Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mark Hill. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mark Hill. Pokaż wszystkie posty

lipca 31, 2018

ZUŻYCIA LIPCA 2018

ZUŻYCIA LIPCA 2018

Uuu.. jak ja się obecnie cieszę, że w czerwcu zrobiłam zapas zdjęć. Lipiec miałam tak pracowity, że moje dłonie nadają się tylko do trzymania w kieszeniach spodni 😅 No takiego powera i chęci do prac ogrodowych chyba jeszcze nigdy nie miałam. Pęcherz gonił pęcherz.. otarcia, zranienia.. a potem domowe SPA. W efekcie niemal każdy omówiony w lipcu produkt trafił tu.. do denka!


POLNY WARKOCZ - RUMIANKOWA ESENCJA MICELARNA
Mój ulubieniec do którego chętnie wracam.. a raczej jak już kupuję to w ilości hurtowej. Lubię za delikatność i skuteczność jednoczenie. Nie muszę pocierać oczu, nie szczypie, działa już przy niewielkiej ilości na waciku przez co jest wydajny. Z przyjemnością będę wracać, a póki co mam jeszcze jedną buteleczkę w zapasie i kilka innych płynów micelarnych więc bardzo możliwe, że zrobię sobie krótką przerwę.. ale wrócę. Z resztą poza rumiankową esencją Polny Warkocz wypuścił kilka innych produktów, które już wpakowałam na wishlistę 



AVALON ORGANICS - INTENSE DEFENSE ŻEL DO MYCIA TWARZY Z WITAMINĄ C
Powrót do niego po 2 miesięcznej przerwie to prawdziwa ulga. W zasadzie nic więcej mi nie potrzeba. Podwójne mycie twarzy zapewnia mi zmycie makijażu i dobre oczyszczenie skóry. Nie wysusza, nie podrażnia, nie ściąga.. nie widzę żadnych wad ani nic czego mogłabym się przyczepić. Może jedynie to zasychanie kropelki żelu na wylocie dozownika bywa irytujące.. ale to kropla w morzu zalet. Ulubię, w zapasie kolejne 3 opakowanie i z pewnością będą kolejne.



AVEBIO - TONIK BAMBUSOWY
Niby niewielka pojemność, a jego zużycie to wcale nie takie hop-siup. Przy częstym użytkowaniu podrażniał mi skórę ale doraźnie spisywał się dobrze. Niestety nie jestem w stanie używać go w formie rozpylanej bezpośrednio na skórę, bo tak strasznie przytyka nozdrza i odbiera oddech, że martwię się o swoje zdrowie 😅 Zdecydowanie za dużo miałam z nim przebojów aby móc w pełni docenić jego działanie. Cieszę się, że w końcu dobił dna. 



ISANA - PŁATKI KOSMETYCZNE BIO
Ciągle sobie powtarzam, że chociaż na chwilę się od nich oderwę i kupię coś innego ale również niebielonego chlorem.. i ciągle zapominam. W najbliższym czasie również się nie zapowiada żadna zmiana, bo ostatnio zaopatrzyłam się w ich zapas. Jest jednak światełko w tunelu, bo dzisiaj brutalnie uświadomiono mi likwidację Rossmanna, którego miałam pod domem. Jeśli chodzi o same płatki to lubię je za delikatność i chłonność. Widzę różnicę pomiędzy nimi, a resztą.


VIANEK - ŁAGODZĄCA MASECZKA DO TWARZY DO CERY PODRAŻNIONEJ
Przyjemna i nic ponadto. Kremowa konsystencja, którą tuż przed otwarciem należy porządnie w opakowaniu wymieszać, bo jeśli tego nie zrobimy to część maski będzie gęsta, a reszta bardziej płynna. Chociaż byłam przekonana, że dobrze wymieszałam zawartość to i tak przy aplikacji miałam różne konsystencje. Dobrze się rozprowadza, w noszeniu jest komfortowa, delikatnie zastyga. Zmywanie jest problematyczne i bez pomocy gąbki trwać to może bardzo długo. Samo działanie maski jest jedynie poprawne. Nie podrażnia mojej nielubiącej glinek skóry ale również nie zauważyłam aby łagodziła podrażnienia. Jedynie lekkie działanie wygładzające i oczyszczające mogę jej przypisać.


COSNATURE - MASECZKI: ROKITNIK I POMELO
Ponownie.. całkiem poprawne maseczki ale nic więcej. Niczym specjalnym mnie nie zachwyciły ale również nie zaszkodziły. Konsystencja obu jest w zasadzie identyczna ale różnią się zapachem (chociaż jest bardzo delikatny). Jednak z uwagi na sporą ilość składników komedogennych nie planuję do nich wracać, bo i tak nie mogłabym ich używać często.



YUNIFANG - RÓŻOWA MASKA W PŁACHCIE
Uwielbiam te maseczki za rodzaj materiału z którego są wykonanie. Jest niesamowicie delikatny i cienki. Mimo to zaskakująco długo utrzymuje wilgoć. Płachta świetnie przylega do twarzy, nie zjeżdża, nie przesuwa się, mogę w niej gadać, chodzić, pochylać się. Jeszcze ani razu maski z Yunifang nie zaszkodziły mojej skórze. Po tym spotkaniu jestem w końcu w stanie określić mojego faworyta, a jest nim wersja czerwona z żeń-szeniem.



LA CAFE DE BEAUTE - ODMŁADZAJĄCA MASKA DO TWARZY "CHOCOLETTO" Z NATURALNYM KAKAO
W końcu dobrałam się do zestawu maseczek w kapsułkach od La Cafe De Beaute! Na pierwszy ogień poszła wersja z czekoladą i rzeczywiście jest czekoladowa. Nic więcej nie piszę.. recenzja trzech różnych maseczek ale o podobnym działaniu będą pojawiać się w najbliższym czasie. Na pierwszy ogień idą wersje o działaniu odmładzającym.


YUNIFANG - PŁATKI POD OCZY
Bardzo przyjemnie mi się ich używało. Rzeczywiście poprawiały stan okolic oczu ale to nie jest opcja na 5 minut. Zdecydowanie warto w nich posiedzieć nieco dłużej. Genialny delikatny materiał, który nie ściąga skóry ani nie zjeżdża. Esencja jest gęsta i długo utrzymuje wilgoć. Efekt zauważalny, spojrzenie wypoczęte, skóra wokół oczu dobrze nawilżona i komfortowa. Nie mam zastrzeżeń.



RODIAL - SUPER ACIDS X-TREME ACID RUSH PEEL
Bałam się tego produktu.. brzmi na bardzo silny. Saszetka powinna wystarczyć na twarz i szyję ale ledwo co wystarczyła na twarz, a przecież wcale takiej dużej głowy nie mam.. chyba. Lekki przezroczysty żel, bez drobinek i całkowicie bezzapachowy. Ekspresowo się wchłania, komfortowy.. w ciągu 15 minut nic nie czuć aby coś strasznego się działo.. w zasadzie nic nie czuć. Po zmyciu skóra jest przyjemnie wygładzona, fajnie odświeżona i matowa. Niestety zabrakło mi tu efektownego złuszczenia naskórka, a to miał być główny cel produktu.

MARTINA GEBHARDT - ALOE VERA FACE LOTION
Niewielką próbkę 2ml zużyłam na raz, a to stanowczo za wiele i niemal nigdy takiej ilości kremu nie nakładam. Nie wiem co mi strzeliło do głowy. Ostatecznie emulsją pokryłam twarz, szyję, dekolt i.. piersi 😅 Wydajność mega! Konsystencje lekkiego mleczka o ziołowym aromacie. Potrzebuje chwili na wchłonięcie ale efekt jest bardzo fajny. Skóra pozostaje przyjemnie nawilżona, bez efektu świecenia ale też nie jest w pełni matowa. Brak uczucia lepiej warstwy. Rano skóra była bardzo dobrze nawilżona. Mój suchy placek w okolicy bruzdy nosowo wargowej został całkowicie ujarzmiony.. znikł i więcej się nie pojawił. Ani jednej suchej skórki, żadnego zapchania, nawet złowieszczej kropeczki.. zero. Obawiam się, że przy codziennym użytkowaniu lotion mógłby okazać się za ciężki w okresie letnim ale stosowany co kilka dni powinien być wybawieniem dla mojej skóry i idealnym kremem na co dzień w okresie jesienno-zimowy. Muszę jeszcze dorwać próbkę aby sprawdzić jak zachowa się pod makijażem.

Próbki produktów Martina Gebhardt można zamówić w sklepie Green-line. Emulsja Aloe Vera występuje w dwóch pojemnościach 30 ml w cenie 57 zł oraz 100ml (!) w cenie 119 zł. Wersję 100ml używałabym również do ciała, bo inaczej nigdy by się nie skończyła 😂 Tak.. spodobała mi się na tyle, że zrobiłam rozeznanie i wpisałam na Wish Listę. Przy okazji przypominam o genialnych szpatułkach szklanych do aplikacji kremów!


SYLVECO - UJĘDRNIAJĄCE MYDŁO NATURALNE
Zdecydowanie najgorsze z całej trójki mydeł od Sylveco jakie użytkowałam. Pozostawiało moją skórę tępą. Jedyne skojarzenia to tylko te najgorsze ze stosowania mydeł do których zraziłam się na tyle, że przez lata nie chciałam o żadnych mydłach słyszeć. Uhh.. źle wspominam.. bardzo źle.



SYLVECO - ODŻYWCZE MYDŁO MATURALNE
Po wersji ujędrniającej miałam mieszane uczucia ale wersja odżywcza podreperowała honor mydeł Sylveco. Mydło okazało się delikatne i przyjemne dlatego dość chętnie po nie sięgałam. Mimo wszystko to wciąż nie jest mydło do którego bym z przyjemnością chciała wrócić. Wciąż plasuje się w kategorii przeciętnych mydeł, a ja szukam czegoś ekstra!



EO LABORATORIE - KAWOWE PEELINGI
Pod względem złuszczenia nie mam im nic do zarzucenia. Skóra po ich użyciu jest bardzo przyjemnie wygładzona. Jednak już samo użytkowanie to droga przez mękę. Peelingi mają grudki, które utrudniają aplikację, są bardzo suche, pozostawiają lekki osad na skórze, który należy dodatkowo zmyć przy użyciu żelu. Jednak najbardziej rozczarowały mnie zapachy, ani czekolada ani cynamon nie grały tu głównych skrzypieć.. było trzeba tych aromatów szukać. Szkoda.



IDEA TOSCANA - ZESTAW MINIATUR (ŻEL, BALSAM I KREM DO RĄK)
Zestaw miniaturek, które bardzo uprzyjemniły mi wieczorne domowe SPA. Przede wszystkim śliczny zapach o ziołowej bazie. Zestaw zaskoczył mnie swoją wydajnością. Byłam przekonana, że w przypadku żelu będzie to jednorazowe spotkanie ale nawet od wystarczyłby na mały urlop.bardzo przyjemnie wspominam balsam, który nie pozostawiał na skórze tłustej warstwy. Za to skóra po nim była jedwabiście gładka.



SHEFOOT - SKARPETKI NAWILŻAJĄCE I PLASTRY NA PIĘTY
Ten zestaw produktów w sierpniu doczeka się recenzji. O ile skarpetki z esencją nie są specjalną nowością to plastry na pięty w które należy nosić przez 8 godzin (najlepiej w nich spać) to coś z czym spotkałam się po raz pierwszy. Do tego zestawu w recenzji zbiorczej dołączy jeszcze zabieg na domowe SPA oraz krem do stóp.

AVALON ORGANICS - SZAMPON Z OLEJKIEM Z DRZEWA HERBACIANEGO
Bardzo fajny szampon! Już teraz muszę przyznać, że brakuje mi orzeźwienia jakie dawał. Zawsze stroniłam od szamponów na bazie olejku z drzewa herbacianego ale widzę, że był to poważny błąd. Szampon Avalon Organics porównywałam w poście do szamponu Desert Essence i minimalnie bliżej mi do Desert Essence. Jednak do Avalon również z wielką przyjemnością bym wróciła. Genialny!



ANDALOU NATURALS - MASKA DO WŁOSÓW Z EGZOTYCZNYM OLEJEM MARULA
Tęsknię! Genialna maska, która po jednym użyciu zrobiła na moich przeproteinowanych włosach efekt wow! Włosy po niej są zregenerowane, błyszczące, lejące, lśniące.. po prostu wow! Z wielką przyjemnością ponownie.. bzdura! Ja muszę mieć jej zapas!



LE CAFE DE BEAUTE - MASKA DO WŁOSÓW I SKÓRY GŁOWY Z CZEPKIEM
Skoro jedna maska wow! to druga maska.. wow! ale z licznymi przekleństwami. Nigdy nie miałam tak oblepionych włosów. Podejrzewam, że gdybym nie myła włosów przez miesiąc to i tak byłyby w lepszym stanie niż po tej masce. W dodatku przez kilka solidnych myć nie byłam w stanie jej wymyć. największy włosowy horror jaki miałam.



FARMONA - JANTAR ODŻYWKA Z WYCIĄGIEM Z BURSZTYNU DO WŁOSÓW I SKÓRY GŁOWY
O tej odżywce czytałam już wiele i wiele dziewczyn chwaliło efekty. Wypadanie włosów i to w dość paskudny sposób nie jest mi obce więc chętnie przy takich mało przyjemnych okazjach testuję tego typu produkty. Odżywkę Jantar przelałam do butelki z pipetą aby łatwiej aplikować.. ale to nic nie pomogło. Starałam się być systematyczna ale to mnie zwyczajnie przerosło. W efekcie nie zauważyłam żadnych efektów, a w dodatku miałam spore zastrzeżenia co do składu. Recenzja miała być.. ale nie będzie, bo w zasadzie nie ma o czym pisać.


MARK HILL - VOLUME SERUM 
Niemal zupełnie nie widzę efektów po użytkowaniu tego produktu. Ma zapewniać bujną fryzuję, z odbiciem od nasady. Po jego zastosowaniu należy wysuszyć włosy na szczotce ale przecież już sam ten fakt za każdym zrazem zapewnia mi satysfakcjonujące odbicie włosów od nasady. Równie dobrze w środku mogłaby być sama woda. Zupełnie bez sensu. 



LANCOME - MONSIEUR BIG
Tusz dostałam w prezencie i niemal od razu zaczęłam używać. Na jego temat krążą raczej dobre recenzje ale sama nie jestem w stanie ich potwierdzić. Tusz rzeczywiście jest w stanie zrobić świetny efekt na rzęsach ale zazwyczaj wymaga to niezwykłej cierpliwości, uwagi, skupienia.. Ehh.. recenzja na dniach.


KRINGLE - SPARKLING
Gdy na zewnątrz towarzyszą mi wysokie temperatury nie mam najmniejszej ochoty na jakiekolwiek palenie świec, ale lato jest na tyle zwariowane w tym roku, że trudno się połapać czy to wiosna, lato czy jesień. Sparkling to dla mnie wyjątkowy zapach na chłodny i pochmurny letni wieczór. Jest zarazem ciepły jak i orzeźwiający.. dokładnie jak pyszna lemoniada. Bez problemu pozwalałam sobie palić go nawet w środku dnia.


kwietnia 25, 2018

MARK HILL, CENIONY ANGIELSKI FRYZJER I JEGO XL VOLUME AMPLIFYING CZYLI SERUM ZWIĘKSZAJĄCE OBJĘTOŚĆ WŁOSÓW

MARK HILL, CENIONY ANGIELSKI FRYZJER I JEGO XL VOLUME AMPLIFYING CZYLI SERUM ZWIĘKSZAJĄCE OBJĘTOŚĆ WŁOSÓW


Znana twarz w reklamie produktów kosmetycznych nigdy nie była dla mnie żadnym wyznacznikiem. O wiele większym zaufaniem jestem w stanie obdarzyć produkty, których twórcami są osoby będące specami i pasjonatami w dziedzinie tworzenia formuł kosmetycznych.. o ile ważniejszego głosu nie mają pieniądze. W końcu łatwo wypuścić produkty, oznaczone tylko podpisami znanych nazwisk doktorów, fryzjerów, dermatologów.. mimo wszystko warto w każdym z tych przypadków ufać sobie i własnej wiedzy na temat składów kosmetyków. W końcu znane nazwisko często ma wpływ jedynie na cenę produktu, a niekoniecznie na jakość zastosowanych składników.



Mark Hill to znany w Wielkiej Brytanii fryzjer, wielokrotnie nagradzany w międzynarodowych konkursach, a także stylista gwiazd. Jednak jak już wiemy z Polskich przypadków sygnowana linia produktów do włosów znanych i cenionych fryzjerów wcale nie jest wyznacznikiem skuteczności i jakości. O XL Volume Amplifying Serum nie wiedziałabym, nie zainteresowałabym się, ani nie używała gdyby nie dodatek do moich zakupów w angielskiej sieci drogerii Boots. Sęk w tym, że praktycznie nie używam żadnych lakierów, pianek ani innych wspomagaczy objętości czy utrwalaczy na włosach. Zazwyczaj tego typu produkty od razu oddaję, bo inaczej latami przestawiam z miejsca na miejsce. Nie lubię uczucia oblepienia włosów, nie lubię gdy ich struktura jest inna niż gładka i lejąca. Jednak dla tego produktu zrobiłam wyjątek.



Zadaniem produktu jest nadanie objętości włosom u nasady czyli ich podniesienie. Ktoś kto cierpi na odwieczny przyklap wie doskonale o co mi chodzi. Niejednokrotnie produkt aplikowałam na całą głowę zaraz po myciu i osuszeniu ręcznikiem. Następnie suszyłam włosy suszarką na szczotce lub spuszczając głowę i włosy do dołu. Nie za bardzo byłam w stanie jasno określić czy jest jakakolwiek różnica. Czy moje włosy są bardziej odbite od nasady z serum czy wyglądają dokładnie tak samo gdybym go nie stosowała? Ostatecznie do zadania podeszłam fachowo.. pół głowy z serum, druga połowa bez. Eksperyment przeprowadzono kilka razy i co? Nic. Wciąż nie widzę żadnej różnicy w uniesieniu czupryny.. ale, żeby nie było tak całkiem nijak to jednak coś zwróciło moją uwagę. Tak gdzie serum zostało zastosowane włosy są gładsze i dłużej zachowują świeżość. O ile po umyciu i wysuszeniu włosów nie widzę żadnej różnicy to na drugi/trzeci dzień zaczyna się ujawniać pewna zależność. Im szybciej włosy tracą świeżość tym szybciej tracą objętość. Skoro serum przedłużą świeżość to automatycznie dłużej włosy pozostają odbite od nasady. Zatem.. produkt działa tylko, że to chyba nie tak miało być.. chyba, że czegoś nie zrozumiałam? Z pewnością jego zaletą jest to, że nie ma żadnego negatywnego wpływu na jakość moich włosów. Nie pozostawia żadnej powłoki, nie obciąża włosów, nie skleja ich, nie wydłuża procesu suszenia.. zupełnie nic.



Pokaż kotku co ukrywasz w środku..

Skład (INCI): Aqua (Water), Phenoxyethanol, PEG-40 Hydrogenated, Castrol Oil, Polyquafernium-10, Sodium Benzoate, Collagen Amino Acids, Panthenol, Hydroxypropyltrimonium Honey, Salicylic Acid, Citrus Medica Limonum (Lemon Peel) Oil, Hydrolyzed Keratin, Keratin, Oxidized Keratin, Ethylhexylglycerin, Citrus Aurantium Dulcis (Orange Fruit) extract, Potassium Sorbate, Amyris Balsamitera (Bark) Oil, Artemisia Pallens Flower Oil, Citrus Aurantium Bergamia (Bergamot Fruit) Oil, Juniperus Mexicana Oil, Mentha Viridis (Spearmint Leaf) Oil, Salvia Sclarea (Clary) Oil, Citral, Limonene, Linalool.

Nie można odmówić produktowi obecności fajnych składników, tylko co z tego! Na pierwszym miejscu mamy wodę, a potem konserwant który występować może w produkcie jedynie o ograniczonym stężeniu 1%. Więc generalnie płacimy tu za wodę.. podejrzewam, że jest jej tu jakieś minimum 96%, czyli 50 ml wody za około 35 zł.. super!



Zasadniczo jestem pod wrażeniem samego faktu, że odczuwam jakąkolwiek różnicę. Jest ona minimalna ale jednak. Z pewnością nie liczyłabym na przedłużenie świeżości włosów o kilka dni ale nie mogę wykluczyć, że na mniej ciężkiej czuprynie niż moja produkt sprawdziłby się dużo lepiej. czy jest wart zachodu? Nie. Baza składu jest fatalna. Woda i konserwant, który wchłania się przez skórę do krwiobiegu nawet w niewielkim stężeniu 1%.. to wciąż wygląda fatalnie i razi w oczy. Cena również wydaje się nie adekwatna do uzyskanych efektów. Jedynie opakowanie jest fajne w użytkowaniu i warto sobie zostawić.

Jak sobie radzisz z przyklapniętymi włosami? 


marca 05, 2017

ZAKUPY LUTEGO 2017

ZAKUPY LUTEGO 2017

Zaczynam się zastanawiać w którym momencie ludzie wpadają w zakupoholizm. Gdzie jest granica. Piszę o tym, bo już nie pierwszy raz przyznaję, że znowu przesadziłam.. a przynajmniej moje sumienie tak mi podpowiada. Z drugiej strony na każdy tutaj produkt znajdę jakąś wymówkę, a z drugiej strony powiększające się zapasy świadczą o czymś innym. 
Nie ma lekko.. marzec będzie miesiącem bez zakupów. Szlaban!
Tymczasem.. polecam zaopatrzyć się w coś do jedzenia.. lub chociaż kawę / herbatę. Będzie długi post.


GARNIER - PŁYN MICELARNY 3 W 1
Lubię ten płyn za to, że jest skuteczny, łagodny, ma dużą pojemność i jest w dobrej cenie. W zeszłym roku miałam kilka przygód z innymi płynami micelarnymi i choć kilka z nich przypadło mi do gustu to i tak wróciłam do powszechnie lubianego Garniera.


INDEED LABORATORIES - PEPTA-BRIGHT X 2
Gdy jakiś mój ulubiony produkt pielęgnacyjny zaczyna dobywać dna zaczynam się lekko niepokoić. Szczególnie gdy wcale nie jest tak łatwo go zdobyć. Dlatego jeśli mam już okazję to zaopatruję się w nieco większą ilość. Dlaczego tak bardzo lubię Pepta-Bright dowiesz się z postu mu poświęconego.



INDEED LABORATORIES - HYDRALURON X 2
Sytuacja wygląda podobnie i w tym przypadku. Chociaż korzystam z niego nieco rzadziej niż z pepta-bright, to jednak doceniam go za to jak szybko potrafi podratować skórę w okresie jej przesuszenia czy podrażnienia. Mając okazję zaopatrzyłam się w dwa kolejne produkty.



KIEHL'S - PURE VITALITY SKIN RENEWING CREAM
Cynk o tym, że Kliehl's zbiera osoby chętne do testowania nowego kremu dostałam od Moniki z bloga Mama z różową torebką. Z samą marką mam raczej średnie doświadczenie ale ciekawość wygrała. Zapisałam się i oto efekty: 7 próbek kremu. Od razu krem poszedł w ruch.. mam zamiar używać codziennie. Zobaczymy co z tego wyniknie.


DERMAGLIN - BIO MASECZKA OCZYSZCZAJĄCO-ODŻYWCZA DLA MĘŻCZYZN
Zakup w ramach znęcania się nad mężem.. bo kto żonie zabroni! Kiedyś obiecał mi, że pewnego wieczoru oboje zrobimy sobie maseczki.. teraz nie ma wyjścia. Poczekam tylko na dzień w którym będzie mniej waleczny :-D Z ciekawości porównałam składy masek z działu kobiecego. O dziwo nie mają identycznych składów ale specjalnie mocno się nie różnią. Ponadto maseczki z działu męskiego są aktualnie na promocji.


L'BIOTICA - PŁATKI POD OCZY
Minimalnie bardziej odpowiada mi wersja hydrożelowa z Efectimy. Jednak hydrożelowe najbardziej lubię nakładać noc, a rano lub w dzień lepiej sprawdzają się te z L'Biotica ponieważ zupełnie się nie przemieszczają. Dlatego od czasu do czasu sięgam po tę wersję. 


GIRLS BEST FRIEND - SZCZOTECZKA DO OCZYSZCZANIA OKOLIC NOSA
Szukając w Rossmannie skompresowanych maseczek natrafiłam na tego cudaczka. Już kiedyś widziałam coś takiego i bardzo mnie zaciekawiło. Zobaczymy czy i u mnie stanie się hitem pielęgnacji. Jednak około 20 zł za takie coś to chyba jednak przesada ze strony Rossmanna.


HIMALAYA HERBAL - PASTA DO ZĘBÓW NEEM I GRANAT
Kiedyś dość często sięgałam po pasty Himalaya Herbal ale w ich składach znalazłam substancje których staram się unikać więc z marką się pożegnałam. Szukając nowej pasty natrafiłam na wersję organiczną. Sprawdziłam składy. Kupiłam. Używam. Dam znać.


AJONA - KONCENTRAT PASTY DO ZĘBÓW
Zupełnie przypadkiem natrafiłam na ten koncentrat na jakimś forum. Każdy wypowiadał się w samych superlatywach. Ajona ma silne działanie antybakteryjne i już po 10 zwalcza około 99% bakterii ! Ze względu na to, że mam bardzo wrażliwe dziąsła podatne na krwawienie postanowiłam wypróbować ten koncentrat. Chociaż jest mały to jest równie wydajny co zwykła pasta do zębów.. wystarczy wielkość główki zapałki. Kupiona w drogerii Natura.




CURAPROX - ZESTAW : SZCZOTECZKA 5460 ULTRA SOFT ORAZ PASTA ENZYCAL ZERO
To pierwszy raz gdy zgodziłam się na przesłanie produktów do przetestowania. Głównie dlatego, że szczoteczek Curaprox używam od kilku lat i jestem z nich bardzo zadowolona. Z pastami do zębów miałam jednak mniej do czynienia. W dodatku wszystko dotarło do mnie w pięknym opakowaniu.. jestem zachwycona.


BENTLAY ORGANIC - ODŻYWCZY ŻEL POD PRYSZNIC Z CYNAMONEM, SŁODKĄ POMARAŃCZĄ I GOŹDZIKAMI ORAZ DETOKSYKUJĄCY ŻEL POD PRYSZNIC Z GREJPFRUTEM, CYTRYNĄ I WODOROSTAMI
Co jak co ale żeli pod prysznic w zapasach mi nie brakuje. Jednak obniżka o 50% w Auchan zrobiła swoje. Największą ochotę miałam na szampony ale tam gdzie powinny stać znalazłam jedynie kurz. Pocieszyłam się za to dwoma żelami cenionej organicznej marki.


BIOLOVE - ŻEL POD PRYSZNIC ZE SŁODKICH MIGDAŁÓW
Składając zamówienie na produkty Biolove do rozdania nie mogłam nie kupić sobie chociaż kilku rarytasów. Moją uwagę przyciągnął żel ze słodkich migdałów, bo je zwyczajnie uwielbiam. Do tej pory jednak opakowania nie otwierałam, bo mam spore zapasy.. ale oprzeć się nie mogłam.



BIOLOVE - PEELING DO CIAŁA KAWOWY
Nie piję kawy ale jej zapach działa na mnie bardzo pobudzająco. Wersja peelingu o zapachu kawy to zawsze dobry pomysł. Ale to pachnie!


NACOMI - MUS DO CIAŁO O ZAPACHU MANGO
Kupiłam wyłącznie ze względu na sygnały, że Biolove i Nacomi to niemal te same produkty. Faktycznie producent jest ten sam ale składy przynajmniej musów do ciała nieco się od siebie różnią. Z pewnością zrobię recenzję porównawczą tego musu z musem Biolove również w wersji zapachowej mango.



CHAMPNEYS HEALTH SPA - CITRUS BLUSH ENLIVENING BODY LOTION
Imieninowy prezent od szwagierki, który dotarł do mnie dopiero w lutym. Jeśli się nie mylę to ta marka nie jest dostępna w Polsce ale z łatwością można ją dostać w sieci sklepów Boots. Nie byłabym sobą gdybym od razu nie sprawdziła zapachu i konsystencji. Zapowiada się naprawdę bardzo przyjemnie.. ale obecnie muszę zająć się zużywaniem produktów, które są bardzie treściwe.


ISANA - MYDŁO W PŁYNIE CZERWONE JABŁKO I KARMEL
Uwielbiam sezonowe zapachy mydełek. Obok takiego połączenia nie mogłam przejść obojętnie. Na szczęście mydełka te są tanie i dość szybko się nam kończą więc specjalnych wyrzutów nie mam.


ORGANIC GARDEN - PEELING DO SKÓRY GŁOWY
To nowa marka w drogerii Natura. Tego typu produkty wciąż są mało popularne dlatego widok peelingu do skóry głowy w drogerii nawet mnie zaskoczył. Promocyjna cena oraz to, że mój ulubieniec był na wykończeniu sprawiły, że postanowiłam zaryzykować i go kupić. Jestem ciekawa czy przebije mojego ulubieńca.


FARMONA - JANTAR ODŻYWKA Z WYCIĄGIEM Z BURSZTYNU
Tyle już o tym czytałam, że przy pierwszym spotkaniu w Biedronce wrzuciłam do koszyka. Co prawka troszkę sobie poczeka na pierwsze testy, bo wciąż używam wcierki przepisanej przez lekarza. Mimo wszystko sprawdzić na sobie trzeba obowiązkowo.


O'HERBAL - ODŻYWKA DO WŁOSÓW SUCHYCH I ZNISZCZONYCH
Co prawda inną wersję tej odżywki polecała na swoim blogu Monika z bloga Mama z różową torebką.. ale ta wersja wydaje się bardziej odpowiednia dla moich włosów. Zawsze staram się dostosowywać rodzaj odżywki do stanu końcówek moich włosów, a szampony do stanu skóry głowy. Odżywka już zajęła miejsce po Banii Agafii i póki co spisuje się całkiem dobrze.


GLISS KUR - OLEJEK TERMOOCHRONNY DO WŁOSÓW PODATNYCH NA USZKODZENIA
Kolejna promocja. Tym razem -30% na wszystkie kosmetyki do włosów Gliss Kur. Jednak szamponów, masek i odżywek mam nadmiar ale moje serum na końcówki pomału dobija dna. Więcej powodów szukać nie musiałam. W dodatku ten śliczny zapach.


MARK HILL - XL VOLUME AMPLIFYING SERUM
Serum zwiększające objętość włosów. Drugi prezent imieninowy od szwagierki. Musze przyznać, że wynalazła takie produkty o których nigdy nie słyszałam. Bardzo mnie ten produkt ciekawi, chociaż z objętością większych problemów nie mam.


N7 - AIRBRUSH AWAY PRIMER
Kolejny prezent imieninowy od szwagierki. Tym razem baza pod makijaż. Marka już lepiej mi znana ale mimo to, żadnych produktów wcześniej nie miałam okazji poznać. Skład bazy niestety nie zachwyca ale liczę na to, że dobrze się sprawdzi.


SELFIE PROJECT - MATUJĄCY PUDER ANTYBAKTERYJNY
Marka dostępna w Rossmannie, a produkt kupiony pod wpływem poleceń ze strony Moniki z bloga Mama z różową torebką.. która de facto zaczyna mieć zbyt duży wpływ na moje zakupy. Z drugiej strony to co kupiłam z polecenia Moniki nawet mi się sprawdza. Puder od razu przeszedł do działu użyteczności i na chwilę obecną nie mam mu nic do zarzucenia. Zobaczymy jak się spisze w wyższych temperaturach.



CHARLOTTE TILBURY - AIRBRUSH FLAWLESS FINISH W ODCIENIU MEDIUM
Puder wykończeniowy, który chodził za mną od bardzo dawna. Ochy i Achy jedynie potęgowały chciejstwo. W końcu trafił na wish listę, a teraz do mojej kosmetyczki. Różnica między nim, a zwykłymi pudrami jest wyczuwalna od razu. Używany wyłącznie na specjalne okazje więc jeszcze nic specjalnego o nim powiedzieć nie mogę.



SOAP & GLORY - ARCH DE TRIUMPH
Marka znana głównie z produktów do kąpieli ale ma także swoją linię kosmetyków do makijażu i to wcale nie najgorszą. Niektóre z produktów to prawdziwe hity. Szwagierka sprezentowała mi  to bardzo ciekawe duo do brwi. Z jednej strony rozświetlacz, a z drugiej kredka w dość neutralnym kolorze. Martwi mnie tylko wielkość tej kredki.. skąd ja wytrzasnę tak dużą temperówkę ?



REAL TECHNIQUES - DIAMOND SPONGE
Nowość marki RT. Podobno bardzo dobrze przemyślana gąbka. Ma służyć nie tylko aplikacji podkładu ale także korektora, bronzera czy rozświetlacza. Mnie bardziej ciekawi jak wypadnie w porównaniu do oryginalnej gąbki RT, do Beauty Blendera i Blend It!



ZESTAW DO HYBRYD
W końcu! Zestaw z lampą, lakierem bazowym  i topem, cleaneram, odtłuszczaczem, wacikami, blokiem oraz patyczkami kupiłam na Allegro. Za zestaw zapłaciłam 154 zł (plus koszty wysyłki) ale teraz trwa na ten sam zestaw promocja i jest w cenie 154 zł (plus koszty wysyłki) Taaa.. taka promocja. Mimo wszystko zestaw póki co sprawdza się fajnie i jestem z niego zadowolona.


NEONEIL - LAKIERY
Do zestawu obowiązkowo dokupiłam zestaw 3 lakierów za 83,70 zł (dostawa gratis). Na pierwszy rzut poszły dość neutralne odcienie: Cotton Candy, Mulled Wine oraz Neutral. Czuję, że i mnie dopadnie szaleństwo.


Na zdjęciu powyżej odcień Neutral.



KLIPSY DO ŚCIĄGANIE LAKIERÓW HYBRYDOWYCH
Do zestawy trzech lakierów w gratisie otrzymałam klipsy do ściągania lakierów hybrydowych z paznokci. Już były w użyciu i przyznam, że to całkiem pomocny gadżet.


ETUI NA TELEFON
Uwielbiam zmieniać pokrowce. Chwilowo najbardziej ciągnie mnie do białej, srebrnej i złotej kolorystyki. Może wraz z latem się to zmieni.. ale póki co do kolekcji dołączył taki wzór.


BIOFIX - KOMPOT WIGILIJNY
Tego typu produkty to na blogu wyjątki. Jednak jako fanka domowej roboty kompotów.. a już szczególnie kompotu wigilijnego musiałam się z Tobą tym podzielić. Ta kompozycja jest tak świetnie dobrana, że oddaje w pełni smak prawdziwego wigilijnego kompotu. Pycha!

Jak Wasz zakupy?
Co Wam wpadło ciekawego?


Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger