Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ilcsi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ilcsi. Pokaż wszystkie posty

grudnia 31, 2019

ZUŻYCIA GRUDNIA 2019

ZUŻYCIA GRUDNIA 2019

Już dziś pojawił się post.. ale post z denkiem przecież musi być. Zakończyć rok bez zużyć.. aż dziwie jakoś wynieść te ostatnie śmieciochy. Na blogu pomału znów zaczyna wchodzić porządek. Strony w zapasie i w użyciu zostały odświeżone i jak najbardziej aktualne.. więc grudniowe denko to tylko taka wisienka na torcie na pożegnanie w blogowym stylu roku. 

Chociaż to nie koniec wspomnień. W styczniu zazwyczaj pojawiały się posty z ulubieńcami.. i biję się z myślami czy wyjątkowo sobie tego tematu nie odpuścić.. może Ty mi lepiej doradzisz?


OVIUM - WIELORAZOWE PŁATKI KOSMETYCZNE
Uwielbiam! Odkąd je mam wcale nie kupuję zwykłych płatków kosmetycznych.. chociaż czasem pewnie gdzieś by się przydały. jednak skoro mogę żyć bez nich to nie widzę sensu kupować. Płatki od Ani z Ovium spisują mi się rewelacyjnie, chociaż jak każdy produkt czy gadżet wymaga dojścia do własnego sposobu użytkowania.. właśnie.. aż dziwię się, że jeszcze post o nich nie powstał! Będzie trzeba to nadrobić.

Link do producenta: Ovium


WIELORAZÓWKA - WIELORAZOWE PŁATKI KOSMETYCZNY Z FROTE
Kolejne płatki, chociaż zupełnie inne od Ovium i raczej nie sprawdziłyby się w tej samej roli. Wielorazówka zastąpiła mi ściereczkę muślinową, której przez dość długi okres byłam fanką. Pięknie się nią zmywa maseczki, ale kiedy jest jeszcze świeża i mięciutka sprawdza się przy oczyszczaniu skóry. W zapasie mam jeszcze jedną.. ostatnią i na chwilę obecną jeszcze nie wiem czy do nich wrócę

Link do producenta: Wielorazówka
Link do recenzji: Wielorazówka


THE BODY SHOP - MUSLIN CLEANSING CLOTH
Uwielbiałam je, mogły bez problemy zastąpić peeling. najbardziej ukochałam je sobie do oczyszczania metodą OCM.. w zasadzie wciąż te metodę stosuję ale w pełni zostały wyparte przez Wielorazowkę. Mam w zapasach jeszcze jedną ściereczkę i dla świętego spokoju już idę ją wyciągnąć.. muszę sobie przypomnieć dlaczego tak je kochałam, bo ta jednak była użytkowana jedynie z doskoku.

Link do producenta: The Body Shop


COULEUR CARAMEL - NATURALNY ŻEL DO DEMAKIJAŻU
Została mi to jedynie odrobinka na jedno.. może dwa użycia, a wszystko z myślą o recenzji, która powinna powstać już. Niezwykle trudny do określenia produkt.. używając go zmienia swoją konsystencje tyle razy, że zawsze jestem zaskoczona. W zasadzie nie mam mu nic złego do zarzucenia, trudno się do czegoś przyczepić. Dobrze oczyszcza, jest pioruńsko wydajny, ładnie pachnie.. nie sądzę abym mogła gdzieś szpilkę wsadzić..

Link do sklepu: Ekozuzu


CHIC CHIQ - PEELING DO TWARZY AAM FACE
Produkty Chic Chiq niezmiennie lubię.. ale ten peeling jest pierwszym produktem w którym doszukałam się czegoś co nie do końca mi pasuje, a raczej mojej skórze. Co więcej wersję do ciała bardzo sobie chwaliłam, a to przecież ten sama skład jedynie mocniej zmielony aby być delikatniejszy. Na szczęście to nie skreśla peelingu całkowicie. Bez trudu odkryłam w nim inne plusy ale o tym niebawem.. recenzja już jest gotowa.

Link do producenta: Chic Chiq

 
A JEDEN - MASECZKA DO CERY WRAŻLIWEJ
Mini wersja maseczki, którą znalazłam w październikowym pudełku Terra Botanica. Maseczkę znałam już wcześniej, a nawet jej siostry i to właśnie ta wersja stała się moją ulubioną. Mimo, że jest to maseczka na bazie glinki to jest gotowa do użytku. Obawiałam się, że będą z nią te same problemy co z maseczką od MydłoStacji ale ona jest zupełnie inna. Pięknie łagodzi moją skórę, nie zastyga więc mogę z nią siedzieć ile chcę. Dla mnie super!

Link do producenta: A jeden


DIY BY ANULA - MASECZKA Z GLINKĄ
Jedna z trzech maseczek.. ale do tej dobrałam się w pierwszej kolejności i najszybciej zużyłam. To również maseczka na bazie glinki.. i również gotowa do użytku. Przede wszystkim genialny zapach ananasa! Maseczka bardzo ładnie oczyszczała skórę, zawarty w niej korund był niewyczuwalny pod palcami ale na skórze robił to co niego należało. Anulowe przepisy po prostu zawsze robią wrażenie!

Link do Anuli: Co kręci Anulę


YASUMI - NAWILŻAJĄCA MASKA BIOCELULOZOWA Z ZIELONYM KAWIOREM I KWASEM HISLURONOWYM 
Nie są w pełni naturalne.. ale pioruńsko dobre. Zwykłe maseczki z płacie pozostawiają daleko w tyle z uwagi na materiał.. biocelulozę. Jest to coś z czym wcześniej się nie spotkałam, przedziwny materiał. Dzięki biocelulozie maska na długo zachowuje swoją wilgoć, a składniki dłużej mogą działać na skórę. Pierwszą maseczkę otrzymałam na spotkaniu blogerskim ale po jej użyciu tego samego dnia zamówiłam sobie zapas! Cóż.. trzeba czekać na kolejne promocje i uzupełnić zapasy.

Link do producenta: Yasumie
Link do recenzji:Yasumie


ORIENTANA - MASECZKI GLOW
O maseczkach już biega świeży post! Bardzo świeży bo dzisiejszy. To chyba chęć wyniesienia jak najszybciej śmieci i zamknięcia tematów, które zamknięte być powinny lub mogą.. chociaż nie ze wszystkim tak wychodzi. Użytkowane intensywnie, a nawet bardzo intensywnie. Otrzymałam je na spotkaniu blogerskim w grudniu i jeśli mnie pamięć nie myli to towarzyszyły mi niemal codziennie. Najbardziej zadowolona jestem z wersji niebieskiej.. bo przez okres opychania się czym popadnie ogarnęła moją cerę. Nie są to jednak maseczki z efektem wow.. możemy spokojnie po nie sięgać często i chyba przy tak intensywnym użytkowaniu można zauważyć efekty. Mają w sobie jednak coś niesamowitego.. te kolory naprawdę robią wrażenie.. ale po więcej zapraszam do postu.

Link do producenta: Orientana
Link do recenzji: Orientana


ILCSI - KREM POD OCZY EKSTRA FLAWONOIDOWY
Początkowo byłam z kremu zadowolona. Fajnie się wchłaniał aplikowany w niewielkiej ilości, zgrywał się z makijażem, pielęgnował skórę wokół oczu.. ale pod koniec zaczęłam mieć wrażenie, że jednak robi za mało. Zaczęłam go stosować na noc razem z serum (poniżej) w obfitej ilości. Plamy z uwagi na kolor kremu i serum zupełnie mi nie przeszkadzały.. w końcu śpię. Jednak to również jakoś nie do końca ogarniało moją skórę. Nie wiem skąd ta zmiana.. być może moja skóra zaczęła potrzebować mocniejszej pielęgnacji? Miałam w planach recenzję tego kremu ale ostatecznie nie wiem co napisać.

Link do producenta: Ilcsi


ILCSI - SERUM POD OCZY Z DZIKIEGO BZU
Leciutkie serum.. niemal wodniste. Myślałam, że remedium na wszystkie problemy pod oczami ale jednak czegoś zabrakło. Z uwagi na kolor musiałam unikać go w codziennej aplikacji. Nawet najmniejsza aplikowana ilość zbierała mnie się w zagłębieniach pod oczami, które mam od zawsze (wynika to sadzenia moich oczu). Natomiast na noc nie musiałam sobie go żałować.. ale bywało różnie, bo chciałam sprawdzić jak sobie radzi lepiej. Ostatecznie nie widzę szczególnego działania. Do tego 30ml pojemności to stanowczo za dużo.. nie byłam w stanie takiej ilości zużyć przez co część jestem zmuszona już wyrzucić. Podobnie jak w przypadku kremu pod oczy.. miała być recenzja.. ale nie będzie.

Za to zdecydowanie z marki Ilcsi polecam maseczkę i peeling enzymatyczny.. to zdecydowanie moje hity!

Link do producenta: Ilcsi


REPUBLIKA MYDŁA - MYDŁO LAVENDER LAKE
Zdecydowanie moje ulubione mydełko Republiki Mydła. Uwielbiam za piękny zapach lawendy z rumiankiem, za działanie peelingujące, za piękną kremową pianę która nie wysusza skóry. To moje kolejne mydełko Lavender Lake i szczególnie je polecam.. niestety muszę się chwilowo od niego odciąć gdyż w zapasach zaczynają piętrzyć mi się kolejne. Zwyczajnie muszę im poświęcić nieco uwagi.

Link do producenta: Republika Mydła
Link do recenzji: Republika Mydła

 
BODY GLITTER - PEELING DO CIAŁA
Ten peeling jednak mnie przerasta. Jak najbardziej doceniam piękny skład oraz to, że brokat jest biodegradowalny.. naprawdę super. Zdaję sobie sprawę również z tego, że jest to jeden z produktów typu hadr z całej linii produktów Body Gliter.. ale wszędobylskie drobiny to dla mnie za wiele. Po jego użyciu muszę zmieniać pościel, prać ubrania, piżamę.. a nawet pranie nie gwarantuje, że się ich pozbędę. Jest wszędzie czego się dotknę z mężem na czele. Efekt jest naprawdę pionując.. totalnie oślepiający blask. Tu chyba jednak bardziej przemawiają do mnie delikatniejsze produkty marki.. chociaż po obejrzeniu jak wyglądają wciąż wydaje mi się, że będzie to zdecydowanie too much

Link do producenta: Body Glitter


LAVERA - SZAMPON ODŻYWCZO - REGENERUJĄCY 2 W 1
Bardzo nietypowy szampon w połączeniu z odżywką. Zaskoczył mnie bo nie miałam przekonania, że zaskoczy na mojej skórze głowy. Lekka kremowa piana wymaga nieco wprawy, bo jednak bardziej mam wrażenie, że nakładam bardzo lekką odżywkę niż szampon. Jednak produkt bardzo ładnie oczyszcza skórę głowy i włosy, a co jakiś czas jestem w stanie odpuścić sobie stosowanie odzywki, bo sam ogarnia moje włosy. Nie jest to jednak szampon który całkowicie zastąpi odżywkę.. nie w przypadku moich przesuszonych ostatnio końcówek.

Link do sklepu: Iwos


TAHE - KURACJA ORGANIC CARE INTENSIVE PRZECIW WYPADANIU WŁOSÓW
Dosłownie niedawno o kuracji pisałam dlatego najchętniej odsyłam do recenzji, a w telegraficznym skrócie.. w zasadzie mi się sprawdziła. Wypadanie ustało, widać nawet jakieś baby hair.. tylko nie mam pewności czy to była 1/3 pełnej kuracji? Na szczęście tyle wystarczyło aby efekty  mogła ocenić na plus. 

Link do sklepu: Fryzomania
Link do recenzji: Tahe


CLAVIER - KĘPKI RZĘS
Nie jestem jakąś szczególną maniaczką sztucznych rzęs.. w zasadzie mogłyby dla mnie nie istnieć. Typowych pasków nie noszę, a kępki to jedyne na co mogę się zgodzić. Natomiast te z Clavier są wyjątkowe. Niezwykle delikatne i lekkie.. nawet z bliska nie każdy jest w stanie rozpoznać, że na moich skromnych i dziurawych wachlarzach jest coś ekstra. Tutaj długość 11, którą stosowałam jedynie w zewnętrznych kącikach do maksymalnie 3 sztuk na oku. Ostatnio od Mikołaja dostałam w rozmiarze 10.. i jednak tej 11 na zewnętrzy kącik mi brakuje.. będzie trzeba dokupić.. zapewne jedną 9 również. Mega są te rzęsy.. serio.

link do producenta: Clavier


DIY BY JA - ŚIECA SOJOWA Z DREWNIANYM KNOTEM
W świece bawiłam się w zeszłym roku i mega mi się podobało. Większość rozdałam i ostatecznie została mi jedna.. o ile w ogóle coś jeszcze zostało. Póki co mam kilka fajnych ściec więc na cały sezon mi wystarczy.. chociaż żadna nie ma drewnianego knota, a on jednak ma swój niepowtarzalny urok


NEONAIL - TOP SHINE BRIGHT
Top po który sięgałam chyba najczęściej.. i się zepsuł.. a może to ja nie zauważyłam jego wad? Na jasnym, niemal białym lakierze robi mi żółtawą poświatę. Rzeczywiście jego kolor jest żółtawy ale czy był taki zawsze? Tego nie wiem. Nie mam jednak zamiaru sprawdzać.. jeśli się zepsuł to pora wymienić, chociaż mam inne więc szybko niczego nowego nie kupię.

Link do producenta: NeoNail

To wszystko w tym roku! Do zobaczenia za ROK!


grudnia 01, 2019

ZUŻYCIA LISTOPADA 2019

ZUŻYCIA LISTOPADA 2019

Czuję w kościach, że wracam do starych denek! Żadne tam trzy produkty na krzyż.. ale żeby nie było, że nagle zaczęłam używać coś na siłę. Zwyczajnie staram się wygospodarować trochę więcej czasu dla siebie, a to sprzyja domowemu SPA, chociaż w planach miał być szybki prysznic 😅 Humor dopisuje pomimo jesiennej aury.. chociaż chyba narzekać nie możemy? Jesień wydaje się w tym roku i tak dość łaskawa.


FROM A FRIEND -  ROSE GERANIUM AROMATIC HYDROLATE
Hmm.. czy ja mogę go nazwać najlepszym hydrolatem?.. (10 minut później) Nie kojarzę abym miała lepszy. Niemal wszystkie jakie miałam do tej pory były bardzo dobre.. ale ten ma w sobie coś więcej co go wyróżnia na tle innych. Intensywniej nawilża, koi, uspokaja być może wynika to z tego, że jego koncentracja jest mocniejsza (4:1) niż w przypadku innych hydrolatów. Jestem nim całkowicie zauroczona, a z okazji Black Friday zrobiłam prezent dla samej siebie i zaopatrzyłam się w dwie perełki, których tak łatwo na rynku nie znajdziesz. Jeśli szukasz wyjątkowych i cudownie skoncentrowanych hydrolatów oraz wysokiej jakości kosmetyków naturalnych to odsyłam do Ani z From a Friend.

Hydrolat na dniach będzie miał swoją recenzję.


TULUA - KREM ODŻYWCZY Z EFEKTEM WOW
Miniaturowa pojemność kremu trafiła do mnie w genialnym pudełku Terra Botanica Box ze sklepu Lost Alchemy. Marka już wcześniej mi kilka razy mignęła i nawet ją obserwowałam na Instagramie ale zawsze coś innego skupiało moją uwagę. Tym bardziej cieszę się, że miałam okazje w końcu spotkać osobiście, bo kremik okazał się fenomenalny. Cudownie dogodził mojej skórze i to pod każdym względem. Niby jest treściwy ale nie ciężki. Moja marudna skóra.. przestała marudzić. Psychicznie nastawiałam się na jesienno-zimowy okres ratowania skóry.. a ona nagle przestała stwarzać problemy! Z okazji Black Friday kupiłam dwa zestawy kosmetyków marki Tulua, gdzie obowiązkowo w jednym znalazł się ten sam krem w formie miniatury.

Po więcej odsyłam bezpośrednio do marki Tulua


INDEED LABORATORIES - HYDRALURON
Hydraluron.. czyli żel nawilżający na bazie kwasu hialuronowego i technologi opracowanej przez Indeed Labs. Przyznam, że to działa. Miałam już styczność z czystym kwasem hialuronowym i ten żel wywarł na mnie dużo lepsze wrażenie. Zdecydowanie efekt nawilżenia był bardziej odczuwalny. Swojego czasu ściągnęłam do Polski kilka opakowań Hydraluron jak i słynnego Pepta-Bright. Obecnie to już ostatnie opakowanie Hydralurony z moich zapasów, a z uwagi na ciągle zmieniający się skład produktu raczej sobie odpuszczę kolejne spotkania. Na oku mam już kilka fajnych perełek z naszych rodzimych manufaktur.



ANDALOU - PURE PORE SERUM
Serum którego zadaniem jest minimalizowanie porów. Można by się spodziewać wiele po takich hasłach, a ja jednak zawsze mam obawy. Zazwyczaj takie produkty brną do tego efekty nie patrząc na nic więc po drodze można sobie zafundować przesuszenie skóry i zdwojoną nadprodukcję sebum. na szczęście serum od Andalou tego nie robi. Za ogarnięcie porów odpowiada tu ekstrakt z wierzby białej, kwas salicylowy oraz woda oczarowa. Na szczęście serum dba również o nawilżenie skóry poprzez aloes i skwalen. W efekcie to lekkie serum sprzyja skórze problematycznej i osobiście jestem w stanie to potwierdzić. Natomiast jeśli chodzi o pory.. tu nie ma fajerwertów i efektu wow. Pory są zmniejszone ale to ogólny wpływ lepszego stanu skóry, a nie dlatego, że coś wysuszyło skórę na wiór i ją ściągnęło. Przyznaję, że niebieska seria marki Andalou mnie zaciekawiła. Podoba mi się takie zrównoważone podejście do problematycznych cer i chętnie sięgnę po inne produkty.

Serum kupiłam w sklepie Iwos


ILCSI - MASKĄ PEELINGUJĄCA RÓŻANO-KUKURYDZIANA
Uwielbiałam ją! Bardzo fajna piankowa konsystencja, która trzyma się skóry chociaż z czasem zastyga i.. należy jej na to pozwolić. Nie pozostawi buraka ani nie spali skóry mimo to złuszczenie skóry jest tu ewidentnie widoczne. Dodatkowo maseczka bardzo ładnie koi wszelkie stany zapalne. Niesamowicie ją lubiłam i z całej gromadki produktów Ilcsi to właśnie maseczka jest moją największą perełką.



EVOLVE - RADIANT GLOW MASK
Maseczka o działaniu oczyszczającym, wygładzającym i rozświetlającym na bazie kakao i kokosa. To kakao jest tu bardzo intensywne! Totalny obłęd! Maseczka jest bardzo treściwa i gęsta z drobinkami orzechów kokosa.. i to jedyne co mi przeszkadzało. Miałam momentami wrażenie, ze drobinki są za ostre dla mojej skóry. Na szczęście wystarczyło rozważnie aplikować maseczkę i zmywać. Podczas noszenia wyraźnie czuć kakao, a przy okazji maseczka jest bardzo komfortowa i nie ścieka. Przed zmyciem zwilżam dłonie i delikatnie masuję. Maseczka zmienia konsystencję na kremowo-mleczną i wówczas do głosu dochodzą drobinki, które złuszczają i oczyszczają skórę. Nie sprawia problemu ze zmyciem. Po wszystkim skóra jest odświeżona ale również odżywiona. Nie trzeba jej już wiele.

Recenzja pojawi się w najbliższych dniach


YASUMI - HYDRO GREEN MASECZKA BIOCELULOZOWA
Genialna! Maseczka na bazie włókna celulozowego to krok milowy wśród maseczek w płachtach! Te zwykłe po prostu leżą i kwiczą. Materiał jest niesamowity i aż trudny do opisania dlatego odsyłam do posta ze zdjęciami. Maseczka wspaniale nawilża, dodaje skórze odżywczego kopa i piękne wygładzenie. Efekt jest zauważalny i widoczny jeszcze na drugi dzień. Zrobiłam niewielki zapas maseczek na tej tkaninie. jestem ciekawa jak sprawdzą się inne wersje.. ale Hydro Green jestem zachwycona. 



PETITFEE - BLACK PEARL & GOLD HYDROGEL EYE PATCH
Hydrożelowe płatki pod oczy od Moni Mama z różową torebką. Uwielbiam je! Najbardziej lubiłam po nie sięgać przy wykonywaniu makijażu. Aplikowałam pod oczy i zaczynałam od makijażu oczu. Wszelkie drobinki które się osypywały spadały właśnie na płatki, a międzyczasie skóra pod oczami dostawała kopa. Pięknie wygładzona prezentowała się o niebo lepiej! Płatki nie mają naturalnego składu.. wciąż czekam aż ktoś z eko strefy się za to weźmie.. a póki co zostaję przy takich, bo jestem uzależniona!

Recenzja płatków pojawi się na dniach


CHIC CHIQ - AMM PEELING
Sypkie peelingi zazwyczaj kojarzą mi się z wersjami kawowymi. Jednak peeling Amm od Chic Chiq zupełnie odbiega o tych mi znanych. Zupełnie innowacyjny i oryginalny produkt, a jednocześnie zaskakujący pod każdym względem. Bardzo ciekawa, lekka i jednocześnie wilgotna struktura. Pięknie trzyma się wilgotnej skóry. Moc złuszczenia zależy od siły nacisku czyli wszystko w moich rękach! Mimo wszystko efekt jest świetny za każdym razem! Dodatkowo skóra odżywiona i nawilżona.. nie czuje potrzeby ją dodatkowo rozpieszczać. A jak pachnie peeling? Smakowicie! Dla mnie to zapach świeżej owsianki z nutą soczystych owoców.

Recenzja peelingu pojawi się na dniach


BODY BOOM - OLEJEK DO CIAŁA UJĘDRNIAJĄCY
Zapach tego olejku uzależnia! Trudno go opisać.. jest lekki wiosenno-letni, kwiatowo-owocowy ale pięknie wyważony niczym dobre perfumy. Zdecydowanie nie należy do produktów tłustych.. ale jeśli jesteś zdolna to osiągniesz również i to. Ja ukochałam sobie nakładać go na lekko wilgotną skórę. Wówczas wchłania się całkowicie a przy okazji bardzo fajnie nawilża skórę. Wymagające fanki naturalnej pielęgnacji nie będą jednak w pełni zadowolone ze składu.. chociaż naprawdę źle nie jest.. to raczej pojedyncze ale. Osobiście bardzo fajnie mi się go używało, powrotu nie planuję, za to do peelingów kawowych od Body Boom wracam regularnie.



BEAUTE MARRAKECH - SPRAY D'ALUN DEODORANT
Zabrakło nam porozumienia. Śliczny zapach hydrolatu z róży damasceńskiej na którym dezodorant jest stworzony był bardzo przyjemny. Forma aplikacji (spray) również zdawał egzamin.. niestety to wszystko. Zupełnie poległ na trzymaniu w ryzach higieny moich paszek. Nie podołał wyzwaniom ani leżeniu na kanapie. Miałam wrażenie, że lepiej moje paszki się mają jeśli go nie używam! Zbyt dużo szans już dostał.. nie jestem w stanie dłużej tego ciągnąć mimo, że nie nawidzę wyrzucać niezużytych kosmetyków.



JASON - SZAMPON NAWILŻAJĄCY ALOE VERA
Bardzo przyjemny szampon na bazie aloesu. Ładnie i konkretnie oczyszczał skórę głowy i włos. Pasował nawet mojemu mężowi, który w tych tematach lubi marudzić. Jedynie pod koniec zaczęły pojawiać się problemy. Podejrzewam, że to jednak moja wina, bo należało szampon co jakiś czas wymieszać w butelce aby składniki się wymieszały. Nie jest to dla mnie wada ani problem dlatego z chęcią wrócę do szamponów Jason, a na oku mam już wersję z biotyną.




SEPHORA - TUSZ DO RZĘS
Tusz dostałam na spotkaniu blogerskim, a z uwagi, że posiada dość dobre recenzje postanowiłam dać mu szansę. Szczoteczka silikonowa, czyli tak jak lubię.. i gigantyczna! Na szczęście jest to jedynie kwestia przyzwyczajenia. Tusz ładnie rozdzielał rzęsy i dodawał objętości. Nie kruszył się ani rozmazywał o ile nic mi do oka nie wpadło. W zasadzie nie mam się czego przyczepić. Towarzyszył mi przez 3-4 miesiące i zwyczajnie już na niego pora. Gdybym miała z nim jakiś problem to już dawno wylądował by w denku.


REVERS - CAMOUFLAGE KOREKTOR W ODCIENIU 102 NUDE
Hmm.. dość specyficzny korektor. Problem w tym, że nie trzyma się. Przez co nie nadawał się pod oczy, a aplikowany pod podkład.. znikał. Ostatecznie dawałam go na nadgarstek i mieszałam z lekkim podkładem aby dodać ciut większego krycia. Zdecydowanie bardziej zadowolonajestem z podkładów marki Revers niż korektora.. a ponieważ korektorów jeszcze kilka mam, a ten trafił do mnie wybrakowany i wiecznie jest urypany przez brak osłonki to go wyrzucam.


MOKOSH - WYGŁADZAJĄCY KREM DO TWARZY FIGA
Podobał mi się. Lekka konsystencja wyraźnie nawilżał, fajnie się rozprowadzał i wchłaniał. Mimo to może nie wyróżnia się jakoś szczególnie na tle innych dobrych kremów ale na pełnowymiarowe opakowanie raczej bym nie narzekała. Pamiętam, że miałam okazję poznać wersję malinową i coś fajniej ją wspominam.

MOKOSH - LIPOSOWE SERUM POD OCZY OGÓREK
Pięknie pachnie ogórkiem ale miałam nadzieję, że będzie bardziej wodniste niż olejowe. Nie wchłania się szybko przez co miałam spore obawy czy w ogóle się wchłonie i czy czasem aplikowanie go przed snem nie spowoduje, że wejdzie mi do oczu, a rano skończy się to małą katastrofą. Ściągnęłam ze skóry wokół oczu nadmiar aby uniknąć najgorszego i wmasowałam w skórki paznokci. Niestety włazi w oczy okrutnie. Przy drugim podejściu pomogła warstewka kremu położona na serum.. ale to wciąż za ciężki zawodnik dla moich oczu.

VIANEK - ODŻYWCZY KREM POD OCZY W EKSTRAKTEM Z CHMIALU
Nie pałam szczególną miłością do kremów marki Vianek. Przeszłam przez kilka próbek ale żadna nie zachwyciła mnie na tyle aby stwierdzić: "tak! muszę kupić pełny wymiar tego cuda!" W przypadku kremów pod oczy jest jeszcze gorzej. Ten trafił na stopy. Przyjemnie je zmiękczył ale pozostawił powłoczkę, która na stopach mi nie przeszkadza.. ale pod oczami wiem, że migrowałaby do oczu.

YOPE - YUNNAN ŻEL POD PRYSZNIC CHIŃSKA HERBATA
Zapach.. może być ale wciąż bez rewelacji. Sam żel również nie robi na mnie żadnego wrażenia. Próbki co jakiś czas są u mnie tolerowane ale z pełnowymiarowym opakowaniem bym się męczyła.

BE THE SKY GIRL - BODY MOUSSE WILD FOREST
Przyjemna lekka konsystencja ale nie jest to taki typowo piankowy mus. Wersja Wild Forest na szczęście nie pachnie zielonym lasem, wyraźnie czuję tu dziką roślinnośc w tym jeżyny. Oryginalny aromat, który mnie zaskoczył pozytywnie. Próbka o pojemności 4ml wystarczyła mi jedynie na nogi. Próbowałem rozprowadzić produkt cienką warstwą ale skóra nie pozwalała. Niby smarowidło czuję, że siedzi ale nie mogę nazwać go tłustym. Wyraźnie zmiękcza, otula i nawilża. Myśl,ę że na okres zimowy spisze się bardzo fajnie. Dodatkowo ma w sobie mikroskopijne drobinki które rozświetlają skórę..  i to właśnie one mnie tu zachwyciły.. są ultra drobne i wygląda to fenomenalnie.

HAGI - NATURALNY OLEJEK DO CIAŁA Z OLEJEMCHIA I ZŁOTYMI DROBINKAMI
Konsystencja wcale nie jest typowo olejowa. To raczej gęsty olej o złotym kolorze z ogromną ilością brokatu. Na szczęście brokat jest bardzo delikatny, nie bije po oczach ani nie zwraca uwagi. Jest subtelny co jest jego ogromnym plusem, bo dzieki temu produkt staje się uniwersalny, a nie tylko na imprezę czy do letniej sukienki. Piękny zapach, przyjemna konsystencja, chociaż nieco wyczuwalna powłoczka mi przeszkadza. Mimo wszystko czuję się zauroczona ale jeszcze nie kusi mnie pełnowymiarowe opakowanie. 

A JEDEN - MYDŁO KAWA Z CYNAMONEM
Uwielbiam cynamon w połączeniu z jesienno-zimową aurą. W mydełku od Ajeden na pierwszy plan wysuwa się właśnie cynamon i jestem nim zauroczona. Dodatkowo mydełko ma funckę peelingującą co jest zawsze ogromnym atutem w mydłach. Mydełko chociaż w wersji mini fajnie się używało.

TULUA - MYDEŁKO MANGO
Być może to wina kształtu mydełka, bo jednak trochę schodziło zanim miałam stworzyłam piane którą mogłam się myć. Wymagało to niestety cierpliwości ale przy tak genilanym aromacie mango który rozpanoszył się w całej łazience nie było to takie uciażliwe. Mimo wszystko brakuje mi tu.. tego.. czegoś. 

Z całej gromadki próbek zdecydowanie najbardziej ciekawe okazało się mydło od Ajeden kawa z cynamonem.

I co? Wracam do formy? 
A jutro.. ROZDANIE!

listopada 19, 2019

ILCSI - PIANKOWY KREM DO TWARZY DLA CERY ZMĘCZONEJ Z WIŚNIĄ I TARNINĄ

ILCSI - PIANKOWY KREM DO TWARZY DLA CERY ZMĘCZONEJ Z WIŚNIĄ I TARNINĄ

Marka Ilcsi skierowała swój asortyment w stronę salonów kosmetycznych, w związku z czym masz prawo jej nie kojarzyć nawet jeśli jesteś maniaczką naturalnej pielęgnacji i pilnie śledzisz każdą pojawiającą się na runku nowość. Jeszcze kilka lat tamu wchodząc do sklepu Ilcsi do wyboru miałam ogrom produktów i aby je dostać wcale nie musiałam legitymować się wykształceniem z zakresu beauty. Cóż.. z każdym rokiem ta możliwość została systematycznie ograniczana. Na szczęście wciąż do wyboru mamy kilka bardzo ciekawych produktów, a dla tych co marzą o bogatej pielęgnacji produktami Ilcsi odsyłam do dobrych salonów kosmetycznych.


Produkty marki Ilcsi zawojowały w zeszłym roku moją listę chciejstw. Jednym z czołowych produktów był piankowy krem do twarzy z wiśnią i tarniną o działaniu nawilżającym, regeneracyjnym i odżywczym.

Od producenta:
Krem piankowy wiśniowy z tarniną posiada bardzo lekką konsystencję oraz doskonale nawilża skórę. Dzięki silnym właściwościom antyoksydacyjnym flawonoidów zawartych w wiśni oraz dużej ilości minerałów i żelaza pochodzących z taniny, pomaga w zachowaniu młodego wyglądu skory. Dzięki zawartości kwasów i cukrów owocowych krem piankowy doskonale regeneruje, odżywia i tonizuje skórę. Podczas stosowania kremu, unosi się piękny, naturalny zapach wiśni, więc codzienna pielęgnacja pieści nie tylko zmysłu dotyku, ale również zmysł zapachu.
Typy skóry:
szara, zmęczona, odwodniona

Efekt działania:
nawilżający, regeneracyjny, odżywczy

Składniki ekologiczne:
owoc tarniny, owoc wiśni

Składniki aktywne:
ekstrakt z owocu wiśni pospolitej, ekstrakt z śliwy tarniny, witamina E


Pomimo mojego ogromnego uwielbienia do szkła, które obarczone jest pewnymi niedogodnościami higienicznymi, wciąż jest na pierwszym miejscu ulubionych. Mimo wszystko wciąż niezwykle ciągnie mnie do opakowań z pompką typu airless. Wygoda i higieniczność jest tu na najwyższym poziomie. Dodatkowo tego typu opakowania zawsze staram się wykorzystać ponownie!
Pojemność 50ml w przypadku kremu może wydawać się standardowa. Jednak krem jest na tyle wydajny, że trudno wykorzystać jedną całą pompkę na samą powierzchnię twarzy. W przypadku kremu z Ilcsi wcale bym się nie obraziła na mniejszą pojemność. Ma to oczywiście zaletę w postaci przyłożenia ceny do wydajności, a w tym przypadku również do jakości produktu.


Krem ma niezwykle przyjemny i ciekawy aromat. Nie jest to czysta soczysta wiśnia czego można byłoby się spodziewać. Więc co? Stłumiona słodka wiśnia w otoczce czegoś słodkiego i jednocześnie ziołowego. Czy tak właśnie pachnie tarnina w kosmetykach? Być może. Zapach w jakiś sposób sprawia, że momentalnie czuję się zrelaksowana i odprężona.

Produkt został określony jako "piankowy krem". Nie jest to jednak pianka znana mi z piankowych musów do ciała Biolove. Swoją drogą taki typ pianki ciężko byłoby mi zaakceptować w pielęgnacji twarzy, bo kojarzą się jako stosunkowo ciężkie dla skóry.W rzeczywistości krem odbieram jako lekki ale jednocześnie treściwy. Dlaczego? Zaraz po aplikacji krem ma lekką ale stabilną konsystencję. Nie rozlewa się. Jednak wystarczy mu chwila aby zaczął się robić nieco bardziej płynny pod wpływem ciepła skóry. Rozprowadzanie go po skórze nie sprawia trudności. Krem lekko sunie po skórze nie ciągnąc jej ale to właśnie w tej chwili daje znać, że wcale taki leciutki nie jest. Zaaplikowany zbyt obficie pozostawi smugi, które oczywiście stosunkowo szybko się wchłoną ale wymagają po chwili kolejnego wsmarowania. W przypadku tego kremu im mniej tym lepiej.. chociaż taka dodatkowa warstwa nigdy mi nie zaszkodziła.


Zazwyczaj w ciągu dnia preferuję niewielką warstewkę. Wówczas krem szybko się wchłania, pozostawiając skórę komfortową. Nie jest wyczuwalny co bardzo sobie cenię. Lubię go aplikować na zwilżoną hydrolatem skórę, a po rozprowadzeniu funduję mu dodatkowe zroszenie.

W wieczornej pielęgnacji co jakiś czas funduję sobie dodatkową warstewkę kremu. Wówczas mam wrażenie, że lekko zastyga na skórze i staje się wyczuwalny. Normalnie czegoś takiego nie lubię, bo często takie zabawy kiepsko kończą się dla mojej skóry ale nie w tym przypadku. Skóra po takiej nocy nie jest obciążona, zapchana, a krem nie migruje mi do oczu czy ust podczas snu. Tam gdzie został zaaplikowany wieczorem, tam pozostał rano.. lub ostatecznie na poduszce jeśli się wierciłam całą noc. 

Ogromnym plusem jest kolor kremu. Miałam nieco nadziei, że w niewielkim stopniu będzie miał właściwości kremów BB ale niestety. Natomiast dzięki temu krem nie bieli skóry, więc nawet przy grubszej warstwie wciąż wyglądam jak człowiek.


Krem genialnie służył mi przez większość lata. Nie czułam potrzeby ratowania się innymi produktami. Zapewniał mi odpowiednie nawilżenie, ukojenie, a także regenerację. Jednak im niższe temperatury, a dodatkowo ogrzewanie w domu, klimatyzacja w samochodzie tym moja skóra zaczęła wymagać więcej. Na szczęście krem bardzo dobrze dogaduje się z innymi produktami, przez co nie muszę szczególnie kombinować i szukać odpowiednich połączeń aby zaoferować skórze pełen komfort. Jednak nie ukrywam, że miałam nadzieję na to, że krem okaże się dla mojej skóry wystarczający przez cały rok.. ale taki jeszcze się nie urodził 😂


Skład (INCI): Aqua, Prunus Cerasus Fruit Extract, Prunus Spinosa Fruit Extract, Zea Mays Oil, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Isomyl Laurate, Myristyl Alcohol, Parfum, Alcohol, Arachidyl Alcohol, Myristyl Glucoside, Benzyl Alcohol, Behenyl Alcohol, Sodium Salicylate, Arachidyl Glucoside, Tocopherol Sodium Cocoyl, Glutamate, Xanthan Gum, Ascorbyl Palmitate, Salicylic Acid, Citric Acid, CI 75470 (Carmine) Beetroot Red.

  • Aqua (Water ) (Woda) - naturalny rozpuszczalnik
  • Prunus Cerasus Fruit Extract (wyciąg z wiśni) - ma właściwości przeciwzapalne i antyoksydacyjne. nawilża skórę, ponadto wykazuje działanie złuszczające i jest wykorzystywany w produkcji peelingów  kwasowych i enzymatycznych, a także żeli do mycia, kremów i toników. Wygładza, oczyszcza i nawilża skórę. Wyrównuje koloryt, rozjaśnia przebarwienia i pomaga zachować młody wygląd. Łagodzi podrażnienia, rumień i alergie, koi skórę.
  • Prunus Speciosa Fruit Extract (ekstrakt z owoców tarniny) - dzięki właściwościom antyoksydacyjnym, chroni przed uszkodzeniami ze strony wolnych rodników i przedwczesnemu starzeniu skóry. Wykazuje działanie silnie ściąggające i odżywiające skórę. Tarnina działa łagodząco i wygładzająco na skórę
  • Zea Mays Oil (olej kukurydziany) - emolient tłusty, tworzy na powierzchni skóry  i włosów natłuszczającą ale delikatną i lekką warstwę ochronną. Wzmacnia, i zapobiega odwodnieniu skory. Wygładza, poprawia elastyczność, zapobiega łamaniu włosów, odżywia skórę głowy. Posiada właściwości łagodzące.
  • Glycerin (gliceryna) - silnie hydrofilowa i higroskopijna substancja nawilżająca. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, pomaga substancjom aktywnym przedostać się w głąb skóry. Skuteczna zwłaszcza w kosmetykach z dużą ilością wody. Łagodzi podrażnienia, przyśpiesza regenerację uszkodzonej skóry, wygładza zmarszczki, zmiękcza naskórek, likwiduje zrogowacenia. Kosmetyki z dużą zawartością gliceryny są zwykle nieco lepkie na skórze. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Cetearyl Alcohol (alkohol cetylostearylowy, alkohol cetearylowy) - zagęszcza oraz wpływa na właściwości aplikacji produktu, daje poślizg. Tworzy okluzyjny film na skórze i włosach, działa natłuszczająco, zmiękczająco, kondycjonująco i ochronnie. Zapobiega odparowaniu wilgoci. (Komedogenność: skala 4 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Isoamyl Laurate (laurynian izoamylu) - emolient suchy, zmniejsza lepkość kosmetyku. Nabłyszcza, zmiękcza i wygładza skórę. Stosowany w certyfikowanych kosmetykach naturalnych jako zamiennik silikonu. Poprawia rozprowadzanie kosmetyków (Komedogenność: skala 1 na 5)
  • Myristyl Alcohol - emolient, substancja umożliwiająca powstawanie emulsji i stabilizująca ją
  • Parfum (Perfumy, Zapach) - ogólne określenie kompozycji zapachowej, która może być różnego pochodzenia. Maskuje niepożądane zapachy. Niektóre kompozycje zapachowe mogą być bardzo silenie drażniące, uczulające i toksyczne, w zależności od użytych komponentów, z jakich powstały
  • Alcohol (alkohol) - konserwuje, zapobiega psuciu kosmetyków, rozpuszcza substancje nierozpuszczalne w wodzie. Pomaga składnikom aktywnym przenikać w głębsze warstwy skóry. Ma działanie dezynfekujące, przeciwzapalne. Substancja silnie drażniąca, Nie zalecana dla skóry dziecięcej, wrażliwej, atopowej, suchej czy naczynkowej. Może wysuszać i uszkadzać naskórek (Alergia: skala 4 na 5)
  • Arachidyl Alcohol (alkohol arachidowy) - emolient tłusty, tworzy warstwę okluzyjną, która zapobiega nadmiernemu odparowaniu wody z powierzchni skory i włosów
  • Myristyl Glucoside - substancja otrzymywana z oleju z iaren palmowych, cukru kukurydzianego lub kokosa. Środek powierzchniowo czynny.
  • Benzyl Alcohol (alkohol benzylowy, fentylometanol) - pełni rolę rozpuszczalnika. Stosowany również jako składnik kompozycji zapachowej z uwagi na jaśminową woń. To również konserwant, a także pełni funkcję regulatora lepkości. Zalecana ilość w produkcie 0,2-0,8%. Jako substancja konserwująca, jest dopuszczony przez instytucje certyfikujące kosmetyki naturalne. (Alergia: skala 2 na 5)
  • Behenyl Alcohol (alkohol behenylowy) - zagęstnik, ma również właściwości pielęgnacyjne mi.in wygładza i uelastycznia skórę, a także działa łagodząco, przeciwbólowo i przeciwobrzekowo. Działa przeciwwirusowo na wirusa Harpes Simplex (opryszczki). (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Sodium Salicylate (salicylam sodu) - konserwuje. Wykazuje również działanie przeciwbólowe i przeciwzaplane
  • Arachidyl Glucoside - łagodny środek powierzchniowo czynny i emulgator
  • Tocopherol (tokoferol, witamina E) - ma właściwości konserwujące, przedłuża świeżość kosmetyków,zapobiega utracie koloru i zmianie zapachu. Ma silne działanie antyoksydacyjnie, ujędrnia, działa odżywczo i przeciwstarzeniowo na skórę, wzmacnia ściany naczyń krwionośnych, poprawia ukrwienie skóry, chroni przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi, przyśpiesza regenerację skóry. Może pochodzić z genetycznie modyfikowanych upraw GMO. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Sodium Cocoyl Glutamate (sól sodowa kokosowych alkoholi tłuszczowych i kwasu glutaminowego) - substancja myjąca, pianotwórcza. Łagodna dla skóry (Alergia: skala 1 na 5)
  • Xanthan Gum (guma ksantanowa, E415) - substancja pochodzenia naturalnego. Lekki zagęstnik substancji, podnosi lepkość i stabilizuje produkt. Często wykorzystywany do produkcji kosmetyków o przejrzystej formule, żelowych, lekkich. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Ascorbyl Palmitate (palmitynian askorbylu) - pochodna witaminy C. Wpływa na jędrność i elastyczność skory, wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych, rozjaśnia skórę i wpłwa na spłycenie zmarszczek. Spowalnia procesy starzenia się skóry. Obecność kwasu askorbinowego powoduje regenerację witaminy E.Wykazuje umiarkowane działanie złuszczające i wyrównuje koloryt skory oraz rozjaśnia plamy i przebarwienia. Zalecany poziom aplikacji w kremach do 8%, w serum olejowym do 2%.
  • Salicylic Acid (kwas salicylowy) - rozpuszczalny w tłuszczach, dzięki czemu oprócz właściwości złuszczających ma także zdolność przenikania przez warstwę łojową i wnikania w głąb skóry. Dociera w głąb mieszków włosowych, co ma duże znaczenie w leczeniu trądziku. Przyczynia się do odblokowania porów, zapobiega tworzeniu się wyprysków oraz pomaga oczyścić skórę z zaskórników. Im tłustsza jest skóra, tym działanie skuteczniejsze. Składnik działa także przeciwzapalnie i gojąco. (Alergia: skala 2 na 5)
  • Citric Acid (Kwas cytrynowy) - regulator pH. Wykazuje działanie złuszczające, dzięki czemu usuwa przebarwienia i rozjaśnia skórę
  • CI 75470 (Carmine) - barwnik kosmetyczny
  • Beetroot Red (czerwień buraczana) - barwnik kosmetyczny



Krem bardzo dobrze sprawdza się pod makijaż. Podkłady łatwo się aplikują, nie ślizgają się ani nie mają tendencji do tworzenia plam przez większą koncentrację kremu w jakieś części twarzy. Dzięki temu krem jest idealny na dzień.
Niestety nie uchronił mnie przed fochami mojej skóry. Zabrakło mi tu uczucia, że wszelkie zmiany są pod dobrą opieką i szybciej znikną. Natomiast krem nie ma takiej funkcji i nie do tego typu cer jest przeznaczony więc to jedynie moje wygórowane wymagania.


Chociaż z kremem mam dobre skojarzenia to nie stał się moim ulubieńcem spośród produktów marki Ilcsi. Zdecydowanie moimi faworytami są dwa produkty złuszczające, czyli bardzo dobry peelingi z kwasami AHA oraz fenomenalna maseczka peelingująca różano-kukurydziana, której recenzja pojawi się niedługo.



listopada 17, 2019

ILCSI - MASKA PEELINGUJĄCA RÓŻANO-KUKURYDZIANA, CZYLI MIŁOŚĆ OD PIERWSZEGO SPOTKANIA DO OSTATNIEJ KROPLI

ILCSI - MASKA PEELINGUJĄCA RÓŻANO-KUKURYDZIANA, CZYLI MIŁOŚĆ OD PIERWSZEGO SPOTKANIA DO OSTATNIEJ KROPLI

Kolejny produkt marki Ilcsi na blogu i nieostatni. Jednak z całej gromady zdecydowanie największy ulubieniec. Być może pomógł fakt, że jestem fanką maseczek i złuszczania, a to akurat produkt dwa w jednym. Problem pojawia się wówczas gdy z jednej strony zaczynam oczekiwać porządnego złuszczenia i odświeżenia skóry, a z drugiej komfortu i przyjemności z pielęgnacji jaką powinna nieść za sobą maseczka. Wyjątkowo marka Ilcsi sprostała moim wymaganiom i w efekcie trudno czegokolwiek się przyczepić.


Od producenta:
Maska peelingująca różano-kukurydziana jest szczególnie polecana do pielęgnacji cery wrażliwej, skóry ze skłonnością do łuszczenia się nadmiernego łojotoku. Dzięki aktywnym składnikom pochodzącym z owoców dzikiej róży, oleju z zarodków kukurydzy oraz ekstraktu z miodu, uzupełnia mikroelementy i skutecznie wygładza, odżywia i nawilża skórę. Skrobia kukurydziana delikatnie ściera i usuwa martwe komórki naskórka. Sprawia, że skóra jest miękka i gładka, wspomaga również poprawę wchłaniania składników aktywnych

Stosowanie:
Nałóż maskę na oczyszczoną skórę twarzy raz w tygodniu, pozostaw do wyschnięcia. Następnie zetrzyj okrężnymi ruchami.


Utrzymane w białej i lekkiej dla oka kolorystyce opakowanie jest przyjemne dla oka. Uwagę przykuwa wytłaczany napis marki na wieczku nakrętki. Nie ma tu nic ekskluzywnego.. ale mi taka estetyka odpowiada. Ładnie prezentuje się na półce kosmetycznej i mimo wszystko swoją bielą wyróżnia. Jedyną wadą jest tu plastik, jednak 50ml pojemność i brak podwójnego dna sprawia, że całość jest jednocześnie smukła i pojemna. Z całą pewnością po zużyciu zawartości opakowanie wykorzystam.

Z uwagi na różano-kukurydziany wątek spodziewałam się czegoś nietypowego i zaskakującego pod względem zapachu. Faktycznie zaskoczona zostałam i to bardzo, bo wyraźnie wyczówam zapach cytrusów. Lekki odświeżający aromat jest przyjemny ale nie nachalny. W zasadzie podczas procesu aplikacji oraz noszenia i zmywania maseczki gdzieś mi umyka. Ostatecznie jestem w stanie zapach uznać za neutralny ale to plus. Bardziej byłabym zawiedziona gdyby pod moim nosem krążyła woń, która by mi przeszkadzała czy irytowała. 


Maseczka ma kolor brudnego różu. Nie jest czysta, jednorodna masa. Odnajduję mniejsze i większe drobinki co tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że do czynienia mam z naturalnymi składnikami, które nie zostały przemielone do granic możliwości. Taka różnorodność mnie zachwyca. Jednak królową jest konsystencja. To po prostu mus. Piankowy mus, który nie jest z premedytacją nadmuchany aby tylko mniej produktu zapakować do opakowania.. nie! Mus jest gęsty, treściwy, a jednoczenie lekki. W efekcie końcowym maseczka okazała się dość wydajna chociaż nic na to nie wskazywało.

Aplikacja nie sprawia najmniejszego problemu. Nawet większa ilość maseczki trzyma się skóry i nie odpada. Bez problemu daje się rozprowadzić, chwyta się skóry i ani drgnie do samego końca.

Maseczkę czuć na skórze, a już szczególnie odczuwalne jest jej zasychanie. W wyjątkowo mocno podrażnionych miejscach potrafi dać o sobie znać ale to wciąż jest bardzo subtelne. W ostatecznym rozrachunku uważam ją za neutralną i komfortową chociaż zapomnieć o niej się nie da.


Uwielbiam fakt, że nie muszę jej pilnować. Z początku miałam obawy, dlatego zaraz po delikatnym przyschnięciu leciałam ją zmyć. Obecnie potrafię się całkowicie zapomnieć i nawet po obejrzeniu filmu sunę się do łazienki.. później stwierdzam, że maseczkę zmyję pod prysznicem ale jeszcze pójdę na herbatkę, przejrzę Instagram, a może coś jeszcze zjem..? Nie, jedzenie w podeschniętej lub  całkiem wysuszonej maseczce to kiepski pomysł, bo trafią jako przyprawa na kanapki. To wówczas jest moment ostateczny aby ją zmyć. Nie zawsze zdarza mi się zaginać ramy czasowe i ryzykować odpadnięcie twarzy. Zazwyczaj normą jest 20-30 minut ale niezależnie od czasu przez jaki mi towarzyszy maseczka Ilcsi efekt jest zawsze taki sam.

Producent zaleca usuwanie "zasuszonej" maseczki okrężnymi ruchami. Nie do końca odnajduję się w tym procesie. Coś mi tu nie pasuje dlatego wypracowałam własny system. Maseczkę zwilżam wodą, chwilę odczekuję i okrężnymi ruchami zmywam. Dzięki temu wykonuję dodatkowy peeling i mam wrażenie, że z maseczki wyciągam ciut więcej. 


Efekty za każdym razem mnie w pełni zadowalają. Skóra przede wszystkim jest ładnie złuszczona, odświeżona i oczyszczona. Ze swojego podstawowego zadania maseczka wywiązuje się perfekcyjnie! Dodatkowo moja skóra wydaje się rozjaśniona i świeża. Zachwyca mnie jej działanie na wszelkie przebarwienia.. ale.. jej działanie na wszelkie niespodzianki to jakieś mistrzostwo świata. Genialnie wycisza podrażnienia, ogarnia świeże niespodzianki, a także wpływa na podskórne gule gdzie zazwyczaj pozostaje walenie głową w ścianę i czekanie aż pójdzie precz! 

Z maseczka stała się moim przyjacielem na nieprzyjaciół. 

Przy maseczkach złuszczających często efektem ubocznym jest wyssana skóra ze wszelkich dobroci. Przy maseczce różano-kukurydzianej rzeczywiście skóra jest zmatowiona i trudno doszukać mi się to działania odżywczego czy nawilżającego ale zdecydowanie jest zachowana pewna norma komfortu, którą w pełni akceptuję. Dalsza pielęgnacja zawsze jest nieco ciut bogata i mimo, że moja skóra zazwyczaj nie lubi przesadnie bogatej pielęgnacji to po tej maseczce chłonie wszystko jak gąbka. 


Skład (INCI): Aqua, Rosa Canina Fruit Extract, Glycerin, Mel, Algin, Zinc Oxide, Zea Mays Kernel Meal, Zea Mays Oil, Lactic Acid, Glyceryl Caprylate, Alcohol, Chondrus Crispus Powder, (Carrageenan), Benzyl Alcohol Magnesium, Aluminium Silicate, Citrus Limon Peel Oil, Silica, Cymbopogon Flexuosus Herb Oil, Citric Acid, Zinc Sulfate, Tocopherol, Ascorbic Acid, Salicylic Acid, Sodium Salicylate, Ascorbyl Palmitate, Citral, Limonene, Geraniol, Linalool, Citronellol.

  • Aqua (Water ) (Woda) - naturalny rozpuszczalnik
  • Rosa Canina Fruit Extract (wyciąg z róży) - bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe, minerały i witaminy. Pełni rolę emulgatora, antyoksydanta, substancji nawilżającej. Chroni i odżywia.
  • Glycerin (gliceryna) - silnie hydrofilowa i higroskopijna substancja nawilżająca. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, pomaga substancjom aktywnym przedostać się w głąb skóry. Skuteczna zwłaszcza w kosmetykach z dużą ilością wody. Łagodzi podrażnienia, przyśpiesza regenerację uszkodzonej skóry, wygładza zmarszczki, zmiękcza naskórek, likwiduje zrogowacenia. Kosmetyki z dużą zawartością gliceryny są zwykle nieco lepkie na skórze. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Mel (miód) - wykazuje działanie odżywcze, nawilżające, poprawiające koloryt. Jest silnym antyoksydantem, zapobiega zmarszczkom, wygładza, zmiękcza, pomaga oczyścić skórę z zaskórników. Ma właściwości przeciwbakteryjne, przeciwgrzybicze i przeciwzapalne, goi stany zapalne i reguluje skórę, dodaje zdrowego  blasku skórze i włosom. Osoby uczulone na miód powinny unikać tego składnika. Składnik w dużych stężeniach i często stosowany może nasilać problemy trądzikowe (Komedogenność: skala 2 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Algin (alginian sodu) - składnik wiążący wilgoć w naskórku i substancje kosmetyczne, higroskopijny. W lekko kwaśnym pH zagęszcza i klaruje wodniste formuły. Zapobiega rozwarstwianiu faz w formułach emulsyjnych i zmniejsza lepkość. Jest filmotwórczy, działa ochronnie i nawilżająco. Składnik silnie komedogenny, nie jest zalecany do skóry tłustej i trądzikowej w codziennej pielęgnacji. Może być drażniący. (Komedogenność: skala 4 na 5. Alergia: skala 2 na 5)
  • Zinc Oxide (tlenek cynku) - fizyczny filtr przeciwsłoneczny, chroni powierzchnie na zasadzie ekranu (lustra), który odbija promieniowanie UVA i UVB. Zapobiega negatywnemu działaniu promieni słonecznych, przyśpieszających starzenie, zapobiega poparzeniom słonecznym, przebarwieniom, powstawaniu wolnych rodników, stresom oksydacyjnym. Zabezpiecza częściowo kosmetyki przed utlenianiem się ich składników wrażliwych na światło. Ma działanie gojące i przeciwzapalne. Dobry składnik pudrów do cery trądzikowej i tłustej, ponieważ pochłania sebum i podsusza wypryski. Zawierają go także maści, zasypki, płynne talki do leczenia wykwitów wirusowych (zajadów, opryszczki, owrzodzeń, wyprysków) Zapobiega odparzeniom i podrażnieniom skóry dziecięcej (Alergia: skala 1 na 5)
  • Zea Mays Kernel Meal (skrobia kukurydziana) - organiczny wypełniacz. Ma silne właściwości adsorpcyjne, doskonale wchłania sebum i wilgoć ze skóry.
  • Zea Mays Oil (olej kukurydziany) - emolient tłusty, tworzy na powierzchni skóry  i włosów natłuszczającą ale delikatną i lekką warstwę ochronną. Wzmacnia, i zapobiega odwodnieniu skory. Wygładza, poprawia elastyczność, zapobiega łamaniu włosów, odżywia skórę głowy. Posiada właściwości łagodzące.
  • Lactic Acid (kwas mlekowy) - substancja nawilżająca. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka. Działa keratoplastycznie (zmiękcza warstwę rogową), a w wyższych stężeniach złuszcza zrogowaciały naskórek. Odblokowuje pory skóry i działa antybakteryjnie, dzięki czemu zapobiega tworzeniu ognisk zapalnych. Pomocny przy trądziku, polecany do pielęgnacji ciała i skóry włosów. Stężenie w produkcie gotowym 1-10%, w silnych peelingach 30-50%
  • Glyceryl Caprylate (monogliceryd kwasu kaprylowego) - tworzy ochronny i natłuszczający film na powierzchni włosów i skóry, kondycjonuje, zmiękcza i wygładza powierzchnię oraz nadaje połysk. Jest substancją myjącą oraz zdolną do tworzenia miceli w produktach z anionowymi sulfaktantami. Poprawi konsystencję produktów myjących. (Komedogenność: skala 1 na 5, Alergia: skala 1 na 5)
  • Alcohol (alkohol) - konserwuje, zapobiega psuciu kosmetyków, rozpuszcza substancje nierozpuszczalne w wodzie. Pomaga składnikom aktywnym przenikać w głębsze warstwy skóry. Ma działanie dezynfekujące, przeciwzapalne. Substancja silnie drażniąca, Nie zalecana dla skóry dziecięcej, wrażliwej, atopowej, suchej czy naczynkowej. Może wysuszać i uszkadzać naskórek (Alergia: skala 4 na 5)
  • Chondrus Crispus (Carrageenan) Powder (karagen) - składnik żelujący i zagęszczający. Posiada również działanie nawilżające, ujędrniające, przeciwzmarszczkowe. Silnie odżywia, regeneruje, łagodzi i zmiękcza. Może nasilać problem trądziku, powodować wypryski i ropne stany zapalne. W niewielkich stężeniach powinien być bezpieczny ale nie warto używać przy regularnej pielęgnacji (Komedogenność: skala 5 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Benzyl Alcohol (alkohol benzylowy, fentylometanol) - pełni rolę rozpuszczalnika. Stosowany również jako składnik kompozycji zapachowej z uwagi na jaśminową woń. To również konserwant, a także pełni funkcję regulatora lepkości. Zalecana ilość w produkcie 0,2-0,8%. Jako substancja konserwująca, jest dopuszczony przez instytucje certyfikujące kosmetyki naturalne. (Alergia: skala 2 na 5)
  • Magnesium Aluminium Silicate (krzemian magnezowo-aluminiowy) - zagęszcza formułę, poprawia konsystencję
  • Citrus Limon Peel Oil (olejek z cytryny) - działa pobudzająco, dezynfekująco oraz antyseptycznie
  • Silica (krzem, dwutlenek krzemu) - znajduje zastosowanie w kosmetykach przeciwłojotokowych, przeciwtrądzikowych, do cery mieszanej i tłustej, w kosmetykach do makijażu, pudrach. Ma zdolność rozpraszania światła. Wzmacnia włosy i paznokcie. Pochłania wilgoć, pot i sebum ze skóry, matuje. W dużych stężeniach może pogarszać stan skóry suchej. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Cymbopogon Flexuosus Herb Oil (olej z trawy cytrynowej) - koi i zmiękcza skórę, wzmacnia jej funkcje ochronne, zapobiega odwodnieniu skory, daje uczucie idealnej czystości i świeżości. Posiada właściwości odświeżające i zmniejszające wydzielanie łoju. neutralizuje nieprzyjemny zapach potu, dlatego wykorzystywana jest często w antyperspirantach i dezodorantach
  • Citric Acid (Kwas cytrynowy) - regulator pH. Wykazuje działanie złuszczające, dzięki czemu usuwa przebarwienia i rozjaśnia skórę
  • Zinc Sulfate (siarczan cynku) - konserwant, działa bakteriobójczo, antymikrobowo, dezynfekująco, a także usuwa i zapobiega osadom. Stosowany w kosmetykach antyseptycznych m.in. przeciwtrądzikowych, przeciwodparzeniowych, a także w maściach leczących zajady, wykwity wirusowe przy ospie, opryszczce itp. (Alergia: skala 1 na 5)
  • Tocopherol (tokoferol, witamina E) - ma właściwości konserwujące, przedłuża świeżość kosmetyków,zapobiega utracie koloru i zmianie zapachu. Ma silne działanie antyoksydacyjnie, ujędrnia, działa odżywczo i przeciwstarzeniowo na skórę, wzmacnia ściany naczyń krwionośnych, poprawia ukrwienie skóry, chroni przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi, przyśpiesza regenerację skóry. Może pochodzić z genetycznie modyfikowanych upraw GMO. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Ascorbic Acid (witamina C) - bierze udział w syntezie kolagenu, kwasu hialuronowego, elastyny oraz wszystkich białek w organizmie. Odpowiada za młodość skóry, jest jednym z najsilniejszych antyoksydantów. Regularne stosowanie wyższych stężeń odmładza, wygładza zmarszczki, rozjaśnia skórę, redukuje przebarwienia, poprawia koloryt, ujędrnia, znacznie poprawia kondycję skóry, włosów i paznokci i opóźnia starzenie. Ma właściwości keratolityczne, gojące i wzmacniające naczynia krwionośne, chroni skórę. Wysokie stężenia, powyżej 10% u niektórych osób powodują podrażnienia skóry (Alergia: skala 1 na 1) 
  • Salicylic Acid (kwas salicylowy) - rozpuszczalny w tłuszczach, dzięki czemu oprócz właściwości złuszczających ma także zdolność przenikania przez warstwę łojową i wnikania w głąb skóry. Dociera w głąb mieszków włosowych, co ma duże znaczenie w leczeniu trądziku. Przyczynia się do odblokowania porów, zapobiega tworzeniu się wyprysków oraz pomaga oczyścić skórę z zaskórników. Im tłustsza jest skóra, tym działanie skuteczniejsze. Składnik działa także przeciwzapalnie i gojąco. (Alergia: skala 2 na 5)
  • Sodium Salicylate (salicylam sodu) - konserwuje. Wykazuje również działanie przeciwbólowe i przeciwzaplane
  • Ascorbyl Palmitate (palmitynian askorbylu) - pochodna witaminy C. Wpływa na jędrność i elastyczność skory, wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych, rozjaśnia skórę i wpłwa na spłycenie zmarszczek. Spowalnia procesy starzenia się skóry. Obecność kwasu askorbinowego powoduje regenerację witaminy E.Wykazuje umiarkowane działanie złuszczające i wyrównuje koloryt skory oraz rozjaśnia plamy i przebarwienia. Zalecany poziom aplikacji w kremach do 8%, w serum olejowym do 2%.
  • Citral (Cytral) - składnik kompozycji zapachowej. Składnik sklasyfikowany jako potencjalny, groźny alergen. (Alergia: skala 4 na 5)
  • Limonene (limonen) - substancja zapachowa lub składnik kompozycji zapachowej. Znajduje się na liście groźnych alergenów. Obecność tej substancji musi być uwzględniona w wykazie składników INCI, gdy jej stężenie przekracza 0,001% w produkcie niespłukiwanym lub 0,01% w produkcie spłukiwanym (Alergia: skala 5 na 5)
  • Geraniol (Geraniol) - składnik kompozycji zapachowej. Substancja wpisana na oficjalną listę potencjalnych alergenów. Sklasyfikowana jako groźny alergen. (Alergia: skala 4 na 5)
  • Linalool (linalol)- substancja zapachowa lub składnik kompozycji zapachowej. Ma właściwości bakteriobójcze, przeciwdziała nieprzyjemnym zapachom. Jako dodatek do kosmetyków może wywoływać reakcje alergiczne. Uważany za groźny alergen. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 4 na 5)
  • Citronellol (Cytronelol) - składnik kompozycji zapachowej imitujący zapach róży i geranium. Jest klasyfikowany jako drażniący, wpisany na oficjalną listę potencjalnych alergenów. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 3 na 5)


Nie było tu wzlotów ani upadków. Nie mieszała się miłość z nienawiścią czy obojętnością. Od pierwszego do ostatniego użycia maseczka w pełni mnie oczarowała i zachwyciła. Jedna z najbardziej prostych w użyciu, a za razem efektownych pod względem wyników maseczek jakie miałam okazję używać. Na siłę nie jestem w stanie się do niczego przyczepić.. może oprócz dostępności. Chciałabym aby wszystkie maseczki Ilcsi były na wyciągnięcie ręki, bo z przyjemnością zaopatrzyłabym się w ich cały zestaw. 

Maseczkę dostałam na urodziny od Moniki z bloga Mama z różową torebką i był to fenomenalny strzał! Dziękuję Moniś! 💗

Na recenzję maseczki zapraszam również na blog Anuli: Maseczka peelingująca różano-kukurydziana Ilcsi

Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger