Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NaturalMe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NaturalMe. Pokaż wszystkie posty

czerwca 14, 2020

SERUM NA KOŃCÓWKI WŁOSÓW MARKI NATURALME W OLEJOWYM WYZWANIU

SERUM NA KOŃCÓWKI WŁOSÓW MARKI NATURALME W OLEJOWYM WYZWANIU

Lubię moje włosy. Pomimo kilku mankamentów jestem w stanie zachować je w dobrym stanie i na całkiem imponującej długości. Nie jestem jednak włosomaniaczką. Jeśli zapytasz mnie o porowatość czy odpowiednią pielęgnację emolietowo-proteinowo-humektantową to rozłożę ręce. Dla mnie nie ma złotego środka. Każde włosy potrzebują indywidualnego podejścia, podobnie jak skóra. Wpływ na nie ma dosłownie wszystko, łącznie z naszą pracą i spożywanym jedzeniem. 

U siebie wyznaję zasadę weekendowych kombinacji i testowania. Kiedy na co dzień sięgam po słabsze odżywki, wówczas wprowadzam do pielęgnacji olejowanie, dodatkowe odżywki aplikowane bez spłukiwania itp. Jednak nie oszukujmy się. Nie zawsze jesteśmy tak wspaniałomyślne dla naszych włosów. Zdecydowanie jestem fanką takich produktów, które zastosowane raz dadzą efekt wow i to bez specjalnie poświęconego czasu. W końcu, my kobiety, organizatorki życia naszych mężów, rodzin, ogrodów, życia zwierzaków domowych, planowania wakacji, weekendów i dnia codziennego mamy na głowie o wiele więcej niż tylko włosy.. ale z drugiej strony fajnie gdyby i one wyglądały dobrze.


Serum na końcówki włosów.. kurcze.. to jednak nie jest moja bajka. Po umyciu włosów najczęściej nie wiem czy moje "końcówki" potrzebują czegokolwiek, a stosując serum w ślepo łatwo mogę włosy przeciążyć co skończy się obwisłymi kluskami. O niee..! Obwisłe to mogą być cy..ki ale nie wcześniej niż po 70! 😂 W efekcie o stosowaniu serum najczęściej zapominam ale znalazłam na nie indywidualny sposób.

Od producenta:
Innowacyjna kompozycja, w której syntetyczny silikony zastąpione zostały naturalnym zamiennikiem Plantisil. Olej abisyński regeneruje suche i zniszczone włosy bez ich obciążania. Wygładza porowate końcówki i zapobiega elektryzowaniu włosów. Olej arganowy nawilża, dodaje blasku i poprawia sprężystość. 

Stosowanie: 
Wmasuj kilka kropli serum w końcówki mokrych lub suchych włosów. Nie spłukuj.


Plastikowa butelka o pojemności 75 ml z atomizerem. Do tego prosta i elegancka szata graficzna czyli coś co wpisze się w gusta minimalistek. Zapach delikatny, subtelny, przypominający gumę balonową. Na koniec konsystencja. Typowe produkty "na końcówki" przyzwyczaiły mnie do tłustawej konsystencja, a przy okazji gigantycznej wydajności. W przypadku serum mamy lekką, wodnisto-olejową konsystencję, a w przypadku wydajności nic się nie zmienia.. można się znudzić produktem 10 razy i zauważyć, że wciąż nie dotarłyśmy do połowy opakowania.

To wszystko sprawia, że w teorii produkt powinien mi pasować w 100%. Szczególnie rozpływam się tu nad fajnym opakowaniem, które z pewnością zachowam po zużyciu zawartości.


W przypadku produktów na końcówki włosów wyznaje jedną regułę: im mniej tym lepiej. Ta zasada sprawdza się również przy tym produkcie. Chociaż mam włosy długie (aktualnie niemal do pasa), to mniej niż jedna pompka to maksimum co moje włosy są w stanie zaakceptować. Zawsze serum staram się aplikować w mini ilości i tylko na końcówki włosów ale to i tak nie zawsze uchroniło mnie przez strąkami. 

Pierwsze kroki z serum NaturalME rozpoczęłam do stosowania "na sucho". Moje włosy w naturalnym tempie potrafią się suszyć dobre 3-4 godziny ale końcówki znacznie szybciej. To właśnie wówczas podejmowałam decyzję "czy" i "ile" końcówki potrzebują wsparcia. Jeśli włosy suszę suszarką to w duecie ze szczotką, a wygłaskane włosy wyglądają o wiele korzystniej niż pozostawione własnemu losowi. W związku z czym rachunek jest prosty. Włosy suszone au naturel wymagały większej ilości serum w ze wspomagaczami - dosłownie mikroskopijnej ilości. W efekcie zdarzało się, że końcówki wyglądały i zachowywały się bez zastrzeżeń ale częściej miałam zastrzeżenia. Pomimo fajnych perspektyw zaraz po aplikacji to jednak w ciągu dnia włosy miały tendencję do strąków. Z każdym kolejnym podejściem serum aplikowałam niżej i mniej.. ale w końcu i końcówki zaczęły się kończyć. 

Z miejsca ostrzegam, że o aplikacji na mokre włosy nawet nie będę pisać, bo to totalnie na moich włosach nie zdało egzaminu. W efekcie coraz rzadziej sięgałam po produkt. 


Skład (INCI): Hydrogenated Ethylhexyl Olivate, Hydrogenated Olive Oil Unsaponifiables, Crambe Abyssinica Seed Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Tocopheryl Acetate, Perfum.

Hydrogenated Ethylhexyl Olivate - roślinna alternatywa dla powszechnie stosowanych silikonów (cyklometikonu, dimetikonu). Produkt na bazie oliwek o lekkiej konsystencji, szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego odczucia na skórze. Doskonale nawilża i kondycjonuje skórę, przywracając jej miękkość i jedwabistość, wygładza włosy oraz ułatwia ich rozczesywanie.

Hydrogenated Olive Oil Unsaponifiables (oliwa, frakcja nieulegająca zmydleniu, uwodornieniu)- naturalny skwalen otrzymywany z oleju z oliwek tzw. emoliet. Pozostawia cienki, mało wyczuwalny film, chroniący przed nadmierną utratą wody, jednocześnie zmiękczając i wygładzając skórę i włosy (Komedogenność: skala 1 na 5)

Crambe Abyssinica Seed Oil (olej abisyński) - bardzo dobrze się wchłania, widocznie wygładza powierzchnię skóry i włosów oraz odpowiednio je nawilża. Po aplikacji nie pozostawia tłustego filmu.

Argania Spinosa (Argan) Kernel Oil (olej arganowy) - tworzy na powierzchni skory i włosów natłuszczającą, wygładzającą, odżywczą i zmiękczającą warstwę ochronną, która zapobiega odparowaniu wilgoci i działa ochronnie. Sprawia, że skóra staje sie grubsza, zwarta, elastyczna i sprężysta, zmniejsza blizny i rozstępy. Wygładza zmarszczki, odżywia skórę i poprawia jej koloryt. Likwiduje łupież i zapobiega łamliwości włosów i paznokci. W dużych stężeniach i często stosowany może nasilać problemy trądzikowe, powodować wypryski i zaskórniki (Komedogenność: skala 2 na 5)

Tocopheryl Acetate (octan tokoferylu, witamina E) - ma właściwości konserwujące, przedłuża świeżość kosmetyków,zapobiega utracie koloru i zmianie zapachu. Opóźnia proces utleniania substancji. Na skórę działa przeciwzmarszczkowo, silnie antyoksydacyjnie, odżywczo, wzmacniająco i ochronnie.Sklasyfikowany jako potencjalny alergen. Może pochodzić z genetycznie modyfikowanych upraw GMO. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 2 na 5)

Parfum (Perfumy, Zapach) - ogólne określenie kompozycji zapachowej, która może być różnego pochodzenia. Maskuje niepożądane zapachy. Niektóre kompozycje zapachowe mogą być bardzo silenie drażniące, uczulające i toksyczne, w zależności od użytych komponentów, z jakich powstały



W końcu stanęłam przed dylematem, że albo coś z tym produktem robię albo się żegnamy. To nie "kolorówka" więc jest szansa na zużycie w innej formie. Serum postanowiłam przetestować w procesie olejowania. Zachęciły mnie do tego oleje (abisyński oraz arganowy) znajdujące się w składzie. Aktualnie mój proces olejowania wygląda tak: aplikuję odżywkę w sprayu bez spłukiwania (Hands On Veggies - Odżywka Anti-Frizz z ogórkiem) co daje mi wodną bazę nawilżającą, następnie leci warstwa aloesu (Aromatica - Organiczny żel z aloesu) i jako powłoczka zamykająco-odżywcza tytułowe serum. Dzięki takiemu rozwiązaniu widzę jak produktu ubywa, chociaż wciąż nie mogę mu odmówić wydajności.

Z uwagi na lekką formułę nie mam problemu ze zmyciem produktu z włosów. Wystarczy do tego lekka (czy nawet słaba) odżywka. Przy takiej kombinacji włosy zyskują na jakości chociaż to wciąż nie jest efekt jak po dobrej odżywce czy masce.


Taka kombinacja przeciętnej odżywki, która nie radzi sobie z moimi końcówkami oraz serum na końcówki stosowanego przynajmniej raz w tygodniu  w formie olejowania sprawia, że włosy zachowują się dobrze. Nie mam problemów z przesadnym puszeniem, elektryzowaniem czy wysuszeniem ale również ominęłam problem tłustawych strąków. Wiem, że marka NaturalME ma  swojej ofercie specjalnie dedykowany produkt do olejowania włosów i przyznaję, że poniekąd mnie kusi. Być może zahartowana w olejowaniu wpadnę w taką rutynę, że w końcu docenię cały proces na tyle, że zacznie mi go brakować po skończeniu tego produktu.

A Ty stosujesz olejowanie?
jakich produktów do tego używasz?

września 30, 2018

ZUŻYCIA WRZEŚNIA 2018

ZUŻYCIA WRZEŚNIA 2018

Pięknie! Ostatnio nie nadążam z recenzjami! Więcej zużywam niż jestem w stanie opisać, chociaż muszę przyznać, że publikuję ciut rzadziej niż wcześniej. Może to jednak wina, że mam ostatnio nieco więcej na głowie.. ale zaraz jesień.. tfuuu.. rano to raczej mam wrażenie, że już zima przyszła 😂 Jest więc szansa, że zaległości nadrobię.. przynajmniej te ciekawsze.


POLNY WARKOCZ -RUMIANKOWA ESENCJA MICEKARNA
Bardzo lubię.. naprawdę bardzo. To moja 8.. albo 10 buteleczka i z pewnością będą jeszcze do tego produktu wracać. Dodatkowo z chęcią sprawdzę inne produkty (toniki, esencje). Obecnie to była moja ostatnia butelka z zapasów, a czekają na mnie dwa produkty Vianka, w związku z czym od Polnego Warkocze robię sobie przymusowy urlop.. ale raczej długo nie potrwa.



SVOJE - PILING TRUSKAWKOWY
Polubiłam się z nim chociaż obawiałam się na początku, że będzie bardzo drapał skórę. Na szczęście okazał się zaskakująco "miękki" przez co mogłam sięgać częściej. Dodatkowo opcja maseczki również fajnie się u mnie sprawdziła. Piling jest w saszetce co sprawia wrażenie, że wystarczy góra na dwa razy ale jest to bardzo mylące. Mi wystarczył na 10 użyć ale dla "normalnych" użytkowników powinno to być około 8 😅



ISANA - PŁATKI KOSMETYCZNNE NIEBIELONE CHLOREM
Kolejne opakowanie..  pojawiają się od jakiegoś czasu niemal w każdym denku. Są delikatne, chłonne i bardziej przyjazne naturze. Jednak od jakiegoś czasu zastanawiam się nad zmianą.. póki co w zapasach mam jeszcze dwa opakowania.. ale w nowościach września powinno się już pojawić coś ciekawego.. nietypowego..i może ciut kontrowersyjnego.. tylko czy zastąpią mi płatki Isana?


SVOJE - HYDROLAT Z CHABRA BŁAWATKA
Uwielbiam zapach bławatka jak i same kwiaty. To kolejny produkt z chabra, który skradł mi serce. Pięknie koił skórę, odświeżał, zmiękczał i delikatnie ją ściągał ale miał wadę.. zdecydowanie za szybko się skończył 😅 



ALPHA-H - LIQUID GOLD
To moje drugie opakowanie, a to już świadczy o tym, że produkt musiał się u mnie genialnie sprawdzać. Ma moc (kwas glikolowy) i nie warto z nim przesadzać, jednak użytkowany odpowiednio potrafi ogarnąć świrującą skórę bardzo szybko. Jedno opakowanie służy mi przez rok więc jego cena w tej perspektywie już tak nie boli.. co więcej jest jej wart! Czy wrócę? Hmm.. na chwilę obecną planuje przerwę, bo moja skora obecnie już tak często nie świruje.. ale niczego nie wykluczam



LIQPHARM - SERUM LIQ Ce Z 15% WITAMINĄ E
Bardzo lubię produkty LiqPharm, ale to chyba, to serum jest moim największym hitem. Ekspresowo koi i goi podrażnioną skórę i przynosi jej ulgę. Efekty widzę już po jednej nocy ale zdarza mi się dodać kropelkę do kremu na dzień. Z wielką przyjemnością wrócę po trzecie opakowanie.. ale czekam również na nową linię marki Boosterów. Chwilowo mam co używać ale powrot jest raczej nieunikniony

 

BE.LOVED - PURE SERUM Z KWASEM HIALURONOWYM
Nie mam pojęcia kiedy się skończyło.. nagle nie byłam w stanie wydobyć ani kropelki! Stanowczo za mała pojemność jak na serum z kwasem hialuronowym.. chyba taka pięciolitrowa kanka byłaby odpowiednia 😅 Recenzja powinna się pojawić w październiku.. będę się starać.. chociaż lista zaległych recenzji raczej rośnie niż maleje


ALKEMIE - MASECZKA GLOW UP!
Jedna z lepszych maseczek jakie miałam. Pięknie odżywia, łagodzi, nawilża, dodaje energii, a przy okazji odświeża i delikatnie złuszcza. Nie mam jej nic do zarzucenia.. jedyne co boli to cena, chociaż w jej przypadku jestem w stanie powiedzieć, że jest jej warta. Z wielką przyjemnością wrócę i mam chęć na inne produkty Alkemie. Już kilka zostało mi poleconych.. trudno się oprzeć pokusie!



CHIC CHIQ - MASECZKA LA NOCE
Maseczki Chic Chiq lubię i lubić będę niezmiennie. Zatem łatwo się domyśleć, że recenzja la Noce będzie równie pochlebna co de la Mer. W dodatku już do mnie dotarł zapas maseczek Chic Chiq.. i chociaż mam co używać i zużywać to jednak na swoich faworytów zawsze znajdę miejsce.

Recenzja: Loading..


CEZANNE - EYE CREAM
Pomimo niewielkiej pojemności okazał się wydajny. Jest gesty i treściwy na skórze pozostawiał powłoczkę ale w pielęgnacji dziennej nie zawsze mi się sprawdzał. Kłócił się z niektórymi podkładami i często wymagał indywidualnego podejścia. Na co dzień raczej się z nim męczyłam, ale wieczorem bywało już lepiej. Tylko co z tego skoro nawet grubsza warstwa nie była w stanie zaspokoić podstawowych potrzeb skóry? Ostatecznie dodawałam do niego sera lub olejki.. w zasadzie tworzył tylko bazę, chociaż jego ogromnym plusem było to, że nie migrował do oczu. W dodatku nie ważne z czym go wymieszałam.. wciąż siedział na swoim miejscu.


REPUBLIKA MYDŁA - MYDEŁKO LAVENDER LAKE
Od tego mydełka na nowo pokochałam lawendę. Zapach jest śliczny i nie ma nic wspólnego ze sztucznością. Do tego połączenie lawendy w rumiankiem okazało się strzałem w dziesiątkę. Samo mydełko również jest inne niż znane mi do tej pory. Nie wysusza skóry, a podczas kąpieli delikatnie działa jak peeling. Mydełko polubiłam na tyle mocno, że już zaopatrzyłam się w nowe ! Chyba lepszego potwierdzenia nie trzeba.. tym bardziej, że ja jestem z tych co zapachem lawendy w kosmetykach gardzą!



GREEK PRODUKT - NATURALNE MYDŁO OLIWNE
Śmierdziuch i glut.. nie byłam w stanie użyć więcej niż 4 razy. Nienawidzę. Już zeskrobałam z biednej mydelniczki.. bleeeee...



NATURALME - MALINOWY PEELING CUKROWY
Przez chwilę zastanawiałam się czy nie oberwał za bardzo w recenzji.. ale nie 😅 Nie lubiłam go, a myśl o tym aby do niego wrócić sprawia, że w gardle rośnie mi gula. Nie pamiętam abym męczyła się bardziej z jakimś peelingiem. Jego największą wadą jest tłusta i gruba powłoka pozostawiona na skórze. W zasadzie takie rzeczy zaliczam na plus.. ale to już było przegięcie. Jedynym plusem jaki w nim dostrzegłam to fajna formuła, która trzymała się skóry, ale to stanowczo za mało aby zmienić o nim zdanie.



LUSH - NEW CHARITY POT 
Balsam do dłoni i ciała.. niestety trochę przegapiłam jego termin ważności. Dobrałam się do niego za późno, bo na okres wiosenny okazał się zbyt treściwy w pielęgnacji ciała. Używałam głównie do stóp i rąk na noc i tu sprawdzał się genialnie.. ale okazał się przy okazji bardzo wydajny. Dopiero później (w lecie) przypadkiem odkryłam, że w pielęgnacji ciała również jest bardzo przyjemny i skuteczny o ile aplikuję niewielką ilość na wilgotną skórę. Chociaż spotkałam się już z produktami Lush (w zasadzie same maseczki) i zdawałam sobie sprawę z tego, że są to produkty świeże i nie warto lekceważyć ich terminów ważności to jednak w przypadku balsamu nic złego się nie działo. Wykończyłam.. a spotkanie uważam za udane.


LILLI BEAUTY - TARKA DO STÓP
To bardzo fajny produkt.. ale dużo zależy od preferencji. Tarkę Lilli Beauty dorwałam w Rossmannie i początki były genialnie! Ścieranie naskórka na sucho dawało genialne efekty, chociaż wymagało poświęcenia odrobiny więcej czasu. Ostatecznie jednak okazało się, że o wiele bliżej memu sercu leży solidne wymoczenie stópek i sięgnięcie po pumeks Hammam. Od pół roku tarka leży.. i jakoś nie wydaje mi się aby mogła przebić moczenie stópek.. na pewno nie w okresie jesienno-zimowym.


NOBLE HEALTH - MISIE NA ZDROWE WŁOSY
Zmarnowane opakowanie 😢 kupiłam specjalnie dla męża, a on raz wziął, dwa dni nie.. i w sumie więcej nie brał niż brał. Efekty zerowe, bo niby na podstawie czego? Kupiłam mu już kolejne opakowanie i ma się pilnować. U mnie efekty były świetne i bardzo szybko zobaczyłam efekty. Włosy przestały wypadać,  a z czasem pojawił się gąszcz nowych włosków. Jeśli gdziekolwiek przeczytasz, że włosy na długości stały się głębsze, lśniące itd.. to bzdura. Niby jakim cudem? To suplement, który działa na cebulki włosów i to od tego miejsca można zacząć obserwować efekty. To co już wyrosło nie ma szans się poprawić pod względem grubości.. tam mogą pomóc już tylko odżywki, maski i szampony. Stosowanie suplementów zawsze wymaga czasu i to samo dotyczy efektów. Miałam ponownie na okres jesienny sięgnąć po suplement, bo jednak włosy lecą niemiłosiernie ale trafiło do mnie coś zupełnie nowego.



YANKEE CANDLE - FLUFFY TOWELS
Sezon na palenie świec uważam za otwarty! Właśnie dobieram się do moich zapasów włosków więc z pewnością będą pojawiać się recenzje.. ale może bardziej zbiorcze niż pojedyncze? Ostatnio dobrałam się do zapachów, które nie są jeszcze typowo zimowe. Fluffy Towels to zapach świeżego prania. Cóż u mnie pranie pachnie perełkami zapachowymi Lenor 😅 i jest to trochę inny zapach ale Fluffy Towels też jestem w stanie zaliczyć to tych świeżych aromatów. To chyba moje drugie spotkanie z tą wersją zapachową.. na świecę raczej bym się nie zdecydowała.. ale nie mogę mu zarzucić nic złego oprócz tego, że mi się znudził.

To co? Chyba poprawiłam wynik? 😅

września 13, 2018

MOCNO ODŻYWCZY MALINOWY PEELING CUKROWY OD NATURALME

MOCNO ODŻYWCZY MALINOWY PEELING CUKROWY OD NATURALME

Uwielbiam peelingi.. ale ostatnio widzę, że stałam się w tej dziedzinie bardziej wybredna.. a może zawsze byłam, tylko prowadzenie bloga mi to uświadomiło? Wystarczy, że peeling który aktualnie znajduje się w mojej łazience nie jest używany nałogowo, sięganie po niego staje się obowiązkiem, a nie radością.. wówczas wiem, że coś jest nie tak. To jednak raczej rzadkość, bo peelingi na bazie kawy i cukru zazwyczaj uwielbiam i dobrze się u mnie spisują. Nawet jeśli na skórze pozostawiają odżywczy film to specjalnie mi to nie przeszkadza.. to nawet plus, bo balsamu używać nie muszę. W przypadku NaturalME wszystko zapowiadało się pięknie!


Od producenta:
Moc oleju arganowego i malin połączona z delikatnym masłem shea i cukrem. Delikatnie złuszcza suchy naskórek i stymuluje skórę do regeneracji. Skóra pozostaje miękka, gładka i odżywiona. Olej arganowy idealnie nawilża skórę. Nadaje jej gładki i zdrowy wygląd.

Stosowanie: Nałóż peeling na mokrą skórę i masuj okrężnymi ruchami. Dokładnie spłucz ciepłą wodą. Unikaj kontaktu z oczami. Stosuj 1-2 razy w tygodniu.


Iście różowy malinowo-cukrowy peeling. Pierwsze wrażenie jest naprawdę bardzo fajne. Różowe zabarwienie jak po malinowym soku, do tego drobinki.. czyżby rzeczywiście w środku były maliny?

Ten peeling zwyczajnie cieszy oczy, a co z nosem?

Tu zdecydowanie najbardziej wyczuwam słodką woń.. cukru. Może ciut za słodką? Hmm.. ostatnio zaczęłam mniej słodzić herbatę, kawę i mniej ciągnie mnie do słodkiego.. być może to również efekt letnich upałów? Na szczęście nie ma tragedii.. to w miarę przyjemny zapach.. .. chociaż za słodki jak na moje aktualne upodobania.

Na skórze zapach zyskuje większą aprobatę niż w opakowaniu. Jest mniej słodki, jestem nawet w stanie wyczuć winność malin. Ostatnio jednak doszłam do wniosku, że chyba trudno jest oddać w kosmetykach prawdziwy aromat malin. Często jest to zapach przypominający sfermentowane maliny z nadmierną ilością cukru i tu jest podobnie. Niby przyjemnie ale w okresie letnim ten zapach trochę mnie męczy. Dotyczy to w zasadzie większości peelingów cukrowych.. to nie tak, że uczepiłam się tego. To raczej kwestia ogólnych preferencji.. chociaż nie.. bez problemu jestem w stanie wymienić wyjątki.


Peeling okazał się bardzo plastyczny. Bez problemu można go wydobyć z opakowania i zaaplikować na mokrą skórę. Ładnie się jej trzyma przez cały czas i niewiele z tego trafia niewykorzystane do wody. Na skórze wyraźnie czuć drobinki cukru, które porządnie złuszczają ale pod wpływem wody zaczynają tracić swoją ostrość. Odbywa się to jednak na tyle wolno, że można mieć już dość tego całego złuszczania.

Podczas użytkowania, a szczególnie podczas spłukania drobinek wyraźnie czuć zawarte w peelingu masła i oleje. Są one bardzo treściwe i przylegają do skóry na tyle, że sama woda nie wystarczy aby pozbyć się powstałej warstwy. Tylko po co się pozbywać?


No właśnie.. użycie maszynki do golenia na takich "wysmarowanych" nogach nie ma najmniejszego sensu.. 3 cm i maszynka jest zapchana, w dodatku trudno uzyskać tu jakąkolwiek gładkość. Jeśli sięgam po peeling i planuję po nim łapać za maszynkę, obowiązkowo pomiędzy tymi czynnościami w ruch idzie żel lub mydło. Nie ma innej opcji!

Z jeden strony jest to dość poważny minus.. ale z drugiej plus. W okresie letnim sporadycznie sięgam po masła czy balsamy do ciała. Moja skóra nie jest specjalnie wymagająca pod względem nawilżenia latem ale potrafi strzelić focha gdy produkt okaże się zbyt ciężki. Krostki na ramionach, dekolcie, przedramionach, nogach.. wszędzie gdzie to możliwe.. takie numery! Dlatego w okresie letnim z zasady staram się unikać zbyt treściwych produktów.. a ten peeling właśnie taki jest. Skóra już zdążyła mi podziękować kilka razy za taką warstwę, dlatego obecnie po każdym użyciu w ruch dodatkowo idzie żel aby pozbyć się nadmiaru pozostającej po peelingu warstwy.

Niestety zauważyłam, że niezależnie od tego jak dokładnie zmyję peeling to mój dekolt i tak go nie toleruje. Nie i już.. inaczej wysyp!


Skład (INCI): Sugar, Butyrospermum Parkii Butter, Argania Spinosa Kernel Oil, Cocos Nucifera Oil, Cera Alba, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Parfum, Rubus Idaeus Seed Powder.

  • Sugar (cukier) - składnik stosowany w produkcji peelingów mechanicznych, jako naturalna substancja ścierająca wierzchnie warstwy naskórka w celu wygładzenia i stymulacji skóry. Ma także właściwości nawilżające, wiążące wilgoć w naskórku, łagodzące i kojące. W stanie ciekłym dodawany jest do różnego rodzaju kosmetyków, balsamów, zeli, kremów, mleczek itp.
  • Butyrospermum Parkii (Shea) Butter (masło Shea) - zwane masłem życia, intensywnie odżywia i regeneruje skórę, pozostawiając na niej ochronny płaszcz lipidowy. Pomaga zachować wilgoć i zmniejszyć utratę wody, zapobiegając przesuszeniu i łuszczeniu się skóry, a tym samym poprawia jej elastyczność. Pomaga redukować zmarszczki wywołane m.in. przesuszeniem naskórka
  • Argania Spinosa (Argan) Kernel Oil (olej arganowy) - tworzy na powierzchni skory i włosów natłuszczającą, wygładzającą, odżywczą i zmiękczającą warstwę ochronną, która zapobiega odparowaniu wilgoci i działa ochronnie. Sprawia, że skóra staje się grubsza, zwarta, elastyczna i sprężysta, zmniejsza blizny i rozstępy. Wygładza zmarszczki, odżywia skórę i poprawia jej koloryt. Likwiduje łupież i zapobiega łamliwości włosów i paznokci. W dużych stężeniach i często stosowany może nasilać problemy trądzikowe, powodować wypryski i zaskórniki (Komedogenność: skala 2 na 5)
  • Cocos Nucifera (Coconut) Oil (olej kokosowy) - tworzy na powierzchni skóry silnie natłuszczającą, nabłyszczającą, zmiękczającą i odżywczą powłokę, która chroni skórę i włosy. Przynosi ulgę ściągniętej i wysuszonej skórze. Nadaje połysk i zmiękcza włosy. Ma również właściwości przeciw próchnicze i wybielające zęby. Silnie komedogenny, nie zalecany do skóry tłustej, trądzikowej, skłonnej do wyprysków i stanów zapalnych. (Komedogenność: skala 5 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Cera Alba (wosk pszczeli) - bogaty w biologiczne czynne substancje , których idealna kompozycja pozwala na skuteczną pielęgnację nawet najwrażliwszych typów skóry. Zawiera proteiny, lipidy, węglowodany, witaminy, sole mineralne, mikroelementy. Wykazuje działanie nawilżające, natłuszczające, regenerujące i ochronne
  • Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów) - łagodny dla skóry olej zalecany do pielęgnacji każdego rodzaju skory, zwłaszcza dziecięcej i alergicznej, podrażnionej, suchej i atopowej. Natłuszcza, odżywia, reguluje, wygładza i chroni. Wzmacnia płaszcz lipidowy skóry, Wzmacnia płaszcz lipidowy skóry, polecany w celu zapobiegania rozstępom i tzw. pajączkom. Stosowany zbyt często i w dużych stężeniach może nasilać problemy trądzikowe (Komedogenność: skala 3 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Parfum (Perfumy, Zapach) - ogólne określenie kompozycji zapachowej, która może być różnego pochodzenia. Maskuje niepożądane zapachy. Niektóre kompozycje zapachowe mogą być bardzo silenie drażniące, uczulające i toksyczne, w zależności od użytych komponentów, z jakich powstały
  • Rubus Idaeus Seed Powder (puder z pestek malin) - zawiera witaminy E i A oraz kwas elagowy wykazujący działanie ochronne i regeneracyjne. W czystej postaci można stosować z dodatkiem wody jako maseczkę lub peeling. Działa odżywczo, regenerująco, ochronnie, przeciwzapalnie, nawilżająco, delikatnie złuszcza



Peeling ma bardzo bogaty.. nieco ciężki skład i to w zasadzie znajduje potwierdzenie w użytkowaniu. Warstwa okluzyjna jaka pozostaje po jego użyciu jest bardzo bogata i treściwa. Nigdy nie byłam i nie będę fanką zbyt tłustych formuł.. jednak użytkowanie ich od czasu do czasu mojej skórze na ogół specjalnie nie szkodzi.

Sądziłam jednak, że peeling zużyję ekspresowo. W końcu pojemność 200 ml na całe ciało to niewiele, ale z uwagi na swoją treściwą powłokę po peeling sięgałam sporadycznie.

To jednak nie koniec moich dylematów i flustracji z nim związanych. W okresie największych upałów, po zwykłej kąpieli z użyciem peelingu (i zmyciem przy użyciu żelu/mydła) miałam wrażenie, że moja skóra jest oblepiona. Pociłam się, miałam wrażenie, że brud i kurz wręcz do mnie lgnie z całego miasta. Czułam się jak świetlik w środku nocy. Dlatego na okres największych upałów peeling odstawiłam.. to było dla mnie stanowczo za dużo.

Odnoszę wrażenie, że na testowanie peelingu wybrałam możliwie najgorszy okres. Nie wykluczam tego, że w zimie mógłby okazać się rewelacyjny.. no cóż.. peszek zarówno mój, bo się męczyłam i jego bo oberwał.


Chociaż podstawowym zadaniem peelingu jest złuszczenie skóry i w tej kwestii NauralME radzi sobie dobrze (ale nie rewelacyjnie), to przez moje "widzimisię" nie daje mi to pełnej satysfakcji z jego użytkowania. W efekcie moja radość ze spotkania pod prysznicem wygląda tak jak radość szczeniaka zawołanego na jedzenie, który zamiast kawałka pysznego kurczaka dostaje do pyszczka.. gotowany brokuł 😂

Na dowód tego, że to wcale nie musi być aż tak zły produkt jak wypadł u mnie odsyłam do Aneczki.. blogowego guru złuszczania: Malinowy peeling cukrowy - NaturalME


lutego 24, 2018

ZIMOWE SPOTKANIE BLOGEREK W CHEŁMIE I POMOC ZWIERZAKOM !

ZIMOWE SPOTKANIE BLOGEREK W CHEŁMIE I POMOC ZWIERZAKOM !

Blogerki z Lubelszczyzny.. nawet nie spodziewałam się, że kiedyś do tak sympatycznego i zaszczytnego grona dołączę. Spędzanie czasu w tak przyjemnym towarzystwie to prawdziwa przyjemność, a czas wyjątkowo szybko płynie. Być może ktoś pomyśli "przylazły puste baby i przez kilka godzin gadają o kosmetykach" 😂 ale przecież są lepsze tematy do rozmów.. a kosmetyki to tylko taki przyjemny dodatek.



Moje drugie spotkanie.. a już czuję się jakbym należała do rodziny. Tym razem spotkanie odbyło się w moim mieście, Chełmie! 😀 Z tego też względu chciałam skorzystać i zaprosić Cię tutaj! To bardzo urokliwe niewielkie miasto, które rozciąga się na długość 6 km z północy na południe oraz 10 km ze wschodu na zachód. Obszar miasta jak i przyległych terenów jest dość zróżnicowany. Tu krajobraz nizinny łączy się z wyżynnym. Jeśli na całej lubelszczyźnie pada deszcz to tu jest spora szansa, że mamy ładniejszą pogodę 😀 Paskudne chmurki często omijają nasze chełmskie wzniesienia. Zapraszam Cię do wdrapania się na Dzwonnicę najwyżej położonego obiektu czyli Chełmskiej Bazyliki p.w. Narodzenia Najświętszej Marii Panny. To najlepszy punkt widokowy z którego zobaczysz całą panoramę miasta z wszystkimi drogami wjazdowymi do miasta. Koniecznie odwiedź naszego Ducha Bielucha, który zamieszkuje podziemia kredowe! Zapraszam serdecznie, a jeśli masz więcej pytań to pisz śmiało! Wróćmy jednak do spotkania..


Ugościła nas Restauracja Lwów, która 2013 przeszła Kuchenne Rewolucje pod okiem pani Magdy Gessler. I wszystko się zgadza.. jedzenie pycha! Organizatorkami spotkania były: Klaudia z bloga Czarnulkaablog oraz Marta z bloga Kicia Makeup Art


Bardzo miło było ponownie spotkać przesympatyczną Magdalenę z bloga Mazgoo, której zawdzięczam nałóg picia kaw Coffee Rebels 😅 i już czuję, że wciągnie mnie w herbaty..


Diana z bloga Dajanalogist.. piękna i niezwykle utalentowana.. jej makijaże po prostu zachwycają!


Żaneta z bloga Uśmiechnięte oczy oraz Milena z bloga Make Life Perfect. Jestem pod absolutnym wrażeniem wyczucia piękna Mileny. Jej zdjęcia na blogu czy na Instagramie wręcz onieśmielają. Do tego Żaneta, czy może raczej Żan (?) gdyby tylko Anula (Co kręci Anulę) powiedziała, że zna Żan od dawna.. ehh.. przy kolejnej okazji mamy co nadrobić 😘


Odmieniona Wiola z bloga Niewyparzona Pudernica.. ale spokojnie zmiana dotyczy włosów, a reszta po staremu.. tylko chyba cyferki w metryce też się przesunęły. Wiola na zdjęciach w towarzystwie oczywiście Sylwii z bloga Makijażowy Świat Sylwii.. przecież fota na rogu stołu to już obowiązek. Zajrzyj koniecznie na blog Sylwii.. będziesz pod wrażeniem wspaniałej metamorfozy!


Ola z bloga Malowane oczy.. Oli nie można nie lubić, jest tak niesamowicie ciepłą i sympatyczną osobą, że trudno nie czuć do niej sympatii.


Gosia z bloga Esy, floresy, fantasmagorie, obok której miałam przyjemność siedzieć. Gosiu! Masz rację, też nie pamiętam o czym rozmawiałyśmy ale takie rozmowy są najprzyjemniejsze! 😘
 

Karolina z bloga  Minimalistka. Nie ogarniam jak w tak drobnej osobie mieści się tyle pasji, kobieta orkiestra.


 i żeby nie było.. byłam tak osobiście 😂 skupiona na rozmowie z Gosią.


Dziewczyny przy okazji organizacji spotkania zadbały o szczytny cel. W okresie zimy pomyślały o tych najbardziej bezbronnych i potrzebujących pomocy. Dlatego wszelkie pieniądze z licytacji fantów zasiliły konto fundacji Chełmskiej Straży Ochrony Zwierząt w Chełmie.





Właśnie tak patrzę po zdjęciach i widzę, że kilka fajnych rzeczy mi umknęło 😨 następnym razem podczas licytacji siadam w pierwszym rzędzie 😂 A co udało mi się upolować?


Zestaw kosmetyków ze sklepu NaturalME. Są to naturalne kosmetyki z certyfikatami ECOCERT.

NATURALME - MALINOWY PEELING CUKROWY
Uwielbiam peelingi cukrowe.. oraz kawowe. O peelingach Natural Me słyszałam już kilka ciepłych słów i miałam pełną świadomość o co walczę. Genialny różowy kolor, mocno zbita i treściwa konsystencja.. zapowiada się bardzo przyjemnie spotkanie pod prysznicem! 

Peeling znajdziesz na stronie sklepu Natural Me

NATURALME - SERUM NA KOŃCÓWKI WŁOSÓW
Wraz z peelingiem dołączone było serum na końcówki. Jak do tej pory tego typu produkty kojarzyły mi się jako mocno obciążające włosy i zawsze musiałam z nimi uważać.. jednak to serum zapowiada się zupełnie inaczej. Konsystencja jest leciutka, niemal wodnista.. macałam jedynie na dłoni.. a już mam ochotę wyrzucić wszystko inne i od razu przejść do tego produktu. Moją uwagę przykuła również maska do skóry głowy. 

Serum na końcówki włosów znajdziesz na stronie Natural Me

NATURALME - OLEJ ARGANOWY
Olej arganowy zawsze jest mile widziany w mojej łazience. To jeden z pierwszych olei z którym moja pielęgnacja zaskoczyła. 

Olej arganowy znajdziesz na stronie sklepu Natural Me

Prawda, że genialny zestaw?!


Kolejne wylicytowane produkty pochodzą ze sklepu Bioana. Jeśli szukasz oryginalnych i niespotykanych nigdzie indziej kosmetyków to tam je znajdziesz.

PONY HUTCHEN - DEZODORANTY W KREMIE A PERFACT MATCH(A) ORAZ ERLKONIG
Dezodoranty w kremie Pony Hutchen są mi już troszeczkę znane. Posiadam w zapasach wersję Rock-a-hula.. obecnie używam dezodorantu Schmidt's.. ale miałam już kilka próbek różnych wersji Pony Hutchen i to one skradły mi serce. A Perfect Match(a) to połączenie zielonej herbaty, cytrusów i piżma.. piękny i jednocześnie najpopularniejszy zapach. Król Olch czyli Erlkonig to połączenie mięty z zielonymi liśćmi. Idealny zapach dla mężczyzn.. ale nie tylko. Miał być dla męża.. ale nie oddam. Piękny i oryginalny zapach!

Obecnie dezodoranty występują w nowych formułach! ale wciąż można je kupić w "starszych" Jestem ciekawa jak duża jest różnica.. z pewnością to sprawdzę. Naturalne dezodoranty w kremie znajdziesz w sklepie Bioana

PONY HUTCHEN - PERFUMY W KREMIE WEIHNACHTSZAUBER
Nieśmiało przyglądam się naturalnym perfumom.. i staram się zużyć drogeryjne nie kupując kolejnych. Choć może trudniej jest odnaleźć w naturalnych perfumach swoje zapachy to sądzę, że są tego warte. Te które już zdążyłam poznać charakteryzują się niesamowitą trwałością! A co z Pony Hutchen? Na chwilę obecną czuję się w pełni zauroczona. Oryginalny zapach cytrusów w połączeniu mirry i kadzidła. Idealny na zimę! Bardzo się cieszę, że do mnie trafił.

Te i inne zapachy perfum znajdziesz w sklepie Bioana


Kolejna paczka o którą walczyłam to zestaw kosmetyków kolorowych Couleur Caramel, który ufundował sklep Eko Zuzu. Genialna paczuszka, tym bardziej, że systematycznie przechodzę na naturalne kosmetyki.. również te do makijażu.

COULEUR CARAMEL - KREM KORYGUJĄCY W ODCIENIU 11
Zapowiada się genialnie! Na początku nie byłam przekonana czy to będzie odpowiedni produkt dla mnie ale zmacany w domu sprawiał, że byłam naprawdę zaskoczona. Najjaśniejszy z dostępnych odcieni pasuje idealnie do mojej karnacji. Konsystencja jest bita ale pod wpływem ciepła skóry robi się masełkowa.. ehh.. muszę jak najszybciej zużyć korektory które posiadam!

Krem korygujący znajdziesz w sklepie EkoZuzu

COULEUR CARAMEL- PUDER MOZAIKOWY W ODCIENIU 32
Również najjaśniejsza wersja.. za co jestem strasznie wdzięczna! Bo serce by mnie bolało gdybym musiała przekazać coś tak ślicznego dalej z uwagi na odcień. To produkt rozświetlająco-bronzujący. Efekt wydaje się bardzo delikatny i nieprzesadzony.. czegoś takiego szukałam! Idealnie!

Puder mozaikowy znajdziesz w sklepie EkoZuzu

COULEUR CARAMEL - MATOWY CIEŃ DO POWIEK W ODCIENIU 150
Wszelkie różowe kolory na oczach to nie zawsze moje klimaty. Nie lubię tych słodko cukierkowych ale jeszcze niedawno byłam pewna, że nie użyję ani razu wściekle różowego cienia z palety Nabla.. a teraz trudno nie wsadzić mi w niego pędzla i to za każdym razem 😂 Zatem jak widać zdanie można zmienić i to dość drastycznie w stosunku do swoich przekonań. Sam cień Couleur Caramel wygląda bardzo ślicznie i subtelnie. Myślę, że spisze się świetnie w wersji samodzielnej z podkreślonymi rzęsami. 

Ten oraz inne cienie znajdziesz w sklepie EkoZuzu


Jestem jedną z tych dziwnych osób co lubią sprzątać. Niestety skóra moich dłoni bardzo źle to znosi. Od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem przejścia na łagodniejsze dla siebie i środowiska produkty w związku z czym systematycznie zużywam wszelką chemię aby zrobić miejsce na coś lepszego. W sklepach jest tego naprawdę dużo!.. aż nie wiadomo co kupić.. a tu na licytacji pojawia się TAKI zestaw! Czy ktoś czyta mi w myślach? Czy NaturePolis ma u mnie w domu podsłuch?

ECOZONE - EKOLOGICZNY I NATURALNY PŁYN DO MYCIA NACZYŃ BEZ CHEMII, SENSITIVE
Chciałabym powiedzieć, że używam rękawiczek przy zmywaniu naczyń.. nie mogę. Że mam w domu zmywarkę.. niestety. Dzień w dzień ręce w wodzie, a do tego chemia. Naprawdę mam nadzieję, że moje dłonie odpoczną z tym płynem, a czystość naczyń nie straci na jakości. Jeśli przyjaźń się rozwinie z przyjemnością będę kupować litrami!

Ekologiczny płyn do naczyń znajdziesz w sklepie NatursPolis

BENTLAY ORGANIC - ŚRODEK DO CZYSZCZENIA SZYB I LUSTER - SPRAY NA BAZIE OCTU I CYTRUSÓW
Markę Bentley Organic zdążyłam poznać pod kątem żeli pod prysznic ale niestety nic specjalnego między nami się nie pojawiło. Mam wielką nadzieję, ze przygoda ze środkami do czyszczenia to zmieni. Okna w domu potrafię myć nawet dwa razy w miesiącu. Więc ten produkt zostanie u mnie baaaaardzo dobrze przetestowany.. a wymagania mam spore 😈

Środek do czyszczenia szyb i luster Bentley Organic znajdziesz w sklepie NaturePolis

BENTLAY ORGANIC - PACHNĄCY PŁYN DO CZYSZCZENIA ŁAZIENEK
Nie znoszę osadów w łazience.. a jako fanka peelingów, mazideł, smarowideł wiem jak pięknie osady potrafią powstać na szkle, płytkach czy brodziku. Z drugiej strony czysta łazienka to taka, której się nie używa 😂 a moja wymaga gruntownych porządków i to minimum raz w tygodniu. Jeszcze tylko wykończę śmierdziucha którego dostałam w prezencie, bo miał być świetny.. tylko po jego użyciu w łazience nie ma czym oddychać i biorę się za Bentley! 

Pachnący płyn do czyszczenia łazienek znajdziesz w sklepie NaturePolis

To jednak nie jedynie sponsorzy spotkania. Pozostałe fanty na licytacje ufundowały takie firmy jak:
oraz wspomniane wcześniej firmy:
W mieniu zwierzaków serdecznie dziękuję za wszystkie fanty na licytację. Pozostałe fanty będziesz mogła zobaczyć na blogach dziewczyn, Jeśli jesteś ciekawa o co jeszcze walczyłyśmy to serdecznie zapraszam. Poza samą licytacją Klaudia i Marta nie wypuściły nas bez wielkiej paki od sponsorów spotkania. Oto co jeszcze przytachałam do domu 😍



CONSTANCE CARROLL
Genialne kolorystycznie paletki. Szczególnie paletka bronzerów jest wyjątkowo udana i chyba każdy typ urody będzie z niej zadowolony.


BASILUR
Absolutnie jestem wielbicielką herbat. Szczególnie smakowych herbat, a najlepiej w wersjach zimowych. Mieszanki Basilur zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie, a całość oprawiona w piękne metalowe puszki.


NEAUTY MINERLS
O Neauty Minerals każda fanka mineralnego makijażu wypowiada się. Cieszę się ogromnie z bardzo ładnej kolorystyki różu, rozświetlacza oraz dwóch cieni. Rozświetlacz już zdążyłam zmacać i jest niezwykle subtelny co akurat bardzo mi się podoba i takich produktów z zasady poszukuję. Cudowne kolorki.


BANDI
Markę Bandi lubię, jak do tej pory nie zawiodłam się. Cieszę się szczególnie z produktów trychologicznych, bo jest to nowość marki która zwróciła moją uwagę.


EKOZUZU
Ponownie ekoZuzu! Już czuję sporą sympatię do tego sklepu. Gąbka do makijażu Kozi już kilka razy zwróciła moją uwagę, a produkty Couleur Caramel zdobywają moje mineralne serce. Co jak co ale pomadki do ust i to o naturalnym składzie przyjmę z otwartymi ramionami. To jedna z tych rzeczy którą niestety zjadamy więc warto zmienić je na coś bezpiecznego. Mi do tego wszystkiego trafił się bardzo ładny neutralny kolor!


KOSMETYKI ANWEN 
Niejednokrotnie miałam chęć zamówić próbki masek do włosów stworzonych przez Anwen. Do tego kod rabatowy na zakupy! Do dzieła!


OFIGA!
Bardzo cieszą mnie te próbki, bo o marce słyszałam bardzo pozytywne opinie, a już szczególnie o ów flagowym produkcie.


ESENT
Keratyna hydrolizowana idealnie sprawdzi się w pielęgnacji moich włosów. To z pewnością świetny dodatek do wszelkich masek i odżywek. Dla pewności sprawdzę jak jeszcze mogę ją wykorzystać, bo z takich półproduktów warto wyciągać jak najwięcej!



ELFA PHARM
Elfa Pharm oczarowała piękną ekologiczną torbą! Szampon wzmacniający ma bardzo dobre recenzje. Olejek kameliowy używam obecnie w pielęgnacji włosów i niedługo dobije dna więc cieszę się z kolejnego. Fluid do włosów z pewnością przysłuży się włosom, a mydełko intryguje samym opakowaniem.


NOBLE HEALTH
Markę poznałam dzięki Misiom na zdrowe włosy i po tym spotkaniu darzę ją ogromną sympatią. Misie na włosy rewelacyjnie się u mnie spisały. Cieszę się, ze będę mogła spróbować kolejnych specyfików.


AFLOFARM
Markę Regenerum dość dobrze kojarzę. Opcja testowania produktu do ciała w takiej formie jest bardzo intrygująca. Kuracja do stóp oraz pomadka do ust to również produkty, które się nie zmarnują.



SHE FOOT
Marka ufundowała genialne zestawy do pielęgnacji stóp dla kobiet ale również i dla naszych Panów! Swój zestaw zużyję z wielką przyjemnością, ale również mąż deklarował, że chętnie będzie używać.


NANSHY
Gąbki w moim makijażu są dość często w użyciu. Tych od Nanshy jeszcze nie miałam przyjemności używać ale samo opakowanie jest tak ładne.. do tego piękny czarny woreczek! Trudno nie przyznać się do tego, że już na początku wrażenia są bardzo dobre.



Na koniec Klaudia obdarowała mnie paczuszką kosmetyków, a Sylwia wielką paką pestek dyni (uwielbiam!) oraz pysznymi ciasteczkami! Dziękuję kochane! 💙💚

Cudowne spotkanie, aż żal było wracać do domu!


PS. Na koniec mały apel. Nadchodzą bardzo duże przymrozki. Zwierzakom potrzebne są kocyki, prześcieradła, poszewki, ręczniki, swetry, polary, szlafroki.. wszystko co pomogłoby im przetrwać zimowe przymrozki. Jeśli jesteś z Chełma lub okolic wejdź na stronę FB Stowarzyszenia Chełmskiej Straży Ochotniczej Zwierząt. Znajdziesz tam wszelkie niezbędne informacje oraz nr telefonu. Wystarczy, że zadzwonisz.

Ja właśnie wybieram się zawieźć niemałą stertę wypranych ręczników, starych koców i narzut.. niech nasze kochane futrzaki nie marzną 😿 dajmy im trochę ciepła 💝


Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger