT STORY - BIELENDA - ZESTAW MASECZEK PEEL-OFF
He he.. muszę podejrzeć u dziewczyn wrażenia po tych maseczkach, bo wiem, że u większości już dawno poszły w ruch. Wszystkie są w wersji peel-off i mam ogromną nadzieję, że zdejmuje się je za jednym podejściem.. byłoby super.  Na opakowaniach doczytałam, ze są to wersje z formułą metaliczną więc ich wygląd powinien zwracać uwagę domowników bardziej niż zwykłe maseczki. Do wybory mamy trzy opcje: niebieską o działaniu nawilżającym i wygładzającym, czerwoną o działaniu regenerującym i kojącym oraz zieloną o działaniu detoksykującym i oczyszczającym.


POLKA - ZESTAW KOSMETYKÓW
Marka "Polka" zupełnie nie była mi znana, chociaż dziewczyny podczas spotkania wyraźnie dały odczuć, że była na ich liście chciejstw. Do każdej z nas trafiła ogromna paczka kosmetyków pielęgnacyjnych! M.in. woda micelarna "Miedź i wody termalne" oraz żel do mycia twarzy "Owies".


Zestaw do pielęgnacji ciała, czyli dwie ogromne butle z płynem do mycia i kąpieli "Woda siarczanowa" oraz balsam do ciała "Owies".


oraz dwa kremy: krem do twarzy "Miedź i woda termalna", czyli krem o działaniu ujędrniającym i wzmacnia do każdy typu cery oraz krem do twarzy "Bursztyn" o działaniu wygładzającym i energetyzującym.


LAQ -ZESTAW KOSMETYKÓW
Dopiero co do mojej  łazienki z zapasów trafił żel marki LaQ w wersji melonowej, a tu kolejny! Wersja z ekstraktem z piwonii bardzo mnie cieszy, gdyż to moje ulubione kwiaty. Do tego peeling perfumowany na bazie cukru oraz mydło dla.. facetów.


FULL MELLOW - OLEJEK DO CIAŁA I KULA DO KĄPIELI
Podczas grudniowego spotkania marka Full Mellow niesamowicie mnie zaskoczyła produktem do kąpieli w formie musu. Genialnie się go używało! Tym razem trafił do nas olejek do ciała w mini wersji z zatopionym pąkiem róży oraz tradycyjnie kula do kąpieli.


NKD SKN - SAMOOPALACZ W PIANCE
Marka NKD SKN przy poprzednim spotkaniu blogerskim obdarowała nas samoopalaczem w kremie, a teraz w formie pianki. Zazwyczaj w okresie zimowym lubię swoją bladziutką skórę dlatego testy przekładałam na wiosnę.. ale z dwoma produktami sobie nie poradzę. Kremowa wersja poszła do koleżanki, a pianka została ze mną. Obecnie jest już w użyciu.. u mnie i u koleżanki.


ANWEN - SLEEPING BEAUTY MASKA DO WŁOSÓW
Z bólem serca przyznaję, że odżywki Anwen zupełnie się u mnie nie sprawdzały. Chociaż bardziej pasowałoby napisać, że niszczyły moje włosy. Za to z maskami miałam lepsze doświadczenia i liczę na to, że nocna maska wraz z turbanem sprawdzą się u mnie o wiele lepiej. Rozważam jedynie czy ogarnę temat na tyle aby faktycznie z maską położyć się spać.. jeśli już to w grę wchodzi tylko weekend.


NAILS COMPANY - LUSTERKO I OLIWKA DO PAZNOKCI
To składane lusterko skradło nam serca. Wygląda ładnie.. wręcz Instafriendly 😂 Przy okazji właśnie sobie uświadomiłam, że zapomniałam je wykorzystać podczas robienia zdjęć.. świetnie! Cóż.. odwlecze się to trochę w czasie. Do lusterka dołączona była oliwka do paznokci z linii Mia.


AA - ZESTAW KOSMETYKÓW DO MAKIJAŻU
Kiedyś marka nie zwracała mojej uwagi na żadnym poziomie, a od jakiegoś czasu słyszę wiele dobrych słów o różnych produktach. Do tego paczka od marki jest naprawdę fajnie skomponowana i ciekawa. mamy tu: bazę pod makijaż w wersji Hydro Comfort, oraz mgiełkę nawilżająca również z serii Hydro Comfort. Podkład Ideal Match w bardzo fajnym odcieniu 203 Vanilla oraz puder sypki Dust Matt Loose Powder do którego próbuje mnie przekonać Monika z bloga mama z różową torebką (Monia zna moją niechęć do sypkich pudrów). Róż w odcieniu, który sama bym wybrała.. jedynie odstraszają drobinki brokatu. na koniec produkt, którego nigdy za wiele czyli tusz do rzęs z serii Noir.


CATRICE -  ZESTAW KOSMETYKÓW DO MAKIJAŻU
Marka Catrice zdecydowanie należała do moich ulubionych marek drogeryjnych.. obecnie niezwykle rzadko chodzę do drogerii po kolorówkę, gdyż staram się skupić na bardziej naturalnej wersji makijażu. Przyznaję jednak, że o wiele łatwiej odnaleźć fajne produkty w pielęgnacji niż w makijażu dlatego zdarza mi się testować drogeryjne produkty ale tylko w zakresie, który mnie naprawdę zaciekawi. Tu, wśród ciekawostek trafił do mnie podkład HD Liquid Coverage..z pipetą. Z racji tego, że w lutym zużyałam jeden podkład, a w marcu.. aż dwa (!) to Catrice trafił już do użytku. Jeśli chodzi o pozostałe produkty, to z korektorem już miałam styczność i zupełnie nie pamiętam jak się u mnie sprawdził. Do tego produkt bez linii deficytu czyli tusz do rzęs oraz kredka do brwi (niestety kolor jest dla mnie za ciemny). Na koniec paleta cieni The Fresh Nude w wyjątkowo ładnej, neutralnej kolorystyce, czyli takiej która mnie przyciąga z uwagi na swoją użytkowość w codziennych makijażu.


ESSENCE -  ZESTAW KOSMETYKÓW DO MAKIJAŻU
Marka Essence.. czy tylko ja markę odbieram jako młodszą siostrę Catrice? Zupełnie nie mniejszy zestaw produktów od poprzednich, a w nim: zestaw do konturowania Contouring Duo Palette w bardzo ładnej kolorystyce i matowym wykończeniu. Do tego kredka do brwi, czarny eyeliner, korektor Camouflage Age, maskara I needa Migacle oraz błyszczyk shie shine. Błyszczyk jakiś czas temu do mnie trafił w identycznym odcieniu.. a może ten sam? Muszę sprawdzić. Za to ciekawostką są dla mnie krople przyśpieszające wysychanie lakieru.. kiedyś był to faktycznie problem ale w dobie hybryd stracił na znaczeniu. Do kropel w duecie klasyczny czerwony lakier do paznokci.


MELKIOR -  ZESTAW KOSMETYKÓW DO MAKIJAŻU
O marce Melkior dawno nie słyszałam, a kiedyś bardzo ciekawiłam się ich asortymentem. Trafił do mnie zestaw składający się z tuszu do rzęs Scandalash! oraz całkiem fajnie dobrany zestaw konturówki i płynnej pomadki o matowym wykończeniu I love Matte Stain. Do tego ogromnej pojemności lakier do paznokci w kolorze nude.


FRANCUSKIE PERFUMY - PERFUMY NR 533
Marka posiada własne perfumy ale również komponuje na podstawie już istniejących. W przypadku perfum z numerem 533 mamy odpowiednik perfum Versace Bright Crystal. To zapach kwiatowo-owocowy. Mnie urzeka w nim połączenie magnolii z piwonią ale czy te aromaty będą wyczówalne na skórze?


SENSATION - PERFUMY S!
Marka Sensation podobnie jak poprzedniczka również posiada własne kompozycje zapachowe, a co więcej można skomponować własny zapach. W przypadku perfum S!, nazwa sama wskazuje na odpowiednik perfum Giorgio Armani Si. Przyznaje, że ten zapach zupełnie mi umknął.. chyba w pewnej chwili niemal każda kobieta była min oblana dlatego sama nigdy nie skusiłam się na jego zakup. Być może obecnie się z nim polubię?


BISPOL - ŚWIECA VALENTINE LOVE ORAZ TEALIGHTY GREEN TEA
Niedawno trafiła do mnie pełnowymiarowa świeca o zapachu Green Tea. Na chwilę obecną dorobiła się jedynie zdjęć, a tealighty zapewne trafią do kogoś w prezencie. Za to świeca Valentine Love zaskoczyła mnie przyjemnym zapachem.. o dziwo nie jest przesłodzony czego można było się spodziewać do walentynkowej linii.

Tego jest naprawdę za dużo 😅 

Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger