Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pony Hutchen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pony Hutchen. Pokaż wszystkie posty

stycznia 03, 2020

ULUBIEŃCY ROKU 2019: PIELĘGNACJA CIAŁA I WŁOSÓW

ULUBIEŃCY ROKU 2019: PIELĘGNACJA CIAŁA I WŁOSÓW

Witam w kolejnym podsumowaniu ulubieńców roku 2019!
Miałam cichy plan aby w końcu rozbić tę kategorię.. ale jednak we włosowej kategorii moi ulubieńcy leżą. To zapewne wina tego, że poza szamponem i odżywką/maską nie robię z nimi nic więcej. Produkty do stylizacji są mi w zasadzie obce. Być może w tym roku uda się rozszerzyć moją pielęgnacje o coś więcej.. trzymaj kciuki! A tymczasem zapraszam na podsumowanie..


EC LAB - ULTRA ODŻYWCZY KREM-ŻEL POD PRYSZNIC Z MANGO
Ten żel wspominam z wielkim sentymentem i z całą pewnością do niego wrócę. Oprócz niego poluję na wersję z linii SPA, która jest podobno genialna. Niezwykle przyjemny żel o kremowej konsystencji, który obłędnie pachnie mango. Nie wysusza skóry, podczas kąpieli daje gęstą, miękką  ale niezbyt obfitą pianę.. a mi to bardzo odpowiada. 



REPUBLIKA MYDŁA - LAWENDER LAKE
Po pierwsze mydło, po drugie zapach lawendy. Jeszcze rok temu nawet nie śniło mi się, że polubię się z jakimkolwiek mydłem, ani o tym, że znajdę zapach lawendy w kosmetyku który będzie mi odpowiadać. Za jednym zamachem Republika Mydła zmieniła moje podejście do tych obu rzeczy. Pierwsze mydełko, które pielęgnuje moją skórę, nie pozostawia dziwnego nalotu, nie wysusza. Do tego śliczny lawendowy zapach przełamany rumiankiem od którego jestem uzależniona.

Link do producenta: Republika Mydła


SVOJE - MYDŁO MASUJĄCE Z PEELINGIEM KAWOWYM
Prawdziwe narzędzie tortur, a z drugiej strony.. to tylko mydło. lepiej tego nie lekceważyć gdyż zarówno strona z wypustkami do masażu jak i strona z kawowym peelingiem mają swoją niesamowitą moc! Masaż jest konkretny, chociaż nacisk na skórę zależy od nas. Mydełko ma bardzo przyjemny zapach trawy cytrusowej i rozmarynu, co podczas masażu dodatkowo daje uczucie świeżości i mały zastrzyk energii.

Link do producenta: Svoje


BODY BOOM - PEELINGI KAWOWE
Peelingi Body Boom to moje ulubione peelingi kawowe. Na zdjęciu mała gromadka mini wersji ale to wcale nie oznacza, że wszystkie się u mnie sprawdziły. Wersję zapachową najlepiej dostosować do swoich upodobań. Osobiście najbardziej zaskoczyła mnie wersja z miętą.. ten efekt odczuwalnego chłodu jest obłędny! Idealna wersja na lato.. niestety nie najbliższe. W zapasach mam dwie duże wersje peelingow Body Boom gdzie jeden wystarczy mi na minimum 4 miesiące użytkowania, a oprócz nich inne peelingi. Jednak wracam do nich z wielką przyjemnością i poznaje nowe limitowane edycje.

Link do producenta: Body Boom
Link do recenzji: Peelingi Body Boom


CHIC CHIQ - PEELING AAM BODY
Kolejny innowacyjny produkt Chic Chiq, który skradł moje serce. Poniekąd wypełnił pustkę po produktach Willow Organics, bo jakimś cudem właśnie przypomina mi Willowki, chociaż to zupełnie inne konsystencja, inny zapach.. ale działanie podobne. Cudownie wygładza skórę otulając ją pielęgnacją najwyższej jakości. Niezwykle fajny w użyciu, chociaż wymaga pewnej wprawy.

Link do producenta: Chic Chiq


WILLOW ORGANICS - FRUITY SUGAR SCRUB
W 2019 marka Willow zamknęła swoją działalność.. szczęśliwi ci co zdołali zaopatrzyć się w zapasy. Chociażz wszystkie produkty Willowków pokochałam to jednak peeling jest na szczycie mojego uwielbienia. Cudowny zapach, ładne działanie złuszczające wraz z genialną pielęgnacją. To prawdziwa przyjemność go używać. W zapasach kosmetycznych na czarną godzinę uchował mi się jeszcze jeden peeling.



SZMARAGDOWE ŻUKI - HYPERICUM
Ten kremik tyle razu uratował moje dłonie z trudnych sytuacji, że bez wahania jestem w stanie nazwać go najlepszym. Niewielka ilość wystarczy aby pokryć dłonie, dzięki czemu jest niezwykle wydajny. Do tego posiada piękny, ziołowy zapach. Korzystam z niego głównie w sytuacjach kryzysowych takich jak po pracach w ogrodzie, intensywnym sprzątaniu czy.. skręcaniu zbrojenia na fundamenty domu. Zwyczajnie nie ma sobie równych, a ja specjalnie o dłonie nie dbam, a kremów nie lubię używać.

Link do producenta: Szmaragdowe żuki - Hypericum


PONY HUTCHEN - NATUALNY DEZODORANT W KREMIE
Dezodoranty Pony Hutchen zrobiły na mnie ogromne wrażenie, a była to jeszcze "stara" wersja "nieudoskonalona".  Faktycznie przy wyższej temperaturze zmieniały konsystencję co nieco utrudniało aplikację ale obecnie już tego nie robią. Pomimo tej walki i tak je uwielbiałam, a zużyłam trzy! Wydajne, skuteczne i pięknie pachnące! Z wielką przyjemnością zapoznam się z nową odsłoną

Link do sklepu: Bioana


DOUCES ANGEVINES - PIĘCIOSEZONOWY FLUID DO CIAŁA BAUME DE L'HIMALAYA
Ten produkt zwyczajnie trudno opisać. Nie jest to zwykła pielęgnacja ciała.. to raczej pielęgnacja naszego samopoczucia. Fluid do ciała, który dodaje energii, wzmacnia nasze dobre samopoczucie.. lub dosłownie pomaga je odnaleźć. Cudownie łagodzi bóle głowy czy mięśni. Spisuje się przy osłabieniu czy przeziębieniu. Sporą próbkę wysłałam koleżance Weronice (serdecznie odsyłam do jej profilu i Instagramie) i po pierwszym użyciu była równie zachwycona.

Link do sklepu: FlerOrganic


LAVERA - SZAMPONY
Szampony marki Lavera wypełniają mi pustkę po marce Desert Essence. Mają dobre składy, bez Cocamidopropyl Betaine na którą moja skora głowy reaguje przesuszeniem, a dodatkowo polubił je mój mąż. na chwilę obecną chyba przeszłam przez większą część szamponów Lavera i niedługo zatoczę kółko. Na zdjęciu ostatnia zużyta wersja.. dość specyficzna bo jest to szampon z odżywką ale sprawdził się nam bardzo fajnie. Natomiast bardziej polecam zacząć przygodę od bardziej standardowych formuł jak pomarańcza z zieloną herbatą, wersja dla alergików, z różą i proteinami grochu, a obecnie u nas na łazienkowej półce melisa cytrynowa z miętą


BEMA - REGENERUJĄCA MASKA DO WŁOSÓW
Ta maska ma ogromny potencjał. Używałam jej zazwyczaj w czasie kiedy miałam więcej czasu, bo im dłużej siedzi na moich włosach tym lepszy efekt zauważam. Pięknie nawilża, wygładza i dociąża włosy ale bez przesadnego obciążenia. Włosy są genialnie miękkie i gładkie. Maskę zazwyczaj nakładałam na mocno odciśnięte włosy, które przykrywam czepkiem oraz dodatkowo ręcznikiem. Taki kompres dodatkowo wzmacnia jej działanie. Do tej pory jestem pod takim wrażeniem, że śmiało mogę nadać jej tytuł najlepszej maski EVER! Już próbowałam do niej wrócić ale jest rozchwytywana.. jednak przy kolejnych zakupach w Ekozuzu będzie moja!

Link do sklepu: Ekozuzu


YOPE - ODŻYWKA DO WŁOSÓW ŚWIEŻA TRAWA
Normalnie nie lubię się z marką Yope, a to wyjątkowy przypadek, chociaż mam mu do zarzucenia jedno.. fatalny zapach. Bardzo chętnie bym sobie po nim pojechała ale fakt jest taki, że moje włosy i skóra głowy zwyczajnie polubiły się z tą odżywką pomimo mojego wewnętrznego sprzeciwu. Odżywka pięknie wygładza włosy, a jednocześnie nadaje im lekkości. Zdecydowanie najlepsza odżywka jaką miałam w ubiegłym roku pod względem działania.. i przyznaję to z wielkim bólem, bo fajną marki nie jestem.

Link do produktu: Yope - Odżywka do włosów świeża trawa


Jak się ma rok 2018 do 2019? Mała analiza: ULUBIEŃCY ROKU 2018: PIELĘGNACJA CIAŁA I WŁOSÓW

Republika Mydła - Lavender Lake
Nic się nie zmieniło. Mydło poznałam w 2018 ale bardzo chętnie wracałam do niego w 2019. W zasadzie jest to pierwsze mydło, które zostało aż tak wyróżnione. Uwielbiam za piękny zapach łączący lawendę z rumiankiem oraz za działanie peelingujące dzięki płatkom owsianym. 

Willow Organics - Fruity Sugar Scrub
Tutaj identycznie bez zmian. Uwielbiałam Willowki z będę je wspominać z ogromnym sentymentem.

Miodowa Mydlarnia - masło do twarzy i ciała z woskiem pszczelim Ambrozja
Masełko o wyjątkowym zapachu i dobrych właściwościach pielęgnacyjnych. Jednak wciąż bardziej kojarzę je z uwagi na zapach. Wiem, że powstały o tym samym zapachu perfumy w kremie i chyba obecnie bliżej jest mi do perfum ale tylko z uwagi na spore zapasy w masłach do ciała

Douces Angevines - Dwufazowy Płyn do kąpieli Les Larmes D'Ondine "Łzy Nimfy"
Płyn do kąpieli o niezwykłej kompozycji zapachowej. Mieszanka zapachu jodły, gorzkiej pomarańczy, ylanylang.. niby taka nie moja, a jednak tak strasznie wciągająca i niesamowicie relaksująca. Taka kąpiel wspaniale łagodziła bóle mięśni, poprawiała samopoczucie, relaksowała i zmniejszała stres. Za to skóra nabierała przyjemnej gładkości i miękkości bez tłustej warstwy. Niesamowity płyn.. z reszta jest to typowe dla całej marki.

Pony Hutchen - Dezodorant w kremie Rock-a-hula
Dezodoranty które bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Z przyjemnością wrócę.. chociaż już do nowej wersji 

Pony Hutchen - Perfumy w kremie
Perfumy wciąż mam.. i to zaopatrzyłam się w 2 sztuki. Bardzo liczę na to, że pojawią się nowe wersje zapachowe, bo niesamowicie odpowiada mi ten typ perfum. Nimi mini wersje, ale idealne do torebki.. ba! nawet do spodni i wcale niczego im nie brakuje jeśli chodzi o intensywność.

Desert Essence - Szampony
Genialne szampony, których naprawdę mi brakuje. Wciąż mam szczerą nadzieję, że mara się pojawi.. lub chociaż będzie można ją zamówić z iHerb bez dowalenia cla. Jeśli nadarzy się okazji to zrobię solidny zapas szamponów. 

Joico - Proteinowa pielęgnacja
Podobnie jak w przypadku szamponów Desert Essence, tu również nie ma jednego produktu, chodzi o całą gamę produktów Joico. Jedna duża odżywka była w stanie zapewnić moim włosom maksimum proteinowej pielęgnacji na najwyższym poziomie na przynajmniej rok. Wystarczyło, że po produkt sięgałam raz na miesiąc.. dosłownie. Z wielką przyjemnością wrócę do produktów Joico w tym roku.

Bionigree - Serum oczyszczające do skóry głowy
Rewelacyjnie się u mnie sprawdził! Koniecznie chcę wrócić w tym roku ale bardziej w okresie letnim gdyż cudownie chłodzi skórę głowy, oczyszcza ją i łagodzi. Do tego pięknie przedłuża świeżość włosów tuż u nasady.

The Wet Brush - Szczotka Dazzlers w kolorze silver
W tym temacie nic się nie zmieniło, to wciąż moja ulubiona szczotka do włosów. Szczotka nie ciągnie włosów, delikatnie je rozczesuje i nie drapie skóry głowy.. oraz ślicznie wygląda.


grudnia 08, 2019

NOWOŚCI LISTOPADA 2019

NOWOŚCI LISTOPADA 2019

Nie ma co marudzić.. listopad nam się udał. Pogoda była wyjątkowo łaskawa. Ze "starych" lat pamiętam taką jesień, która dosłownie wprowadziła mnie w depresyjny nastrój, który utrzymał się aż do wiosny (!).. od tamtej pory na okres jesienny staram się kumulować w sobie pozytywną energię, aby móc cieszyć się zimą i świętami, które już czuć w powietrzu. 

Tymczasem listopad to sporo dobrych wieści, masa wspaniałych ludzi.. i ciut przyjemności dla siebie.


BIOANA - MARKA LOVELY DAY
Tu niestety wielki smutek.. kiedy Pani Ania ze sklepu Bioana ogłosiła, że marka Lovely Day odchodzi i już nie wróci poczułam, że moja kosmetyczna strona mnie cierpi. Przecież tyle produktów chciałam przetestować, a zakup ciągle przekładałam w czasie i teraz co..? A co z moją listą życzeń gdzie od jakiegoś czasu widnieją maseczki Lovely Day?! Nie mogłam tak tego pozostawić!


LOVELY DAY - MASECZKA HYALURON + BLOOM
Maseczkę w wersji Charcoal manuka udało mi się wylicytować na aukcji.. ale przeboleć braku możliwości przetestowania drugiej nie mogłam. Bez zastanowienia trafiła do koszyka i z uśmiechem na twarzy mogłam ją skreślić z wish listy. 
Maseczka z jednej strony ma działanie niwelujące zanieczyszczenia skóry, a z drugiej strony nawilżające. Do tego dochodzi opcja trzymania 25minut lub w razie potrzeby przez całą noc. Takie rzeczy zawsze do mnie przemawiają. Opcja domowego spa, które będzie trwać cały weekend.. urlop.. święta. Dwa razy kusić mnie nie trzeba.

"Niestety" wyzerowałam stanu magazynowe jeśli chodzi o tę maseczkę ale jeszcze kilka ciekawych produktów marki Lovely Day pozostało. Wszystko jest w cenach promocyjnych i jest to ostatnia szansa na dorwanie czegokolwiek. W związku z czym polecam zajrzeć do sklepu Bioana.


PONY HUTCHEN - LIP BUTTER OH LA LA!
Na ukojenie serc po pustce jaką zostawi Lovely Day Pani Ania ściąga do sklepiku nowości marki Pony Hutchen. Tutaj mamy uroczy balsamik do ust, który nada delikatny jagodowy ton i przyjemny owocowy zapach naszym ustom.

Z okazji świąt pojawiła się limitowana kolekcja Winterzauber, a także nowości marki takie jak żele pod prysznic czy balsamy. Pokusa jest ogromna, tym bardziej, że na zapachach marki ani razu się nie zawiodłam.. tam wszystko pachnie oryginalnie i pięknie.

Poznaj nowości marki Pony Hutchen w sklepie Bioana


SORAYA PLANTE - ŁAGODZĄCA PIANKA DO HIGIENY INTYMNEJ
Ostatnio królują u mnie mydła. Niemal po jednym w ruch idzie kolejne ale nie każde mydło jestem s tanie użyć wszędzie. Mydła z funkcją peelingu w niektórych partiach ciała są zbyt ostre. W zapasach wykończyłam żele, a z uwagi na postanowienie że muszę ograniczyć ilość mydeł staram się nowych żeli nie kupować. W związku z czym pobiegłam do drogerii i chwyciłam piankę. Zazwyczaj markę omijam ale seria plante rzeczywiście ma łagodniejsze detergenty w związku z czym dałam jej szansę.


Mikołaj potrafi zaskoczyć prezentami już w listopadzie. Tym razem pod postacią kochanej Anuli z bloga Co kręci Anulę. Chociaż? Przyznam, że już się gubię w tym wszystkim, bo dziewczyny potrafią mnie zaskoczyć zupełnie bez okazji. Natomiast to nie wszystko wciąż otwieram niemal codziennie kolejne zawiniątka mikołajowo-urodzinowe dlatego zapraszam na mój Instargam aby być ze wszystkim na bieżąco!


XITIAN - MASECZKI SKOMPRESOWANE
Najlepsze maseczki w płacie.. ale na zasadzie zrób sobie sama. Są to dokładnie takie płaty masek jakie dostaniemy w sklepach z tym, że tamte są już nasączone esencjami, a tu esencję tworzę sama. Jeśli masz swoje ulubione składniki, oleje, esencje, sera czy hydrolaty wystarczy, że użyjesz ich do nasączenia maseczki i możesz się cieszyć wyjątkową pielęgnacją. Przez jakiś czas szukałam odpowiednio skrojonych form, a te odnalezione przez Anukę nie mają sobie równych. Jeśli najdzie cię ochota na takie zabawy to celuj w markę Xitian.


ALTERRA - MASECZKA MANUKA-HONIG
Produkty Alterra można znaleźć stacjonarnie w Rossmanie ale nie wszystkie i nie tę maseczkę! Dodatkowo jest to limitowana edycja.. i przede wszystkim maseczka! Czyli moja ulubiona forma pielęgnacji. Miód manuka słynie ze swoich właściwości pielęgnacyjnych. Nieraz chodziła mi po głowie maseczka z jego udziałem ale ostatecznie nic z tego nie wychodziło.. do teraz! Radość wielka i na dniach z pewnością pójdzie do użytku.


DRESDEN ESSENZ - PAN CIASTECZKO
Pan ciasteczko to nie pierniczek do schrupania.. to umilacz kąpielowy. Miałam w weekend możliwość go przetestować ale wybrałam coś innego. W końcu taki słodki pierniczek pasuje mi bardziej na okres świąteczny, a jest spora szansa na to, że będę mogła dorwać się do wanny rodziców. Jeżeli Pan ciasteczko pachnie jak świąteczny pierniczek.. na co wstępnie wszystko wskazuje to nic mi więcej do szczęścia nie będzie potrzebne. Oby zapach był tak intensywny, że sąsiedzi poczują!


ANULA - ROBÓTKI RĘCZNE, CZYLI DIY BY ANULA
O Anulowym DIY krążą legendy i nie bez powodu. Anula ma talent pod tym względem. Wszelkie przetwory i mieszanki są przemyślane i świetnie skomponowane. Na tym zestawianiu jednak czegoś brakuje. Trafił do mnie piękny słoik z mieszanką pomarańczy i cytryn zalany miodem w towarzystwie cynamonu, goździków i imbiru. Zniknął migiem! Codziennie towarzyszył mi przy herbatce.. każdej! Mąż w tym czasie łykał witaminę C, a ja piłam witaminki z Anulowego słoika.. i kto tu na tym lepiej wyszedł? 😂 W planach.. być może jeszcze dzisiaj.. zaraz.. własne cytrusy na zimowy okres. Tak mi ta mieszanka posmakowała, że muszę ją mieć na dłużej!


DIY BY ANULA - MIESZANKA HERBAT
Zimą najczęściej odstawiam kawę na rzecz aromatycznych herbat i soczków. W słodkim słoiczku przyozdobionym reniferem znajduje się herbaciana mieszanka. W środku cuda: zielona herbata, żurawina, słonecznik, suszone jabłka.. aż żal używać, bo tak ładnie prezentuje się na kuchennej półce.


DIY BY ANULA - ESENCJA DO MASECZEK
Gotowa esencja do maseczek! Tak! Są maseczki więc jest i esencja. Nie muszę kombinować.. zazwyczaj z moich kombinacji nie wychodzi zbyt wiele ciekawych połączeń za to Anulowe eksperymenty zawsze mają w sobie coś ciekawego. Tu mam mieszankę kojąco-nawilżajaco, czyli żel różany, kwas hialuronowy, serum nawilżające, fluid Nuit Caline z Douces Angevines oraz hydrolat lipowy. Brzmi jak coś czego moja skora potrzebuje.. zawsze!


DIY BY ANULA - MASECZKA Z GLINKĄ
To jednocześnie nowość i w tym przypadku również denko. Do tej maseczki dobrałam się w pierwszej kolejności. W środku mieszanka glinek, zielona herbata, korund, skwalen, żel różany i hydrolat ananasowy. Całość pachnie.. ananasem! Korund jest niemal niewyczuwalny w strukturze maski.. ale przy zmywaniu daje o sobie znać. Maseczka nie sprawia żadnych problemów, a z doświadczenia wiem, że stworzenie maseczki na bazie glinek nie jest w cale takie proste. Anuli udało się to świetnie. Maseczka nic złego mi nie zrobiła.. co więcej przyjemnie mi się już używało i chętnie po nią sięgałam. Ładnie oczyszczała skórę, koiła.. jednak wymagała zmycia czymś więcej niż wodą ale to nic nadzwyczajnego.


DIY BY ANULA - ESENCJA DO MASECZKI
Druga esencja stworzona przez Anulę to mieszanka serum z witaminą C, kwasem hialuronowym, olejem acai i hydrolatem lipowym. Tutaj również nawilżające i kojące cuda ale w towarzystwie witaminy C. Olej acai to również dla mnie nowość w pielęgnacji w związku z czym ta esencja wzbudza największe emocje.


Cannanea to marka kosmetyków naturalnych stworzona na bazie konopi siewnej. Głównym składnikiem aktywnym jest ekstrakt CBD + CBDA czyli tzw. kannabidiol. Składnik ten działa kojąco, przeciwzapalnie, reguluje sebum oraz pomaga w łagodzeniu swędzenia i zaczerwienienia. Marka mnie zauroczyła swoim nietypowym pomysłem na wykorzystanie konopi siewnej. Już gdzieś produkty z konopi mi mignęły ale Cannamea jest pierwszą marką, która ma tak fajne składy, a dodatkowo pochodzi z Lubelszczyzny!


CANNAMEA - OLEJEK DO DEMAKIJAŻU Z OLEJEM KONOPNYM I 200mg CBD
Ten olejek do demakijażu mnie intryguje. Zupełnie nie wiem czego się po nim spodziewać. Bazę stanowią oleje, brakuje emulgatora, który ułatwiałby zmywanie ale producent zapewnia, że produkt nie pozostawia tłustej warstwy na skórze. Skład jest na tyle ładny, że można by produkt uznać za serum olejowe, a nie produkt oczyszczający skórę. Myślę, że podczas oczyszczania skory warto dać mu trochę więcej czasu po to aby wykorzystać dobroczynne substancje które zawarte są w składzie.

Produkt znajdziesz na stronie producenta: Cannamea - Olejek do demakijażu z olejem konopnym i 200 mg CBD


CINNAMEA - GĄBKA KONJAC
Do zmycia olejku producent zaleca stosowanie delikatnej ściereczki lub gąbki konjac. Podoba mi się brak nachalnego podejścia w stylu.."olejek musisz zmyć przy użyciu naszej gąbki konjac!" 😅 Osobiście uwielbiam gąbki konjac ale nigdy nie pomyślałabym aby łączyć ją z olejkiem do demakijażu. Jestem niesamowicie ciekawa tego połączenia. Mam nadzieję, że gąbka nie zniszczy się szybko przez olejową mieszankę.

Produkt znajdziesz na stronie producenta: Cannamea - Gąbka konjac do mycia twarzy


CANNAMEA - NAWILŻAJĄCY KREM DO TWARZY Z OLEJEM KONOPNYM I 250mg CBD
Krem miał już swoją sesję zdjęciową i niesamowicie mnie zaskoczył. Spodziewałam się bardzo odżywczej i cięższej konsystencji, a zastałam lekką formułą co podoba mi się niesamowicie! Skład jest bogaty, a mimo to powinien odpowiadać każdej skórze, także wrażliwej, suchej i trądzikowej. Mam niesamowitą ochotę na to oby wszystkie produkty włączyć jednocześnie do pielęgnacji ale logistycznie może to okazać się bardzo trudne.. zobaczymy.



CANNAMEA - OCHRONNA POMADKA DO UST Z OLEJEM KONOPNYM I 25mg CBD
Bardzo lubię tego typu rozwiązania. Słoiczki zazwyczaj zostawiam sobie przy łóżku, a sztyfty lądują w torebce lub kieszeni kurtki. Pomadka ma lekko żółtawe zabarwienie więc powinna pozostać bezbarwna na ustach. Skład jak zwykle bardzo ciekawy, chociaż w tym przypadku tytułowa "Cannabis" znajduje się na pierwszym miejscu!

Produkt znajdziesz na stronie producenta: Cannamea - Ochronna pomadka do ust z olejem konopnym i 25mg CBD


Shy Deer, czyli marka pieszczotliwie nazywana kochanymi jelonkami. Dziewczyny zaskoczyły mnie niesamowitą paczką! Nie dość, że znalazłam w przesyłce nowość marki to jeszcze.. mango! Jako mangomaniaczka jestem zwyczajnie wniebowzięta, a na samą myśl o tym pomyślę zwyczajnie na twarzy rysuje się uśmiech. Jak tu nie kochać jelonków?!


SHY DEER - NATURALNE MASŁO DO CIAŁA TROPIKALNE 
Masło do ciała o soczystym aromacie mango i papaji.. jest niesamowicie aromatyczne i soczyste! Ślinotok mam już na samą myśl o nim. W dodatku masełko ma bardzo ciekawą konsystencję. Początkowo jego struktura jest gładka, a przy rozsmarowywaniu pojawiają się mikrogranulki po czym pod wpływem ciepła całkowicie się rozpuszczają tworząc bogaty olejek. Jednak cokolwiek by o nim nie mówić to na pierwszy plan i tak wychodzi jego zapach. Zwyczajnie nie da się przejść obok niego obojętnie. 

Produkt znajdziesz na stronie producenta: Shy Deer - Naturalne masło do ciała tropikalne


SHY DEER - NATURALNY PEELING ENZYMATYCZNY
Peeling enzymatyczny od Jelonków cieszy się sporym uznaniem. Trafił na moją listę chciejstw ale w planach miałam zakup w okolicach wiosny.. oczywiście jelonki uprzedziły mnie! Cieszę się niesamowicie i już kombinuję aby jak najszybciej wprowadzić go do pielęgnacyjnego obiegu. Zdecydowanie jestem fanką enzymatycznego.. wszystkiego 😅 Delikatne traktowanie skorzy sprzyja jej komfortowi, a dzięki temu łatwiej utrzymać ją w lepszej kondycji.

Produkt znajdziesz w producenta: Shy Deer - Naturalny peeling enzymatyczny


SHY DEER - SZKLANE SZPATUŁKI DO APLIKACJI KREMÓW
Uwielbiam je! Miałam już takie i zaginęły w akcji, a później nigdzie nie mogłam kupić. Doskonale sprawdzają się do wyciągania ze słoiczków kremów wszelakich, czy to pod oczy czy to twarzy. Chronią produkty przed dostaniem się bakterii z rąk, a im aplikacja bardziej higieniczna tym lepiej dla nas. Polecam każdemu!

Szpatułki znajdziesz na stronie producenta: Shy Deer - Szklane szpatułki do higienicznej aplikacji kremów


Tak.. to było lajtowe nowości. Za to grudniowe chyba podzielę na pół, bo nikt nie przetrwa tak długiego postu 😂

Przy okazji przypominam, że dziś ostatni dzień aby zgłosić się do rozdania na blogu 😍

lipca 31, 2019

ZUŻYCIA LIPCA 2019

ZUŻYCIA LIPCA 2019

Jak mi chce się spać.. notorycznie. To znak, że pora na jakieś wakacje. Uuu.. w zeszłym roku sobie odpuściłam ale w tym nie ma takiej opcji. Tylko, że wakacje wakacjami, a co robić aby do nich dotrwać? Mnie relaksują porządki.. umyję okna i już jakoś człowiek lepiej się czuje. Nie ważne, że jeszcze tego samego dnia pada deszcz 😂 Za to koniec miesiąca to taki mój rytuał na porządki w kosmetykach i na blogu. Zmienia się zakładka "w użyciu".. zaraz po poście z nowościami zmienia się "w zapasach". W zdjęciach również jakoś luźniej.. lubię koniec miesiąca.


OLIVAL - PILING ZA LICE
Muszę przyznać, że nie wiązałam z nim większych nadziei ale pozytywnie mnie zaskoczył. Dość lekka formuła z drobinkami.. niby nic nadzwyczajnego ale trzymany na skórze w formie maseczki, a później wykonany peeling, bardzo fajnie się sprawdzał. Zmiękczał skórę i ją oczyszczał. Dodatkowo zawartość kwasu salicylowego dość dobrze wpływała na moją skórę. Jednak peeling doceniłam dopiero gdy zaczęłam używać jako maseczki.. jako tradycyjny miziak nie robił na mnie wrażenia.

Link do recenzji: Olival - Piling za lice


BEAUTE MARRAKECH - WODA RÓŻANA
Bardzo lubię hydrolaty z róży damasceńskiej i w tym przypadku nie było inaczej. Kolejny czysty hydrolat, butelka z bardzo dobrym atomizerem.. tylko szkoda, że w plastiku.. mimo to opakowanie już jest wykorzystane pod nowy hydrolat 😊 Strasznie lubię działanie hydrolatów z róży damasceńskiej i pomimo ogromnego wysypu różnej maści hydrolatów, jakoś trudno mi uwierzyć, że znajdę zastępstwo. 



E-NATURALNIE - MASKA ALGOWA PEEL-OFF Z ACEROLĄ,JAGODĄ I OWSEM 
Coś mi nie po drodze z tą maseczką. W dodatku zaopatrzyłam się w dwa opakowania! Teraz używam nałogowo z racji mijającego terminu ważności.. ale może w tym szaleństwie znajdzie się jakaś iskierka nadziei która do tej pory nie rozpaliła moich zachwytów? Póki co to tylko poprawna maseczka pod którą lubię nakładać własnej roboty  esencję (z tego co akurat popadnie). Jako kompres i zatrzymanie składników aktywnych na skórze spisuje się bardzo fajnie.. ale w wersji solo jakoś mnie jeszcze nie przekonała.


REPUBLIKA MYDŁA - MYDŁO SOFT SHEEP
Delikatna słodka owieczka.. używanie mydełek z Republiki Mydła to prawdziwa przyjemność, chociaż kolejne mydełka wciąż nie są w stanie przebić wersji z lawendą i rumiankiem czyli Lavender Lake. Pomału docieram się z mydłami ale widzę również, że najbardziej przekonują mnie te, które do zaoferowania mają coś więcej.. najlepiej peeling lub chociaż bardzo delikatny peeling.



BODY BOOM - 7 CUDÓW BODY BOOM
Niemal dwa miesiące bawiłam się w towarzystwie 7 cudów Body Boom i było świetnie! Wiele zaskoczeń i jedno poważne rozczarowanie. Kto by pomyślał, że wersja peelingu która gdzieś w moje głowie była na szarym końcu zepchnie z piedestału mój numer jeden na liście do testów! Takie zawirowania opisałam w poście poświęconym głownie zapachom tych cudaków. Za to co do jakości, złuszczania, gładkości skóry, użytkowania.. nie jestem w stanie się do niczego przyczepić. 

Tymczasem w zapasach czeka na mnie kolejny peeling, a po ostatniej promocji.. jeszcze kolejny 😂



DR. ORGANIC - ORGANIC ALOE VERA GEL WITH CUCUMBER
W zasadzie byłam z niego zadowolona ale.. nieco krytycznych uwag pod jego adresem również mam. Alkohol w składzie sprawił, że nie chciałam stosować go ani na włosy ani tym bardziej w pielęgnacji twarzy więc ostatecznie służył jedynie w pielęgnacji ciała. Przez jakiś czas łączyłam go z olejem z pestek malin i rewelacji nie było. W dużej mierze winiłam za to aloes.. a wina jednak leżała po stronie oleju. Wystarczyło zmienić olej i już efekty były świetne. Dlatego ostatecznie się do niego przekonałam. Niestety jest trudno dostępny w Polsce.. ale czy warto się wysilać aby go ściągać? Nie specjalnie. 



BLISKO NATURY - OLEJ Z NASION PESTEK MALIN
Olej z nasion malin nie zachwycił mnie. Nie widziałam ani specjalnego działania na moją skórę, a sam zapach raczej nie należy do jakiś zachwycających.. raczej dość neutralny. Nie wykluczam jednak, że była to kwestia producenta. Być może olej innego pochodzenia sprawdzi się u mnie znacznie lepiej.. naprawdę mam chęć to sprawdzić i mam w kosmetycznych zapasach potencjalną perełkę.


OKANI BEAUTY - OLEJ Z PESTEK ŚLIWKI
Bardzo lubię zapach oleju z pestek śliwki. Zapach marcepanu dosłownie mnie relaksuje. Oprócz tego olej świetnie się wchłania bez pozostawiania tłustej i lepkiej warstwy oraz nie jest komedogenny. Cudownie wygładza, odżywia i nawilża (z warstewką żelu aleosowego). Bardzo szybko pozbyłam się przesuszonej skóry na piszczelach łącząc olej z żelem aloesowym. Genialny duet, a na chwilę obecną olej z pestek śliwki pozostaje moim numerem jeden wśród olei.


PONY HUTCHEN - DEZODORANT W KREMIE "KRÓL OLCH"
Kolejny dezodorant od Pony Hutchen i to w "starej" wersji 😅 Dla mnie są bardzo wydajne.. aż nie nadążam ze zużywaniem! W zapasach czeka kolejny.. również w starej wersji. Czym różni się od nowej? Wersja starsza ma zdolność do upłynniania się w temperaturach powyżej 25 stopni.. nowa już nie. Poza takim szczegółem do którego przyzwyczaiłam się na tyle, że nie zwraca mojej uwagi.. deo jest rewelacyjne! Zapach podchodzący pod męski.. ale na tyle ciekawy, leśny i świeży, że trudno się nie zachwycać. Z wielką przyjemnością będę wracać do tych dezodorantów.

Produkty Pony Hutchen znajdziesz w sklepie Bioana


FRESH & NATURAL - BALSAM DO SKÓREK CYTRYNOWY
Bardzo lubiłam ten balsamik do skórek, bo bardzo ładnie pielęgnował.. ale się zepsuł :-| Zaczął mi śmierdzieć więc jestem zmuszona wyrzucić, chociaż termin ważności wciąż jest aktualny.. no trudno. Natomiast balsamik robił coś co większość tego typu produktów nie potrafi.. nie natłuszczał. Takie tłuste palce zawsze mnie śmieszą.. nie czaję o co chodzi z tymi oliwkami, które za grosz nie chcą się wchłonąć, a tak chętnie są stosowane w salonach manicure :-D


JOICO - BLONDE LIFE MASKA
Jestem ogromną fanką odżywek i masek marki Joico. Zapewniają moim włosom tak szeroką pielęgnację proteinową, że jedna odżywka wystarczy mi z powodzeniem na rok! Moje włosy nie wymagają szczególnej pielęgnacji proteinowej ale od czasu do czasu staje się to konieczne. Wówczas do akcji wchodzi Joico.. i raz na 1,5 lub 2 miesiące mam spokój. To mój ostatnio produkt tej marki w kosmetycznych zapasach. Muszę sprawdzić czy posiadam jakieś produkty typowo proteinowe i jeśli nie.. to Joico powraca.. tylko co tym razem wybrać? Coś z nowości? Sprawdzoną linię Blond Life?

Recenzja odżywki: Joico - Blond Life


ANWEN - ZESTAW ODŻYWEK DO WŁOSÓW O RÓŻNEJ POROWATOŚCI
Hmm.. na dniach pojawi się recenzja całej trójki. W śród nich jest już odżywka, którą już miałam i doczekała się osobnej recenzji. Pomyślałam jednak, że może trafiła na fatalny zimowy okres gdzie w dodatku moje włosy nie były w najlepszej kondycji? Czy się zrehabilitowała? Hmm.. a jak wypadły koleżanki? Hmm.. 😜 nic nie zdradzę


BEMA - RESTRUCTURANTE HAIR MASK
Genialna! Na moich włosach spisuje się fantastycznie i z całą pewnością robiąc w najbliższym czasie zakupy w Ekozuzu trafi do koszyka. Moje włosy ją kochają.. szczególnie przekonałam się o tym w okresie zimowym, kiedy nadawały się już tylko do ścięcia.. a to cudo je uratowało i to na kilka miesięcy! Włosy po niej są śliskie, aksamitne i błyszczące. Obciąża.. ale dla mnie jest to obciążenie w ramach normy. Nie jest to jednak maska do codziennego stosowania.. może za bardzo obciążyć.. i być może bardzo cienkie i delikatne włosy mogą się z nią nie polubić.. ale myślę, ze warto spróbować. Ostatecznie można taką maskę dodawać do innych jako dodatkowa pomoc.. u mnie nie było takiej potrzeby. Uwielbiam i z całą pewnością trafi do  ulubieńców roku!


Ej.. jakieś normalne to denko, czy mi się wydaje?
Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger