Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem do rąk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem do rąk. Pokaż wszystkie posty

lutego 02, 2019

ULUBIEŃCY STYCZNIA 2018

ULUBIEŃCY STYCZNIA 2018

W pierwsze dni każdego miesiąca witam się z Tobą postem z nowościami. Wyjątkowo dzisiaj pojawia się post z ulubieńcami, a to dlatego, że nastał historyczny moment kiedy to po raz pierwszy od powstania bloga nic nowego do mnie nie dotarło. Chciejstw i pokus tradycyjnie było dużo.. ale ostatecznie nic z tego nie wyszło. W tej kwestii akurat czuję ulgę, a to za sprawą zapasów, które wczoraj porządkowałam. Nie napawają mnie dumą ale na szczęście niemal każdy produkt cieszy i nie mogę się doczekać kiedy wprowadzę do użytku.. więc wcale tak najgorzej nie jest 😅
Przechodząc do tematu właściwego.. dopiero co pojawili się ulubieńcy roku więc bez sensu powtarzać to co było i wciąż mieści się w gronie ulubionych produktów. Z drugiej strony nie zdążyłam sobie wyrobić opinii o produktach, które niedawno wprowadziłam do użytku w związku z czym będzie raczej skromnie ale przy okazji konkretnie.


AVALON ORGANICS - BALANCING TONER INTENSE DEFENSE WITH VITAMIN C
Ten tonik już trochę ze mną jest.. i wciąż wyrabiam sobie na jego temat zdanie, chociaż jestem już po połowie zużytego opakowania. Trafił tu głównie dlatego, że to chyba pierwszy tonik, którego działanie wyraźnie zauważam. Przede wszystkim ma niesamowite działanie wyrównujące koloryt skóry. Dość szybko zmniejsza zaczerwieniania i przebarwienia cery, a z czasem rozjaśnia skórę. Aplikuję go w formie atomizera.. tu niestety trochę przytyka nozdrza ale w całkiem akceptowalny dla mnie sposób. Wciąż staram się z jego użytkowania wyciągnąć jak najwięcej informacji ale i tak mogę go zaliczyć do jednego z najlepszych toników jakie używałam.

Tonik kupiłam w sklepie Iwos: Avalon Organics - Balancing Toner

O toniku oraz moim wielkim ulubieńcu, czyli żelu z Avalon pisała Magda z Na Tropie Piękna: Cytrusowy zestaw z Avalon Organics do walki z przebarwieniami


MINISTERSTWO DOBREGO MYDŁA - ODŻYWCZY PEELING CUKROWY ŚLIWKA
Peeling cieszy się raczej pozytywną opinią ale nie brak takich, które twierdzą, że nie jest wart swojej ceny, nie jest tak cudownie aromatyczny, a także, że to straszny tłuścioch. Osobiście lubię cukrowe peelingi chociaż są zaraz po peelingach kawowych z uwagi na efekt wygładzenia i złuszczenia skóry. Jednak nie zawsze mam ochotę na silne złuszczenie. Wówczas najlepszym wyborem jest peeling cukrowy, który najczęściej dodatkowo pełni funkcję odżywczego balsamu. Dla mnie słynna "Śliwka" jest bardzo dobrze wyważona: dobrze złuszcza, nie osypuje się przesadnie, ma ładny zapach marcepanu oraz pozostawia warstewkę, która nie jest przesadnie gruba czy tłusta. Peeling sprawdza mi się świetnie, a dodatkowo był prezentem od kochanej Aneczki.


polecam post Ani o peelingu: Aneczkablog: Odżywczy peeling cukrowy Śliwka - Ministerstwo Dobrego Mydła


SZMARAGDOWE ŻUKI - HYPERICUM KREM DO DŁONI I STÓP
Nie spodziewałam się, że tak bardzo polubię krem do rąk.. w sensie.. kiedykolwiek i jakikolwiek krem do rąk. Na ogół ich nie lubię i już! Dlaczego ten jest inny? Bo nie muszę o nim pamiętać. Wystarczy, że stoi zaraz przy łóżku i co drugi dzień zaaplikuję go przed snem. Na początku wyczuwam warstewkę, która zazwyczaj zawsze mi przeszkadza w kremach do rąk.. ale Hypericum ma tak przyjemny delikatnie ziołowy zapach, który z czasem ewoluuje w ciepłe nuty bergamotki, że zwyczajnie obserwacja tego sprawia mi radość. Wraz ze zmianą nut zapachowych zmienia się powłoczka na dłoniach, która przestaje mi zawadzać. Dłonie stają się miękkie, gładkie, odżywione. Zazwyczaj przy kremach do rąk preferowałam nakładanie grubej warstwy i do tego rękawiczki dzięki czemu tłustość kremów mi nie przeszkadzała.. ale Hipericum i rękawiczki to istna zbrodnia! Kremiś sam sobie świetnie radzi, a sięgam po niego z wielką przyjemnością.

Krem Hypericum dostępny u producenta: Szmaragdowe Żuki - Hypericum krem do dłoni i stóp

polecam również recenzję Mariki: Le Bleuet: Szmaragdowe Żuki - Hypericum!


BEMA - REGENERUJĄCA MASKA DO WŁOSÓW
Ta maska ma niezły potencjał. Używam jej zazwyczaj w czasie kiedy mam więcej czasu, bo im dłużej siedzi na moich włosach tym lepszy efekt widzę. Pięknie nawilża, wygładza i dociąża włosy ale bez przesadnego obciążenia. Włosy są genialnie miękkie i gładkie. Maskę zazwyczaj nakładam na mocno odciśnięte włosy, które przykrywam czepkiem oraz dodatkowo ręcznikiem. Taki kompres dodatkowo wzmacnia jej działanie.Na chwilę obecną jestem pod takim wrażeniem, że musiała tu wylądować. Liczę, że wraz z dalszym użytkowaniem będzie tylko lepiej!

Maska dostępna w sklepie Ekozuzu: Bema - Regenerująca maska do włosów


MANICURE HYBRYDOWY
Na nowo poczułam miłość do hybryd. Tak.. nie zawsze mi się chce ale ostatnio mogę je robić na nowo niemal co tydzień, chociaż nie mam takiej potrzeby wizualnej. To częściowo zasługa lakierów Vasco, które do mnie ostatnio dotarły. Zakochałam się w kolekcji Wonderland, która w pełni do mnie przemawia. Ten prosty manicure na Instagramie zrobił furorę. Przy okazji okazuje się, że wcale nie trzeba siedzieć i wymyślać nieludzkie zdobienia aby manicure wyglądał estetycznie i elegancko. Na wszystkich paznokciach znajduje się lakier w odcieniu 331 Apple Blossom, a do tego zdobienie w postaci naklejek z aliexpress

Lakiery dostępne u producenta: Vasco (przy okazji zauważyłam, że z okazji Walentynek jest promocja -20%


Link do naklejek: aliexpress, szablon nr #16

Co aktualnie używam? Zapraszam do zakładki "w użyciu", a w zakładce "w zapasach" znajdziesz całkiem sporo powodów dla których nie robię zakupów 😅

listopada 02, 2018

NOWOŚCI PAŹDZIERNIKA 2018

NOWOŚCI PAŹDZIERNIKA 2018



Bardzo dobrze, że październik minął.. ładny był ale jakoś tak teraz bliżej świąt. W końcu to właśnie w październiku w sklepach pojawiły się świąteczne wystawy, a ja już zaczęłam myśleć o prezentach pod choinkę 😂 Może to i lepiej? Dzięki temu zakupy dość mocno ograniczam.. ale lista chciejstw pęka w szwach.



NEONAIL - TOP HYBRYDOWY TOP SHINE BRIGHT
Mój pierwszy top "Hard Top" z Neonail zaczyna dobijać dna. Głupio gdyby zabrakło go podczas malowania. Zajrzałam na stronę NeoNail, a tam taki wybór w topach i bazach! Uuu.. marka się rozwija nie tylko pod kątem kolorystycznym. Z oferty zaciekawiła mnie właśnie wersja Top Shine Bright, która ma zapewniać więcej blasku, większą odporność na zarysowania i nie wymaga stosowania cleanera. Hmm.. nie omieszkam tego sprawdzić w porównaniu do Hard Top.

I to tyle z moich zakupów! Serio! W październiku kupiłam tylko i wyłącznie top hybrydowy.. aż sama nie wierzę. Nie tylko w to, że tak ubogie zakupy zrobiłam w ogóle ale sam fakt, że ze sklepu z hybrydami wyszłam bez żadnego nowego koloru


Chyba coraz bardziej wprowadzam w życie plan nie kupowania, po to aby coś trafiło do zapasów. W dodatku moja lista chciestw jest okrutnie długa i jeśli coś kupować to właśnie z niej. Są jednak pewne wyjątki.. m.in.



SZMARAGDOWE ŻUKI - HYPERCUM KREM DO RĄK I STÓP
Mycie samochodów, woskowanie, prace w ogrodzie rodziców.. bo pomagać trzeba 💕, czyszczenie grobów i fakt, że zaczęłam już przedświąteczne porządki w domu sprawiły, że moje dłonie wyglądają fatalnie. Są okrutnie przesuszone, a momentami pęka skóra. Najgorsze jest to, że ja nie lubię i nie mam nawyku stosowania kremu do rąk codziennie. Zaraz po takiej aplikacji mam chęć umyć dłonie dlatego jeśli już to kremy aplikuję na noc.. i to też nie codziennie. Marka Szmaragdowe Żuki zwróciła moją uwagę na wiosennej edycji Ekocuda, piękna grafika, bardzo ładne stoisko (oczywiście widziałam na relacjach z targów) ale najbardziej urzekły mnie składy! Kosmetyki do cery tłustej z fajnie dobranymi składnikami cechującymi się bardzo niską komadogennością. Super! Krem Hypericum kupiłam w prezencie urodzinowym kochanej Marice.. a we wrześniu narodziła się recenzja.

Le Bluet: Szmaragdowe Żuki - Hypericum!

Zachwyt Mariki na tyle utkwił mi w głowie, że to właśnie krem do rąk stał się moim numerem jeden na liście Szamragdowe Żuki.. a to totalnie niepodobne do mnie! Los się jednak do mnie ostatnio uśmiechnął, bo Pani Marta wysłała zapytanie czy nie chciałabym czegoś przetestować. Dasz wiarę, że z tych wszystkich perełek.. kremów do twarzy, serum, maseczek.. wybrałam właśnie krem do rąk? Tak! W chwili obecnej jestem już trochę zdesperowana.. a przecież będzie gorzej gdy tylko przyjdą przymrozki i spadnie śnieg. Kremik ma przed sobą hardkorowe zadanie i wymagającą właścicielkę, która bardzo na niego liczy.

Dostępność: Szmaragdowe Żuki - Krem do rąk i stóp Hypericum



PRÓBKI: SZMARAGDOWE ŻUKI
Przy okazji kremiku do rąk Hypericum, Pani Marta dorzuciła mi próbki. Krem do twarzy Achillea, przeznaczony do cery normalnej i mieszanej z tendencją do zatykania porów w linii czoło-nos-broda i uczucia ściągnięcia w suchych partiach twarzy. Czyli krem, który nie tylko zadba o strefę "tłustą" ale ukoi strefę "suchą".

Plantego, czyli eliksir do cery mieszanej, tłustej i trądzikowej. Bazą jest skwalen, który ma genialne właściwości nawilżające , wygładzające i pomaga przetransportować w głąb skóry składniki odżywcze, których w składzie jest na bogato. Czyli ponownie mamy produkt do trudnej cery mieszanej/tłustej/trądzikowej ale nie na zasadzie działania wysuszającego tylko odpowiedniego nawilżenia, z lekkimi składnikami, które nie zapychają skóry. Ostatnio niezwykle intryguje mnie działanie oleju z pietruszki, a w eliksirze jest już na czwartym miejscu 😍

Cudownie! Starsznie się cieszę z takiej paczuszki i obowiązkowo odsyłam do odwiedzenia stoiska na Warszawskich Ekocudach!


Kocham świece! Od dawna towarzyszą mi woski zapachowe Yankee Candle oraz Kringle, jednak już od roku systematycznie staram się je wszystkie zużyć.. i pożegnać na rzecz tradycyjnych świec. Od dawna mam coraz mniejszą ochotę wspierać wielkie korporacje, dla których liczą się zyski, a z biegiem czasu coraz łatwiej jest mi zwrócić się w stronę niewielkich manufaktur czy sklepów, które na pierwszym miejscu stawiają zadowolenie klienta i dumę ze swoich produktów. Sklep Ekozuzu poznałam w lutym na blogerskim spotkaniu "Zimowe spotkanie blogerek w Chełmie i pomoc zwierzakom", gdzie oprócz paczek dla każdej uczestniczki sklep przygotował paczki na licytację.. no jasne, że walczyłam jak lwica i wywalczyłam! W końcu kosmetyki kolorowe Couleur Caramel są szeroko chwalone! Ale do rzeczy.. czy ja mogła odmówić przygarnięcia świec?



ECO LIFE CANDLES - NATURALNA ŚWIECA SOJOWA "WSPOMNIENIE LATA"
Niezwykle trudno jest wybrać przez szklany ekran zapach dlatego tę inicjatywę oddała Pani Ani, która swój wybór oparła na moich skromnych preferencjach zapachowych.. i trafiła genialnie! A może wszystkie zapachy świec Eco Life Candles pachną pięknie i wpiszą się w moje preferencje.. hmm.. chyba należy to sprawdzić szerzej 😍 W każdym razie moja świeca pochodzi z serii Aromaterapia i posiada uroczą nazwę Wspomnienie Lata. Na sucho świeca pachnie ogrodową miętą z wanilią i cytrusami.. bardzo zaskakująca kompozycja! Po chwili czuję również korzenne nuty.. ale zobaczymy jak się zapach rozwinie podczas palenia. Jaką świeca będzie miała intensywność i jak będzie się palić. Póki co jestem zachwycona!

Dostępność: sklep Ekozuzu - Eco Life Candle, naturalna świeca sojowa aromaterapia



ECO LIFE CANDLES - NATURALNA ŚWIECA DO MASAŻU "EKSKLUZYWNA"
Zdawałam sobie wcześniej sprawę z istnienia świec, których roztopiony wosk służy pielęgnacji ciała.. to naprawdę intrygujące! Połączenie weekendowego SPA, z blaskiem i aromatem świec oraz pielęgnacji przemawia do mnie na potęgę. W okresie letnim raczej nie mam zwyczaju palenia świec więc to właśnie teraz zaczyna się najlepszy moment na zabranie tej świeczuszki do łazienki i tak też uczynię. Świeca prezentuje się ślicznie. Ceramiczny pojemniczek jest bardzo prosty i elegancki. Zapach słodki z korzenną nutą.. chociaż na opakowaniu mam cedr, goździk, werbena. W odgadywaniu kompozycji zapachowych jestem fatalna i z uwagi na goździk nigdy bym się nie zdecydowała na ten zapach.. tym bardziej cieszę się na oddanie w ręce Pani Ani tego trudnego wyboru, bo finalnie zapach bardzo mi się podoba.

Dostępność: sklep Ekozuzu - Eco Life Candle, naturalna świeca do masażu "ekskluzywna"



BEMA - TONIZUJĄCY I REGENERUJĄCY ŻEL POD PRYSZNIC
W kwestii pielęgnacji raczej nie daję się skusić na żadne produkty z uwagi na liczne zapasy. Jeśli już to dopisuję kolejne pozycje do wish listy.. tak, serce czasem aż boli 😅 Cuda czytałam już o toniku witaminowym czy kremie liftingującym pod oczy, czy maseczce.. tylko, że te kategorie kosmetyków mam upchane w zapasach po brzegi i choćbym bardzo chciała to taki wybór jest w moim przypadku bez sensu. Produkty oczywiście lecą na listę chciejstw, bo warto o nich pamiętać, a w kwestii wyboru również inicjatywę oddałam Pani Ani, sugerując jedynie w jakich kategoriach mam luzy.. oj tak.. ciężki ze mnie przypadek. Tym oto sposobem trafił do mnie żel pod prysznic tonizujący i regenerujący. Po skończeniu aktualnie używanego mydełka trafi pod prysznic. Nie otwierałam żelu więc nie wiem jaki ma zapach.. chcę zrobić sobie niespodziankę pod prysznicem 😍 Jednak sam fakt, że w składzie na pierwszym miejscu jest hydrolat różany i hydrolat z kwiatów gorzkiej pomarańczy sprawia, że już jestem niezwykle oczarowana.

Dostępność: sklep Ekozuzu - Bema, żel pod prysznic tonizujący i regenerujący



BEMA - KURACJA DRENUJĄCA Z OLEJEM ACAI I ANANASEM
Ćwiczę.. systematycznie od sierpnia minimum trzy, czasem pięć razy w tygodniu jestem na siłowni. Zaczęło się od Zumby, a obecnie doszły ćwiczenia na piłkach oraz stepie.. trampoliny okazały się nie dla mnie 😅 Zmiany? I to jakie! A w związku z tym o wiele bardziej niż wcześniej przykładam uwagę do pielęgnacji ciała. Od dawna lubiłam różne smarowidła, które rozgrzewały skórę albo chłodziły ale to nigdy nie były produkty z dobrym składem. Obecnie w użyciu mam zestaw z Ziaji, który dobrowolnie przygarnęłam od Moniki z bloga Mama z różową torebką chociaż fanką Ziaji nigdy nie byłam.. tylko co zrobić skoro tego typu produktów do ciała z fajnym składem jest okrutnie mało. Ostatnio jednak widzę, że to zaczyna się zmieniać i strasznie mnie cieszy, że zaczynam mieć alternatywę. Kuracja drenująca może nie zapewni mi wspomnianego uczucia chłodu czy rozgrzania ale ma zapewniać efekt drenażu, przynosić ulgę zmęczonym nogom co po godzinie zajęć na stepie jest tym czego moje nogi pragną. Do tego obietnica poprawy elastyczności skóry, która ewidentnie się zmienia.. tu przybędzie.. tam ubędzie. Cóż mogę powiedzieć.. jaram się!

Dostępność: sklep Ekozuzu - Bema, kuracja drenująca



COULEUR CARAMEL - NATURALNY ŻEL DO DEMAKIJAŻU
Couleur Caramel to da mnie przede wszystkim naturalna kolorówka.. a tu taki rodzynek! W składzie brak Cocamidopropyl Betaine więc już jest baaardzo dobrze ale.. jaki to jest dziwak! "Nałóż na twarz i masuj okrężnymi ruchami aż otrzymasz jedwabistą olejową konsystencję. Następnie, zmocz twarz wodą, dzięki czemu otrzymasz kremowe mleczko, które należy dokładnie spłukać"! Kocham dziwaki! A tu nie dość, że wyjściowa konsystencja wygląda jak gęsty żel aloesowy, to zmienia się w olejek, a potem jeszcze w mleczko! I wiesz co? Dzisiaj wylądował w łazience!

Dostępność: sklep Ekozuzu - Couleur Capamel, naturalny żel do demakijażu. Obecnie jest w cenie promocyjnej!



COULEUR CARAMEL - POMADKA DO UST W ODCIENIU 254 ROSE NATUREL
Pomadki to mój słaby punkt w kategorii kolorówka. Mogłabym je kupować kartonami i zawsze znajdę coś co jeszcze chętnie bym kupiła. Jednak od jakiegoś czasu całkowicie przestałam tych zakupów z uwagi na to, że nie maluje ust codziennie i zalegają mi pomadki które nie mogą poszczycić się dobrym składem. Skupiam się obecnie na zużyciu.. ewentualnie wyrzuceniu tych, które mi nie odpowiadają. Swoje oczy kieruję ku produktom do ust, które bez obaw mogę zjeść wraz z posiłkiem. Nie szukam już w pomadkach ekstremalnej trwałości. Chcę aby pielęgnowały usta, ładnie się prezentowały bez podkreślania suchych skórek, bez wysuszania, przesadnego rozmazywania się itd. Z jednej strony narzuciłam sobie blokadę zakupową na zasadzie: dwie "stare" pomadki z kiepskim składem = możliwość zakupu jednej pomadki z fajnym składem. Los chciał, że w denku pojawiły się dwie takie.. koszmarki, a Pani Ania z Ekozuzu wyręczyła mnie w wyborze  czegoś nowego. Kolor jest śliczny. Lubię się i podobam się sobie w takich delikatnych odcieniach, to idealna opcja na co dzień. Wykończenie pomadki jest błyszczące co również jest miłą odskocznią dla matu, który sobie upodobałam. Odcień 254 to zdecydowanie ten kolor, w który bym celowała podczas zakupów.

Dostępność: sklep Ekozuzu - Couler Caramel, pomadka o wykończeniu błyszczącym 254

Jej.. aż mi słów brakuje. Ciepło się na sercu robi, gdy ktoś obdarzy Cię takim zaufaniem, że powierza swoje "kosmetyczne dzieci" z nadzieję, że pokochasz je równie mocno. No ale ciotka sroga.. i czasem podła 😂 chociaż zawsze daje szans kilka i się nie poddaje. Jednak jeśli coś zaskoczy i poczuje miłość.. to wielbi i opowiada o tym światu z wielką rozkoszą 😍 Będziesz trzymać kciuki?

lipca 17, 2018

Z KRÓTKĄ WIZYTĄ W SŁONECZNEJ TOSKANII Z IDEA TOSCANA

Z KRÓTKĄ WIZYTĄ W SŁONECZNEJ TOSKANII Z IDEA TOSCANA

Mam podłą szefową.. nie chce mnie puścić na urlop. Przynajmniej w obecnej perspektywie nie zapowiada się.. może w ziemie? I cóż ja mam począć.. ratuje się weekendowymi wypadami o ile się zdarzają ale przecież namiastkę wakacji można sobie zapewnić we własnych czterech kątach. Już teraz postanowiłam sobie trochę umilić tę dziwną pogodę i brak perspektyw, a wszystko za sprawą niewielkiego zestawu, który dostałam od Ani z bloga Aneczkablog. Zestaw Idea Toscana składa się z żelu pod prysznic, balsamu do ciała oraz kremu do rąk. Miałam go zostawić na wyjazd ale mam w zanadrzu podobne miniaturki, a trochę przyjemności przyda mi się już teraz! Zatem? Lecimy do słonecznej Toskanii! Nie.. walizki nie będą potrzebne.


NATURALNY ŻEL POD PRYSZNIC Z OLIWĄ Z OLIWEK "MOISTURIZUNG SHOWER GEL"

Od producenta:
Naturalny żel pod prysznic niezwykle bogaty w naturalne składniki odżywcze wzbogacony organiczną oliwą z toskańskich oliwek nie tylko pozwala zachować równowagę hydrolipidową skóry ciała ale również dostarcza niesamowitych doznań zapachowych dzięki świeżej i relaksującej mieszance naturalnych olejków eterycznych pochodzenia roślinnego co przyczynia się również do zachowania dobrego samopoczucia przez cały dzień.

Jego miękka i gęsta piana jest wyjątkowo delikatna i kremowa. Ma działanie łagodnie oczyszczające i może być stosowana do nawet bardzo wrażliwej i suchej skóry. Żel ma właściwości przywracające odpowiednie nawilżenie skóry całego ciała.

Skład (INCI): Aqua, Sodium Coceth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Sodium Chloride, Sodium Lauroyl Sarcosinate, Olea Europaea (Olive) Friut Oil, Sodium Benzoate, Salicylic Acid, Caramel, Citric Acid, Juniperus Mexicana Wood Oil, Eugenia Caryophyllus (Clove) Leaf Oil, Cinnamomum Zeylanicum (Cinnamon)Bark /Oil, Thymus Vulgaris (Thyme) Leaf Oil, Pogostemon Cablin (Patchouli) Leaf Oil, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Oil, Abies Sibirica (Fir) Needle Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil, Mentha Piperita (Peppermint) Oil, Canarium Luzonicum (Elemi) Gum Extract, Lavendula Hybrida (Lavendin) Oil, Lavendula Hibrida (Lavendin) Extract, Thuja Occidentalis Leaf Oil, Salvia Officinalis (Sage) Oil, Cistus Ladaniferus resin, Eucalyptus Globulus Leaf Oil, Ferula Galbaniflua (Galbanum) Resin Oil, Limonene, Eugenol.


Żel posiada lekką i nieco rzadką konsystencję mimo to tworzy na skórze gęstą pianę. Zapach w opakowaniu jest intensywny ale pod prysznicem nabiera nieco subtelności. To tak jakby w opakowanie wcisnąć bukiet ziół, warzyw i owoców, a podczas kąpieli każdy z tych aromatów gra oddzielną melodię. Nie przepadam szczególnie za zapachem oliwek w kosmetykach. Jednak to głównie mydła oliwkowe mnie drażnią. Tu jest zupełnie inaczej, zapach jest pięknie skomponowany i dokładnie kojarzy się z wakacjami w Toscanii, której część miałam przyjemność zwiedzić. O ile we Florencja czy Pizie na próżno szukać takich aromatów to na wyspie Elba owszem. Czuć zapach drzew oliwnych, rozmarynu, lawendy, paczuli, cynamonu, a nawet dojrzewających pomarańczy. Wciąż główną nutą zapachową są tu oliwki ale przy takim akompaniamencie zapach staje się nietuzinkowy i wyjątkowy.


Skóra podczas kąpieli nabiera przyjemnej gładkości ale nie obędzie się tu bez dodatkowego nawilżenia. Niby nie jest przesuszona ani ściągnięta ale przy dłuższym używaniu mogłaby tak zareagować. Żel opiera się na dwóch detergentach Sodium Coco-Sulfate oraz Cacamidopropyl Betaine. O ile pierwszy bardzo dobrze toleruje moja skóra głowy to CAPB już nie. Podobnie sprawa wygląda w pielęgnacji twarzy, chociaż tu zdecydowanie wolę unikać mocnych i średnich detergentów. Jednak skóra ciała to co innego. Ten obszar jest znacznie bardziej odporny, a jeśli już to zdecydowanie łatwiej nad nim zapanować.


Żel jest zaskakująco wydajny. Byłam przekonana, że to będzie 2-3 krotne spotkanie.. ale nie. Bez większych przeszkód powinien wystarczyć na kilkudniowy wypad. Jedynie trochę szkoda, że zapach z żelu nie towarzyszy mi dłużej na skórze. Na szczęście dopieścić mogę się jeszcze balsamem.





NATURALNY BALSAM DO CIAŁA Z OLIWĄ Z OLIWEK "MOISTURIZING BODY LOTION"

Od producenta:
Ekspresowa formuła balsamu do ciała Idea Toscana, wzbogacona naturalnymi i roślinnymi składnikami aktywnymi takimi jak organiczna oliwka z oliwek, masło Shea i gliceryna, nadaje skórze elastyczność i zdrowy wygląd.

Naturalny balsam łatwo się rozsmarowuje i szybko wchłania, pozostawiając na skórze przyjemny aksamitny efekt oraz czyniąc skórę miękką i rozświetloną. Wzmacnia strukturę przesuszonej skóry i pomaga przywrócić równowagę hydrolipidową naskórka nadając mu zwarty i zdrowy wygląd.

Doznania zapachowe płynące z mieszanki naturalnych olejków eterycznych pochodzenia roślinnego zawartych w balsamie do ciała zapewnia głębokie poczucie witalności i dobrego samopoczucia.

Skład (INCI): Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Cetearyl Alcohol, Helianthus Annus (Sunflower) Seed Oil, Theobromacacao (Cocoa) Seed Butter, Dicapryllyl Ether, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Glycerin, Olea Europaea (Olive) Friut Oil, Sodium Cetearyl Sulfate, Xanthan Gum, Sodium Benzoate, Sodium Dehydroacetate, Potassium Sorbate, Benzyl Alcohol, Tocopherol, Caramel, Citric Acid, Juniperus Mexicana Wood Oil, Eugenia Caryophyllus (Clove) Leaf Oil, Cinnamomum Zeylanicum (Cinnamon) Bark Oil, Thymus Vulgaris (Thyme) Leaf Oil, Pogostemon Cablin (Patchouli) Leaf Oil, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Oil, Abies Sibirica (Fir) Needle Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil, Mentha Piperita (Peppermint) Oil, Canarium Luzonicum (Elemi) Gum Extract, Lavendula Hybrida (Lavendin) Oil, Lavendula Hibrida (Lavendin) Extract, Thuja Occidentalis Leaf Oil, Salvia Officinalis (Sage) Oil, Cistus Ladaniferus Resin, Eucalyptus Globulus Leaf Oil, Ferula Galbaniflua (Galbanum) Resin Oil, Limonene, Linalool, Eugenol.


Pomiędzy kąpielą, a balsamem wracam na chwilę do rzeczywistości po to aby ponownie zawitać w Toskanii. Żel i balsam to dokładnie ta sama linia zapachowa. Nawet po składzie można zauważyć, że użyto dokładnie tych samych olejków zapachowych.. osobiście nie widzę powodu aby tego nie robić. Wyjątkowo polubiłam ten zapach. Nie jest wcale oczywisty i nie mam pojęcia czy również Tobie przypadnie do gustu.. ale ja go lubię.

O ile w przypadku konsystencji żelu nie było żadnego problemu z wydostaniem produktu to przy balsamie już na początku zaczynają się schody. Niby balsam ma lekką konsystencję ale nie jest lejący. Siedzi sobie w opakowaniu nawet gdy mocniej wstrząsam. Tu trzeba trochę powalczyć ale dla samego zapachu warto.


Gdy już uda mi się wydostać balsam.. nadchodzi pewne rozczarowanie. Niby rozprowadzam po skórze niewielką ilość ale coś mi się tu nie zapowiada aby miał się wchłonąć.. na szczęście to tylko złudzenie. Balsam wchłania się szybciej niż mogłabym to przewidzieć. Pozostawia skórę gładką.. ale taką naprawdę gładką i przyjemną w dotyku. Nie ma tu wyczuwalnej powłoczki, która mogłaby się kleić i przeszkadzać. Szczególnie w okresie letnim staram się unikać takich warstewek, bo przez nie mam wrażenie, że szybciej się pocę, skóra się męczy, a wszelki kurz i pył wręcz do mnie lgnie.


Chociaż doceniam fakt, że balsam jest lekki i szybko się wchłania bez pozostawiania lepkiej powłoki to jednak oczekiwałam od niego nieco większej dawki nawilżenia. Z drugiej strony moja skóra nie jest w okresie letnim specjalnie wymagająca ale w okresie jesienno-zimowym poziom nawilżenia stanowczo byłby niewystarczający.




NAWILŻAJĄCY KREM DO RĄK I PAZNOKCI "NOURISHING HAND AND NAIL CREAM"

Od producenta:
Naturalne i ekologiczne składniki aktywne zawarte w kremie do rąk i paznokci oraz ich niezwykła skuteczność to nieoceniona pomoc w pielęgnacji twoich dłoni i paznokci.

Lekka konsystencja kremu naturalnego tworzy delikatną, cienką warstwę ochronną, a krem szybko się wchłania nie pozostawiając tłustego filmu.

Szeroko badana i testowana formuła kremu wzbogacona o organiczną oliwę z toskańskich oliwek, olej z kiełków pszenicy i witaminę E, pozwala uniknąć nieprzyjemnej suchości skóry, utrzymując skórę rąk zwartą i miękką, zapobiegając podrażnieniom i powstawaniu pęknięć.

Nawet najbardziej kruche i uszkodzone paznokcie odczują korzyść z bogactwa składników zawartych w kremie i w krótkim czasie staną się piękne, gładkie i mocne.

Skład (INCI): Aqua, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Glycerin, Olea Europaea (Olive) Friut Oil, Dicaprylyl ether, Cetyl Palmitate, Tocopheryl Acetate, Sodium Cetearyl Sulfate, Juniperus Mexicana Wood Oil, Eugenia Caryophyllus (Clove) Leaf Oil, Cinnamomum Zeylanicum (Cinnamon) Bark Oil, Thymus Vulgaris (Thyme) Leaf Oil, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Oil, Abies Sibirica (Fir) Needle Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil, Pogostemon Cabin (Patchuli) Leaf Oil, Mentha Piperita (Peppermint) Oil, Canarium Luzonicum (Elemi) Gum Extract, Lavendula Hybrida (Lavendin) Oil, Lavendula Hibrida (Lavendin) Extract, Thuja Occidentalis Leaf Oil, Salvia Officinalis (Sage) Oil, Cistus Ladaniferus Resin, Ferula Galbaniflua (Galbanum) Resin Oil, Benzyl Benzoate, Limonene, Linalool, Eugenol.


Konsystencja kremu do rąk jest o wiele bardziej gęściejsza niż balsamu do ciała ale wciąż lekka i przyjemna. Chociaż jest to miniaturka produktu o pojemności 30 ml i zdaję sobie sprawę, że z łatwością znajdą się osoby co taką pojemność kremu zużyją w ciągu kilku dni.. to ja jestem ich całkowitym przeciwieństwem. Nie pamiętam o kremach do rąk.. nawet gdy czuję, że mam bardzo wysuszoną skórę to aplikacje kremu odkładam, bo zawsze znajdę jakiś powód.. a to zaraz zrobię coś do jedzenia, a to zaraz do toalety, a to obsługa komputera albo tabletu z wysmarowanymi dłońmi nie jest specjalnie przyjemna. Kremy do rąk lądują u mnie dopiero wieczorem gdy kładę się spać. Dlatego ten kremik wystarczył mi na dłużej niż poprzednicy, a służył mi nie tylko do pielęgnacji dłoni ale również stóp.


Krem z łatwością się rozprowadza ale nie jest to dokładnie to samo co w przypadku balsamu. Tu ewidentnie czuć powłoczkę ale nietypową. Nie jest ona tłusta ani lepka.. jest śliska.. raczej satynowa i bardzo przyjemna. Wchłanianie nie trwa wieczność. Skóra stóp i dłoni od razu nabiera przyjemnej gładkości, a wszelkie suche partie stają się miękkie. Jednocześnie nie jest to krem, który na stałe poprawia jakość skóry, to raczej tymczasowe działanie i ekspresowy efekt, który akurat lubię.


Cóż za krótkie ale przyjemne wakacje. Muszę przyznać, że jestem zaskoczona tymi produktami. Nie spodziewałam się, że chociaż w połowie tak bardzo przypadną mi do gustu. Nie wiem do końca czy to zasługa ich działania czy może samego zapachu ale zdecydowanie poprawiały mi nastrój, uspokajały i wyciszały.. do tego przyjemna gładkość skóry. Zdecydowanie udane spotkanie. Dziękuję Aniu za tę chwilę powrotu do Toskanii 😘

A jak tam Twoje wakacje?

kwietnia 12, 2018

DIY BY ANULA - PEELING DO RĄK Z PŁATKAMI RÓŻ.. MÓJ WYBAWCA NA ZMASAKROWANE DŁONIE

DIY BY ANULA - PEELING DO RĄK Z PŁATKAMI RÓŻ.. MÓJ WYBAWCA NA ZMASAKROWANE DŁONIE

Nie wiem jak zacząć.. typowe "uwielbiam DIY" zaczyna robić się przewidywalne i nudne chociaż jak najbardziej adekwatne. To może tak.. Zabieram Cię dzisiaj w podróż po niebiańską gładkość. Co więcej cały proces do osiągnięcia wspaniałego efektu wcale nie jest monotonny, nudny, wymagający czasu czy specjalnego skupienia. Jest równie szybki jak nałożenie kremu do rąk.. a efekty zaskakują za każdym razem. Zaciekawiona?


Lubię sprzątać i do tego mam pracę w której kontakt z pyłami i brudem to norma. Na dodatek wiecznie zapominam o używaniu kremów do rąk i często jeden mały krem potrafię katować pół roku. Moje dłonie potrafią być masakrycznie przesuszone dlatego od czasu do czasu gdy jest już wyjątkowo źle robię im kilkudniowe SPA. Nakładam dużą warstwę kremu, na to bawełniane rękawiczki i albo zmuszam się do siedzenia przez minimum 2 godziny albo kładę się spać. Jednak aby dłonie doprowadzić do fajnego stanu potrzebuję trzech lub czterech takich intensywnych serii, a niestety nie zawsze mam na to ochotę. 

Przy okazji użytkowania peelingu do ciała korzystam z okazji aby dodatkowo złuszczyć dłonie oraz stopy. O ile w przypadku stóp wszystko jest jak należy to przy dłoniach takie peelingi okazują się zbyt ostre. Na dłoniach mam bardzo cienką skórę przez którą bez trudu można dojrzeć niebieską plątaninę żył.. mój dowód na to, że płynie we mnie szlachetna krew 😂 Wnętrze dłoni nie jest szczególnie wrażliwe ale góra już tak.. dlatego ten peeling to dla moich dłoni prawdziwe zbawienie.


Wystarczy zaaplikować niewielką ilość produktu i masować. Peeling jest lekko wilgotny dlatego bez trudu można go nałożyć na suche słonie ale lepiej rozprowadza się przy lekko wilgotnych. Wyraźnie czuć ogromną ilość peelingujących drobinek, które są bardzo małe i delikatne.. to korund. Taki zabieg zajmuje mi nie więcej niż minutę, a po wszystkim spłukuję maź wodą. Wszystko ładnie schodzi i nie zatyka umywalki. Za to efekt jedwabiście gładkich dłoni czuć od razu. Nie muszę zabiegu powtarzać przez kilka dni i nawet brak aplikacji kremu moje dłonie mi wybaczają.. chociaż w tym przypadku akurat po takim SPA o kremowaniu pamiętam częściej niż kiedykolwiek. Taki zabieg zrobiłam również mężowi.. ale mu się nie podobało.. za gładko i za ślisko.. za mało męsko 😂 

Peeling pachnie kwiatowo, w nawiązaniu do płatków róż ręcznie zbieranych przez Aneczkę i wieńczących peeling. Natomiast pod kołderką z płatków sam peeling wyglądem przypomina trochę owsiankę. Z powodzeniem sprawdziłby się w pielęgnacji stóp ale zwyczajnie jest mi go szkoda. 


Być może w komentarzu poniżej Anula zdradzi sekret tak udanego produktu. Być może to kwestia wymieszania zwykłego kremu z korundem? Dodania odpowiednich olejków czy maseł? A może sekret tkwi w Aneczkowych płatkach róż? Z tego co pamiętam w jego skład wchodzi krem do rąk oraz korund.. ale czy każdy krem wymieszany z korundem da tak genialny efekt? Myślę, że warto spróbować.


Identyczny Anulowy peeling otrzymała również Aneczka, do postu którego Cię odsyłam: Ręcznie robiony peeling by Anula.

Postaram się uzupełnić post o skład o ile Anula go zdradzi. Jeśli nie to możesz ją molestować na blogu Co kręci Anulę oraz na Instagramie Co kręci Anulę. 😇

https://www.instagram.com/co_kreci_anule/

Ja, ze swojej mogę jedynie podziękować za kolejne cudo 💗


lutego 18, 2018

ORGANIQUE - REGENERUJĄCO-OCHRONNY KREM DO RĄK. NAJLEPSZY ZE WSZYSTKICH JAKIE MIAŁAM

ORGANIQUE - REGENERUJĄCO-OCHRONNY KREM DO RĄK. NAJLEPSZY ZE WSZYSTKICH JAKIE MIAŁAM

Czy istnieje ktoś taki jak antyfan kremów do rąk? Jeśli tak to być może byłabym pierwsza. Jak ja nie lubię tego czegoś używać. Nie trawię mieć tłustych czy oblepionych dłoni. Krem powinien się dla mnie wchłaniać niczym leciutki żel i po chwili powinnam łapać za różne przedmioty. Jego wchłanianie powinno trwać nie dłużej niż 30 sekund.. to próg mojej cierpliwości. Może mam jakąś nerwicę i nie jestem w stanie usiedzieć w bezczynności, a już szczególnie gdy muszę..
Może lepiej aż tak głęboko nie będę wnikać w zakamarki własnej psychiki.. jest tak zakręcona i zaplątana, że życia zabraknie aby ją naprostować 😂


Od producenta:
Luksusowy, regenerujący krem do rąk, o nowej, udoskonalonej formule i apetycznym zapachu słodkiej żurawiny/ Polecany do codziennej pielęgnacji zniszczonej, narażonej na działanie drażniących czynników rąk. Bogaty w proteiny ryżowe, kompleks Colhibin hamuje procesy degradacji kolagenu, wzmacnia i zapobiega utracie elastyczności. Masło Shea zapewnia odpowiednie natłuszczenie i regenerację, a gliceryna roślinna uzupełnia deficyt wilgoci w skórze. Alantoina i panthenol łagodzą podrażnienia i zapobiegają ich pwstawaniu, witamina E zapobiega procesom starzenia. Połączenie jedwabiu z ekstraktem z perły zapewnia aksamitne wykończenie i wygładzenie skóry.


Moja niechęć do użytkowania kremów oraz zamiłowanie do sprzątania bardzo mocno odbija się na moich dłoniach. Ostatnio postanowiłam zużyć wszystkie mocne detergenty w domu i przerzucić się na łagodniejsze i zdrowsze lub zwyczajnie sama je tworzyć.. zobaczymy co z tego wyniknie. Póki co ostra chemia i niechęć do kremów dobija moje dłonie. Naprawdę zmuszam się do jakiegokolwiek używania kremów, bo o systematyczności nie ma mowy. Nawet gdybym krem nosiła na szyi to nie byłby używany.. a to za chwilę coś będę robić więc jak skończę użyję, a to zaraz ręce umyję więc później, a to zaraz będę jeść.. a krem jako dodatek do kanapki.. bleeee... Powodów tysiące aby przekładać i w efekcie "samo się przekłada" do momentu gdy skóra na dłoniach zaczyna piekielnie swędzić, a pomiędzy palcami pojawiają się drobne ranki w wyniku pękającej skóry.


I tu wchodzi do działania ten kremiś! Zaaplikowany na noc z reguły radzi sobie samodzielnie z moimi strasznymi dłońmi więc już kolejnego dnia mogę znęcać się od nowa! To pierwszy taki krem, który tak bardzo przypadł mi do gustu. Nie pozostawia tłustej warstwy, wchłania się całkowicie pozostawiając skórę przyjemnie wygładzoną. Warstewka którą pozostawia jest nie do ruszenia.. nie jest to tylko zaschnięta skorupka, która pod wpływem dotknięcia znów robi się plastyczna czy mokra. Można ją oczywiście wyczuć ale daje uczucie satynowej skóry co jest dla mnie w kremach do rąk niezwykłe. Oczywiście można z kremem przesadzić przez co w efekcie dłużej będzie się wchłaniać.. i to zdarza mi się systematycznie powtarzać wieczorem ale robię to z premedytacją. Mimo wszystko ów wchłanianie trwa znacznie krócej niż w przypadku kremów które poznałam do tej pory.


Skład (INCI): Water, Cetearyl Alcohol, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Glyceryl Stearate Citric, Stearic Acid, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Hydrolyzed Silk, Pearl Extract, Hydrolized Rice Protein, Allantoin, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Acrylates/C 10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Sodium Hydroxid, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Parfum. 

Gdyby w składzie znajdowała się niemal sama chemia.. nie czepiałabym się. To jeden z nielicznych produktów pod względem którego podstawą są moje wymagania co do działania i szybkiego wchłaniania. Na szczęście skład jest całkiem w porządku.



Krem jest ze mną już prawie rok ale wynika to wyłącznie z faktu, że lepszego nigdy nie miałam i wyjątkowo go oszczędzam. To krem wyłącznie na kryzysowe sytuacje! Nawet mój mąż go uwielbia i bardzo go ceni. Chciał mi go nawet podkraść i zabrać ze sobą do pracy.. po moim trupie!
To minimalistyczne użytkowanie ma też inne podłoże.. krem jest już niedostępny. Obecnie w Organique można znaleźć inne serie produktów do rąk. Nie wykluczam, że są równie dobre i z pewnością pokuszę się o sprawdzenie. Mam nadzieję, że skład nie uległ szczególnie zmianie, a jedynie chodziło o odświeżenie szaty graficzne.


Tak! To najlepszy krem do rąk z jakim miałam przyjemność się poznać.. żałuję, że nie zrobiłam zapasów na 20 lat, bo inne kremy do rąk mogłyby dla mnie nie istnieć.

 Masz swój ulubiony krem do rąk?


Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger