Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tangle Teezer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tangle Teezer. Pokaż wszystkie posty

września 30, 2017

ZUŻYCIA WRZEŚNIA 2017

ZUŻYCIA WRZEŚNIA 2017

Nie pamiętam września.. w sensie pijana przez cały miesiąc nie chodziłam ale i tak średnio cokolwiek z niego pamiętam. Totalnie nijaki miesiąc.. jakby całkowicie przespany. Chociaż nie.. pamiętam, że była piękna letnia pogoda i nagle z dnia na dzień nastała jesień ale nie żadna piękna złota jesień tylko zimna i ponura. A gdzie okres przejściowy? Gdzie babie lato?.. chociaż nie.. pająki to ja widziałam już w nadmiarze. Nie mam nic do jesieni.. nawet ją lubię ale nie tak od razu i to ze wszystkim co potrafi być w niej depresyjne. Dobrze, że chociaż końcówka miesiąca jest bardziej przyjazna.. tylko co z tego gdy człowiek z gorączką walczy.. do tego zamotany bardziej niż kiedykolwiek i walczy o jasność umysłu, gdy trzeba do toalety pójść 😂

Przynajmniej jakoś to blogowanie mi jeszcze wychodzi.. zatem denko!


BIOPHA - WODA MICELARNA DO SKÓRY WRAŻLIWEJ
Jako płyn do demakijażu pierwszej warstwy spisywał się całkiem dobrze.. zmywał. Jeśli jednak przetarłam nim twarz w ciągu dnia dla odświeżenia skory czy po prostu rano, pozostawiał na mojej skórze lepką warstwę, która doprowadzała mnie do szału. Do tego skład wersji Natural odbiega jakościowo od wersji Organic. Nie był najgorszy ale jeśli miałabym wybierać to prędzej wróciłabym do różowego Garniera, który finansowo również wypada o niebo lepiej.



BOOTS BOTANICS - PURIFYING FACE SCRUB ALL BRIGHT
Uhh.. bardzo kiepski peeling do twarzy. Zupełnie nie radził sobie ze złuszczaniem naskórka i to w najmniejszym stopniu. W zasadzie nie jestem w stanie przypisać mu jakichkolwiek właściwości pielęgnacyjnych. Jakimś cudem udało mi się go zużyć.. a trwało to siedem miesięcy. Peeling absolutnie nie był wydajny, te siedem miesięcy to wyłącznie okres męki i niechęci.



PURE SKIN FOOD - TONIK NAWILŻAJĄCY RUMIANEK
Bardzo przyjemny produkt, który koi skórę, tonizuje, odświeża, a także pomaga przy podrażnieniach. Fajnie sprawdzał się w duecie z olejkiem z tej samej firmy. Mam jednak pewne wątpliwości czy jest wart swoje ceny.. w końcu na rynku hydrolatów z rumianku znajdziemy naprawdę dużo i to w znacznie niższej cenie. Sprawdzę, bo jednak już nieraz przekonałam się, że hydrolaty równe sobie nie są 😉



LUSH - ŚWIEŻE MASECZKI: DON'T LOOK AT ME, CATASTROPHE COSMETICS, ROSY CHEEKS
To już wszystkie.. nic nie zostało. Zabawa fajna ale chyba głównie jedna z maseczek pozostała mi w głowie na tyle, że bardzo chętnie bym do niej wróciła. Dwie kolejne miło wspominam, dwie były przeciętne, a jedna spowodowała katastrofę. Z tej trójki najlepsza okazała się Catastrophe Cosmetics. Bardzo się cieszę z możliwości przetestowania za co ponownie dziękuję Marice 😘 Moje wielkie chciejstwo marką Lush na chwilę obecną zostało zaspokojone. W użyciu mam również czyścik Aqua Marina ale spokojnie.. bez stresu.. bez napinki.. na recenzję w październiku chyba szansy nie ma 😜



ISANA - PŁATKI KOSMETYCZNE BIO
Jestem zaskoczona tym, że jakiekolwiek płatki kosmetyczne wywarły na mnie tak dobre wrażenie. Zdecydowanie płatki Isana w wersji Bio, czyli nie bielone chemicznie należą do moich ulubionych. Są bardzo delikatne dla skóry oczu. Uważam, że mogłyby uratować niejeden przeciętny płyn do demakijażu. Polecam chociaż raz je sprawdzić.. ale jakbyś zapomniała to z całą pewnością jeszcze Ci o nich przypomnę 😉


ALLEGRO - SZMATKA MUŚLINOWA
Ze szmatkami z muśliny jest u mnie tak jak ze skarpetkami. Wrzucę do pralki cztery, a wyciągnę trzy 😂 Z dziesięciu szmatek muślinowych, które jakiś czas temu kupiłam na allegro została mi tylko jedna. Ciężko jest mi już ją doprać.. znęcałam się nad nią wystarczająco długo.. pora na wymianę.
Swoją drogą mogę je polecić z czystym sumieniem szczególnie jeśli do oczyszczania używasz olejków lub balsamów. Szmatki muślinowe w mojej opinii są lepsze niż ręczniczki czy inne tego typu ściereczki np. bambusowe czy z mikrofibry. Przy regularnym stosowaniu całkowicie wyprą peeling z pielęgnacji. Dobrze sprawdzą się te z allegro za 5 zł ale jedne z lepszych znajdziesz w The Body Shop.


CALYPSO - GĄBKA CELULOZOWA
Uwielbiam te gąbki, są niezastąpione! Genialnie sprawdzają się przy ściąganiu maseczek i tak głównie ich używam. Sprawdzałam również w tym celu gąbki Konjac ale było mi ich szkoda.. tak.. skąpiradło kosmetyczne to ja 😂 Do tego celulozowe finansowo wychodzą znacznie taniej i z ostatniego przeglądu kosmetycznych zapasów wynika, że będę musiała się w nie ponownie zaopatrzyć. 

ALLEGRO - MASECZKI SKOMPRESOWANE
Uwielbiam je. To tylko baza ale sprawdzają się fenomenalnie. Warto chociaż raz je przetestować na sobie i nie martw się, że nie masz czym ich nasączyć, bo masz! Wystarczy chociażby tonik lub hydrolat. Niby banalnie proste, a efekty lepsze od niejednej drogeryjnej maseczki czy wielbionych maseczek azjatyckich w płacie. Polecałam.. polecam.. i wciąż będę polecać.


GREEN PEOPLE - SOFT BUFF SKIN EXFOLIATOR
Bardzo fajny peeling! Spisał się świetnie! Próbka rozbudziła chęć zakupu pełnowymiarowego opakowania.. ale listę peelingów do sprawdzenia już mam. Mimo to kusi i to bardzo. Jest to rozświetlający emzymatyczny peeling, który łagodnie ale skutecznie złuszcza to co trzeba.

GREEN PEOPLE - VITA MIN FIX 24-HOUR CREAM
Witaminowy nawilżający krem do twarzy również rozbudził we mnie chciejstwo. Faktycznie ładnie nawilża skórę, a przy tym nie pozostawia tłustej warstwy. Przeznaczony do cery normalnej i  suchej ale nawet na mojej mieszanej spisał się bardzo dobrze. To również świetny krem pod makijaż. Zdecydowanie w produktach Green People będę chciała poszperać.

YUNIFANG - ESENCJA
W opakowaniu maseczek Yunifang, które jakiś czas temu mi się skończyły znalazłam próbkę essencji. Wykorzystałam ją wraz bawełnianą maseczką. Cudownie ukoiła skórę. Do masek Yunifang strasznie mnie ciągnie i bardzo za nimi tęsknię.

DERMEDIC - NORMACNE KREM REGULUJĄCO-OCZYSZCZAJĄCY NA NOC 
Dawno temu kupowałam produkty Dermedic i w miarę byłam z nich zadowolona.. na początku. Im dłużej używałam tych produktów tym moja skóra miała się gorzej. W składach często pojawiały się składniki, które na dłuższą metę mnie zapychały i powodowały pogorszenie stanu skóry.. ale początki oczywiście były zawsze całkiem fajne. Dlatego też podjęłam próbę z próbką, bo miałam ku temu powody. Stan mojej skóry pogorszył się po maseczce Love Lettuce i nie chciał się poprawić nawet przy moich sprawdzonych sposobach. Normacne stosowałam na noc przez 2-3 dni z rzędu.. i też nic nie pomogło.. skóra co najwyżej została podsuszona. To tylko potwierdza, że tego typu kosmetyki bardziej szkodzą mojej skórze niż pomagają.

OILLAN - BIOAKTYWNY KREM BARIEROWY
Każda z próbek wystarczyłam mi na 2-3 użycia. Stosowałam zarówno na twarz jak i na szyję oraz dekolt. Krem jest bezzapachowy, lekki, szybko się wchłania. W zasadzie wcale go nie czuć. Skóra czuję się pod nim komfortowo. Nie szkodzi jej, nie zapycha choć taki test należałoby wykonać w znacznie dłuższym okresie czasu. Nie zachwycił mnie ale też nie mogę o nim niczego złego powiedzieć.

LAVERA - SERUM INTENSYWNIE NAWILŻAJĄCE Z ALGAMI I KWASEM HIALURONOWYM
Niewielka próbka ale bardzo fajna. Delikatne w konsystencji serum sprawdza się rewelacyjnie pod maseczkę tonikową czy pod krem. Nawet w wersji solo spisuje się całkiem dobrze. Kwas hialuronowy w moje pielęgnacji po prostu musi być! Bardzo chętnie sprawdziłabym na sobie pełnowymiarowy produkt.

AVEBIO - AMBROZJA NAWILŻAJĄCA
Kolejny nawilżacz i również bardzo fajny produkt. Podobnie jak poprzednik sprawdził się fajnie pod maseczką tonikową czy krem. Minimalnie i z niewiadomych przyczyn ciągnie mnie do niego minimalnie bardziej niż do serum z Lavery. Na szczęście mam jeszcze czas, bo w użyciu i zapasach wciąż mam mój hit, czyli Hydraluron.

MAKE ME BIO - OLEJEK DO PIELĘGNACJI TWARZY I DEMAKIJAŻU
Trochę poczułam się rozczarowana. Od Make Me Bio oczekiwałam więcej ale podobnie jak to było w przypadku kremu i maseczki, olejek też okazał się.. poprawny. Nie zrobił na mnie specjalnego wrażenia, a jego oryginalne opakowanie jest tak niepraktyczne, że całkowicie mnie zniechęca jego zakup.

BALEA - WODA MICELARNA
Delikatny płyn micelarny, który miał problemy ze zmyciem tuszu z rzęs. Nie był najgorszy ale jednak z tego co widzę pielęgnacja marki Balea raczej nie ma mi nic ciekawego do zaoferowania.


SEPHORA - ODŻYWCZY BALSAM DO CIAŁA CYTRYNOWA WERBENA 30zł
Bardzo polubiłam się z tym balsamem głównie z uwagi na zapach soczystej werbeny, który szczególnie latem uwielbiam. Używałam na raty, bo jednak takich zapachów w produktach kosmetycznych za wiele nie jest. Na szczęście znalazłam jego zamiennik i to z nieporównywanie lepszym składem, a także zapachem! Już za balsamem nie tęsknię.. nie brakuje mi go.. nie pamiętam zapachu.. a przecież był ulubieńcem 😇



INTIMEA - EMULSJA DO HIGIENY INTYMNEJ
Wiem, że kilka osób ten produkt sobie chwali ale u mnie okazał się całkowitym bublem.. a już szczególnie przy higienie intymnej. Przy tradycyjnym stosowaniu wysuszał i podrażniał mi skórę. Udało mi się płyn zużyć do mycia włosów (kwas mlekowy fajnie działa na włosy stosowany od czasu do czasu), do kąpieli oraz mycia pędzli i gąbek do makijażu, a to wszystko zajęło mi.. rok.


NIVEA - OLEJEK W BALSAMIE KWIAT WIŚNI I OLEJEK JOJOBA
Zapach przyjemny choć spodziewałam się czegoś więcej. Dla mnie pachnie jak ładny płyn do płukania tkanin.. czyli ładnie.. ale jednak coś tu mi nie gra. Zapach ulatnia się stosunkowo szybko. Konsystencja lekkiego balsamu, który ekspresowo się wchłania w skórę. Skóra faktycznie wydaje się być nawilżona bez uczucia jakiejkolwiek warstwy. Produkt ciekawy i przyjemny. Myślę, że zdobędzie swoje grono wielbicielek ale ja raczej wliczać się nie będę.

OILLAN - BIOAKTYWNA EMULSJA DO MYCIA I KĄPIELI ORAZ PŁYN DO MYCIA I KĄPIELI 2W1
Z racji, że wanny nie posiadam stosowałam po prysznicu na wilgotną skórę. Jedna saszetka wystarczyła mi na jedno użycie i to wcale sobie nie żałując. Po rozprowadzeniu produktu na skórze zajmowałam się pielęgnacją stóp, a następnie emulsję spłukiwałam. Skóra od razu była jedwabiście gładka. Po jej osuszeniu ręcznikiem również efekt był wyczuwalny ale w dużo mniejszym stopniu. Z czasem skóra przestała czuć się komfortowo. W moim przypadku ten produkt jest całkowicie zbędny ale z drugiej strony przeznaczony jest dla maluszków, a nie kobiet z trojką z przodu.

OILLAN - MLECZKO NAWILŻAJĄCE
Bezzapachowe mleczko, które pozostawia skórę nawilżoną ale bez jakiegokolwiek natłuszczenia. Bardzo komfortowe dla skóry. W okresie letnim mogłoby się sprawdzić jednak z uwagi na Myristyl Myristate w składzie wolałam unikać nakładania go w miejscach podatnych na zapychanie tj. ramiona, dekolt itp. Już wielokrotnie przekonałam się, że te składnik przy systematycznym używaniu zapycha moją skórę. Szczególnie unikam go w produktach do twarzy.

OILLAN - DERMATOLOGICZNY BALSAM NAWILŻAJĄCO-NATŁUSZCZAJĄCY Z 10% MOCZNIKIEM
Faktycznie nawilżał i natłuszczał skórę ale przy próbce trudno mi było stwierdzić faktyczny wpływ mocznika na skórę. Produkt pozbawiony jest zapachu, a warstwę którą zostawia na skórze wydaje się jakby lekko tempa. Jeśli już mam możliwość wyboru to prędzej sięgnęłabym po naturalne masło do ciała lub balsam.. po prostu mam z nich więcej przyjemności.


NOBLE HEALTH - MISIE NA ZDROWE WŁOSY
Okropny smak żelków warto przeboleć, bo z każdym kolejnym dniem smakują lepiej.. w sensie bardziej neutralnie. Początkowo mocno mnie to zraziło ale wytrwałam, a efekty tego zaprocentowały. Mimo wszystko muszę przyznać, że żelki mnie zaskoczyły. Nieco z niedowierzaniem do nich podchodziłam.. żelki ? na włosy? serio? Coś mnie podkusiło aby sprawdzić zawartość witamin w porównaniu do mojego niezawodnego suplementu Gelacet Plus.. miśki okazały się poniekąd lepsze. Zdębiałam.. i zamówiłam. Jeśli nie widziałaś efektów po kuracji to wstydź się.. lektura obowiązkowa do nadrobienia poniżej.



BEAUTY MARRAKECH - SZAMPON ZIOŁOWY
Do ziołowych szamponów podchodzę ostrożnie, bo z ich zapachami bywa różnie. Ten pachniał wyjątkowo sympatycznie i wcale nie drażnił mi nosa. Poziom piany bardzo satysfakcjonujący, włosy porządnie oczyszczone ale następnego dnia zaczęła swędzieć mnie skóra głowy. Sprawdziłam skład i znalazłam w nim CAPB, czyli Cocamidopropyl Beatina jako główny detergent. Niestety moja skóra głowy zupełnie go nie toleruje. Resztę zużyłam jako pierwsze mycie, a drugie koniecznie z innym szamponem. Ubolewam nad moją marną tolerancją.


ORGANIC GARDEN BY STARA MYDLARNIA - PEELING DO SKÓRY GŁOWY, KURACJA OCZYSZCZAJĄCA
Jeden z fajniejszych peelingów do skóry głowy, do tego dostępny stacjonarnie w drogerii Natura. Skład mógłby być nieco lepszy ale poza tym nie mam co do niego żadnych zastrzeżeń. Fajnie oczyszczał, odświeżał, chłodził i unosił włosy u nasady. Po prostu dobry.  Ciekawi mnie druga wersja tego peelingu ale na chwilę obecną mam nico inne plany.



TANGLE TEEZER - SZCZOTKA DO WŁOSÓW WERSJA ORYGINAL
Mam serdecznie dość przekładania jej z miejsca na miejsce. Od kiedy mam The Wet Brush moja oryginalna wersja przestała istnieć. Zrobiłam do niej ostatnio kilka podejść aby upewnić się czy dobrze robię.. zdecydowanie dobrze! Mam grube i gęste włosy ze szczotką The Wet Brush ich rozczesanie trwa chwilę, bo łapie włosy na całej ich grubości.. z TT musiałam zawsze dzielić włosy na pasma. Do tego moja skóra głowy z TT się nie lubiła.. tak samo końce włosów. Pa Pa!
Żeby nie było.. wciąż mam wersję kompaktową TT, której używam i noszę w torebce.


CATRICE - LIQUID CAMOUFLAGE KOREKTOR W ODCIENIU 010 PORCELLAIN
Rozumiem w pełni zachwyty nad tym korektorem. Oddać mu trzeba pokłon za zdolność krycia i trwałość. Kupiłam go z myślą o okolicach oczu ale zupełnie się nie sprawdził: wysuszał i zbierał się mimo prób utrwalenia. W znaczącej większości zużyłam go z podkładem Too Faced, który ratował pod względem trwałości. Resztki zużyłam jako bazę pod cienie i dzięki temu moja opinia na jego temat znacznie się ociepliła. W tej dziedzinie spisywał się całkiem dobrze, ładnie podbijał kolor cieni i utrzymywał je w miejscu. Powrotu nie planuję. Za to duży plus przyznaję za bardzo dobrej jakości opakowanie z którego nic się nie ścierało.. o wiele droższe firmy mogą brać przykład.

Link do recenzji: Catrice - Liquid Camouflage



100% PURE - KREM TONUJĄCY W ODCIENIU SAND
Bardzo ucieszyła mnie ta próbka dołączona do zakupów. Mój kremowy podkład ze 100% Pure również ma odcień Sand.. ale różnica między nimi jest naprawdę spora. Szkoda, że producent nie dba o to aby poszczególne produkty miały takie same bądź bardzo zbliżone do siebie odcienie, bo wówczas zakupy byłyby znacznie ułatwione. Na szczęście sklep Plants for Beauty prowadzi sprzedaż próbek więc warto filować i z tej opcji korzystać. Co do samego kremu tonującego: nieco dziwna konsystencja.. jakby wodnisto-oleista, początkowo może sprawiać problem z rozprowadzeniem ale wystarczy dobrze rozetrzeć pędzlem typu flat-top cienką warstwę. Daje efekt drugiej skóry ale także delikatne krycie. Dla mnie odcień Sand w tym przypadku jest o 3-5 tonów za ciemny. Myślę jednak, że to może być ciekawa opcja dla cer suchych i normalnych, które nie mają większych problemów.


HUGO BOSS - PERFUMY FEMME
Delikatne i dziewczęce. To zdecydowanie opcja dla kogoś młodego z niepoprawną duszą romantyczni. Kiedyś bardzo je lubiłam ale obecnie całkowicie do mnie nie pasuje.. wręcz stały się nijaki. Być może mi się znudziły, przejadły, a może zmienił mi się gust zapachowy. We wrześniu dobrałam się im do tyła.. używałam codzienne. Niestety producentowi brakuje kilku klepek. Denko opakowania jest wypukłe, a koniec rurki atomizera opiera się w najwyższym punkcie soczewkowego kształtu. Nie ma takiej możliwości aby zużyć perfumy do końca, bo spora część rozlewa się wokół. Ile ja się umęczyłam aby cokolwiek przelać do małego atomizera.. ile razy sobie ręce zalała.. ile razy w oko sobie psiknęłam.. na koniec wszystkim co udało się wydobyć cieszyła się podłoga w kuchni. Brawo.

Link do recenzji: Hugo Boss - Femme


KATE MOSS - VINTAGE
Zapach sam w sobie ciekawy. Zdecydowanie należy do tych intensywnych i mało subtelnych, choć oryginalnych. Jest słodki, nieco ciężki i zupełnie nie w moich klimatach. Zużyłam szybciorem póki nastała chłodniejsza aura. Na szczęście trwałością nie grzeszył.

MASSOIA SECRETS - ESSENTIELLE VANILLE
Pojęcia nie mam skąd mam próbkę, a w sklepach tych perfum nigdzie nie widzę. Zapach to bardzo mocna, ciepła i otulająca wanilia. Są słodkie i nieco duszące, a ich trwałość jest całkiem imponująca. Zdecydowanie na wieczór i raczej dla nieco starszej osoby.


Z czystej ciekawości podsumowałam finansowo denko. Jego koszt pomijając wszelkie próbki i licząc ceny bez zniżek to około 407 zł. Wbrew pozorom to wcale nie jest dużo, bo największe obciążenie stanowią tu perfumy, które używałam 3-4 lata. Skupiłam się również głównie na zużyciu próbek. Naprawdę zużycia z tego miesiąca uważam za przeciętne jak na moje możliwości.. aż boję się podliczyć poprzednie denka.. może lepiej nie będę o tym myśleć 😂 Swoją drogą jestem ciekawa jak to wygląda w Twoim przypadku. 


stycznia 07, 2017

ULUBIEŃCY ROKU 2016 - CIAŁO I WŁOSY

16
ULUBIEŃCY ROKU 2016 - CIAŁO I WŁOSY


W kategorii makijaż oraz pielęgnacja twarzy czułem przymus ograniczenia moich ulubieńców, ale w kategorii pielęgnacja ciała oraz włosów tych ulubieńców, aż tak dużo nie było. Jednak to właśnie tu doszło do największych zmian pielęgnacyjnych.


OLEJKI DO KĄPIELI
Akurat nie chodzi o te konkretne, choć oba należą do jednych z ulubieńców, ale o przejście z żeli na bazie SLSów na olejki, które nie zawierają silnych detergentów. Moja skóra po ponad półrocznym używaniu olejków do kąpieli jest bardziej gładka i nie potrzebuje takiego nawilżania jak kiedyś.W lecie jestem nawet obejść się bez codziennego nawilżania ciała, a jedynie doraźnie raz (lub dwa) w tygodniu. Z drugiej strony im mniej chemii tym lepiej.

Link do recenzji olejków ECO Laboratoris: Marokański olejek oraz pozostałe olejki


RĘKAWICA KESSA
W nowym roku planuję ją zdradzić z peelingami ale z pewnością zaopatrzę się w nową. Genialnie ściera naskórek, a intensywność peelingowania zależy wyłącznie od nas. Działa z każdym żelem, mydłem, olejkiem. Przez cały 2016 rok prawie wcale nie używałam peelingów, przez co znacznie ograniczyłam wydatki.

Link do recenzji: Rękawica Kessa


YVES ROCHER - EXPRET REPARATION MLECZKO DO SKÓRY SUCHEJ.
Poprzednia zima dała mi się mocno we znaki. Skóra, szczególnie na nogach była przesuszona. To mleczko nie dość, że przyjemnie pachnie masłem shea, to bardzo fajnie sprawdziło się jako szybki ratunek. Jednak najbardziej sprawdziło się na przesuszone dłonie jako kuracja nocna w połączeniu z bawełnianymi rękawiczkami.



L'OCCITANE - MIGDAŁOWY KONCENTRAT DO CIAŁA
Już zdenkowane i strasznie mi go brakuje. W grudniu używałam go szczególnie namiętnie i muszę przyznać, że faktycznie ładnie wygładzał skórę. Zamach obłędny.. nawet mąż wielokrotnie go  komplementował. Niestety produkt jest na tyle drogi, że nie planuję do niego wracać. Ale jako prezent.. byłby idealny.



KHAJA - SZCZOTKA DO CIAŁA
Ze szczotkowaniem ciała nie byłam w tym roku specjalnie systematyczna. Jednak wciąż staram się wprowadzić ten rytuał na stałe do mojej pielęgnacji ciała. Skóra już po pierwszym szczotkowaniu jest wygładzona. Szczególną uwagę przykładałam do szczotkowania nóg gdzie często mam problemy z wrastającymi włoskami po goleniu czy depilacji. Szczotkowanie świetnie niweluje ten problem. Poza tym działa lepiej niż niejeden balsam ujędrniający. Szczota jaki i sam proces szczotkowania nie doczekał się recenzji.


SZAMPONY O BARDZIEJ NATURALNYCH SKŁADACH
SLS-y odpuściłam siebie nie tylko w pielęgnacji ciała ale także w pielęgnacji włosów. Różnica jest znacząca, bo oprócz tego, że skóra mojej głowy ma się lepiej niż kiedyś, to włosy na długości również. Ostatni raz na podcinaniu końcówek włosów byłam w sierpniu (!), a moje włosy wciąż nie są rozdwojone ani mocno przesuszone. Oczywiście wymagają podcięcia ale nie 5-8 cm tylko max 1-2 cm. Początki z naturalnymi szamponami są dość trudne, bo ciężko jest się przestawić z produktów pieniących na te mało pieniące. W dodatku na rynku mamy bardzo dużo "szamponów naturalnych", które naturalne nie są, co w efekcie prowadzi do podrażnień, uczuleń czy swędzącej skóry głowy. Dlatego też przygotowałam post z szamponami, które powinny być dla naszych włosów oraz skóry głowy bezpieczne.



NATURA SIBERICA - ROKITNIKOWY SCRUB DO SKÓRY GŁOWY
Początki przejścia na łagodniejsze szampony były dla mnie dość trudne. Tym bardziej, że na początku poszukiwań dobrych szamponów natrafiałam na szampony z dodatkiem Cocamidopropyl Betaina, na ktorą w końcu dostałam uczulenia. Dzięki peelingowi moja skóra głowy szybko wróciła do normy, a stosowane wcierki na porost włosów lepiej działały. Ostatnio zaniedbałam peelingowania skóry głowy ale zamierzam powrócić do regularnego stosowania. 



ORGANIX - KERATIN OIL
Maskę kupiłam na początku roku i tak leżała przez długi czas. Dopiero ostatnio, gdy zajrzałam do mojego zbioru zapasów wpadła w moje ręce. Odżywka w składzie ma silikony co nie każdemu będzie odpowiadać.. jednak na moich długich włosach robi cuda. Uwielbiam ją. Niedługo pojawi się jej recenzja.


GELACET - SUPLEMENT DIETY
Działa.. przynajmniej na mnie i moje.. dolegliwości. Po 3 miesiącach od zakończenia kuracji na głowie mam świeży puch. Jeszcze przed wiosną planuję powrót i szczegółową recenzję z efektami.


GUMKI SPRĘŻYNKI
Giną mi jak zaczarowane. Ostatnio kupiłam dwie i już mam tylko jedną. Nie sięgam po nic innego gdy jestem w domu. Są wygodnie, nie ciągną włosów, trzymają się moich "śliskich" włosów. Świetnie sprawdzają się pod prysznicem czy przy olejowaniu włosów. W zasadzie mogłabym innych gumek nie mieć. Ostatnio tego typu gumki kupuję w Rossmanie, gdzie kosztują niewiele i według mnie są lepsze od oryginalnych Invisibobble.


TANGLE TEEZER
Tangle Teezer chyba nie tylko u mnie odmienił szczotkowanie włosów. Przy długich włosach jest to na ogół katorga, a już szczególnie w zimie gdzie włosy lubią się kołtunić w obrębie szalika. Według mnie nie są bez wad ale póki co to najlepsze szczotki jakie miałam do tej pory.

Co jest na Waszych listach z działu pielęgnacja ciała i włosów?

stycznia 23, 2016

PORANNE SZCZOTKOWANIE WŁOSÓW

14
PORANNE SZCZOTKOWANIE WŁOSÓW
Jestem przekonana, że wiele z Was jest zaskoczona postem na temat porannego szczotkowania. Bo niby czym ma się różnić od szczotkowania włosów w ciągu dnia?! A jednak różni się.. albo raczej powinno się różnić. Zacznę o tego, że moja babcia miała piękne i bardzo długie włosy. Codziennie, zanim jeszcze wstało słońce babcia poświęcała chwilę na ich szczotkowanie. Robiła to nie tylko w wyjątkowy sposób, ale również przy pomocy specjalnej szczotki. Mowa tu, oczywiście o szczotce z dzika.
 

Dlaczego szczotka z dzika? Budulcem naszych włosów jak i szczeciny dzika jest keratyna. Zatem nie ma możliwości, aby włosie dzika w mechaniczny sposób mogło uszkodzić nasze włosy. Zjawisko elektryzowania włosów również jest zminimalizowane.

Dlaczego najlepiej robić to rano? Ponieważ, mamy wtedy "najświeższe" sebum, które wytworzyła nasza skóra głowy wciągu nocy. Wiem, wiem..ohyda. Jednak rozprowadzając sebum od nasady po same końce, zapewniamy naszym włosom ochronę przed wiatrem, słońcem, niskimi temperaturami czy innymi czynnikami zewnętrznymi. Oprócz tego usuwamy z powierzchni włosów zanieczyszczenia oraz starą keratynę. Zatem nasze sebum to najlepsza odżywka dla naszych włosów.


W jaki sposób szczotkuję włosy? Pochylam się, spuszczając włosy ku dołowi i szczotkuję od karku w kierunku czoła. Dzięki temu dotleniam skórę głowy, czyli pobudzam krążenie krwi.

Poza samym szczotkowaniem włosów, warto również wykonywać masaż skóry głowy metodą młoteczkowania. Polega to na delikatnym opukiwaniu szczotką skóry głowy, co dodatkowo pobudza cebulki.   


Aktualnie jestem w posiadaniu dwóch takich szczotek. Jedna z nich jest firmy BaByliss z częściowo gumową obudową, natomiast druga to szczotka ręcznie robiona polskiej firmy Khaja o wdzięcznej nazwie Helenka. Szczotkowanie wygładza, nabłyszcza oraz dyscyplinuje moje włosy bez ich uszkadzania. Przy systematycznym używaniu moje włosy wyglądają po prostu lepiej, są gładsze i bardziej lśniące. Dzięki masażom cebulki włosów są pobudzane do wzrostu. Aktualnie przyrost moich włosów to od 2 cm do 2,5 cm w ciągu miesiąca, jednak to może być zasługą również innych czynników. Takie czesanie wymaga oczywiście więcej czasu i uwagi niż Tangle Teezer. Dlatego szczotka z włosiem dzika towarzyszy mi niemal wyłącznie przy porannym czesaniu, a w ciągu dnia w użyciu jest Tangle Teezer w wersji oryginalnej i kompaktowej.
  

Co ważne przy tego typu szczotkach, to ich odpowiednia pielęgnacja. Ze względu na drewnianą obudowę nie należy ich moczyć w wodzie. Włosie natomiast należy regularnie czyścić i dezynfekować. Dla dziewczyn, które nie są przekonane do tego rodzaju szczotek świetną alternatywą będą szczotki o mieszanym włosiu. Ostatnio znalazłam coś między Tangle Teezer, a szczotką z dzika o nazwie The Wet Brush Shine (klik) i mam szczerą nadzieję się w nią zaopatrzyć. Bardzo możliwe ze zdetronizuje oryginalną wersję mojej TT.

Oczywiście nie dajmy się zwariować. Poważnych problemów z włosami czy skórą głowy taka szczotka nie rozwiąże. Wpływ na stan włosów oraz ich ilość mają również stosowane preparaty, dieta oraz czynności pielęgnacyjne. Jednak jestem przekonana, że każda włosomaniaczka słyszała wiele dobrego o tej metodzie szczotkowania.

   Używacie tego rodzaju szczotek?

grudnia 19, 2015

EKOLOGICZNE LOKI

EKOLOGICZNE LOKI
Najwięcej wysiłku wkładam w pielęgnację włosów, gdy są świeżo podcięte. Stan zdrowo wyglądających i odświeżonych włosów chcę utrzymać jak najdłużej. Wówczas moją prostownicę, którą zarówno prostuję i kręcę włosy, odkładam głęboko do szafy. 
Co robię, gdy mam ochotę na miękkie loki lub fale? 


Wówczas, stosuję metodę na ekologiczne loki. Jest to metoda bez użycia ciepła, zatem nasze włosy przy kręceniu nie ucierpią. Co robię? Przed położeniem się do łóżka, dokładnie rozczesuję włosy. W tej czynności niezmiennie króluje u mnie Tangle Teezer. Następnie dzielę włosy na partie i ponownie rozczesuję. Aby uzyskać skręt taki jak na zdjęciu, włosy podzieliłam na 5 partii. Jeżeli zależy wam na mocniejszym skręcie, wystarczy zwiększyć ilość wydzielonych pasm. Na koniec, każdą z części nawijam na chusteczki nawilżające i zawiązuję.


Wcześniej wyjmuję chusteczki z opakowania, aby były tylko lekko wilgotne. Jest to istotne, gdyż pomijając ten krok możemy obudzić się z mokrymi  włosami. Metodę tę stosuję na suche włosy i zawsze na noc. Wówczas rano mam pewność, że wilgoć z chusteczek i moich włosów zdążyła się ulotnić. Tak zawiązane włosy nie powodują u mnie żadnego dyskomfortu podczas snu.


Chusteczki, które aktualnie posiadam są średniej wielkości. Aby było wygodnie wam je później zawiązać polecam poszukać większych, np. przeznaczonych dla dzieci.

Miałyście już do czynienia z podobną metodą?

Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger