Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Idea Toscana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Idea Toscana. Pokaż wszystkie posty

lipca 31, 2018

ZUŻYCIA LIPCA 2018

ZUŻYCIA LIPCA 2018

Uuu.. jak ja się obecnie cieszę, że w czerwcu zrobiłam zapas zdjęć. Lipiec miałam tak pracowity, że moje dłonie nadają się tylko do trzymania w kieszeniach spodni 😅 No takiego powera i chęci do prac ogrodowych chyba jeszcze nigdy nie miałam. Pęcherz gonił pęcherz.. otarcia, zranienia.. a potem domowe SPA. W efekcie niemal każdy omówiony w lipcu produkt trafił tu.. do denka!


POLNY WARKOCZ - RUMIANKOWA ESENCJA MICELARNA
Mój ulubieniec do którego chętnie wracam.. a raczej jak już kupuję to w ilości hurtowej. Lubię za delikatność i skuteczność jednoczenie. Nie muszę pocierać oczu, nie szczypie, działa już przy niewielkiej ilości na waciku przez co jest wydajny. Z przyjemnością będę wracać, a póki co mam jeszcze jedną buteleczkę w zapasie i kilka innych płynów micelarnych więc bardzo możliwe, że zrobię sobie krótką przerwę.. ale wrócę. Z resztą poza rumiankową esencją Polny Warkocz wypuścił kilka innych produktów, które już wpakowałam na wishlistę 



AVALON ORGANICS - INTENSE DEFENSE ŻEL DO MYCIA TWARZY Z WITAMINĄ C
Powrót do niego po 2 miesięcznej przerwie to prawdziwa ulga. W zasadzie nic więcej mi nie potrzeba. Podwójne mycie twarzy zapewnia mi zmycie makijażu i dobre oczyszczenie skóry. Nie wysusza, nie podrażnia, nie ściąga.. nie widzę żadnych wad ani nic czego mogłabym się przyczepić. Może jedynie to zasychanie kropelki żelu na wylocie dozownika bywa irytujące.. ale to kropla w morzu zalet. Ulubię, w zapasie kolejne 3 opakowanie i z pewnością będą kolejne.



AVEBIO - TONIK BAMBUSOWY
Niby niewielka pojemność, a jego zużycie to wcale nie takie hop-siup. Przy częstym użytkowaniu podrażniał mi skórę ale doraźnie spisywał się dobrze. Niestety nie jestem w stanie używać go w formie rozpylanej bezpośrednio na skórę, bo tak strasznie przytyka nozdrza i odbiera oddech, że martwię się o swoje zdrowie 😅 Zdecydowanie za dużo miałam z nim przebojów aby móc w pełni docenić jego działanie. Cieszę się, że w końcu dobił dna. 



ISANA - PŁATKI KOSMETYCZNE BIO
Ciągle sobie powtarzam, że chociaż na chwilę się od nich oderwę i kupię coś innego ale również niebielonego chlorem.. i ciągle zapominam. W najbliższym czasie również się nie zapowiada żadna zmiana, bo ostatnio zaopatrzyłam się w ich zapas. Jest jednak światełko w tunelu, bo dzisiaj brutalnie uświadomiono mi likwidację Rossmanna, którego miałam pod domem. Jeśli chodzi o same płatki to lubię je za delikatność i chłonność. Widzę różnicę pomiędzy nimi, a resztą.


VIANEK - ŁAGODZĄCA MASECZKA DO TWARZY DO CERY PODRAŻNIONEJ
Przyjemna i nic ponadto. Kremowa konsystencja, którą tuż przed otwarciem należy porządnie w opakowaniu wymieszać, bo jeśli tego nie zrobimy to część maski będzie gęsta, a reszta bardziej płynna. Chociaż byłam przekonana, że dobrze wymieszałam zawartość to i tak przy aplikacji miałam różne konsystencje. Dobrze się rozprowadza, w noszeniu jest komfortowa, delikatnie zastyga. Zmywanie jest problematyczne i bez pomocy gąbki trwać to może bardzo długo. Samo działanie maski jest jedynie poprawne. Nie podrażnia mojej nielubiącej glinek skóry ale również nie zauważyłam aby łagodziła podrażnienia. Jedynie lekkie działanie wygładzające i oczyszczające mogę jej przypisać.


COSNATURE - MASECZKI: ROKITNIK I POMELO
Ponownie.. całkiem poprawne maseczki ale nic więcej. Niczym specjalnym mnie nie zachwyciły ale również nie zaszkodziły. Konsystencja obu jest w zasadzie identyczna ale różnią się zapachem (chociaż jest bardzo delikatny). Jednak z uwagi na sporą ilość składników komedogennych nie planuję do nich wracać, bo i tak nie mogłabym ich używać często.



YUNIFANG - RÓŻOWA MASKA W PŁACHCIE
Uwielbiam te maseczki za rodzaj materiału z którego są wykonanie. Jest niesamowicie delikatny i cienki. Mimo to zaskakująco długo utrzymuje wilgoć. Płachta świetnie przylega do twarzy, nie zjeżdża, nie przesuwa się, mogę w niej gadać, chodzić, pochylać się. Jeszcze ani razu maski z Yunifang nie zaszkodziły mojej skórze. Po tym spotkaniu jestem w końcu w stanie określić mojego faworyta, a jest nim wersja czerwona z żeń-szeniem.



LA CAFE DE BEAUTE - ODMŁADZAJĄCA MASKA DO TWARZY "CHOCOLETTO" Z NATURALNYM KAKAO
W końcu dobrałam się do zestawu maseczek w kapsułkach od La Cafe De Beaute! Na pierwszy ogień poszła wersja z czekoladą i rzeczywiście jest czekoladowa. Nic więcej nie piszę.. recenzja trzech różnych maseczek ale o podobnym działaniu będą pojawiać się w najbliższym czasie. Na pierwszy ogień idą wersje o działaniu odmładzającym.


YUNIFANG - PŁATKI POD OCZY
Bardzo przyjemnie mi się ich używało. Rzeczywiście poprawiały stan okolic oczu ale to nie jest opcja na 5 minut. Zdecydowanie warto w nich posiedzieć nieco dłużej. Genialny delikatny materiał, który nie ściąga skóry ani nie zjeżdża. Esencja jest gęsta i długo utrzymuje wilgoć. Efekt zauważalny, spojrzenie wypoczęte, skóra wokół oczu dobrze nawilżona i komfortowa. Nie mam zastrzeżeń.



RODIAL - SUPER ACIDS X-TREME ACID RUSH PEEL
Bałam się tego produktu.. brzmi na bardzo silny. Saszetka powinna wystarczyć na twarz i szyję ale ledwo co wystarczyła na twarz, a przecież wcale takiej dużej głowy nie mam.. chyba. Lekki przezroczysty żel, bez drobinek i całkowicie bezzapachowy. Ekspresowo się wchłania, komfortowy.. w ciągu 15 minut nic nie czuć aby coś strasznego się działo.. w zasadzie nic nie czuć. Po zmyciu skóra jest przyjemnie wygładzona, fajnie odświeżona i matowa. Niestety zabrakło mi tu efektownego złuszczenia naskórka, a to miał być główny cel produktu.

MARTINA GEBHARDT - ALOE VERA FACE LOTION
Niewielką próbkę 2ml zużyłam na raz, a to stanowczo za wiele i niemal nigdy takiej ilości kremu nie nakładam. Nie wiem co mi strzeliło do głowy. Ostatecznie emulsją pokryłam twarz, szyję, dekolt i.. piersi 😅 Wydajność mega! Konsystencje lekkiego mleczka o ziołowym aromacie. Potrzebuje chwili na wchłonięcie ale efekt jest bardzo fajny. Skóra pozostaje przyjemnie nawilżona, bez efektu świecenia ale też nie jest w pełni matowa. Brak uczucia lepiej warstwy. Rano skóra była bardzo dobrze nawilżona. Mój suchy placek w okolicy bruzdy nosowo wargowej został całkowicie ujarzmiony.. znikł i więcej się nie pojawił. Ani jednej suchej skórki, żadnego zapchania, nawet złowieszczej kropeczki.. zero. Obawiam się, że przy codziennym użytkowaniu lotion mógłby okazać się za ciężki w okresie letnim ale stosowany co kilka dni powinien być wybawieniem dla mojej skóry i idealnym kremem na co dzień w okresie jesienno-zimowy. Muszę jeszcze dorwać próbkę aby sprawdzić jak zachowa się pod makijażem.

Próbki produktów Martina Gebhardt można zamówić w sklepie Green-line. Emulsja Aloe Vera występuje w dwóch pojemnościach 30 ml w cenie 57 zł oraz 100ml (!) w cenie 119 zł. Wersję 100ml używałabym również do ciała, bo inaczej nigdy by się nie skończyła 😂 Tak.. spodobała mi się na tyle, że zrobiłam rozeznanie i wpisałam na Wish Listę. Przy okazji przypominam o genialnych szpatułkach szklanych do aplikacji kremów!


SYLVECO - UJĘDRNIAJĄCE MYDŁO NATURALNE
Zdecydowanie najgorsze z całej trójki mydeł od Sylveco jakie użytkowałam. Pozostawiało moją skórę tępą. Jedyne skojarzenia to tylko te najgorsze ze stosowania mydeł do których zraziłam się na tyle, że przez lata nie chciałam o żadnych mydłach słyszeć. Uhh.. źle wspominam.. bardzo źle.



SYLVECO - ODŻYWCZE MYDŁO MATURALNE
Po wersji ujędrniającej miałam mieszane uczucia ale wersja odżywcza podreperowała honor mydeł Sylveco. Mydło okazało się delikatne i przyjemne dlatego dość chętnie po nie sięgałam. Mimo wszystko to wciąż nie jest mydło do którego bym z przyjemnością chciała wrócić. Wciąż plasuje się w kategorii przeciętnych mydeł, a ja szukam czegoś ekstra!



EO LABORATORIE - KAWOWE PEELINGI
Pod względem złuszczenia nie mam im nic do zarzucenia. Skóra po ich użyciu jest bardzo przyjemnie wygładzona. Jednak już samo użytkowanie to droga przez mękę. Peelingi mają grudki, które utrudniają aplikację, są bardzo suche, pozostawiają lekki osad na skórze, który należy dodatkowo zmyć przy użyciu żelu. Jednak najbardziej rozczarowały mnie zapachy, ani czekolada ani cynamon nie grały tu głównych skrzypieć.. było trzeba tych aromatów szukać. Szkoda.



IDEA TOSCANA - ZESTAW MINIATUR (ŻEL, BALSAM I KREM DO RĄK)
Zestaw miniaturek, które bardzo uprzyjemniły mi wieczorne domowe SPA. Przede wszystkim śliczny zapach o ziołowej bazie. Zestaw zaskoczył mnie swoją wydajnością. Byłam przekonana, że w przypadku żelu będzie to jednorazowe spotkanie ale nawet od wystarczyłby na mały urlop.bardzo przyjemnie wspominam balsam, który nie pozostawiał na skórze tłustej warstwy. Za to skóra po nim była jedwabiście gładka.



SHEFOOT - SKARPETKI NAWILŻAJĄCE I PLASTRY NA PIĘTY
Ten zestaw produktów w sierpniu doczeka się recenzji. O ile skarpetki z esencją nie są specjalną nowością to plastry na pięty w które należy nosić przez 8 godzin (najlepiej w nich spać) to coś z czym spotkałam się po raz pierwszy. Do tego zestawu w recenzji zbiorczej dołączy jeszcze zabieg na domowe SPA oraz krem do stóp.

AVALON ORGANICS - SZAMPON Z OLEJKIEM Z DRZEWA HERBACIANEGO
Bardzo fajny szampon! Już teraz muszę przyznać, że brakuje mi orzeźwienia jakie dawał. Zawsze stroniłam od szamponów na bazie olejku z drzewa herbacianego ale widzę, że był to poważny błąd. Szampon Avalon Organics porównywałam w poście do szamponu Desert Essence i minimalnie bliżej mi do Desert Essence. Jednak do Avalon również z wielką przyjemnością bym wróciła. Genialny!



ANDALOU NATURALS - MASKA DO WŁOSÓW Z EGZOTYCZNYM OLEJEM MARULA
Tęsknię! Genialna maska, która po jednym użyciu zrobiła na moich przeproteinowanych włosach efekt wow! Włosy po niej są zregenerowane, błyszczące, lejące, lśniące.. po prostu wow! Z wielką przyjemnością ponownie.. bzdura! Ja muszę mieć jej zapas!



LE CAFE DE BEAUTE - MASKA DO WŁOSÓW I SKÓRY GŁOWY Z CZEPKIEM
Skoro jedna maska wow! to druga maska.. wow! ale z licznymi przekleństwami. Nigdy nie miałam tak oblepionych włosów. Podejrzewam, że gdybym nie myła włosów przez miesiąc to i tak byłyby w lepszym stanie niż po tej masce. W dodatku przez kilka solidnych myć nie byłam w stanie jej wymyć. największy włosowy horror jaki miałam.



FARMONA - JANTAR ODŻYWKA Z WYCIĄGIEM Z BURSZTYNU DO WŁOSÓW I SKÓRY GŁOWY
O tej odżywce czytałam już wiele i wiele dziewczyn chwaliło efekty. Wypadanie włosów i to w dość paskudny sposób nie jest mi obce więc chętnie przy takich mało przyjemnych okazjach testuję tego typu produkty. Odżywkę Jantar przelałam do butelki z pipetą aby łatwiej aplikować.. ale to nic nie pomogło. Starałam się być systematyczna ale to mnie zwyczajnie przerosło. W efekcie nie zauważyłam żadnych efektów, a w dodatku miałam spore zastrzeżenia co do składu. Recenzja miała być.. ale nie będzie, bo w zasadzie nie ma o czym pisać.


MARK HILL - VOLUME SERUM 
Niemal zupełnie nie widzę efektów po użytkowaniu tego produktu. Ma zapewniać bujną fryzuję, z odbiciem od nasady. Po jego zastosowaniu należy wysuszyć włosy na szczotce ale przecież już sam ten fakt za każdym zrazem zapewnia mi satysfakcjonujące odbicie włosów od nasady. Równie dobrze w środku mogłaby być sama woda. Zupełnie bez sensu. 



LANCOME - MONSIEUR BIG
Tusz dostałam w prezencie i niemal od razu zaczęłam używać. Na jego temat krążą raczej dobre recenzje ale sama nie jestem w stanie ich potwierdzić. Tusz rzeczywiście jest w stanie zrobić świetny efekt na rzęsach ale zazwyczaj wymaga to niezwykłej cierpliwości, uwagi, skupienia.. Ehh.. recenzja na dniach.


KRINGLE - SPARKLING
Gdy na zewnątrz towarzyszą mi wysokie temperatury nie mam najmniejszej ochoty na jakiekolwiek palenie świec, ale lato jest na tyle zwariowane w tym roku, że trudno się połapać czy to wiosna, lato czy jesień. Sparkling to dla mnie wyjątkowy zapach na chłodny i pochmurny letni wieczór. Jest zarazem ciepły jak i orzeźwiający.. dokładnie jak pyszna lemoniada. Bez problemu pozwalałam sobie palić go nawet w środku dnia.


lipca 17, 2018

Z KRÓTKĄ WIZYTĄ W SŁONECZNEJ TOSKANII Z IDEA TOSCANA

Z KRÓTKĄ WIZYTĄ W SŁONECZNEJ TOSKANII Z IDEA TOSCANA

Mam podłą szefową.. nie chce mnie puścić na urlop. Przynajmniej w obecnej perspektywie nie zapowiada się.. może w ziemie? I cóż ja mam począć.. ratuje się weekendowymi wypadami o ile się zdarzają ale przecież namiastkę wakacji można sobie zapewnić we własnych czterech kątach. Już teraz postanowiłam sobie trochę umilić tę dziwną pogodę i brak perspektyw, a wszystko za sprawą niewielkiego zestawu, który dostałam od Ani z bloga Aneczkablog. Zestaw Idea Toscana składa się z żelu pod prysznic, balsamu do ciała oraz kremu do rąk. Miałam go zostawić na wyjazd ale mam w zanadrzu podobne miniaturki, a trochę przyjemności przyda mi się już teraz! Zatem? Lecimy do słonecznej Toskanii! Nie.. walizki nie będą potrzebne.


NATURALNY ŻEL POD PRYSZNIC Z OLIWĄ Z OLIWEK "MOISTURIZUNG SHOWER GEL"

Od producenta:
Naturalny żel pod prysznic niezwykle bogaty w naturalne składniki odżywcze wzbogacony organiczną oliwą z toskańskich oliwek nie tylko pozwala zachować równowagę hydrolipidową skóry ciała ale również dostarcza niesamowitych doznań zapachowych dzięki świeżej i relaksującej mieszance naturalnych olejków eterycznych pochodzenia roślinnego co przyczynia się również do zachowania dobrego samopoczucia przez cały dzień.

Jego miękka i gęsta piana jest wyjątkowo delikatna i kremowa. Ma działanie łagodnie oczyszczające i może być stosowana do nawet bardzo wrażliwej i suchej skóry. Żel ma właściwości przywracające odpowiednie nawilżenie skóry całego ciała.

Skład (INCI): Aqua, Sodium Coceth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Sodium Chloride, Sodium Lauroyl Sarcosinate, Olea Europaea (Olive) Friut Oil, Sodium Benzoate, Salicylic Acid, Caramel, Citric Acid, Juniperus Mexicana Wood Oil, Eugenia Caryophyllus (Clove) Leaf Oil, Cinnamomum Zeylanicum (Cinnamon)Bark /Oil, Thymus Vulgaris (Thyme) Leaf Oil, Pogostemon Cablin (Patchouli) Leaf Oil, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Oil, Abies Sibirica (Fir) Needle Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil, Mentha Piperita (Peppermint) Oil, Canarium Luzonicum (Elemi) Gum Extract, Lavendula Hybrida (Lavendin) Oil, Lavendula Hibrida (Lavendin) Extract, Thuja Occidentalis Leaf Oil, Salvia Officinalis (Sage) Oil, Cistus Ladaniferus resin, Eucalyptus Globulus Leaf Oil, Ferula Galbaniflua (Galbanum) Resin Oil, Limonene, Eugenol.


Żel posiada lekką i nieco rzadką konsystencję mimo to tworzy na skórze gęstą pianę. Zapach w opakowaniu jest intensywny ale pod prysznicem nabiera nieco subtelności. To tak jakby w opakowanie wcisnąć bukiet ziół, warzyw i owoców, a podczas kąpieli każdy z tych aromatów gra oddzielną melodię. Nie przepadam szczególnie za zapachem oliwek w kosmetykach. Jednak to głównie mydła oliwkowe mnie drażnią. Tu jest zupełnie inaczej, zapach jest pięknie skomponowany i dokładnie kojarzy się z wakacjami w Toscanii, której część miałam przyjemność zwiedzić. O ile we Florencja czy Pizie na próżno szukać takich aromatów to na wyspie Elba owszem. Czuć zapach drzew oliwnych, rozmarynu, lawendy, paczuli, cynamonu, a nawet dojrzewających pomarańczy. Wciąż główną nutą zapachową są tu oliwki ale przy takim akompaniamencie zapach staje się nietuzinkowy i wyjątkowy.


Skóra podczas kąpieli nabiera przyjemnej gładkości ale nie obędzie się tu bez dodatkowego nawilżenia. Niby nie jest przesuszona ani ściągnięta ale przy dłuższym używaniu mogłaby tak zareagować. Żel opiera się na dwóch detergentach Sodium Coco-Sulfate oraz Cacamidopropyl Betaine. O ile pierwszy bardzo dobrze toleruje moja skóra głowy to CAPB już nie. Podobnie sprawa wygląda w pielęgnacji twarzy, chociaż tu zdecydowanie wolę unikać mocnych i średnich detergentów. Jednak skóra ciała to co innego. Ten obszar jest znacznie bardziej odporny, a jeśli już to zdecydowanie łatwiej nad nim zapanować.


Żel jest zaskakująco wydajny. Byłam przekonana, że to będzie 2-3 krotne spotkanie.. ale nie. Bez większych przeszkód powinien wystarczyć na kilkudniowy wypad. Jedynie trochę szkoda, że zapach z żelu nie towarzyszy mi dłużej na skórze. Na szczęście dopieścić mogę się jeszcze balsamem.





NATURALNY BALSAM DO CIAŁA Z OLIWĄ Z OLIWEK "MOISTURIZING BODY LOTION"

Od producenta:
Ekspresowa formuła balsamu do ciała Idea Toscana, wzbogacona naturalnymi i roślinnymi składnikami aktywnymi takimi jak organiczna oliwka z oliwek, masło Shea i gliceryna, nadaje skórze elastyczność i zdrowy wygląd.

Naturalny balsam łatwo się rozsmarowuje i szybko wchłania, pozostawiając na skórze przyjemny aksamitny efekt oraz czyniąc skórę miękką i rozświetloną. Wzmacnia strukturę przesuszonej skóry i pomaga przywrócić równowagę hydrolipidową naskórka nadając mu zwarty i zdrowy wygląd.

Doznania zapachowe płynące z mieszanki naturalnych olejków eterycznych pochodzenia roślinnego zawartych w balsamie do ciała zapewnia głębokie poczucie witalności i dobrego samopoczucia.

Skład (INCI): Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Cetearyl Alcohol, Helianthus Annus (Sunflower) Seed Oil, Theobromacacao (Cocoa) Seed Butter, Dicapryllyl Ether, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Glycerin, Olea Europaea (Olive) Friut Oil, Sodium Cetearyl Sulfate, Xanthan Gum, Sodium Benzoate, Sodium Dehydroacetate, Potassium Sorbate, Benzyl Alcohol, Tocopherol, Caramel, Citric Acid, Juniperus Mexicana Wood Oil, Eugenia Caryophyllus (Clove) Leaf Oil, Cinnamomum Zeylanicum (Cinnamon) Bark Oil, Thymus Vulgaris (Thyme) Leaf Oil, Pogostemon Cablin (Patchouli) Leaf Oil, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Oil, Abies Sibirica (Fir) Needle Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil, Mentha Piperita (Peppermint) Oil, Canarium Luzonicum (Elemi) Gum Extract, Lavendula Hybrida (Lavendin) Oil, Lavendula Hibrida (Lavendin) Extract, Thuja Occidentalis Leaf Oil, Salvia Officinalis (Sage) Oil, Cistus Ladaniferus Resin, Eucalyptus Globulus Leaf Oil, Ferula Galbaniflua (Galbanum) Resin Oil, Limonene, Linalool, Eugenol.


Pomiędzy kąpielą, a balsamem wracam na chwilę do rzeczywistości po to aby ponownie zawitać w Toskanii. Żel i balsam to dokładnie ta sama linia zapachowa. Nawet po składzie można zauważyć, że użyto dokładnie tych samych olejków zapachowych.. osobiście nie widzę powodu aby tego nie robić. Wyjątkowo polubiłam ten zapach. Nie jest wcale oczywisty i nie mam pojęcia czy również Tobie przypadnie do gustu.. ale ja go lubię.

O ile w przypadku konsystencji żelu nie było żadnego problemu z wydostaniem produktu to przy balsamie już na początku zaczynają się schody. Niby balsam ma lekką konsystencję ale nie jest lejący. Siedzi sobie w opakowaniu nawet gdy mocniej wstrząsam. Tu trzeba trochę powalczyć ale dla samego zapachu warto.


Gdy już uda mi się wydostać balsam.. nadchodzi pewne rozczarowanie. Niby rozprowadzam po skórze niewielką ilość ale coś mi się tu nie zapowiada aby miał się wchłonąć.. na szczęście to tylko złudzenie. Balsam wchłania się szybciej niż mogłabym to przewidzieć. Pozostawia skórę gładką.. ale taką naprawdę gładką i przyjemną w dotyku. Nie ma tu wyczuwalnej powłoczki, która mogłaby się kleić i przeszkadzać. Szczególnie w okresie letnim staram się unikać takich warstewek, bo przez nie mam wrażenie, że szybciej się pocę, skóra się męczy, a wszelki kurz i pył wręcz do mnie lgnie.


Chociaż doceniam fakt, że balsam jest lekki i szybko się wchłania bez pozostawiania lepkiej powłoki to jednak oczekiwałam od niego nieco większej dawki nawilżenia. Z drugiej strony moja skóra nie jest w okresie letnim specjalnie wymagająca ale w okresie jesienno-zimowym poziom nawilżenia stanowczo byłby niewystarczający.




NAWILŻAJĄCY KREM DO RĄK I PAZNOKCI "NOURISHING HAND AND NAIL CREAM"

Od producenta:
Naturalne i ekologiczne składniki aktywne zawarte w kremie do rąk i paznokci oraz ich niezwykła skuteczność to nieoceniona pomoc w pielęgnacji twoich dłoni i paznokci.

Lekka konsystencja kremu naturalnego tworzy delikatną, cienką warstwę ochronną, a krem szybko się wchłania nie pozostawiając tłustego filmu.

Szeroko badana i testowana formuła kremu wzbogacona o organiczną oliwę z toskańskich oliwek, olej z kiełków pszenicy i witaminę E, pozwala uniknąć nieprzyjemnej suchości skóry, utrzymując skórę rąk zwartą i miękką, zapobiegając podrażnieniom i powstawaniu pęknięć.

Nawet najbardziej kruche i uszkodzone paznokcie odczują korzyść z bogactwa składników zawartych w kremie i w krótkim czasie staną się piękne, gładkie i mocne.

Skład (INCI): Aqua, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Glycerin, Olea Europaea (Olive) Friut Oil, Dicaprylyl ether, Cetyl Palmitate, Tocopheryl Acetate, Sodium Cetearyl Sulfate, Juniperus Mexicana Wood Oil, Eugenia Caryophyllus (Clove) Leaf Oil, Cinnamomum Zeylanicum (Cinnamon) Bark Oil, Thymus Vulgaris (Thyme) Leaf Oil, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Oil, Abies Sibirica (Fir) Needle Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil, Pogostemon Cabin (Patchuli) Leaf Oil, Mentha Piperita (Peppermint) Oil, Canarium Luzonicum (Elemi) Gum Extract, Lavendula Hybrida (Lavendin) Oil, Lavendula Hibrida (Lavendin) Extract, Thuja Occidentalis Leaf Oil, Salvia Officinalis (Sage) Oil, Cistus Ladaniferus Resin, Ferula Galbaniflua (Galbanum) Resin Oil, Benzyl Benzoate, Limonene, Linalool, Eugenol.


Konsystencja kremu do rąk jest o wiele bardziej gęściejsza niż balsamu do ciała ale wciąż lekka i przyjemna. Chociaż jest to miniaturka produktu o pojemności 30 ml i zdaję sobie sprawę, że z łatwością znajdą się osoby co taką pojemność kremu zużyją w ciągu kilku dni.. to ja jestem ich całkowitym przeciwieństwem. Nie pamiętam o kremach do rąk.. nawet gdy czuję, że mam bardzo wysuszoną skórę to aplikacje kremu odkładam, bo zawsze znajdę jakiś powód.. a to zaraz zrobię coś do jedzenia, a to zaraz do toalety, a to obsługa komputera albo tabletu z wysmarowanymi dłońmi nie jest specjalnie przyjemna. Kremy do rąk lądują u mnie dopiero wieczorem gdy kładę się spać. Dlatego ten kremik wystarczył mi na dłużej niż poprzednicy, a służył mi nie tylko do pielęgnacji dłoni ale również stóp.


Krem z łatwością się rozprowadza ale nie jest to dokładnie to samo co w przypadku balsamu. Tu ewidentnie czuć powłoczkę ale nietypową. Nie jest ona tłusta ani lepka.. jest śliska.. raczej satynowa i bardzo przyjemna. Wchłanianie nie trwa wieczność. Skóra stóp i dłoni od razu nabiera przyjemnej gładkości, a wszelkie suche partie stają się miękkie. Jednocześnie nie jest to krem, który na stałe poprawia jakość skóry, to raczej tymczasowe działanie i ekspresowy efekt, który akurat lubię.


Cóż za krótkie ale przyjemne wakacje. Muszę przyznać, że jestem zaskoczona tymi produktami. Nie spodziewałam się, że chociaż w połowie tak bardzo przypadną mi do gustu. Nie wiem do końca czy to zasługa ich działania czy może samego zapachu ale zdecydowanie poprawiały mi nastrój, uspokajały i wyciszały.. do tego przyjemna gładkość skóry. Zdecydowanie udane spotkanie. Dziękuję Aniu za tę chwilę powrotu do Toskanii 😘

A jak tam Twoje wakacje?

kwietnia 03, 2018

NOWOŚCI MARCA 2018

NOWOŚCI MARCA 2018


Ręce opadają.. czy to już zakupoholizm? Co miesiąc powtarzam sobie, że ten miesiąc będzie bez zakupów.. tym razem na pewno! Choćbym nie wiem co! Robię rozeznanie w zapasach.. upewniam się, że wszystko mam i że ze spokojem i drwiącym uśmieszkiem na twarzy będę patrzeć na te wszystkie promocje i rabaty.. które mnie ani trochę nie będą ruszać. Taa.. pierwszy tydzień i już klapa!



M-BRUSH - PĘDZLE DO MAKIJAŻU OCZU NR:07, 13, 20
Pędzle M-Brush są na mojej liście chciejstw jako pierwszy punkt. W planach miałam wyłącznie stopniowe dokupywanie pojedynczych sztuk.. żadnego nacisku chociaż moje stare pędzle albo oddałam albo wyrzuciłam. Tak.. zdecydowanie odczuwałam w tej kwestii braki. Gdy na Instagramie Maxineczka oświadczyła zniżkę na pędzle.. poległam. Nie kojarzyłam aby wcześniej była jakakolwiek promocja w związku z czym.. jeden pędzel kupiłam, drugi poszedł z resztek kasy imieninowych, trzeci mąż się zlitował 😂 tak.. teraz mogę przyznać, że mam fajną bazę pędzlową.


Kolejne zakupy to wyłączna wina Mariki i jej szalonej promocji na Willow. Nie dość, że była na wszystkie produkty promocyjna cena to dodatkowo do każdego zakupy w gratisie  otrzymać było można Fruity Mousse. Też się skusiłaś?



WILLOW ORGANIC - FRUITY MOUSSE
Fruity Mousse sępię jak tylko jest to możliwe. Używam w minimalnych ilościach i tylko sporadycznie aby został ze mną jak najdłużej. Zwyczajnie jest to produkt który nie tylko fajnie działa na moją skórę ale również mnie relaksuje. Uwielbiam jego zapach!



WILLOW ORGANIC - FRUITY SYGAR SCRUB
Za peelingiem zwyczajnie tęskniłam. To dokładnie ten sam zapach co Fruity Mousse, to samo działanie, ta sama przyjemność.. plus złuszczenie.



WILLOW ORGANIC - YELLOW ROSE BUDS
Na olejek do ciała czaiłam się od chwili gdy się pojawił. Te małe pąki róż wyglądają niesamowicie i bardzo luksusowo. Mogę wpatrywać się w nie godzinami. Zastanawiam się czy takie produkty wciąż zasługują na miano kosmetyku.. dla mnie to kosmetyczne dzieło sztuki.



MARIKA - PRÓBKI
Do Willowków Marika dorzuciła ki kilka dobroci. O marce Mayka pierwszy raz dowiedziałam się właśnie z bloga Mariki Le Bleuet, dlatego zapraszam na jej recenzję truskawkowego serum do twarzy. Poza wspomnianym serum truskawkowym otrzymałam również próbkę kremu również marki Mayka oraz.. pastę do zębów z Lilla Mai. Tak.. lubię testować pasty do zębów i cenie sobie te próbki na tym samym poziomie co produkty do twarzy.

Trzecie i ostatnie zamówienie w marcu to szampony. To akurat dział w którym nie mam żadnych zapasów i staram się tego trzymać. Zazwyczaj kupuję dwa różne szampony w razie gdyby jeden okazał się gorszy. Z uwagi na to, że pod koniec miesiąca już zupełnie dobiłam resztek szamponów miałam dylemat który sklep wyśle w trybie ekspresowym tak abym w Święta nie musiał a myć włosów żelem czy mydłem 😅 Padło na Iwos i nie zawiodłam wiem..



DESERT ESSENCE - SZAMPON Z OLEJKIEM Z DRZEWA HERBACIANEGO
Na szampony Desert Essence mam coraz większą chrapkę.. po głowie jednak bardziej chodziła mi do tej pory wersja kokosowa ale po próbce, którą dostałam od Anuli ostatecznie padło na wersję z olejem z drzewa herbacianego. Nie jestem fanką tego zapachu ale akurat tu mi tak bardzo nie przeszkadzał.. w końcu efekty liczą się bardziej.



AVALON ORGANICS - SZAMPON Z OLEJKIEM Z DRZEWA HERBACIANEGO
Avalon Organics to również marka z którą mam bardzo dobre doświadczenia, a ich szampony polecała Jola z bloga kosodrzewina. Wybrałam wersję z olejkiem z drzewa herbacianego z myślą o porównaniu teoretycznie podobnie działających szamponów. Zatem.. będzie wojna !



SYLVECO - LIPOWY PŁYN MICELARNY
Taki sympatyczny dodatek do zakupów otrzymałam ze sklepu Iwos. Lipowy płyn micelarny od Sylveco jest mi dobrze znany i co więcej dobrze się u mnie spisywał.. z przyjemnością zużyje kolejną butelkę.

I to tyle moich zakupów.. a reszta? Hmm.. część świata po prostu uznała, że chce mnie porozpieszczać 😂 Znasz kogoś kto by się przed tym bronił? Ja też nie..



MONIKA Z PO PROSTU MONIEK
Jako pierwsza była Monika z Instagramowego profilu Po prostu Moniek. Z Moniką wymieniłyśmy się kilkoma próbkami kosmetyków. Wszystkie grzecznie doczekały się sesji zdjęciowej i będę mogła już się do nich dobrać, a są to prawdziwe rarytasy z którymi wcześniej nie miałam styczności:
- Anwen - maska do włosów wysokoporowatych
- Anwen - maska do włosów średnioporowateych
- Sukin - Maseczka purifing facial masque
- By Wishtern - green tea enzym powder wash
- Resibo - tonik
- Serum olejowe DIY Moniki na bazie opuncji figowej, róży, aronii, jagód acai, marula, witamina C, witamina A, skwalen, Koenzym Q10, witamina E i olejku eterycznego z pomarańczowy
- Whamisa - tonik oraz krem wodny
- Sulwhasoo - dwie próbki różnych kremów pod oczy
- Benton - cleansing form honest
- Benton - Snail Bee High Content steam cream

Piękna paczuszka!


Druga paczka przywędrowała do mnie dzięki Ani z bloga Aneczka blog. Ania miała okazję odwiedzić targi kosmetyczne Ekotyki. To świetna możliwość sprawdzenia produktów na które już wcześniej miało się oko.. ich konsystencji, zapachów, składów ale to również świetna okazja poznania nowych marek i manufaktur kosmetycznych.



MINISTERSTWO DOBREGO MYDŁA - ODŻYWCZY PEELING CUKROWY ŚLIWKA 
O peelingu śliwkowym krążą już niemal legendy i nie ukrywam, że podświadomie zaczynam mieć wobec peelingu bardzo wysokie wymagania.. może nie powinnam? Strasznie się cieszę, że będę miała okazję sprawdzić jego działanie na sobie.. bo jeśli chodzi o zapach to rzeczywiście nie można odmówić mu smakowitości. Cudowna niespodzianka !



IDEA TOSCANA - ZESTAW MINIATUR (ŻEL, BALSAM I KREM DO RĄK)
O ile peelingu z Ministerstwa byłam świadoma, że znajdę w paczce to zestaw z Idea Toscana był zaskoczeniem. Nie są to tanie produkty. Sam żel pod prysznic kosztuje powyżej 50 zł. Składy są całkiem ładne, a zapachy wyjątkowo oryginalne, chociaż nie wiem czy każdy będzie zadowolony. Ziołowo-oliwkowa mieszanka wyjątkowo przypadła mi do gustu ale zestaw pozostawię sobie na wyjazd.. do użytku domowego zwyczajnie jest mi szkoda.


Kolejna "Paczucha Rozpieszczucha" od kochanej Anny z bloga Co kręci Anulę. Jak zwykle nie zasłużona, bo niby czym?



SKARPETKI ROBACZYWKI
Kocham śmieszne skarpetki.. wręcz je kolekcjonuję.. tak.. mentalnie pod tym względem mogę mieć 5 lat i dobrze mi z tym. Jedni kolekcjonują perfumy inni pędzle do makijażu, długopisy, znaczki, kubki, mężczyzn.. patyki i mają nadzieję, że któryś w końcu powie I'm Groot.. a ja skarpetki.. i Anulka dobrze o tym wie. Skarpetki robaczki rozłożyły mnie na łopatki, a do tego zarówno ja, jak i Anulka, Aneczka oraz Monia.. wszystkie mamy takie same! Tak.. pewnego pięknego dnia był wysyp robaczkowych skarpetek na Instastory 😅



DIY BY ANULA - DŻEM DYNIOWY Z POMARAŃCZĄ, IMBIREM I TYMIANKIEM
Wiem, że to nie kosmetyk.. ale to najpyszniejszy dżemik jaki w życiu jadłam. W dodatku ostatnie zapasy dżemiku bezczelnie wybeczałam i wyjęczałam. W tym przypadku ani trochę się tego nie wstydzę. Mam nadzieję, że Anula uwieczni na blogu przepis na te pyszności.. bo nawet Nutella przy tym dżemiku jest nic nie warta!





GESSIE - GĄBKA Z WĘGLEM DO MYCIA TWARZY
Bardzo lubię gąbki Koncjac i generalnie lubię myć czymś buziaka. Dłonie to dla mnie ostateczność.. ewentualnie muszę być wyjątkowo zmęczona albo mieć braki w zaopatrzeniu. W związku z czym taka niespodzianka to totalnie strzał w dziesiątkę. Gąbeczka chwilowo jest w zapasach ale to już kwestia kilku dni.



FLORESAN - ŁOPIANOWY OLEJ WZMACNIAJĄCY BRWI I RZĘSY Z APLIKATOREM
Chyba jeden typ produktu jaki mogłam kupić z uwagi na potrzeby.. ale Anulka mnie ubiegła 😂 Może i dobrze, bo nigdy o nim nie słyszałam więc z całą pewnością umknąłby mojej uwadze. Nie jest to jednak czysty olej łopianowy. Skład jest bardzo bogaty i ciekawy. Hmm.. podejrzewam, że może jeszcze przez ostatni miesiąc dam szansę wykazać się dotychczas używanej odżywce z E-Fiore.. i koniec.. przechodzę do Floresan.



ANULOWE PRÓBKI
- Biolaven - odżywka do włosów
- EC LAB - fluid na końcówki włosów
- Orientana - ajurwedyjski tonik do włosów
Musze przyznać, że marka Biolaven i pokrewne średnio wzbudzają we mnie zainteresowanie i nie śledzę ich nowinek ale miałam już kilka produktów które okazały się bardzo fajne i z przyjemnością będę wracać. Jednak nie wiedziałam, że Biolaven ma w swoim asortymencie odżywki do włosów.. szampony kojarzę.. ale odżywki? Z przyjemnością sprawdzę.
Im mam dłuższe włosy tym częściej sięgam po produkty zabezpieczające końcówki włosów. W rzeczywistości jednak jestem w tej kwestii bardzo leniwa i niewiele wystarczy abym do takiego produktu się zraziła.. dlatego im mniejsze opakowanie tym lepiej.
Za to tonik do włosów to pierwszy tego typu produkt jaki będę używać. Anula bardzo sobie chwali tego typu specyfiki. Zobaczymy czy i ja się z nimi polubię.


Magdę z bloga Joy of Jelly poznałam poprzez Instagram, a dopiero później trafiłam na jej blog. Magda zorganizowała rozdanie z fantastycznymi nagrodami, które są w Polsce trudno dostępne dlatego nie mogłam oprzeć się pokucie powalczenia o tak fajne nagrody.. które ostatecznie wygrałam!





COLOURPOP - PALETA YOU HAD ME AT HELLO
Piękna paleta popularnej w stanach marki ColourPop. Z pewnością są Ci znane kosmetyki Kylie Jenner.. otóż tworzy je to samo laboratorium co ColourPop w związku z czym jest to ta sama jakość, a cena o wiele niższa. ColourPop wciąż nie są łatwo dostępne w Polsce, a ich ceny są często o 100% wyższe niż w Stanach. Osobiście markę obserwuję od dwóch lat więc gdy pojawiła się okazja na wygranie robiłam wszystko na co moją mózgownicę stać.. i się udało! Piękna ciepła kolorystyka gdzie połowa cieni stanowią maty, a drugą piękne satyny. Śliczna paleta w neutralnych barwach.



COLORPOP - ULTRA GLOSSY LIP ORAZ ULTRA SATIN LIP
O błyszczykach do ust oraz pomadkach Colourpop czytała tyle samo zachwytów co o cieniach. Trafiły do mnie wraz z paletą dwa neutralne kolory.. ale nie pokusiłam się jeszcze o ich otwarcie. Systematycznie staram się wykańczać produkty do ust które posiadam, nie otwierając wszystkiego na raz. Dlatego niestety muszą poczekać na swoją kolej.



DOUGLAS - EYELINER W PISAKU
Jakbym miała mało szczęścia i radochy z wygranej, to Magda dorzuciła mi jeszcze eyeliner w pisaku.. po prostu idealnie, bo mój dotychczasowy postanowił się na mnie wypiąć i całkowicie zaschnąć. Stary eyeliner poleciała już do kosza 😀



JOY OFF JEELY PRÓBKI
Do tego troszkę mini szczęścia w postaci próbek:
- Blielenda - nawilżający krem Glicol + Vit. C
- Sephora - puder wygładzająco rozświetlający
- Lioele - Krem BB
Pierwszy raz spotkałam się z próbką pudru!


Uwielbiam gdy mój dom pięknie pachnie. Gdy trafiłam na Instagramowy profil Aromaci z miejsca pokochałam ręcznie robione dyfuzorki. Przy okazji okazało się, że na profilu jest rozdanie. Wziełam udział i oto moje dyfuzorki.



AROMACI - DYFUZORKI ZAPACHOWE
Dyfuzorki zdecydowanie mają swój urok. Wykonane ręcznie z gliny i nasączone aromatami naprawdę koją duszę. Ponadto z łatwością taki dyfuzorek można samemu uzupełnić. Wystarczy nasączyć kilkoma kroplami ulubionego aromatu i gotowe. Nie dość, że piękne to również przyjazne środowisku oraz wielofunkcyjne. W dodatku to wspaniały dodatek do prezentu. Dyfuzorki można od niedawna kupić na stronie DecoBazaar ale zachęcam również do zaglądania na profil Instagramowy Aromaci.


Monia z bloga Mama z różową torebką i jej paczki.. po prostu wprawiają mnie w osłupienie. Kolejna szalona kobieta.. tylko, że ta szalona kobieta była na Ekocudach w Gdańsku i obdarowała mnie prawdziwymi rarytasami. Jak ja Wam zazdroszczę tych targów!




BYDGOSKA WYTWÓRNIA MYDŁA - PEELING KAWOWY NA SZNURKU
Zaglądając do sklepu byłam pewna, ze to zwykłe mydło z drobinkami.. niby fajne, ciekawe.. sam fakt sznurka podnosi moją ciekawość. Zapewne prędzej czy później kupiłabym z czystej ciekawości choć muszę przyznać, że prawdziwe wrażenie ta niepozorna kostka zrobiła na mnie gdy już miałam ją w ręku. Wygląda to absolutnie genialnie! Jestem pod wrażeniem tego maleństwa. Już dochodzą mnie słuchy, że jest to zdzierak z prawdziwym kopniakiem. Kończę rozpoczęte peelingu i dobieram się do tego.. poza kolejnością! Nie będę dłużej czekać!

O peelingu kawowym na sznurku z Bydgoskiej Wytwórni Mydła już pisała Monika.. zajrzyj do jej marcowych ulubieńców!



BYDGOSKA WYTWÓRNIA MYDŁA - PEELING KORUNDOWY Z ARONIĄ
Kolejny produkt, który mnie zachwycił jeszcze przed użytkowaniem. Malutki słoiczek peelingu przeznaczonego do twarzy. Rozwarstwia się dlatego towarzyszy mu szpatułka ale to co rozbraja mnie najbardziej to jego śliczny zapach. Podejrzewam, że produkt będzie bardzo wydajny.. jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli to może się okazać prawdziwym hitem. Wstępnie jestem zauroczona Bydgoską Wytwórnią Mydła.



FROM A FRIEND - GENTLE FACIAL SCRUB PLUM & OAT
Markę zlokalizowałam na Facebooku zupełnie przypadkiem. Piękne opakowania, składy oraz ilość pozytywnych recenzji sprawiła, że poczułam chciejstwo bliższego poznania. Poprosiłam Monikę o zakup jednego z najbardziej chwalonych produktów czyli peelingu do twarzy na bazie śliwki i owsa. Mam nadzieję, że dobrze trafiłam..



MAMA Z RÓŻOWĄ TOREBKĄ - PRÓBKI
- Clochee - Pelaxing Micelar Water
- Martina Gebhardt - Krem pod oczy
- Skin79 - Crystal Peeling Gel
- Paese - Hydro Base
- Sesderma - Eye Contur Cream

Do żelowego peelingu już się dobrałam ale więcej opowiem w denku. Za to kremy pod oczy to coś co zawsze bardzo chętnie testuję w ramach odnalezienia kremu idealnego.. czyli dokładnie tak jak Monika.



KOLORÓWKA DO ZABAWY OD MONIKI Z BLOGA MAMA Z RÓŻOWĄ TOREBKĄ
Ostatnio z Moniką wymieniamy się kolorówką. Wszystko w ramach własnego osądu i przekonania się czy dane produkt jest wart zakupu i jak będzie nam służyć.
- Smashbox - Contour Palette. Markę znam i nieraz macałam ich produkty na stoisku w Sephorze, chociaż ostatecznie nic nigdy nie kupiłam. O palecie do konturowania swojego czasu było dość głośno z uwagi na bardzo udaną kolorystykę i jakość produktu.
- Nars - Róż Orgasm. Jedyna słuszna wielkość różu dla mnie to miniaturka. Widziałam miniaturki tego różu niejednokrotnie w Sephorze i już kilka razy byłam bliska zakupu. Ostatecznie nic z tego nie wyszło, bo mam w użyciu bardzo podobny róż z Milani w odcieniu Luminoso. Jest to podobno odpowiednik Narsa więc bez sensu mieć dwa identyczne róże.. teraz będę mogła się przekonać czy faktycznie są tak bardzo identyczne.
- Me Me Me - Rozświetlacz w płynie. Nie jestem specjalnie "rozświetlaczowa", nie przemawia do mnie ten ostry glow uwielbiany tak bardzo na internetach. Na ogół rozświetlacze jedynie macam i na macaniu się kończy. Za to ten rozświetlacz to coś ciekawego. Można uzyskać naprawdę naturalny i delikatny efekt bez drobinek.. chwilowo jestem zauroczona ale muszę jeszcze kilka razy sprawdzić.



KOLORÓWKA DO ZABAWY OD MONIKI Z BLOGA MAMA Z RÓŻOWĄ TOREBKĄ
- Smashbox - Double Exposure. Miniaturowa paletka cienie. Część z brązami prezentuje się genialnie i już zdążyłam raz użyć. Wstępnie spodziewałam się czegoś więcej.. chyba mocniejszej pigmentacji. Ale jeszcze przetestuję na różnych bazach.
- Loringe - Cień mineralny Cocktail Glow. Brzoskwiniowo-pomarańczowy cień z efektem tafli i błysku. Efekt na dłoni robi wrażenie, na powiekach jeszcze nie testowałam.
- TopShop - Cień Chameleon Glow in Shuffle The Cards. Jeśli poszukasz na grafice Google jak wygląda to nie bądź zaskoczona ale ten cień ma wiele odcieni. W zależności od światła przechodzi ze złota w róż i pomarańcz.. prawdziwy kameleon o foliowym/metalicznym wykończeniu. Obecnie użyty raz.. niestety najpierw zrobiłam makijaż twarzy, a później oczu.. cień się osypał. Kolejne podejście będzie w innej kolejności.


Ostatnia marcowa paczka również należy do Ani z bloga Aneczka blog.






PAUSE BOX - MYDLANE BUKIETY
Ania wygrała rozdanie z mydlanymi bukietami od Pause Box. Rozdanie dotyczyło Dnia Kobiet i należało wymienić dwie kobiety, które chciałabyś obdarować. Ania wskazała mnie oraz Monikę z bloga Mama z różową torebką.. sama również otrzymała bukiet.  Całość prezentuje się wyjątkowo pięknie i bardzo realistycznie. Trudno uwierzyć, że są to mydlane produkty przeznaczone do kąpieli. 



PROPOLIS NATURALNY KIT PSZCZELI
Jest to naturalny antybiotyk. Wykorzystywany jest w profilaktyce grypy i przeziębień oraz zwiększa odporność organizmu. Znajduje zastosowanie również w przypadku zapalenia jamy ustnej m.in aft. Propolis regeneruje tkankę, przyśpiesza gojenie ran, uszkodzeń skory i błon śluzowych. To bardzo cenny produkt z którym nie należy przesadzać z uwagi na dużą zawartość substancji uczulających. Dlatego rozważnie stosowany potrafi stać się bardzo cennym produktem aptecznym jak i kosmetycznym.



LORINGE - MATTE MINERAL BLUSH W ODCIENIU 220
Ania obdarowała mnie dodatkowo różem mineralnym w pięknym odcieniu zgaszonego różu.. który absolutnie nie jest oddany na zdjęciu. Wciąż uczę się obsługi sypkimi produktami i póki co idzie mi dość opornie. Cóż.. będę się starać bo produkt wygląda bardzo ciekawie.


Trzy pędzle M-Brush, Willowki i dwa szampony.. zakupy niby wcale nie wielkie, a jednak nowości sporo.. nie wiem jak to się dzieje 😅


Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger