Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gelacet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gelacet. Pokaż wszystkie posty

lutego 28, 2018

ZUŻYCIA LUTY 2018

ZUŻYCIA LUTY 2018

TAK! Kolejne udane denko! Wiem, że moje denka są spore ale gdy nowości co miesiąc przybywa tyle, że nie wiem w co ręce wsadzić to taki widok jak ten tutaj napawa szczęściem. W końcu równowaga musi być zachowana.. choć w tym miesiącu ilość nowości wręcz przytłacza 😅 To co? Kanapki gotowe?


EVELINE - ULTRADELIKATNY ŻEL MICELARNY 2 W 1
Ciekawa koncepcja użytkowania na dwa sposoby, czyli jako typowy płyn micelarny oraz jako typowy żel myjący. Jako płyn micelarny zupełnie się u mnie nie sprawdził w sensie, że nie byłam w stanie go w taki sposób użytkować. Chwilę zajmowało zanim się wchłonął w wacik, a moje waciki Isana są przecież elegancko chłonne. Stosowany jako żel spisywał się dużo lepiej w sensie.. dało się go używać. Natomiast nie różnił się niczym szczególnym w efekcie końcowym od wszystkich innych żeli drogeryjnych, czyli zwyczajnie podsuszał mi skórę.. i nieszczęście gotowe. Najgorsze chyba w tym wszystkim było palenie oczu.. a przecież ma nie szczypać! Fatalny.. zmęczyłam ina szczęście już o nim zapomniałam



E-NATURALNIE - PEELING ENZYMATYCZNY Z OWOCÓW TROPIKALNYCH
Pod koniec miesiąca zauważyłam, że jest go już naprawdę malutko.. może jeszcze dwa użycia i koniec! Zrobiłam zdjęcia.. recenzja już czeka.. zdążyłam! Zdradzić już teraz rezultat? No dobra.. jest świetny! Mój pierwszy peeling enzymatyczny, który działa i który naprawdę lubię. Zaskakujący jest nawet jego zapach.. śliczny! To taki grzeczny niepozorny produkt w który można się zakochać. 


AVALON ORGANICS - TONIK WRINKLE THERAPY WITH CoQ10 & ROSEHIP
Na początki za nim nie przepadałam.. ale z czasem doceniałam, a wręcz zaczęłam czuć przed nim prawdziwy respekt. To nie jest tonik dla bardzo wrażliwej skóry.. może dać do pieca przy codziennym użytkowaniu ale to zasługa składników aktywnych, którym jest nafaszerowany. Jeśli uważasz, że toniki nic nie robią.. to przy tym zmienisz zdanie.. ale ostrzegam, nie jest dla każdego..



AUBREY ORGANICS - MGIEŁKA NAWILŻAJĄCA Z WODY MINERALNEJ Z LODOWCA Z OLEJKIEM FRAGONIA
Bardzo ją polubiłam, nawet jej ziołowy zapach mnie urzekł. Bardzo przyjemna i delikatna mgiełka o właściwościach nawilżających, antybakteryjnych, kojących i oczywiście odświeżających. Żałuję, że jest tak słabo dostępna w Polsce, a jeśli już to przebitka cenowa wynosi co najmniej 100%. Przy okazji zagranicznych zamówień chętnie jeszcze do niej wrócę. Już za nią tęsknię.. a oszczędzałam jak mogłam 😭


 
THE ORDINARY - BUFFET
Serum peptydowe.. przy systematycznym użytkowaniu jakieś efekty przynosi ale aby używać systematycznie musiałam się do niego zmuszać. Niezwykle irytująca lepka warstwa wyjątkowo mnie irytowała. W ciągu dnia o ile siedziałam w domu okazjonalnie mogłam się przemóc ale w każdym innym wypadku niestety nie. Jego największą wadą było to, że zupełnie nie dogadywał się z podkładami (rolowały się razem z serum) ani z pozostałą pielęgnacją. W efekcie mogłam stosować wyłącznie na noc.. i w końcu zmęczyłam.


 
AUBREY ORGANICS - AGE-DEFYING THERAPY AHA MASK
Kolejny fajny produkt do pielęgnacji twarzy od Aubrey Organics. Póki co jestem pozytywnie zaskoczona kolejnymi produktami. Szampony nie do końca mi odpowiadają z uwagi na płynną konsystencję ale pielęgnacja buziaka.. póki co jestem na tak. Maseczka jeszcze bardziej rozbudziła we mnie ciekawość.. chętnie do niej wrócę ale i poznam inne maseczki Aubrey. Jedyny problem to dostępność..



MIODOWA MYDLARNIA - MASECZKA SŁODKI KOKOS
Najbardziej delikatna maseczka z całej czwórki.. przynajmniej tak odbiera ją moja cera. Choć może wcale nie taka najdelikatniejsza.. jako jedyna dała odczuć mojej cerze, że potrafi trochę poszczypać. Nic jednak złego się nie działo.. podrażnień brak, zaczerwienienia brak. Mogłam ją nosić bez obawy jednak efekty jej działania były delikatne.. choć nie była to maseczka skierowana do mojej cery. 


 
MIODOWA MYDLARNIA - MASECZKA LEN I CHIA
Chyba najbardziej zagadkowa z całej czwórki pod względem konsystencji ale i tak ją polubiłam. Zapach siemienia i nasion chia przypominał sianko.. na samą myśl rysuje się uśmiech na twarzy.  Maseczka łagodziła i koiła moją skórę, a drobinki fajnie spisywały się w roli peelingu. Ostatecznie chyba zbyt łagodna i delikatna ale wspominam bardzo dobrze.



MIODOWA MYDLARNIA - MASECZKA MIÓD I KURKUMA
Moja skóra chyba zwyczajnie lubi działanie kurkumy, bo tę maseczkę polubiła. Efekt gładkości skóry jest niesamowity i bardzo przyjemny. Nie jest to maseczka która złuszczy i całkowicie oczyści skórę.. ale pozostawi ją gładką.. Być może to nie jest logiczne, ale właśnie tak ta maseczka dział.



MIODOWA MYDLARNIA - MASECZKA GREEN POWER
Mój faworyt do którego chętnie wrócę. Jeśli doceniasz działanie spiruliny ale nie znosisz jej zapachu to to może być rozwiązanie. Wciąż czuć spirulinę ale nie jest to zapach który przytyka komórki mózgowe. Połączenie z zieloną glinką sprawia, że maseczka ma fajne właściwości oczyszczające. Zdecydowanie godna uwagi.


 
LAVERA - MASECZKA DO CERY ALERGICZNEJ Z BIO-WIESIOŁKIEM I BIO-MASŁEK SHEA
Polubiłam się z marką Lavera. testowałam kilka wersji maseczek Lavera ale najchętniej wracam do wersji z wiesiołkiem oraz do wersji z jojobą. Maseczka genialnie koi, regeneruje i nawilża skórę.. to taki opatrunek na skórę po nieciekawym eksperymencie 😅 Z pewnością wrócę, bo warto je mieć pod ręką.



SANA - KREM PO OCZY NAMERAKA HONPO WRINKLE EYE CREAM
Pierwszy krem z którego działania byłam zadowolona.. i najważniejsze.. nie migrował do moich oczu! Czy to naprawdę tak trudno jest zrobić taki krem? Przy systematycznym użytkowaniu pozostawia skórę nawilżoną, odżywioną i w lepszej kondycji ale wymaga systematyczności. Jego pojemność 25g w końcu zaczęła mnie męczyć.. bo jednak co za dużo to niezdrowo. Krem jednak nie jest bez wad.. nie dogaduje się z moimi podkładami mineralnymi i niestety nie posiada składu z którego byłabym w pełni dumna.



CALYPSO - GĄBKA CELULOZOWA
Po jednej przychodzi druga i tak w kółko. W styczniu i lutym gąbka była intensywnie użytkowana dzięki maseczkom z Miodowej Mydlarni. Sprawdza się jednak świetnie do ściągania wszelkich peelingów czy maseczek kremowych. Nie wyobrażam sobie aby mogło jej zabraknąć w mojej łazience.


ANDALOU - TONIK AGE DEFYING
Ta marka jest na moim celowniku. Ich składy mnie zwyczajnie pociągają. Tonik jest dość nietypowy. Jego zapach przypomina mi wodę po gotowanych ziemniakach, co ostatecznie zawsze doprowadza mnie do śmiechu.. dziwne skojarzenie ale nic innego do głowy mi nie przychodzi. Po aplikacji czuję na skórze delikatne mrowienie.. po prostu czuć, że ma moc. Moja ciekawość do marki została jeszcze bardziej rozbudzona! Odlewkę toniku dostała od Mariki z bloga Le Bleuet.. i u niej przeczytasz pełną recenzję toniku:



E-FIORE - KREM DO TWARZY SHEA
Próbka od Anuli z bloga Co kręci Anulę. Zachwyciłam się pierwszą próbką kremu z czarnuszką na tyle, że kupiłam pełnowymiarowe opakowanie. Jednak wersja shea jest równie bardzo mocno zachwalana.. ale jednak zupełnie inna. Ten kremik jest znacznie bardziej cięższy przez co dla mnie jest to wersja na noc. Pozostawia mokrą warstwę na skórze ale jest przy tym bardzo odżywczy. Nie zapycha moje skóry ale ładnie ją nawilżał i świetnie działał w połączeniu z innymi produktami. Do tego wszystkiego absolutnie genialny zapach.

TATA HARPER - PREPARAT ZŁUSZCZAJĄCO-OCZYSZCZAJĄCY
Pierwsze użycie. Jak to ładnie pachnie!  Delikatnie i subtelny zapach owoców, który z resztą bardzo lubię w kosmetykach do pielęgnacji.  Bardzo lekka formuła nieco lejąca. Drobinki złuszczające niby czuć gdzieś tam pod palcami ale zupełnie nie czuje ich na twarzy. To sprawia, że używanie jest bardzo komfortowe i przyjemne. Masowałam twarz dłużej niż robię to innymi peelingami, bo chciałam aby skóra skorzystała jak najwięcej.Ostatecznie próbkę używałam naprawdę długo! I jestem produktem totalnie zauroczona. Oczyszcza, wygładza, a przy tym realnie pielęgnuje. To produkt, który może zastąpić kilka! Sowitą próbkę dostałam od Joli z bloga Kosodrzewina

CLOCHEE - SERUM ODŻYWCZO-ODMŁADZAJĄCE
Odmłodzona się nie czuję ale to za mała pojemność abym mogła coś takiego stwierdzić. Natomiast samo serum wywarło na mnie pozytywne wrażenie. Jest lekkie, nie obciąża cery, ładnie odżywia.. czuć jego działanie, a skóra się z nim lubi. Nie mogę nic złego powiedzieć.. za to marką poczułam się zaciekawiona. Próbką obdarowała mnie Monika z bloga Mama z różową torebką.


MARION - AKSAMITNY ŻEL OCZYSZCZAJĄCY DO TWARZY JAPOŃSKI RYTUAŁ
Pisanie recenzji tego produktu mnie przerosło. Pisałam w trakcie stanów podgorączkowych które mnie dopadały i za każdym razem schodziłam na inne tematy 😂 W efekcie o samym produkcie jest tylko kilka zdań. Między innymi to, że nie używałam go do twarzy z uwagi na skład, a całkowicie wykorzystałam pod prysznicem do mycia ciała. Mył, przyjemny zapach.. i tyle.


BIOLOVE - KAWOWY PEELING DO CIAŁA
Żałuję, że te peelingi są tak mało wydajne.. ale z tych które miałam okazję używać lub wąchać to właśnie wersja kawowa najbardziej przypadła mi do gustu. Świetnie ściera, pozostawia skórę przyjemnie gładką i genialnie pachnie kawą. Sięgałam z wielką przyjemnością.. ale.. 5 - 6 użyć i koniec. To raczej fajna opcja na wyjazd.. choć chętnie spotkałabym się ponownie z tym peelingiem.



DIY BY ANECZKA - BABECZKI DO KĄPIELI 
Zielone papierki.. tyle zostało. Już dwa razy udało mi się skorzystać z wanny i gościnności rodziców. Oj.. brakowało mi tego, na szczęście przede mną kolejne kąpiele. Dwie babeczki z których skorzystałam w lutym były zupełnie różne. W jednej upchane były płatki kwiatów oraz błyszczące drobinki brokatu. Cudownie patrzyło się na tak mieniącą wodę. Druga babeczka mimo braku pływających drobinek wcale nie była gorsza. Aneczka zadbała o to aby jej "wypieki" miały genialne zapachy.. z przyjemnością czekam na kolejne możliwości wślizgnięcia się do łazienki rodziców. 


DIY BY KOSMETYCZNY FRONESIS - SÓL DO KĄPIELI
Mieszanka soli Epsom i soli himalajskiej z dodatkiem przeróżnych suszonych płatków kwiatów. Sól miała głównie cieszyć oczy i dłużej zatrzymać w wannie. Właściwości soli Epsom jest naprawdę wiele i warto w takiej kąpieli posiedzieć dłużej. Więcej o soli do kąpieli i innych moich wytworach przeczytasz w poście: Moje pierwsze DIY


ORGANIQUE - KREM DO RĄK REGENERATION & PROTECTION
Najlepszy krem do rąk jaki miałam! Po jednym użyciu regenerował skórę dłoni, przynosił ulgę, ładnie pachniał, nie pozostawiał tłustego filmu.. ideał. Oszczędzałam go okrutnie, bo już go w sprzedaży nie ma. Podejrzewam jednak, że została zmieniona jedynie etykieta, a w środku wciąż znajduje się ten sam produkt.. a przynajmniej mam taką nadzieję. Tymczasem mam w zapasach kolejne kremiki które muszę zużyć.. ale ten wspominam najlepiej ze wszystkich które miałam do tej pory. 

 

ALVERDE - BALSAM DO CIAŁA BIO-JAŚMIN
Kolejna próbka od Mariki z bloga Le Bleuet. Marika troszkę na ten balsam psioczyła, a ja go pokochałam.. choć to tylko próbka. Jaśmin od zawsze źle mi się kojarzył zapachowo, a ten balsam zupełnie to odczarował. Nabrałam chciejstwa na ten balsamik ale troszkę mi zejdzie gdy dojdę do punktu w którym będę mogła sobie na niego pozwolić i od razu zacząć używać 😢

Recenzja na blogu Le Bleuet: Rooibos, Jaśmin, Nagietek.. Alverde


BABCIA AGAFIA - MYDŁO MIODOWE DO WŁOSÓW I CIAŁA
W życiu bym tego produktu nie kupiła 😂 Podejrzewam, że gdybym je gdzieś dostała to przekazałabym dalej. Po pierwsze mam jakieś nikłe zaufanie do tej Babci, po drugie.. to mydło w maziowatej formie, które kojarzy mi się jedynie z konsystencją, właściwościami i zapachem czarnego mydła, którego nie lubię. Ale próbka.. próbkę mogę zmęczyć. Zapach zaskakująco ładny.. miodowy. Konsystencja też jakaś fajniejsza niż czarnego mydła.. ale, że niby włosy mam tym umyć? Umyłam! Przeżyłam! I biję pokłony.. jestem pozytywnie zaskoczona zarówno skutecznością mycia, łatwością stosowania i brakiem przykrych efektów. Połowę zużyłam do mycia ciała, drugą do włosów. Bardzo pozytywnie zaskoczona jestem. Próbkę dostałam od Mariki z bloga Le Bleuet


BENECOS - SZAMPON MORELOWY - próbka
Szampon kupiłam zanim jeszcze dokończyłam próbkę przesłaną od Mariki z bloga Le Bleuet. Przekonał mnie do tego już sam zapach moreli, który jest niezwykle słodki, a zarazem świeży. Dobrze myje, nie podrażnia mojej skóry głowy, nie mam z nią później żadnych nieprzyjemności. Więcej będzie w recenzji, a jeśli nie możesz się doczekać odsyłam do Mariki.


WOODEN SPOON - SZAMPON
Bardzo ładnie oczyszczał włosy i skórę głowy. Do tego świeży ziołowy zapach.. może jak dla mnie zbyt intensywny i ciężki.. na włosach już przyjemny i dodatkowo daje uczucie świeżości. Nieco żelowa konsystencja ale miałam problem z rozprowadzeniem go na włosach i utworzeniem piany.. dlatego sowita próbka wystarczyła mi na jedno użycie. Bez odżywki miałabym problem z rozczesaniem włosów. Raczej nie pobił moich innych szamponów ale żadnych strasznych rzeczy zarzucić mu nie mogę.

AGAFFIA - SZAMPON
Cóż to za gęstość! Cisnęłam i gniotłam butelczynę, a ten nie chciał lecieć 😂 Bardzo gęsty szampon, a przy tym wydajny. Świetnie oczyszczał skórę głowy i włosy ale bez odżywki po nim ani rusz. Jako szampon stosowany do mocniejszego oczyszczenia super ale na co dzień mogłabym mieć z nim problem. 

EUBONIA - SENSITIVE SHAMPOO
Bardzo przyjemny szampon dla wrażliwej skóry głowy. Prosty skład, delikatny zapach.. i robi co powinien. Dwie saszetki zużyłam przy jednym myciu z tym, że włosy zawsze myję podwójnie. Raz dla zruszenia brudu, dwa dla całkowitego wypłukania i oczyszczenia. Pozycja godna uwagi, a próbki dostałam do zamówienia ze sklepu Green Line


ACURE ORGANIC - ODŻYWKA DO WŁOSÓW SMOOTH + MANAGEBLE
Bardzo leciutka kremowa konsystencja, która bez problemu rozprowadza się na włosach. Moje końcówki, które zawsze są w najgorszym stanie (ale tragedii nie ma) chłonęły ją z wielką lubością. Odżywkę nakładałam nieco wyżej niż zazwyczaj to robię czyli do wysokości uszu.. nie obciążyła moich włosów ale pięknie je odżywiła i wygładziła. Niestety to za mało dla moich włosów.. szczególnie w sezonie grzewczym. Na drugi dzień włosy potrafiły się mocno puszyć i elektryzować.


GELACET PLUS - SUPLEMENT
Dzień mocniejszego stresu i już dziura na głowie gotowa 😭 Gelacet był pierwszym suplementem który rzeczywiście mi pomógł i to opakowanie miałam w swoich zapasach na czarną godzinę. Gdzieś mi opakowanie zwiało.. chyba mąż wyrzucił przedwcześnie 😅 O suplemencie i jego efektach możesz poczytać w podlinkowanej recenzji. 



100% PURE - PODKŁAD 2ND SKIN ORAZ KREMOWY PODKŁAD W ODCIENIACH CREAM
Obecnie używam podkładu kremowego w odcieniu White Peach. Obawiałam się, że zimą może okazać się dla mnie za ciemny dlatego pokusiłam się o próbki najjaśniejszego podkładu. Niestety odcień Cream jest dla mnie trupio jasny. Wiem już, że na odcień Cream nie mam co patrzeć nawet w zimie, a idealny jest dla mnie White Peach. Przy okazji miałam okazję sprawdzić inną wersję mojego ulubieńca czyli wersję dla skóry suchej 2nd skin w formie z pipetą.. genialne 😀 Kusiła mnie ta wersja ale również nie jest dla mnie. Na mojej skórze zachowuje się dość dziwnie, trudniej jest mi podkład rozpracować i mam wrażenie, że skóra wygląda na bardzo suchą.


JIMMY CHOO, RALPH LAUREN - PERFUMOWANE BALSAMY DO CIAŁA
Nie lubię tego typu produktów. Nie lubię po nie sięgać. irytują mnie. Oba produkty kupiłam w zestawie z perfumami. O ile Jimmy Choo perfumy lubię to Romance od Ralph Lauren zupełnie nie są w moim klimacie.. na szczęście perfumy Romance ostatnio udało mi się zużyć. Jednak gdy odnalazłam "to coś" to mnie trafiło. Nie będę się dalej męczyć choć zostało jakieś 1/4 produktu do zużycia. Może niedużo ale to mnie zwyczajnie przerasta. natomiast Jimmy Choo choć lubię to wiem, że będzie się dalej przewalać. Szkoda mi czasu i miejsca na takie produkty, a są już na tyle wiekowe, ze strach komuś oddać.


JENNIFER LOPEZ - GLOW BY JLO
To zupełnie nie moje klimaty.. nawet w 2%. Bardzo intensywny, ciężki, przytłaczający i męczący. Nos mi się marszczy za każdym razem gdy go czułam. Zużyłam ostatecznie na 2 razy.. akurat gdy miałam wyjść na zewnątrz na dłużej 😂

MICHAEL KORS - SEXY RUBY
Bardzo kobiecy.. ale w stronę starszych kobiet, a nie młodziutkich 😅 Przyjemne perfumy choć nie na tyle abym pokusiła się o pełniejszy wymiar. Niestety mają wadą.. są dość ulotne.


Uff.. chyba poszło ciałkiem ładnie. Szczególnie dumna jestem z maseczek.. a co tam.. z każdego zużycia jestem dumna.. nawet z każdej próbki. Idę śmieci wyrzucić i szykować koszyk na kolejne 😜 a międzyczasie należy się aktualizacja zakładek "w użyciu"😇 oraz "w zapasach" 😈 Tak.. luty mogę uznać oficjalnie za zamknięty.. choć jeszcze kilka godzin zostało.


lipca 03, 2017

ZAKUPY CZERWCA 2017 - KOSMETYKI I ODZIEŻ

ZAKUPY CZERWCA 2017 - KOSMETYKI I ODZIEŻ

Początek miesiąca więc pora odkryć przed Tobą zestaw nowości jakie poprzedni miesiąc mi przyniósł.. a przyniósł tego całkiem sporo chociaż połowa z tych zakupów nijak nie wpłynęła na moje finanse. Tak.. zdecydowanie czerwiec można zaliczyć do miesięcy w których mój portfel nie płakał z nędzy, a wszelkie zakupy wydają się dość przemyślane. Oby tak było zawsze.

Zacznę od zakupów, a później przejdę do konkursów i prezentów.


TAMI - BAWEŁNIANIE CHUSTECZKI KOSMETYCZNE DO PIELĘGNACJI TWARZY
To efekt oglądania pustych opakowań tych chusteczek w niemal każdym denku u Diany na blogu Chanceleee. W końcu przy wizycie w Rossmannie ściągnęły mój wzrok i trafiły do koszyka. W zasadzie dobrze się składa, bo jeszcze w lipcu planuję tygodniowy urlop i zdecydowanie chusteczki pojadą ze mną.


TAMI - PŁATKI KOSMETYCZNE
Z płatkami do demakijażu w formie nasączonej miałam okropne doświadczenia, ale same płatki bawełniane spisują się znacznie lepiej. Obecnie jestem na etapie poszukiwania dobrych płatków kosmetycznych, bo jednak ostatnio zauważyłam, że potrafią się między sobą bardzo różnić.


ISANA - PŁATKI KOSMETYCZNE BIO
Moją uwagę na te płatki kosmetyczne zwróciła Monika z bloga Mama z różową torebką, a jej Madziakowo. Nigdy wcześniej nie zwracałam uwagi na to czy płatki są czy nie są bielone chlorem. Te, chociaż do najtańszych nie należą to i tak postanowiłam sprawdzić na sobie. Na chwilę obecną nie nastawiam się w żadnym kierunku.


THE KONJAC SPONGE - GĄBKA KONJAC Z ZIELONĄ HERBATĄ
Gąbki Konjac to moja nowa miłość. Wystarczył zakup jednej niepozornej gąbki w Jysk, później w drogerii DM.. i to wystarczyło abym poczuła różnicę i zachciała czegoś z wyższej półki. Nie da się ukryć, że gąbka z The Konjac Sponge za 44 zł jest niemal dwu.. trzykrotnie (?) większa od tych co miałam do tej pory. Bardzo mnie ciekawi jak wypadnie w porównaniu z tańszymi i czy jest warta swojej ceny.


PRÓBKI DO ZAMÓWIENIA Z LAVANDE
Do gąbki Konjac otrzymałam próbki kremów do twarzy marki Korres. Od dawna obserwuję markę i czytam pochlebne recenzje. Cieszę się, że w końcu mam okazję sprawdzić coś z asortymentu.
Korres - Black Pine krem na dzień
Korres - Black Pine serum


CZARSZKA - AKSAMITNY BALSAM DO MYCIA TWARZY
Jestem jedną z tych farciar którym udało się złapać balsam w pierwszej turze. Chociaż kupiony na początku miesiąca, to doczekał się otwarcia ale tylko w celu sprawdzenia zapachu. Wciąż męczę olejek do demakijażu Biolove, do którego zdecydowanie nigdy więcej nie wrócę.. chociaż tragiczny nie był ale szczególnie dobry też nie. Za cel postawiłam sobie jego zużycie.. dopiero wówczas dobiorę się do balsamu Czarszki.


EFISEPTYL - MIĘTOWA NIĆ ROZPRĘŻAJACA SIĘ
Zupełnie zapominam o tym aby wrzucać nici dentystyczne do zakupów czy denek. Jakiś czas temu znalazłam w Naturze nić rozprężającą się i póki co jestem jej systematycznie wierna.. chociaż troszkę kuci mnie powrót do teflonowej nici Curaprox.


GILLETTE - VENUS BREEZE
W drogerii Natura natknęłam się na promocję -40% na wszystkie produkty do golenia. Trudno z takiej okazji nie skorzystać, bo jednak maszynki do golenia są produktem systematycznie używanym.. przynajmniej u mnie. Pomalutku odkładam sobie na urządzenie IPL, ale zanim dojdzie do finalizacji to jeszcze trochę czasu minie.. czyli ostrza w ruch!


VENUS - PIANKA DO GOLENIA ŻURAWINA & MANGO
Pianki do golenia to u mnie prawdziwa rzadkość. To jeden z tych produktów, które mogły by dla mnie nie istnieć. Jednak z uwagi na obniżoną cenę o 40% skusiłam się. Do tego mieszanka zapachu żurawiny z mango wydaje się być bardzo obiecująca.


ALMIRALL - GELACET PLUS
Zaopatrzyłam się na wszelki wypadek w mój sprawdzony suplement diety na włosy. Jeszcze mnie nie zawiódł, a forma saszetek do rozpuszczenia i picia całkowicie mi odpowiada. Jestem w stanie przez okres 3 tygodni w miarę systematycznie pić raz dziennie taki napój, a efekty mówią same za siebie. 



100% PURE - SUPER FRUIT HEALTHY FOUNDATION W ODCIENIU SAND
To moja nagroda za cierpliwe zużycie wszystkich podkładów. Chociaż muszę przyznać, że do wyboru nowego podkładu podeszłam bardzo restrykcyjnie. Początkowo planowałam zakup podkładu w formie sypkiej (i wciąż planuję) ale jednak po tylu latach stosowania podkładów płynnych stwierdziłam, że dobrze będzie mieć podkład płynny w dodatku mineralny. Sama marka 100% Pure bardzo mnie ciekawił więc napisałam do sklepu Plants for beauty prośbę próbki. Po kilku bardzo sympatycznych mailach dotarły do mnie próbki, a efektem jest pełnowymiarowy produkt. Od momentu kiedy podkład do mnie dotarł jest w użyciu więc recenzja z pewnością pojawi się szybciej niż później 😉


PRÓBKI DO ZAMÓWIENIA Z PLANTS FOR BEAUTY
Do zamówienia mogłam wybrać trzy darmowe próbki ale sklep dorzucił jeszcze dwie, są to:
100% Pure - Organiczny krem do ciała różowy grapefruit
100% Pure - Organiczny waniliowy krem do ciała
100% Pure - Szampon nabłyszczający Yuzu & Grapefruit
100% Pure - Krem tonujący w odcieniu Sand
Uoga Uoga - Podkład mineralny z bursztynem w odcieniu Strawberry and snow


INDIGO - PROTEIN BASE ORAZ LAKIER HYBRYDOWY PIJAMA PARTY
Nie mam specjalnego doświadczenia w lakierach hybrydowych ale ciekawiło mnie to jak bardzo dana baza może mieć wpływ na trwałość całego manicure. Okazało się, że może. W poście W poszukiwaniu ideału. Baza hybrydowa NeoNail kontra Indigo widać to ewidentnie ale okazało się, że nawet gorsza baza może mieć swoje zalety. Podobne testy wciąż będę robić ale pomalutku.. póki co ograniczam się do jednego manicure hybrydowego w miesiącu i nie chcę skończyć z 50 lakierami.


SUNSHINE - PELNIK DO PAZNOKCI 100/180 ZIARNISTOŚĆ ORAZ RADEŁKO
Bardzo udany pilnik! Mam już identyczny jeden po który sięgam systematycznie ale przy okazji wizyty w sklepie z akcesoriami do manicure postanowiłam zaopatrzyć się w dodatkowy. Świetna sprawa w porównaniu do zwykłych papierowych z drogerii.
Skoro już robię manicure hybrydowy to warto zaopatrzyć się również w konkretne radełko. Niby zwykły gadżet, ale bardzo ułatwia pielęgnację paznokci i skórek


To tyle z zakupów ufundowanych przez moją osobę dla mojej osoby.. pora na nagrody i prezenty.


WYGRANA W KONKURSIE Z MARKĄ ACHAE NA BLOGU ANULI, CZYLI NATURALNA ZAKUPOCHOLICZKA


ACHAE - ZESTAW MINI PEELINGÓW DO CIAŁA I PEELING DO UST
Uwielbiam peelingi do ciała, a już szczególnie rozkochałam się w tych naturalnych. Nigdy więcej chemicznej papki, a jedyną konkurencją dla naturalnych peelingów jest rękawica Kessa, która towarzyszyła mi niemal przez cały poprzedni rok. Zestaw peelingów do ciała wygrałam u Anuli z bloga naturalna zakupoholiczna w rozdaniu prowadzonym z marką Achae. Już przed otwarciem paczki mój nos poczuł moc naturalnych olejków.. obłęd! Już mogę zdradzić, że zdecydowanie sięgnę po pełnowymiarowe opakowanie.. ale którą wersję? Jeszcze nie wiem. Póki co koniecznie sprawdź opinię Anuli o produktach Achae


oraz koniecznie zajrzyj na stronę sklepu Achae

PS. Jeden z peelingów mam w użyciu, a jeden powędrował do Moniki (Mama z różową torebką) ale i tak przy zamówieniu nadrobię tę wersję.


WYGRANA W KONKURSIE GADUŁA MAJA U MARIKI Z BLOGA PORCELANOWE WŁOSY


LUSH - CHARITY POT HAND & BODY LOTION
Wygrana za gadulstwo na blogu Porcelanowe Włosy. Ujmę to tak.. nie było opcji aby sobie odpuściła produkt Lusha. Walczyłam zawzięcie i oto jest.. moje maleństwo.. my precious. Marika ewidentnie wpadła w sidła Lusha, a mnie bardzo łatwo skusić na produkty, które w Polsce są trudno dostępne.. w efekcie mi również włączyło się chciejstwo.

U Mariki na blogu w lipcu ruszyło kolejne rozdanie dla gaduł, a nagrodą również jest produkt Lush.


NIESPODZIANKI OD MONIKI Z BLOGA MAMA Z RÓŻOWĄ TOREBKĄ


APIS - ZESTAW DO PIELĘGNACJI TWARZY
Cały zestaw już jest w użyciu, a próbki są na tyle duże, że jest spora szansa na oddzielny wpis. Przyznaję bez bicia, że niektóre produkty naprawdę mnie pozytywnie zaskoczyły.


DERMOFUTURE - INTENSYWNA KURACJA DO TWARZY Z NANOPEPTYDAM I KOMÓRKAMI MACIERZYSTYMI
Sera do twarzy to jedne z moich ulubionych produktów w pielęgnacji. Kosmetyki DermoFuture są mi znane ale tylko z blogów. Dzięki Monice mam okazję poznać jeden z produktów, a wybór rodzaju serum jak najbardziej trafiony. Już od jakiegoś czasu ciekawią mnie produkty z nanopeptydami.. w końcu człowiek się starzeje, a konserwować się trzeba. Chociaż.. podobno i tak wyglądam na 7 lat młodszą.. a zdarza się, że jak otwieram drzwi z rana bez makijażu to słyszę " yyy... a rodzice są?" 😂


DAISO JAPAN - SILIKON MOISTURIZING MASK
Uwielbiam dziwne i niestandardowe produkty, a ta maska idealnie wpisuje się w ten klimat. Słyszałaś już o silikonowych maskach nawilżających wielokrotnego użytku? Dla mnie bomba! Chociaż jeszcze nie używałam to jaram się jak mała dziewczynka i codziennie macam opakowanie.. chyba poczekam, aż będę miała totalnie wolny wieczór i pozbędę się męża z domu.. pełny relaks.

 

COSNATURE - MULTI-POWER GESICHTSMASKE
Jak ja nie znoszę niemieckiego 😅 a tu wszystko po niemiecku. Jednak sama marka od dawna bardzo mnie ciekawiła, aż moja ciekawość w końcu urosła do chciejstwa. Teraz przynajmniej częściowo będę mogła to zaspokoić. Z saszetkowymi maseczkami z drogerii już dawno dałam sobie spokój, bo na ogół więcej robiły mi krzywdy niż pożytku ale Cosnature zdecydowanie do drogeryjnych marek zaliczyć nie można. W dodatku składy wyglądają całkiem przyjaźnie.. zaraz się do jednej dobiorę.. bo miałam ciężki weekend i mi się należy!


MASMI - HIGIENA INTYMNA
Noo.. przyznam bez bicia, że o ile nad kosmetykami sobie wybrzydzam to w kwestii artykułów higienicznych już nie.. i od wielu lat wspieram przodujący w tej dziedzinie koncern.. być może warto i tutaj coś zmienić, a spróbować z pewnością nie zaszkodzi. Naprawdę bardzo mnie cieszy ta próbka.

PREZENT NA DZIEŃ DZIECKA OD.. MĘŻA



THE WET BRUSH - SERIA DAZZLER
To mój prezent na dzień dziecka od.. męża. Moje argumenty: "Kochanie, jestem młodsza o 1,5 roku i niższa o głowę, a i tak przez większość czasu to ja się Tobą opiekuję: jedzenie, prasowanie, pranie itp. Kupisz mi śliczną szczotkę do włosów?" Voila ! O szczotkach The Wet Brush słyszę tylko tyle, że słynne TT-ki się przy nich chowają. Szczota trafiła ma moją noworoczną listę chciejstw włosowych.. i w końcu jest ze mną. Początkowo miałam wybrać wersję złotą, ale jednak srebro bardziej do mnie przemawia.


PREZENTY NA DZIEŃ DZIECKA OD RODZICÓW

Należę zdecydowanie do osób, które niezbyt ochoczą chodzą po sklepach z odzieżą. Wyznaję zasadę, że jak mi się coś spodoba to samo na mnie wpadnie. Gdy znowu czegoś potrzebuję to nigdy znaleźć nie mogę. Na ogół dzień dziecka obchodziliśmy skromnie i to w zasadzie zawsze mi pasowało.. ale w tym roku rodzice rzucili mi kasę z warunkiem, że mam sobie coś kupić.. coś wyłącznie dla siebie i do końca miesiąca muszę się wyspowiadać z zakupów 😂 No to spowiadam się także tutaj.. w końcu odzieżowe zakupu tu u mnie prawdziwa rzadkość.


H&M - BLUZKI
Bardzo lubię koszulki z H&M. Takie w klasycznym kroju sprawdzają się świetnie, a luźniejszy krój jest idealny nawet na wyższe temperatury. Pierwsza koszulka wykonana jest w 95% z bawełny i w 5% z elastyny. Dekolt w dość głęboki serek. Wybrałam rozmiar S z uwagi na to, że był luźniejszy. 
Zielony top jest w 100% z wiskozy ale bardzo ładnie się układa, tkanina jest delikatna i lejąca. Koszulka ma okrągły ale głęboki dekolt oraz niewielką kieszonkę. Ten top przeszedł już jedno pranie i nie mam najmniejszych zastrzeżeń.


C&A - KOMBINEZON
Na ogół wszystko co znajdę w C&A idzie później w ręce mojej krawcowej. Identycznie będzie z tym kombinezonem. Chociaż jest to rozmiar 34 to i tak zdecydowanie na mnie wisi. Mimo to krój oraz kolor spodobał mi się na tyle, że kupiłam. Poprawki nie będą kosztować wiele, a za sam kombinezon zapłaciłam niecałe 70 zł. Skład to 100% wiskoza ale bardzo przyjemna w dotyku, a sam kombinezon jest bardzo ładnie wykończony.



C&A - SUKIENKA
W okresie letnim mam całkiem sporo imprez rodzinnych. Połowa rodziny męża została wyprodukowana w lipcu.. a rodzina jest liczna. Sukienka od razu wydała mi się idealna na takie spotkania przy wysokich temperaturach. Materiał jest bardzo zwiewny i delikatny ale na tyle luźny, że nie krepuje ruchów, a skóra oddycha. Urodą sukienki jest spora ilość marszczeń przez co nawet pognieciony materiał wciąż wygląda dobrze, a załamania nie rzucają się tak w oczy.  Pod wierzchnią warstwą jest halka, która zabezpiecza przez pokazywaniem bielizny. Sukienka ma gumkę w pasie ale ja lubię dodatkowo podkreślić talię paskiem.


RESERVED - SUKIENKA
Na stronie sklepu możesz zobaczyć jak marka postanowiła sukienkę zaprezentować.. dla mnie to koszmar.. wygląda jak worek na kartofle. Ale już odpowiednio ściągnięta w pasie to inna bajka. Krój potrafi dodać objętości tam gdzie trzeba i zasłonić mankamenty, podkreślając przy tym talię. Przód jest krótszy ale na szczęście tył dłuższy co chroni pośladki przed eksponowaniem ich publicznie. Póki co sukienkę uwielbiam i chodzę w niej na okrągło jednak jej wadą jest to, że bardzo łatwo się gniecie. Obecnie jest na nią promocja.


VERONA - NASZYJNIK
Osobiście nigdy nie mam nic przeciwko jeśli, ktoś bliski na imieniny czy urodziny da mi pieniądze. Takich pieniędzy nigdy nie wydam na parówki, jajka, mleko czy paliwo. Dla mnie to zawsze dobra inwestycja w biżuterię i podobnie było w tym przypadku. Resztę pieniędzy przeznaczyłam na srebrny naszyjnik. Ten pochodzi z firmy Verona. Bardzo lubię tę markę i jej ufam. Srebro nie czernieje, a sama biżuteria nie ma wygórowanych cen w przeciwieństwie do Apatru itp.


BILANS CZERWCA:
Zużycia: 19 pełnowymiarowych produktów i 5 próbek
Kupiłam: 12 pełnowymiarowych produktów + 12 próbek

Chyba można uznać, że bilans jest na plus.. oby tak dalej.. aż do zminimalizowania zapasów. 

Nawet nie chcę pisać ile mi zajęło pisanie tego posta.. w związku z czym chylę czoła nad dziewczynami, które prowadzą blogi modowe.. albo może mi zwyczajnie wprawy brakuje?

Daj znać czy element odzieżowy jest tu przez Ciebie mile widziany czy jednak tworzyć oddzielne posty. Oczywiście nie mam w planach na stałe tego wprowadzać, bo jak wspominałam odzieżową zakupoholiczką zdecydowanie nie jestem.

Coś wpadło w oko?
Ja Twoje zakupy mają się do zużyć?

Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger