Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BodyBoom. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BodyBoom. Pokaż wszystkie posty

stycznia 03, 2020

ULUBIEŃCY ROKU 2019: PIELĘGNACJA CIAŁA I WŁOSÓW

ULUBIEŃCY ROKU 2019: PIELĘGNACJA CIAŁA I WŁOSÓW

Witam w kolejnym podsumowaniu ulubieńców roku 2019!
Miałam cichy plan aby w końcu rozbić tę kategorię.. ale jednak we włosowej kategorii moi ulubieńcy leżą. To zapewne wina tego, że poza szamponem i odżywką/maską nie robię z nimi nic więcej. Produkty do stylizacji są mi w zasadzie obce. Być może w tym roku uda się rozszerzyć moją pielęgnacje o coś więcej.. trzymaj kciuki! A tymczasem zapraszam na podsumowanie..


EC LAB - ULTRA ODŻYWCZY KREM-ŻEL POD PRYSZNIC Z MANGO
Ten żel wspominam z wielkim sentymentem i z całą pewnością do niego wrócę. Oprócz niego poluję na wersję z linii SPA, która jest podobno genialna. Niezwykle przyjemny żel o kremowej konsystencji, który obłędnie pachnie mango. Nie wysusza skóry, podczas kąpieli daje gęstą, miękką  ale niezbyt obfitą pianę.. a mi to bardzo odpowiada. 



REPUBLIKA MYDŁA - LAWENDER LAKE
Po pierwsze mydło, po drugie zapach lawendy. Jeszcze rok temu nawet nie śniło mi się, że polubię się z jakimkolwiek mydłem, ani o tym, że znajdę zapach lawendy w kosmetyku który będzie mi odpowiadać. Za jednym zamachem Republika Mydła zmieniła moje podejście do tych obu rzeczy. Pierwsze mydełko, które pielęgnuje moją skórę, nie pozostawia dziwnego nalotu, nie wysusza. Do tego śliczny lawendowy zapach przełamany rumiankiem od którego jestem uzależniona.

Link do producenta: Republika Mydła


SVOJE - MYDŁO MASUJĄCE Z PEELINGIEM KAWOWYM
Prawdziwe narzędzie tortur, a z drugiej strony.. to tylko mydło. lepiej tego nie lekceważyć gdyż zarówno strona z wypustkami do masażu jak i strona z kawowym peelingiem mają swoją niesamowitą moc! Masaż jest konkretny, chociaż nacisk na skórę zależy od nas. Mydełko ma bardzo przyjemny zapach trawy cytrusowej i rozmarynu, co podczas masażu dodatkowo daje uczucie świeżości i mały zastrzyk energii.

Link do producenta: Svoje


BODY BOOM - PEELINGI KAWOWE
Peelingi Body Boom to moje ulubione peelingi kawowe. Na zdjęciu mała gromadka mini wersji ale to wcale nie oznacza, że wszystkie się u mnie sprawdziły. Wersję zapachową najlepiej dostosować do swoich upodobań. Osobiście najbardziej zaskoczyła mnie wersja z miętą.. ten efekt odczuwalnego chłodu jest obłędny! Idealna wersja na lato.. niestety nie najbliższe. W zapasach mam dwie duże wersje peelingow Body Boom gdzie jeden wystarczy mi na minimum 4 miesiące użytkowania, a oprócz nich inne peelingi. Jednak wracam do nich z wielką przyjemnością i poznaje nowe limitowane edycje.

Link do producenta: Body Boom
Link do recenzji: Peelingi Body Boom


CHIC CHIQ - PEELING AAM BODY
Kolejny innowacyjny produkt Chic Chiq, który skradł moje serce. Poniekąd wypełnił pustkę po produktach Willow Organics, bo jakimś cudem właśnie przypomina mi Willowki, chociaż to zupełnie inne konsystencja, inny zapach.. ale działanie podobne. Cudownie wygładza skórę otulając ją pielęgnacją najwyższej jakości. Niezwykle fajny w użyciu, chociaż wymaga pewnej wprawy.

Link do producenta: Chic Chiq


WILLOW ORGANICS - FRUITY SUGAR SCRUB
W 2019 marka Willow zamknęła swoją działalność.. szczęśliwi ci co zdołali zaopatrzyć się w zapasy. Chociażz wszystkie produkty Willowków pokochałam to jednak peeling jest na szczycie mojego uwielbienia. Cudowny zapach, ładne działanie złuszczające wraz z genialną pielęgnacją. To prawdziwa przyjemność go używać. W zapasach kosmetycznych na czarną godzinę uchował mi się jeszcze jeden peeling.



SZMARAGDOWE ŻUKI - HYPERICUM
Ten kremik tyle razu uratował moje dłonie z trudnych sytuacji, że bez wahania jestem w stanie nazwać go najlepszym. Niewielka ilość wystarczy aby pokryć dłonie, dzięki czemu jest niezwykle wydajny. Do tego posiada piękny, ziołowy zapach. Korzystam z niego głównie w sytuacjach kryzysowych takich jak po pracach w ogrodzie, intensywnym sprzątaniu czy.. skręcaniu zbrojenia na fundamenty domu. Zwyczajnie nie ma sobie równych, a ja specjalnie o dłonie nie dbam, a kremów nie lubię używać.

Link do producenta: Szmaragdowe żuki - Hypericum


PONY HUTCHEN - NATUALNY DEZODORANT W KREMIE
Dezodoranty Pony Hutchen zrobiły na mnie ogromne wrażenie, a była to jeszcze "stara" wersja "nieudoskonalona".  Faktycznie przy wyższej temperaturze zmieniały konsystencję co nieco utrudniało aplikację ale obecnie już tego nie robią. Pomimo tej walki i tak je uwielbiałam, a zużyłam trzy! Wydajne, skuteczne i pięknie pachnące! Z wielką przyjemnością zapoznam się z nową odsłoną

Link do sklepu: Bioana


DOUCES ANGEVINES - PIĘCIOSEZONOWY FLUID DO CIAŁA BAUME DE L'HIMALAYA
Ten produkt zwyczajnie trudno opisać. Nie jest to zwykła pielęgnacja ciała.. to raczej pielęgnacja naszego samopoczucia. Fluid do ciała, który dodaje energii, wzmacnia nasze dobre samopoczucie.. lub dosłownie pomaga je odnaleźć. Cudownie łagodzi bóle głowy czy mięśni. Spisuje się przy osłabieniu czy przeziębieniu. Sporą próbkę wysłałam koleżance Weronice (serdecznie odsyłam do jej profilu i Instagramie) i po pierwszym użyciu była równie zachwycona.

Link do sklepu: FlerOrganic


LAVERA - SZAMPONY
Szampony marki Lavera wypełniają mi pustkę po marce Desert Essence. Mają dobre składy, bez Cocamidopropyl Betaine na którą moja skora głowy reaguje przesuszeniem, a dodatkowo polubił je mój mąż. na chwilę obecną chyba przeszłam przez większą część szamponów Lavera i niedługo zatoczę kółko. Na zdjęciu ostatnia zużyta wersja.. dość specyficzna bo jest to szampon z odżywką ale sprawdził się nam bardzo fajnie. Natomiast bardziej polecam zacząć przygodę od bardziej standardowych formuł jak pomarańcza z zieloną herbatą, wersja dla alergików, z różą i proteinami grochu, a obecnie u nas na łazienkowej półce melisa cytrynowa z miętą


BEMA - REGENERUJĄCA MASKA DO WŁOSÓW
Ta maska ma ogromny potencjał. Używałam jej zazwyczaj w czasie kiedy miałam więcej czasu, bo im dłużej siedzi na moich włosach tym lepszy efekt zauważam. Pięknie nawilża, wygładza i dociąża włosy ale bez przesadnego obciążenia. Włosy są genialnie miękkie i gładkie. Maskę zazwyczaj nakładałam na mocno odciśnięte włosy, które przykrywam czepkiem oraz dodatkowo ręcznikiem. Taki kompres dodatkowo wzmacnia jej działanie. Do tej pory jestem pod takim wrażeniem, że śmiało mogę nadać jej tytuł najlepszej maski EVER! Już próbowałam do niej wrócić ale jest rozchwytywana.. jednak przy kolejnych zakupach w Ekozuzu będzie moja!

Link do sklepu: Ekozuzu


YOPE - ODŻYWKA DO WŁOSÓW ŚWIEŻA TRAWA
Normalnie nie lubię się z marką Yope, a to wyjątkowy przypadek, chociaż mam mu do zarzucenia jedno.. fatalny zapach. Bardzo chętnie bym sobie po nim pojechała ale fakt jest taki, że moje włosy i skóra głowy zwyczajnie polubiły się z tą odżywką pomimo mojego wewnętrznego sprzeciwu. Odżywka pięknie wygładza włosy, a jednocześnie nadaje im lekkości. Zdecydowanie najlepsza odżywka jaką miałam w ubiegłym roku pod względem działania.. i przyznaję to z wielkim bólem, bo fajną marki nie jestem.

Link do produktu: Yope - Odżywka do włosów świeża trawa


Jak się ma rok 2018 do 2019? Mała analiza: ULUBIEŃCY ROKU 2018: PIELĘGNACJA CIAŁA I WŁOSÓW

Republika Mydła - Lavender Lake
Nic się nie zmieniło. Mydło poznałam w 2018 ale bardzo chętnie wracałam do niego w 2019. W zasadzie jest to pierwsze mydło, które zostało aż tak wyróżnione. Uwielbiam za piękny zapach łączący lawendę z rumiankiem oraz za działanie peelingujące dzięki płatkom owsianym. 

Willow Organics - Fruity Sugar Scrub
Tutaj identycznie bez zmian. Uwielbiałam Willowki z będę je wspominać z ogromnym sentymentem.

Miodowa Mydlarnia - masło do twarzy i ciała z woskiem pszczelim Ambrozja
Masełko o wyjątkowym zapachu i dobrych właściwościach pielęgnacyjnych. Jednak wciąż bardziej kojarzę je z uwagi na zapach. Wiem, że powstały o tym samym zapachu perfumy w kremie i chyba obecnie bliżej jest mi do perfum ale tylko z uwagi na spore zapasy w masłach do ciała

Douces Angevines - Dwufazowy Płyn do kąpieli Les Larmes D'Ondine "Łzy Nimfy"
Płyn do kąpieli o niezwykłej kompozycji zapachowej. Mieszanka zapachu jodły, gorzkiej pomarańczy, ylanylang.. niby taka nie moja, a jednak tak strasznie wciągająca i niesamowicie relaksująca. Taka kąpiel wspaniale łagodziła bóle mięśni, poprawiała samopoczucie, relaksowała i zmniejszała stres. Za to skóra nabierała przyjemnej gładkości i miękkości bez tłustej warstwy. Niesamowity płyn.. z reszta jest to typowe dla całej marki.

Pony Hutchen - Dezodorant w kremie Rock-a-hula
Dezodoranty które bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Z przyjemnością wrócę.. chociaż już do nowej wersji 

Pony Hutchen - Perfumy w kremie
Perfumy wciąż mam.. i to zaopatrzyłam się w 2 sztuki. Bardzo liczę na to, że pojawią się nowe wersje zapachowe, bo niesamowicie odpowiada mi ten typ perfum. Nimi mini wersje, ale idealne do torebki.. ba! nawet do spodni i wcale niczego im nie brakuje jeśli chodzi o intensywność.

Desert Essence - Szampony
Genialne szampony, których naprawdę mi brakuje. Wciąż mam szczerą nadzieję, że mara się pojawi.. lub chociaż będzie można ją zamówić z iHerb bez dowalenia cla. Jeśli nadarzy się okazji to zrobię solidny zapas szamponów. 

Joico - Proteinowa pielęgnacja
Podobnie jak w przypadku szamponów Desert Essence, tu również nie ma jednego produktu, chodzi o całą gamę produktów Joico. Jedna duża odżywka była w stanie zapewnić moim włosom maksimum proteinowej pielęgnacji na najwyższym poziomie na przynajmniej rok. Wystarczyło, że po produkt sięgałam raz na miesiąc.. dosłownie. Z wielką przyjemnością wrócę do produktów Joico w tym roku.

Bionigree - Serum oczyszczające do skóry głowy
Rewelacyjnie się u mnie sprawdził! Koniecznie chcę wrócić w tym roku ale bardziej w okresie letnim gdyż cudownie chłodzi skórę głowy, oczyszcza ją i łagodzi. Do tego pięknie przedłuża świeżość włosów tuż u nasady.

The Wet Brush - Szczotka Dazzlers w kolorze silver
W tym temacie nic się nie zmieniło, to wciąż moja ulubiona szczotka do włosów. Szczotka nie ciągnie włosów, delikatnie je rozczesuje i nie drapie skóry głowy.. oraz ślicznie wygląda.


grudnia 01, 2019

ZUŻYCIA LISTOPADA 2019

ZUŻYCIA LISTOPADA 2019

Czuję w kościach, że wracam do starych denek! Żadne tam trzy produkty na krzyż.. ale żeby nie było, że nagle zaczęłam używać coś na siłę. Zwyczajnie staram się wygospodarować trochę więcej czasu dla siebie, a to sprzyja domowemu SPA, chociaż w planach miał być szybki prysznic 😅 Humor dopisuje pomimo jesiennej aury.. chociaż chyba narzekać nie możemy? Jesień wydaje się w tym roku i tak dość łaskawa.


FROM A FRIEND -  ROSE GERANIUM AROMATIC HYDROLATE
Hmm.. czy ja mogę go nazwać najlepszym hydrolatem?.. (10 minut później) Nie kojarzę abym miała lepszy. Niemal wszystkie jakie miałam do tej pory były bardzo dobre.. ale ten ma w sobie coś więcej co go wyróżnia na tle innych. Intensywniej nawilża, koi, uspokaja być może wynika to z tego, że jego koncentracja jest mocniejsza (4:1) niż w przypadku innych hydrolatów. Jestem nim całkowicie zauroczona, a z okazji Black Friday zrobiłam prezent dla samej siebie i zaopatrzyłam się w dwie perełki, których tak łatwo na rynku nie znajdziesz. Jeśli szukasz wyjątkowych i cudownie skoncentrowanych hydrolatów oraz wysokiej jakości kosmetyków naturalnych to odsyłam do Ani z From a Friend.

Hydrolat na dniach będzie miał swoją recenzję.


TULUA - KREM ODŻYWCZY Z EFEKTEM WOW
Miniaturowa pojemność kremu trafiła do mnie w genialnym pudełku Terra Botanica Box ze sklepu Lost Alchemy. Marka już wcześniej mi kilka razy mignęła i nawet ją obserwowałam na Instagramie ale zawsze coś innego skupiało moją uwagę. Tym bardziej cieszę się, że miałam okazje w końcu spotkać osobiście, bo kremik okazał się fenomenalny. Cudownie dogodził mojej skórze i to pod każdym względem. Niby jest treściwy ale nie ciężki. Moja marudna skóra.. przestała marudzić. Psychicznie nastawiałam się na jesienno-zimowy okres ratowania skóry.. a ona nagle przestała stwarzać problemy! Z okazji Black Friday kupiłam dwa zestawy kosmetyków marki Tulua, gdzie obowiązkowo w jednym znalazł się ten sam krem w formie miniatury.

Po więcej odsyłam bezpośrednio do marki Tulua


INDEED LABORATORIES - HYDRALURON
Hydraluron.. czyli żel nawilżający na bazie kwasu hialuronowego i technologi opracowanej przez Indeed Labs. Przyznam, że to działa. Miałam już styczność z czystym kwasem hialuronowym i ten żel wywarł na mnie dużo lepsze wrażenie. Zdecydowanie efekt nawilżenia był bardziej odczuwalny. Swojego czasu ściągnęłam do Polski kilka opakowań Hydraluron jak i słynnego Pepta-Bright. Obecnie to już ostatnie opakowanie Hydralurony z moich zapasów, a z uwagi na ciągle zmieniający się skład produktu raczej sobie odpuszczę kolejne spotkania. Na oku mam już kilka fajnych perełek z naszych rodzimych manufaktur.



ANDALOU - PURE PORE SERUM
Serum którego zadaniem jest minimalizowanie porów. Można by się spodziewać wiele po takich hasłach, a ja jednak zawsze mam obawy. Zazwyczaj takie produkty brną do tego efekty nie patrząc na nic więc po drodze można sobie zafundować przesuszenie skóry i zdwojoną nadprodukcję sebum. na szczęście serum od Andalou tego nie robi. Za ogarnięcie porów odpowiada tu ekstrakt z wierzby białej, kwas salicylowy oraz woda oczarowa. Na szczęście serum dba również o nawilżenie skóry poprzez aloes i skwalen. W efekcie to lekkie serum sprzyja skórze problematycznej i osobiście jestem w stanie to potwierdzić. Natomiast jeśli chodzi o pory.. tu nie ma fajerwertów i efektu wow. Pory są zmniejszone ale to ogólny wpływ lepszego stanu skóry, a nie dlatego, że coś wysuszyło skórę na wiór i ją ściągnęło. Przyznaję, że niebieska seria marki Andalou mnie zaciekawiła. Podoba mi się takie zrównoważone podejście do problematycznych cer i chętnie sięgnę po inne produkty.

Serum kupiłam w sklepie Iwos


ILCSI - MASKĄ PEELINGUJĄCA RÓŻANO-KUKURYDZIANA
Uwielbiałam ją! Bardzo fajna piankowa konsystencja, która trzyma się skóry chociaż z czasem zastyga i.. należy jej na to pozwolić. Nie pozostawi buraka ani nie spali skóry mimo to złuszczenie skóry jest tu ewidentnie widoczne. Dodatkowo maseczka bardzo ładnie koi wszelkie stany zapalne. Niesamowicie ją lubiłam i z całej gromadki produktów Ilcsi to właśnie maseczka jest moją największą perełką.



EVOLVE - RADIANT GLOW MASK
Maseczka o działaniu oczyszczającym, wygładzającym i rozświetlającym na bazie kakao i kokosa. To kakao jest tu bardzo intensywne! Totalny obłęd! Maseczka jest bardzo treściwa i gęsta z drobinkami orzechów kokosa.. i to jedyne co mi przeszkadzało. Miałam momentami wrażenie, ze drobinki są za ostre dla mojej skóry. Na szczęście wystarczyło rozważnie aplikować maseczkę i zmywać. Podczas noszenia wyraźnie czuć kakao, a przy okazji maseczka jest bardzo komfortowa i nie ścieka. Przed zmyciem zwilżam dłonie i delikatnie masuję. Maseczka zmienia konsystencję na kremowo-mleczną i wówczas do głosu dochodzą drobinki, które złuszczają i oczyszczają skórę. Nie sprawia problemu ze zmyciem. Po wszystkim skóra jest odświeżona ale również odżywiona. Nie trzeba jej już wiele.

Recenzja pojawi się w najbliższych dniach


YASUMI - HYDRO GREEN MASECZKA BIOCELULOZOWA
Genialna! Maseczka na bazie włókna celulozowego to krok milowy wśród maseczek w płachtach! Te zwykłe po prostu leżą i kwiczą. Materiał jest niesamowity i aż trudny do opisania dlatego odsyłam do posta ze zdjęciami. Maseczka wspaniale nawilża, dodaje skórze odżywczego kopa i piękne wygładzenie. Efekt jest zauważalny i widoczny jeszcze na drugi dzień. Zrobiłam niewielki zapas maseczek na tej tkaninie. jestem ciekawa jak sprawdzą się inne wersje.. ale Hydro Green jestem zachwycona. 



PETITFEE - BLACK PEARL & GOLD HYDROGEL EYE PATCH
Hydrożelowe płatki pod oczy od Moni Mama z różową torebką. Uwielbiam je! Najbardziej lubiłam po nie sięgać przy wykonywaniu makijażu. Aplikowałam pod oczy i zaczynałam od makijażu oczu. Wszelkie drobinki które się osypywały spadały właśnie na płatki, a międzyczasie skóra pod oczami dostawała kopa. Pięknie wygładzona prezentowała się o niebo lepiej! Płatki nie mają naturalnego składu.. wciąż czekam aż ktoś z eko strefy się za to weźmie.. a póki co zostaję przy takich, bo jestem uzależniona!

Recenzja płatków pojawi się na dniach


CHIC CHIQ - AMM PEELING
Sypkie peelingi zazwyczaj kojarzą mi się z wersjami kawowymi. Jednak peeling Amm od Chic Chiq zupełnie odbiega o tych mi znanych. Zupełnie innowacyjny i oryginalny produkt, a jednocześnie zaskakujący pod każdym względem. Bardzo ciekawa, lekka i jednocześnie wilgotna struktura. Pięknie trzyma się wilgotnej skóry. Moc złuszczenia zależy od siły nacisku czyli wszystko w moich rękach! Mimo wszystko efekt jest świetny za każdym razem! Dodatkowo skóra odżywiona i nawilżona.. nie czuje potrzeby ją dodatkowo rozpieszczać. A jak pachnie peeling? Smakowicie! Dla mnie to zapach świeżej owsianki z nutą soczystych owoców.

Recenzja peelingu pojawi się na dniach


BODY BOOM - OLEJEK DO CIAŁA UJĘDRNIAJĄCY
Zapach tego olejku uzależnia! Trudno go opisać.. jest lekki wiosenno-letni, kwiatowo-owocowy ale pięknie wyważony niczym dobre perfumy. Zdecydowanie nie należy do produktów tłustych.. ale jeśli jesteś zdolna to osiągniesz również i to. Ja ukochałam sobie nakładać go na lekko wilgotną skórę. Wówczas wchłania się całkowicie a przy okazji bardzo fajnie nawilża skórę. Wymagające fanki naturalnej pielęgnacji nie będą jednak w pełni zadowolone ze składu.. chociaż naprawdę źle nie jest.. to raczej pojedyncze ale. Osobiście bardzo fajnie mi się go używało, powrotu nie planuję, za to do peelingów kawowych od Body Boom wracam regularnie.



BEAUTE MARRAKECH - SPRAY D'ALUN DEODORANT
Zabrakło nam porozumienia. Śliczny zapach hydrolatu z róży damasceńskiej na którym dezodorant jest stworzony był bardzo przyjemny. Forma aplikacji (spray) również zdawał egzamin.. niestety to wszystko. Zupełnie poległ na trzymaniu w ryzach higieny moich paszek. Nie podołał wyzwaniom ani leżeniu na kanapie. Miałam wrażenie, że lepiej moje paszki się mają jeśli go nie używam! Zbyt dużo szans już dostał.. nie jestem w stanie dłużej tego ciągnąć mimo, że nie nawidzę wyrzucać niezużytych kosmetyków.



JASON - SZAMPON NAWILŻAJĄCY ALOE VERA
Bardzo przyjemny szampon na bazie aloesu. Ładnie i konkretnie oczyszczał skórę głowy i włos. Pasował nawet mojemu mężowi, który w tych tematach lubi marudzić. Jedynie pod koniec zaczęły pojawiać się problemy. Podejrzewam, że to jednak moja wina, bo należało szampon co jakiś czas wymieszać w butelce aby składniki się wymieszały. Nie jest to dla mnie wada ani problem dlatego z chęcią wrócę do szamponów Jason, a na oku mam już wersję z biotyną.




SEPHORA - TUSZ DO RZĘS
Tusz dostałam na spotkaniu blogerskim, a z uwagi, że posiada dość dobre recenzje postanowiłam dać mu szansę. Szczoteczka silikonowa, czyli tak jak lubię.. i gigantyczna! Na szczęście jest to jedynie kwestia przyzwyczajenia. Tusz ładnie rozdzielał rzęsy i dodawał objętości. Nie kruszył się ani rozmazywał o ile nic mi do oka nie wpadło. W zasadzie nie mam się czego przyczepić. Towarzyszył mi przez 3-4 miesiące i zwyczajnie już na niego pora. Gdybym miała z nim jakiś problem to już dawno wylądował by w denku.


REVERS - CAMOUFLAGE KOREKTOR W ODCIENIU 102 NUDE
Hmm.. dość specyficzny korektor. Problem w tym, że nie trzyma się. Przez co nie nadawał się pod oczy, a aplikowany pod podkład.. znikał. Ostatecznie dawałam go na nadgarstek i mieszałam z lekkim podkładem aby dodać ciut większego krycia. Zdecydowanie bardziej zadowolonajestem z podkładów marki Revers niż korektora.. a ponieważ korektorów jeszcze kilka mam, a ten trafił do mnie wybrakowany i wiecznie jest urypany przez brak osłonki to go wyrzucam.


MOKOSH - WYGŁADZAJĄCY KREM DO TWARZY FIGA
Podobał mi się. Lekka konsystencja wyraźnie nawilżał, fajnie się rozprowadzał i wchłaniał. Mimo to może nie wyróżnia się jakoś szczególnie na tle innych dobrych kremów ale na pełnowymiarowe opakowanie raczej bym nie narzekała. Pamiętam, że miałam okazję poznać wersję malinową i coś fajniej ją wspominam.

MOKOSH - LIPOSOWE SERUM POD OCZY OGÓREK
Pięknie pachnie ogórkiem ale miałam nadzieję, że będzie bardziej wodniste niż olejowe. Nie wchłania się szybko przez co miałam spore obawy czy w ogóle się wchłonie i czy czasem aplikowanie go przed snem nie spowoduje, że wejdzie mi do oczu, a rano skończy się to małą katastrofą. Ściągnęłam ze skóry wokół oczu nadmiar aby uniknąć najgorszego i wmasowałam w skórki paznokci. Niestety włazi w oczy okrutnie. Przy drugim podejściu pomogła warstewka kremu położona na serum.. ale to wciąż za ciężki zawodnik dla moich oczu.

VIANEK - ODŻYWCZY KREM POD OCZY W EKSTRAKTEM Z CHMIALU
Nie pałam szczególną miłością do kremów marki Vianek. Przeszłam przez kilka próbek ale żadna nie zachwyciła mnie na tyle aby stwierdzić: "tak! muszę kupić pełny wymiar tego cuda!" W przypadku kremów pod oczy jest jeszcze gorzej. Ten trafił na stopy. Przyjemnie je zmiękczył ale pozostawił powłoczkę, która na stopach mi nie przeszkadza.. ale pod oczami wiem, że migrowałaby do oczu.

YOPE - YUNNAN ŻEL POD PRYSZNIC CHIŃSKA HERBATA
Zapach.. może być ale wciąż bez rewelacji. Sam żel również nie robi na mnie żadnego wrażenia. Próbki co jakiś czas są u mnie tolerowane ale z pełnowymiarowym opakowaniem bym się męczyła.

BE THE SKY GIRL - BODY MOUSSE WILD FOREST
Przyjemna lekka konsystencja ale nie jest to taki typowo piankowy mus. Wersja Wild Forest na szczęście nie pachnie zielonym lasem, wyraźnie czuję tu dziką roślinnośc w tym jeżyny. Oryginalny aromat, który mnie zaskoczył pozytywnie. Próbka o pojemności 4ml wystarczyła mi jedynie na nogi. Próbowałem rozprowadzić produkt cienką warstwą ale skóra nie pozwalała. Niby smarowidło czuję, że siedzi ale nie mogę nazwać go tłustym. Wyraźnie zmiękcza, otula i nawilża. Myśl,ę że na okres zimowy spisze się bardzo fajnie. Dodatkowo ma w sobie mikroskopijne drobinki które rozświetlają skórę..  i to właśnie one mnie tu zachwyciły.. są ultra drobne i wygląda to fenomenalnie.

HAGI - NATURALNY OLEJEK DO CIAŁA Z OLEJEMCHIA I ZŁOTYMI DROBINKAMI
Konsystencja wcale nie jest typowo olejowa. To raczej gęsty olej o złotym kolorze z ogromną ilością brokatu. Na szczęście brokat jest bardzo delikatny, nie bije po oczach ani nie zwraca uwagi. Jest subtelny co jest jego ogromnym plusem, bo dzieki temu produkt staje się uniwersalny, a nie tylko na imprezę czy do letniej sukienki. Piękny zapach, przyjemna konsystencja, chociaż nieco wyczuwalna powłoczka mi przeszkadza. Mimo wszystko czuję się zauroczona ale jeszcze nie kusi mnie pełnowymiarowe opakowanie. 

A JEDEN - MYDŁO KAWA Z CYNAMONEM
Uwielbiam cynamon w połączeniu z jesienno-zimową aurą. W mydełku od Ajeden na pierwszy plan wysuwa się właśnie cynamon i jestem nim zauroczona. Dodatkowo mydełko ma funckę peelingującą co jest zawsze ogromnym atutem w mydłach. Mydełko chociaż w wersji mini fajnie się używało.

TULUA - MYDEŁKO MANGO
Być może to wina kształtu mydełka, bo jednak trochę schodziło zanim miałam stworzyłam piane którą mogłam się myć. Wymagało to niestety cierpliwości ale przy tak genilanym aromacie mango który rozpanoszył się w całej łazience nie było to takie uciażliwe. Mimo wszystko brakuje mi tu.. tego.. czegoś. 

Z całej gromadki próbek zdecydowanie najbardziej ciekawe okazało się mydło od Ajeden kawa z cynamonem.

I co? Wracam do formy? 
A jutro.. ROZDANIE!

listopada 10, 2019

CUDOWNIE AROMATYCZNA PIELĘGNACJA CIAŁA Z OLEJKIEM OD BODY BOOM

CUDOWNIE AROMATYCZNA PIELĘGNACJA CIAŁA Z OLEJKIEM OD BODY BOOM

Kawowe peelingi marki Body Boom to moja wielka miłość. Zachwycają mnie pod względem działania jak również zapachów. Mam swoich faworytów ale mam również i takie, po które wiem, że nie sięgnę w pełnowymiarowym opakowaniu z uwagi na zapach. Pomimo tego, że pełnowymiarowe opakowania są zwyczajnie niesamowicie wydajne to jeszcze ani razu nie miałam poczucia, że jestem znudzona. Miłością do peelingów Body Boom zaraziłam kobiecą część rodziny, którym regularnie robię zapasy.

Jednak pewnego dnia zapukał do mnie kurier z paczką której nie zamawiałam. W środku znalazłam nowości marki Body Boom, czyli Olejek do ciała ujędrniający. Totalne zaskoczenie!


Od producenta:
Jestem Walecznym Wygładzicielem czyi olejkiem ujędrniającym stworzonym aby zadbać o jędrność i sprężystość Twojego ciała. Tak jak moi kumple z ekipy zrobię wszystko aby wspomóc Cię w walce z cellulitem, rozstępami i niedoskonałościami skóry. Działam kompleksowo, szybko się wchłaniam i zapewniam aromatyczne doznania. Pomogę Ci zmniejszyć obwód bioder, ud i pośladków. Nasze spotkania będą pełne pozytywnych rezultatów. Możesz być pewna, że nigdy Cię nie zawiodę! Błyszcz i olśniewaj, a ja zajmę się resztą. Twoja skóra będzie delikatna w dotyku i pięknie rozświetlona. W celu uzyskania jak najlepszych efektów stosuj mnie po wykonaniu, któregoś z moich zaprzyjaźnionych peelingów Body Boom.

Jak mnie stosować?
Warto mnie stosować codziennie, zwracając szczególną uwagę na uda, pośladki, brzuch oraz biodra. Przy nakładaniu wykonaj delikatny masaż wcierając mnie okrężnymi ruchami w skórę. Pozostaw do wchłonięcia. Dla najlepszych efektów wcześniej wykonaj ulubiony peeling Body Boom.


Ogromny plus dla Body Boom za to opakowanie. Szklana solidna butelka z atomizerem, który nie pluje. Przy aplikacji produktu nie mam urypanej całej łazienki, a taki komfort psychiczne jest dla nie istotny. Do tego wszystko opakowanie prezentuje się naprawdę ładnie i estetycznie. Złota wstawka pięknie harmonizuje i podkreśla złoty kolor samego olejku. Pomimo bardzo częstego użytkowania i przecierania opakowanie wciąż wygląda schludnie. Etykieta jest w stanie nienaruszonym od samego początku, a ja lubię kiedy moje kosmetyki ładnie się prezentują, bo chętniej po nie sięgam.


Olejek ma lekko złotawy odcień ale nie pozostawia na skórze koloru. Nie posiada drobinek rozświetlających ale mimo wszystko dodaje skórze blasku.

W okresie letnim kiedy zaczynałem używać olejku stosowałam to na świeżo umyta i nie wytartą ręcznikiem skórę. Dzięki temu miałam poczucie że olejek momentalnie się wchłania nie pozostawiając na skórze wyczuwalnej warstwy, której zazwyczaj w tym okresie nie toleruję.  Nie dość, że jest gorąco to jeszcze oblepiać skórę czymkolwiek? Nie! To zawsze była dla mnie granica, której nie przekraczałam.. a jeśli się zdążyło to zazwyczaj kończyło się ponowną kąpielą 🤪

Dzięki stosowaniu olejku na mokrą skórę, zapewniam skórze nawilżenie, co w tym przypadku było wyjątkowo wyczuwalne. Jednak późną jesienią czy zima nie mam nic przeciwko aby otulać skórę bardziej treściwą warstwą. Olejek bez problemu rozprowadza się na suchej skórze. Bez problemu daje się rozprowadzić cienką, lekko wyczuwalną warstwą ale dla upartego można pozostawić coś ekstra.

Taka warstewka chroni moją skórę przed otarciami, uelastycznia ją i pielęgnuje.



Skład (INCI): Vitis Vinifera Seed Oil, Propylene Glycol Isoceteth-3 Acetate, Parfum, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Tocopheryl Acetate, Caprylic/Capric Triglyceride, Argania Spinosa Kernel Oil, Olus Oil, Papaver Rhoeos Extract, Coffea Arabica Seed Oil, Tocopherol, Benzyl Benzoate, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Hexyl Cinnamal, Limonene, Citronellol, Coumarin, Benzyl Alcohol.

  • Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil (olej z pestek winogron) - zawiera bardzo dużo nienasyconych kwasów tluszczowych, które chronią przed utratą wody, ułatwiając wchłanianie substancji odżywczych, zapobiegają przedwczesnemu starzeniu się skóry, odżywiając i regenerując ją. Dodatkowo posiada właściwości łagodzące podrażnienia, więc może być stosowany nawet przy bardzo wrażliwej cerze. Z uwagi na wysoką zawartość witaminy E, poprawia jędrność i napięcie skóry
  • Propylene Glycol Isoceteth-3 Acetate - rozpuszczalnik substancji nierozpuszczalnych w wodzie.
  • Parfum (Perfumy, Zapach) - ogólne określenie kompozycji zapachowej, która może być różnego pochodzenia. Maskuje niepożądane zapachy. Niektóre kompozycje zapachowe mogą być bardzo silenie drażniące, uczulające i toksyczne, w zależności od użytych komponentów, z jakich powstały
  • Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów) - łagodny dla skóry olej zalecany do pielęgnacji każdego rodzaju skóry, zwłaszcza dziecięcej i alergicznej, podrażnionej, suchej i atopowej. Natłuszcza, odżywia, reguluje, wygładza i chroni. Wzmacnia płaszcz lipidowy skóry, polecany w celu zapobiegania rozstępom i tzw. pajączkom. Stosowany zbyt często i w dużych stężeniach może nasilać problemy trądzikowe (Komedogenność: skala 3 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Tocopheryl Acetate (octan tokoferylu, witamina E) - ma właściwości konserwujące, przedłuża świeżość kosmetyków,zapobiega utracie koloru i zmianie zapachu. Opóźnia proces utleniania substancji. Na skórę działa przeciwzmarszczkowo, silnie antyoksydacyjnie, odżywczo, wzmacniająco i ochronnie.Sklasyfikowany jako potencjalny alergen. Może pochodzić z genetycznie modyfikowanych upraw GMO. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 2 na 5)
  • Caprylic/Capric Triglyceride (trigliceryd kaprylowo-kaprynowy) - emolient tłusty. Zastosowany w preparatach do pielęgnacji skóry i włosów tworzy na powierzchni warstwę okluzyjną, która zapobiega nadmiernemu odparowaniu wody z powierzchni, przez co kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza skórę i włosy. Poprawia konsystencję preparatu, powoduje wzrost lepkości kosmetyków. Jest to substancja tłuszczowa, która ułatwia poślizg przy aplikacji. Naturalna roślinna substancja zmiękczająca i ułatwiająca rozpuszczanie. Stosowany na skórę w stanie czynnym, może być komedogenny. (Komedogenność: skala 2 na 5)
  • Argania Spinosa (Argan) Kernel Oil (olej arganowy) - tworzy na powierzchni skory i włosów natłuszczającą, wygładzającą, odżywczą i zmiękczającą warstwę ochronną, która zapobiega odparowaniu wilgoci i działa ochronnie. Sprawia, że skóra staje sie grubsza, zwarta, elastyczna i sprężysta, zmniejsza blizny i rozstępy. Wygładza zmarszczki, odżywia skórę i poprawia jej koloryt. Likwiduje łupież i zapobiega łamliwości włosów i paznokci. W dużych stężeniach i często stosowany może nasilać problemy trądzikowe, powodować wypryski i zaskórniki. (Komedogenność: skala 2 na 5)
  • Olus Oil (olej roślinny) - emolient tłusty, tworzy na skórze i włosach odżywczy film, który zmiękcza i wygładza, zapobiega odparowaniu wilgoci i chroni przed czynnikami zewnętrznymi takimi jak wiatr czy mróz. Składnik niewiadomego pochodzenia. Może pochodzić z genetycznie modyfikowanych organizmów (GMO) ub oleju palmowego. (Komedogenność: skala 4 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Papaver Rhoeos Extract (wyciąg z płatków maku polnego) - śluzy z płatków maku powlekają skórę i błony śluzowe, zmiękczają i mają działanie przeciwzapalne. Płatki makowe wchodzą w skład różnych mieszanek ziołowych. Ekstrakt z płatków maku nawilża skórę, usuwa zmęczenie. Doskonale nadaje się likwidacji zapaleń skórnych i infekcji dotykających okolice intymne.
  • Coffea Arabica (Coffee) Seed Oil (olej z zielonej kawy) - wpływa na skórę zmiękczająco, poprawia jej elastyczność oraz działa przeciwzapalnie i regulująco. Beta-sitosterol normalizuje pracę gruczołów łojowych, regulując nadmierne przetłuszczanie skory i zapobiegając tworzeniu zaskórników. Dobrze się wchłania, nie pozostawiając nadmiernego uczucia tłustości
  • Tocopherol (tokoferol, witamina E) - ma właściwości konserwujące, przedłuża świeżość kosmetyków,zapobiega utracie koloru i zmianie zapachu. Ma silne działanie antyoksydacyjnie, ujędrnia, działa odżywczo i przeciwstarzeniowo na skórę, wzmacnia ściany naczyń krwionośnych, poprawia ukrwienie skóry, chroni przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi, przyśpiesza regenerację skóry. Może pochodzić z genetycznie modyfikowanych upraw GMO. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 1 na 5)
  • Benzyl Benzoate (benzoesan benzylu) - Składnik kompozycji zapachowej. Może być rozpuszczalnikiem innych substancji zapachowych, działa również antybakteryjnie i chroni kosmetyk przed zepsuciem. Składnik sklasyfikowany jako potencjalnie groźny alergen (Alergia: skala 4 na 5)  Niebezpieczny dla kobiet w ciąży
  • Butylphenyl Methylpropional - składnik kompozycji zapachowej. Znajduje się na liście potencjalnych alergenów (Alergia: skala 5 na 5)
  • Linalool (linalol)- substancja zapachowa lub składnik kompozycji zapachowej. Ma właściwości bakteriobójcze, przeciwdziała nieprzyjemnym zapachom. Jako dodatek do kosmetyków może wywoływać reakcje alergiczne. Uważany za groźny alergen. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 4 na 5)
  • Hexyl Cinnamal - składnik kompozycji zapachowej
  • Limonene (limonen) - substancja zapachowa lub składnik kompozycji zapachowej. Znajduje się na liście groźnych alergenów. Obecność tej substancji musi być uwzględniona w wykazie składników INCI, gdy jej stężenie przekracza 0,001% w produkcie niespłukiwanym lub 0,01% w produkcie spłukiwanym (Alergia: skala 5 na 5)
  • Citronellol (Cytronelol) - składnik kompozycji zapachowej imitujący zapach róży i geranium. Jest klasyfikowany jako drażniący, wpisany na oficjalną listę potencjalnych alergenów. (Komedogenność: skala 1 na 5. Alergia: skala 3 na 5)
  • Coumarin (kumaryna) - składnik kompozycji zapachowej (Alergia: skala 5 na 5)
  • Benzyl Alcohol (alkohol benzylowy, fentylometanol) - pełni rolę rozpuszczalnika. Stosowany również jako składnik kompozycji zapachowej z uwagi na jaśminową woń. To również konserwant, a także pełni funkcję regulatora lepkości. Zalecana ilość w produkcie 0,2-0,8%. Jako substancja konserwująca, jest dopuszczony przez instytucje certyfikujące kosmetyki naturalne. (Alergia: skala 2 na 5)


To wszystko plusy.. które mają się nijak do najważniejszej cechy tego produktu.. zapachu. Jak ja go uwielbiam! Zwyczajnie rozpływam się za każdym razem kiedy po niego sięgam. W dodatku kiedy do mnie trafił i pierwszy raz poczułam jego aromat.. z miejsca trafił na łazienkową półkę omijając wszystkie inne czekające w zapasach produkty. Na takie szaleństwo zazwyczaj sobie nie pozwalam. Moje produkty w zależności od kategorii i terminu przydatności stoją jak w wojsku w przydzielonych rzędach i takie wyskoki są bardzo nie na miejscu. Upsss.. ale co ja mogę poradzić. Zwyczajnie musiałam dobrać się do niego "Już!" i "Teraz!".

Mogę się przez kilka kolejnych epitetów rozpływać nad uwielbieniem jego zapachu i nie napisać słowa o tym jaki to zapach 😂 problem w tym, że mam problem z jego określeniem. Ma w sobie słodkie nuty ale nie jest przytłaczający. Wyczuwam również słodkie i soczyste owoce ale w kompozycji kwiatów.. i to takich które bym określiła za najpiękniejsze. Momentami czuję różową gumę balonową ale w wydaniu kobiecym, lekkim, a jednocześnie świeżym. Zazwyczaj dzielę zapachy na te które odpowiadają mi latem i zimą. Jednak w tym przypadku zapach jest wielosezonowy. Mam wrażenie, że w zależności od tego czego akurat potrzebuję odnajduję w nim otulającą słodycz, a innym razem świeżość w kobiecym i lekkim wydaniu.


Żeby nie było, że jest wyłącznie kolorowo. Mam zastrzeżenia do składu. Glikol i olej roślinny niewiadomego pochodzenia.. trochę rażą w oczy. Zdecydowanie warto byłoby poszukać alternatywy dla tych składników. Zapach oczywiście nie wynika z zastosowanych olei.. ale czy mogę mieć akurat to za złe skoro tak bardzo mi się podoba? Trąciłoby to lekką hipokryzją. Na szczęście mamy tu takie składniki jak: olej z pestek winogron, olej ze słodkich migdałów, witaminę E, olej arganowy, wyciąg z płatków maku polnego czy olej z zielonej kawy. 

Produkt ma pojemność 100ml i jest niesamowicie wydajny. Trzy miesięczny okres przydatności to dla mnie spore wyzwanie. Obecnie już mam lekki poślizg ale produkt wciąż pięknie pachnie i nic się złego nie dzieje. Jeśli chodzi o kwestie ujędrnienia, walki z cellulitem.. cóż  😅 Producent zaleca łączyć stosowanie olejku z masażem i w takiej kombinacji jest to jak najbardziej możliwe. Ja niestety jestem leniwa i często masaże sobie odpuszczam więc efektów ciężko szukać. Możliwe, że prędzej odpuściłabym sobie zjedzenie deseru.. co ja za bzdury gadam.. w życiu deserku nie odmówię 😂

Dziękuję pięknie Body Boom za możliwość przetestowania waszego Ujędrniającego olejku do ciała. To była prawdziwa przyjemność.


lipca 31, 2019

ZUŻYCIA LIPCA 2019

ZUŻYCIA LIPCA 2019

Jak mi chce się spać.. notorycznie. To znak, że pora na jakieś wakacje. Uuu.. w zeszłym roku sobie odpuściłam ale w tym nie ma takiej opcji. Tylko, że wakacje wakacjami, a co robić aby do nich dotrwać? Mnie relaksują porządki.. umyję okna i już jakoś człowiek lepiej się czuje. Nie ważne, że jeszcze tego samego dnia pada deszcz 😂 Za to koniec miesiąca to taki mój rytuał na porządki w kosmetykach i na blogu. Zmienia się zakładka "w użyciu".. zaraz po poście z nowościami zmienia się "w zapasach". W zdjęciach również jakoś luźniej.. lubię koniec miesiąca.


OLIVAL - PILING ZA LICE
Muszę przyznać, że nie wiązałam z nim większych nadziei ale pozytywnie mnie zaskoczył. Dość lekka formuła z drobinkami.. niby nic nadzwyczajnego ale trzymany na skórze w formie maseczki, a później wykonany peeling, bardzo fajnie się sprawdzał. Zmiękczał skórę i ją oczyszczał. Dodatkowo zawartość kwasu salicylowego dość dobrze wpływała na moją skórę. Jednak peeling doceniłam dopiero gdy zaczęłam używać jako maseczki.. jako tradycyjny miziak nie robił na mnie wrażenia.

Link do recenzji: Olival - Piling za lice


BEAUTE MARRAKECH - WODA RÓŻANA
Bardzo lubię hydrolaty z róży damasceńskiej i w tym przypadku nie było inaczej. Kolejny czysty hydrolat, butelka z bardzo dobrym atomizerem.. tylko szkoda, że w plastiku.. mimo to opakowanie już jest wykorzystane pod nowy hydrolat 😊 Strasznie lubię działanie hydrolatów z róży damasceńskiej i pomimo ogromnego wysypu różnej maści hydrolatów, jakoś trudno mi uwierzyć, że znajdę zastępstwo. 



E-NATURALNIE - MASKA ALGOWA PEEL-OFF Z ACEROLĄ,JAGODĄ I OWSEM 
Coś mi nie po drodze z tą maseczką. W dodatku zaopatrzyłam się w dwa opakowania! Teraz używam nałogowo z racji mijającego terminu ważności.. ale może w tym szaleństwie znajdzie się jakaś iskierka nadziei która do tej pory nie rozpaliła moich zachwytów? Póki co to tylko poprawna maseczka pod którą lubię nakładać własnej roboty  esencję (z tego co akurat popadnie). Jako kompres i zatrzymanie składników aktywnych na skórze spisuje się bardzo fajnie.. ale w wersji solo jakoś mnie jeszcze nie przekonała.


REPUBLIKA MYDŁA - MYDŁO SOFT SHEEP
Delikatna słodka owieczka.. używanie mydełek z Republiki Mydła to prawdziwa przyjemność, chociaż kolejne mydełka wciąż nie są w stanie przebić wersji z lawendą i rumiankiem czyli Lavender Lake. Pomału docieram się z mydłami ale widzę również, że najbardziej przekonują mnie te, które do zaoferowania mają coś więcej.. najlepiej peeling lub chociaż bardzo delikatny peeling.



BODY BOOM - 7 CUDÓW BODY BOOM
Niemal dwa miesiące bawiłam się w towarzystwie 7 cudów Body Boom i było świetnie! Wiele zaskoczeń i jedno poważne rozczarowanie. Kto by pomyślał, że wersja peelingu która gdzieś w moje głowie była na szarym końcu zepchnie z piedestału mój numer jeden na liście do testów! Takie zawirowania opisałam w poście poświęconym głownie zapachom tych cudaków. Za to co do jakości, złuszczania, gładkości skóry, użytkowania.. nie jestem w stanie się do niczego przyczepić. 

Tymczasem w zapasach czeka na mnie kolejny peeling, a po ostatniej promocji.. jeszcze kolejny 😂



DR. ORGANIC - ORGANIC ALOE VERA GEL WITH CUCUMBER
W zasadzie byłam z niego zadowolona ale.. nieco krytycznych uwag pod jego adresem również mam. Alkohol w składzie sprawił, że nie chciałam stosować go ani na włosy ani tym bardziej w pielęgnacji twarzy więc ostatecznie służył jedynie w pielęgnacji ciała. Przez jakiś czas łączyłam go z olejem z pestek malin i rewelacji nie było. W dużej mierze winiłam za to aloes.. a wina jednak leżała po stronie oleju. Wystarczyło zmienić olej i już efekty były świetne. Dlatego ostatecznie się do niego przekonałam. Niestety jest trudno dostępny w Polsce.. ale czy warto się wysilać aby go ściągać? Nie specjalnie. 



BLISKO NATURY - OLEJ Z NASION PESTEK MALIN
Olej z nasion malin nie zachwycił mnie. Nie widziałam ani specjalnego działania na moją skórę, a sam zapach raczej nie należy do jakiś zachwycających.. raczej dość neutralny. Nie wykluczam jednak, że była to kwestia producenta. Być może olej innego pochodzenia sprawdzi się u mnie znacznie lepiej.. naprawdę mam chęć to sprawdzić i mam w kosmetycznych zapasach potencjalną perełkę.


OKANI BEAUTY - OLEJ Z PESTEK ŚLIWKI
Bardzo lubię zapach oleju z pestek śliwki. Zapach marcepanu dosłownie mnie relaksuje. Oprócz tego olej świetnie się wchłania bez pozostawiania tłustej i lepkiej warstwy oraz nie jest komedogenny. Cudownie wygładza, odżywia i nawilża (z warstewką żelu aleosowego). Bardzo szybko pozbyłam się przesuszonej skóry na piszczelach łącząc olej z żelem aloesowym. Genialny duet, a na chwilę obecną olej z pestek śliwki pozostaje moim numerem jeden wśród olei.


PONY HUTCHEN - DEZODORANT W KREMIE "KRÓL OLCH"
Kolejny dezodorant od Pony Hutchen i to w "starej" wersji 😅 Dla mnie są bardzo wydajne.. aż nie nadążam ze zużywaniem! W zapasach czeka kolejny.. również w starej wersji. Czym różni się od nowej? Wersja starsza ma zdolność do upłynniania się w temperaturach powyżej 25 stopni.. nowa już nie. Poza takim szczegółem do którego przyzwyczaiłam się na tyle, że nie zwraca mojej uwagi.. deo jest rewelacyjne! Zapach podchodzący pod męski.. ale na tyle ciekawy, leśny i świeży, że trudno się nie zachwycać. Z wielką przyjemnością będę wracać do tych dezodorantów.

Produkty Pony Hutchen znajdziesz w sklepie Bioana


FRESH & NATURAL - BALSAM DO SKÓREK CYTRYNOWY
Bardzo lubiłam ten balsamik do skórek, bo bardzo ładnie pielęgnował.. ale się zepsuł :-| Zaczął mi śmierdzieć więc jestem zmuszona wyrzucić, chociaż termin ważności wciąż jest aktualny.. no trudno. Natomiast balsamik robił coś co większość tego typu produktów nie potrafi.. nie natłuszczał. Takie tłuste palce zawsze mnie śmieszą.. nie czaję o co chodzi z tymi oliwkami, które za grosz nie chcą się wchłonąć, a tak chętnie są stosowane w salonach manicure :-D


JOICO - BLONDE LIFE MASKA
Jestem ogromną fanką odżywek i masek marki Joico. Zapewniają moim włosom tak szeroką pielęgnację proteinową, że jedna odżywka wystarczy mi z powodzeniem na rok! Moje włosy nie wymagają szczególnej pielęgnacji proteinowej ale od czasu do czasu staje się to konieczne. Wówczas do akcji wchodzi Joico.. i raz na 1,5 lub 2 miesiące mam spokój. To mój ostatnio produkt tej marki w kosmetycznych zapasach. Muszę sprawdzić czy posiadam jakieś produkty typowo proteinowe i jeśli nie.. to Joico powraca.. tylko co tym razem wybrać? Coś z nowości? Sprawdzoną linię Blond Life?

Recenzja odżywki: Joico - Blond Life


ANWEN - ZESTAW ODŻYWEK DO WŁOSÓW O RÓŻNEJ POROWATOŚCI
Hmm.. na dniach pojawi się recenzja całej trójki. W śród nich jest już odżywka, którą już miałam i doczekała się osobnej recenzji. Pomyślałam jednak, że może trafiła na fatalny zimowy okres gdzie w dodatku moje włosy nie były w najlepszej kondycji? Czy się zrehabilitowała? Hmm.. a jak wypadły koleżanki? Hmm.. 😜 nic nie zdradzę


BEMA - RESTRUCTURANTE HAIR MASK
Genialna! Na moich włosach spisuje się fantastycznie i z całą pewnością robiąc w najbliższym czasie zakupy w Ekozuzu trafi do koszyka. Moje włosy ją kochają.. szczególnie przekonałam się o tym w okresie zimowym, kiedy nadawały się już tylko do ścięcia.. a to cudo je uratowało i to na kilka miesięcy! Włosy po niej są śliskie, aksamitne i błyszczące. Obciąża.. ale dla mnie jest to obciążenie w ramach normy. Nie jest to jednak maska do codziennego stosowania.. może za bardzo obciążyć.. i być może bardzo cienkie i delikatne włosy mogą się z nią nie polubić.. ale myślę, ze warto spróbować. Ostatecznie można taką maskę dodawać do innych jako dodatkowa pomoc.. u mnie nie było takiej potrzeby. Uwielbiam i z całą pewnością trafi do  ulubieńców roku!


Ej.. jakieś normalne to denko, czy mi się wydaje?
Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger