Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Organic Garden. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Organic Garden. Pokaż wszystkie posty

września 30, 2017

ZUŻYCIA WRZEŚNIA 2017

ZUŻYCIA WRZEŚNIA 2017

Nie pamiętam września.. w sensie pijana przez cały miesiąc nie chodziłam ale i tak średnio cokolwiek z niego pamiętam. Totalnie nijaki miesiąc.. jakby całkowicie przespany. Chociaż nie.. pamiętam, że była piękna letnia pogoda i nagle z dnia na dzień nastała jesień ale nie żadna piękna złota jesień tylko zimna i ponura. A gdzie okres przejściowy? Gdzie babie lato?.. chociaż nie.. pająki to ja widziałam już w nadmiarze. Nie mam nic do jesieni.. nawet ją lubię ale nie tak od razu i to ze wszystkim co potrafi być w niej depresyjne. Dobrze, że chociaż końcówka miesiąca jest bardziej przyjazna.. tylko co z tego gdy człowiek z gorączką walczy.. do tego zamotany bardziej niż kiedykolwiek i walczy o jasność umysłu, gdy trzeba do toalety pójść 😂

Przynajmniej jakoś to blogowanie mi jeszcze wychodzi.. zatem denko!


BIOPHA - WODA MICELARNA DO SKÓRY WRAŻLIWEJ
Jako płyn do demakijażu pierwszej warstwy spisywał się całkiem dobrze.. zmywał. Jeśli jednak przetarłam nim twarz w ciągu dnia dla odświeżenia skory czy po prostu rano, pozostawiał na mojej skórze lepką warstwę, która doprowadzała mnie do szału. Do tego skład wersji Natural odbiega jakościowo od wersji Organic. Nie był najgorszy ale jeśli miałabym wybierać to prędzej wróciłabym do różowego Garniera, który finansowo również wypada o niebo lepiej.



BOOTS BOTANICS - PURIFYING FACE SCRUB ALL BRIGHT
Uhh.. bardzo kiepski peeling do twarzy. Zupełnie nie radził sobie ze złuszczaniem naskórka i to w najmniejszym stopniu. W zasadzie nie jestem w stanie przypisać mu jakichkolwiek właściwości pielęgnacyjnych. Jakimś cudem udało mi się go zużyć.. a trwało to siedem miesięcy. Peeling absolutnie nie był wydajny, te siedem miesięcy to wyłącznie okres męki i niechęci.



PURE SKIN FOOD - TONIK NAWILŻAJĄCY RUMIANEK
Bardzo przyjemny produkt, który koi skórę, tonizuje, odświeża, a także pomaga przy podrażnieniach. Fajnie sprawdzał się w duecie z olejkiem z tej samej firmy. Mam jednak pewne wątpliwości czy jest wart swoje ceny.. w końcu na rynku hydrolatów z rumianku znajdziemy naprawdę dużo i to w znacznie niższej cenie. Sprawdzę, bo jednak już nieraz przekonałam się, że hydrolaty równe sobie nie są 😉



LUSH - ŚWIEŻE MASECZKI: DON'T LOOK AT ME, CATASTROPHE COSMETICS, ROSY CHEEKS
To już wszystkie.. nic nie zostało. Zabawa fajna ale chyba głównie jedna z maseczek pozostała mi w głowie na tyle, że bardzo chętnie bym do niej wróciła. Dwie kolejne miło wspominam, dwie były przeciętne, a jedna spowodowała katastrofę. Z tej trójki najlepsza okazała się Catastrophe Cosmetics. Bardzo się cieszę z możliwości przetestowania za co ponownie dziękuję Marice 😘 Moje wielkie chciejstwo marką Lush na chwilę obecną zostało zaspokojone. W użyciu mam również czyścik Aqua Marina ale spokojnie.. bez stresu.. bez napinki.. na recenzję w październiku chyba szansy nie ma 😜



ISANA - PŁATKI KOSMETYCZNE BIO
Jestem zaskoczona tym, że jakiekolwiek płatki kosmetyczne wywarły na mnie tak dobre wrażenie. Zdecydowanie płatki Isana w wersji Bio, czyli nie bielone chemicznie należą do moich ulubionych. Są bardzo delikatne dla skóry oczu. Uważam, że mogłyby uratować niejeden przeciętny płyn do demakijażu. Polecam chociaż raz je sprawdzić.. ale jakbyś zapomniała to z całą pewnością jeszcze Ci o nich przypomnę 😉


ALLEGRO - SZMATKA MUŚLINOWA
Ze szmatkami z muśliny jest u mnie tak jak ze skarpetkami. Wrzucę do pralki cztery, a wyciągnę trzy 😂 Z dziesięciu szmatek muślinowych, które jakiś czas temu kupiłam na allegro została mi tylko jedna. Ciężko jest mi już ją doprać.. znęcałam się nad nią wystarczająco długo.. pora na wymianę.
Swoją drogą mogę je polecić z czystym sumieniem szczególnie jeśli do oczyszczania używasz olejków lub balsamów. Szmatki muślinowe w mojej opinii są lepsze niż ręczniczki czy inne tego typu ściereczki np. bambusowe czy z mikrofibry. Przy regularnym stosowaniu całkowicie wyprą peeling z pielęgnacji. Dobrze sprawdzą się te z allegro za 5 zł ale jedne z lepszych znajdziesz w The Body Shop.


CALYPSO - GĄBKA CELULOZOWA
Uwielbiam te gąbki, są niezastąpione! Genialnie sprawdzają się przy ściąganiu maseczek i tak głównie ich używam. Sprawdzałam również w tym celu gąbki Konjac ale było mi ich szkoda.. tak.. skąpiradło kosmetyczne to ja 😂 Do tego celulozowe finansowo wychodzą znacznie taniej i z ostatniego przeglądu kosmetycznych zapasów wynika, że będę musiała się w nie ponownie zaopatrzyć. 

ALLEGRO - MASECZKI SKOMPRESOWANE
Uwielbiam je. To tylko baza ale sprawdzają się fenomenalnie. Warto chociaż raz je przetestować na sobie i nie martw się, że nie masz czym ich nasączyć, bo masz! Wystarczy chociażby tonik lub hydrolat. Niby banalnie proste, a efekty lepsze od niejednej drogeryjnej maseczki czy wielbionych maseczek azjatyckich w płacie. Polecałam.. polecam.. i wciąż będę polecać.


GREEN PEOPLE - SOFT BUFF SKIN EXFOLIATOR
Bardzo fajny peeling! Spisał się świetnie! Próbka rozbudziła chęć zakupu pełnowymiarowego opakowania.. ale listę peelingów do sprawdzenia już mam. Mimo to kusi i to bardzo. Jest to rozświetlający emzymatyczny peeling, który łagodnie ale skutecznie złuszcza to co trzeba.

GREEN PEOPLE - VITA MIN FIX 24-HOUR CREAM
Witaminowy nawilżający krem do twarzy również rozbudził we mnie chciejstwo. Faktycznie ładnie nawilża skórę, a przy tym nie pozostawia tłustej warstwy. Przeznaczony do cery normalnej i  suchej ale nawet na mojej mieszanej spisał się bardzo dobrze. To również świetny krem pod makijaż. Zdecydowanie w produktach Green People będę chciała poszperać.

YUNIFANG - ESENCJA
W opakowaniu maseczek Yunifang, które jakiś czas temu mi się skończyły znalazłam próbkę essencji. Wykorzystałam ją wraz bawełnianą maseczką. Cudownie ukoiła skórę. Do masek Yunifang strasznie mnie ciągnie i bardzo za nimi tęsknię.

DERMEDIC - NORMACNE KREM REGULUJĄCO-OCZYSZCZAJĄCY NA NOC 
Dawno temu kupowałam produkty Dermedic i w miarę byłam z nich zadowolona.. na początku. Im dłużej używałam tych produktów tym moja skóra miała się gorzej. W składach często pojawiały się składniki, które na dłuższą metę mnie zapychały i powodowały pogorszenie stanu skóry.. ale początki oczywiście były zawsze całkiem fajne. Dlatego też podjęłam próbę z próbką, bo miałam ku temu powody. Stan mojej skóry pogorszył się po maseczce Love Lettuce i nie chciał się poprawić nawet przy moich sprawdzonych sposobach. Normacne stosowałam na noc przez 2-3 dni z rzędu.. i też nic nie pomogło.. skóra co najwyżej została podsuszona. To tylko potwierdza, że tego typu kosmetyki bardziej szkodzą mojej skórze niż pomagają.

OILLAN - BIOAKTYWNY KREM BARIEROWY
Każda z próbek wystarczyłam mi na 2-3 użycia. Stosowałam zarówno na twarz jak i na szyję oraz dekolt. Krem jest bezzapachowy, lekki, szybko się wchłania. W zasadzie wcale go nie czuć. Skóra czuję się pod nim komfortowo. Nie szkodzi jej, nie zapycha choć taki test należałoby wykonać w znacznie dłuższym okresie czasu. Nie zachwycił mnie ale też nie mogę o nim niczego złego powiedzieć.

LAVERA - SERUM INTENSYWNIE NAWILŻAJĄCE Z ALGAMI I KWASEM HIALURONOWYM
Niewielka próbka ale bardzo fajna. Delikatne w konsystencji serum sprawdza się rewelacyjnie pod maseczkę tonikową czy pod krem. Nawet w wersji solo spisuje się całkiem dobrze. Kwas hialuronowy w moje pielęgnacji po prostu musi być! Bardzo chętnie sprawdziłabym na sobie pełnowymiarowy produkt.

AVEBIO - AMBROZJA NAWILŻAJĄCA
Kolejny nawilżacz i również bardzo fajny produkt. Podobnie jak poprzednik sprawdził się fajnie pod maseczką tonikową czy krem. Minimalnie i z niewiadomych przyczyn ciągnie mnie do niego minimalnie bardziej niż do serum z Lavery. Na szczęście mam jeszcze czas, bo w użyciu i zapasach wciąż mam mój hit, czyli Hydraluron.

MAKE ME BIO - OLEJEK DO PIELĘGNACJI TWARZY I DEMAKIJAŻU
Trochę poczułam się rozczarowana. Od Make Me Bio oczekiwałam więcej ale podobnie jak to było w przypadku kremu i maseczki, olejek też okazał się.. poprawny. Nie zrobił na mnie specjalnego wrażenia, a jego oryginalne opakowanie jest tak niepraktyczne, że całkowicie mnie zniechęca jego zakup.

BALEA - WODA MICELARNA
Delikatny płyn micelarny, który miał problemy ze zmyciem tuszu z rzęs. Nie był najgorszy ale jednak z tego co widzę pielęgnacja marki Balea raczej nie ma mi nic ciekawego do zaoferowania.


SEPHORA - ODŻYWCZY BALSAM DO CIAŁA CYTRYNOWA WERBENA 30zł
Bardzo polubiłam się z tym balsamem głównie z uwagi na zapach soczystej werbeny, który szczególnie latem uwielbiam. Używałam na raty, bo jednak takich zapachów w produktach kosmetycznych za wiele nie jest. Na szczęście znalazłam jego zamiennik i to z nieporównywanie lepszym składem, a także zapachem! Już za balsamem nie tęsknię.. nie brakuje mi go.. nie pamiętam zapachu.. a przecież był ulubieńcem 😇



INTIMEA - EMULSJA DO HIGIENY INTYMNEJ
Wiem, że kilka osób ten produkt sobie chwali ale u mnie okazał się całkowitym bublem.. a już szczególnie przy higienie intymnej. Przy tradycyjnym stosowaniu wysuszał i podrażniał mi skórę. Udało mi się płyn zużyć do mycia włosów (kwas mlekowy fajnie działa na włosy stosowany od czasu do czasu), do kąpieli oraz mycia pędzli i gąbek do makijażu, a to wszystko zajęło mi.. rok.


NIVEA - OLEJEK W BALSAMIE KWIAT WIŚNI I OLEJEK JOJOBA
Zapach przyjemny choć spodziewałam się czegoś więcej. Dla mnie pachnie jak ładny płyn do płukania tkanin.. czyli ładnie.. ale jednak coś tu mi nie gra. Zapach ulatnia się stosunkowo szybko. Konsystencja lekkiego balsamu, który ekspresowo się wchłania w skórę. Skóra faktycznie wydaje się być nawilżona bez uczucia jakiejkolwiek warstwy. Produkt ciekawy i przyjemny. Myślę, że zdobędzie swoje grono wielbicielek ale ja raczej wliczać się nie będę.

OILLAN - BIOAKTYWNA EMULSJA DO MYCIA I KĄPIELI ORAZ PŁYN DO MYCIA I KĄPIELI 2W1
Z racji, że wanny nie posiadam stosowałam po prysznicu na wilgotną skórę. Jedna saszetka wystarczyła mi na jedno użycie i to wcale sobie nie żałując. Po rozprowadzeniu produktu na skórze zajmowałam się pielęgnacją stóp, a następnie emulsję spłukiwałam. Skóra od razu była jedwabiście gładka. Po jej osuszeniu ręcznikiem również efekt był wyczuwalny ale w dużo mniejszym stopniu. Z czasem skóra przestała czuć się komfortowo. W moim przypadku ten produkt jest całkowicie zbędny ale z drugiej strony przeznaczony jest dla maluszków, a nie kobiet z trojką z przodu.

OILLAN - MLECZKO NAWILŻAJĄCE
Bezzapachowe mleczko, które pozostawia skórę nawilżoną ale bez jakiegokolwiek natłuszczenia. Bardzo komfortowe dla skóry. W okresie letnim mogłoby się sprawdzić jednak z uwagi na Myristyl Myristate w składzie wolałam unikać nakładania go w miejscach podatnych na zapychanie tj. ramiona, dekolt itp. Już wielokrotnie przekonałam się, że te składnik przy systematycznym używaniu zapycha moją skórę. Szczególnie unikam go w produktach do twarzy.

OILLAN - DERMATOLOGICZNY BALSAM NAWILŻAJĄCO-NATŁUSZCZAJĄCY Z 10% MOCZNIKIEM
Faktycznie nawilżał i natłuszczał skórę ale przy próbce trudno mi było stwierdzić faktyczny wpływ mocznika na skórę. Produkt pozbawiony jest zapachu, a warstwę którą zostawia na skórze wydaje się jakby lekko tempa. Jeśli już mam możliwość wyboru to prędzej sięgnęłabym po naturalne masło do ciała lub balsam.. po prostu mam z nich więcej przyjemności.


NOBLE HEALTH - MISIE NA ZDROWE WŁOSY
Okropny smak żelków warto przeboleć, bo z każdym kolejnym dniem smakują lepiej.. w sensie bardziej neutralnie. Początkowo mocno mnie to zraziło ale wytrwałam, a efekty tego zaprocentowały. Mimo wszystko muszę przyznać, że żelki mnie zaskoczyły. Nieco z niedowierzaniem do nich podchodziłam.. żelki ? na włosy? serio? Coś mnie podkusiło aby sprawdzić zawartość witamin w porównaniu do mojego niezawodnego suplementu Gelacet Plus.. miśki okazały się poniekąd lepsze. Zdębiałam.. i zamówiłam. Jeśli nie widziałaś efektów po kuracji to wstydź się.. lektura obowiązkowa do nadrobienia poniżej.



BEAUTY MARRAKECH - SZAMPON ZIOŁOWY
Do ziołowych szamponów podchodzę ostrożnie, bo z ich zapachami bywa różnie. Ten pachniał wyjątkowo sympatycznie i wcale nie drażnił mi nosa. Poziom piany bardzo satysfakcjonujący, włosy porządnie oczyszczone ale następnego dnia zaczęła swędzieć mnie skóra głowy. Sprawdziłam skład i znalazłam w nim CAPB, czyli Cocamidopropyl Beatina jako główny detergent. Niestety moja skóra głowy zupełnie go nie toleruje. Resztę zużyłam jako pierwsze mycie, a drugie koniecznie z innym szamponem. Ubolewam nad moją marną tolerancją.


ORGANIC GARDEN BY STARA MYDLARNIA - PEELING DO SKÓRY GŁOWY, KURACJA OCZYSZCZAJĄCA
Jeden z fajniejszych peelingów do skóry głowy, do tego dostępny stacjonarnie w drogerii Natura. Skład mógłby być nieco lepszy ale poza tym nie mam co do niego żadnych zastrzeżeń. Fajnie oczyszczał, odświeżał, chłodził i unosił włosy u nasady. Po prostu dobry.  Ciekawi mnie druga wersja tego peelingu ale na chwilę obecną mam nico inne plany.



TANGLE TEEZER - SZCZOTKA DO WŁOSÓW WERSJA ORYGINAL
Mam serdecznie dość przekładania jej z miejsca na miejsce. Od kiedy mam The Wet Brush moja oryginalna wersja przestała istnieć. Zrobiłam do niej ostatnio kilka podejść aby upewnić się czy dobrze robię.. zdecydowanie dobrze! Mam grube i gęste włosy ze szczotką The Wet Brush ich rozczesanie trwa chwilę, bo łapie włosy na całej ich grubości.. z TT musiałam zawsze dzielić włosy na pasma. Do tego moja skóra głowy z TT się nie lubiła.. tak samo końce włosów. Pa Pa!
Żeby nie było.. wciąż mam wersję kompaktową TT, której używam i noszę w torebce.


CATRICE - LIQUID CAMOUFLAGE KOREKTOR W ODCIENIU 010 PORCELLAIN
Rozumiem w pełni zachwyty nad tym korektorem. Oddać mu trzeba pokłon za zdolność krycia i trwałość. Kupiłam go z myślą o okolicach oczu ale zupełnie się nie sprawdził: wysuszał i zbierał się mimo prób utrwalenia. W znaczącej większości zużyłam go z podkładem Too Faced, który ratował pod względem trwałości. Resztki zużyłam jako bazę pod cienie i dzięki temu moja opinia na jego temat znacznie się ociepliła. W tej dziedzinie spisywał się całkiem dobrze, ładnie podbijał kolor cieni i utrzymywał je w miejscu. Powrotu nie planuję. Za to duży plus przyznaję za bardzo dobrej jakości opakowanie z którego nic się nie ścierało.. o wiele droższe firmy mogą brać przykład.

Link do recenzji: Catrice - Liquid Camouflage



100% PURE - KREM TONUJĄCY W ODCIENIU SAND
Bardzo ucieszyła mnie ta próbka dołączona do zakupów. Mój kremowy podkład ze 100% Pure również ma odcień Sand.. ale różnica między nimi jest naprawdę spora. Szkoda, że producent nie dba o to aby poszczególne produkty miały takie same bądź bardzo zbliżone do siebie odcienie, bo wówczas zakupy byłyby znacznie ułatwione. Na szczęście sklep Plants for Beauty prowadzi sprzedaż próbek więc warto filować i z tej opcji korzystać. Co do samego kremu tonującego: nieco dziwna konsystencja.. jakby wodnisto-oleista, początkowo może sprawiać problem z rozprowadzeniem ale wystarczy dobrze rozetrzeć pędzlem typu flat-top cienką warstwę. Daje efekt drugiej skóry ale także delikatne krycie. Dla mnie odcień Sand w tym przypadku jest o 3-5 tonów za ciemny. Myślę jednak, że to może być ciekawa opcja dla cer suchych i normalnych, które nie mają większych problemów.


HUGO BOSS - PERFUMY FEMME
Delikatne i dziewczęce. To zdecydowanie opcja dla kogoś młodego z niepoprawną duszą romantyczni. Kiedyś bardzo je lubiłam ale obecnie całkowicie do mnie nie pasuje.. wręcz stały się nijaki. Być może mi się znudziły, przejadły, a może zmienił mi się gust zapachowy. We wrześniu dobrałam się im do tyła.. używałam codzienne. Niestety producentowi brakuje kilku klepek. Denko opakowania jest wypukłe, a koniec rurki atomizera opiera się w najwyższym punkcie soczewkowego kształtu. Nie ma takiej możliwości aby zużyć perfumy do końca, bo spora część rozlewa się wokół. Ile ja się umęczyłam aby cokolwiek przelać do małego atomizera.. ile razy sobie ręce zalała.. ile razy w oko sobie psiknęłam.. na koniec wszystkim co udało się wydobyć cieszyła się podłoga w kuchni. Brawo.

Link do recenzji: Hugo Boss - Femme


KATE MOSS - VINTAGE
Zapach sam w sobie ciekawy. Zdecydowanie należy do tych intensywnych i mało subtelnych, choć oryginalnych. Jest słodki, nieco ciężki i zupełnie nie w moich klimatach. Zużyłam szybciorem póki nastała chłodniejsza aura. Na szczęście trwałością nie grzeszył.

MASSOIA SECRETS - ESSENTIELLE VANILLE
Pojęcia nie mam skąd mam próbkę, a w sklepach tych perfum nigdzie nie widzę. Zapach to bardzo mocna, ciepła i otulająca wanilia. Są słodkie i nieco duszące, a ich trwałość jest całkiem imponująca. Zdecydowanie na wieczór i raczej dla nieco starszej osoby.


Z czystej ciekawości podsumowałam finansowo denko. Jego koszt pomijając wszelkie próbki i licząc ceny bez zniżek to około 407 zł. Wbrew pozorom to wcale nie jest dużo, bo największe obciążenie stanowią tu perfumy, które używałam 3-4 lata. Skupiłam się również głównie na zużyciu próbek. Naprawdę zużycia z tego miesiąca uważam za przeciętne jak na moje możliwości.. aż boję się podliczyć poprzednie denka.. może lepiej nie będę o tym myśleć 😂 Swoją drogą jestem ciekawa jak to wygląda w Twoim przypadku. 


września 13, 2017

ORGANIC GARDEN - OCZYSZCZAJĄCY PEELING DO SKÓRY GŁOWY

ORGANIC GARDEN - OCZYSZCZAJĄCY PEELING DO SKÓRY GŁOWY

Stosowanie peelingów w pielęgnacji skóry głowy to już u mnie norma. Nawet nie wyobrażam sobie abym chociaż dwa razy w miesiącu nie zafundowała mojej głowie solidnego oczyszczenia. Po peelingi sięgam na ogół raz na 1,5 tygodnia, a efekty jakie obserwuję są świetne. Nawet nie ma znaczenia czy jest to peeling z drobinkami czy peeling enzymatyczny.. moja skóra głowy po prostu tego potrzebuje. Oczywiście są peelingi które sprawdzają się lepiej i gorzej.. do której kategorii zalicza się Organic Garden?



Od producenta:
Kuracja oczyszczająca, regulująca nadmierne wydzielanie sebum do przetłuszczającej się skóry głowy i włosów. Oczyszczający peeling do skóry głowy na bazie naturalnych składników aktywnych, jak sok z aloesu, ziołowy ekstrakt z tymianku, łopianu i jałowca, z dodatkiem zmielonych łupin orzechów oraz orzeźwiającego mentolu. Peeling dokładnie oczyszcza skórę głowy, dzięki czemu składniki odżywcze lepiej się wchłaniają. Usuwa nadmiar sebum oraz martwy naskórek, a także pozostałości po środkach do stylizacji włosów. Sok z aloesu działa łagodząco i kojąco na podrażnioną skórę głowy. Dzięki mentolowi zapewnia odświeżające, przyjemne uczucie chłodzenia. Zapobiega swędzeniu skóry głowy, zwalcza łojotok oraz eliminuje rozwój mikroflory bakteryjnej. Sprawia, że włosy są błyszczące, odżywione i mocniejsze.

Sposób użycia: po umyciu włosów delikatnie nałożyć peeling na skórę głowy, masować 2-3 minuty, następnie obficie spłukać. Stosować 1-2 razy w tygodniu.


Organic Garden jest peelingiem bardzo łatwo dostępnym. Znalazłam go podczas wizyty w Drogerii Natura w lutym tego roku i był to stosunkowo nowy produkt. Zaczęłam używać jeszcze w marcu ale międzyczasie kupiłam peeling do skóry głowy z Bionigree, który miał czteromiesięczny termin ważności przez co Organic Garden poszedł niemal całkowicie w odstawkę. Od dwóch miesięcy jest to mój jedyny peeling do skóry głowy jaki używam, a sięgam po niego co 1,5 tygodnia czyli co 4-5 mycie włosów. 

Plastikowy ciemny słoiczek ma pojemność 200 ml i w regularnej cenie kosztuje 24,99 zł ale zdarzają się na niego promocje. Oprócz posiadanej przeze mnie wersji oczyszczającej w ofercie znajdziesz wersję wzmacniającą na bazie olejku arganowego, ekstraktu ziołowego, mentolu i łupin orzechów. Mnie bardziej ciekawiła wersja oczyszczająca i z tego co zauważyłam głównie taką znajdziesz na innych blogach.. hmm.. ciekawe..



Peeling pachnie przede wszystkim mentolem. Składnik ten lubię ale tylko gdy jest dodatkiem do chłodzących żeli do ciała (typu ujędrniające itp.) oraz w produktach do włosów. Zapach nie jest moim ulubionym ale efekt chłodzenia i odświeżenia bardzo sobie cenię. 

Sam produkt ma w sobie całkiem sporo drobinek pochodzących ze zmielenia łupin orzechów włoskich.. oczywiście mogłoby być jeszcze lepiej ale w mojej opinii taka ilość jest wystarczająca. Sam produkt podczas stosowania nie pieni się, a drobiny wcale nie są na tyle ostre aby miały podrażnić skórę głowy. Jego rozprowadzenie nie sprawia mi specjalnie problemów ale do wypłukania należy się nieco bardziej przyłożyć.

Sam schemat stosowania tego typu peelingów nie zmienił się u mnie. W pierwszej kolejności moczę dokładnie włosy i skórę głowy. Na dłonie aplikuję niewielkie ilości peelingu i stopniowo wcieram je od linii włosów do czubka głowy. Ostatnio zaczęłam dodatkowo na połowie długości włosów stosować odżywkę/maskę przed aplikacją peelingu. Dzięki temu skracam cały proces pielęgnacji włosów, bez pomijania jakiegokolwiek kroku. Po dokładnym wmasowaniu peelingu w skalp, myję dwu- lub trzykrotnie włosy. Staram się do tego używać szamponów z mocniejszym detergentem, gdyż im większa ilość piany tym drobinki szybciej i łatwiej wypłukują się z włosów. Im szampon ma mniejszą tendencję do wytwarzania piany tym ten proces jest nieco bardziej utrudniony ale nie niemożliwy.. zatem dla chcącego nic trudnego. 


Efekty? Bardzo dobre oczyszczenie skóry głowy. Jeśli masz problemy z łupieżem, z przetłuszczającą się skórą głowy, czy tak jak ja używasz łagodniejszych szamponów i chcesz od czasu do czasu solidnie oczyścić skalp to ten produkt jest dla Ciebie. Co więcej sprawdzi się na włosach, które mają tendencję do przyklapnięcia, gdyż peeling świetnie odbija włosy od nasady. Nie jest to efekt, który utrzyma się przez kilka dni ale jest zdecydowanie zauważalny. To co dodatkowo zauważyłam na swoich włosach to to, że produkt przedłuża świeżość moich włosów. Jeśli moim standardem jest mycie włosów co drugi dzień, to w tym przypadku świeżość mam przedłużoną o kolejny dzień. Peeling dodatkowo fajnie koi moją skórę głowy. Okazał się szczególnie pomocny przy szamponach z Cocamidopropyl Betaine, po których swędziała mnie skóra głowy. Od razu przynosił ulgę i doprowadzał skórę głowy do ładu.


Skład (INCI): Aqua (woda, rozpuszczalnik), Behenamidopropyl Dimethylamine (substancja antystatyczna, emulgator, ułatwia rozczesywanie i zapobiega elektryzowaniu się włosów, pochodzenie różne),
Dipalmitoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate (humektant, substancja zmiękczająca i antystatyczna, zapobiega elektryzowaniu się włosów), Cetyl Alcohol (emolient, zagęszcza produkt ale także poprawia rozprowadzanie, daje poślizg, może mieć pochodzenie roślinne, syntetyczne lub odzwierzęce), Stearyl Alcohol (emolient, zapobiega przesuszeniu skóry i włosów), Lactic Acid (kwas mlekowy AHA, substancja złuszczająca, antybakteryjna), Glycerin (substancja nawilżająca, posiada zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, pomaga substancjom aktywnym przedostać się w głąb skóry), Juglans Regia (Walnut) Shell Powder (puder z łupin orzecha włoskiego, działanie złuszczające), C13-15 Alkane (Hemisqualane) (emolient z trzciny cukrowej z certyfikatem Ecocert), Hydroxyethylcellulose (zagęstnik, nie posiada działania komedogennego), Caprylic / Capric Triglyceride (emolient, posiada działanie nawilżające, zmiękcza i wygładza), Propylene Glycol (rozpuszczalnik i substancja nawilżająca, ułatwia transport innych substancji w głąb skóry, może powodować podrażnienia, jeśli nakładana jest na skórę zmienioną chorobowo), Arctium Majus Root Extract (ekstrakt z korzenia łopianu, silny antyoksydant, działa przeciwzapalnie i łagodząco), Juniperus Communis Fruit Extract (ekstrakt z owoców jałowca pospolitego, reguluje wydzielanie sebum, tonizuje, wzmacnia cebulki włosów i pomaga w walce z łupieżem), Gentiana Lutea Root Extract (ekstrakt z bławatka, działa przeciwzapalnie, łagodzi podrażnienia), Thymus Vulgaris Flower / Leaf Extract (ekstrakt z liści i kwiatów tymianku, działa antyseptycznie, wzmacnia cebulki, poprawia strukturę włosów, działa antyseptycznie, bakteriobójczo, grzybobójczo, przeciwzapalnie), Citrus Limon Peel Extract (wyciąg ze skórki cytryny, składnik antyoksydacyjny, działa przeciwzapalnie, wzmacnia naczynia krwionośne), Phenoxyethanol (konserwant, uznawany za szkodliwy), Parfum (substancja zapachowa), Aloe Barbadensis Leaf Juice (sok aloesowy, silne właściwości lecznicze), Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate (emolient pochodzenia roślinnego, aprobowany do stosowania w kosmetykach naturalnych), Menthol (posiada właściwości znieczulające, antysepetyczne, odkażające, odświeżające i chłodzące), Menthyl Lactate (substancja odświeżająca, znieczulająca, maskująca niepożądane zapachy i chłodząca), Sodium Benzoate (konserwuje, chroni przed rozwojem drożdży, pleśni itp.), Potassium Sorbate (konserwant, chroni kosmetyk przed pleśnią, hamuje rozwój drożdży i bakterii), Ethylhexylglycerin (konserwant,), Limonene (składnik kompozycji zapachowej).

Z dotychczas używanych przeze mnie peelingów Organic Gardem mogę porównać jedynie do Natura Siberica i rokitnikowego scrubu do skóry głowy, który wielokrotnie zachwalałam. Jak wypada Organic Garden na jego tle? Lepiej. Jestem poniekąd tym zaskoczona ale w ostatecznym rozrachunku muszę uznać wyższość Organic Garden z kilku powodów:
- łatwiejsza dostępność
- większa ilość drobinek ścierających
- opakowanie do samego końca wygląda nienaganne, w przypadku Natura Siberica łuszczyła się farba z nakrętki
- brak Cocamidopropyl Betaine w składzie, na który jestem bezsprzecznie uczulona 

Ponadto pojemności obu produktów są identyczne, a ceny zbliżone.


Skład tego produktu nie jest idealny ale w ogólnym rozrachunku jest lepszy niż Rokitnikowy scrub do skóry głowy z Natura Siberica. W związku z czym mój poprzedni ulubieniec został całkowicie zdeklasyfikowany. Ze swojej strony mogę jedynie ten produkt polecić. Jeśli już testowałaś tego typu produkty to oczywiście polecam sprawdzić Organic Garden (by Stara Mydlarnia). Jeżeli dopiero planujesz sięgnąć po peelingi do skóry głowy to proszę nie zniechęcaj się przy pierwszym użyciu. Nie są to produkty które łatwo i szybko się stosuje ale z całą pewnością są warte poświęcenia czasu i dokładności.

Inne peelingi do skóry głowy, które stosowałam:



PS. Marka Bionigree po wielu lamentach użytkowniczek wypuściła na rynek mniejszą 50 ml pojemność swojego oczyszczającego serum do skóry głowy!


Stosujesz peelingi do skóry głowy?
Masz z nią jakieś szczególne problemy?


marca 05, 2017

ZAKUPY LUTEGO 2017

ZAKUPY LUTEGO 2017

Zaczynam się zastanawiać w którym momencie ludzie wpadają w zakupoholizm. Gdzie jest granica. Piszę o tym, bo już nie pierwszy raz przyznaję, że znowu przesadziłam.. a przynajmniej moje sumienie tak mi podpowiada. Z drugiej strony na każdy tutaj produkt znajdę jakąś wymówkę, a z drugiej strony powiększające się zapasy świadczą o czymś innym. 
Nie ma lekko.. marzec będzie miesiącem bez zakupów. Szlaban!
Tymczasem.. polecam zaopatrzyć się w coś do jedzenia.. lub chociaż kawę / herbatę. Będzie długi post.


GARNIER - PŁYN MICELARNY 3 W 1
Lubię ten płyn za to, że jest skuteczny, łagodny, ma dużą pojemność i jest w dobrej cenie. W zeszłym roku miałam kilka przygód z innymi płynami micelarnymi i choć kilka z nich przypadło mi do gustu to i tak wróciłam do powszechnie lubianego Garniera.


INDEED LABORATORIES - PEPTA-BRIGHT X 2
Gdy jakiś mój ulubiony produkt pielęgnacyjny zaczyna dobywać dna zaczynam się lekko niepokoić. Szczególnie gdy wcale nie jest tak łatwo go zdobyć. Dlatego jeśli mam już okazję to zaopatruję się w nieco większą ilość. Dlaczego tak bardzo lubię Pepta-Bright dowiesz się z postu mu poświęconego.



INDEED LABORATORIES - HYDRALURON X 2
Sytuacja wygląda podobnie i w tym przypadku. Chociaż korzystam z niego nieco rzadziej niż z pepta-bright, to jednak doceniam go za to jak szybko potrafi podratować skórę w okresie jej przesuszenia czy podrażnienia. Mając okazję zaopatrzyłam się w dwa kolejne produkty.



KIEHL'S - PURE VITALITY SKIN RENEWING CREAM
Cynk o tym, że Kliehl's zbiera osoby chętne do testowania nowego kremu dostałam od Moniki z bloga Mama z różową torebką. Z samą marką mam raczej średnie doświadczenie ale ciekawość wygrała. Zapisałam się i oto efekty: 7 próbek kremu. Od razu krem poszedł w ruch.. mam zamiar używać codziennie. Zobaczymy co z tego wyniknie.


DERMAGLIN - BIO MASECZKA OCZYSZCZAJĄCO-ODŻYWCZA DLA MĘŻCZYZN
Zakup w ramach znęcania się nad mężem.. bo kto żonie zabroni! Kiedyś obiecał mi, że pewnego wieczoru oboje zrobimy sobie maseczki.. teraz nie ma wyjścia. Poczekam tylko na dzień w którym będzie mniej waleczny :-D Z ciekawości porównałam składy masek z działu kobiecego. O dziwo nie mają identycznych składów ale specjalnie mocno się nie różnią. Ponadto maseczki z działu męskiego są aktualnie na promocji.


L'BIOTICA - PŁATKI POD OCZY
Minimalnie bardziej odpowiada mi wersja hydrożelowa z Efectimy. Jednak hydrożelowe najbardziej lubię nakładać noc, a rano lub w dzień lepiej sprawdzają się te z L'Biotica ponieważ zupełnie się nie przemieszczają. Dlatego od czasu do czasu sięgam po tę wersję. 


GIRLS BEST FRIEND - SZCZOTECZKA DO OCZYSZCZANIA OKOLIC NOSA
Szukając w Rossmannie skompresowanych maseczek natrafiłam na tego cudaczka. Już kiedyś widziałam coś takiego i bardzo mnie zaciekawiło. Zobaczymy czy i u mnie stanie się hitem pielęgnacji. Jednak około 20 zł za takie coś to chyba jednak przesada ze strony Rossmanna.


HIMALAYA HERBAL - PASTA DO ZĘBÓW NEEM I GRANAT
Kiedyś dość często sięgałam po pasty Himalaya Herbal ale w ich składach znalazłam substancje których staram się unikać więc z marką się pożegnałam. Szukając nowej pasty natrafiłam na wersję organiczną. Sprawdziłam składy. Kupiłam. Używam. Dam znać.


AJONA - KONCENTRAT PASTY DO ZĘBÓW
Zupełnie przypadkiem natrafiłam na ten koncentrat na jakimś forum. Każdy wypowiadał się w samych superlatywach. Ajona ma silne działanie antybakteryjne i już po 10 zwalcza około 99% bakterii ! Ze względu na to, że mam bardzo wrażliwe dziąsła podatne na krwawienie postanowiłam wypróbować ten koncentrat. Chociaż jest mały to jest równie wydajny co zwykła pasta do zębów.. wystarczy wielkość główki zapałki. Kupiona w drogerii Natura.




CURAPROX - ZESTAW : SZCZOTECZKA 5460 ULTRA SOFT ORAZ PASTA ENZYCAL ZERO
To pierwszy raz gdy zgodziłam się na przesłanie produktów do przetestowania. Głównie dlatego, że szczoteczek Curaprox używam od kilku lat i jestem z nich bardzo zadowolona. Z pastami do zębów miałam jednak mniej do czynienia. W dodatku wszystko dotarło do mnie w pięknym opakowaniu.. jestem zachwycona.


BENTLAY ORGANIC - ODŻYWCZY ŻEL POD PRYSZNIC Z CYNAMONEM, SŁODKĄ POMARAŃCZĄ I GOŹDZIKAMI ORAZ DETOKSYKUJĄCY ŻEL POD PRYSZNIC Z GREJPFRUTEM, CYTRYNĄ I WODOROSTAMI
Co jak co ale żeli pod prysznic w zapasach mi nie brakuje. Jednak obniżka o 50% w Auchan zrobiła swoje. Największą ochotę miałam na szampony ale tam gdzie powinny stać znalazłam jedynie kurz. Pocieszyłam się za to dwoma żelami cenionej organicznej marki.


BIOLOVE - ŻEL POD PRYSZNIC ZE SŁODKICH MIGDAŁÓW
Składając zamówienie na produkty Biolove do rozdania nie mogłam nie kupić sobie chociaż kilku rarytasów. Moją uwagę przyciągnął żel ze słodkich migdałów, bo je zwyczajnie uwielbiam. Do tej pory jednak opakowania nie otwierałam, bo mam spore zapasy.. ale oprzeć się nie mogłam.



BIOLOVE - PEELING DO CIAŁA KAWOWY
Nie piję kawy ale jej zapach działa na mnie bardzo pobudzająco. Wersja peelingu o zapachu kawy to zawsze dobry pomysł. Ale to pachnie!


NACOMI - MUS DO CIAŁO O ZAPACHU MANGO
Kupiłam wyłącznie ze względu na sygnały, że Biolove i Nacomi to niemal te same produkty. Faktycznie producent jest ten sam ale składy przynajmniej musów do ciała nieco się od siebie różnią. Z pewnością zrobię recenzję porównawczą tego musu z musem Biolove również w wersji zapachowej mango.



CHAMPNEYS HEALTH SPA - CITRUS BLUSH ENLIVENING BODY LOTION
Imieninowy prezent od szwagierki, który dotarł do mnie dopiero w lutym. Jeśli się nie mylę to ta marka nie jest dostępna w Polsce ale z łatwością można ją dostać w sieci sklepów Boots. Nie byłabym sobą gdybym od razu nie sprawdziła zapachu i konsystencji. Zapowiada się naprawdę bardzo przyjemnie.. ale obecnie muszę zająć się zużywaniem produktów, które są bardzie treściwe.


ISANA - MYDŁO W PŁYNIE CZERWONE JABŁKO I KARMEL
Uwielbiam sezonowe zapachy mydełek. Obok takiego połączenia nie mogłam przejść obojętnie. Na szczęście mydełka te są tanie i dość szybko się nam kończą więc specjalnych wyrzutów nie mam.


ORGANIC GARDEN - PEELING DO SKÓRY GŁOWY
To nowa marka w drogerii Natura. Tego typu produkty wciąż są mało popularne dlatego widok peelingu do skóry głowy w drogerii nawet mnie zaskoczył. Promocyjna cena oraz to, że mój ulubieniec był na wykończeniu sprawiły, że postanowiłam zaryzykować i go kupić. Jestem ciekawa czy przebije mojego ulubieńca.


FARMONA - JANTAR ODŻYWKA Z WYCIĄGIEM Z BURSZTYNU
Tyle już o tym czytałam, że przy pierwszym spotkaniu w Biedronce wrzuciłam do koszyka. Co prawka troszkę sobie poczeka na pierwsze testy, bo wciąż używam wcierki przepisanej przez lekarza. Mimo wszystko sprawdzić na sobie trzeba obowiązkowo.


O'HERBAL - ODŻYWKA DO WŁOSÓW SUCHYCH I ZNISZCZONYCH
Co prawda inną wersję tej odżywki polecała na swoim blogu Monika z bloga Mama z różową torebką.. ale ta wersja wydaje się bardziej odpowiednia dla moich włosów. Zawsze staram się dostosowywać rodzaj odżywki do stanu końcówek moich włosów, a szampony do stanu skóry głowy. Odżywka już zajęła miejsce po Banii Agafii i póki co spisuje się całkiem dobrze.


GLISS KUR - OLEJEK TERMOOCHRONNY DO WŁOSÓW PODATNYCH NA USZKODZENIA
Kolejna promocja. Tym razem -30% na wszystkie kosmetyki do włosów Gliss Kur. Jednak szamponów, masek i odżywek mam nadmiar ale moje serum na końcówki pomału dobija dna. Więcej powodów szukać nie musiałam. W dodatku ten śliczny zapach.


MARK HILL - XL VOLUME AMPLIFYING SERUM
Serum zwiększające objętość włosów. Drugi prezent imieninowy od szwagierki. Musze przyznać, że wynalazła takie produkty o których nigdy nie słyszałam. Bardzo mnie ten produkt ciekawi, chociaż z objętością większych problemów nie mam.


N7 - AIRBRUSH AWAY PRIMER
Kolejny prezent imieninowy od szwagierki. Tym razem baza pod makijaż. Marka już lepiej mi znana ale mimo to, żadnych produktów wcześniej nie miałam okazji poznać. Skład bazy niestety nie zachwyca ale liczę na to, że dobrze się sprawdzi.


SELFIE PROJECT - MATUJĄCY PUDER ANTYBAKTERYJNY
Marka dostępna w Rossmannie, a produkt kupiony pod wpływem poleceń ze strony Moniki z bloga Mama z różową torebką.. która de facto zaczyna mieć zbyt duży wpływ na moje zakupy. Z drugiej strony to co kupiłam z polecenia Moniki nawet mi się sprawdza. Puder od razu przeszedł do działu użyteczności i na chwilę obecną nie mam mu nic do zarzucenia. Zobaczymy jak się spisze w wyższych temperaturach.



CHARLOTTE TILBURY - AIRBRUSH FLAWLESS FINISH W ODCIENIU MEDIUM
Puder wykończeniowy, który chodził za mną od bardzo dawna. Ochy i Achy jedynie potęgowały chciejstwo. W końcu trafił na wish listę, a teraz do mojej kosmetyczki. Różnica między nim, a zwykłymi pudrami jest wyczuwalna od razu. Używany wyłącznie na specjalne okazje więc jeszcze nic specjalnego o nim powiedzieć nie mogę.



SOAP & GLORY - ARCH DE TRIUMPH
Marka znana głównie z produktów do kąpieli ale ma także swoją linię kosmetyków do makijażu i to wcale nie najgorszą. Niektóre z produktów to prawdziwe hity. Szwagierka sprezentowała mi  to bardzo ciekawe duo do brwi. Z jednej strony rozświetlacz, a z drugiej kredka w dość neutralnym kolorze. Martwi mnie tylko wielkość tej kredki.. skąd ja wytrzasnę tak dużą temperówkę ?



REAL TECHNIQUES - DIAMOND SPONGE
Nowość marki RT. Podobno bardzo dobrze przemyślana gąbka. Ma służyć nie tylko aplikacji podkładu ale także korektora, bronzera czy rozświetlacza. Mnie bardziej ciekawi jak wypadnie w porównaniu do oryginalnej gąbki RT, do Beauty Blendera i Blend It!



ZESTAW DO HYBRYD
W końcu! Zestaw z lampą, lakierem bazowym  i topem, cleaneram, odtłuszczaczem, wacikami, blokiem oraz patyczkami kupiłam na Allegro. Za zestaw zapłaciłam 154 zł (plus koszty wysyłki) ale teraz trwa na ten sam zestaw promocja i jest w cenie 154 zł (plus koszty wysyłki) Taaa.. taka promocja. Mimo wszystko zestaw póki co sprawdza się fajnie i jestem z niego zadowolona.


NEONEIL - LAKIERY
Do zestawu obowiązkowo dokupiłam zestaw 3 lakierów za 83,70 zł (dostawa gratis). Na pierwszy rzut poszły dość neutralne odcienie: Cotton Candy, Mulled Wine oraz Neutral. Czuję, że i mnie dopadnie szaleństwo.


Na zdjęciu powyżej odcień Neutral.



KLIPSY DO ŚCIĄGANIE LAKIERÓW HYBRYDOWYCH
Do zestawy trzech lakierów w gratisie otrzymałam klipsy do ściągania lakierów hybrydowych z paznokci. Już były w użyciu i przyznam, że to całkiem pomocny gadżet.


ETUI NA TELEFON
Uwielbiam zmieniać pokrowce. Chwilowo najbardziej ciągnie mnie do białej, srebrnej i złotej kolorystyki. Może wraz z latem się to zmieni.. ale póki co do kolekcji dołączył taki wzór.


BIOFIX - KOMPOT WIGILIJNY
Tego typu produkty to na blogu wyjątki. Jednak jako fanka domowej roboty kompotów.. a już szczególnie kompotu wigilijnego musiałam się z Tobą tym podzielić. Ta kompozycja jest tak świetnie dobrana, że oddaje w pełni smak prawdziwego wigilijnego kompotu. Pycha!

Jak Wasz zakupy?
Co Wam wpadło ciekawego?


Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger