Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Republika Mydła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Republika Mydła. Pokaż wszystkie posty

stycznia 03, 2020

ULUBIEŃCY ROKU 2019: PIELĘGNACJA CIAŁA I WŁOSÓW

ULUBIEŃCY ROKU 2019: PIELĘGNACJA CIAŁA I WŁOSÓW

Witam w kolejnym podsumowaniu ulubieńców roku 2019!
Miałam cichy plan aby w końcu rozbić tę kategorię.. ale jednak we włosowej kategorii moi ulubieńcy leżą. To zapewne wina tego, że poza szamponem i odżywką/maską nie robię z nimi nic więcej. Produkty do stylizacji są mi w zasadzie obce. Być może w tym roku uda się rozszerzyć moją pielęgnacje o coś więcej.. trzymaj kciuki! A tymczasem zapraszam na podsumowanie..


EC LAB - ULTRA ODŻYWCZY KREM-ŻEL POD PRYSZNIC Z MANGO
Ten żel wspominam z wielkim sentymentem i z całą pewnością do niego wrócę. Oprócz niego poluję na wersję z linii SPA, która jest podobno genialna. Niezwykle przyjemny żel o kremowej konsystencji, który obłędnie pachnie mango. Nie wysusza skóry, podczas kąpieli daje gęstą, miękką  ale niezbyt obfitą pianę.. a mi to bardzo odpowiada. 



REPUBLIKA MYDŁA - LAWENDER LAKE
Po pierwsze mydło, po drugie zapach lawendy. Jeszcze rok temu nawet nie śniło mi się, że polubię się z jakimkolwiek mydłem, ani o tym, że znajdę zapach lawendy w kosmetyku który będzie mi odpowiadać. Za jednym zamachem Republika Mydła zmieniła moje podejście do tych obu rzeczy. Pierwsze mydełko, które pielęgnuje moją skórę, nie pozostawia dziwnego nalotu, nie wysusza. Do tego śliczny lawendowy zapach przełamany rumiankiem od którego jestem uzależniona.

Link do producenta: Republika Mydła


SVOJE - MYDŁO MASUJĄCE Z PEELINGIEM KAWOWYM
Prawdziwe narzędzie tortur, a z drugiej strony.. to tylko mydło. lepiej tego nie lekceważyć gdyż zarówno strona z wypustkami do masażu jak i strona z kawowym peelingiem mają swoją niesamowitą moc! Masaż jest konkretny, chociaż nacisk na skórę zależy od nas. Mydełko ma bardzo przyjemny zapach trawy cytrusowej i rozmarynu, co podczas masażu dodatkowo daje uczucie świeżości i mały zastrzyk energii.

Link do producenta: Svoje


BODY BOOM - PEELINGI KAWOWE
Peelingi Body Boom to moje ulubione peelingi kawowe. Na zdjęciu mała gromadka mini wersji ale to wcale nie oznacza, że wszystkie się u mnie sprawdziły. Wersję zapachową najlepiej dostosować do swoich upodobań. Osobiście najbardziej zaskoczyła mnie wersja z miętą.. ten efekt odczuwalnego chłodu jest obłędny! Idealna wersja na lato.. niestety nie najbliższe. W zapasach mam dwie duże wersje peelingow Body Boom gdzie jeden wystarczy mi na minimum 4 miesiące użytkowania, a oprócz nich inne peelingi. Jednak wracam do nich z wielką przyjemnością i poznaje nowe limitowane edycje.

Link do producenta: Body Boom
Link do recenzji: Peelingi Body Boom


CHIC CHIQ - PEELING AAM BODY
Kolejny innowacyjny produkt Chic Chiq, który skradł moje serce. Poniekąd wypełnił pustkę po produktach Willow Organics, bo jakimś cudem właśnie przypomina mi Willowki, chociaż to zupełnie inne konsystencja, inny zapach.. ale działanie podobne. Cudownie wygładza skórę otulając ją pielęgnacją najwyższej jakości. Niezwykle fajny w użyciu, chociaż wymaga pewnej wprawy.

Link do producenta: Chic Chiq


WILLOW ORGANICS - FRUITY SUGAR SCRUB
W 2019 marka Willow zamknęła swoją działalność.. szczęśliwi ci co zdołali zaopatrzyć się w zapasy. Chociażz wszystkie produkty Willowków pokochałam to jednak peeling jest na szczycie mojego uwielbienia. Cudowny zapach, ładne działanie złuszczające wraz z genialną pielęgnacją. To prawdziwa przyjemność go używać. W zapasach kosmetycznych na czarną godzinę uchował mi się jeszcze jeden peeling.



SZMARAGDOWE ŻUKI - HYPERICUM
Ten kremik tyle razu uratował moje dłonie z trudnych sytuacji, że bez wahania jestem w stanie nazwać go najlepszym. Niewielka ilość wystarczy aby pokryć dłonie, dzięki czemu jest niezwykle wydajny. Do tego posiada piękny, ziołowy zapach. Korzystam z niego głównie w sytuacjach kryzysowych takich jak po pracach w ogrodzie, intensywnym sprzątaniu czy.. skręcaniu zbrojenia na fundamenty domu. Zwyczajnie nie ma sobie równych, a ja specjalnie o dłonie nie dbam, a kremów nie lubię używać.

Link do producenta: Szmaragdowe żuki - Hypericum


PONY HUTCHEN - NATUALNY DEZODORANT W KREMIE
Dezodoranty Pony Hutchen zrobiły na mnie ogromne wrażenie, a była to jeszcze "stara" wersja "nieudoskonalona".  Faktycznie przy wyższej temperaturze zmieniały konsystencję co nieco utrudniało aplikację ale obecnie już tego nie robią. Pomimo tej walki i tak je uwielbiałam, a zużyłam trzy! Wydajne, skuteczne i pięknie pachnące! Z wielką przyjemnością zapoznam się z nową odsłoną

Link do sklepu: Bioana


DOUCES ANGEVINES - PIĘCIOSEZONOWY FLUID DO CIAŁA BAUME DE L'HIMALAYA
Ten produkt zwyczajnie trudno opisać. Nie jest to zwykła pielęgnacja ciała.. to raczej pielęgnacja naszego samopoczucia. Fluid do ciała, który dodaje energii, wzmacnia nasze dobre samopoczucie.. lub dosłownie pomaga je odnaleźć. Cudownie łagodzi bóle głowy czy mięśni. Spisuje się przy osłabieniu czy przeziębieniu. Sporą próbkę wysłałam koleżance Weronice (serdecznie odsyłam do jej profilu i Instagramie) i po pierwszym użyciu była równie zachwycona.

Link do sklepu: FlerOrganic


LAVERA - SZAMPONY
Szampony marki Lavera wypełniają mi pustkę po marce Desert Essence. Mają dobre składy, bez Cocamidopropyl Betaine na którą moja skora głowy reaguje przesuszeniem, a dodatkowo polubił je mój mąż. na chwilę obecną chyba przeszłam przez większą część szamponów Lavera i niedługo zatoczę kółko. Na zdjęciu ostatnia zużyta wersja.. dość specyficzna bo jest to szampon z odżywką ale sprawdził się nam bardzo fajnie. Natomiast bardziej polecam zacząć przygodę od bardziej standardowych formuł jak pomarańcza z zieloną herbatą, wersja dla alergików, z różą i proteinami grochu, a obecnie u nas na łazienkowej półce melisa cytrynowa z miętą


BEMA - REGENERUJĄCA MASKA DO WŁOSÓW
Ta maska ma ogromny potencjał. Używałam jej zazwyczaj w czasie kiedy miałam więcej czasu, bo im dłużej siedzi na moich włosach tym lepszy efekt zauważam. Pięknie nawilża, wygładza i dociąża włosy ale bez przesadnego obciążenia. Włosy są genialnie miękkie i gładkie. Maskę zazwyczaj nakładałam na mocno odciśnięte włosy, które przykrywam czepkiem oraz dodatkowo ręcznikiem. Taki kompres dodatkowo wzmacnia jej działanie. Do tej pory jestem pod takim wrażeniem, że śmiało mogę nadać jej tytuł najlepszej maski EVER! Już próbowałam do niej wrócić ale jest rozchwytywana.. jednak przy kolejnych zakupach w Ekozuzu będzie moja!

Link do sklepu: Ekozuzu


YOPE - ODŻYWKA DO WŁOSÓW ŚWIEŻA TRAWA
Normalnie nie lubię się z marką Yope, a to wyjątkowy przypadek, chociaż mam mu do zarzucenia jedno.. fatalny zapach. Bardzo chętnie bym sobie po nim pojechała ale fakt jest taki, że moje włosy i skóra głowy zwyczajnie polubiły się z tą odżywką pomimo mojego wewnętrznego sprzeciwu. Odżywka pięknie wygładza włosy, a jednocześnie nadaje im lekkości. Zdecydowanie najlepsza odżywka jaką miałam w ubiegłym roku pod względem działania.. i przyznaję to z wielkim bólem, bo fajną marki nie jestem.

Link do produktu: Yope - Odżywka do włosów świeża trawa


Jak się ma rok 2018 do 2019? Mała analiza: ULUBIEŃCY ROKU 2018: PIELĘGNACJA CIAŁA I WŁOSÓW

Republika Mydła - Lavender Lake
Nic się nie zmieniło. Mydło poznałam w 2018 ale bardzo chętnie wracałam do niego w 2019. W zasadzie jest to pierwsze mydło, które zostało aż tak wyróżnione. Uwielbiam za piękny zapach łączący lawendę z rumiankiem oraz za działanie peelingujące dzięki płatkom owsianym. 

Willow Organics - Fruity Sugar Scrub
Tutaj identycznie bez zmian. Uwielbiałam Willowki z będę je wspominać z ogromnym sentymentem.

Miodowa Mydlarnia - masło do twarzy i ciała z woskiem pszczelim Ambrozja
Masełko o wyjątkowym zapachu i dobrych właściwościach pielęgnacyjnych. Jednak wciąż bardziej kojarzę je z uwagi na zapach. Wiem, że powstały o tym samym zapachu perfumy w kremie i chyba obecnie bliżej jest mi do perfum ale tylko z uwagi na spore zapasy w masłach do ciała

Douces Angevines - Dwufazowy Płyn do kąpieli Les Larmes D'Ondine "Łzy Nimfy"
Płyn do kąpieli o niezwykłej kompozycji zapachowej. Mieszanka zapachu jodły, gorzkiej pomarańczy, ylanylang.. niby taka nie moja, a jednak tak strasznie wciągająca i niesamowicie relaksująca. Taka kąpiel wspaniale łagodziła bóle mięśni, poprawiała samopoczucie, relaksowała i zmniejszała stres. Za to skóra nabierała przyjemnej gładkości i miękkości bez tłustej warstwy. Niesamowity płyn.. z reszta jest to typowe dla całej marki.

Pony Hutchen - Dezodorant w kremie Rock-a-hula
Dezodoranty które bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Z przyjemnością wrócę.. chociaż już do nowej wersji 

Pony Hutchen - Perfumy w kremie
Perfumy wciąż mam.. i to zaopatrzyłam się w 2 sztuki. Bardzo liczę na to, że pojawią się nowe wersje zapachowe, bo niesamowicie odpowiada mi ten typ perfum. Nimi mini wersje, ale idealne do torebki.. ba! nawet do spodni i wcale niczego im nie brakuje jeśli chodzi o intensywność.

Desert Essence - Szampony
Genialne szampony, których naprawdę mi brakuje. Wciąż mam szczerą nadzieję, że mara się pojawi.. lub chociaż będzie można ją zamówić z iHerb bez dowalenia cla. Jeśli nadarzy się okazji to zrobię solidny zapas szamponów. 

Joico - Proteinowa pielęgnacja
Podobnie jak w przypadku szamponów Desert Essence, tu również nie ma jednego produktu, chodzi o całą gamę produktów Joico. Jedna duża odżywka była w stanie zapewnić moim włosom maksimum proteinowej pielęgnacji na najwyższym poziomie na przynajmniej rok. Wystarczyło, że po produkt sięgałam raz na miesiąc.. dosłownie. Z wielką przyjemnością wrócę do produktów Joico w tym roku.

Bionigree - Serum oczyszczające do skóry głowy
Rewelacyjnie się u mnie sprawdził! Koniecznie chcę wrócić w tym roku ale bardziej w okresie letnim gdyż cudownie chłodzi skórę głowy, oczyszcza ją i łagodzi. Do tego pięknie przedłuża świeżość włosów tuż u nasady.

The Wet Brush - Szczotka Dazzlers w kolorze silver
W tym temacie nic się nie zmieniło, to wciąż moja ulubiona szczotka do włosów. Szczotka nie ciągnie włosów, delikatnie je rozczesuje i nie drapie skóry głowy.. oraz ślicznie wygląda.


grudnia 31, 2019

ZUŻYCIA GRUDNIA 2019

ZUŻYCIA GRUDNIA 2019

Już dziś pojawił się post.. ale post z denkiem przecież musi być. Zakończyć rok bez zużyć.. aż dziwie jakoś wynieść te ostatnie śmieciochy. Na blogu pomału znów zaczyna wchodzić porządek. Strony w zapasie i w użyciu zostały odświeżone i jak najbardziej aktualne.. więc grudniowe denko to tylko taka wisienka na torcie na pożegnanie w blogowym stylu roku. 

Chociaż to nie koniec wspomnień. W styczniu zazwyczaj pojawiały się posty z ulubieńcami.. i biję się z myślami czy wyjątkowo sobie tego tematu nie odpuścić.. może Ty mi lepiej doradzisz?


OVIUM - WIELORAZOWE PŁATKI KOSMETYCZNE
Uwielbiam! Odkąd je mam wcale nie kupuję zwykłych płatków kosmetycznych.. chociaż czasem pewnie gdzieś by się przydały. jednak skoro mogę żyć bez nich to nie widzę sensu kupować. Płatki od Ani z Ovium spisują mi się rewelacyjnie, chociaż jak każdy produkt czy gadżet wymaga dojścia do własnego sposobu użytkowania.. właśnie.. aż dziwię się, że jeszcze post o nich nie powstał! Będzie trzeba to nadrobić.

Link do producenta: Ovium


WIELORAZÓWKA - WIELORAZOWE PŁATKI KOSMETYCZNY Z FROTE
Kolejne płatki, chociaż zupełnie inne od Ovium i raczej nie sprawdziłyby się w tej samej roli. Wielorazówka zastąpiła mi ściereczkę muślinową, której przez dość długi okres byłam fanką. Pięknie się nią zmywa maseczki, ale kiedy jest jeszcze świeża i mięciutka sprawdza się przy oczyszczaniu skóry. W zapasie mam jeszcze jedną.. ostatnią i na chwilę obecną jeszcze nie wiem czy do nich wrócę

Link do producenta: Wielorazówka
Link do recenzji: Wielorazówka


THE BODY SHOP - MUSLIN CLEANSING CLOTH
Uwielbiałam je, mogły bez problemy zastąpić peeling. najbardziej ukochałam je sobie do oczyszczania metodą OCM.. w zasadzie wciąż te metodę stosuję ale w pełni zostały wyparte przez Wielorazowkę. Mam w zapasach jeszcze jedną ściereczkę i dla świętego spokoju już idę ją wyciągnąć.. muszę sobie przypomnieć dlaczego tak je kochałam, bo ta jednak była użytkowana jedynie z doskoku.

Link do producenta: The Body Shop


COULEUR CARAMEL - NATURALNY ŻEL DO DEMAKIJAŻU
Została mi to jedynie odrobinka na jedno.. może dwa użycia, a wszystko z myślą o recenzji, która powinna powstać już. Niezwykle trudny do określenia produkt.. używając go zmienia swoją konsystencje tyle razy, że zawsze jestem zaskoczona. W zasadzie nie mam mu nic złego do zarzucenia, trudno się do czegoś przyczepić. Dobrze oczyszcza, jest pioruńsko wydajny, ładnie pachnie.. nie sądzę abym mogła gdzieś szpilkę wsadzić..

Link do sklepu: Ekozuzu


CHIC CHIQ - PEELING DO TWARZY AAM FACE
Produkty Chic Chiq niezmiennie lubię.. ale ten peeling jest pierwszym produktem w którym doszukałam się czegoś co nie do końca mi pasuje, a raczej mojej skórze. Co więcej wersję do ciała bardzo sobie chwaliłam, a to przecież ten sama skład jedynie mocniej zmielony aby być delikatniejszy. Na szczęście to nie skreśla peelingu całkowicie. Bez trudu odkryłam w nim inne plusy ale o tym niebawem.. recenzja już jest gotowa.

Link do producenta: Chic Chiq

 
A JEDEN - MASECZKA DO CERY WRAŻLIWEJ
Mini wersja maseczki, którą znalazłam w październikowym pudełku Terra Botanica. Maseczkę znałam już wcześniej, a nawet jej siostry i to właśnie ta wersja stała się moją ulubioną. Mimo, że jest to maseczka na bazie glinki to jest gotowa do użytku. Obawiałam się, że będą z nią te same problemy co z maseczką od MydłoStacji ale ona jest zupełnie inna. Pięknie łagodzi moją skórę, nie zastyga więc mogę z nią siedzieć ile chcę. Dla mnie super!

Link do producenta: A jeden


DIY BY ANULA - MASECZKA Z GLINKĄ
Jedna z trzech maseczek.. ale do tej dobrałam się w pierwszej kolejności i najszybciej zużyłam. To również maseczka na bazie glinki.. i również gotowa do użytku. Przede wszystkim genialny zapach ananasa! Maseczka bardzo ładnie oczyszczała skórę, zawarty w niej korund był niewyczuwalny pod palcami ale na skórze robił to co niego należało. Anulowe przepisy po prostu zawsze robią wrażenie!

Link do Anuli: Co kręci Anulę


YASUMI - NAWILŻAJĄCA MASKA BIOCELULOZOWA Z ZIELONYM KAWIOREM I KWASEM HISLURONOWYM 
Nie są w pełni naturalne.. ale pioruńsko dobre. Zwykłe maseczki z płacie pozostawiają daleko w tyle z uwagi na materiał.. biocelulozę. Jest to coś z czym wcześniej się nie spotkałam, przedziwny materiał. Dzięki biocelulozie maska na długo zachowuje swoją wilgoć, a składniki dłużej mogą działać na skórę. Pierwszą maseczkę otrzymałam na spotkaniu blogerskim ale po jej użyciu tego samego dnia zamówiłam sobie zapas! Cóż.. trzeba czekać na kolejne promocje i uzupełnić zapasy.

Link do producenta: Yasumie
Link do recenzji:Yasumie


ORIENTANA - MASECZKI GLOW
O maseczkach już biega świeży post! Bardzo świeży bo dzisiejszy. To chyba chęć wyniesienia jak najszybciej śmieci i zamknięcia tematów, które zamknięte być powinny lub mogą.. chociaż nie ze wszystkim tak wychodzi. Użytkowane intensywnie, a nawet bardzo intensywnie. Otrzymałam je na spotkaniu blogerskim w grudniu i jeśli mnie pamięć nie myli to towarzyszyły mi niemal codziennie. Najbardziej zadowolona jestem z wersji niebieskiej.. bo przez okres opychania się czym popadnie ogarnęła moją cerę. Nie są to jednak maseczki z efektem wow.. możemy spokojnie po nie sięgać często i chyba przy tak intensywnym użytkowaniu można zauważyć efekty. Mają w sobie jednak coś niesamowitego.. te kolory naprawdę robią wrażenie.. ale po więcej zapraszam do postu.

Link do producenta: Orientana
Link do recenzji: Orientana


ILCSI - KREM POD OCZY EKSTRA FLAWONOIDOWY
Początkowo byłam z kremu zadowolona. Fajnie się wchłaniał aplikowany w niewielkiej ilości, zgrywał się z makijażem, pielęgnował skórę wokół oczu.. ale pod koniec zaczęłam mieć wrażenie, że jednak robi za mało. Zaczęłam go stosować na noc razem z serum (poniżej) w obfitej ilości. Plamy z uwagi na kolor kremu i serum zupełnie mi nie przeszkadzały.. w końcu śpię. Jednak to również jakoś nie do końca ogarniało moją skórę. Nie wiem skąd ta zmiana.. być może moja skóra zaczęła potrzebować mocniejszej pielęgnacji? Miałam w planach recenzję tego kremu ale ostatecznie nie wiem co napisać.

Link do producenta: Ilcsi


ILCSI - SERUM POD OCZY Z DZIKIEGO BZU
Leciutkie serum.. niemal wodniste. Myślałam, że remedium na wszystkie problemy pod oczami ale jednak czegoś zabrakło. Z uwagi na kolor musiałam unikać go w codziennej aplikacji. Nawet najmniejsza aplikowana ilość zbierała mnie się w zagłębieniach pod oczami, które mam od zawsze (wynika to sadzenia moich oczu). Natomiast na noc nie musiałam sobie go żałować.. ale bywało różnie, bo chciałam sprawdzić jak sobie radzi lepiej. Ostatecznie nie widzę szczególnego działania. Do tego 30ml pojemności to stanowczo za dużo.. nie byłam w stanie takiej ilości zużyć przez co część jestem zmuszona już wyrzucić. Podobnie jak w przypadku kremu pod oczy.. miała być recenzja.. ale nie będzie.

Za to zdecydowanie z marki Ilcsi polecam maseczkę i peeling enzymatyczny.. to zdecydowanie moje hity!

Link do producenta: Ilcsi


REPUBLIKA MYDŁA - MYDŁO LAVENDER LAKE
Zdecydowanie moje ulubione mydełko Republiki Mydła. Uwielbiam za piękny zapach lawendy z rumiankiem, za działanie peelingujące, za piękną kremową pianę która nie wysusza skóry. To moje kolejne mydełko Lavender Lake i szczególnie je polecam.. niestety muszę się chwilowo od niego odciąć gdyż w zapasach zaczynają piętrzyć mi się kolejne. Zwyczajnie muszę im poświęcić nieco uwagi.

Link do producenta: Republika Mydła
Link do recenzji: Republika Mydła

 
BODY GLITTER - PEELING DO CIAŁA
Ten peeling jednak mnie przerasta. Jak najbardziej doceniam piękny skład oraz to, że brokat jest biodegradowalny.. naprawdę super. Zdaję sobie sprawę również z tego, że jest to jeden z produktów typu hadr z całej linii produktów Body Gliter.. ale wszędobylskie drobiny to dla mnie za wiele. Po jego użyciu muszę zmieniać pościel, prać ubrania, piżamę.. a nawet pranie nie gwarantuje, że się ich pozbędę. Jest wszędzie czego się dotknę z mężem na czele. Efekt jest naprawdę pionując.. totalnie oślepiający blask. Tu chyba jednak bardziej przemawiają do mnie delikatniejsze produkty marki.. chociaż po obejrzeniu jak wyglądają wciąż wydaje mi się, że będzie to zdecydowanie too much

Link do producenta: Body Glitter


LAVERA - SZAMPON ODŻYWCZO - REGENERUJĄCY 2 W 1
Bardzo nietypowy szampon w połączeniu z odżywką. Zaskoczył mnie bo nie miałam przekonania, że zaskoczy na mojej skórze głowy. Lekka kremowa piana wymaga nieco wprawy, bo jednak bardziej mam wrażenie, że nakładam bardzo lekką odżywkę niż szampon. Jednak produkt bardzo ładnie oczyszcza skórę głowy i włosy, a co jakiś czas jestem w stanie odpuścić sobie stosowanie odzywki, bo sam ogarnia moje włosy. Nie jest to jednak szampon który całkowicie zastąpi odżywkę.. nie w przypadku moich przesuszonych ostatnio końcówek.

Link do sklepu: Iwos


TAHE - KURACJA ORGANIC CARE INTENSIVE PRZECIW WYPADANIU WŁOSÓW
Dosłownie niedawno o kuracji pisałam dlatego najchętniej odsyłam do recenzji, a w telegraficznym skrócie.. w zasadzie mi się sprawdziła. Wypadanie ustało, widać nawet jakieś baby hair.. tylko nie mam pewności czy to była 1/3 pełnej kuracji? Na szczęście tyle wystarczyło aby efekty  mogła ocenić na plus. 

Link do sklepu: Fryzomania
Link do recenzji: Tahe


CLAVIER - KĘPKI RZĘS
Nie jestem jakąś szczególną maniaczką sztucznych rzęs.. w zasadzie mogłyby dla mnie nie istnieć. Typowych pasków nie noszę, a kępki to jedyne na co mogę się zgodzić. Natomiast te z Clavier są wyjątkowe. Niezwykle delikatne i lekkie.. nawet z bliska nie każdy jest w stanie rozpoznać, że na moich skromnych i dziurawych wachlarzach jest coś ekstra. Tutaj długość 11, którą stosowałam jedynie w zewnętrznych kącikach do maksymalnie 3 sztuk na oku. Ostatnio od Mikołaja dostałam w rozmiarze 10.. i jednak tej 11 na zewnętrzy kącik mi brakuje.. będzie trzeba dokupić.. zapewne jedną 9 również. Mega są te rzęsy.. serio.

link do producenta: Clavier


DIY BY JA - ŚIECA SOJOWA Z DREWNIANYM KNOTEM
W świece bawiłam się w zeszłym roku i mega mi się podobało. Większość rozdałam i ostatecznie została mi jedna.. o ile w ogóle coś jeszcze zostało. Póki co mam kilka fajnych ściec więc na cały sezon mi wystarczy.. chociaż żadna nie ma drewnianego knota, a on jednak ma swój niepowtarzalny urok


NEONAIL - TOP SHINE BRIGHT
Top po który sięgałam chyba najczęściej.. i się zepsuł.. a może to ja nie zauważyłam jego wad? Na jasnym, niemal białym lakierze robi mi żółtawą poświatę. Rzeczywiście jego kolor jest żółtawy ale czy był taki zawsze? Tego nie wiem. Nie mam jednak zamiaru sprawdzać.. jeśli się zepsuł to pora wymienić, chociaż mam inne więc szybko niczego nowego nie kupię.

Link do producenta: NeoNail

To wszystko w tym roku! Do zobaczenia za ROK!


lipca 31, 2019

ZUŻYCIA LIPCA 2019

ZUŻYCIA LIPCA 2019

Jak mi chce się spać.. notorycznie. To znak, że pora na jakieś wakacje. Uuu.. w zeszłym roku sobie odpuściłam ale w tym nie ma takiej opcji. Tylko, że wakacje wakacjami, a co robić aby do nich dotrwać? Mnie relaksują porządki.. umyję okna i już jakoś człowiek lepiej się czuje. Nie ważne, że jeszcze tego samego dnia pada deszcz 😂 Za to koniec miesiąca to taki mój rytuał na porządki w kosmetykach i na blogu. Zmienia się zakładka "w użyciu".. zaraz po poście z nowościami zmienia się "w zapasach". W zdjęciach również jakoś luźniej.. lubię koniec miesiąca.


OLIVAL - PILING ZA LICE
Muszę przyznać, że nie wiązałam z nim większych nadziei ale pozytywnie mnie zaskoczył. Dość lekka formuła z drobinkami.. niby nic nadzwyczajnego ale trzymany na skórze w formie maseczki, a później wykonany peeling, bardzo fajnie się sprawdzał. Zmiękczał skórę i ją oczyszczał. Dodatkowo zawartość kwasu salicylowego dość dobrze wpływała na moją skórę. Jednak peeling doceniłam dopiero gdy zaczęłam używać jako maseczki.. jako tradycyjny miziak nie robił na mnie wrażenia.

Link do recenzji: Olival - Piling za lice


BEAUTE MARRAKECH - WODA RÓŻANA
Bardzo lubię hydrolaty z róży damasceńskiej i w tym przypadku nie było inaczej. Kolejny czysty hydrolat, butelka z bardzo dobrym atomizerem.. tylko szkoda, że w plastiku.. mimo to opakowanie już jest wykorzystane pod nowy hydrolat 😊 Strasznie lubię działanie hydrolatów z róży damasceńskiej i pomimo ogromnego wysypu różnej maści hydrolatów, jakoś trudno mi uwierzyć, że znajdę zastępstwo. 



E-NATURALNIE - MASKA ALGOWA PEEL-OFF Z ACEROLĄ,JAGODĄ I OWSEM 
Coś mi nie po drodze z tą maseczką. W dodatku zaopatrzyłam się w dwa opakowania! Teraz używam nałogowo z racji mijającego terminu ważności.. ale może w tym szaleństwie znajdzie się jakaś iskierka nadziei która do tej pory nie rozpaliła moich zachwytów? Póki co to tylko poprawna maseczka pod którą lubię nakładać własnej roboty  esencję (z tego co akurat popadnie). Jako kompres i zatrzymanie składników aktywnych na skórze spisuje się bardzo fajnie.. ale w wersji solo jakoś mnie jeszcze nie przekonała.


REPUBLIKA MYDŁA - MYDŁO SOFT SHEEP
Delikatna słodka owieczka.. używanie mydełek z Republiki Mydła to prawdziwa przyjemność, chociaż kolejne mydełka wciąż nie są w stanie przebić wersji z lawendą i rumiankiem czyli Lavender Lake. Pomału docieram się z mydłami ale widzę również, że najbardziej przekonują mnie te, które do zaoferowania mają coś więcej.. najlepiej peeling lub chociaż bardzo delikatny peeling.



BODY BOOM - 7 CUDÓW BODY BOOM
Niemal dwa miesiące bawiłam się w towarzystwie 7 cudów Body Boom i było świetnie! Wiele zaskoczeń i jedno poważne rozczarowanie. Kto by pomyślał, że wersja peelingu która gdzieś w moje głowie była na szarym końcu zepchnie z piedestału mój numer jeden na liście do testów! Takie zawirowania opisałam w poście poświęconym głownie zapachom tych cudaków. Za to co do jakości, złuszczania, gładkości skóry, użytkowania.. nie jestem w stanie się do niczego przyczepić. 

Tymczasem w zapasach czeka na mnie kolejny peeling, a po ostatniej promocji.. jeszcze kolejny 😂



DR. ORGANIC - ORGANIC ALOE VERA GEL WITH CUCUMBER
W zasadzie byłam z niego zadowolona ale.. nieco krytycznych uwag pod jego adresem również mam. Alkohol w składzie sprawił, że nie chciałam stosować go ani na włosy ani tym bardziej w pielęgnacji twarzy więc ostatecznie służył jedynie w pielęgnacji ciała. Przez jakiś czas łączyłam go z olejem z pestek malin i rewelacji nie było. W dużej mierze winiłam za to aloes.. a wina jednak leżała po stronie oleju. Wystarczyło zmienić olej i już efekty były świetne. Dlatego ostatecznie się do niego przekonałam. Niestety jest trudno dostępny w Polsce.. ale czy warto się wysilać aby go ściągać? Nie specjalnie. 



BLISKO NATURY - OLEJ Z NASION PESTEK MALIN
Olej z nasion malin nie zachwycił mnie. Nie widziałam ani specjalnego działania na moją skórę, a sam zapach raczej nie należy do jakiś zachwycających.. raczej dość neutralny. Nie wykluczam jednak, że była to kwestia producenta. Być może olej innego pochodzenia sprawdzi się u mnie znacznie lepiej.. naprawdę mam chęć to sprawdzić i mam w kosmetycznych zapasach potencjalną perełkę.


OKANI BEAUTY - OLEJ Z PESTEK ŚLIWKI
Bardzo lubię zapach oleju z pestek śliwki. Zapach marcepanu dosłownie mnie relaksuje. Oprócz tego olej świetnie się wchłania bez pozostawiania tłustej i lepkiej warstwy oraz nie jest komedogenny. Cudownie wygładza, odżywia i nawilża (z warstewką żelu aleosowego). Bardzo szybko pozbyłam się przesuszonej skóry na piszczelach łącząc olej z żelem aloesowym. Genialny duet, a na chwilę obecną olej z pestek śliwki pozostaje moim numerem jeden wśród olei.


PONY HUTCHEN - DEZODORANT W KREMIE "KRÓL OLCH"
Kolejny dezodorant od Pony Hutchen i to w "starej" wersji 😅 Dla mnie są bardzo wydajne.. aż nie nadążam ze zużywaniem! W zapasach czeka kolejny.. również w starej wersji. Czym różni się od nowej? Wersja starsza ma zdolność do upłynniania się w temperaturach powyżej 25 stopni.. nowa już nie. Poza takim szczegółem do którego przyzwyczaiłam się na tyle, że nie zwraca mojej uwagi.. deo jest rewelacyjne! Zapach podchodzący pod męski.. ale na tyle ciekawy, leśny i świeży, że trudno się nie zachwycać. Z wielką przyjemnością będę wracać do tych dezodorantów.

Produkty Pony Hutchen znajdziesz w sklepie Bioana


FRESH & NATURAL - BALSAM DO SKÓREK CYTRYNOWY
Bardzo lubiłam ten balsamik do skórek, bo bardzo ładnie pielęgnował.. ale się zepsuł :-| Zaczął mi śmierdzieć więc jestem zmuszona wyrzucić, chociaż termin ważności wciąż jest aktualny.. no trudno. Natomiast balsamik robił coś co większość tego typu produktów nie potrafi.. nie natłuszczał. Takie tłuste palce zawsze mnie śmieszą.. nie czaję o co chodzi z tymi oliwkami, które za grosz nie chcą się wchłonąć, a tak chętnie są stosowane w salonach manicure :-D


JOICO - BLONDE LIFE MASKA
Jestem ogromną fanką odżywek i masek marki Joico. Zapewniają moim włosom tak szeroką pielęgnację proteinową, że jedna odżywka wystarczy mi z powodzeniem na rok! Moje włosy nie wymagają szczególnej pielęgnacji proteinowej ale od czasu do czasu staje się to konieczne. Wówczas do akcji wchodzi Joico.. i raz na 1,5 lub 2 miesiące mam spokój. To mój ostatnio produkt tej marki w kosmetycznych zapasach. Muszę sprawdzić czy posiadam jakieś produkty typowo proteinowe i jeśli nie.. to Joico powraca.. tylko co tym razem wybrać? Coś z nowości? Sprawdzoną linię Blond Life?

Recenzja odżywki: Joico - Blond Life


ANWEN - ZESTAW ODŻYWEK DO WŁOSÓW O RÓŻNEJ POROWATOŚCI
Hmm.. na dniach pojawi się recenzja całej trójki. W śród nich jest już odżywka, którą już miałam i doczekała się osobnej recenzji. Pomyślałam jednak, że może trafiła na fatalny zimowy okres gdzie w dodatku moje włosy nie były w najlepszej kondycji? Czy się zrehabilitowała? Hmm.. a jak wypadły koleżanki? Hmm.. 😜 nic nie zdradzę


BEMA - RESTRUCTURANTE HAIR MASK
Genialna! Na moich włosach spisuje się fantastycznie i z całą pewnością robiąc w najbliższym czasie zakupy w Ekozuzu trafi do koszyka. Moje włosy ją kochają.. szczególnie przekonałam się o tym w okresie zimowym, kiedy nadawały się już tylko do ścięcia.. a to cudo je uratowało i to na kilka miesięcy! Włosy po niej są śliskie, aksamitne i błyszczące. Obciąża.. ale dla mnie jest to obciążenie w ramach normy. Nie jest to jednak maska do codziennego stosowania.. może za bardzo obciążyć.. i być może bardzo cienkie i delikatne włosy mogą się z nią nie polubić.. ale myślę, ze warto spróbować. Ostatecznie można taką maskę dodawać do innych jako dodatkowa pomoc.. u mnie nie było takiej potrzeby. Uwielbiam i z całą pewnością trafi do  ulubieńców roku!


Ej.. jakieś normalne to denko, czy mi się wydaje?

lipca 19, 2019

PRZYTUL OWIECZKĘ, W ROLI GŁÓWNEJ OWIECZKA SOFT SHEEP W REŻYSERII REPUBLIKI MYDŁA

PRZYTUL OWIECZKĘ, W ROLI GŁÓWNEJ OWIECZKA SOFT SHEEP W REŻYSERII REPUBLIKI MYDŁA

Czyż ta owieczka nie jest urocza? 😍 Przyznaj się, że choć troszeczkę rozczuliła Twoje kamienne serce! W ciągu dni silna kobieta, która ogarnia wszystko i wszystkich, a wieczorem w wannie z kolorowymi bombami do kąpieli, żółtymi kaczuszkami i pływającym delfinkiem. Kto powiedział, że silną kobietą trzeba być 24 godziny na dobę?! W końcu w każdej z nas niezależnie od wielu tkwi mała dziewczynka.. i należy ją pielęgnować! To nawet nie podlega dyskusji!

Mnie ten pyszczek rozkłada na łopatki.. chociaż jak za długo patrzę to mimowolnie zaczynam liczyć owce, a potem przysypiam 😂 W wannie jest to niebezpieczne.. ale ja mam prysznic.. więc może jeszcze gorzej?


Takie psikusowe mydełko to robota Republiki Mydła. Do mnie przemówiło swoimi słodkimi oczkami ale nie tylko.. 

Od producenta:
Hipoalergiczne, najdelikatniejsze mydełko w naszej ofercie. Nasza owieczka sprawi, że każde dziecko chętnie wskoczy do wanny lub pod prysznic. Masz bardzo wrażliwą skórę? W takim razie Soft Sharp również Tobie przypadnie do gustu. Zastosowane aż 21% nierafinowanego masła Shea, w stosunku do pozostałych olejów, olej morelowy czy olej ze słodkich migdałów sprawią, że Twoja skóra pokocha ją, tak jak my. A więc... pokochaj owieczkę!


Tradycyjna kostka od Republiki Mydła ale w delikatnym wydaniu. Biała.. nieco kremowej barwy masa z odciśniętym pyszczkiem owieczki. Ten widok pokochałam z miejsca! Trudno było przemóc się aby używać owieczki.. a widok systematycznie znikającego pyszczka w niczym nie pomagał. Długo musiałam się na ten pyszczek napatrzeć aby w końcu zaprosić pod prysznic.

Mydełko ma delikatny zapach.. mydła. Zupełnie naturalny i delikatny, typowy dla naturalnych mydełek. Wyczuwam go nawet z mydłach do których został dodany aromat. Nie zawiódł mnie taki stan rzeczy, gdyż byłam go całkowicie świadoma. To najbardziej delikatne mydełko z Republiki Mydła, rekomendowane również dla dzieci i alergików.


Mydełko użytkowane codziennie sprawdza się całkiem nieźle. Tworzy ładną kremową i delikatną pianę i z łatwością oczyszcza skórę z trudów dnia codziennego.

Pod prysznicem zdarzyło się, że owieczka była towarzyszem pielęgnacji twarzy ale moja skóra wciąż nie do końca odnajduje nić porozumienia z mydłami. Od czasu do czasu na takie spotkania reaguje dość poprawnie ale na całkowite przejście wciąż nie ma większych szans. Dlatego wszelkie mydełka oceniać mogę jedynie z perspektywy pielęgnacji ciała.

Soft Shape nie jestem w stanie nic zarzucić. Spisuje się bardzo dobrze.. ale..



Wciąż w dziedzinie mydeł czuję się świeżakiem, który próbuje odnaleźć swoją ścieżkę. Póki co mam wrażenie, że najbliższe mojemu sercu są te mydła, które oprócz tradycyjnego mycia oferują funkcję peelingu.. nawet najbardziej delikatnego. Dlatego owieczka chociaż urocza i delikatna nie przebiła mojego ulubieńca, czyli Lavender Lake z Republiki Mydła.

Skład (INCI): Aqua, Olea Europaea Fruit Oil, Cocos Nucifera Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Sodium Hydroxide, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Ricinus Communis Seed Oil.
  • Aqua (Water ) (Woda) - naturalny rozpuszczalnik
  • Olea Europaea Fruit Oil (oliwa z oliwek) - posiada działanie odżywcze, nawilżające oraz regenerujące skórę. Opóźnia objawy starzenia oraz wygładza skórę. Witaminy w niej zawarte przenikają w głąb skóry. Witamina F zawarta w oliwie chroni skórę przed nadmierną utratą wilgoci. Wzmacnia naturalną odporność skóry. Łagodzi objawy trądziku, wspomaga leczenie ran, atopowego zapalenia skóry, łagodzi objawy łuszczycy i łupieżu. Zapobiega niedrożności mieszków włosowych
  • Cocos Nucifera (Coconut) Oil (olej kokosowy) - tworzy na powierzchni skóry silnie natłuszczającą, nabłyszczającą, zmiękczającą i odżywczą powłokę, która chroni skórę i włosy. Przynosi ulgę ściągniętej i wysuszonej skórze. Nadaje połysk i zmiękcza włosy. Ma również właściwości przeciwpróchnicze i wybielające zęby. Silnie komedogenny, nie zalecany do skóry tłustej, trądzikowej, skłonnej do wyprysków i stanów zapalnych. (Komedogenność: skala 5 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Butyrospermum Parkii (Shea) Butter (masło Shea) - zwane masłem życia, intensywnie odżywia i regeneruje skórę, pozostawiając na niej ochronny płaszcz lipidowy. Pomaga zachować wilgoć i zmniejszyć utratę wody, zapobiegając przesuszeniu i łuszczeniu się skóry, a tym samym poprawia jej elastyczność. Pomaga redukować zmarszczki wywołane m.in. przesuszeniem naskórka
  • Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów) - łagodny dla skóry olej zalecany do pielęgnacji każdego rodzaju skóry, zwłaszcza dziecięcej i alergicznej, podrażnionej, suchej i atopowej. Natłuszcza, odżywia, reguluje, wygładza i chroni. Wzmacnia płaszcz lipidowy skóry, polecany w celu zapobiegania rozstępom i tzw. pajączkom. Stosowany zbyt często i w dużych stężeniach może nasilać problemy trądzikowe (Komedogenność: skala 3 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Sodium Hydroxide (Wodorotlenek sodu) - utrzymuje odpowiednie pH w kosmetyku. Związek dopuszczony przez organizacje certyfikujące naturalne kosmetyki (Alergia: skala 1 na 5)
  • Prunus Armeniaca Kernel Oil (olej z pestek moreli) - wykazuje bardzo delikatne działanie, raczej wspomagające inne składniki w kosmetykach, niż jako substancja czynna. Nie uczula i nie podrażnia. Tworzy na skórze i włosach bardzo cienki film, delikatnie natłuszcza, napina, wygładza i odżywia. Jako dodatek do mydeł sprawia, że sa miększe i łagodniejsze, a także wolniej się zużywają
  • Ricinus Communis Seed Oil (olej rycynowy) - wytłacza się z nasion rącznika pospolitego (Roconus communis). Działa przeciwzapalnie antygrzybiczo, antywirusowo i przeciwbakteryjnie. Pomocny w leczeniu zaburzeń wydzielania sebum. Nawilża skórę i wspomaga jej funkcje ochronne. Zmiękcza zarówno skórę jak i włosy, rzęsy i brwi poprawiając ich kondycję. Stosowany głównie w celu wzmocnienia oraz odżywienia rzęs i brwi, pobudza cebulki do wzrostu, sprawia, że włosy stają się grubsze i szybciej rosną. Może przyciemniać włosy. Jako samodzielny składnik może wysuszać dlatego najlepiej stosować go w mieszance olei


Soft Sheap to mydełko dla tych co cenią sobie proste składy, chociaż przy 21% zawartości nierafinowanego masła Shea nie można mówić o ubogim składzie.. to dwie różne sprawy! Mydełko z myślą o największych wrażliwcach i tych najmniejszych. Za to u mnie skóra ciała ma się całkiem nieźle.. i z racji uwielbienia do peelingów bliżej mi do wersji Lavender Lake, który pokochałam dodatkowo za zapach lawendy z rumiankiem.


Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger