Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bentley Organic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bentley Organic. Pokaż wszystkie posty

stycznia 19, 2020

10 NAJWIĘKSZYCH BUBLI 2019 ROKU

10 NAJWIĘKSZYCH BUBLI 2019 ROKU

Nie jestem marudą. Narzekanie też nie jest w moim stylu. Czasem wolę coś przemilczeć niż robić komukolwiek przykrość. Jednak kosmetyczne buble mają swoją pierwszą odsłonę! W końcu to dość osobista sprawa, bo coś co u mnie nie gra u innych może okazać się hitem. 

Jednak w przypadku gdy jesteś w jakimś stopniu kompatybilna z moimi ulubieńcami to jest szansa, że z bublami również. Kto trafił na niechlubną listę?


MYDŁO STACJA - PEEL-MASECZKA OWOCOWE PODRÓŻE
Maseczkę kupiłam na fali pierwszych zachwytów. Byłam na tyle przekonana, że to będzie hit również u mnie, że obdarowałam kolejne osoby. No i klapa.. maseczka zupełnie nie robi na mnie wrażenia. Najbardziej rozczarowała mnie funkcja peelingu, która jest tak znikoma, że jej nie zauważam. W dodatku okrutnie ciężko ją zmyć.. okrutnie. Początkowo używałam gąbki Gessie, która jest moim hitem ale maseczka już mi jedną zniszczyła. Nie dość, że trudno ją usunąć z twarzy, z rąk, to dodatkowo nie sposób domyć gąbki. Jej plusem z pewnością jest to, że nie robi krzywdy (pomimo zawartości silnie komedogennych olejów wysoko w składzie), nie zastyga, przyjemnie pachnie i po 5 godzinach noszenia.. delikatnie odżywia. Naprawdę staram się zrozumieć zachwyty nad nią.. ale nie potrafię.


BIOLIQ - AKTYWNA KURACJA STYMULUJĄCA
Poddaję się! Męczyło mnie to coś i choćbym chciała to nie chciałam i nie lubiłam tego używać. Produkt przeznaczony do pielęgnacji twarzy i szyi. Do twarzy tego nigdy nie używałam ale szyja i dekolt miały kilka razy nikłą przyjemność. Niby serum.. z pędzelkiem, który kiepsko rozprowadza produkt (lepiej dłonią), niby lekkie.. ale ta lepka powłoka pod którą skóra się dusi.. a po kilku użyciach wysyp na  dekolcie. Nie dziękuję! Dramat.


MAKEUP UEASER - MINI SZMATKA DO USUWANIA MAKIJAŻU SAMĄ WODĄ
Robiłam do niej kilka podejść, bo jednak przyzwyczajona jestem do innego typu szmatek.. a już na pewno większych. Niestety zupełnie się u mnie nie sprawdziła i to z trzech powodów. Pierwszy: niedorzeczna wielkość do demakijażu całej twarzy. W końcu przeznaczyłam ją tylko do demakijażu oczu ale wówczas zupełnie o niej zapominałam. Drugi: materiał, woda po nim spływała. Oczywiście jest milusi i puszysty ale to opcja na przytulankę. Miałam wrażenie, że po mojej skórze się ślizga, a nie czyści. Trzeci: po jej użyciu wciąż miałam tusz na rzęsach i podkład na twarzy. Pomysł fajny, bo jednak lubię takie wynalazki.. tylko przydałoby się zmienić materiał.. a najlepiej wszystko.


BENTLEY ORGANIC - ŁAGODZACY I NAWILŻAJĄCY ŻEL POD PRYSZNIC Z LAWENDĄ, ALOESEM I OLEJEM JOJOBA
Spotkanie z marką Bentley Organic zaczęłam od szamponów. W efekcie jedyny o którym mogę powiedzieć coś miłego to wersja z pomarańczą. Pozostałe to takie mehh.. ale.. ich żele to katastrofa. Jak można tak bardzo skopać żel? Przecież wydaje się jednym z najłatwiejszych produktów do wykonania 🤯 jak widać można. Żele z Bentley Organic okrutnie wysuszają mi skórę, do tego jeśli mam jakieś mikroskopijne ranki to żel odnajduje je z łatwością i pali jakbym wysypała na każdą kilogram soli. Fatalny wybór dla siebie.. dla kogokolwiek.. ale jeśli bardzo kusi Cię sprawdzenie to polecam sięgnąć po miniaturki 😉



BEAUTE MARRAKESH - NATURALNY DEZODORANT ALUM & ROSA DAMASCENA WATER
O tym dezodorancie również muszę wspomnieć. W zasadzie tolerowałam go stanowczo za długo i zbyt wiele szans mu dawałam. Przygoda zaczęła się od wyjazdu w Tatry, gdzie ochronę przed potem zapewnił mi zerową.. ale nie tylko przed potem 🤢 ok.. stwierdziłam, że to jednak za wysokie wymagania jak dla niego. Po powrocie niestety nic się nie zmieniło. Mogłam wieczorem wziąć prysznic, a rano budziłem się z mało ciekawym zapachem spod pach. Noo.. nie, to już przegięcie. Dezodorant działa dokładnie odwrotnie niż powinien. Zamiast chronić to przyspiesza namnażanie bakterii, które odpowiadają za przykry zapach potu. Nie byłam w stanie go zużyć.. Chociaż zużyłam stanowczo za dużo.
Ps. Tak.. deo był w terminie ważność i zgodnie z zaleceniem producenta przed użyciem wstrząsałam butelką.. czasami miałam chęć walić o ściany ale bałam się, że glazurę uszkodzę 😂



ANWEN - ZESTAW ODŻYWEK DO WŁOSÓW ŚREDNIOPOROWATYCH
Bez jaj.. 🤦‍♀️ Odżywka "Nawilżający Bez"w ciągu roku zawitała do mnie aż dwa razy.. aż DWA razy. Nie sprawdziła się za pierwszym razem i nie wiem co mnie podkusiło aby robić moim włosom to samo ponownie.. to już podchodzi pod seryjne morderstwo. Ale do rzeczy.. za pierwszym razem odżywka towarzyszyła mi w okresie zimowym i na długich niepodcinanych włosach. Za drugim razem w okresie letnim na świeżo obciętych (około 10cm) włosach. Za każdym razem.. z perspektywy czasu mogę to powiedzieć.. zniszczyła mi włosy 🙀
Włosy stają się po niej szorstkie i matowe, a do tego ich rozczesanie to koszmar. Mniej szkód wyrządziłabym dbając o włosy samym szamponem.. przez miesiąc! Co więcej przy drugim podejściu wersji z Bzem towarzyszyły dwie inne Zieloną herbata i Irys.. nie zapobiegły katastrofie, nie polepszyły niczego. Wyjątkowo źle wspominam te spotkania.



DR.ORGANIC - ORGANIC CONDITIONER POMEGRANATE
Nie. Po prostu.. NIE! Odżywka zupełnie nic dobrego z moimi włosami nie robiła. Nawet nie byłam w stanie używać jej przy każdym myciu, bo wówczas moje włosy zaczynały się puszyć i elektryzować jak szalone. Nawet zapach granatu jakiś mało powiązany z granatem. Oczekiwania miałam spore, bo podobno to bardzo fajna marka ale pierwsze spotkanie raczej tego nie potwierdza. Wspominam fatalnie.. ale czy gorzej niż odzywki Anwen?


L.A.GIRL - MATTE FLAT FINISH PIGMENT GLOSS
Makijażowy dramat.. chociaż w tym przypadku to wręcz tragedia. Dwie pomadki o totalnie matowym wykończeniu, czyli coś co lubię szczególnie w okresie jesienno-zimowym. Wszystko pięknie.. ładne, twarzowe kolory, mocny pigment. Wszystko do czasu aż zastygną..


.. wówczas usta wyglądają jakbym pół roku spędziła na bezludnej wyspie bez wody do picia. Usta to jeden wielki suchar! W dodatku wciąż wargi potrafią się ze sobą kleić. Pomadki okropnie schodzą przy jedzeniu. Wyraźnie się łuszczą w wewnętrznej stronie i nie ma absolutnie żadnej możliwości aby zrobić poprawkę. Trzeba je zmyć i nakładać na nowo. Tylko żeby to zmywanie było takie proste. Wacik i płyn micelarny to za mało! Ba! Nawet peeling sobie z nimi nie radzi tak łatwo! Oczywiście można poudawać, że wszytko jest ok.. i tak to powinno wyglądać ale nawet jeśli nic nie jem to i tam potrafią się ukruszyć i spaść na brodę.. jak na załączonym obrazku..


Nie byłam w stanie ich używać.. a naprawdę się starałam.


SENSIQUE - CREATIVE EYESHADOWS
Podobna historia.. kolory wyglądają świetnie! Co więcej w teorii jest to dla mnie podstawowy zestaw, który jestem zużyć.. gdyby tylko jakość była jakaś przeciętna. Tymczasem od początku nie ogarniam tych cieni. To chyba jakiś odpad fabryczny, bo wierzyć mi się nie chce, że ktoś prowadził nad nimi jakąkolwiek kontrolę jakości.

Jasny cień to skorupa. Nie jestem w stanie go wydobyć na pędzel.. nawet taki do malowania ścian!  Ba! Ledwo jestem w stanie go wydrapać paznokciem 🤯
Za to najciemniejsze cień.. ten śliczny ciemny brąz.. jest czerwony. Autentycznie staje się totalna czerwienią na powiekach. Po jego użyciu czerwone mam nawet pędzle. Być może część osób byłaby zachwycona tak wyjątkowym cieniem.. ale nie ja. Co to za paletka ze skamieniałym cielakiem, czerwonym brązem i tyle szczęścia normalnym mlecznym beżem. Jednak dla jednego cienie nie będę trzymać minipaletki, bo wiem że nawet nie będzie chciało mi się po nią sięgać


I niech cię nie zwiodą te piękne swache.. to tylko tutaj tak ładnie i kusząco się prezentuje. Jakość jest fatalna.. i nie wiadomo czego się finalnie po nich spodziewać


INDIGO - PROTEIN BASE
Opinie tu mogą być podzielone ale to również kwestia oczekiwań. Ja od lakierów hybrydowych oczekuję trwałości, a ta baza temu przeczy. Robiłam test porównawczy tej bazy w różnych kombinacjach i możliwościach.. wypadła fatalnie. Natomiast jeśli lubisz często zmieniać swoje mani to zapewne będziesz zadowolona, bo bardzo szybko odchodzi z paznokci.


stycznia 31, 2019

ZUŻYCIA STYCZNIA 2019

ZUŻYCIA STYCZNIA 2019

W styczniu nabawiałam się okropnego kataru, bólu głowy i bezsennych nocy.. to wszystko trwa sobie nieustannie więc cieszę się, że to już koniec felernego miesiąca. Gdyby była możliwość zgłoszenia reklamacji na koszmarny miesiąc to z przyjemnością bym skorzystała nawet gdyby oznaczało to stanie w kolejce przez dwa dni. Na szczęście przeżyłam za co mogę być wdzięczna. Za to kosmetycznie styczeń wcale nie był najgorszy. Kończę go dość skromnie.. to chyba najmniejsze denko w historii bloga! Z drugiej strony grudzień był miesiącem intensywnych porządków i zużyć więc równowaga jest zachowana.


FROM A FRIEND - GENTLE FACIAL SCRUB PLUM & OAT 
Na początku miałam trochę wątpliwości z uwagi na problem zmywania produktu ale wystarczyło, że zmieniłam podejście i zaczęłam używać peelingu w formie maseczki. Dzięki temu zyskał miano ulubieńca, bo niesamowicie pięknie odżywia skórę i sprawia, że kolejne kroki pielęgnacji ograniczam do niezbędnego minimum. Dodatkowo ma piękny bogaty skład, ślicznie pachnie i jest niesamowicie wydajny. Obecnie powstała nowa formuła peelingu, która nie wymaga użycia detergentu do zmycia produktu ze skóry.

Link do sklepu: From a Friend


LYNIA - ŻELOWY PEELING ENZYMATYCZNY PEEL-OFF Z OWOCÓW TROPIKALNYCH ORAZ EKSKLUZYWNA ZŁOTA MASKA PEEL-OFF W ŻELU Z OLEJKIEM ZE SKÓRKI POMARAŃCZOWEJ
Dwie maseczki peel-off, obie bardzo fajne i skuteczne ale porównując je ze sobą to tylko do jednej bym wróciła. Tą lepszą okazała się wersja z żelowym peelingiem enzymatycznym. Zwyczajnie lepiej poradziła sobie z oczyszczeniem skóry, a przy okazji odświeżyła, wygładziła i pozostawił nawilżoną skórę. Wersja ze skórką pomarańczową jedynie oczyściła ale nie w takim stopniu co poprzedniczka. Genialny wygląd iskrzącej od złotych drobinek maski stanowczo przegrywa z efektami jakie daje peeling enzymatyczny, a przecież w pielęgnacji chodzi przede wszystkim o efekty.


Link do sklepu: e-naturalne.pl


CHIC CHIQ - MASECZKA DE LA MER
Przez jakiś czas od maseczek Chic Chiq miałam przerwę ale ponownie do nich wróciłam. Wersja de la Mer o obłędnym jabłkowym zapachu była moją pierwszą i wciąż pozostaje ulubioną. Pięknie nawilża, odżywia i orzeźwia moją skórę przy okazji działają łagodząco na podrażnienia. Moja skóra te maseczki bardzo lubi dlatego mam je nieustannie w swoich zbiorach.

Link do sklepu: Chic Chiq


BE.LOVED - PAPAYA MANGO ANTI-AGING EYE CREAM
Niezwykły kremik o bardzo bogatym składzie i delikatnej piankowej konsystencji, który nie migruje do oczu, delikatnie napina skórę, momentalnie daje jej ukojenie oraz ładnie odżywia i chroni skórę. Do tego bez problemu dogaduje się z makijażem. Nie mam mu nic do zarzucenia. Dla mnie to krem który jest wart swojej ceny i z wielką przyjemnością do niego wrócę.

Link do sklepu: Be.Loved


BENTLEY ORGANIC - ŁAGODZĄCY I NAWILŻAJĄCY ŻEL POD PRYSZNIC Z LAWENDĄ, ALOESEM I OLEJEM JOJOBA
Miałam nadzieję, że lawendowa wersja żelu o działaniu łagodzącym i nawilżającym zatrze kiepskie przygody z innymi wersjami żelu.. ale nie. W dodatku okres suchego powietrza w domu i chłodnego na zewnątrz dodatkowo zemścił się na mnie. Żel wyjątkowo brutalnie przesuszył mi skórę, chociaż zazwyczaj nie mam z nią specjalnych problemów. Miała szczerą nadzieję, że będzie inaczej.. niestety nie.

Link do sklepu: ekodrogeria


MYDŁO STACJA - MASŁO DO CIAŁA ROZMARYN I GREJPFRUT
Najpierw mi śmierdziało, potem pachniało i relaksowało. Masło budziło we mnie skrajne emocje ale ostateczna ocena jest dość pozytywna. Ładnie koi i odżywia skórę ale nie jest to produkt dla każdego, bo nie wchłania się całkowicie. Na skórze pozostawia lekki film ale jest on całkiem przyjemny. W okresie zimowym sprawdza się całkiem dobrze, a samo masło radzi sobie z przesuszeniem, którego się nabawiłam.

Link do sklepu: Mydło Stacja


PONY HUTCHEN - DEZODORANT W KREMIE ROCK-A-HULA 
Mój ulubieniec. Niepozorny dezodorant w kremie, który wręcz zaskakuje swoją wydajnością i skutecznością. Nie blokuje samego procesu pocenia się, jednak skutecznie neutralizuje zapach. Towarzyszył mi w okresie letnim jak i zimowym, w różnych temperaturach, a także na siłowni i nigdy mnie nie zawiódł. W ruch idzie kolejna wersja dezodorantu Pony Hutchen.. są genialne!

Link do sklepu: bioana


stycznia 12, 2019

BENTLEY ORGANIC - ŁAGODZĄCY I NAWILŻAJACY ŻEL POD PRYSZNIC Z LAWENDĄ, ALOESEM I OLEJEM JOJOBA

BENTLEY ORGANIC - ŁAGODZĄCY I NAWILŻAJACY ŻEL POD PRYSZNIC Z LAWENDĄ, ALOESEM I OLEJEM JOJOBA

Markę Bentley Organic poznałam na początku moich poszukiwań idealnego szamponu z dobrym składem bez CAPB (Cocamidopropyl Betaine). Spotkałam się z wersją z pomarańczą oraz z granatem. Przy okazji sięgnęłam również po żele pod prysznic w związku z czym produkty Bentley Organic nie są dla mnie szczególną nowością. Wersja z lawendą trafiła do mnie dzięki Gosi z bloga Esy, Floresy, Fantasmagorie. Międzyczasie moje preferencje kosmetyczne delikatnie zaczęły ewoluować. Przekonałam się do mydeł, zapach lawendy w kosmetykach zaczął mnie ciekawość więc ponowne spotkanie z Bentley Organic w zasadzie mnie zaciekawiło. W końcu jest szansa, że na ich żele spojrzę nieco mniej krytycznie.


Od producenta:
Lawendowy zapach pomoże Ci odprężyć się po dniu pełnym wrażeń, aloes ukoi skórę i zapobiegnie powstawaniu podrażnień, a olejek jojoba nawilży skórę i ochroni ją przed szkodliwym działaniem twardej wody. 100% naturalnych składników, 80% pochodzi z upraw ekologicznych. Żel jest bardzo gęsty, a przez to wydajny. Mimo, że nie zawiera substancji SLS i SLES bardzo dobrze się pieni i pozostawia skórę oczyszczoną.

Aromat lawendy w kosmetykach zaczęłam odkrywać na nowo. Zazwyczaj spotykałam się ze sztucznym i chemicznym aromatem, który był zbyt intensywny i nie miał nic wspólnego z pięknie pachnącym kwiatem lub chociaż suszem lawendy. Na wiele lat lawendzie w kosmetykach powiedziałam: NIE! Jednak trafiło do mnie międzyczasie kilka perełek o prawdziwym i subtelnym aromacie prawdziwej lawendy przez co spojrzałam na nią nieco bardziej przychylnym okiem i stwierdziłam, że warto dać jej ponownie szansę.


Żel Bentley Organic faktycznie pachnie prawdziwą lawendą ale zupełnie nie gra ona pierwszych skrzypiec. To przede wszystkim zapach szarego mydła i dopiero później wyłania się zapach lawendy. Z tego co pamiętam to wersja z lawendą i tak wypada najprzyjemniej.. mimo to wciąż rozczarowuje. O ile w opakowaniu aromat lawendy jest dość dobrze wyczuwalny to podczas kąpieli niemal całkowicie zanika. Liczyłam chociaż w niewielkim stopniu, że wieczorna lawendowa kąpiel pozwoli mi wyciszyć chociaż w niewielkim stopniu i przyjemniej zasnąć.. ale nie w tym przypadku. 

Żel ma niezwykle gęste konsystencję i bardzo dobrze się pieni przez co zyskuje na wydajności. Bez problemu się rozprowadza na skórze i łączy z wodą. Równie fajnie współpracuje z gąbką tworząc jeszcze więcej piany. Natomiast stopień tworzenia piany nigdy nie był dla mnie wyznacznikiem jakości produktów do kąpieli. Dla mnie żel może zupełnie się nie pienić. Zazwyczaj traktuję tę funkcję na zasadzie: im więcej piany tym więcej detergentu i większy wpływ wysuszający na moją skórę. Póki co moja teoria sprawdza się w praktyce. W okresie letnim staram się wybierać produkty do kąpieli które niemal nie tworzą piany, dzięki czemu niemal zupełnie nie korzystam z balsamów do ciała. W okresie zimowym jest to raczej uzależnione od kondycji skóry.


Skład (INCI): Aqua, Potassium Cocoate, Potassium Oleate, Lauryl Betaine, Glycerin, Sodium Chloride, Decyl Glucoside, Lavendula Angustifolia (Lavender) Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder, Potassium Citrate, Citric Acid, Linalool.

  • Aqua (Water ) (Woda) - naturalny rozpuszczalnik
  • Potassium Cocoate (sól potasowa kwasów tłuszczowych pozyskiwanych z orzech kokosowego) - składnik emulgujący i powierzchniowo czynny. Ułatwia połączenie się dwóch niemieszających się ze sobą cieczy (wodnej i olejowej) tworząc emulsję. Substancja stosowana w łagodnych żelach do mycia. Maksymalne stężenie w produkcie to 35%, w ilości poniżej 10% masowych może być stosowana w produktach dla dzieci
  • Potassium Oleate (oleinian potasu) - składnik pianotwórczy, gruntownie oczyszczający i odtłuszczający powierzchnie. Posiada właściwości emulgujące i zagęszczające. Wykorzystywany do produkcji mydeł, mydeł w płynie i innych produktów myjących. Substancja drażniąca dla oczu. Często stosowany może przesuszać skórę wrażliwą i włosy (Alergia: skala 1 na 5)
  • Lauryl Betaine (laurylobetaina) - składnik kondycjonujący skórę i zapobiegający elektryzowaniu włosów. W produktach myjących łagodzi działanie drażniące anionowych detergentów, wzmacnia pienienie. Jest łagodnym składnikiem myjącym, zdolnym do tworzenia miceli
  • Glycerin (gliceryna) - silnie hydrofilowa i higroskopijna substancja nawilżająca. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, pomaga substancjom aktywnym przedostać się w głąb skóry. Skuteczna zwłaszcza w kosmetykach z dużą ilością wody. Łagodzi podrażnienia, przyśpiesza regenerację uszkodzonej skóry, wygładza zmarszczki, zmiękcza naskórek, likwiduje zrogowacenia. Kosmetyki z dużą zawartością gliceryny są zwykle nieco lepkie na skórze. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Sodium Chloride (chlorek sodu) - poleruje, ściera i redukuje nieprzyjemny zapach. Wpływa na konsystencję kosmetyków. Może wysuszać skórę i włosy lub działać drażniąco
  • Decyl Glucoside (glukozyd decylowy) - naturalny detergent uzyskany z surowców naturalnych. Łagodny dla oczu. Jest dobrze tolerowany przez skórę, dlatego pozwala na tworzenie łagodnych kosmetyków myjących
  • Lavandula Angustifolia Oil (olejek lawendowy) - stosowany w aromaterapii i przemyśle perfumeryjnym. ma kojący, relaksujący aromat. Działa rozkurczająco i antyseptycznie. Przyśpiesza regenerację naskórka, łagodzi i nadaje naturalny zapach który działa uspokajająco i nasennie (Alergia: skala 2 na 5)
  • Simmondsia Chinensis Seed Oil (olej jojoba) - Tworzy na powierzchni skóry dobrze przywieralną, niezbyt tłustą warstwę, która chroni przed czynnikami zewnętrznymi (wiatr, mróz). Wykazuje działanie łagodzące, uelastyczniające, wzmacniające cement międzykomórkowy, zmiękczające i lekko nawilżające. Rekomendowany w produktach dla kobiet w ciąży, zapobiega powstawaniu rozstępów. W dużych stężeniach może nasilić problemy trądzikowe, powodować wypryski i zaskórniki (Komedogenność: skala 3 na 5)
  • Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder (proszek z liści aloesu) - składnik wytwarzany poprzez suszenie soku z liści aloesu zwyczajnego. Działa nawilżająco i regenerująco
  • Potassium Citrate (cytrynian potasu) - pełni rolę sekwestranta, czyli substancja, która kompleksuje jony metali, dzięki czemu zwiększa trwałość kosmetyku oraz jego stabilność. Regulator pH
  • Citric Acid (Kwas cytrynowy) - regulator pH. Wykazuje działanie złuszczające, dzięki czemu usuwa przebarwienia i rozjaśnia skórę
  • Linalool (linalol)- substancja zapachowa lub składnik kompozycji zapachowej. Ma właściwości bakteriobójcze, przeciwdziała nieprzyjemnym zapachom. Jako dodatek do kosmetyków może wywoływać reakcje alergiczne. Uważany za groźny alergen. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 4 na 5)


Niestety żel ma wyjątkowo zły wpływ na moją skórę. Już po pierwszej kąpieli (podczas spłukiwania) poczułam jak pod wpływem dotyku moja skóra trzeszczy. Jeszcze zanim wytarłam ją ręcznikiem domagała się pilnego nawilżenia i ukojenia. Chociaż przed używaniem żelu moja skóra była w dobrej kondycji to gdzieś w trakcie straciła na komforcie. Obecnie po każdej kąpieli jestem zmuszona nakładać odżywcze masło aby nie doprowadzić do pojawienia się suchych placków na skórze. 

Problem pojawia się również gdy na skórze mam drobne ranki czy mikrourazy. Mycie skóry żelem po goleniu czy depilacji zupełnie nie wchodzi w grę. Efekt jest identyczny jak po użyciu na podrażnioną skórę peelingu solnego.. zwyczajnie piecze jak mało co! Ostatecznie do mycia używam jednocześnie dwóch produktów, bo żelu bentley nie jestem wstanie użyć wszędzie, a czasem zwyczajnie mam dość.


Długa przerwa od produktów Bentley Organic i ponowne spotkanie tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że to nie są produkty, które moja skóra lubi. Najbardziej zaskoczyło mnie to, że tylko jeden produkt wspominam dobrze i o dziwo jest to szampon.. a przecież to moja skóra głowy jest o wiele bardziej kapryśna i wymagająca niż skóra ciała.

Jeżeli mimo wszystko masz chęć na spotkanie z marką, to polecam sprawdzić miniaturki produktów.

Odsyłam również do starszych recenzji produktów:


maja 03, 2018

NOWOŚCI KWIETNIA 2018

NOWOŚCI KWIETNIA 2018

I co ja mam powiedzieć? Szlaban na zakupy.. może nie do końca.. nazwę to "ograniczone zakupy".. tak trochę dyplomatycznie 😅 W zasadzie już chyba trzeci albo czwarty miesiąc kupuję głównie to co jest mi niezbędne, skończyło się lub naprawdę chcę przetestować. Idzie mi to całkiem fajnie. W końcu widzę jak moje zapasy kurczą się. Z czterech koszy wypełnionych po brzegi kosmetykami zostało trzy! Oby tak dalej!
Standardowo zacznę od moich zakupów.. bo jest ich najmniej. Za resztę odpowiedzialne są już inne osoby.. ja umywam rączki..


ISANA - PŁATKI KOSMETYCZNE NIEBIELONE CHLOREM
Jak dla mnie bezkonkurencyjne. Pojawiły się w denku więc muszą pojawić się w zakupach. Zawsze kupuję na promocji i biorę minimum dwie paczki. Są bardzo miękkie, delikatne i chłonne. Pierwsze płatki o których mogę powiedzieć, że lubię i widzę różnicę na tle innych. Ostatnio chodzi mi po głowie przetestowanie innych płatków kosmetycznych z serii Bio ale jeśli robię już zakupy w sklepach internetowych to zawsze o nich zapominam, a te.. tak łatwo dostępne.. wystarczy przejść przez ulicę.


SEMILAC - ODTŁUSZCZACZ
Moja 100 ml pojemność pierwszego odtłuszczacza z NeoNail, którą kupiłam rok temu dopiero teraz dobiła dna 😅 Jak widać nie robię hybryd nałogowo i to się raczej nie zmieni. Wolę aby moje paznokcie od czasu do czasu miały urlop.. im też się należy. Za to jeśli chodzi o tę wielką butlę. Nie widzę żadnej różnicy pomiędzy odtłuszczaczami NeoNail czy Semilac. Podobnie sprawa wygląda z acetonem. Wybrałam największą 500ml pojemność, bo wychodzi najbardziej korzystnie cenowo. Użytkowanie tak wielkiej butli nie jest specjalnie wygodne dlatego przelewam do butelek 100ml po NeoNail. Wielkie butle nie są notorycznie otwierane i zamykane więc produkty nie wietrzeją i nie tracą na jakości. Proste 😁


REPUBLIKA MYDŁA - LAVENDER LAKE
Mydełko to moja zdobycz przywieziona z Lubelskiej Veganmani. O całym przedsięwzięciu dowiedziałam się od Gosi z Esy, Floresy, Fantasmagorie. Oprócz pysznego jedzenia pojawili się wystawcy kosmetyków naturalnych. Z mojego punku widzenia najciekawsze było stoisko Republiki Mydła. Nie jestem do końca mydlana.. ale to w dużej mierze wina wcześniejszych wyborów. Dlatego w tym roku zaczynam się delikatnie przełamywać.. ale pomału.. nie wszystko na raz. Moje zakupy w Republice Mydła były naprawdę spore ale wszystkie mydełka poza jednym pojechały w różne strony Polski. Ze mną została wersja o zapachu lawendy przełamana rumiankiem! Haczyk ? Nie znoszę lawendy w kosmetykach.. ale ta kompozycja jest naprawdę piękna i urzekająca!


TOMEK TOMCZYK - BLOGER I SOCIAL MEDIA ORAZ BLOG, PISZ, KREUJ, ZARABIAJ
Trochę bezczelny, ironiczny, sarkastyczny.. ale trudno się z nim nie zgodzić. Książki Tomka czyli autora bloga JasonHunt poleciła mi Agnieszka z bloga Ekodystrykt. Najpierw zaczęłam czytać wybrane posty, a ostatecznie stwierdziłam, że warto kupić książki. Książki dorwałam w śmiesznej cenie na allegro. Są używane ale w świetnym stanie.. tylko po co mi one? Nie jestem przekonana co do tego czy chcę aby blog był moją pracą.. ale nie wiem w jakim kierunku się to wszystko rozwinie więc zarzekać się nie będę.. Jasne! Chcę być lepsza, chcę się rozwijać, bo sprawia mi to wielką przyjemność tylko, że.. wchodząc w świat blogerski stajesz się jego częścią.. a tę część nie stanowią maszyny tylko ludzie, a z nimi jest już różnie. W pewnym momencie może się okazać, że ta radość z pisania jest coraz mniejsza. O ile nie zawsze możemy wybrać sobie sąsiadów czy współpracowników to w przypadku świata zza szkła monitora owszem.. bo kto nam zabroni otaczać się wyłącznie życzliwymi nam ludźmi? Takie podejście mi się podoba i o takim pisze Tomek.


Pierwszą paczuszkę otrzymałam od Gosia z bloga Esy, Floresy, Fantasmagorie na wspomnianej już Veganmani. Strasznie polecam odwiedzenie takiej imprezy niezależnie od tego czy jesteś Vege czy nie. Jedzenie jest pyszne..chociaż z jednego stoiska nic mi nie smakowało 😅 Cóż.. azjatyckie jedzenie to nie moje klimaty ale poza tym jednym wyjątkiem wszystko było genialne. Nawet największy mięsożerca jakiego znam nie narzekał! Jeśli jesteś z Wrocławia, Gdańska lub Warszawy to już są zaplanowane kolejne spotkania:

19 maja we Wrocławiu
19 sierpnia w Gdańsku
25 listopada Warszawa

.. ale.. co z tą paczuchą?!


BENTLEY ORGANIC - ŁAGODZĄCY I NAWILŻAJĄCY ŻEL POD PRYSZNIC Z LAWENDĄ, ALOESEM I OLEJEM JOJOBA
Wciąż mam awersję do lawendy w kosmetykach ale staram się ją przełamywać. Zapach prawdziwych krzaczków lawendy uwielbiam więc to niemożliwe aby wszystkie kosmetyki o tym zapachu mi śmierdziały. Gosia uprzedziła mnie, że ma dla mnie coś lawendowego, a jest to żel pod prysznic z Bentlay Organic. Marka jest mi już trochę znana, bo miałam styczność z szamponami oraz żelami.. ale nie z tą wersją.


COSNATURE - MASECZKA MULTI-ODŻYWCZA Z ROKITNIKIEM ORAZ MASECZKA UPIĘKSZAJĄCA Z RÓŻOWYM POMELO
Za to z Cosnatur miałam bardzo mało styczności chociaż całkiem sporo o niej czytałam. Gosia obdarowała mnie dwoma rodzajami maseczek, a maseczek nigdy za mało! 


MYDEŁKO Z MANGOSTANU POCHODZĄCE Z TAJLANDII
Gosia w tym roku zaliczyła wspaniałą podróż do Tajlandii.. okrutnie zazdroszczę! Na moje niesamowite szczęście kawałek tej przygody trafił do mnie. Zostałam obdarowana prześlicznym mydełkiem z mangostanu z kawałkiem sznureczka. Całość zapakowana była w folię ale na potrzeby zdjęć i z ciekawości ją zdjęłam. Zapach jaki rozszedł się po mieszkaniu towarzyszył mi jeszcze drugiego dnia! Mydełko obwinęłam kilka razy folią spożywczą, potem folią bąbelkową.. powstała wielka kula, a i tak wciąż wyczuwam zapach mydełka! Niesamowite!

Jeśli jesteś ciekawa Tajlandii, zapraszam na blog Gosi. W poście Bambusowe łodzie Złotego Buddy znajdziesz opis podróży, ciekawych miejsce które warto odwiedzić oraz masę pięknych zdjęć.


Druga paczka to wygrana w rozdaniu u kolejnej Gosi, ale tym razem Krytyka kosmetycznego. Genialne rozdanie z trzema kremami marki dr. Organic. Wygrywały trzy osoby.. w tym JA! Oczywiście na samym produkcie głównym się nie skończyło.. Gosię jak zwykle poniosła fantazja 😹


DR. ORGANIC - ORGANIC VIRGIN OLIVE OIL NIGHT CREAM
Marka dr. Organic jest mało popularna w Polsce ale zdecydowanie warto zwrócić na nią uwagę. Składy produktów są bardzo fajne i cieszą się bardzo dobrymi opiniami. Wersja na noc z oliwką skusiła mnie "uderzeniową mocą nawilżenia". Moja skóra należy do mieszanych ale to czego nie toleruje to przesuszenie. Przesuszona skóra to wyjątkowo wredna i podła skóra. Takiej skóry nie lubimy.


ECOCERA - MASECZKA KOSMETYCZNA Z WĘGLEM AKTYWNYM
W życiu tego nie widziałam ani nie słyszałam. Nie wiem skąd Gosia wynajduje takie rzeczy. Uwielbiam maseczki, a wersji oczyszczających masek jak na złość nie mogę dopasować do swojej skóry. Najczęściej są albo za delikatne albo za mocne.. nic pośrodku. Dlatego maseczek oczyszczających nigdy za mało.. chociaż u mnie akurat się nie przelewa.. w wersjach oczyszczających oczywiście. Nie mam zamiaru czytać wcześniej opinii.. niech ma czystą kartę.



PRÓBKI... DUUUUŻO PRÓBEK I ODLEWEK
Bardzo lubię próbki. Na chwilę obecną rzadko zdarza mi się coś kupić w ciemno. Produkt musi mnie wyjątkowo zaciekawić aby coś takiego miało miejsce lub zwyczajnie mam duże zaufanie do marki.  Tak jest w przypadku Bionigree. Bardzo fajnie sprawdziło się u mnie serum oczyszczające i jeszcze do niedawna miałam je w planach ponownie kupić. Cieszę się na możliwość sprawdzenia szamponu oraz odżywki nawilżającej. Sporo ciekawych opinii czytałam o marce Bema, a tu trafił do mnie krem do rąk. Do tego masa odlewek bardzo fajnych produktów! Aj.. aj.. testowanko!
  • Bionigree - szampon, odzywka i serum.
  • Vianek - krem do twarzy na dzień i na noc
  • Bema - Krem do rąk
  • Make Up For Ever - Podkład Ultra HD
  • Naturative - Men after-shave balm
  • Donegal - Zdobienie do paznokci
  • Avalon Organics - Rewitalizujący krem pod oczy z witaminą C
  • Naturative - Różany peling do ust
  • EoLab - Krem do twarzy fioletowy SPF15
  • Dr Norel - Tonik z kwasem migdałowym
  • Olej z nasion pietruszki
  • Orientana - Bio serum Neen&Tulsi
  • Anwen - Maska do włosów kokos & glinka
  • Natura Siberica - Balsam do włosów równowaga i objętość
  • Zielone Labolatorium - Aksamitny krem do stóp
  • Vianek - Łagodzący olejek do demakijażu
  • Botame - Kem do rąk mango
Czy ktoś ma jeszcze wątpliwości dlaczego nie mam potrzeby robienia zakupów? 😂


Trzecia paczucha jaka do mnie zawitała to ekspres prosto od Moniki z bloga Mama z różową torebką. Jeśli jesteś maniaczką nowości makijażowych to trzymaj się teraz krzesła.. i to mocno!



ANASTASIA BEVERLY HILLS - PALETA SOFT GLAM
Nie.. nie! To nie prezent.. chociaż cieszę się tak jakby był 😅 Monika przesłała mi swoją paletę Soft Glam do przetestowania. Jestem fanką typowo nudnych kolorów idących w ciepłą tonację. W tym przypadku jest to dla mnie najładniejsza paleta od ABH. Niektóre kolory mnie zaskoczyły, bo nie spodziewałam się, że sięgnę po żółte odcienie które znajdują się w palecie.. a jednak. Praca z tą paletą to wyłącznie przyjemność. Jeszcze mam trochę czasu aby się nią nacieszyć.. mam nadzieję, że nikt za nią nie płacze 😅



GLAM-SHOP - PALETA CIENI
Dawno temu bawiłam się w kupowanie pojedynczych cieni z myślą, że kupuję tylko to co mi się podoba i co będę używać. Niestety nie do końca to się sprawdziło i zaprzestałam takich praktyk.. a teraz mam chęć stworzyć paletę z cieniami Glam-Shop 😅 W kilku już zdążyłam się zakochać, a zdjęcia ani trochę nie są w stanie oddać ich uroku. To również świetna jakość i przyjemność z użytkowania. Mam chyba tylko jedno zastrzeżenie. Wołałabym aby cienie było o połowę mniejsze i tańsze. Serioo.. te jak dla mnie są wyjątkowo duże. Przy mojej systematyczności wykonywania makijażu oka nie wiem czy byłabym w stanie je zużyć. Niestety tą paletę również będę musiała zwrócić Moni.


YUNIFANG - MASECZKI W PŁACIE
Uwielbiam te maseczki! Nie pamiętam abym miała lepsze maski w płacie. Ich tkanina jest niezwykle cienka, świetnie przylega do skóry, a najważniejsze jest to, że po użyciu masek odczuwam efekty ich działania. O trzech z nich już pisałam w poście o azjatyckich maskach w płatach (zerknij jaki niesamowity materiał mają!), a z wersją żółtą będzie to moje pierwsze spotkanie. Monia! Strasznie dziękuję, bo okrutnie mi ich brakowało, a moje zapasy maseczkowo trochę mnie blokują z zakupami 😅


YUNIFANG - HMM... ?
Niestety nie wiem do końca co to jest ale zakładam, że są to albo maseczki w płacie albo płatki pod oczy. Oczywiście najprostszą opcją jest zapytać Moni ale ja chyba za bardzo uwielbiam niespodzianki 😂 Zatem mam niespodziankę w niespodziance, a to mnie dodatkowo ekscytuje. Markę Yunifang już troszkę znam i to z wyłącznie dobrej strony. Oj.. nie wiem co to ale i tak się strasznie jaram 😂



PRÓBKI OD MONIKI
Kolejna dawka próbek, a znam tylko jedną i jest nią szampon Eubiona. Markę Lavera znam głównie z szamponów które przypadły mi do gustu, za to z pielęgnacją zaczynam się poznawać i efekty tej znajomości również są bardzo ciekawe. Dlatego z każdej próbki tej marki strasznie się cieszę. Troszkę poznałam markę Martina Gebhardt i wiem, że w kwestii składów można ufać każdemu z produktów. Pozostałe marki jak i próbki perfum to dla mnie pierwsze spotkanie.
  • Lavera - Sensitive balsam do ciała
  • Lavera - Hydro Effect krem na dzień
  • Lavera - Anti-aging moistuising cream
  • Eubiona - Sensitive Shampoo
  • Ziołolek - Linovit A+E
  • Martina Gebhardt - Aloe Vera Face Lotion
  • Linomag - Żel do mycia ciała i glowy
  • Sesderma - Reti Age Anti-aging cream
  • Chloe - Chloe
  • Givenchy - L'ange Noir
  • Paco Rabanne - 1 Million

MARTYNA PADUCHOWSKA - SZAMANKA OD UMARLAKÓW
Recenzja Moni bardzo mnie zaciekawiła. Nie jest to tematyka po którą sięgnęłabym w księgarni czy bibliotece.. raczej odłożyłabym na miejsce. Jednak Monika ma dar przekonywania i łamania własnych barier. Niestety nie miałam jeszcze okazji zabrać się za książkę, ale mam nadzieję, że uda się to jak najszybciej nadrobić. Jeśli jesteś ciekawa co o książce pisała Monika to zapraszam do recenzji: Martyna Raduchowska - Szamanka od umarlaków


Ponowna paczka od Gosi z kanału Krytyk kosmetyczny i totalna niespodzianka. Z tą kobietą należy uważać na to co się pisze 😂


BIONIGREE - SERUM OCZYSZCZAJĄCE DO SKÓRY GŁOWY
Teraz już wiem co znaczyło "trzeba uważać na to co się pisze". Jeszcze nie zdążyłam jej ochrzanić za tą wysyłkę, bo miała solidnie serum przetestować sama zanim stwierdzi, że chce się go pozbyć, a ta butelka wygląda na nieruszoną! I co? Okazuje się, że Gosia mi zwyczajnie kupiła nówkę! Po prostu kopara mi opadła.. bo jak to? Za co? I weź tu z taką rozmawiaj 😂 ogołocą Cię z najmniejszych planów zakupowych na najbliższe miesiące. Serum oczywiście z miejsca idzie do użytku, bo nie mam już żadnego produktu w tej kategorii. Strasznie się cieszę, a więcej o serum pisałam w poście: Bionigree - Serum oczyszczające do skóry głowy


Na koniec dwa wygrane produkty z serii Home Decor, którymi muszę się pochwalić..


PLECIONE HISTORIE - PODUSZKA
Od dawna zarzekam się, że sama zrobię poduszkę supełkową.. i coś mi nie wychodzi 😅 Dlatego gdy pojawiła się okazja na wygranie dowolnie wybranej poduszki ze sklepu Plecione historie, nie mogłam nie spróbować ! Absolutnie śliczna, wyjątkowa, do tego mięsista, zbita, nie traci fasonu i.. moja! Mąż ma całkowity zakaz dotykania 😂 Towarzyszy mi wieczorami w moim punkcie zarządzania światem. Wiem jedno.. takiej genialnej jakości poduszki sama bym nie zrobiła. Uwielbiam i chcę więcej!

Zachęcam do śledzenia strony FB Plecione historie.. pojawiają się tam bardzo fajne promocje, a czasem konkursy.



WIOSENNY BUKIET
Na koniec coś wyjątkowego, bo to nie jest zwykła dekoracja kwiatowa. Dla Ciebie zapewne będzie ale dla mnie ma wyjątkową moc.. moc życia. Wiosenny bukiet wylicytowałam na aukcji poświęconej zbiórce pieniędzy na leczenie Sławka.. męża Ani z bloga Wszystko smacznie. Każda przelana wówczas złotówka miała niesamowitą moc.. lepiej niż to zrobiła Ania w poście Leczenie zakończone! Udało się! nie mogę opisać. Cieszę się ogromnie, że mogłam w tym uczestniczyć, a o całej historii będzie przypominać mi piękny wiosenny bukiet stworzony przez Panią Katarzynę.

To co? Wcale nie takie przytłaczające te nowości i dużo ich nie ma. 
Daj znać czy miałabyś ochotę na pierwsze wrażenia z paletami cieni? 
A może zrobić porównawczy post z paletami: Anasasii, glam-shop, Lorac i Nabli?


Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger